Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Książki

Kategoria: Literatura

  • 825 członków
  • 8970 wpisów

Fanatyk

w Książki

36piorunów

557 + 1 = 558

Tytuł: Ania z Avonlea

Autor: Lucy Maud Montgomery

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Zielona Sowa

Format: książka papierowa

Liczba stron: 221

Ocena: 7/10

W tej części Ania wciąż jest jeszcze dzieckiem, chociaż już z doroślejszymi problemami.

Kończy szkołę i sama przyjmuje posadę nauczycielki, aby zarobić na studia i pomóc Maryli z utrzymaniem gospodarstwa oraz opieką nad przygarniętymi bliźniakami.

Okazuje się że jej otwarty, marzycielski umysł świetnie radzi sobie z wychowaniem młodszego pokolenia. Ponadto angażuje się w różne akcje mające na celu poprawienie życia mieszkańców w Avonlea. Wciąż zalicza młodzieńcze gafy, ale wychodzi z nich bez szwanku, a nawet na lepsze!

Chyba ostatnia część, gdzie jeszcze czuć tą młodą Anię oraz cudowny klimat życia na Zielonym Wzgórzu.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

38piorunów

556 + 1 = 557

Tytuł: Ania z Zielonego Wzgórza

Autor: Lucy Maud Montgomery

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Axel Springer

Format: książka papierowa

Liczba stron: 415

Ocena: 9/10

Trochę zaległości mi się nazbierało na bookmeter, czas nadrobić.

Ania to dla wielu osób piękne czytelnicze wspomnienie z dzieciństwa, dla innych nudna lektura. Dla mnie to wspomnienie z wizyty w księgarni, kiedy to zrobiłam płaczliwą scenę, bo mama nie chciała mi kupić ładniejszego wydania Króla Lwa do kolekcji, za to na otarcie łez kupiła mi Anię z Zielonego Wzgórza.

W domu z niemałym wyrzutem, ale też z wdzięcznością że i tak dostałam nową książkę, zabrałam się do lektury. I przepadałam.

Nie wiem jakie dokładnie odczucia towarzyszyły mi podczas pierwszej lektury, ale jestem pewna że podobne jak i za drugim, trzecim, ... oraz ostatnim, nie wiem już którym, bo do dobrych książek zawsze wracam.

Ilość pozytywnych emocji oraz klap, które zawsze kończą się dobrze, jest tak wielka jak w żadnej innej książce. Ciężko czytać bez uśmiechu i unikając wilgotnych oczu 😅 oczywiście są też smutki, których trudno uniknąć, jak na przykład odejście Mateusza, który wniósł masę dobroci w tą historię i aż ciężko uwierzyć, że nie spotkamy go na dalszej drodze przygód Ani.

Wspaniała jest też przemiana Maryli, która na dobrą sprawę zaczęła prawdziwe życie dopiero od przygarnięcia tej niechcianej rudowłosej istoty.

Powrót do dzieciństwa uważam za udany.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Książki

32piorunów

554 + 1 = 555

Tytuł: Frankenstein

Autor: Mary Shelley

Tłumaczenie: Paweł Łopatka

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 9/10

*

Gdzież więc teraz, mając przed sobą cały ten świat, miałem skierować swe kroki?

Frankenstein, jak twierdzi (a ja się z nią zgadzam) pani Marzena Kwietniewska-Talarczyk, autorka dość ciekawego posłowia do wydania, które czytałem, to książka z kategorii […] o których wszyscy słyszeli, ale mało kto je czytał. Sam zbierałem się do jej przeczytania już od kilku lat i pewnie poczekałbym z tym kolejnych kilka, gdyby nie to, że przygotowuję się do lektury Biednych istot pana Alsadira Graya (ciekawe ile ma twarzy?), a ta książka jest ponoć na Frankenstenie w jakiś tam sposób oparta. I choć już przed lekturą wiedziałem, że Frankenstein to nie ten powołany do życia potwór, ale jego twórca – ten, który go do życia powołał, to i tak miałem przecież przed oczami obrazek z ucharakteryzowanym panem Borisem Karloffem, tak silnie ten motyw został przemielony przez popkulturę. Pani autorka natomiast w swojej książce nie opisuje dokładnie wyglądu potwora (w przeciwieństwie do przyrody – tak szwajcarskiej, jak i angielskiej, choć daleko jej w tym jeszcze do pani Orzeszkowej).

