Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika serotonin_enjoyer w Hydepark

Fenomen

w Hydepark

80piorunów


Ech, koledzy i kolezanki moja mama wlasnie odchodzi. Od lat chorowala na demencję i wlasnie nadszedl ten czas, kiedy będziemy musialy się pożegnać. Jestem od dawna opiekunka mamy i liczylam sie z taka syuacja ale i tak czuje ogromny żal i ciążą mi te wszystkie decyzje ktore na mnie spadają jako na glowna osobę odpowiedzialna za mamę.
Mama jest w domu, ustal juz odruch przelykania wiec mama od dwoch dni nie je i nie pije, jest bez świadomości. Trudno patrzec jak odchodzi ukochana osoba i nie mozna jej w zaden sposob pomóc a jedynie być z nią do końca.
Od sluzby zdrowia otrzymalam niewiele wsparcia. U mamy zaczelo sie od odlezyn 2 tygodnie temu i nie mogłam doprosic sie wizyty domowej "bo lekarz mi w tym nie pomoże, a bardziej pielegniarka" - to uslyszalam najpierw w rejestracji, potem od lekarza. Pielegniarka przyszla po kilku dniach gdy juz sama ogarnelam mamie plastry na odleżyny i sama nauczylam sie z filmikow na yt jak opiekowac się osoba leżąca. Potem mialam batalie o częste wypisywanie plastrow "bo wie pani, ze ich nie tezeba codziennie zmieniac". No wiem ale jak plaster przecieka od wysięku albo zostaje przemoczony moczem no to nie bardzo chyba mozna go zostawic.
Jak skończyły się cyrki z plastrami i jak na ironię odleżyny zaczęły sie ladnie goic stan mojej mamy zaczal sie z dnia na dzien pogarszac. Tydzien temu zjadla mi pęknie dosyc obfity obiad i od tamtego dnia z kazdym dniem karmienie i pojenie bylo coraz trudniejsze bo ponkilku dniach calkiem ustal odruch przelykania. Wtedy lekarz tez niezjawil sie na wizyte i znowu ratowal mnie internet. Fb wyrzucil mi filmiki pielegniarki hospicyjnej ktora opowiadala jak przebieg proces umierania i co wtedy mozna a czego nie nalezy robic. Wiedzialam ze mama prawdopodobnie weszla w faze terminalną. Lekerka z poradni rodzinnej zgadzala sie ze mna ze to zapewne koniec i szpitala to powinnismy unikac raczej, pielegniaraka natomiast namawiala mnie na wezwanie pogotowia żeby mamę w szpitalu nawodnili kroplówkami. Doslownie nie wiedzialam co mam robić. Nie jestem lekarzem żeby wiedziec na pewno że mama jest umierajaca, lekarze nie kwapią się z pomocą wiec znowu ratowalam sie internetem. Wrzucilam objawy mamy w gemini, ktore pomoglo mi zebrac wiedzę. Dowiedzialam sie co to oddech Cheyne-Stokes, dowiedzialam sie ze osoba umierajaca nie czuje bolu z glodu ani nie cierpi z odwodnienia a nawadnianie kroplowkami moze tylko zaszkodzic i prowadzic do obrzęków. Wiedza ta zgadzala sie z tym co uslyszalam w podkastach o umieraniu. Podjelam decyzję o pozwoleniu mamie odejsc w spokoju i tego sie trzymam. Mimo wszystko jest to bardzo trudne. Mam nadzieje ze podjelam dobrą decyzję.

Komentarze (20)

Gruba ryba0piorunów

@serotonin_enjoyer nie jestem lekarzem ani specem od umierania, ALE wiem ze podczas umierania wydziela się w mózgu DMT. Jeśli Twoja mama nigdy w życiu nie brała narkotykow, to czeka ja absolutnie faza życia na która myślę ze warto było czekać.

Tobie współczuję i łączę się w bólu.

GURU0piorunów

@serotonin_enjoyer w takich chwilach trudno trzymać emocje na wodzy, ale zimna głowa dużo daje. To, że sama szukasz informacji i jesteś na pewne stany przygotowana dużo daje.

