Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#oczynieniupostepow

Lider

w Postanowienia

35piorunów

Podsumowanie czerwiec 2026:

Pompki - 3250 / 4000 = 81% :white_check_mark:

Plank - 93 / 150 = 62% :x:

Przysiady - 1350 / 2500 = 54% :x:

Bieganie - 120,8 / 120 = 100% :white_check_mark:

Spacery - 19 / 30 = 63% :x:

Czytanie - 956 / 800 = 119% :white_check_mark:

Medytacja - 165 / 400 = 41% :x:

Waga - 99kg / 97 :x:

BMI - 22,88

Wpisy do dziennika - 11 / 15 = 73% :x:

*

Bardzo zróżnicowany miesiąc. Najpierw urlop, później zapierdziel w pracy i trochę załatwiania spraw prywatnych, następnie upały. Żadna z tych rzeczy nie sprzyjała zachowaniu rutyny, co też widać po wynikach.

No ale przynajmniej bieganie udało się zachować na przyzwoitym poziomie, pompki też w miarę ok, była też codzienna praktyka stoicka, której tu nie uwzględniam. Z wagą raz udało mi się zejść do 97kg, lecz w trakcie upałów jadłem sporo lodów i na koniec miesiąca wyszło 99kg.

Urlop miałem bardzo aktywny. Sporo pływałem na supie, po jeziorach, morzu i Wiśle. Zaliczyłem spływ ze Świecia do Grudziądza – lekko ponad 21km. Uznaję to za fajną przygodę i mały czerwcowy sukces. :white_check_mark:

*

Cele na lipiec:

Pompki - 4000

Plank - 150 min

Przysiady - 2500

Bieganie - 120 km

Spacery - 30 km

Czytanie - 800 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 98kg

Wpisy do dziennika - 15

GURU3piorunów

@splash545 Nie dajcie się nabrać, on ma osiem odnóży!

I nogogłaszczki

Typ robi kroki na czitach!

Fanatyk1piorunów

@splash545 urlop potrafi rozwalić cały plan, plus ja Sobie odpuszczam pilnowanie się na urlop 😛

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Stoicyzm

189piorunów

3 lata praktyki stoickiej

Dziś mijają trzy lata, odkąd zacząłem praktykować stoicyzm. Mam tu na myśli codzienne wykonywanie stoickich ćwiczeń mentalnych. W moim przypadku jest to przede wszystkim przegląd siebie, w który wplatam inne techniki, takie jak perspektywa kosmiczna czy praemeditatio malorum. Oprócz tego czytam teksty stoickie, filozoficzne i inne zahaczające o temat funkcjonowania ludzkiej psychiki. Poza tym prowadzę dziennik oraz piszę teksty o tym, jak rozumiem stoickie zagadnienia. To wszystko składa się na moją praktykę stoicką, której poświęcam minimum godzinę dziennie. Choć myślę, że średnio może to wychodzić bliżej dwóch.

Efekty

Widać, że na praktykowanie stoicyzmu poświęciłem już sporo czasu, więc jakie są tego efekty?

Myślę, że przede wszystkim nawiązałem zdrową relację z samym sobą. Nauczyłem się z sobą rozmawiać, dociekać co mną kieruje – nie bać się tego. Stałem się swoim najlepszym kumplem i mam do siebie duży poziom zaufania.

Umiem namówić się do różnego rodzaju działań. Nauczyłem się wytwarzać nowe nawyki i utrzymywać już istniejące. Rozwinąłem wysoki poziom samodyscypliny. Przy czym, na chwilę obecną do niczego już się nie zmuszam. Dzieje się tak dlatego, bo gdy wypracowałem swoją rutynę, to pracowałem mocno nad tym, żeby polubić każdą rzecz, którą robię. Starałem się, żeby niczego nie robić tylko dlatego, że jest to dla mnie korzystne i zaprocentuje w przyszłości. Lecz chciałem, żeby każdą rzecz, którą robię lubić robić tu i teraz. Żeby we wszystkim co robię odnaleźć pierwiastek zadowolenia. Udało się – jestem zadowolony.

Czy jestem szczęśliwy? Nie wiem, ciężko jest zdefiniować szczęście. Wiem na pewno, że czuję zadowolenie z siebie, ze swoich relacji, ze swojego życia i tego jak je odbieram. Zadowolenie stało się moim domyślnym samopoczuciem. Wcześniej był nim niepokój.

Amor fati

Pogodziłem się ze sobą – z tym, kim jestem, gdzie żyję i jakie mam możliwości. Pogodziłem się ze swoją przeszłością i błędami, które popełniłem. Przestałem się nad sobą użalać i uważać za pokrzywdzonego przez życiowe okoliczności. Wyrwałem się z pułapki myślenia "co by było gdyby". Akceptuję życie takim, jakie jest. Czasem trudne i bolesne, ale innego nie mam, więc cieszę się nim i staram się docenić całą paletę ludzkich doświadczeń.

Nauczyłem się kierować swoją uwagę na to co ode mnie zależne, czyli na działania w chwili obecnej. Przy czym, akceptuję fakt, że mam ograniczone zasoby czasu i uwagi; że może mi ich nie starczyć na wytworzenie kolejnego nawyku; że zawsze coś dzieje się kosztem czegoś; że nie w każdym przypadku uda mi się wszystko zrobić tak jak to sobie zaplanowałem.

Udało mi się wyzbyć roszczeniowej postawy wobec życia – myślenia typu, że coś mi się należy, lub że moje życie powinno wyglądać w określony sposób. Jest, jak jest. Mam życie, jakie mam i nauczyłem się je cenić. Czasem lubię wręcz prowadzić wewnętrzną narrację w ten sposób, że moje życie jest tym najlepszym z możliwych.

Przestałem się na cokolwiek oburzać, narzekać i obrażać. Wiem, że te reakcje nie działają na moją korzyść, więc po prostu tego nie robię.

Przestałem uciekać przed problemami. Jak coś jest dla mnie trudne, niewygodne, powoduje uczucie lęku bądź niechęci – robię to w pierwszej kolejności.

