Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Książki

Kategoria: Literatura

  • 822 członków
  • 8785 wpisów

Gruba ryba

w Książki

33piorunów

605 + 1 = 606

Tytuł: A Promised Land

Autor: Barack Obama

Kategoria: memoir

Format: audiobook

Liczba stron: 768

Ocena: 8/10

Prywatny licznik: 17/48

Wiedziałem, że polityka to bagno, szczególnie amerykańska. Ale nie spodziewałem się, że jest to takie szambo, a chcąc być sensownym prezydentem, to trzeba zostać szambonurkiem.

Obama skupia się tutaj głównie na dwóch latach kampanii prezydenckiej i dwóch pierwszych latach swojej prezydentury. Skupia się na tych ważniejszych problemach swojej prezydentury - kryzysie ekonomicznym, Obamacare, wycofaniu wojsk z Iraku, katastrofie Deepwater Horizon, czy operacji zlikwidowania Bin Ladena. Opisuje wszystko od kuchni i nie szczędzi swoich przemyśleń. Jeżeli w opowieści pojawiają się jakieś ważne osoby, to zostają one bardzo fajnie wprowadzone. Dowiadujemy się kto, co, gdzie i kiedy :smiley:

Audiobook czytany przez Obamę więc dodatkowy plus :smiley:

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk0piorunów

@l__p - wpis dodany po to by pochwalić, że się zna angielski 😆

Gruba ryba

w Książki

16piorunów

604 + 1 = 605

Tytuł: Szklany klosz

Autor: Sylvia Plath

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik, dramat

Wydawnictwo: Marginesy

Format: ebook

Liczba stron: 368

Ocena: 9/10

Znakomity (auto)portret młodej kobiety, doręczonej bezsensem istnienia i rozwijającą się depresją. Świetny język autorki, błyskotliwość, dynamiczna historia, fajnie budowany klimat najpierw zagubienia, później jakiejś formy szaleństwa.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk4piorunów

@JapyczStasiek tam może być kilka stycznych ze mną. Chyba cykne do przeczytania

Gruba ryba3piorunów

@Kaligula_Minus nie wiem czy nie powinienem pod tym komentarzem wkleić formułki o telefonach zaufania ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fenomen3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Książki

27piorunów

603 + 1 = 604

Tytuł: Ania ze Złotego Brzegu
Autor: Lucy Maud Montgomery
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Format: książka papierowa
Liczba stron: 270
Ocena: 6/10

W części tej sporo miejsca poświęcono dzieciom i to wyszło na plus, ponieważ losy Ani i Gilberta stały się już monotonne.
Nie ma tu żadnej przewodniej linii fabularnej, dzieje się wszystko i nic.
Same losy dzieci ciekawe, ale trochę za dużo w tym wszystkim chaosu.
A wydania mocno nie polecam, brakowało kartek i nadrukowanych stron xD

Fanatyk3piorunów

Znowu rozjechany wpis

Fanatyk2piorunów

@Shivaa pewnie pisane w aplikacji i nie ma enterów wszystko leci jak jeden tekst.

Fanatyk1piorunów

@TyGrySSek wygenerowane na bookmeter i wklejone w apce
Ostatnio jakiś update bookmetera był to pewnie znowu coś popsuli 😜

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Książki

86piorunów

Zbliża się ciekawa premiera w wydawnictwie Mando

Dobrze wychowani. Jak wytresowano milenialsów

_
"Starszym należy się szacunek”

"Dzieci i ryby głosu nie mają”

"Jak się nie uspokoisz, to pani cię zabierze”

"Nie płacz, bo to denerwuje tatę”

Te zdania przez lata uchodziły za niewinne zasady wychowawcze. Oznaczały dyscyplinę, porządek. W rzeczywistości były narzędziem uciszania emocji i odbierania głosu całym pokoleniom.

W swojej poruszającej książce Ewa Koza oddaje głos tym, którym odebrano go najwcześniej. Jej rozmówcy odsłaniają to, co przez lata skrywała fasada beztroskiego dzieciństwa i mitycznej rodzinnej sielanki. Za nią kryją się: strach, samotność, emocjonalne zaniedbanie i przemoc – często ubrana w słowo "szacunek”.

Osiem wstrząsających historii. Osiem mrocznych dróg dorastania. Bicie kablem, ręką, słowem. Upokorzenia pod szkolną tablicą, gdzie wstyd staje się publicznym spektaklem. Parentyfikacja, kiedy dziecko musi stać się dorosłym, zanim zdąży być dzieckiem.