Zabierając się do lektury nie bardzo wiedziałem czego się po niej spodziewać, choć czułem swego rodzaju ekscytację, bo lubię śledzić to, jak powstawały i jak później rozwijały się motywy literackie. Zresztą sam Frankenstein (którego podtytuł brzmi Nowoczesny Prometeusz) również nie jest niczym nowym, a, ni mniej ni więcej, tylko opowieści opartą na micie o Prometeuszu (tylko że na tej jego części o stworzeniu człowieka, a nie o kradzieży ognia czy przykuciu do skał Kaukazu i całej tej późniejszej historii z wątrobą), o czym zresztą w tym dość ciekawym posłowiu pani Marzena Kwietniewska-Talarczyk również napisała.

Frankenstein to książka z roku 1818, nie ma więc co spodziewać się po niej nowoczesnej, dynamicznej narracji (choć nie jest w odbiorze tak ciężka, jaką być by mogła). Sama opowieść prowadzona jest ramowo (jak twierdzi pani Marzena Kwietniewska-Talarczyk) lub szkatułkowo, jak ja bym to raczej nazwał. Opowieść ta przedstawiona jest w trzech planach narracyjnych – w listach podróżnika Roberta Waltona pisanych do jego siostry, listy te zaś zawierają spisaną przez niego opowieść Wiktora Frankensteina, w której z kolei przedstawiona jest również obszerna relacja z życia demona (jak Frankenstein nazywał stworzoną przez siebie istotę), opowiedziana tego demona własnymi słowami. Pani Marzena Kwietniewska-Talarczyk twierdzi, że pani Shelley nie do końca wykorzystała możliwości, jakie daje taka konstrukcja powieści (z czym również się zgadzam, ale co mogę pani Shelley wybaczyć – wszak Frankenstein ukazał się przed Nędznikami pana Vicotra Hugo, autorzy mieli więc wówczas prawo nie wiedzieć jeszcze jak należy pisać powieści), natomiast od pewnego momentu zupełnie mi to nie przeszkadzało. Tym przełomowy momentem w książce był dla mnie rozdział XI (z dwudziestu czterech), w którym to zaczyna się opowieść stwora. O ile wcześniej miałem do czynienia z opisem wydarzeń, które mocno wpływały na narratora (ach, ta literacka egzaltacja, której w książce nie brakuje!), to mnie pozostawiały jednak wobec tego wszystkiego obojętnym, tak los demona i ultimatum, które postawił swojemu stwórcy zaangażowało nie tylko moją uwagę, ale również emocje. A już największą zaletą drugiej części książki było to, że moje sympatie rozkładały się po równo w kierunku obu wrogów – stwórcy i jego stworzenia. Nie wiedziałem komu w tym starciu mam kibicować (choć teraz, po odetchnięciu i przemyśleniu sprawy, skłaniam się raczej trzymać stronę potwora).

To, co wiedziałem przed lekturą, to liczne interpretacje wskazujące samotność jako główny motyw Frankensteina. Mądrzejszy już po zakończeniu lektury, zgadam się z nimi, choć niekoniecznie w całej ich rozciągłości. Tematów, które znalazłem w książce jest dużo więcej – choćby odpowiedzialność stwórcy za stworzenie (lub szerzej: za własne czyny) czy poszukiwanie przyczyny zła w tym, jak istotę kształtują okoliczności. Choć, jak pisałem wcześniej, momentami przedstawione to wszystko jest trochę niezgrabnie (ale nie jakoś bardzo źle), to lektura zostawiła mnie, tak mi się wydaje, bogatszym o kolejne spojrzenie. A chyba o to w czytaniu książek chodzi. Przynajmniej mnie.

*

Ciekawe w ogóle są też okoliczności tego, że Frankenstein w ogóle powstał. Jest ta historia zarysowana w posłowiu pani Marzny Kwietniewskiej-Talarczyk, a pojawia się w niej angielska bohema literacka tamtych czasów (łącznie z niejakim Georgem Byronem), skandale obyczajowe, konkurs (albo zakład). I chyba trochę nudy (albo innego zblazowania).

Osobistość

w Książki

13piorunów

Wczoraj przyszła "Planeta śmierci" i dzięki temu, że "Cień olbrzyma" został opóźniony udało się ułożyć taki schludny prostokąt, wychodzą idealnie 33 Wymiary i 11 Eonów.

Na uznanie zasługuje fakt, że Vesper to wszystko wydał w niecałe 3 lata, a gdyby pominąć pierwsze 3 książki, to równo 2 lata. "Conan 1" wyszedł dokładnie tego samego dnia co "Planeta śmierci", tyle że 2 lata wcześniej.

Fanatyk

w Książki

12piorunów

Cytat na dziś:

– Śmierć przekracza granice...