Okiełznać emocje

Praktyka stoicka nie powoduje wyprania z emocji, jak to sobie niektórzy wyobrażają. Zdarza się, że doświadczam nieprzyjemnych stanów emocjonalnych i odczuć, tak jak każdy. Nie pozwalam im jednak przejąć nade mną kontroli. Nie jest tak pięknie, że za każdym razem uda mi się złapać ten moment, żeby odruchowo się nie wkurzyć, nie krzyknąć, nie wybuchnąć. Lecz wtedy staram się nie płynąć na fali emocji, tylko staram się je przeczekać. Nie uciekam przed nimi w żaden sposób. Daje im swoją uwagę i nie przekierowuje jej na inne rzeczy. Nie zaleje się dopaminą z shortów lub scrollowania, żeby poczuć się lepiej. Nie ucieknę myślami w książkę. Nie wyżyję się w trakcie ćwiczeń fizycznych. Dam danej emocji czas i przestrzeń, żeby mogła się wypalić i wygasnąć wewnątrz mnie. Czasem, na gorąco, robię krótką analizę tego co czuję. Robię ją w myślach, lub jeśli mam taką możliwość, zapisuję ją w notatniku. A gdy już ochłonę analizuję wszystko po raz drugi, mając już bardziej racjonalną perspektywę. Zastanawiam się skąd wynikła moja reakcja? Czy był to sygnał do zmiany, który warto później rozważyć, a może zwykły atawizm?

Wszelkie reakcje mojego organizmu i psychiki budzą moje żywe zainteresowanie. A im są trudniejsze, tym większa nauka z nich płynie.

Nie boję się moich stanów emocjonalnych. Nie boję się lęku. Nie boję się wyrazić własnego zdania. Nie boję się wejść w konflikt, jeśli widzę w tym realną korzyść taką jak wyznaczanie granic. Wcześniej miałem z tym wszystkim duże problemy. Przed trudnymi emocjami uciekałem w używki, a konfliktów unikałem jak ognia. Dużo rzeczy wolałem ścierpieć niż się pokłócić. Nie żyłem w zgodzie z sobą, bo się bałem. Bałem się lęku i odpowiedzialności za własne życie. Wolałem uciec w komfort i doraźną ulgę. Zagłuszyć swoje emocje marihuaną, alkoholem albo jedzeniem. Poczuć przyjemność i nie myśleć, choć przez chwile.

Nie taki diabeł straszny

Co ciekawe, nuda była dla mnie jednym z trudniejszych stanów emocjonalnych. Czymś zupełnie nie do przyjęcia. Odczuwałem lęk przed nudą. Musiałem ją natychmiast czymś zagłuszyć. A mój repertuar zajęć był mocno ograniczony przez zespół amotywacyjny, będący skutkiem palenia marihuany. Z tego samego powodu nie potrafiłem się za bardzo na niczym skupić. Pozostawało więc dalsze zagłuszanie nudy przez używki i szybką dopaminę np. z shortów na yt.

Teraz tak właściwie to przestałem się nudzić. Dzięki zbudowanej samodyscyplinie mam tyle rzeczy, które mogę i lubię robić, że nie starcza mi doby na to wszystko. 😉 A nawet gdy zdarzy mi się odczuć nudę, to nauczyłem się ją cenić. Nuda jest stanem, w którym pobudza się kreatywność. Zdarza się, że gdy się nudzę, do głowy same przychodzą mi gotowe rozwiązania nurtujących mnie problemów. Nuda, przed którą tak uciekałem, stała się pożądanym stanem, na który muszę rezerwować czas w grafiku pełnym innych zajęć.

Selekcja treści

Nie słucham radia, nie oglądam telewizji, nie czytam wiadomości – żadnych. Gdy dzieje się coś dużego, czy to w Polsce, czy na świecie, to i tak te informacje jakoś do mnie docierają. Zawsze ktoś coś powie, koledzy w pracy, rodzina, znajomi. Internet również przesiąka dużymi wydarzeniami i mimowolnie zobaczę jakiś komentarz bądź mema. Nie czuję się więc, jakbym mieszkał w jaskini.

Jak mnie coś zainteresuje, to sobie poczytam. W innym przypadku nie zamierzam zaśmiecać swojej głowy polityką i bieżącymi wydarzeniami, które w większości mnie nie dotyczą lub na które nie mam żadnego wpływu. Dbam o higienę swojej psychiki i nie pozwalam, żeby wpływały na nią losowe treści. Narracja płynąca z mediów jest przesiąknięta skrajnymi emocjami i skupia się na negatywach – jest więc szkodliwa.

Wewnętrzny głos

Gdy jeżdżę krótkie trasy samochodem, zazwyczaj wyłączam radio – jeżdżę w ciszy. Gdy biegam i spaceruję, nie słucham muzyki ani podcastów. Wsłuchuję się w siebie, słucham swoich myśli lub skupiam się na oddechu i technice stawiania kolejnych kroków. Albo podziwiam naturę – potrafię się nią zachwycić każdego dnia.

Ograniczając wpływ różnych narracji i nie zagłuszając myśli muzyką, zacząłem zauważać zależności. Wiem, skąd wynika moje zachowanie lub chęć zachowania się w dany sposób. Widzę skąd wynikają (lub mogą wynikać) zachowania innych. Czasem mogłoby się zdawać, że w pozornie pusty dzień – właśnie przez to, że zauważam tyle różnych zależności, prowadzę wewnętrzny dialog i kontroluję swoje zachowania – mam wrażenie, że wydarzyło się w nim bardzo dużo. Gdy uciąłem treści zewnętrzne, moje życie zaczęło być bogatsze w dużo ważniejsze treści – te wewnętrzne.

Sprawczość

Wartość danej filozofii udowadnia się działaniem. Stoicyzm dał mi taką dozę sprawczości, że czuję się, jakbym w ciągu 3 ostatnich lat przeżył całe życie – zawarłem w nich tak wiele treści. Kluczowe jednak jest to, że rzeczy, które się działy w tym czasie, wynikały bezpośrednio z moich uprzednio przemyślanych decyzji. Los przestał mną targać we wszystkie strony, teraz to ja nadaję mojemu życiu kierunek. Co prawda, reszta i tak zależy od przypadku, lecz wiem, że przynajmniej mogę polegać na sobie – a to bardzo dużo i to mi wystarczy.