Fenomen6piorunów

@JapyczStasiek Może to i lepiej, że pamiętam kabel od prodiża do tej pory. Moi kuzyni byli wychowywani bezstresowo w tamtych czasach. Jeden siedzi pod celą, a drugiego odcinali z gałęzi :thinking_face:👍

GURU11piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba0piorunów

@Belzebub w zyciu mnie rodzice nie uderzyli. Nie wierzę, ze patrzylbym na nich tak samo, wiedząc ze bezbronnej osobie, ktora mowią ze kochają potrafili przypierdolić kablem

GURU7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Autorytet0piorunów

Każde pokolenie ma takie historie. Co mają powiedzieć zumerzy, którzy nastoletnie życie w znacznej mierze spędzili w izolacji kowidowej?

Gruba ryba5piorunów

@DerMirker ciężko kogoś rozliczyć za izolację covidową, ciężej też kogoś winić za byle jakie wychowanie po wojnie, ciężej winić za złe wychowanie za komuny

Moim zdaniem pokolenie, które wychowało millenialsów było pierwszym, które miało całkowitą swobodę i bardzo szeroki dostęp do wiedzy, czego w swojej masie nie wykorzystali, bo albo zajmowali się tylko pracą albo alkoholem albo tworzyło toksyczne związki albo zostawiali dzieci wychowaniu na ulicy, to już nie byli ludzie, których życie zmuszało i do posiadania dzieci i do małżeństw

Nie ma tu za bardzo gdzie zrzucać winy, no może bieda początku 3RP miała duże komplikacje, ale no akurat bieda w dzieciństwie nie jest największym problemem

Pokaż więcej komentarzy (22)

Fanatyk

w Książki

22piorunów

Cytat na dziś:

Nigdy nie oczekiwał wiele. Trzymał się magii, choć nie miał ku niej żadnych zdolności; zawsze starał się jak najlepiej. A teraz cały świat spiskował przeciw niemu. Dobrze. Skoro tak, to on im pokaże. Kim dokładnie są „oni"" i co zostanie im pokazane, było jedynie nieistotnym szczegółem.

Terry Pratchett, Czarodzicielstwo

GURU6piorunów

Xdd Eriwnko Rincewindo, magiczny odpowiednik cyfry zero oraz oficjalnie najgorszy czarodziej swiata dysku, special perks to szybko ucieka oraz potrafi krzyczec “litosci nie zabijajcie mnie” w wielu jezykach, kto by z takim zadzieral ??!!

Fanatyk

w Książki

14piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Prószyński i S-ka przedstawia nowe wydanie zbioru Johna Steinbecka. "Długa dolina. Jasny płomień" w sprzedaży od 5 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 344 strony, w cenie detalicznej 59,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Opowiadania zawarte w zbiorze „Długa dolina. Jasny płomień“ Johna Steinbecka ukazują różne oblicza jednego z największych amerykańskich pisarzy.

Opublikowana po raz pierwszy w 1938 roku „Długa dolina“ to doskonałe wprowadzenie do twórczości laureata literackiej Nagrody Nobla. Opowiadania, osadzone w kalifornijskiej dolinie Salinas, pokazują życie prostych ludzi i ich zmagania z losem, odzwierciedlając charakterystyczne dla Steinbecka skupienie na napięciach i konfliktach zarówno międzyludzkich, jak i społecznych.

Opublikowany po raz pierwszy w 1950 roku „Jasny płomień“ to ostatnia (po książkach „Myszy i ludzie“ z 1937 roku i „Księżyc zaszedł“ z 1942 roku) podjęta przez Steinbecka próba stworzenia nowej, eksperymentalnej formy literackiej, noweli dramatycznej, wariacji na temat średniowiecznego moralitetu. Jest to pierwsze wydanie tej książki w języku polskim.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Gruba ryba

w Książki

33piorunów

602 + 1 = 603

Tytuł: Filary Ziemi

Autor: Ken Follet

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Albatros

Format: książka papierowa

Liczba stron: 832

Ocena: 5/10

“– Co tak śmierdzi? – zapytała Martha.

– To zapach ludzi – uśmiechnął się Tom”

Akcja powieści osadzona została w średniowiecznej Anglii i rozciąga się na przestrzeni lat pomiędzy 1135 a 1174 rokiem. A skoro średniowiecze, to wiadomo, że nie może być kolorowo: bieda, głód, przemoc i zabobon. Fabuła skupia się głównie wokół klasztoru w małej miejscowości Kingsbridge i wielopokoleniowego, pełnego przeciwności przedsięwzięcia budowy nowej katedry oraz związanych z nim ludzi. W tle rozgrywa się wojna domowa.

Muszę przyznać, że fabuła została misternie zaplanowana. Poszczególne, liczne wątki rozwijają się powoli i splatają wzajemnie w nie zawsze oczywisty sposób. Cześć z nich urywa się, pozornie nieistotna, by powrócić po wielu latach w nieoczekiwanym momencie. Nie wszystkie są równie interesujące, ale nawet drobne wydarzenia rzutują w jakiś sposób na przyszłość. Mamy tu wszystko: miłość i nienawiść, zdradę i zemstę, szczęście i cierpienie.