– Za granicą mi nie przeszkadza. Tam mieszkają sami cudzoziemcy. Natomiast Śmierci w pobliżu wolałbym nie oglądać.

– To tylko metafora - wyjaśniła Conena.

– Tobie się tak wydaje. A ja go poznałem.

– Jak wygląda? - zainteresował się Nijel.

– Określę to w ten sposób...

– Tak?

– Nie potrzebuje fryzjera.

Terry Pratchett, Czarodzicielstwo

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Książki

11piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Zysk i S-ka zapowiada zbiór opowiadań grozy. "Dławiący horror" Roberta E. Howarda wyląduje na sklepowych półkach 5 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 600 stron, w cenie detalicznej 69,99 zł . Poniżej okładka i krótko o treści.

Antologia przerażającyh opowieści pióra Roberta E. Howarda

Robert E. Howard znany jest przede wszystkim jako twórca postaci Conana Barbarzyńcy. Jego dorobek literacki obejmuje jednak znacznie więcej — liczne utwory z gatunku fantastyki, horroru i literatury przygodowej. W tej antologii zebrano nowele i opowiadania pochodzące z różnych cykli, zapoczątkowanych przez Howarda, w tym teksty inspirowane twórczością H.P. Lovecrafta i mitologią Ctulhu.

Tom zawiera również uznawane przez wielu za wybitne opowiadania grozy, takie jak Glizdy Ziemi (Worms of the Earth) oraz Gołębie z piekła rodem (Pigeons from the Hell) – to ostatnie Stephen King określił mianem jednego z najlepszych opowiadań grozy XX wieku.

'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

Jak radzicie sobie z kryzysem czytelniczym?

Kiedyś czytałem masę książek. Potrafiłem pół dnia leżeć i czytać. Teraz oczywiście mam mniej czasu, nadal lubię czytać (a przynajmniej tak mi się wydaje), mam masę książek na półce/Kindlu, które chciałbym przeczytać, ale jakoś szybko mija mi ochota na czytanie.

Na początku roku zacząłem z postanowieniem, żeby poczytać minimum 30 minut dziennie. Przez jakiś czas szło dobrze, z początkowego lekkiego przymusu przeszło w przyjemny nawyk, aż nie zacząłem książki która mnie znudziła i klops. Zostawiłem ją, nie chciało mi się jej kontynuować, a z drugiej strony nie chciałem zaczynać nic innego i porzucać tego co zacząłem.

Dodam że nie uznaję słuchania audiobooków za równoważne czytaniu książek - słucham dużo, ale mniej się na tym skupiam niż na czytaniu, dlatego często słucham np. czegoś co już czytałem a chcę sobie przypomnieć albo jakichś lżejszych, mniej ważnych dla mnie rzeczy.

Co robić, jak żyć?

Lider2piorunów

@Vakarian jak mi się nie podoba jakaś książka, to nie czytam do końca. Staram się dać czasem drugą szansę jak widziałem w niej jakiś potencjał, ale ogólnie się nie zmuszam. A no i czytam równolegle 2-3 książki, o różnej tematyce i gęstości, bo może być dobra książka, ale zawsze można poczuć przesyt i fajnie sobie skoczyć w coś innego.

Tytan2piorunów

Kiedyś również czytałem książki, może nie masę, ale cokolwiek. Od 10 lat może z jedną rocznie lub na kilka lat, miałem wyrzuty sumienia, że się zapuszczam. Później uświadomiłem sobie, że w sumie nie mogę mieć siły na czytanie książek gdy cały dzień czytam kod i dokumentację, a w wolnych chwilach chłonę wiedzę dla siebie z internetu. Po prostu zastąpiłem książki fabularne czym innym, choć równie rozwijającym i męczącym mózg.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Lider

w Książki

21piorunów

552 + 1 = 553

Tytuł: Złodziej

Autor: Krzysztof Haładyn

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: audiobook

Liczba stron: 368

Ocena: 6/10

"Złodziej" to historia Lockena - samotnego złodzieja z Dolnej Dzielnicy, funkcjonującego w mieście kontrolowanym przez Kuźnicowców i ich wszechobecną Gildię. To świat, w którym władza, religia i technologia mieszają się w duszną, opresyjną całość, a każdy, kto próbuje działać poza systemem, szybko staje się celem. Locken gra na własnych zasadach, nie należy do gildii złodziei, przyjmuje zlecenia po swojemu i okrada tych bogatych, których chce. Jest samotnikiem, choć w pewnym momencie dołącza do niego chłopiec, któremu wcześniej pomógł uniknąć kary za kradzież jedzenia. Jest pojętnym uczniem, a do tego potrafi odwracać uwagę i prowadzić rozeznanie, co w fachu złodzieja jest niezwykle ważne.

