
Zetki mają dość napięć w pracy. Starcia międzypokoleniowe skłaniają do zmiany firmy
WatluszPierwszyFanatyk
39piorunówNapięcia między pokoleniami w pracy mogą skłaniać młodych ludzi do zmiany firmy. Aż 71 proc. przedstawicieli pokolenia Z przyznaje, że doświadczenia związane z takimi sytuacjami wpłynęły na ich decyzję o poszukiwaniu nowego miejsca pracy. To jeden z najważniejszych wniosków z trzeciej edycji raportu „Pokolenie Z na rynku pracy. Z myślą o przyszłości”, przygotowanego przez Hays Poland i Fundację OFF school.
Komentarze (30)
@WatluszPierwszy niech idą robić tiktoki.
No mamy kilka tych geniuszy ostatnio w pracy.
Pomagałem młodemu gnojowi z własnej chęci bo chodził z depresją jakiś dziwny. Pokazałem to i owo jakoś ruszył.
Pytam wczoraj czy podwiezie innego inżyniera na lotnisko(ma po drodze, mieszka obok) a ten mnie wysmial i że nie bo mu się nie chce (musi wrócić do wynajmowanego pokoju żeby móc w spokoju oglądać tiktoki resztę dnia)
Był zajęty gadaniem przez telefon na pół biura i przeglądaniem tiktoka.
No faktycznie. Szacunek mają do siebie ogromny.
Ja już wiem że gnojowi nic już nigdy nie pomogę i oby sam odszedł
@WatluszPierwszy ja tam ich mega szanuję za to podejście. Moje pokolenie od dziecka było tresowane do ciężkiej roboty. W gimnazjum musisz mieć dobre wyniki żeby dostać się do porządnego ogólniaka. Maturę musisz zdać idealnie żeby pójść na dobre studia. Na studiach już najlepiej gdzieś pracować żeby nie mieć pustego CV. W pracy dawaj z siebie wszystko bo awanse, kariera, premie. No ludzie, ileż tak można. Zbliżam się do 40 i w zasadzie od 30 lat żyje w presji dawania z siebie wszystkiego. Cieszę się, że młodsze pokolenia żyją w bogatszym kraju i już nie muszą być murzynami europy.
Cieszę się, że kultura zapieerdzilu odchodzi do lamusa i młodzi Polacy nie chcą być hindusami i murzynami europy tyrając i gówno mieć w zamian. Najlepiej kwik boomerów z jansuzexów olewać ciepłym moczem, ci ludzie ze swoim toksycznym podejściem nie są nikomu potrzebni
Dobrze że są zetki. Może w końcu pojawi się trochę luzu w polskich firmach a nie ta wieczna spina.
@Stashqo z mojej perspektywy kto ma kij w dupie ten ma, ale przede wszystkim starsze pokolenie jest niechętne na zmiany i nowości. Nauczyli się pracować w pewien sposób i mało kto chce robić po nowemu. Tak przynajmniej jest w IT.
Spotkania synchronizujące pracę, planowanie pracy itd? Strata czasu, przecież i tak wyjdzie inaczej niż planowaliśmy.
Nowe technologie? Powtarzanie że to nie działa, bo 20 lat temu próbowali i nie wyszło więc to jest bez sensu.
Albo po prostu nie będą się uczyć nowych rzeczy bo nie. Był taki ancymon który powiedział że jest na to za stary XD
Gdybyśmy orali pole, to by latali ze szpadlem, bo tak się robiło i działało, więc po co zmieniać.
Z zetkami nie miałem problemu, przynajmniej w IT są super i rozumieją zasady współczesnej gry.
@Enzo czy ja wiem? Z mojego doświadczenia to z milleniasami i dziadersami jest ogólnie wesoło, większość zetek to niestety kij w dupie. Luźne to oni mają za to podejście do punktualności i obowiazków słuzbowych xD
Jestem gen z (1997 r). Już 3 razy zmieniałem robotę nie dla zarobków a przez mobbing i toksyczną atmosferę. AMA
@SzubiDubiDU czy przez toksyczność i mobbing rozumiesz żart w stylu "Jak tak dalej pójdzie, to nie będzie można sobie z czarnych grubych pedałów już żartować" czy jednak chodziło o coś innego?
Uważam, że prawda leży bliżej środka. Millenialsi przeginają w jedną stronę, a zetki w drugą.
Brawo młodzi!
XD
Niestety jako kierownik mam baaaaardzo złe doświadczenia w pracy z pokoleniem młodszym.
Szczególnie z ludźmi z wiekiem 21-25 lat.
Unikam zatrudniania takich ludzi jak tylko mogę.
@walus002 moja żona jest kierowniczką działu, w którym jest pół na pół pokolenia urodzonego jeszcze w latach 80. i małolatów po 20-30 lat. Mówi, że bardzo tę przepaść widać o tych młodych mówi, że to po prostu dzieci wrzucone w dorosły świat. Jednak jakoś się z nimi dogaduje i wypracowała sobie jakieś sposoby na to pokolenie.
4,5Znam to. Jakiś czas temu było szkolenie takie typowe korpo z diversity, equity itd.