Oto co wydarzyło się w moim życiu, odkąd przejąłem nad nim stery:

- uwolniłem się od uzależnień

- zmieniłem wewnętrzną narrację

- zbudowałem samodyscyplinę

- poprawiłem relacje ze sobą, innymi i światem

- nauczyłem się oszczędzać

- schudłem ~50 kg bez efektu jojo (utrzymuję wagę od ponad 2 lat)

- zrobiłem 100 000 pompek

- przebiegłem półmaraton i ponad 2300km łącznie

- zwiedziłem Istrię, Kretę, Ligurię oraz Sycylię

- przeczytałem 73 książki wzbogacając swoje słownictwo

- nauczyłem się pisać, zbytnio nie kalecząc przy tym języka

- stałem się poetą – wiersze klepie hurtowo, czasem nawet całkiem niezłe

- wystąpiłem w podcaście "Ze stoickim spokojem"

- znalazłem w swoim życiu poczucie sensu

Dalsza praca

Widzę swoje słabości i fragmenty moich dawnych osobowości, które wciąż starają się wywrzeć wpływ na moje poczynania. Wiem gdzie muszę włożyć największą pracę, żeby pójść do przodu. Zamierzam więc wytrwać w procesie zmiany, bo praca nad sobą sprawia mi frajdę.

Gdyby jednak okazało się, że to, co mam, jest moim maksimum i nic więcej nie da się zrobić – będzie to dla mnie ok. W takim przypadku będę praktykować stoicyzm dla samego podtrzymania. Bo to, co do tej pory udało mi się wypracować, wykracza poza moje wszelkie oczekiwania.

Tytan1piorunów

@splash545 Miszczu, przez Ciebie brnę przez żywot Marka Aureliusza i czerpię z mądrości jego, Epikteta, Seneki i Twojej. To naprawdę dobra podróż. Dzięki i gratuluję.

Fanatyk2piorunów

W końcu miałem chwilę , by zapoznać się z Twoim wpisem na spokojnie.

Bardzo ciekawe, bardzo pokrzepiające.

Serdecznie gratuluję osiągnięcia takiego ,,zen".

Najbardziej mi zaimponował fragment, o nie słuchaniu muzyki podczas ćwiczeń. Tylko w trakcie pływania jestem wstanie się tak ,,wyciszyć", a i tak mam mętlik i szum w głowie.

Pokaż więcej komentarzy (74)

Lider

w Postanowienia

20piorunów

Podsumowanie maj 2026:

Pompki - 4500 / 4000 = 112% :white_check_mark:

Plank - 171 / 150 = 114% :white_check_mark:

Przysiady - 2350 / 2500 = 94% :white_check_mark:

Bieganie - 132 / 120 = 110% :white_check_mark:

Spacery - 30 / 30 = 100% :white_check_mark:

Czytanie - 1362 / 800 = 170% :white_check_mark:

Medytacja - 420 / 400 = 105% :white_check_mark:

Waga - 99,2kg / 97 :x:

BMI - 22,88

Wpisy do dziennika - 16 / 15 = 107% :white_check_mark:

Zaliczyć spływ Wisłą :white_check_mark:

*

Miesiąc taki pół na pół. Pierwsza połowa w miarę spokojna, w trakcie której mogłem skupić się na rutynie. Druga bardziej nieobliczalna – ciągle coś wypadało, załatwianie spraw i rozjazdy. Z tego powodu nie wstrzeliłem się z wagą na koniec miesiąca, bo jakoś nie chce mi się trzymać michy w takich warunkach.

No ale ogólnie wyszło bardzo dobrze. Praktycznie wszystko pozaliczane i udało mi się ustanowić PR w pompkach (w planku chyba też). Oprócz tego zacząłem pływać na SUP-ie i zaliczyłem na nim swój pierwszy spływ Wisłą. Wziąłem też pierwszy raz udział w trailowych zawodach biegowych na dystansie 10km (52:28).

A no i 29 maja zaliczyłem delikatną kontuzję – jak spałem, to naciągnąłem sobie kark xd, przez co ostatniego dnia miesiąca odpuściłem sobie ćwiczenia.

*

Cele na czerwiec:

Pompki - 4000

Plank - 150 min

Przysiady - 2500

Bieganie - 120 km

Spacery - 30 km

Czytanie - 800 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 97kg

Wpisy do dziennika - 15

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

67piorunów

Pierwszy spływ Wisłą

Wczoraj udało mi się spełnić moje małe marzenie – popłynąłem supem wzdłuż Grudziądza. W sumie odkąd tylko tu mieszkam, w mojej głowie krążył pomysł, żeby mieć jakiś sprzęt, żeby móc sobie popływać po Wiśle. Zawsze docelowo miała to być wielka wyprawa i spływ aż do morza, ale chciałem też mieć możliwość, żeby popływać tu „wokół komina” i móc chociażby dopłynąć sobie na wyspę na Wiśle. Zakup supa w zeszłym roku był pierwszym krokiem do realizacji tych planów, a wczorajszy spływ stał się kamieniem milowym.

Bałem się, był stres, miałem wątpliwości. Pojawiały się myśli, żeby poczekać na spokojniejszy nurt – choć wcale nie był specjalnie mocny – bądź takie, żeby poczekać, aż będę miał wsparcie z brzegu w postaci żony lub kumpla. Byłoby to dla mnie dużo bardziej komfortowe, żeby choć ten pierwszy raz zaliczyć właśnie w taki sposób. Jednak poszukiwanie komfortu i idealnych okoliczności do działania jest błędem, bo te mogą nigdy nie nadejść. Druga rzecz jest taka, że im więcej wątpliwości musiałem przełamać i zadziałać wbrew nim, tym większą satysfakcję odczuwam, że to zrobiłem i mogę potraktować to jako zaliczenie pewnego wyzwania.

Podjechałem samochodem na żwirownię i napompowałem supa w pobliskim zagajniku. Niepotrzebny sprzęt – pompka, trzonek od wiosła itd. – zostawiłem w aucie, do którego wracałem się kilkukrotnie, bo ciągle zapominałem o jakichś drobiazgach, takich jak zmiana okularów albo wzięcie siedziska do supa. xd

Gdy już miałem wszystko, poszedłem z supem pod pachą wzdłuż dzikiej plaży nad Wisłą, w okolice miejscówki, na której nieraz robimy ogniska. Wyszło około półtorej kilometra. Na miejscu spakowałem telefon i kluczyki od auta do kieszeni bojki asekuracyjnej, którą przymocowałem z przodu deski, a torbę od supa zamocowałem z tyłu. Supa położyłem na wodzie, rozłożyłem siedzisko, wskoczyłem na niego i zacząłem nieśmiało wiosłować.

Pierwszy spływ odbyłem na siedząco, w trybie kajaka, z podwójnym wiosłem, żeby zminimalizować ryzyko wpadnięcia do wody praktycznie do zera. Pływania na stojąco jeszcze się uczę i przy mocniejszym wietrze albo fali mam problemy ze sterownością i utrzymaniem równowagi na desce.