To, co w tej książce działa najlepiej, to klimat. Miasto jest brudne, ciężkie, opresyjne - czuć tu inspirację estetyką Thiefa i to od pierwszych stron. Skradanie się, cień, napięcie, poczucie bycia obserwowanym - wszystko to buduje bardzo fajną "złodziejską" atmosferę.

Locken jako bohater też się broni - jest samotnikiem i to czuć, nawet gdy do jego paczki dołączają kolejne osoby. Działa instynktownie, ale nie jest pozbawiony zasad. Inni bohaterowie też są fajnie napisani, od chłopaka, przez kurtyzany i praczki, po czynszownika, który szantażuje Lockena ujawnieniem jego profesji straży miejskiej.

To co nie gra, to moim zdaniem paranormalne zjawiska i stwory. Domyślam się, że musiały zostać tu wplecione dla uniknięcia plagiatu, ale są bardzo źle napisane. Instynkt Garetha, tzn. Lockena średnio mu pomaga, bo ujawnia się w oczywistych sprawach, a w tych, w któych serio może pomóc - milczy. Dziecioszczury w kanałach wydłużają książkę o 2 akapity, może pół strony i nic więcej. Nie odgrywają żadnej roli, nawet nie walczą z Lockenem, po prostu go spowalniają w trakcie akcji, która nie jest na czas. Nie podoba mi się tez upływ czasu - liczony oddechami Lockena, żadnych zegarków, żadnych oznaczeń dni. Tu autor mógł się bardziej postarać. Na plus jedynie amulety, ale to dość nieistotny wątek w całej książce, może w kolejnych tomach zyskają na sile.

Nie da się jednak uciec od kontrowersji wokół tej książki. Inspiracja światem gry Thief jest bardzo bardzo bardzo wyraźna - na tyle, że momentami trudno nie odnieść wrażenia, że to coś więcej niż tylko luźne nawiązanie. Nawet jeśli ostatecznie zmieniono imię bohatera i pewne elementy świata, a fabuła jest niezwiązana, to niesmak trochę zostaje. To jedna z tych sytuacji, gdzie czytelnik sam musi zdecydować, czy traktuje to jako hołd, inspirację czy coś więcej.

Fabularnie to solidna przygodowa historia, choć raczej bez większych zaskoczeń. Wątek artefaktu i ucieczki przed konsekwencjami działa, ale nie wychodzi poza dobrze znane schematy. Największą siłą pozostają klimat, świat - miasto, bohaterowie, a mniej sama intryga. Fabularnie pierwsza połowa książki urywa tyłek. Czytałem ją, jakbym grał w grę, tak potrafiła mnie porwać. Ostatniego Thiefa zrobiłem na 100% zaglądając w każdy zaułek i do każdej szuflady i tak się czułem czytając pierwsze rozdziały "Złodzieja". A później fabuła siada i to wyraźnie, a szkoda, bo potencjał był ogromny.

To dobra książka fantasy z bardzo wyraźną tożsamością - choć nie do końca własną. Jestem ciekaw, jak wypadną kolejne tomy.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

27piorunów

551 + 1 = 552

Tytuł: 72 stopnie poniżej zera

Autor: Władimir Sanin

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Czytelnik

Format: książka papierowa

ISBN: 8307000599

Liczba stron: 280

Ocena: 7/10

Książka opowiada o radzieckich polarnikach transportujących paliwo do stacji badawczych na Antarktydę. Bardzo ciekawie są tu opisane warunki z jakimi się zmagają, niewyobrażalne mrozy, zimno aż czuć z kartek książki! Czytając można zdać sobie sprawę ile radości może dać człowiekowi ciepła herbata, czy kilka godzin w śpiworze. Wiele rozdziałów to opis teraźniejszości lub przeszłości z życia każdego bohatera z osobna, niektóre są weselsze, drugie smutniejsze i każda chwyta za serce, czyta się to bardzo przyjemnie i można się zżyc z bohaterami.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Książki

12piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo IX uruchomiło kwietniową przedsprzedaż. Ceny promocyjne obowiązują tylko do 13 kwietnia, po tej dacie zostaną podniesione. Wysyłka ruszy końcem kwietnia. Ukażą się:


"Krew wampira" Florence Marryat. Wydanie w miękkiej i twardej oprawie obejmuje 380 stron, w cenie detalicznej 37 zł za miękką i 52 zł za twardą.

