Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Podróże

Kategoria: Lifestyle

  • 388 członków
  • 2807 wpisów

Fanatyk

w Podróże

5piorunów

Elo,

Trochę goglowałem, ale chciałbym info z pierwszej ręki. Czy ktoś był w i może się wypowiedzieć o tym czy warto kupować riele, czy da się wszystko załatwić $?

Pokaż więcej komentarzy (9)

Tytan

w Podróże

33piorunów

Jestem w Åre. Trudny odcinek przede mną bo od Duved nie ma sklepu z żywnością przez 3-4 dni. Więc robimy zapasy. Ale ile tego dźwigać? Trudne wybory

Niedługo Norwegia, no i wreszcie jakieś góry!

Wrzucam kilka fotek.

Btw ocb z tymi ptakami wszędzie w gorących?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w Podróże

12piorunów

Reggia di Caserta: czy to najpiękniejszy pałac we Włoszech?

Cześć, W maju podczas podróży do Neapolu odwiedziliśmy największy kubatorowo pałac świata i jeden z największych w Europie śmiało mogący konkurować z francuskiem Wersalem. Reggia di Caserta to jeden z największych i najbardziej imponujących pałaców Europy zbudowany przez dynastię

Lider

w Podróże

85piorunów

Wypad w Bieszczady na spontanie ze szwagrem. Co mogło pójść nie tak!?

Spojler Wszystko poszło tak, jak zaplanowaliśmy ( ͡o ͜ʖ ͡o) Long story short: szwagier to tak naprawdę szwagier Różowej, ale adoptowałem go bo samotny był. W zeszłym roku usiadł na mojej F-jocie i zapragnął powrotu do dwóch kółek. Dużo jeździł swego czasu. Szybko poszło, kupił

Gruba ryba

w Podróże

71piorunów

Koniec przygody! Po ponad 85 godzinach w siodle dotarłem z Malagi przez Sewillę, Lizbonę, Porto, Saragossę, Andorę, Carcassonne, Monako, Trasę Wielkich Alp, Furkapass, Ofenpass i Stelvio, Bolzano, Brno i Rudę Śląską do Warszawy. Zobaczyłem pełne zaćmienie w Hiszpanii, pochillowałem w kilku basenach i jednym bajorku, strułem się portugalską kiełbasą i umierałem kilka dni, trochę zmokłem w Pirenejach i całkiem zmokłem przejeżdżając w ulewie Stelvio (i jakąś wcześniejszą przełęcz, której nawet nie widziałem, bo jechałem w chmurze i widoczność miejscami spadała do kilkunastu metrów). Miałem ponad 42 stopnie w Andaluzji i 12 w deszczowych górach. Były tysiące kilometrów autostrad, były tysiące ciasnych agrafek ćwiczących technikę ciasnego pokonywania zakrętów (i równomiernego pakowania kufrów bocznych).

Łącznie 6136 km. 24 tankowania, 299 litrów za 2450 zł.

Zdecydowana większość trasy samotnie, odrobina z Kolegą Tytusem. Tygrysek nie zawiódł mnie ani razu (z grzeczności nie wspomnę już o przygodach Kolegi Tytusa, nawet słowem nie zająknę się o jego MV Aguście, w ogóle nie przytoczę tej nazwy), zasłużył na spa, które dostanie już niedługo. Wskoczą nowe płyny, nowe klocki, a także coś zdecydowanie mniej standardowego.

Czas się rozpakować i zrobić pranie. Dużo prania. I mam dość jeżdżenia na co najmniej trzy godziny.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Tytan

w Podróże

43piorunów

Jestem w Wången. Ok 60% trasy za mną.

Ostatnie dni niepewne, mocno deszczowe. Fizyka opadów letnich jest tu inna niż u nas. Nie ma krótkich, gwałtownych i intensywnych burz. Po prostu kapie z różną mocą przez kilka godzin. Jest w tym trochę przejaśnień, ale ogólnie mocno to spowalnia i utrudnia logistykę - w szczególności suszenia ubrań.

Wrzucam kilka fotek z trasy.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Podróże

56piorunów

Po ponad dwóch dniach zmagań przejechałem całe Route Des Grandes Alpes od południa. Zaliczyłem wszystkie 16 przełęczy, setki serpentyn, nawet kilka opuszczonych wiosek, gdy niechcący zjechałem z trasy i zastanawiałem się, dlaczego mijam znaki wyglądające jak ostrzeżenie o zamkniętej drodze. Droga okazała się zamknięta i musiałem wracać 10 km 😛

Wczoraj wylądowałem w hotelu na dwie przełęcze przed końcem trasy i byłem już kompletnie wypompowany. Pojawiła się nawet w mojej głowie myśl, że trochę mi się te góry opatrzyły, więc czas kończyć zabawę. Zaliczanie kolejnych gór i przełęczy przestało budzić te emocje, które budziło kilka dni temu, więc lepiej na tym skończyć i wrócic w Alpy w przyszłym roku na świeżo. Podjąłem więc decyzję, że rano jadę do końca wspomnianą trasę, a później wskakuję na autostradę i cisnę w stronę swojego wygodnego łóżka.