Pływanie po Wiśle okazało się łatwe i przyjemne. Nie odbiegało wiele od tego na jeziorze. Jedyną różnicą był nurt, który występował praktycznie tylko przy brzegach, a będąc na środku Wisły, udało mi się bez większych problemów płynąć pod prąd. Do pewnego czasu, gdyż nurt potrafił się nagle pojawić i zmienić mój kurs na jedyny słuszny – czyli w stronę morza.

Spłynąłem wzdłuż Grudziądza jakieś 5 kilometrów w linii prostej. W tym czasie dwukrotnie płynąłem kawałek pod prąd i dwukrotnie zaliczałem przeciwległe brzegi, więc myślę, że mogłem zrobić łącznie 6–7 km. Zrobiłem sobie krótką przerwę na brzegu naprzeciw grudziądzkich spichrzy i porobiłem parę fotek.

Cały spływ zakończyłem na pierwszym cypelku, tuż za błoniami nadwiślańskimi. Tam podsuszyłem i zawinąłem sprzęt, spakowałem go do torby i poszedłem z buta, z 15-kilogramowym plecakiem, wzdłuż Wisły do samochodu zostawionego za żwirownią. Wyszło niecałe 4 kilometry. Cała „wyprawa” zajęła mi niecałe 3,5 godziny.

Rozdziewiczyłem się z pływaniem po Wiśle i czuję się zachęcony do próbowania sił na dłuższych trasach. Sama trudność spływu – co też podejrzewałem – była znikoma, jednak miał on wymiar symboliczny, jako pewnego odczarowania Wisły w mojej głowie.

W Grudziądzu nikt po Wiśle nie pływa. Tu Wisłą się straszy i nikt z niej nie korzysta, nie licząc picia piwa nad jej brzegiem. Kiedy płynąłem supem, byłem tego dnia prawdopodobnie jedyną jednostką pływającą na wysokości Grudziądza. A tak to dwa razy w tygodniu przepłynie jakaś łódź wędkarska, raz w roku organizowany jest spływ kajakowy i tyle.

GURU7piorunów

@splash545 a czemu wybrałeś sup nie kajak? Mniejszy i lżejszy po spakowaniu?

Pokaż więcej komentarzy (23)

Lider

w Postanowienia

32piorunów

Podsumowanie kwiecień 2026:

Pompki - 4200 / 4000 = 105% :white_check_mark:

Plank - 161 / 150 = 107% :white_check_mark:

Przysiady - 2500 / 2500 = 100% :white_check_mark:

Bieganie - 151,3 / 120 = 126% :white_check_mark:

Spacery - 39 / 30 = 130% :white_check_mark:

Czytanie - 875 / 800 = 109% :white_check_mark:

Medytacja - 365 / 400 = 91% :white_check_mark:

Waga - 98,5kg / 98 :white_check_mark:

BMI - 22,65

Wpisy do dziennika - 18 / 15 = 120% :white_check_mark:

*

Ależ to był spokojny miesiąc. A że niewiele się w nim działo, to mogłem skupić się na mojej rutynie. Jestem z tego powodu bardzo zadowolony i widać, to po moich wynikach. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że pobiłem swój rekord w ilości przebiegniętych kilometrów w miesiącu – lekko ponad 150km. A no i w międzyczasie złamałem barierę 100 000 pompek, które zrobiłem przez ostatnie dwa i pół roku. Czuję się wypoczęty i zadowolony i to bardzo. :slightly_smiling_face:

*

Cele na maj:

Pompki - 4000

Plank - 150 min

Przysiady - 2500

Bieganie - 120 km

Spacery - 30 km

Czytanie - 800 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 97kg

Wpisy do dziennika - 15

Autorytet3piorunów

Jest cale zielone !

Wypracowane!

Autorytet3piorunów

@splash545 jak wygląda twój dzień w rozdzielaniu tego wszystkiego? Pompki, przysiady, plank razem w jednej sesji czy inaczej?

Pokaż więcej komentarzy (24)

Lider

w Postanowienia

17piorunów

Podsumowanie marzec 2026:

Pompki - 3640 / 4000 = 91% :white_check_mark:

Plank - 90 / 150 = 60% :x:

Przysiady - 2250 / 2500 = 90% :white_check_mark:

Bieganie - 133 / 120 = 111% :white_check_mark:

Spacery - 47 / 30 = 157% :white_check_mark:

Czytanie - 742 / 800 = 93% :white_check_mark:

Medytacja - 310 / 400 = 77% :white_check_mark:

Waga - 99kg / 98 :x:

BMI - 22,88

Wpisy do dziennika - 15/15 = 100% :white_check_mark:

*

Miesiąc pełen ruchu. Udało mi się zwiększyć standardową długość biegu do 15km. Spacerów było zdecydowanie więcej, jak już zima odpuściła. Reszta aktywności w miarę ok. Waga zeszła symbolicznie między 0,5 a 1kg, ale nie dociągnąłem do wagi docelowej. Mam średniawą motywację do jej zrzucania. Pisałem dziś o tym z czatem, to powiedział, że jestem gupi i żebym nie schodził do 90, tylko ćwiczył pompki do upadku + podciąganie, albo żebym się znów wziął za tego kettla. No zobaczymy, może i tak zrobię. Potrzebuję tylko spokojnego miesiąca na wytworzenie nawyku. A póki co

*

Cele na kwiecień:

Pompki - 4000

Plank - 150 min

Przysiady - 2500

Bieganie - 120 km

Spacery - 30 km

Czytanie - 800 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 98kg

Wpisy do dziennika - 15

Lider

w Postanowienia

25piorunów

Podsumowanie luty 2026:

Pompki - 3200 / 4000 = 80% :white_check_mark:

Plank - 110 / 150 = 73% :x:

Przysiady - 2300 / 2500 = 92%:white_check_mark:

Bieganie - 84,3 / 100 = 84%:white_check_mark:

Spacery - 12 / 30 = 40% :x:

Czytanie - 739 / 800 = 90%:white_check_mark:

Medytacja - 280 / 400 = 70% :x:

Waga - 100kg / 99 = 99% :x:

BMI - 23,11

Wpisy do dziennika - 17/15 = 113%:white_check_mark:

*

Zacznę od tego, że kilogram poszedł mi nie w tę stronę co trzeba. Było to spowodowane remontem, śmieciowym żarciem w jego trakcie i tym, że pozwalałem sobie na wieczorne lody, żeby trochę wynagrodzić sobie niedogodności z nim związane. Poza tym prawie na tydzień wypadłem z obiegu z powodu przeziębienia i lekkiego bólu pleców. Mimo to dużo nie brakło, żeby udało mi się pozaliczać cele. Trzeba też pamiętać, że miesiąc był krótki, a więc w sumie spoko. Jestem zadowolony. 😎

Pierwszy tydzień marca, to w dalszym ciągu remont, więc okaże się jak mocno ten fakt wpłynie na moje cele na ten miesiąc. W każdym razie, zwiększam kilometraż przy bieganiu na docelowe 120km.