Późno wiktoriańska powieść grozy, która ukazuje wampiryzm w zupełnie inny sposób niż „Dracula” czy „Carmilla” i od wielu lat stawiana jest razem z nimi w czołówce klasyki literatury wampirycznej.

Harriet Brandt, młoda kobieta o niejasnym pochodzeniu, przybywa z Jamajki do Europy, pragnąc rozpocząć nowe życie. Wkrótce jednak okazuje się, że wszędzie tam, gdzie się pojawia, ludzie słabną, chorują… i umierają. Czy to klątwa krwi – czy lęk społeczeństwa przed „odmiennością”?

Powieść łączy elementy grozy, gotyckiej melancholii i społecznej krytyki, poruszając tematy rasy, tożsamości, dziedziczności i lęku przed „nieznanym”, tworząc poruszającą, niejednoznaczną historię o kobiecie postrzeganej jako zagrożenie tylko dlatego, że nie spełnia ogólnie przyjętych norm.

Po publikacji w 1897 roku „Krew wampira” została przyjęta z ciekawością, ale przyćmiła ją popularność książki Brama Stokera. Współcześnie powieść przeżywa renesans w badaniach literaturoznawczych: często omawia się ją w kontekście studiów postkolonialnych, feminizmu i historii gotycyzmu. Krytycy podkreślają, że Marryat stworzyła alternatywę wobec klasycznego wizerunku wampira – zamiast nadnaturalnego potwora otrzymujemy figurę „energetycznego pasożyta”, osadzoną w realiach dyskursu naukowego końca XIX wieku.

"Alchemia Światła" Tomasza Kaczmarka w dwóch wersjach - wydanie w miękkiej i twardej oprawie. 356 strony, ceny 35 zł za miękką i 49 zł za twardą.

Rozbita na dwa tomy historia szkatułkowa „Alchemia światła” to nowa powieść Tomasza Kaczmarka. Mocno dystopijna, osadzona w świecie, w którym istoty biblijne zarządzają resztkami ludzkości na ostatnim skrawku Ziemi nadającym się do życia.

Zawierająca elementy horroru, science-fiction i new weird opowieść przykuwa uwagę jak żelazne gwoździe. Przerażająca, wciągająca, zaskakująca.

Poznaj różnych bohaterów i ich historie powiązane niewidzialną nicią losu, ukrytych intencji i boskich zamiarów. Zobacz, jak wygląda miejsce wycięte z rzeczywistości, której już nie ma. Dostrzeż światło w Ciemności. Odkryj tajemnicę istnienia. Poczuj chłód, strach i ciężar życia w Świetlistym Jeruzalem.

"Hosanna" Szymona Majcherowicza. Wydanie w twardej oprawie (miękka już jest na rynku) ma 290 stron, w cenie detalicznej 49 zł.

„Hosanna” to pięć opowieści o ludziach na krawędzi. Ludziach poddanych presji przekraczającej zdolność adaptacji i odsłaniającej ich ukryty – także przed nimi samymi – potencjał przemiany. To spotkanie z tymi, którzy zobaczyli i poczuli więcej, niż przewiduje norma; z ich doświadczeniem samotności, także w relacjach, przemocy wpisanej w rodzinę i system społeczny, cielesności uwikłanej we wstyd i kompulsję oraz – często nieświadomej – tęsknoty za transcendencją i obietnicą zbawienia. Szymon Majcherowicz łączy realizm psychologiczny, weird fiction i body horror, by podważyć automatyzm poznawczy czytelnika i pokazać mu to, na co nie jest on gotowy.

Dodruki w twardej oprawie:

Jerzy Żuławski - "Na srebrnym globie"

Jerzy Żuławski - "Zwycięzca"

Jerzy Żuławski - "Stara Ziemia"

Piotr Gociek - "Czarne bataliony 2.0"

Robert Aickman- "W głębi lasu"

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

      

GURU

w Książki

25piorunów

549 + 1 = 550

Tytuł: Nowoczesny trening funkcjonalny

Autor: Michael Boyle

Kategoria: sport

Wydawnictwo: Galaktyka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375797169

Liczba stron: 265

Ocena: 7/10
Prywatny licznik: 9/30

Książka dedykowaną dla osób które chcą treningiem siłowym wzmocnić się pod swoją "docelową" dyscyplinę i równoważnie się rozwijać siłowo. Bo jak wiadomo, jesteśmy tak silni, jak nasze najsłabsze ogniwo.

Głównie szukałam tu informacji o pliometrii i ją znalazłam.

