Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Stoicyzm

Kategoria: Lifestyle

Stoicki punkt widzenia - teoria i praktyka

  • 230 członków
  • 1112 wpisów

Lider

w Stoicyzm

38piorunów

Niechaj że więc umysł nasz sposobi się do zrozumienia i znoszenia swojego losu! Niech wie, że nie ma nic takiego, na co los by się nie odważył, że w stosunku do państw ma on władzę tę samą, co w stosunku do panujących, że nad miastami ma moc takąż, co i nad poszczególnymi ludźmi. Na nic z tego nie trzeba się oburzać. Weszliśmy do takiego świata, gdzie żyje się pod tego rodzaju prawami. Podoba ci się: bądźże im posłuszny. Nie podoba się: uchodź, gdzie tylko chcesz. Oburzaj się, jeśli coś niesprawiedliwego ustanowiono wyłącznie dla ciebie. Lecz jeśli nieunikniona konieczność krępuje jednakowo najwyższych i najniższych, tedy pogódź się z przeznaczeniem, które wszystkiemu kładzie kres. Nie trzeba mierzyć nas wysokością wzgórków mogilnych i grobowców, które rozmaitością swoją zdobią drogę: proch czyni wszystkich nas równymi. Rodzimy się nierówni, umieramy równi.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Kosmonauta2piorunów

@splash545 3 sesterce Capriolvsa:

"Nie trzeba mierzyć nas wysokością wzgórków mogilnych i grobowców, które rozmaitością swoją zdobią drogę" - wzgórki mogilne i grobowce (Seneka używa słów odpowiednio tumulis oraz monumentis) stawiali Rzymianie poza murami miejskimi, właśnie wzdłuż dróg dojazdowych do miast. Wjeżdżając do takiego miasta przejeżdżało się wzdłuż nekropolis czyli miasta zmarłych. Grobowce często naśladowały bowiem architekturę żywych. Miały dachy, kolumnady itd. Czasem wyposażone były w ławki czy stoły, tak aby podróżni mogli w nich odpocząć. Niektórzy nadużywali gościnności zmarłych, o czym świadczy inskrypcja w jednym z grobowców: "ten który tu nasra, niech nigdy nie ujrzy światła dnia"... Grobowce, jako położone poza murami i z dala od siedzib ludzkich oraz władz były też używane przez różnej maści zbójów, wywrotowców, żebraków itd. stąd właśnie one były miejscem spotkań pierwszych chrześcijan.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Stoicyzm

37piorunów

Stoi wprawdzie przed nami kres tam, gdzie go umieściła nieubłagana konieczność przeznaczenia, atoli nikt z nas nie wie, w jakiej odległości od tego kresu się znajduje. Kształtujmy więc świadomość naszą tak, jakbyśmy odbyli już swoją podróż do końca. Niczego nie odkładajmy na później. Niech codzienne nasze postępki mają na uwadze kres życia. Największym błędem żywota jest to, że zawsze uważa się go za nieokończony, że wciąż odkłada się w nim coś na potem. Kto co dzień kończy swe życie, ten nie odczuwa braku czasu. A właśnie z tego braku czasu rodzi się lęk o przyszłość i jej pożądanie, które przysparza duszy zgryzot.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Lider

w Stoicyzm

34piorunów

Rozum twój osiągnie dostatecznie dużo, jeśli zdoła usunąć tę tylko część smutku, która jest nadmierna i zbędna. Nikt jednak nie powinien ani spodziewać się, ani pragnąć, aby rozum pozwolił nam nie odczuwać w ogóle żadnego smutku. Niech raczej utrzyma on taką miarę, żeby nas nie zbliżała ani do obojętności, ani do szału rozpaczy, i niechaj nas zachowa w stanie, jaki cechuje człowieka o tkliwym, ale i zrównoważonym usposobieniu. Niechaj płyną łzy, ale niech i one ustaną, niechaj z głębi serca dobywają się jęki, lecz niech i one się skończą.

Seneka, O pocieszeniu do Polibusza

Lider

w Stoicyzm

20piorunów

Została nam przyobiecana wolność. Trudzimy się dla tej właśnie nagrody. Pytasz, co to jest wolność? Nie być niewolnikiem żadnej rzeczy, żadnej potrzeby, żadnych wydarzeń, przymusić swój los do równego postępowania z sobą. W dniu, w którym zrozumiem, że mogę więcej od niego, nic nie dokaże.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Lider

w Stoicyzm

45piorunów

Czy po­żą­dasz po­chwa­ły czło­wie­ka, który w jed­nej go­dzi­nie trzy razy sam sie­bie prze­kli­na? Czy chcesz po­do­bać się czło­wie­ko­wi, który sam sobie się nie po­do­ba?