*

Cele na marzec:

Pompki - 4000

Plank - 150 min

Przysiady - 2500

Bieganie - 120 km

Spacery - 30 km

Czytanie - 800 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 98kg

Lider

w Postanowienia

33piorunów

_*Nowe postanowienie - prowadzić regularnie dziennik, min. 15 wpisów w miesiącu._

*

Podsumowanie styczeń 2026:

Pompki - 4040 / 4000 = 101% :white_check_mark:

Plank - 140 / 150 = 93% :white_check_mark:

Przysiady - 2650 / 2500 = 106% :white_check_mark:

Bieganie - 100 / 100 = 100% :white_check_mark:

Spacery - 37,5 / 30 = 125% :white_check_mark:

Czytanie - 733 / 800 = 92% :white_check_mark:

Medytacja - 320 / 400 = 80% :white_check_mark:

Waga - 99kg / 99 = 100% :white_check_mark:

BMI - 22,88

Wpisy do dziennika - 15/15 = 100% :white_check_mark:

Zaliczyć przynajmniej 1 bieg na wczasach :x:

*

Byłem na wczasach i nie pobiegałem, cóż, tak wyszło. Całymi dniami zwiedzaliśmy, a tam gdzie mieszkaliśmy nie było pobocza a ja nie miałem czołówki, żeby po zmroku biegać po bezdrożach. Owszem, mógłbym pobiegać jakoś na siłę, ale bez sensu. Niczego nie żałuję. :upside_down_face: Poza tym jestem bardzo zadowolony z moich wyników, bo zazwyczaj z wczasami wiązały się spadki w różnych aspektach mojej rutyny, tym razem niczego takiego nie doświadczyłem. Ładnie pompowałem, robiłem przysiady i wykonywałem stoickie ćwiczenia mentalne. Udało mi się też zachować względny umiar w jedzeniu i nie przytyłem jakoś mocno. A dosłownie kilka dni po powrocie osiągnąłem docelową wagę na ten miesiąc, co też nigdy mi się nie udawało przy wyjazdach.

*

Cele na luty:

Pompki - 4000

Plank - 150 min

Przysiady - 2500

Bieganie - 100 km

Spacery - 30 km

Czytanie - 800 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 98kg

Fanatyk1piorunów

Bardzo dobry miesiąc, gratulacje :grinning:

Gruba ryba2piorunów

@splash545 widzę ruszyłeś z grubej rury - wszystko zielone. Ten jeden bieg na wczasach zastąpiłeś pewnie kilometrami na nogach przy zwiedzaniu 😁gratki, tak trzymaj!

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Postanowienia

60piorunów

Rozliczenie celów 2025:

Pompki - 47290 / 50 000 = 95% :white_check_mark:

Przysiady - 25 710 / 35 000 = 73% :white_check_mark:

Obwody (trening z kettlem) - 317 / 1000 = 32% :x:

Plank - 1584 / 2000 min = 79% :white_check_mark:

Bieganie - 1194 / 1000 km = 119% :white_check_mark:!

Wziąć udział w parkrun :white_check_mark:

Wystartować w biegu na 10 km :white_check_mark:

Zaliczyć bieg na dystansie półmaratonu :white_check_mark:

Utrzymać wagę 95 - 100 kg = 99kg :white_check_mark:

Przeczytać i zrecenzować 30 / 30 książek :white_check_mark:

(10 696 / 10 000 stron) = 101% :white_check_mark:

Napisać 0 / 10 opowiadań = 0% :x:

Praktyka stoicka - 317 / 350 dni = 91% :white_check_mark:

Medytacja - 4420 / 5000 min = 88% :white_check_mark:

*

Ogólnie jestem zadowolony i pomimo tego, że pierwotnie zakładałem zaliczenie celów na 100% to zaliczam sobie wszystko co zbliżyło się do 75%.

W przypadku pompek i przysiadów spodziewałem się progresu w postaci zwiększenia ilości powtórzeń. I progres przyszedł jednak jako polepszenie jakości ćwiczeń. Pompki robię wolniej, głębiej i bardziej kontroluję ruch, a przysiady robię pełne i głębokie, bez przytrzymywania się. Bo w pierwszym kwartale moje przysiady wyglądały tak, że musiałem się czegoś lekko przytrzymać i nie robiłem ich do końca, ze względu na ból kolan. Na chwilę obecną czasem dalej coś zatrzeszczy w kolanach, ale ból zniknął całkowicie. Plank to po prostu stagnacja.

Za to w bieganiu zaliczyłem największy progres, większy niż się spodziewałem i zaliczyłem wszystkie wyzwania biegowe. Cieszy mnie to, bo jeśli chodzi o sport to bieganie jest moją główną aktywnością, która przynosi mi najwięcej radości. :smiley:

Jedyna aktywność fizyczna, która mi nie poszła to trening z kettlem. Była to nowa aktywność i początkowo szło dobrze, zaliczyłem progres, dołożyłem parę kilo, co przyniosło drobną kontuzję, po której doszedłem do siebie i wróciłem do ćwiczeń. Jednak z biegiem czasu przez natłok obowiązków domowych i osobistych po prostu zaczynałem zapominać o tym, żeby pomachać kettlem. Wybiłem się z regularności i straciłem zapał. Mniej więcej w połowie roku stwierdziłem, że to bez sensu i porzuciłem te ćwiczenia. Zabrakło mi uwagi, żeby wytworzyć nowy nawyk, utrzymując przy tym dotychczasową rutynę i godząc to wszystko z innymi obowiązkami. No trudno, tak wyszło i nie uważam tego za jakąś porażkę.

Książek przeczytałem dokładnie tyle ile zamierzałem i wrzuciłem recenzję każdej z nich na bookmeter. Z planowanych 10 opowiadań nie napisałem żadnego. Nie potrafiłem się zmobilizować i nie mam na to żadnego wytłumaczenia. Za to od połowy maja wróciłem do regularnego pisania dziennika.