Kreacja postaci pozostawia natomiast wiele do życzenia. Głównym bohaterem większej części powieści jest Tom Budowniczy - murarz, który za cel życia postawił sobie wybudowanie katedry. Trudno chłopa polubić, gdyż przeważnie jest irytujący i głupi jak but, np. ślini się do cycków innej baby, podczas gdy jego córka leży ranna. Jeszcze trudniej lubić jego kochankę Ellen - agresywną borderline wariatkę, taką w typie współczesnych ”feministek” uznających arogancję za przejaw siły. Może to miała być historyczna wierność, średniowiecze pełne brudnych i głupich ludzi podejmujących jeszcze głupsze decyzje. Główny antagonista - William został przerysowany wręcz absurdalnie - nie dość, że rozpuszczony panicz, sadysta i gwałciciel, to na dodatek znęca się nad kotkami xd Znacznie ciekawszymi, choć równie szablonowymi postaciami okazali się mnich Philip usiłujący zreformować lokalny klasztor i chcąc nie chcąc wplątujący się w polityczne zawiłości oraz biskup Waleran będący uosobieniem zakłamania władz kościelnych, czyli wiecznie aktualnego motywu pokazującego jak daleko władze kościoła odbiegają od autentycznej wiary.

Książka ma 832 strony, przy czym wydawca nie lada natrudził się by nie było ich 1000: 44 ciasno upakowane wiersze na stronę i wąskie marginesy. Potężna objętość wypełniona jednak nie zawsze równie jakościową treścią, gdyż zdarzają się całe ściany tekstu o niczym i gdyby pominąć wszystkie wzmianki o jedzeniu chleba, o słabym piwie, wszystkie melodramatyczne westchnienia za ukochaną niczym Alvaro za Manuelą w brazylijskiej telenoweli i podobne bzdety, to by tych stron wyszło z 500 i opowieść nie straciłaby na wartości.

W gruncie rzeczy nie jest to zła książka. Dobra też nie jest. Po kilkudziesięciu stronach miałem ochotę rzucić ją wpis.., ale napędzany uporem jakoś zdołałem dotrzeć do końca. Miałkie obyczajowe czytadło, średniowieczna “Moda na sukces”, idealne dla zabicia czasu podczas poobiedniej sjesty w domu pomocy społecznej.

- powieść historyczna …i tak oto udało się wypełnić całą planszę

Fenomen2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba1piorunów

@Vampiress książka na lepsze i słabsze momenty, ale raczej nie będę sięgać dalej, to nie mój typ i teraz będzie czas na coś całkowicie odmiennego

Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk0piorunów

Kurde gra spoko ale widzę że książka mocno przeciętne oceny zbiera

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Książki

33piorunów

601 + 1 = 602

Tytuł: Bunt mas

Autor: José Ortega y Gasset

Kategoria: Nauki społeczne

Wydawnictwo: MATERIA

Format: ebook

Liczba stron: 300

Ocena: 8/10

Na książkę polowałem od dłuższego czasu, ale wcześniej eBook miał tylko 1 z tekstów/rozdziałów. Na szczęście właśnie ukazało się nowe wydanie papierowe z MATERII, również z ebookiem.

To książka, która mimo niemal stu lat na karku wciąż czyta się z zaskakującym poczuciem aktualności. Ortega nie pisze powieści ani klasycznego traktatu filozoficznego, tylko esej, w którym próbuje uchwycić moment, gdy „człowiek masowy” wychodzi na pierwszy plan i zaczyna kształtować politykę, kulturę oraz życie społeczne. Nie chodzi mu przy tym wyłącznie o tłum w sensie liczby ludzi, ale o pewien typ postawy: samozadowolonej, niechętnej wysiłkowi, przekonanej o własnej wystarczalności. Z tej diagnozy rodzi się opowieść o kryzysie Zachodu, demokracji i odpowiedzialności elit. 

Najmocniejsze jest tu chyba to, że Ortega potrafi połączyć szeroką historiozoficzną perspektywę z bardzo celnymi, niemal intuicyjnie prawdziwymi obserwacjami o człowieku. To nie jest książka, która prowadzi czytelnika za rękę, ale jeśli wejdzie się w jej tok myślenia, dostaje się bardzo gęsty, intelektualnie pobudzający tekst. Dobrze wypada też sam rdzeń tej diagnozy: że cywilizacja może osłabić samą siebie przez własny sukces, bo wychowuje ludzi przyzwyczajonych do komfortu, ale niekoniecznie rozumiejących, skąd ten komfort się wziął. Bardzo dobrze brzmi też przeciwstawienie życia szlachetnego i pospolitego, wysiłku i inercji - to jeden z tych fragmentów, które zostają w głowie na długo. 