Marek Aureliusz, Rozmyślania

Gruba ryba3piorunów

Czytałem wczoraj, ten sam fragment sobie zakreśliłem do zapamiętania

Lider

w Stoicyzm

46piorunów

O ileż lepiej rozmyślać nad tym, co należy robić, niżeli nad tym, co już zrobione, i pouczać tych, którzy się zdali na Los, że nic, co on daje, nie jest stałe, że wszystkie jego dary rozwiewają się szybciej niż wiatr. Los bowiem nie zna spokoju, cieszy się zmianą radości w smutek, a zwłaszcza ich przeplataniem. Niechaj więc nikt nie ufa szczęściu, niech się nie załamuje w niepowodzeniach: rzeczy się toczą zmienną koleją. Czemu się tak radujesz? Nie wiesz, gdzie opuści cię szczęście, które wynosi cię w górę: ono, a nie ty, określi koniec. Czemu się gnębisz? Spadłeś na samo dno? Teraz właściwy czas, abyś się podniósł.

Seneka, O zjawiskach natury

Gruba ryba14piorunów

Lider

w Stoicyzm

32piorunów

Upadnie zaś, jeśli nie będzie wytrwale posuwać się dalej i rwać się naprzód; bo jeśli nieco zmniejszy swą gorliwość i swój nieustanny wysiłek, to będzie musiało się cofnąć. Nikt nie osiąga wyniku tam, gdzie dążyć do niego zaprzestał. Przykładajmy się więc usilnie i obstawajmy przy swoim zamiarze. Zostaje więcej, niżeśmy zdziałali, ale znaczną częścią postępu jest sama chęć kroczenia naprzód.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Gruba ryba2piorunów

@splash545 hm ten cytat już był raz, jakoś w styczniu 2025

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Stoicyzm

189piorunów

3 lata praktyki stoickiej

Dziś mijają trzy lata, odkąd zacząłem praktykować stoicyzm. Mam tu na myśli codzienne wykonywanie stoickich ćwiczeń mentalnych. W moim przypadku jest to przede wszystkim przegląd siebie, w który wplatam inne techniki, takie jak perspektywa kosmiczna czy praemeditatio malorum. Oprócz tego czytam teksty stoickie, filozoficzne i inne zahaczające o temat funkcjonowania ludzkiej psychiki. Poza tym prowadzę dziennik oraz piszę teksty o tym, jak rozumiem stoickie zagadnienia. To wszystko składa się na moją praktykę stoicką, której poświęcam minimum godzinę dziennie. Choć myślę, że średnio może to wychodzić bliżej dwóch.

Efekty

Widać, że na praktykowanie stoicyzmu poświęciłem już sporo czasu, więc jakie są tego efekty?

Myślę, że przede wszystkim nawiązałem zdrową relację z samym sobą. Nauczyłem się z sobą rozmawiać, dociekać co mną kieruje – nie bać się tego. Stałem się swoim najlepszym kumplem i mam do siebie duży poziom zaufania.

Umiem namówić się do różnego rodzaju działań. Nauczyłem się wytwarzać nowe nawyki i utrzymywać już istniejące. Rozwinąłem wysoki poziom samodyscypliny. Przy czym, na chwilę obecną do niczego już się nie zmuszam. Dzieje się tak dlatego, bo gdy wypracowałem swoją rutynę, to pracowałem mocno nad tym, żeby polubić każdą rzecz, którą robię. Starałem się, żeby niczego nie robić tylko dlatego, że jest to dla mnie korzystne i zaprocentuje w przyszłości. Lecz chciałem, żeby każdą rzecz, którą robię lubić robić tu i teraz. Żeby we wszystkim co robię odnaleźć pierwiastek zadowolenia. Udało się – jestem zadowolony.

Czy jestem szczęśliwy? Nie wiem, ciężko jest zdefiniować szczęście. Wiem na pewno, że czuję zadowolenie z siebie, ze swoich relacji, ze swojego życia i tego jak je odbieram. Zadowolenie stało się moim domyślnym samopoczuciem. Wcześniej był nim niepokój.