W medytacji zaliczyłem stagnację, a było to spowodowane tym, że ulepszyłem swoją praktykę stoicką. Codzienny przegląd siebie, który wykonywałem najczęściej raz dziennie, w tym momencie robię dwukrotnie: rano i wieczorem. Kosztuje mnie to trochę więcej czasu, ale efekty są zauważalnie lepsze. Mam przez to mniej czasu na medytację, ale jakby nie patrzeć to te codzienne stoickie ćwiczenia mentalne również są formą medytacji. Nie będę ich jednak wliczał do licznika medytacji, bo w dalszym ciągu chce kontrolować czas tradycyjnej medytacji, w trakcie której po prostu czyszczę głowę z myśli.

*

No a poza tym wszystkim to:

- W trakcie zliczanych spacerów zrobiłem 329,7km. A na pewno było tego więcej.

- Kupiłem sobie supa i jako tako nauczyłem się na nim pływać. Mam z tego fun.

- Jeździłem po całej Polsce na hejtopiwa, głównie z kawiarenki + 1 w Gdańsku.

- Byłem dwukrotnie na zagramanicznych wczasach i cieszy mnie to, bo przez długi czas w swoim życiu nie miałem takich możliwości. A od kiedy pamiętam to zwiedzanie krajów cieplejszych niż Polska było moim małym marzeniem, które teraz mam sposobność realizować.

*

Podsumowując, jestem zadowolony z siebie i z tego co robiłem w roku minionym. A czego sobie życzę w bieżącym? Otóż niczego sobie nie życzę, bo życie to nie koncert życzeń. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jednak czego by mi nie zesłał los dam sobie z tym radę i postaram się wykorzystać to w najlepszy możliwy sposób.

Lista celów i wyzwań tutaj.

Osobistość3piorunów

Ty jesteś normalny, człowieku...? A tak serio to gratuluję, mega to wygląda w liczbach :grinning:

Osobistość1piorunów

> pierwotnie zakładałem zaliczenie celów na 100% to zaliczam sobie wszystko co zbliżyło się do 75%.

@splash545 przy taki swobodnym podejściu do celów, to każdy swoje zrealizował 😉 A na serio to gratuluję!

Pokaż więcej komentarzy (12)

Lider

w Postanowienia

30piorunów

Podsumowanie grudzień 2025:

Pompki - 3170 / 4000 = 79% :white_check_mark:

Plank - 110 / 150 = 73% :x:

Przysiady - 1200 / 2500 = 48% :x:

Bieganie - 114 / 100 = 114% :white_check_mark:

Spacery - 23 / 30 = 77% :white_check_mark:

Czytanie - 633 / 800 = 79% :white_check_mark:

Medytacja - 270 / 400 = 68% :x:

Waga - 101,5kg = 98%

BMI - 23,4

*

Zimowa aura nie sprzyja mojej aktywności, lecz mimo wszystko nie jest źle. Najważniejsze, że to na czym mi najbardziej zależy - czyli bieganie - wypadło dosyć dobrze. Jedyne co zawaliłem to przysiady, bo jakoś nie potrafiłem się do nich zmobilizować. A reszta wyszła jako tako. 😉 Przez świąteczne obżarstwo ucierpiała moja waga, ale już zdążyłem zrzucić 2 kilo. Wychodzi z tego, że mój cel na przyszły miesiąc tj. powrót poniżej 100 kg, powinienem zrealizować w pierwszym tygodniu stycznia.

W drugiej połowie miesiąca lecę na wczasy i chcę się w końcu przełamać i zaliczyć choć jeden bieg będąc na obczyźnie.

*

Cele na styczeń 2026:

Pompki - 4000

Plank - 150 min

Przysiady - 2500

Bieganie - 120 km

Spacery - 30 km

Czytanie - 800 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 99kg

Zaliczyć przynajmniej 1 bieg na wczasach

Gruba ryba1piorunów

@splash545 jak na okres świąteczny, to za⁎⁎⁎⁎ste wyniki. Wiadomo na święta trzeba się najeść. Po wizycie w restauracji z "all you can eat" ze szwagrem do teraz odczuwam obrzydzenie do samego siebie xD Trzymam kciuki za pierwszy bieg za granicą.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Postanowienia

17piorunów

Podsumowanie listopad 2025:

Pompki - 3500 / 4500 = 78% :white_check_mark:

Plank - 110 / 150 = 73% :x:

Przysiady - 1910 / 2500 = 76% :white_check_mark:

Bieganie - 87 / 100 = 87% :white_check_mark:

Spacery - 14 / 30 = 47% :x:

Czytanie - 873 / 800 = 109% :white_check_mark:

Medytacja - 245 / 400 = 61% :x:

Waga - ?

BMI - ?

* na wyjeździe nie miałem możliwości się zważyć, ale jest ok.

*

Taki miesiąc w kratkę. Jak byłem u siebie, to dawałem radę łączyć swoją rutynę z obowiązkami zawodowymi i domowymi. Jednak gdy w środku miesiąca miałem kilka dni rozjazdów i załatwianie mniej standardowych spraw prywatnych, to rutynka się posypała. W pierwszej kolejności poleciały spacery i medytacja, za to udało mi się utrzymać regularność w treningach biegowych i stoickich ćwiczeniach mentalnych.

Natomiast pod koniec miesiąca przy kolejnym wyjeździe na hejtopiwo i w odwiedziny do mamy i siostry, posypało się już wszystko. Przez tydzień zrobiłem jeden trening pompek i raz pobiegałem, ani razu nie medytowałem i nie robiłem stoickich ćwiczeń mentalnych, a miałem zamiar. Wniosek jest taki, że będąc u siebie, gdzie wszystko mam poukładane pod rutynę, wtedy to wszystko działa. Gdy jednak jestem gdzieś indziej, to wszystko mi się sypie, podobnie było w lato przy wyjeździe na wczasy. Dlatego przy kolejnym wyjeździe nie będę uznawał rutyny za pewnik, lecz skoncentruję swoją uwagę na tym, żeby móc ją utrzymać również poza moim standardowym środowiskiem.