No więc dziś zaliczyłem Furkapass :grinning:

Tyle z mojego planowania. Dojechałem do Szwajcarii i okazało się, że jednak mi mało. Wskoczyłem na krajową dziewiątkę i tak cisnąć przez sam środek Alp, w temperaturze sięgającej ponad 30 stopni, dojechałem po kilku godzinach do tej przepięknej przełęczy. Po drodze myślałem, że to był jednak błąd, bo trasa jest mocno turystyczna, masa miast i mieścinek, pełno cepelii i turystyki, w dodatku ogromny ruch. Ale po wjechaniu w samą przełęcz wrócił ten zachwyt sprzed kilku dni. Widoki absolutnie fenomenalne. Poszedłem nawet dotknąć lodowca przy słynnym Hotelu Belvedere. Jezioro i wodospad z niego tworzące źródło rzeki Rodan - coś niesamowitego.

A najwięcej emocji dostarczały barierki oddzielające drogę od skarpy prowadzącej wprost w piekielne czeluści - betonowe słupki bez żadnej poprzeczki :grinning:

A, zapomniałem wspomnieć, co u Kolegi Tytusa. Wczoraj widzieliśmy się już tylko przelotnie, gdy przejeżdżałem koło jego koczowiska i pozdrowiłem go serdecznym gestem. Dalej nasza trasa się rozjechała, a później całkiem znikł z radaru, bo zapomniał kupić pakiecik szwajcarskiego internetu i zaraz po przejechaniu granicy zużył limit 250 zł. Ale już się odnalazł w Niemczech, cały, zdrowy i czysty (tak wnioskuję z pochwał pod adresem niemieckich pryszniców).

Pokaż więcej komentarzy (3)

Tytan

w Podróże

34piorunów

No dobra. Jestem w Östersund. Do Trondheim zostało ok 350 km, w nogach mam ok 230 km. Ostatnie kilka nocy spałem pod namiotem, dzisiaj się regeneruję w hostelu. Samo miasto i okolice chcę pozwiedzać, więc zostanę tu na dodatkową noc. Są tu muzea i kamienie z runami.

Poznałem na trasie innego pielgrzyma, Szwajcara. Oczywiście iść razem jest ciężko, bo każdy ma swoje tempo, więc tylko wymieniliśmy się kontaktami i umówiliśmy tak, że na koniec dnia będziemy się informować o dobrych miejscówkach na rozbicie namiotu. Dwie noce rozbijaliśmy obóz razem. Raz dołączył do nas pewien Niemiec, który idzie w przeciwnym kierunku. Zaczął z Oslo, doszedł do Trondheim, teraz idzie w kierunku Sundsvall.

Dla przypomnienia - ja idę z Selånger/Sundsvall do Trondheim.

Ziom był o tyle ciekawy, że nie miał plecaka, tylko pchał przed sobą wózek i do tego szedł jeszcze z… wiolonczelą xD. W poprzednim poście na jednym zdjęciu widać futerał.

Z ciekawych rzeczy to 2 dni temu wpadłem na grupę studentów jakiegoś leśnego kierunku i w ramach wyprawy wakacyjnej szli na wycieczkę zwiedzać jaskinię Hållbergsgrottan. A że było to na szlaku, to podpiąłem się pod nich i sobie pogawędziliśmy.

Ogólnie pogodowo jest tak sobie, ale i tak jest w pytę

Fanatyk8piorunów

Widziałem ten biały futerał i miałem pytać czy jesteś z Oazy ale się powstrzymałem. 😉

Żebyś nie myslał że nikt nie czyta.

Tytan6piorunów

@Ravm haha spoko dzięki! Jeśli o mnie chodzi, to sama pielgrzymka jest to kwestia ponadreligijna. Sakralny charakter trasy czy różnych miejsc tworzą atmosferę i sprzyjają duchowości. Niemniej myślę, że tak i ateista jak i osoba wierząca znajdują tu dużo dla siebie, o ile kręcą ich takie tematy.

Trasy pielgrzymkowe zazwyczaj po prostu mają dobra infrastrukturę dla podróżników i tym się głównie kieruję przy wyborze szlaku.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Zawodowiec

w Podróże

9piorunów

Meknes, Moulay Idriss i Volubilis - 3 oblicza marokańskiej historii

Zdecydowanie rzadziej odwiedzane, a położone obok siebie miejsca pokazują 3 zupełnie inne oblicza historii Maroka. Dawne cesarskie miasto, kawałek dalej starożytne rzymskie ruiny, a za chwilę najważniejsze miejsce pielgrzymów w Maroku. Świetnym pomysłem jest połączyć je w jedną

Gruba ryba

w Podróże

56piorunów

Wkroczyłem w Alpy, proszę Państwa. Zrobiłem dziś w siedem godzin około 280 km po górskich serpentynach i jestem WYKOŃCZONY. Ale po kolei.