Amor fati

Pogodziłem się ze sobą – z tym, kim jestem, gdzie żyję i jakie mam możliwości. Pogodziłem się ze swoją przeszłością i błędami, które popełniłem. Przestałem się nad sobą użalać i uważać za pokrzywdzonego przez życiowe okoliczności. Wyrwałem się z pułapki myślenia "co by było gdyby". Akceptuję życie takim, jakie jest. Czasem trudne i bolesne, ale innego nie mam, więc cieszę się nim i staram się docenić całą paletę ludzkich doświadczeń.

Nauczyłem się kierować swoją uwagę na to co ode mnie zależne, czyli na działania w chwili obecnej. Przy czym, akceptuję fakt, że mam ograniczone zasoby czasu i uwagi; że może mi ich nie starczyć na wytworzenie kolejnego nawyku; że zawsze coś dzieje się kosztem czegoś; że nie w każdym przypadku uda mi się wszystko zrobić tak jak to sobie zaplanowałem.

Udało mi się wyzbyć roszczeniowej postawy wobec życia – myślenia typu, że coś mi się należy, lub że moje życie powinno wyglądać w określony sposób. Jest, jak jest. Mam życie, jakie mam i nauczyłem się je cenić. Czasem lubię wręcz prowadzić wewnętrzną narrację w ten sposób, że moje życie jest tym najlepszym z możliwych.

Przestałem się na cokolwiek oburzać, narzekać i obrażać. Wiem, że te reakcje nie działają na moją korzyść, więc po prostu tego nie robię.

Przestałem uciekać przed problemami. Jak coś jest dla mnie trudne, niewygodne, powoduje uczucie lęku bądź niechęci – robię to w pierwszej kolejności.

Okiełznać emocje

Praktyka stoicka nie powoduje wyprania z emocji, jak to sobie niektórzy wyobrażają. Zdarza się, że doświadczam nieprzyjemnych stanów emocjonalnych i odczuć, tak jak każdy. Nie pozwalam im jednak przejąć nade mną kontroli. Nie jest tak pięknie, że za każdym razem uda mi się złapać ten moment, żeby odruchowo się nie wkurzyć, nie krzyknąć, nie wybuchnąć. Lecz wtedy staram się nie płynąć na fali emocji, tylko staram się je przeczekać. Nie uciekam przed nimi w żaden sposób. Daje im swoją uwagę i nie przekierowuje jej na inne rzeczy. Nie zaleje się dopaminą z shortów lub scrollowania, żeby poczuć się lepiej. Nie ucieknę myślami w książkę. Nie wyżyję się w trakcie ćwiczeń fizycznych. Dam danej emocji czas i przestrzeń, żeby mogła się wypalić i wygasnąć wewnątrz mnie. Czasem, na gorąco, robię krótką analizę tego co czuję. Robię ją w myślach, lub jeśli mam taką możliwość, zapisuję ją w notatniku. A gdy już ochłonę analizuję wszystko po raz drugi, mając już bardziej racjonalną perspektywę. Zastanawiam się skąd wynikła moja reakcja? Czy był to sygnał do zmiany, który warto później rozważyć, a może zwykły atawizm?

Wszelkie reakcje mojego organizmu i psychiki budzą moje żywe zainteresowanie. A im są trudniejsze, tym większa nauka z nich płynie.

Nie boję się moich stanów emocjonalnych. Nie boję się lęku. Nie boję się wyrazić własnego zdania. Nie boję się wejść w konflikt, jeśli widzę w tym realną korzyść taką jak wyznaczanie granic. Wcześniej miałem z tym wszystkim duże problemy. Przed trudnymi emocjami uciekałem w używki, a konfliktów unikałem jak ognia. Dużo rzeczy wolałem ścierpieć niż się pokłócić. Nie żyłem w zgodzie z sobą, bo się bałem. Bałem się lęku i odpowiedzialności za własne życie. Wolałem uciec w komfort i doraźną ulgę. Zagłuszyć swoje emocje marihuaną, alkoholem albo jedzeniem. Poczuć przyjemność i nie myśleć, choć przez chwile.

Nie taki diabeł straszny

Co ciekawe, nuda była dla mnie jednym z trudniejszych stanów emocjonalnych. Czymś zupełnie nie do przyjęcia. Odczuwałem lęk przed nudą. Musiałem ją natychmiast czymś zagłuszyć. A mój repertuar zajęć był mocno ograniczony przez zespół amotywacyjny, będący skutkiem palenia marihuany. Z tego samego powodu nie potrafiłem się za bardzo na niczym skupić. Pozostawało więc dalsze zagłuszanie nudy przez używki i szybką dopaminę np. z shortów na yt.