Jednocześnie to nie jest lektura bez wad. Chwilami Ortega mocno generalizuje, bywa protekcjonalny wobec „mas”, a niektóre jego diagnozy są celowo przerysowane, jakby chciał wstrząsnąć czytelnikiem bardziej niż go przekonać. To też książka nierówna: obok fragmentów naprawdę błyskotliwych są takie, które dziś czyta się bardziej jako dokument epoki niż żywą analizę. Nie każda jego intuicja wytrzymuje próbę czasu, ale nawet wtedy pozostaje ciekawe, jak wiele z jego lęków wraca dziś w rozmowach o populizmie, kryzysie elit, mediach i spłyceniu debaty publicznej. 

Szczególnie może się Wam podobać to, że Bunt mas nie jest suchą filozofią, tylko książką o mechanizmach społecznych i przywództwie. Jest tu sporo o odpowiedzialności, jakości elit, niebezpieczeństwie samozadowolenia i o tym, że struktury same z siebie nie działają dobrze, jeśli zabraknie ludzi, którzy chcą od siebie więcej. Mi szczególnie podpasowały tematy przywódcze i organizacyjne bo są moją służbową codziennością. To też lekko niepokojąca wizja cywilizacji, która pozornie rośnie w siłę, a tak naprawdę zaczyna podcinać własne skrzydła - ma w sobie coś z intelektualnej wersji katastrofy, ale bez taniej sensacji. No i jeszcze jedno: Ortega lubi szerokie ujęcia, porządkuje świat, szuka wzorów i mechanizmów, próbując go w przystępny sposób wytłumaczyć.

To momentami drażniący, ale bardzo inspirujący esej - taki, z którym można się spierać przez pół książki, a i tak uznać, że było warto. I tak było w moim przypadku.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mistrz

w Książki

54piorunów

600 + 1 = 601

Tytuł: How to Take Smart Notes: One Simple Technique to Boost Writing, Learning and Thinking – for Students, Academics and Nonfiction Book Writers

Autor: Sonke Ahrens

Kategoria: Poradnik

Wydawnictwo: Brak

Format: ebook

ISBN: 9783982438818

Liczba stron: 154

Ocena: 8/10

Prywatny licznik: 3+1=4

Moje umiejętności robienia notatek nie są najwyższe, by powiedzieć niewiele. W sumie przez całe życie leciałem na pamięciówie, czy to w szkole, czy na studiach - ot zdolny ale leniwy 😛 Ale im więcej czytam, tym częściej widzę, że niestety stosunkowo niewiele mi z tego w głowie zostaje. Dzięki inspiracji @WujekAlien zacząłem w pewnym stopniu korzystać z Notion do robienia notatek, niemniej jakkolwiek doceniam możliwości aplikacji, tak moje skłonności niezbyt ułatwiają prowadzenie notatek, nie mówiąc już o pisaniu artykułów, do których od dawna tęskno mi wrócić

Szukałem więc jakiejś porady i tak oto natrafiłem na tę książkę.

Idea jest prosta, zaczerpnięta ze sposobu pracy Luhmanna - robienie notatek ma być możliwie bezbolesne I wdrożone w codzienność poprzez zapisywanie swoimi słowami prostych własnych myśli i informacji z czytanej literatury, które w ciągu najlepiej jednego dnia powinny zostać przeprocesowane w notatki trwałe. Takie trwałe notatki już z kolei będą tworzyć swojego rodzaju drugą pamięć, w której podstawą jest tworzenie połączeń pomiędzy notatkami, ułatwiając tym samym kojarzenie poszczególnych tematów że sobą. Notatki przy łączeniu w kolejności ciągów myślowych będą wtedy komponować się w całość, którą następnie będzie można ubrać w szkic, a potem na jego podstawie stworzyć spójny i przemyślany wielokrotnie tekst.

To, co mi się najbardziej podoba w tym podejściu to fakt, że jest on oddolny, bez konieczności szczególnego wysiłku w jego tworzenie i bardzo elastyczny, co zapobiega znudzeniu się - po prostu kiedy stracę zainteresowanie określonym tematem, będę mógł płynnie przejść do innego tematu i się w niego wgłębiać, nie tracąc jednocześnie widoku z poprzednich tematów. Ponadto nie ma przyczepienia się do z góry założonej tezy (i argumentowania jej), ale widzenie większej całości, z większą otwartością na wszelkiego rodzaju powiązania i pytania badawcze. A i nawet jak na coś natrafię przypadkowo, co mnie zaciekawi, to nawet jeśli nic z tego nie powstanie, to jest po prostu szansa na rozwój i na to, że kiedyś do czegoś może taka myśl być przydatna.

Pomysł mi się naprawdę podoba, w momencie powrotu ze świąt spróbuję go wdrożyć w życie i w swoje nawyki - pewnie dopiero wtedy będę miał lepszy widok na plusy i minusy z niego wynikające.

Z ciekawości, jakie u Was są metody robienia notatek?