Ja sobie zażartowałem [serio to był żart], coś w stylu "Jak tak dalej pójdzie, to nie będzie można sobie z czarnych grubych pedałów już żartować", no i drama. Po chwili dowiedziałem się, że jedna z dziewczyn (zetka) płakała i mówiła, że już nie może z takim podejściem i że serio się zastanawia nad zmianą roboty.
No takie płatki śniegu serio muszą się nauczyć, że w życiu będą spotykać różnych ludzi i trzeba się nauczyć samemu z tym radzić i rozpoznawać co jest żartem a co nie...
@Opornik kasyka 😉
Ja w poprzednim jeszcze skladzie, to dla odmiany cały czas się wyzywaniem od pedałów, ale tu jak i u Ciebie nie bylo nikogo czarnego, tak i u nas bez czekoladowych nosków... no ale teraz to już nie tylko żartować nie można, jak padnie któreś magiczne słowo, to już strzygą uszami.
@pokeminatour tego się nie uczy w szkole, ale uważam, że trzeba (szczególnie tzw. problemowym dzieciom) zapewniać tego typu edukację we własnym zakresie. Ja się staram to robić, bo wiem, że skutki braku takich działań będą opłakane.
@WatluszPierwszy to przekichane, w takim przypadku jest mega ciężko nie przesadzić w ktorakolwiek że stron. Od siebie mogę dodać to czego mi zabrakło wtedy i czego się raczej nie uczy a powinno.
Twardej, nieprzyjemnej dla ego psychologii człowieka. To o czym ludzie może nie wiedzą ale podświadomie stosują a zapytani wypierają, uważając to za atak na nich. Rzeczy typu efekt aureoli i efekt gnoma, o tym że mowa ciała często jest ważniejsza od słów, obaleniu mitu sprawiedliwego świata, o hierarchii społecznej.
Ogólnie przekazanie natury ludzkiej z zdystansowaniem się od siebie, tak jakby opowiadać o życiu społecznym psów/kotów.
I tez kogos kto będzie miał podejście że zamiast uczyć kota szczekać to nauczyć go żyć w świecie psów. I kogoś kto odróżnia autyzm od dawnego zespołu Aspergera nie traktując tego tozsamo.
@WatluszPierwszy Fajna, już ją lubię.
@Opornik panie, to było jeszcze, jak były czasy. Miałem kiedyś w robocie koleżankę (do dziś mam zresztą, bo ta znajomośc przetrwała) z którą sadziliśmy sobie takie teksty, że młode pokolenie poszłoby się wypłakać do mamy, albo założyło jakąś fundację 😉
Teksty w stylu "bo głupie baby, jak ty to...", albo "przyjdź w krótkiej spódniczce, to pogadamy" były normą. Zresztą ona nie pozostawała dłużna i słyszeliśmy, że "durne chłopy", "debile", "i że robić umiemy, ale myśleć już nie".
bo na słowo"murzyn"
Mózgi wyprane jak w Korei Północnej, gardzę nimi jak [ocenzurowano]
młoda, dynamiczna z wykształceniem i
Ja za młodu też często zmieniałem pracę, ale ja robiłem w AjTi gdzie zmiana pracy co 2-3 lata to była norma (wtedy).
to nie będzie można sobie z czarnych grubych pedałów już żartować"
HAHAHAHAHAHAH! Odważnie. 😛
Jak byłem młody to się w robocie wyzywaliśmy od czarnuchów i nikt się nie przejmował, jak by ktoś teks typu "Yo czarnuchu, na kiedy mi ten projekt podeślesz" odebrał jako rasizm to by go wszyscy wyśmiali.
@WatluszPierwszy Kiedyś murzyn to połowa czarnych psów na osiedlu, dziś to trauma XD
@pokeminatour hm... na dobrą sprawę mam trochę podobnych wniosków. Sam mam problemy z psychiką (zdiagnozowane i leczone) mój starszy syn jest w spektrum. Działamy mocno w jego temacie, ale on jest już na tyle duży (12 lat), że ja mu często tłumaczę właśnie taką prostą prawdę, że świat i ludzie niestety nie będą się do niego dostosowywać wiecznie. Teraz ma luz, bo szkoła integracyjna, nauczycielka wspomagająca, terapeuci, zajęcia dodatkowe itd., ale przed nim za kilka lat jest "wyjście w świat".
Rodzice którzy trzymaja dziecko w takich cieplarnianych warunkach o jakich wspominasz (jakieś papiery do których nawet diagnozy nie trzeba), to robią moim zdaniem krzywdę i dziecku i sobie i innym w perspektywie też. No ale to jest trochę temat na osobną dyskusję.
@WatluszPierwszy według mnie to trochę działa inaczej. To jest luz z perspektywy milenialsa nauczonego zapieprzania z perspektywy zetki to bardziej brak możliwości znoszenia niedogodnych warunków - cierpienie nimi wywołane jest wyższe niż stres związany z zmiana pracy.