Teraz tak właściwie to przestałem się nudzić. Dzięki zbudowanej samodyscyplinie mam tyle rzeczy, które mogę i lubię robić, że nie starcza mi doby na to wszystko. 😉 A nawet gdy zdarzy mi się odczuć nudę, to nauczyłem się ją cenić. Nuda jest stanem, w którym pobudza się kreatywność. Zdarza się, że gdy się nudzę, do głowy same przychodzą mi gotowe rozwiązania nurtujących mnie problemów. Nuda, przed którą tak uciekałem, stała się pożądanym stanem, na który muszę rezerwować czas w grafiku pełnym innych zajęć.

Selekcja treści

Nie słucham radia, nie oglądam telewizji, nie czytam wiadomości – żadnych. Gdy dzieje się coś dużego, czy to w Polsce, czy na świecie, to i tak te informacje jakoś do mnie docierają. Zawsze ktoś coś powie, koledzy w pracy, rodzina, znajomi. Internet również przesiąka dużymi wydarzeniami i mimowolnie zobaczę jakiś komentarz bądź mema. Nie czuję się więc, jakbym mieszkał w jaskini.

Jak mnie coś zainteresuje, to sobie poczytam. W innym przypadku nie zamierzam zaśmiecać swojej głowy polityką i bieżącymi wydarzeniami, które w większości mnie nie dotyczą lub na które nie mam żadnego wpływu. Dbam o higienę swojej psychiki i nie pozwalam, żeby wpływały na nią losowe treści. Narracja płynąca z mediów jest przesiąknięta skrajnymi emocjami i skupia się na negatywach – jest więc szkodliwa.

Wewnętrzny głos

Gdy jeżdżę krótkie trasy samochodem, zazwyczaj wyłączam radio – jeżdżę w ciszy. Gdy biegam i spaceruję, nie słucham muzyki ani podcastów. Wsłuchuję się w siebie, słucham swoich myśli lub skupiam się na oddechu i technice stawiania kolejnych kroków. Albo podziwiam naturę – potrafię się nią zachwycić każdego dnia.

Ograniczając wpływ różnych narracji i nie zagłuszając myśli muzyką, zacząłem zauważać zależności. Wiem, skąd wynika moje zachowanie lub chęć zachowania się w dany sposób. Widzę skąd wynikają (lub mogą wynikać) zachowania innych. Czasem mogłoby się zdawać, że w pozornie pusty dzień – właśnie przez to, że zauważam tyle różnych zależności, prowadzę wewnętrzny dialog i kontroluję swoje zachowania – mam wrażenie, że wydarzyło się w nim bardzo dużo. Gdy uciąłem treści zewnętrzne, moje życie zaczęło być bogatsze w dużo ważniejsze treści – te wewnętrzne.

Sprawczość

Wartość danej filozofii udowadnia się działaniem. Stoicyzm dał mi taką dozę sprawczości, że czuję się, jakbym w ciągu 3 ostatnich lat przeżył całe życie – zawarłem w nich tak wiele treści. Kluczowe jednak jest to, że rzeczy, które się działy w tym czasie, wynikały bezpośrednio z moich uprzednio przemyślanych decyzji. Los przestał mną targać we wszystkie strony, teraz to ja nadaję mojemu życiu kierunek. Co prawda, reszta i tak zależy od przypadku, lecz wiem, że przynajmniej mogę polegać na sobie – a to bardzo dużo i to mi wystarczy.

Oto co wydarzyło się w moim życiu, odkąd przejąłem nad nim stery:

- uwolniłem się od uzależnień

- zmieniłem wewnętrzną narrację

- zbudowałem samodyscyplinę

- poprawiłem relacje ze sobą, innymi i światem

- nauczyłem się oszczędzać

- schudłem ~50 kg bez efektu jojo (utrzymuję wagę od ponad 2 lat)

- zrobiłem 100 000 pompek

- przebiegłem półmaraton i ponad 2300km łącznie

- zwiedziłem Istrię, Kretę, Ligurię oraz Sycylię

- przeczytałem 73 książki wzbogacając swoje słownictwo

- nauczyłem się pisać, zbytnio nie kalecząc przy tym języka

- stałem się poetą – wiersze klepie hurtowo, czasem nawet całkiem niezłe

- wystąpiłem w podcaście "Ze stoickim spokojem"

- znalazłem w swoim życiu poczucie sensu

Dalsza praca

Widzę swoje słabości i fragmenty moich dawnych osobowości, które wciąż starają się wywrzeć wpływ na moje poczynania. Wiem gdzie muszę włożyć największą pracę, żeby pójść do przodu. Zamierzam więc wytrwać w procesie zmiany, bo praca nad sobą sprawia mi frajdę.