Gruba ryba3piorunów

@bojowonastawionaowca spoko jest też “Antinet Zettelkasten”

Lider2piorunów

@l__p ta zawiera podobne metody, szczególnie właśnie aptekarskich szufladek Zettelasten ;)

Pokaż więcej komentarzy (16)

Lider

w Książki

17piorunów

599 + 1 = 600

Tytuł: Zbrodnia doskonała
Autor: Helen Fields
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Bouq Publishing
Format: audiobook
Liczba stron: 389
Ocena: 6/10

W tym tomie Callanach i Turner trafiają na sprawę, która na pierwszy rzut oka wygląda, jak seria samobójstw. Ludzie w kryzysie, moment słabości, tragiczny finał. Problem w tym, że im dalej w śledztwo, tym bardziej widać, że coś tu się nie zgadza - kolejne zgony są zbyt „czyste”, zbyt dobrze zaplanowane, zbyt… perfekcyjne. 

To klasyczny dla Fields punkt wyjścia: brutalna sprawa, która szybko okazuje się czymś znacznie bardziej złożonym. I jak zwykle działa. Tempo jest dobre, klimat ciężki, a sam pomysł na „zbrodnie upozorowane na samobójstwa” daje sporo możliwości budowania napięcia.

Największą zmianą - i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym elementem - jest jednak wątek związany z Lucem. Pojawia się tu plot twist, który w założeniu ma pogłębić postać, ale w praktyce zostawia sporo znaków zapytania. Zamiast lepiej go zrozumieć, momentami zaczynamy tracić do niego zaufanie budowane przez poprzednie 4 tomy. To ciekawy zabieg, ale dość ryzykowny, bo Luc był do tej pory jednym z najbardziej stabilnych punktów całej serii.

Z drugiej strony książka rozwija wątek relacji między Lucem i Avą. To coś, co było budowane od kilku tomów, więc trudno mówić o zaskoczeniu - raczej o naturalnym kierunku. Problem w tym, że mam wrażenie, że trochę odbiera to serii jej wcześniejszą dynamikę. Napięcie między nimi było ciekawsze niż jego rozwinięcie i zakończenie, a sam wątek romantyczny momentami wydaje się nieco „z obowiązku”.

Sama intryga stoi na solidnym poziomie i wpisuje się w równy standard serii – brutalnie, mrocznie i dość angażująco. To nadal bardzo dobrze czytający się thriller, choć bez większych zaskoczeń w konstrukcji.

Solidny tom, który rozwija bohaterów, ale robi to w sposób, który nie każdemu podejdzie – szczególnie jeśli ktoś lubił wcześniejszą wersję Luc’a i relacji z Avą.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Książki

19piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Państwowy Instytut Wydawniczy ujawnia nowy tom serii Biografie Sławnych Ludzi. "Bracia Grimm" Hansa-Georga Schedego zawitają do księgarń 8 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 320 stron, w cenie detalicznej 79 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Prawdopodobnie każdy byłby w stanie opowiedzieć jakąś grimmowską fabułę – czy to opierając się na przekładach z oryginału, czy też na licznych przeróbkach i adaptacjach. Tymczasem biografia tych dziewiętnastowiecznych uczonych stoi niejako w cieniu spisanych przez nich historii. Jacob i Wilhelm przez większość swojego życia byli skromnymi bibliotekarzami, a u jego schyłku nobliwymi profesorami. Ich biografia jest jednak zaskakująco bogata, pełna zwrotów akcji, wpisana w historię Europy i Niemiec. Jacob i Wilhelm cale życie mieszkali razem, pracowali w sąsiadujących ze sobą gabinetach, dzielili bibliotekę, a gdy któremuś zdarzyło się wyjechać, pisali do siebie obszerne listy. Grimmowie w swojej ojczyźnie są postaciami pomnikowymi – to nie tyle baśniopisarze, ile założyciele filologii germańskiej, badacze i zbieracze zabytków kultury, a nawet politycy zaangażowani w obronę liberalnej konstytucji i pierwszy oddolny niemiecki parlament w roku 1848.

Biografia braci Grimm pióra Hansa-Georga Schedego wprowadza czytelnika w zawiłości historii Niemiec w XIX wieku, wszechstronnie ukazując na tym tle życie braci. Szczególną wartość mają liczne źródła, które cytuje autor, m.in. listy i dzieła naukowe, a także ilustracje, w tym portrety wykonane przez młodszego brata Jacoba i Wilhelma. Przekład przygotowała Eliza Pieciul-Karmińska, badaczka i tłumaczka baśni braci Grimm, która również opatrzyła edycję posłowiem i przypisami, dodatkowo przybliżającymi bohaterów polskim czytelnikom.


