LovelyPLFenomen
18piorunów"I ja też, i ja też!" Zakrzykńął starszy człowiek, walcząc z zadyszką :smiley:
Uwaga! Są tutaj gry starsze niż spora część hejtowiczów.
Kolejność taka, w jakiej sobie przypominałem jakie tytuły wywarły na mnie wrażenie. Na pewno jest ich o wiele więcej, ale skoro ma być 9, to będzie tyle.
1. "River Raid" na małe Atari. Komputer z magnetofonem pożyczony na dwa dni od bogatego kumpla. Podpięty do czarno-białego telewizora i granie tylko w to, bo się szybko wczytywało i dawało dużo radochy :smiley:
2. "The secret of Monkey Island". Ale to było coś. Tyle rzeczy do zrobienia, zagadki, rozmowy z NPC'ami. Tym trudniejsze, że człowiek angielski znał na poziomie "Load, Save, Run" :smiley: I ta wspaniała grafika i muzyka. Satysfakcja z ukończenia - bezcenna
3. "Duke Nukem 3D" (oraz oczywiście jakieś Doomy) - LAN-party u kumpla na działce. Przewożenie komputerów, monitorów, łączenie wszystkiego w jedną sieć, walka z kablami, które nie chciały współpracować. A potem nawalanie się przez całą noc :smiley:
4. "Larry" (i do tego "Police Quest") - też problemy z przetłumaczeniem, z żartami (które dopiero teraz łapię :)), ale sam pomysł "gry erotycznej" 😉 to było wow!
5. "Mafia" - ta pierwsza, nie żaden remake. To miasto, ta muzyka, te misje. Grając potrafiłem po prostu wsiąść do tramwaju (w nowej wersji to wykastrowali!), jechać całą trasę i oglądać miasto. Ot, tak. "Tak powinny wyglądać gry z otwartym światem" - pomyślałem. I niektóre tak wyglądają.
6. "Rysio". I to grany na klawiaturze, bo kierownice były koszmarnie drogie. Chyba pierwsze wyścigi z sensowną fizyką, a nie arkadówki. Walka o setne sekundy, uczenie się odcinków na pamięć, jak na tamte czasy super grafika. Pewnie dlatego ją tak dobrze pamiętam.
7. "Sensible soccer" - też na Atari. Granie "wyrwirączką" w rękawiczkach, bo się odciski robiły po kilku meczach. Gra oczywiście na dwóch graczy, wyzwiska, opracowywanie taktyki. Co tam, że grafika jak na dzisiejsze standardy koszmarna. Liczyło się to, że dwie osoby mogą siedzieć godzinami obok siebie i grać mecz za meczem. Po co sieć jakaś, po co internet. Dwa joye i lecimy.
8. "Asasyni" - nie wszystko, ale pierwsza część na pewno. Cała trylogia Enzo też. I "piraci" :smiley: Zrywała, nomen omen, kaptur z głowy. Cała ta historia, animacje, misje. Wolność biegania po mieście, po dachach. Skoki wiary. To było coś nowego. I walka z zabezpieczeniami, które wymagały bycia cały czas online, bo gra coś tam dekodowała, przesyłała itd. Oczywiście w tamtych czasach odpalało się cracka, emulator serwera producenta i bez internetu też się grało :smiley:
9. NFS - Porsche. Może fizyka jazdy była kiepska, ale kto by nie chciał ścigać się porszakiem, nie? Ogrywałem wielokrotnie, niedawno wróciłem do niej. Graficznie... widać, że to ma sporo lat, ale trasy nadal pamiętam :smiley:
Tutaj bym dopisał jeszcze z kilkanaście tytułów, ale po co :smiley:

Xdd Larry the proto gooner game cos pieknego
@ErwinoRommelo dzisiaj już by nie przeszło, wycie o mizoginię by było na księżycu słychać xD
@KsRobag no niewiem czasami takie gry widoje na steamie ze az ciary kto wpadl na taki pomysl…
@ErwinoRommelo Cooo? xD A coś więcej powiesz, nadal takie pocieruchy wychodzą? xDDD
Dziadku, leki już wzięte? 😉
Moja pierwsza "konsola" do gier to było to:




