Gdyby jednak okazało się, że to, co mam, jest moim maksimum i nic więcej nie da się zrobić – będzie to dla mnie ok. W takim przypadku będę praktykować stoicyzm dla samego podtrzymania. Bo to, co do tej pory udało mi się wypracować, wykracza poza moje wszelkie oczekiwania.

Tytan1piorunów

@splash545 Miszczu, przez Ciebie brnę przez żywot Marka Aureliusza i czerpię z mądrości jego, Epikteta, Seneki i Twojej. To naprawdę dobra podróż. Dzięki i gratuluję.

Fanatyk2piorunów

W końcu miałem chwilę , by zapoznać się z Twoim wpisem na spokojnie.

Bardzo ciekawe, bardzo pokrzepiające.

Serdecznie gratuluję osiągnięcia takiego ,,zen".

Najbardziej mi zaimponował fragment, o nie słuchaniu muzyki podczas ćwiczeń. Tylko w trakcie pływania jestem wstanie się tak ,,wyciszyć", a i tak mam mętlik i szum w głowie.

Pokaż więcej komentarzy (74)

Lider

w Stoicyzm

46piorunów

Gar­dzi mną kto? Niech sobie. A ja uwa­żać będę, by mnie nikt nie zna­lazł czy­nią­cym co­kol­wiek lub mó­wią­cym, co by godne było po­gar­dy. Nie­na­wi­dzi mnie? Do­brze. A ja za­cho­wam dla każ­de­go życz­li­wość i uprzej­mość.

Marek Aureliusz, Rozmyślania

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

24piorunów

Nie należy przystawać od razu nawet na rzeczy oczywiste i jawne. Niektóre bowiem kłamstwa mają pozory prawdy. Zawsze trzeba poczekać: czas odkrywa prawdę. Nie dawajmy pochopnie posłuchu oszczercom: powinniśmy znać i traktować podejrzliwie tę ułomność natury ludzkiej, że chętnie wierzymy w to, czego nieradzi słuchamy, i że wpadamy w gniew, zanim pomyślimy. A cóż powiedzieć o tym, że powodujemy się nie tylko oskarżeniami, lecz także podejrzeniami, i że źle tłumacząc sobie cudzy wyraz twarzy i uśmiech, gniewamy się na ludzi niewinnych? Dlatego więc trzeba bronić sprawy człowieka nieobecnego przeciwko samemu sobie i trzymać w zawieszeniu wyrok. Zawsze bowiem można wymierzyć karę, która została odroczona, ale wymierzonej nie sposób odwołać.

Seneka, O gniewie

Lider

w Stoicyzm

35piorunów

(...) przyjrzyj się, czym są w istocie nasze sprawy, a nie czym się zowią:

dowiesz się, że więcej zła przytrafia nam się ze szczęśliwego niż z nieszczęśliwego przypadku. Bo ileż to razy zdarzenie, któreśmy zwali nieszczęściem, stało się przyczyną i początkiem szczęśliwości? A ileż to razy rzecz zdobyta pośród radosnych powinszowań była dla zdobywcy swojego tylko szczeblem wiodącym ku przepaści.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Gruba ryba3piorunów

No nie wiem, nie wiem. :p Z drugą częścią się zgadzam, ale ta pierwsza wydaje mi się na siłę w polaryzacji z nim. W znaczym stopniu nieszczęśliwe przypadki, doprowadzają do większego nieszczęścia.

Lider3piorunów

@Fafalala oczywiście bywa i tak i jest to bardziej oczywista kolej rzeczy. Różnie jednak z tym wszystkim bywa.

Przypomina mi się chińska przypowieść gdzie rolnik mówił, że jego syn złamał nogę i nie mógł pomagać rodzinie, więc było to nieszczęście? Bo okazało się później, że z tego powodu nie został wysłany na wojnę, która wybuchła niewiele później po tym zdarzeniu. Może, więc dzięki temu ocalił życie.

A tak z własnego przykładu. Czy to, że babrałem się 15 lat w uzależnieniach, to czy było to nieszczęście? Na tamten moment było. Lecz czy gdyby nie to, to czy wszedłbym w stoicyzm z takim zapałem i czy biegalbym teraz polamaratony i był tak zadowolony z własnego życia, a może żyłbym bardziej przeciętnie i męczył się ze swoimi bolączkami? Tego nie wiem, ale mogłoby tak być.