Jeśli się da to nie daj się namówić na szpital. Rok za rokiem musiałem przechodzić to z osobami z rodziny, za drugim razem to miałem ochotę najlepiej podpalić budynek NFZ. Nawet umierających ludzi traktuje się jak odpad. W tym antyludzkim państwie nawet umrzeć nie dadzą w spokoju.

Obcując w tym roku na mocno z tym systemem mam ochotę go rozwalić.

GURU0piorunów

@serotonin_enjoyer wszyscy wiemy, że taki moment nadejdzie ale nigdy nie jesteśmy na to gotowi.
Trzymaj się, życzę wytrwałości i pamiętaj, że będąc przy mamie, dajesz jej to, czego najbardziej potrzebuje.

Mistrz0piorunów

@serotonin_enjoyer opiekowanie się terminalnie chorym bliskim to straszny temat, o którym mówi się zdecydowanie zbyt mało. Z racji na zainteresowania ukochanej, mam na półce książkowej dużo tytułów temu poświęconych i nawet nie mając włączonych uczuć, trzeba mieć do tego naprawdę przepotężne siły. Jestem przekonany, że zrobiłaś wystarczająco dużo najlepiej jak mogłaś i że podejmujesz dobre decyzje - chwała Ci za to. Przesyłam dużo przytulasów i jakbyś chciała porozmawiać, to śmiało (づ•﹏•)づ

Autorytet0piorunów

@serotonin_enjoyer przykro czytać takie historie :disappointed_relieved: Niestety, ale też byłem przy umierajacej osobie z rodziny i ten świst przy oddychaniu pamiętam jakby to było przed chwilą :disappointed_relieved: Trzymaj się mocno.

Fanatyk0piorunów

Trzymaj się tam. To trudne, ale ja bym skorzystał z opieki hospicjum domowego. Lekarz upewni się, że mama nie cierpi.

Przerabiałem to przy raku trzustki ojca mojej ex. Z tej opieki hospicjum domowego byliśmy naprawdę zadowoleni.

Jak coś to pisz tu. Słowa wsparcia pewnie się przydadzą.

P.S.

Podjęłaś dobrą decyzje. „only know you love her when you let her go”.

Fenomen3piorunów

@serotonin_enjoyer dużo sił życzę, tyle mogę, bo lekarskiego doświadczenia nie mam żadnego. A powoli do mnie dociera że rodzicom statystycznie zostało kilka lat życia

Fenomen3piorunów

@serotonin_enjoyer na pewno tak będzie, mam nadzieję że doczekają się wnuków, bo brat ma synka i dało im to drugie życie. Cieszę się że tato wyczuł ten moment "końca" u babci, i byłem u niej kilka dni przed śmiercią, a potem w szpitalu jak umarła, czekała bo obiecałem że przyjdę za tydzień.

Fenomen5piorunów

@jedzczarnekoty Wiesz co, ja sie spodziewalam ze ten rok moze byc ostatnim dla mojej mamy ale i tak wszystko stalo sie jakby nagle. Jak mozesz powiedz rodzicom wszystkie wazne rzeczy, ktore chcialbys im powiedzieć. Ja zaluje ze teraz nie moge powiedziec ich mamie a czas kiedy keszcze moglam to zrobic byl czasem kiedy nie bylam na to jeszcze gotowa

Fenomen3piorunów

Dużo sił. Przydadzą Ci się teraz. Czy nie myślałaś o hospicjum? Pomagają w kwestiach związanych z "odchodzeniem", szczególnie biurokratycznych patrząc na wpis.

Fenomen5piorunów

@dziad_saksonski wiesz, moj tata byl pod opieka hospicjum domowego ale to byla w zasadzie wizyta lekarza pierwszy raz a potem co kilka dni pielegniarka. Moze ta wizyta lekarza by sie przydala żeby potwierdzic że to rzeczywiscie juz stan terminalny na 100 procent ale tak na prawdę wiem to juz bez lekarza. Na miejsce w normalnym hospicjum czeka sie chyba dlugo, moja mama nie ma tyle czasu. To moze byc kwestia godzin, lub dni. Ale po drugie moja mama nie jest pacjentka onkologiczną więc nie wymaga na przykład podawania morfiny i to co mozna przy niej zrobic wole robić sama. Jest wśród rodziny, dbamy o nią, ma przypisane plastry przeciwbolowe. Mysle ze w domu jej najlepiej.