Autor ma całkiem dobre podejście, choć nie ze wszystkim w 100% się zgadzam. Jeśli ktoś się gubi w rozwoju na siłowni a zależy mu na takim zrównoważonym rozwoju całego ciała - może tu się odnaleźć.

Sporo zdjęć, wyjaśnień do danych ćwiczeń (jak i progresji i regresji danego ćwiczenia) oraz dostęp do nagrań wideo.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba3piorunów

@Trypsyna ale okładka to powinna zostać ocenzurowana za brutalność

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Książki

22piorunów

548 + 1 = 549

Tytuł: Narodziny Bohatera

Autor: Jin Yong

Kategoria: wuxia

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

Liczba stron: 542

Ocena: 9/10

“Jeśli tylko w grę wchodziła sprawiedliwość, to czymże było poświęcenie własnego życia?”

Kilka(naście?) lat temu przeżywałem fascynację kinem dalekowschodnim, głównie koreańskim i hongkońskim. Wówczas zetknąłem się z wuxia - popularnym nurtem zarówno literackim jak i filmowym w Chinach i Hong Kongu. Są to historie opowiadające o losach mistrzów sztuk walki często obdarzonych nadzwyczajnymi zdolnościami, ignorujących prawa fizyki. Ojcem tego gatunku w kinematografii jest Tsui Hark - reżyser, scenarzysta i producent znany m.in. z takich klasyków jak “Dao” z 1995 roku, czy serii “Dawno temu w Chinach” z Jetem Li. Mniej popularną, przynajmniej w Polsce, jest trylogia o “Swordsman” o Dongfang Bubai, dla której inspiracją była powieść “The Smiling, Proud Wanderer” autorstwa niejakiego Louisa Cha Leung-yung. Natomiast jedynym tytułem tego autora dostępnym w języku polskim były właśnie “Narodziny Bohatera” opublikowane pod pseudonimem Jin Yong.

Ale do rzeczy.

Niech nikogo nie zmyli reklama na okładce, to nie jest żaden chiński “Władca pierścieni”, tylko wuxia pełną gębą. Książka trzyma się konwencji wręcz perfekcyjnie. Fikcyjne wydarzenia wplecione zostały w tło historyczne średniowiecznych Chin i Mongolii, a dokładniej w czasy panowania dynastii Jin na północy (1115–1234) oraz Song na południu (960–1279). Na szczęście w przypisach zawarto objaśnienia dotyczące licznych wydarzeń i postaci historycznych oraz niektórych elementów kulturowych.

Narracja może wydać się zbyt gwałtowna i chaotyczna dla europejskiego czytelnika, ale to też jest specyfika gatunku wynikająca z różnic kulturowych i odmiennego systemu wartości. Narodziny Bohatera są opowieścią o zdradzie, zemście i honorze, jednak nacisk położony jest na zupełnie inne elementy. Czas często staje w miejscu aby wspomnieć wydarzenia z przeszłości, chwalebne bitwy, dawnych mistrzów czy szkoły walki. Honor jest wszystkim, a raz dane słowo napędza całą fabułę opowieści. Dobro vs zło zastąpione zostaje przez lojalność vs zdrada. Magią nie są kule ognia, tylko nadprzyrodzone umiejętności wypracowane przez lata treningu tajemnych technik. Nie mogło oczywiście zabraknąć dramatycznych pojedynków barwnych postaci o niezwykłych umiejętnościach i testów “wewnętrznej siły”. W tym świecie walki nie są jednak realistyczne, gdyż nie stanowią wyłącznie narzędzia przemocy, a stają się formą sztuki, co podkreślają malownicze nazwy stosowanych technik np. “cios jadowitego smoka wylatującego z jaskini”, “biała rosa przekraczającą rzekę”, “jesienny wiatr zamiatający liście”, czy “dym z kadzidła unoszący się w niebo”. Hołdując formie gdzieniegdzie wplecione zostały również elementy poezji i humoru.

Dawno nie wciągnąłem żadnej powieści z taką lekkością (to zapewne zasługa “techniki lekkiego ciała” hehe) bawiąc się przy tym wybornie. Jeśli komuś podobały się dwie pierwsze części “Swordsmana” lub “Dao” Tsui Harka, poetycki “Hero” z Jetem Li (do dziś chyba najpiękniejszy wizualnie film jaki miałem przyjemność oglądać) albo nawet skrojony pod zachodniego widza “Przyczajony tygrys, ukryty smok” to również i tą ksiązkę serdecznie polecam.