Drugi przykład. Pojechałem na wczasy życia do Chorwacji, Jeepem w którym po drodze wysiadł most i automat. Cudem udało się dojechać. Byłem bez kasy, remont wyszedł 15k. Musiałem się zapożyczyć i prosić o pomoc rodzinę. Nie miałem czym dojeżdżać do roboty. Jednak w tym momencie już praktykowałem stoicyzm i postanowiłem świadomie poszukac w tej sytuacji korzyści. Nie użalałem się, zacząłem wstawać wcześniej i chodzić parę kilometrów z buta do roboty. Sciaganie części i remont trwał 2 miesiące. W tym czasie wypracowałem nawyk, polubiłem chodzić i schudłem. Jak auto wróciło do mnie chodziłem już dla samej przyjemności. Przerodziło się to w marszobiegi, później bieganie i widzisz w jakim miejscu jestem dzięki temu "nieszczęściu". 😉 A przecież ja tego biegania bym sobie nigdy sam nie wymyślił, bo nienawidziłem biegać przez całe życie! xd A teraz to kocham.

Lider2piorunów

@Fafalala a w powyższym cytacie jest taki wydźwięk, bo starożytni stoicy lubili trochę kusić los. Tzn. nie byli nierozsądni i nie pakowali się głupio w jakieś tarapaty, jednak cierpliwie wyczekiwali przeszkód i życiowych trudności. Sam też zacząłem to zauważać, że przyjemnie się żyje jak nic złego się nie dzieje, jednak to życiowe trudności są szansą na rozwój. Bo ileż można się w głowie przygotowywać na różne ewentualności? Tak naprawdę dopiero gdy nastaną dostaje się okazję do przetestowania siebie i sprawdzenia ile to wszystko faktycznie jest warte.

Gruba ryba2piorunów

@splash545 tak sobie myślałam nad tym co napisałeś i nadal trzymam się trochę myśli, że nie każde nieszczęście to zmiana na lepsze. Po chwili jednak zdałam sobie sprawę, że odnosiłam to do bardzo skrajnych sytuacji. Takich wielkich tragedii ludzkich i mimowolnie do siebie samej. Ogółem nawet z największego syfu można usupłać coś dobrego, ale nie zawsze.

Pomyślałam w ciągu myśliwowym o takich "codziennych" nieszczęściach, analizując Twoje doświadczenia i muszę stwierdzić, że coś w tym jest. Ja pod wpływem emocji i zaburzeń porzuciłam pracę bez zabezpieczenia jakiegokolwiek. Już abstrahując od samych moich wewnętrznych trudności, teraz jestem w takim miejscu pracy z takimi ludźmi, że cieszę się zaeowno każdą chwilą mojego pracowego standupu, a również buduję na intensywnym polu bitwy własną autonomie i umiejętności walki. Bez tego stresu, że zostaje bez pracy z dnia na dzień prawie, nie miałabym tego.
Przykłady można mnożyć, w sumie od tych najmniejszych, ale zazwyczaj to one prowadzą do zmian tych bardziej kluczowych.
Szczęście zmieniające się na nieszczęście mocniej boli. Bardziej ogłupia.

Jeszcze jedno. Po tym co napisałeś, to właściwie bez Twojego wejścia w siebie nic wartościowego byś nie wymyśl. Wkurzał byś się tylko, że samochód zepsuty i łazić trzeba. XD

Lider0piorunów

@Fafalala oczywiście, że nie każde nieszczęście to zmiana na lepsze. Chodzi o to, żeby z automatu nie przypinać rzeczom łatki, że to złe, a tamto dobre, bo nigdy nie wiadomo jak to wyjdzie. Przede wszystkim chodzi tu o wstrzymanie się przed ocenianiem i osądzaniem, bo przypinając łatkę do danego zdarzenia jako złe można od razu pogrążyć się w nieszczęściu. Tu jest dobry przykład z tym popsutym samochodem, gdzie to tylko kwestia podejścia mnie uratowała. 😉

Ale nie ma co generalizować, tu nie chodzi o wywracanie kota ogonem i twierdzenie, że nieszczęście zawsze wyjdzie na dobre – bo to nieprawda. Zdarzają się nieszczęścia, które nas niszczą, pogrążają i czynią życie trudniejszym lub je kończą. Ciężko uznać przykład bezbronnego dziecka przechodzącego przez męki jako próbę charakteru i coś co wyjdzie po latach na dobre. Takie twierdzenie byłoby bezrozumne. Zdarzają się nieszczęścia, które są złem. Taki jest świat, bo dzieją się na nim cuda i rzeczy pojebane. Bo niektórym uda się przetrwać, a innym nie.