 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

598 + 1 = 599

Tytuł: Krzywy kościół. Kronika powieściowa utraconego miasta: lata 1894–1921

Autor: Karin Lednická

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Znak Horyzont

Format: ebook

Liczba stron: 456

Ocena: 7/10

Zgrabna historia mieszkańców pogranicza Polski i Czech, na których spada ciężki los w postaci rodzącego się kapitalizmu opartego na górnictwie, pierwszej wojny światowej oraz późniejszej walki obu krajów o przebieg granicy. Autorka, na podstawie prawdziwych historii pokazuje, jak zwykły szarak, bez wyraźnej tożsamości narodowej, był zgniatany najpierw przez ciężkie czasy, a później przez politykę.

Fanatyk

w Książki

22piorunów

Cytat na dziś:

Pewne idee były dla nich zbyt niepojęte. W szczególności nie mogli jakoś zrozumieć, że nadciąga zguba. Dręczyło ich straszliwe złudzenie, że można temu zaradzić. Byli chyba gotowi uczynić świat takim, jakiego pragnęli, albo zginąć próbując. A problem z ginięciem próbując polegał na tym, że człowiek ginął próbując.

Terry Pratchett, Czarodzicielstwo

Gruba ryba

w Książki

18piorunów

596 + 1 = 597

Tytuł: Osiem cztery

Autor: Mirosław Nahacz

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 6/10

*

Znowu coś się zaczęło, ciągle coś się zaczynało. Ktoś zaczynał coś mówić, ktoś zaczynał coś pić albo palić papierosa, ktoś zaczynał przestawać palić, pić czy cokolwiek. Pamiętaliśmy tylko początki, wszystko się zaczynało, końce zawsze były daleko, nikt ich nie zauważał.

Ostatnie wspaniałe opowiadanie kolegi @fonfi przypomniało mi o książce pana Mirosława Nahacza o tytule _Bombel_, a ta z kolei książka przypomniała mi, że miałem kiedyś zamiar zapoznać się z innymi tytułami od tego autora. Po szybkich poszukiwaniach wpadło mi w ręce Osiem cztery, a że książeczka to króciutka, to udało mi się ją upchnąć w mój napięty harmonogram czytelniczy. Po zakończeniu lektury uczucia mam jednak mieszane.

Osiem cztery to literacki debiut Mieczysława Nahacza (okoliczności wydania tego debiutu opisuje pan Andrzej Stasiuk w tej rozmowie). Książka po raz pierwszy wydana została w roku 2003 (w 2002 wyszła Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną pani Doroty Masłowskiej, a piszę o tym, bo gdyby nie ta książka, to być może język pana Nahacza byłby tym przełomowym, tak dalekim od obowiązującego wówczas kanonu "języka literackiego"; może to język pana Nahacza byłby tym językiem, za który pani Masłowska została w tamtym czasie doceniona). Autor miał w roku 2003 dziewiętnaście lat, a oś fabularną Osiem cztery stanowi opis imprezy z okazji osiemnastych urodzin bohatera, który w książce przedstawiony został jako Patol. Cała ta impreza ma miejsce gdzieś w Beskidzie Niskim, w miejscu gdzie Mirosław Nahacz urodził się i wychował, ale – moim zdaniem – przedstawia to, jak na początku lat dwutysięcznych albo w końcówce dziewięćdziesiątych mogło wyglądać wiele imprez, szczególnie w kręgach młodzieży w regionach nie będących centrum nawet nie świata, ale nawet i nie będących centrum naszego wówczas wspanialszego jeszcze niż dzisiaj kraju (no, może nie każdy miał dostęp do łąki, na której można było sobie uzbierać grzybów z psylocybiną – niektórzy musieli je kupować).

Klimat tego przygnębienia i braku perspektyw aż się wylewa z Osiem cztery i, na podstawie własnego doświadczenia i własnych obserwacji uważam, że pan Mirosław Nahacz oddał to wszystko bardzo wiernie. Ta książka to jednak nie jest reportaż, ale literatura piękna, sama więc wierność to jeszcze mało. Jest jeszcze warstwa literacka (choć w reportażu ona przecież też występuje) i z nią autor poradził sobie świetnie. O tym zresztą w linkowanej wyżej rozmowie mówi pani Urszula Honek, twierdząc (bardzo zresztą słusznie), że całe Osiem cztery, które posiada fabułę szczątkową zbudowane jest na języku. I teraz, jeśli chodzi o mnie – ja naprawdę doceniam słuch literacki i umiejętność zapisu świata pana Nahacza i jestem pod tego ogromnym wrażeniem. Tyle tylko, że obcowanie z nawet najlepiej wykonanym dziełem nie sprawia mi przyjemności, jeśli to dzieło nie mieści się w w moim poczuciu estetyki. A Osiem cztery się w tym poczuciu jednak nie mieści – tak ze względu na szorstkość języka (choć to mniej, niektóre zdania z książki i jej ogólną językową melodię baaaardzo doceniam), ale przede wszystkim ze względu na tematykę. Może ta książka trafiła do mnie w złym dla niej czasie, może nie mam w tym momencie ochoty na wracanie myślami do tamtych czasów, a może bardzo bym nie chciał (i trochę się tego boję), żeby tamte czasy kiedykolwiek wróciły. Ogromną ochotę mam jednak wrócić do Bombla żeby sprawdzić jak bym po tych kilku latach odebrał tę pozycję, która zwróciła kiedyś moją uwagę na twórczość pana Nahacza. Tyle, że na Bombla nie mam chyba akurat teraz czasu.