- książka autora z Dalekiego Wschodu - spośród kilku posiadanych pozycji pasujących do tej kategorii chciałem wybrać coś baaardzo azjatyckiego i chyba bardziej się nie dało

Inspirator1piorunów

Pod kątem literackim polecam też gatunki bardziej fantastyczne, ale wywodzące się z Wuxii - czyli Xianxia (仙侠) i Xuanhuan (玄幻).

Pierwszy rozszerza "fantastyczność" świata z mistrzów sztuki walk na "magiczne" ścieżki poszukiwania nieśmiertelności wywodzące się z taoizmu i buddyzmu - dla chętnych spróbowania polecam Er Gena i jego "I Shall Seal the Heavens" (jak lubisz pozytywnych bohaterów) oraz "Renegade Immortal" (jak lubisz bohaterów którzy mają swoje zasady i się w tańcu nie pi⁎⁎⁎⁎lą).

Drugi, robi to samo - tylko zrywając z tradycją i traktując tradycję jako sugestię to wymyślenia własnych założeń, luźno inspirowanych chińską mitologią (albo i nie, bo sporo też czerpie pomysły z "zachodniego" fantasy, krzyżując je z typowymi dla Chin formami). Tutaj ciężko wymienić jakieś "wejściówki" bo tematyka jest duuużo szersza, ale od siebie mogę polecić "Coiling Dragon" Wo Chi Xi Hong Shiego (dosłownie "I eat tomatoes", pseudonimy literackie niektórych autorów to jazda bez trzymanki), "Lord of Mysteries" Ai Qian Shui De Wu Zei (Cuttlefish That Loves Diving, mówiłem że jazda bez trzymanki), "Warlock of the Magus World" Wen Chao Gonga (ale tylko jak nie przeszkadza Ci książka z perspektywy złola w której dobro nie wygrywa) czy "Douluo Dalu"/"Soul Land" Tang Jia San Shaoego.

Tylko muszę nadmienić że większość z nich jest dostępna w formie WebNoveli które są popularną formą w państwie środka - przez co czytanie na papierze raczej nie wchodzi w grę. I to będzie czytanie po angielsku bo z ograniczonymi wydaniami papierowymi, nie ma też zbytnio tłumaczeń na inne języki. Także byłaby to raczej lektura na tablecie/telefonie/czytniku. Swoją drogą większość Wuxii też jest w takiej formie, a nie na papierze - bo cenzorzy luźniej traktują mniej tradycyjne twory niż drukowane książki.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

38piorunów

546 + 1 = 547

Tytuł: Atomowi. Testy nuklearne na ludziach

Autor: Łukasz Dynowski

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Agora

Format: e-book

Liczba stron: 288

Ocena: 8/10

To reportaż, który zamiast skupiać się na technologii czy polityce, oddaje głos ludziom - żołnierzom i cywilom, którzy faktycznie znaleźli się w samym centrum prób nuklearnych. Dynowski prowadzi czytelnika przez miejsca takie jak Nevada, atol Bikini, Nowa Ziemia czy Kiribati, pokazując nie tylko przebieg testów, ale przede wszystkim ich skutki dla zwykłych ludzi. To historia weteranów wysyłanych w stronę wybuchów, mieszkańców żyjących pod radioaktywnymi chmurami i rodzin, które przez pokolenia mierzyły się z konsekwencjami tych eksperymentów

Największą siłą książki jest jej perspektywa. To nie jest "wielka historia" zimnej wojny, tylko opowieść o tym, jak decyzje podejmowane na najwyższych szczeblach krajowych przekładały się na konkretne życie i zdrowie ludzi. Szczególnie mocno wybrzmiewa fakt, że wielu z nich brało udział w testach bez świadomości realnych konsekwencji - wykonywali rozkazy albo po prostu żyli w miejscach, które znalazły się na drodze radioaktywnego opadu. Oczywiście możemy próbować bronić rządy, że nikt nie znał konsekwencji i po to były testy, żeby je zrozumieć, ale to tym badziej nadaje książce bardzo ciężki, momentami wręcz przytłaczający wymiar.

Podobało mi się też to, że Dynowski dobrze balansuje między historią a reportażem. Mamy tu tło - Projekt Manhattan, wyścig zbrojeń, napięcia zimnej wojny - ale to wszystko jest tylko ramą dla ludzkich historii. Dzięki temu książka działa bardziej emocjonalnie niż klasyczne opracowanie historyczne i zostaje w głowie na dłużej.