*

Cele na grudzień:

Pompki - 4000

Plank - 150 min

Przysiady - 2500

Bieganie - 100 km

Spacery - 30 km

Czytanie - 800 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 96 - 100 kg

Lider2piorunów

@splash545 jak jesteś u siebie to specjalnie wychodź ze swojej strefy komfortu aby w kontrolowanych warunkach nauczyć się rutyny, gdy warunki robią się niestandardowe.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Postanowienia

28piorunów

Podsumowanie październik 2025:

Pompki - 4500 / 4500 = 100% :white_check_mark:

Plank - 160 / 150 = 107% :white_check_mark:

Przysiady - 2300 / 2500 = 92% :white_check_mark:

Bieganie - 137,6 / 100 = 138% :white_check_mark:

Spacery - 21,5 / 30 = 72% :white_check_mark:

Czytanie - 859 / 800 = 107% :white_check_mark:

Medytacja - 325 / 400 = 81% :white_check_mark:

Waga - 99 / 98kg = 99% :white_check_mark:

BMI - 22,88

*

Wyniki bronią się same, a jeśli wziąć pod uwagę, że miałem ciężki miesiąc, pełen rozjazdów i ponadprogramowych godzin w pracy, to sam się dziwię jak ja to wszystko spiąłem. :thinking_face:

Ilość przebiegniętych kilometrów w miesiącu, to mój PR, w dodatku poszło lekko i przyjemnie, stąd wiem, że stać mnie na więcej, tylko czasu brakło. Przez ten brak czasu trochę ucierpiały spacery i medytacja, ale moja energia szła na bieganie i codzienne wykonywanie stoickich technik mentalnych, więc nie mam poczucia, że coś zawaliłem. Zadowolon. 😎

*

Cele na listopad:

Pompki - 4500

Plank - 150 min

Przysiady - 2500

Bieganie - 100 km

Spacery - 30 km

Czytanie - 800 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 96 - 100 kg

Fanatyk2piorunów

@splash545 Elegancka robota Panie Pajonk 💪

Lider2piorunów

@xepo dziękówa. 😁

GURU2piorunów

@splash545 czytanie to w słowach? 😛

czy w kartkach?

Lider3piorunów

@Opornik ta w literkach. xd A tak serio liczba stron.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Postanowienia

38piorunów

Podsumowanie wrzesień 2025:

Pompki - 4520 / 4500 = 100% :white_check_mark:

Plank - 130 / 150 = 86% :white_check_mark:

Przysiady - 2300 / 2500 = 92% :white_check_mark:

Bieganie - 101 / 100 = 101% :white_check_mark:

Spacery - 41 / 30 = 136% :white_check_mark:

Czytanie - 868 / 800 = 108% :white_check_mark:

Medytacja - 410 / 400 = 102% :white_check_mark:

Waga - 96 / 98kg = 100% :white_check_mark:

BMI - 22,19

*

Cały miesiąc dosyć dobrze spinała mi się rutyna, poza półtorej tygodniowym okresem rozjazdów, które lekko wybiły mnie z rytmu. Mimo to praktycznie wszystkie cele mam dopięte.

We wrześniu udało mi się też, po raz pierwszy w życiu, wystartować w zawodach biegowych na dystansie 10km. Dobiegłem w połowie stawki z czasem bliskim do życiówki, lecz ma to znaczenie drugorzędne. Przede wszystkim cieszę się, że mi się podobało i w przyszłym roku planuję wziąć udział w większej ilości tego typu imprez.

*

Cele na październik:

Pompki - 4500

Plank - 150 min

Przysiady - 2500

Bieganie - 100 km

Spacery - 30 km

Czytanie - 800 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 98 kg

Fanatyk7piorunów

@splash545 kozak 💪

Lider2piorunów

@3t3r dzięki. :slightly_smiling_face:

Lider2piorunów

@splash545 pięknie :)

Pokaż więcej komentarzy (13)

Lider

w Postanowienia

36piorunów

Podsumowanie sierpień 2025:

Pompki - 3800 / 4000 = 95% :white_check_mark:
Plank - 140 / 150 = 93% :white_check_mark:
Przysiady - 1650 / 2500 = 66% :x:
Obwody - 0 / 80 = 0% :x:
Bieganie - 89,1 / 100 = 89% :white_check_mark:
Spacery - 25 / 30 = 83% :white_check_mark:
Czytanie - 802 / 800 = 100% :white_check_mark:
Medytacja - 335 / 400 = 84% :white_check_mark:
Waga - 98,6 / 98kg = 100% :white_check_mark:
BMI - 22,65

Miesiąc wyszedł całkiem niezły, biorąc pod uwagę to, że pierwszy tydzień byłem zajęty urlopowaniem się i cele szły wtedy co najwyżej na pół gwizdka. A chwilę po urlopie rozchorowałem się na kolejne 5 dni, więc nie miałem zbyt wiele czasu na to wszystko, jednak wyszło w miarę ok. Póki co trening z kettlem wylatuje z miesięcznych celów, bo i tak tych treningów nie robię. Może w okresie jesienno - zimowym uda mi się do tego wrócić, zobaczmy.
Zapisałem się na zawody biegowe na dystansie 10km - bieg im. Bronisława Malinowskiego, które odbędą się na koniec miesiąca. Jak uda mi się wystartować i przebiec, to będę miał zaliczone wszystkie cele biegowe na ten rok. Pozostanie nabijanie dystansu.

Cele na wrzesień:

Pompki - 4500
Plank - 150 min
Przysiady - 2500
Bieganie - 100 km
Spacery - 30 km
Czytanie - 800 stron
Medytacja - 400 minut
Waga - 98 kg

Gruba ryba4piorunów

@splash545 to się chwali. Dobra robota 😁

Lider1piorunów

@l__p :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Postanowienia

22piorunów

Podsumowanie lipiec 2025:

Wystartowałem w parkrun
Złamałem barierę 5x5 (24:34 - 5km)!
Przebiegłem papaton - 21,37km!

Pompki - 4410 / 4000 = 110% :white_check_mark:
Plank - 119 / 150 = 79% :white_check_mark:
Przysiady - 2650 / 2500 = 106% :white_check_mark:
Obwody - 0 / 80 = 0% :x:
Bieganie - 103,5 / 100 = 103% :white_check_mark:
Spacery - 23 / 30 = 77% :white_check_mark:
Czytanie - 1010 / 800 = 126% :white_check_mark:
Medytacja - 360 / 400 = 90% :white_check_mark:
Waga - 96 / 98kg = 103% :white_check_mark:
BMI - 22.19

Pod względem celów biegowych miesiąc był wyśmienity. Trzy duże cele na ten rok zrealizowałem właśnie w lipcu i póki co na ten rok zostaje mi wystartować w prawdziwych zawodach biegowych na dystansie 10km. 
Poza tym widać, że ćwiczenia bez przyrządów zawsze się sprawdzają, nawet przy wyjeździe wakacyjnym, w zeszłym roku miałem z tym problem, więc jestem zadowolony. Trening z kettlem znów poszedł w kąt, trudno. Za to udało mi się zrobić formę na lato i dociąć do, w pewnym momencie 95kg. Założę się jednak, że jak wejdę na wagę dzień po powrocie, czyli jutro, to waga pokaże równą 100. xd Bo też po to było, to docięcie, żeby na wczasach móc się dobrze nażreć i nie liczyć kalorii, bez poczucia winy i większych spadków formy.