Droga z Saragossy do Monako to nudne grzanie płatną autostradą w prawie czterdziestostopniowym upale. Jedyna rzecz warta wspomnienia, to absolutnie beznadziejne, zapchane stacje benzynowe. Należało odstać swoje w kolejce, poużerać się z czytnikiem kart przy instrybutorze, dowiedzieć się, że nie działa, pójść do kasy, zapłacić i dopiero można było tankować. I taka przygoda była na każdej stacji, odkrywana przez każdego, który pierwszy raz dziś tankuje na tej trasie. Kolejka kończyła się na zjeździe z autostrady.

Wieczorem dotarliśmy do Monako i tu już trzeba przyznać, że czuć przepych. Wielkie apartamentowce, drogie samochody, ludzie ze złotymi zębami. Ulice koszmarnie wąskie i strome, ruch ogromny. Ja miałem już zarezerwowany nocleg ze 30 km dalej i niespecjalnie kręciła mnie wizja błąkania się po tym miejscu w poszukiwaniu idealnego miejsca na fotę, więc postanowiliśmy się rozdzielić. Ja udałem się do Sospela spać, a Kolega Tytus prawdopodobnie do kasyna, by wykorzystać pomyślność, jaką niebiosa obdarzają go od początku tego wyjazdu.

Od Lazurowego Wybrzeża biegnie na północ w pobliże Genewy szlak Route Des Grandes Alpes. Jest to trasa Tour De France, 16 przełęczy, milard serpentyn, niesamowite widoki i w większości całkiem dobre asfalty.

Pokonałem wymęczony pierwsze 20 km tej trasy i okazało się, że mój nocleg magicznie teleportował się do wsi 15 km dalej. Nie ma to jak alpejskie serpentyny po zmroku. Ale dojechałem!

Za to dziś już bajka. Wyruszyłem z samego rana, ruch jeszcze zerowy, temperatury poniżej 20. Później i się zagęściło, i 30 stopni zawitało, ale na wysokości ponad 2000 metrów znów można było się schłodzić. Zrobiłem w siedem godzin jakieś 280 km osiągając średnią 41 km/h. Wymęczyłem opony, wymęczyłem Tygryska, zamęczyłem siebie. W tym rejonie Alp jeszcze nigdy nie byłem, ale tylko utwierdziłem się w mojej opinii, że po Alpach to ciężko, by jakieś góry zrobiły jeszcze wrażenie (w tego typu podróży oczywiście). Nasłuchałem się o górach Atlas, pojechałem do Afryki i co? Góry jak góry, w Bieszczadach też są.

Opracowaliśmy z Kolegą Tytusem perfekcyjny sposób podróżowania. Widzimy się raz dziennie. Albo i nie xD A tak to jedziemy osobno, każdy swoim tempem, a nawet trasą. Gdy on dopiero wychodzi z namiotu i zastanawia się, kim jest i co tu robi, ja już gnam wesolutko przez alpejskie wioski.

Zatrzymałem się w hotelu w czymś zwanym na mapach La Salle-les-Alpes. Poszedłem poszukać jakiejś kolacji i to miejsce okazało się takie elo, że nie chcieli mi dać stolika na zewnątrz w BURGEROWNI, bo byłem sam. Tylko w środku przy 35 stopniach. Francuzi :grinning:

Poszedłem na stejka do elo restauracji.

Jutro może uda się pod Genewę dojechać.

https://youtube.com/shorts/NOi92yJQjQs

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Podróże

34piorunów

Brno i Morawski Kras. Ciekawe atrakcje i niezwykłe podziemia

Brno to stolica Moraw i drugie miasto Republiki. Jest tu wiele historycznych zabytków jak ratusz, katedra czy zamek. Niezwykłe są podziemia: ossuarium, zbiorniki wodne czy trasa turystyczna. Nieopodal jest Morawski Kras z najpiękniejszą w Czechach jaskinią Punkvy. brno #podroze #podrozujzhejto

Gruba ryba

w Podróże

217piorunów

Lecę jutro na wakacje do Grecji. Ja rezerwowałem loty, a żona hotele. Lot jest na Mykonos, a hotel na ~Sycylii~ Sardynii.

Pokaż więcej komentarzy (29)

Inspirator

w Podróże

2piorunów

CHINY vs INDIE – Który kraj jest lepszy w 2026? 🇨🇳 🇮🇳

Porównanie Chin i Indii 🇨🇳🇮🇳 pod względem życia, infrastruktury, transportu, jedzenia, cen, technologii i codziennej rzeczywistości. Który kraj wypada lepiej w 2026? #chiny #indie #podroze #azja #ciekawostki #podrozujzhejto #czarnyhumor #hejto