To dla mnie bardzo solidne wprowadzenie do tematu. Pokazuje różne miejsca, różne grupy ludzi i różne konsekwencje testów nuklearnych, dzięki czemu daje szeroki obraz problemu. Jednocześnie nie jest to książka wyczerpująca temat - raczej dobry punkt wyjścia, który zachęca, żeby dowiedzieć się więcej. Bardzo dobry reportaż, który uświadamia, jak wysoką cenę za "postęp" i "bezpieczeńśtwo" zapłacili ludzie, o których często się nie pamięta.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU4piorunów

Sprawdzę, bo mi mignęło na liście, a nie spodziewałem się tak dobrej oceny. :smiley:

Lider3piorunów

@Dziwen Mi się podobało, ale tak jak napisałem, ta książka to tylko punkt wyjścia.
Właściwie nie ma tu nic o radzieckich testach po za Tzar bombą, ale też jest wspomniana tylko jako straszak i nie ma relacji rosjan biorących udział w jej tworzeniu czy testowaniu. Może po prostu nie ma i nie było dostępu do tych ludzi i informacji.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Książki

21piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Literackie przedstawia nowość historyczną. "Wenecja. Niezatapialna" Jonathana Keatesa w księgarniach od 6 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 608 stron, w cenie detalicznej 119,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

1600 lat Wenecji w jednym tomie. Monumentalna biografia miasta, które stało się symbolem miłości, dekadencji i sztuki. Aż 60 ilustracji, zdjęć i map! Takiego wydania jeszcze nie było!



Z wysokości Kolumny św. Marka skrzydlaty lew z otwartą księgą, symbol Wenecji, patrzy na miasto, którego burzliwe dzieje tworzą jedną z najstarszych, a jednocześnie najbardziej wyrafinowanych i inspirujących opowieści przynależnych europejskiej kulturze i cywilizacji. Weneccy kupcy, niepodzielni władcy mórz i przebiegli dyplomaci, przez wieki dyktowali światu nie tylko ceny pieprzu, jedwabiu czy złota, ale i kanony piękna, styl życia, prawo oraz kierunki globalnej polityki, a to w sposób zazwyczaj mało przyjazny wobec bliższych i dalszych sąsiadów. I podczas gdy tłumy zachwyconych artystów, myślicieli, marzycieli, a także zwykłych hedonistów ciągnęły nad Canal Grande, aby chłonąć magiczną atmosferę miejsca, liczebniejsi jeszcze wrogowie i rywale oddawali się pragnieniu, by rzucić Wenecję na kolana, upokorzyć, splądrować i ukarać – za pychę, chciwość, bezwzględność.



W jaki sposób krucha metropolia na wodzie przetrwała pośród rozlicznych zagrożeń, targana własnymi namiętnościami i wewnętrznym niepokojem? Czy narażona na zmiany klimatu, zadeptywana przez turystów i wyludniająca się Wenecja także tym razem wymknie się ze śmiertelnej pułapki? Zestawiając romantyczny mit, czarną legendę oraz przełomowe wydarzenia z długiej historii Wenecji, brytyjski historyk Jonathan Keates wciąga nas w błyskotliwą narrację łączącą tajemnicę, przygodę i twarde rachunki.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Fanatyk

w Książki

18piorunów

Cytat na dziś:

[Totalna Wojna Taumaturgiczna]

Naturalnie, nie było w niej żadnych sojuszy, stron, układów, litości ani zawieszenia broni. Nieba zwijały się, a morza kipiały. Grad huczących kuł ognistych zmieniał noc w dzień, co było uczciwe, jako że powstałe w wyniku tych działań chmury czarnego dymu zmieniały dzień w noc. Krajobraz wznosił się i opadał niczym kołdra w sypialni nowożeńców. Sama osnowa przestrzeni była wiązana w wielowymiarowe supły i tłuczona kijankami o płaskie kamienie na brzegu Rzeki Czasu.

Terry Pratchett, Czarodzicielstwo

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Książki

28piorunów

545 + 1 = 546

Tytuł: Dzieci

Autor: Milena Marković

Kategoria: poezja

Wydawnictwo: Warstwy

Format: e-book

ISBN: 978-83-67186-34-6

Liczba stron: 164

Ocena: 8/10

Autorka opowiada o swoim dzieciństwie i młodości w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych w Belgradzie. Tworzy poetycką mapę powiązań rodzinnych, traum, bólu, trosk, straconych szans i rozlicza się ze sobą i swoimi uczuciami.

Polecam!

Gruba ryba

w Książki

37piorunów

Przez ziomków spod tagu # bookmeter zakupiłem dziś po raz pierwszy od kilku lat książki. Dumni z siebie jesteście? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

trochę

Pokaż więcej komentarzy (17)