Lider0piorunów

@Fafalala fajne jest to co napisałaś o Twojej nowej pracy i że udaje Ci się znaleźć w tym miejsce na rozwój osobisty. Cieszę się, że Ci się układa. :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Stoicyzm

42piorunów

Jeżeli jednak poniesiesz porażkę i powiesz, że odniesiesz zwycięstwo później, a potem powtórzysz te słowa, bądź pewien, że ostatecznie znajdziesz się w tak żałosnym położeniu i zaczniesz borykać z taką słabością, iż sam nie będziesz zauważać swoich złych uczynków, lecz zajmiesz się usprawiedliwianiem własnych występków, potwierdzając tym samym słuszność słów Hezjoda:

"Człek opieszały zmaga się nieustannie z problemami".

Epiktet, Diatryby

Lider

w Stoicyzm

39piorunów

Ktokolwiek, jest powołany do życia, przeznaczony jest śmierci. Cieszmy się więc z tego, co będzie nam dane, i zwracajmy to, czego zażąda się od nas z powrotem: losy dosięgną każdego kiedy indziej, nikogo nie pominą. Niech dusza będzie w pogotowiu, niech się nigdy nie lęka tego co konieczne, niech się zawsze spodziewa tego co niepewne. Po cóż mam mówić o wodzach i o potomkach wodzów oraz o ludziach sławnych albo dzięki wielu konsulatom, albo wielu triumfom – o ludziach pozbawionych życia przez nieubłagany los? Całe królestwo razem z królami i ludy razem z władcami uległy swojemu przeznaczeniu: wszyscy, a co więcej – wszystko zmierza ku swojej ostatecznej zagładzie. Jednak nie wszyscy znajdują taki sam koniec: jednego życie porzuca pośrodku drogi, innego opuszcza na samym początku, jeszcze innego, znużonego i gotowego już odejść, uwalnia w najbardziej podeszłej starości. Każdy z nas wprawdzie coraz to kiedy indziej, a jednak wszyscy dążymy do tego samego miejsca. Nie wiem, czy jest raczej głupotą niezdawanie sobie sprawy z konieczności śmierci, czy raczej bezczelnością sprzeciwianie się jej.

Seneka, O pocieszeniu do Polibusza

Gruba ryba5piorunów

@splash545 czasem myślę że wkręcasz i to cytaty z biblii xd

Lider3piorunów

@ciszej akurat to by się zgadzało, bo chrześcijanie co nieco podpierdolili od Seneki. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Stoicyzm

40piorunów

Kto nie chce umierać, nie chciał też żyć. Życie bowiem dane jest pod warunkiem śmierci i do niej przecież podążamy. Dlatego też obawa przed nią jest tak nierozumna, skoro rzeczy pewnych zwykle się spodziewamy, a boimy się tylko niepewnych. Konieczność śmierci jest równa dla wszystkich i nieprzezwyciężalna. Któż tedy może się użalać, że jest w tym położeniu, w jakim znajdują się wszyscy?

Równość zaś to najpierwsza odmiana sprawiedliwości.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Gruba ryba1piorunów

niepewność czasu i miejsca jest chyba główną przyczyną strachu, a nie sam fakt

Lider1piorunów

@jakibytulogin a chciałbyś wiedzieć kiedy i gdzie umrzesz? 😉

Gruba ryba1piorunów

@splash545 skoro bać się trzeba/można tylko niepewnych, to czemu nie 😉

Gruba ryba1piorunów

@splash545 zależy, czy "za dwa dni wpadniesz do szamba", czy "za siedemdziesiąt lat w łóżku w otoczeniu kochającej rodziny" 😁

Lider1piorunów

@jakibytulogin no właśnie. Druga rzecz jest taka, że nawet gdyby to miało być za 70 lat, to czy taka świadomość nie wpłynęłaby w sposób znaczący na moje zachowanie i wybory. Bo może gdybym wiedział, że umrę za 70 lat, to może zacząłbym robić ryzykowne rzeczy, bo wiedziałbym, że nie zginę? :thinking_face: Nie wiem, może nie, ale byłoby dziwnie. Taka wiedza całkowicie zmieniłaby reguły gry i byłaby wyjściem w nieznane i niepewne.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Stoicyzm

33piorunów

Wyobraź sobie, iż ktoś dowiedział się, że za pięćdziesiąt lat będzie musiał odcierpieć srogie katusze. Nie trwoży się on, chyba że przeskoczy przedzielający go od nieszczęścia czas i od razu wpadnie w czekające go tak nieprędko utrapienie.