Im dalej w las tym szkoła i ogólnie wczesne lata są bardziej bezpieczne i tolerancyjne. Ostatnio od młodszej znajomej słyszałem o tym że u jej mlodszej kuzynki w klasie większość osób ma jakiś papier na dostosowane środowisko nauczania - nie potrzeba do tego diagnozy psychiatry.
I takie osoby później wchodzą na rynek pracy i zderzaja się ze ścianą bo to oni muszą się dostosować do reszty a wcześniej zbytnio świat dostosowywał się do nich i na moje reakcje zetek są bardziej "stresowe" niż wyluzowane.
O tym że z mieszczanina nie ma żołnierza wiedzieli już Rzymianie. Tutaj jest myślę że ciut podobnie.
I nie jestem jakimś starym boomerem kuuurla kiedyś to było. Tylko pokoleniem zawieszonym pomiędzy zetkami a milenialsami do tego AuDHD którego nikt wtedy nie diagnozował, więc siła rzeczy musiałem się mierzyć z problemami które mogą mieć te młodsze zetki na rynku pracy.
@Modrak z jednej strony, to ja ich podziwiam za luz i stawianie siebie na pierwszym miejscu. W firmie gdzie haruję była taka sytuacja, ze laska się zwolniła, bo stwierdziła, że "w biurach jest za mało światła słonecznego, a ona go potrzebuje". Mam kumpelę, jeszcze z poprzedniej roboty, młoda, dynamiczna z wykształceniem i ona w ciągu dwóch lat zmieniała pracę trzy razy, bo "chcę robić coś co mi pasuje i bardziej na moich warunkach". Za to ich podziwiam. Za luz i brak strachu o jutro.
Z drugiej strony jest jak mówisz. Sam znam przypadek dziewczyny, która robiła minę jakby miała zostać zamordowana lub zgwałcona, gdy jej jakiś kolega z pracy mówił "ale ci ładnie w tej sukience" o żartach nie wspomnę, bo na słowo"murzyn" oni dostają palpitacji serca i piszą maila do "Gazety Wyborczej".
Szanuję Zetki za to wjb na robotę i postawienie własnego zdrowia a może i komfortu ponad pracę.
Ja niestety jestem z tego pokolenia, któremu ruchami wpajano "że prace trzeba szanować, a jak coś się dzieje to lepiej żeby zacisnąć" i inne takie kretynizmy... Stracone pokolenie :confused:
@100mph Dokladnie. Coraz czesciej tez to nie cieply kat u starych a mieszkanie po dziadkach. Jak patrze na sytuacje mojego chrześniaka - potencjalnie na jego i siostre czekaja 3 mieszkania po pradziadkach, jedno po dziadkach i 1 po rodzicach (a to tylko patrzac na prosta sytuacje od strony ich matki), to zastanawiam sie czy beda super ustawieni (mieszkania w miescie wojewodzkim z top10) czy po prostu cala ta mieszkaniowka pierdolnie bo bedzie taka nadpodaż lokali po starszych pokoleniach.
@sireplama Bo Zetki to w gruncie rzeczy dalej dorosli ludzie tylko wedlug dowodu osobistego. Nikt kto ma hipoteke i rodzine na utrzymaniu nie traktuje pracy tak jak dorosli zyjacy na stancjach, ktorzy w razie jak sie noga podwinie, to dostana przelew od mamy i taty. Nie maja doswiadczen zyciowych jak millenialsi i nie pamietaja czasow, w ktorych praca byla przywilejem. Latwo jest rzucac robote z dnia na dzien jesli sie nie ma zobowiazan i ma sie cieply kat u starych.
Szanuję Zetki za to wjb na robotę i postawienie własnego zdrowia a może i komfortu ponad pracę.
to są ci sami ludzie którzy zadłużają się na nowego ajfona, ale spłacanie kredytu jest już dla nich opresyjne.
@sireplama to nie były kretynizmy tylko realia życiowe, bo była chujnia z makiem. ( tak nie widzi co piszę, lewaQ jeden 😛 )
@Pirazy Dokładnie. Przedwczoraj słyszałem jak babka rozmawia z inną u dohtora: mówiła że jest z Tomaszowa Mazowieckiego, i tak, owszem, jest praca, bo się magazynów pobudowało w okolicy, ale wszystko za minimalkę, i często przez agencje pośrednictwa pracy. Twierdziła że to jeden z najbiedniejszych regionów - a przecież to centrum polski, żadna "ściana wschodnia" czy co.
@Tom.Ash To też prawda.
@sireplama starsze pokolenia nie mialy poduszek finansowych u rodziców. A Zetki potrafią odpierdalać wajchę w drugą stronę.
@sireplama Takie podejscie moze byc trafne niemal wylacznie w duzych miastach. W Polsce powiatowej czesto masz wybor miedzy januszexem, biedronka stacja benzynowa, wtedy takim podejsciem mozna sobie wiadomo co wytrzec. I nie, wyjazd do duzego miasta to nie rozwiazanie. Ja tam na swoim wypizdowie nieraz nawciskam sobie c*huji z moim dyrektorem, kaze mu spierdalac, on juz mi wypowiedzenie pisze a na koniec tego samego dnia juz z powrotem "kumple". I tak to sie zyje wsrod milenialsow