*

W ogóle te wydania tak Bombla, jak i Osiem cztery mają bardzo ładne okładki. A to też zawsze jakaś wartość, popatrzeć sobie na coś estetycznie kolorowego.

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

595 + 1 = 596

Tytuł: Pachinko

Autor: Min Jin Lee

Tłumaczenie: Urszula Gardner

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 9/10

*

To nic”, powtarzał. „To nic”. Bez względu na to, czy Chiny skapitulują, czy zwyciężą, trzeba było pielić ogródek, pleść sznurkowe sandały i pilnować nielicznych kur przed złodziejami.

Doskonale pamiętam te emocje, które towarzyszyły mi przy lekturze książki Na wschód od Edenu autorstwa pana Johna Steinbecka. Doskonale pamiętam też to zaskoczenie, które pojawiło się zaraz po przewróceniu jej ostatniej strony. Było to silne zaskoczenie samym sobą, bo „ja przecież nie lubię tego typu książek” – tak sobie wówczas pomyślałem. To prawda, byłem wtedy rozmiłowany przeżywaniem przygód w światach fantasy albo innych horrorów i całkiem poważnie zastanawiałem się, czy pisarzem, którego cenię najbardziej jest pan Stephen King czy może jednak pan Andrzej Pilipiuk. Na wschód od Edenu, ta saga dotycząca losów rodzin Hamiltonów i Trasków autorstwa pana Steinbecka okazała się przełomową książką w moim życiu. Pan Steinbeck nie tylko pokazał mi czym może być literatura, ale też zachęcił do poszukiwań i wyjścia poza to co znane i bezpieczne. Za Na wschód od Edenu zabrałem się wówczas przez przypadek – tak książka była w tamtym czasie popularna wśród czytelników na Wykopie.

Pewną ironią jest to, że druga w moim życiu saga, którą też przeczytałem z zapartym tchem, również trafiła w moje ręce przez przypadek. Pachinko bowiem wylosowała się jako kolejna pozycja, którą będziemy omawiać na spotkaniu Klubu z Kawą nad Książką w Kielcach. Tak, Pachinko, opowieść o koreańskiej rodzinie żyjącej w Japonii, a więc opowieść wywodząca się z całkowicie innego kręgu kulturowego pochłonęła mnie tak samo jak amerykańska (a więc kulturowo mi bliższa) opowieść pana Steinbecka. Tym razem nie byłem już zaskoczony tym, że saga rodzinna tak mocno mnie zafascynowała. Tym razem byłem zaskoczony tym, jak opowieści z dwóch tak odległych części świata mogą być do siebie podobne. Przynajmniej jeśli chodzi o to, jak odbierałem bohaterów i ich motywacje.

Akcja Pachinko rozgrywa się przez niemal cały XX wiek, bo zaczyna się w roku 1910, a kończy w 1989. Korea, a więc kraj, z którego wywodzą się bohaterowie, na początku opowieści jest pod japońską okupacją (co sprawia, że wielu Koreańczyków emigruje do Japonii, choć niekoniecznie są tam mile widziani – tak na poziomie administracyjnym, jak i społecznym). Później przychodzi jedna i druga wojna, Korea się dzieli, a jeszcze przed tym podziałem na sprzymierzoną z Niemcami Japonię Amerykanie zrzucają bomby atomowe. I to wszystko, ta cała wielka historia XX wieku w tej książce jest obecna, tylko ona jest obecna tak, jak wojna jest obecna w książkach pana Wiesława Myśliwskiego – jest gdzieś w tle. Wpływa to wszystko co prawda na życie bohaterów (bo jak by i mogło nie wpływać, kiedy zmienia się świat, w którym przyszło im żyć), ale cały nacisk opowieści położony jest na wydarzenia w życiu ludzi, a nie wydarzenia w życiu świata. I mnie taki sposób opowiadania o historii świata bardzo odpowiada.

Bo siłą tej książki są ludzie, których ona opisuje. Siłą tej książki są siły i słabości bohaterów, którymi przychodzi mierzyć się z codziennością. Siłą tej książki są ich marzenia, które udaje albo nie udaje się im spełniać, siłą tej książki są ich problemy i trudności, które ich spotykają, nieraz na własne ich życzenie. Pachiko to opowieść o tym, co jest ważne, ale ważne w życiu pojedynczego człowieka i myślę, że poznając bohaterów można znaleźć wiele analogii do sytuacji i wyborów w jakich sam czytelnik, albo ktoś z jego najbliższego otoczenia się znalazł. To z tego chyba powodu tak bardzo pochłonęły mnie losu Sonji, jej synów Noy i Mozasu, jej męża Isacka i szwagra Yosufa. To z tego powodu razem z nimi przeżywałem ich zwycięstwa i porażki, to z tego powodu cieszyłem się z ich sukcesów i współczułem w upadkach.