Podobnie dzieje się i wtedy, gdy w dobrowolnie poddających się cierpieniu umysłach, które same wyszukują sobie powody do zmartwienia, zasępienie budzą troski dawne i zapomniane. Wszystko, co przeminęło i co ma dopiero nastąpić, dziś nie istnieje.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Inspirator1piorunów

@splash545 Tak, bo ludzie zbyt nostalgiczni, zamartwiający się przeszłością, robią to na własne życzenie. Tak samo neuroatypowi czy schorowani.

Tu akurat Seneka wykazał się ogromnym brakiem pokory, szczególnie wobec nieznanych jeszcze wtedy faktów naukowych.

Lider0piorunów

@Komenda_Miejska_Polucji oczywiście, że nikt nie robi tego na własne życzenie. Tego typu myślenie kształtuje się przez predyspozycje i różnego rodzaju warunki środowiskowe. Jednak przy odpowiedniej dozie chęci i wytrwałości można się takiego myślenia oduczyć. Sam jestem osobą, która tak z automatu się przejmuje i zamartwia i udaje mi się – dzięki treningowi – przezwyciężyć tę moją wewnętrzną potrzebę kontroli. Dalej mam ciągoty do zamartwiania się, w pewnych aspektach, lecz w innych udało mi się dużo poukładać i jest o niebo lepiej niż było. 😉 To, że się jakimś jest, nie oznacza, że nie można tego zmienić, przynajmniej w jakimś stopniu. Zawsze można coś zrobić, żeby było choć trochę lżej, a powyższy cytat jest konkretnym ćwiczeniem myślowym, które może pomóc taką zmianę wdrożyć.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Stoicyzm

40piorunów

Co tylko jest takiego, czego panem cię nazywają, znajduje się wprawdzie u ciebie, ale do ciebie nie należy: słaby nie może rozporządzać niczym mocnym, znikomy nie może mieć nic wiecznego i niespożytego. Zginąć jest taką samą nieuchronną koniecznością, jak coś stracić;

i to właśnie, jeśli je uznajemy, stanowi pocieszenie dla nas. Ponoś stratę spokojnie: i tak przyjdzie ci z życia odejść. Jakiż więc środek znajdujemy na te straty?

Ten, byśmy rzeczy utracone zachowali w pamięci i nie dopuścili, by wraz z nimi uszedł nam i pożytek, jakiśmy z nich osiągnęli. To, co mamy, może być nam odjęte, ale okoliczność, żeśmy je mieli, nie podlega rabunkowi nigdy.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Lider

w Stoicyzm

40piorunów

(...) kto cierpi wcześniej, niż potrzeba, cierpi też więcej, niż potrzeba. Ta sama bowiem słabość, która nie pozwoliła mu czekać na cierpienie, nie pozwala mu też właściwie go ocenić. To samo nieumiarkowanie sprawia, że swoje szczęście wyobraża sobie jako nieprzemijające, myśli, iż wszelkie powodzenie, jakie go spotkało, winno nie tylko trwać, ale wzmagać się, i zapomniawszy o tym kole, na którym toczą się sprawy ludzkie, dla siebie jednego spodziewa się stałości w rzeczach przypadkowych.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Lider

w Stoicyzm

28piorunów

Zbyt długo byłoby wyliczać wszystkie sposoby, jakich chwyta się przeznaczenie. Wiem tylko jedno: wszelkie dzieła śmiertelników skazane są na doczesność.

Żyjemy pośród znikomości. Takich oto i innych tego rodzaju pocieszeń używam w stosunku do naszego Liberalisa, pałającego jakąś wprost niewiarygodną miłością do swego miasta ojczystego, które może zniszczone zostało po to, by odbudowano je jeszcze piękniej.

Nieraz już nieszczęście przygotowało miejsce dla większego niż przedtem szczęścia. Niejedno upadło po to, by wznieść się jeszcze wyżej.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Lider

w Stoicyzm

41piorunów

Wnet bę­dziesz nikim ni­gdzie – a tak samo bę­dzie z tym, co teraz wi­dzisz, i z ludź­mi, któ­rzy teraz żyją. Wszyst­ko bo­wiem rodzi się dla zmia­ny, prze­mia­ny i znisz­cze­nia, aby co in­ne­go w to miej­sce mogło po­wstać.

Marek Aureliusz, Rozmyślania

Autorytet2piorunów

Mocne

Pokaż więcej komentarzy (9)