Lektura zostawiła mnie z kilkoma przemyśleniami, spośród których najważniejszym jest chyba to, o czym pisałem już wcześniej: że nieważne z której części świata pochodziłaby opowieść, jeśli tylko skupi się na podstawowych ludzkich potrzebach, to będzie ona bardzo podobna do innych. Bo – wychodzi na to – potrzeby mamy bardzo zbliżone. Różnice mogą zachodzić w sposobie tych potrzeb zaspokajania i chyba właśnie to nazywa się kulturą (kiedy mówimy o przyjętych w regionie sposobach zaspokajania) albo moralnością (kiedy mówimy o tym w jaki sposób różne jednostki, nawet w obrębie tej samej kultury, mogą swoje potrzeby zaspokajać).

Gwiazdor0piorunów

serial też dobry

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Książki

19piorunów

Czytalem Pratchetta po pl jeszcze za lebka, czas sprawdzic przygody erwinka swiata dysku aka Rincewinda w matczynym jezyku autora. Ale bedzie zabawa ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)

Gruba ryba3piorunów

Piotr Cholewa to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Koniecznie daj znać i wołaj głośno jeżeli wyciśniesz coś więcej niż On w swojej interpretacji :slightly_smiling_face: Sam zarzuce i będziemy sobie o tym pi⁎⁎⁎⁎lić i w ogóle xD

Aczkolwiek wątpię :rolling_on_the_floor_laughing:

GURU2piorunów

@Heheszki no tez problem ze polska wersja ma bagaz nostalgi i watpie ze bedzie sie dalo to przebic

Gruba ryba3piorunów

@ErwinoRommelo warsztat ma nadzwyczajny. Trudno o takiego tłumacza

Tytan2piorunów

Ja też niedawno zanurkowałem w świat Pratchetta i świetnie się bawię. 'Sourcery' w tym momencie przerabiam.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Książki

9piorunów

Przesłuchałem ponad 3 godziny pierwszego tomu Meekhanu i nie wydarzyło się jeszcze w tej książce absolutnie nic ciekawego. Takie fantasy pisane z szablonu bez włożenia niczego w tę opowieść. To jest szczyt osiągnięć polskiego fantasy? xd

Gruba ryba8piorunów

@JapyczStasiek Prawdę mówiąc trzeba mieć niezwykle wysokie IQ żeby zrozumieć Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza. Fabuła jest niesamowicie subtelna i bez solidnych podstaw fizyki teoretycznej większość wątków przeleci nad głową typowego czytelnika.

Fanatyk5piorunów

@JapyczStasiek

nie wydarzyło się jeszcze w tej książce absolutnie nic ciekawego
Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Książki

14piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Silesia Progress ogłasza pierwszą książkę ze Świata Dysku przetłumaczoną na śląski! "Farba Magije" Terry'ego Pratchetta w księgarniach od 15 kwietnia 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie zawiera 288 stron, w cenie detalicznej 49 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Farba Magije – Pierwszy Pratchett po śląsku!

Witaj w świecie, który spoczywa na grzbiecie wielkiego żółwia... i po raz pierwszy mówi po naszymu!

Mamy przyjemność zaprezentować absolutną perełkę: „Farba Magije”, czyli kultowy "The Colour of Magic" („Kolor Magii”) Terry’ego Pratchetta w brawurowym tłumaczeniu Rafała Szymy. Piętnasty tom prestiżowej serii Canon Silesiae – Bibliotyka Tumaczyń udowadnia, że humor mistrza fantasy brzmi po śląsku po prostu obłędnie.
**
---------------------------**



We świecie na puklu wielkigo żōłwia (niywiadōmyj płci) napoczyno sie pofyrtano, wybuchowo, a cudnie ekscyntryczno rajza. Mōmy sam gulikowego czarodzieja, najiwnego turysty z bagażōm na małych szłapkach, drachy, co istniejōm, ino jak w nie wierzisz, i, snadnōm rzeczōm, sōm Rant tyj dyskowyj planety. 

"Farba Magije" to piyrszo ksiōnżka z Dyskowego Świata, kultowego kōmedyjowego cyklu fantasy ôd Terry'ego Pratchetta (1948–2015). To tyż piyrszy ślōnski przekłod tego autōra na ślōnsko godka, zrychtowany ôd Rafała Szymy.  

Ksiōnżka pokazuje sie we raji Canon Silesiae - Bibliotyka Tumaczyń pod nōmerym 15.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

      

GURU1piorunów

@FriendGatherArena przygody rincezinda po slasku

Pokaż więcej komentarzy (2)