Cele na sierpień:

Pompki - 4000
Plank - 150 min
Przysiady - 2500
Obwody - 80
Bieganie - 100 km
Spacery - 30 km
Czytanie - 800 stron
Medytacja - 400 minut
Waga - 98 kg

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Postanowienia

28piorunów

Podsumowanie czerwiec 2025:

Pompki - 4000 / 4000 = 100% :white_check_mark:
Plank - 130 / 150 = 86% :white_check_mark:
Przysiady - 2100 / 2500 = 84% :white_check_mark:
Obwody - 60 / 80 = 75% :white_check_mark:
Bieganie - 120,5 / 100 = 120% :white_check_mark:
Spacery - 36 / 30 = 120% :white_check_mark:
Czytanie - 785 / 800 = 98% :white_check_mark:
Medytacja - 380 / 400 = 95% :white_check_mark:
Waga - 98,6 / 98kg = 99% :white_check_mark:
BMI - 22,88

W końcu, po raz pierwszy odkąd zacząłem robić je porządniej, udało mi się wyrobić 100% w pompkach. Z biegania jestem bardzo zadowolony, bo wykręcić taki wynik w miesiącu letnim, to dla mnie już coś, lecz muszę przyznać, że pomogła mi w tym mało wakacyjna pogoda. Waga znów zaczęła ze mną współpracować, wprowadzenie 12-godzinnego okna żywieniowego było tym czego potrzebowałem. O kettlu nie pamiętałem przez pierwsze pół miesiąca, a później goniłem, żeby wyrobić te trzy czwarte, ale udało się i wracam do gry. Reszta ok, jest git. 😉

Cele na lipiec:

Pompki - 4000
Plank - 150 min
Przysiady - 2500
Obwody - 80
Bieganie - 100 km
Spacery - 30 km
Czytanie - 800 stron
Medytacja - 400 minut
Waga - 98 kg

Lider3piorunów

Ile masz wzrostu? Bo masz wysoki BMI. Może lepiej sprawdzaj poziom tłuszczu, bo BMI to taki gówniany wyznacznik.

Lider0piorunów

@boogie 22,88 to wysokie BMI? Swojego czasu dobijałem pod 35. 😛 Mam 208cm, czyli jak na mój wzrost waga nie jest wcale duża. Oceniając tak na oko ( ͡~ ͜ʖ ͡°) to mam nie więcej niż 20% tłuszczu.

Lider3piorunów

@splash545 spodziewałem się sporego wzrostu bo na taką ilość ćwiczeń to BMI "wysoki". Ilość ćwiczeń robi wrażenie. Powodzenia! :)

Lider1piorunów

@boogie dzięki :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Stoicyzm

35piorunów

Speł­ni­łem jaki czyn dla dobra ogółu? Więc sam od­nio­słem ko­rzyść. To za­wsze miej przed oczy­ma i w pracy nie usta­waj nigdy!

Marek Aureliusz, Rozmyślania

Od człowieka żąda się tylko, by przynosił pożytek ludziom: jeśli potrafi – wielu, a jeśli nie – to choćby nielicznym, a jeśli nie – to choćby najbliższym, a jeśli nie – to choćby samemu sobie. Jeśli bowiem stanie się pożyteczny dla innych, działa także dla wspólnej sprawy. Podobnie ten, kto staje się gorszy, nie tylko szkodzi sobie, lecz także tym wszystkim, którym mógłby pomóc, gdyby stał się lepszy. A więc każdy, kto ma zasługi wobec samego siebie, tym samym przynosi korzyść innym, gdyż przygotowuje dla nich pomoc w przyszłości.

Seneka, O bezczynności

Takie dwa cytaty wynalazłem dla siebie, z motywacją do dalszej pracy, przede wszystkim w poszerzaniu swojej refleksyjności, a także przy trwaniu w codziennych wyborach jakościowego życia w zgodzie z samym sobą. Właśnie tego sobie życzę, bo są to rzeczy zależne ode mnie. A cały ten post wrzucam z okazji drugiej rocznicy mojej praktyki stoickiej, to właśnie dzięki niej mogę robić to co robię i nie zamierzam przestać. 😉

Fanatyk3piorunów

Twój tag to jedna z lepszych rzeczy, jakie spotkały ten portal

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Postanowienia

29piorunów

Podsumowanie maj 2025:

Pompki - 3600 / 4000 = 90% :white_check_mark:
Plank - 130 / 150 min = 86% :white_check_mark:
Przysiady - 2000 / 2500 = 80% :white_check_mark:
Obwody - 0 / 80 = 0% :x:
Bieganie - 95,5 / 100 km = 95% :white_check_mark:
Spacery - 22,5 / 30 km = 75% :white_check_mark:
Czytanie - 827 / 800 stron = 103% :white_check_mark:
Medytacja - 385 / 400 minut = 96% :white_check_mark:
Waga - 101 / 98 kg = 97% :x:
BMI - 23,35

Wszystko w miarę ok. Staram się trzymać balans między tym, żeby się nie opierdalać, a tym żeby się nie zajechać. Mam ostatnio trochę życiowych zobowiązań i najczęściej cierpiała na tym regeneracja. Było też trochę rozjazdów i jak widać sprawdziły się aktywności niewymagające sprzętu. No i cóż, trening z kettlem poszedł w odstawkę, bo gdy miałem czas na trening to wybierałem bieganie. Wagi również nie mogę sobie zaliczyć, bo kilogram poszedł nie w tę stronę co trzeba, jest to spowodowane tym, że przestałem pić cole zero.

Cele na czerwiec:

Pompki - 4000
Plank - 150 min
Przysiady - 2500
Obwody - 80
Bieganie - 100 km
Spacery - 30 km
Czytanie - 800 stron
Medytacja - 400 minut
Waga - 98 kg

Gruba ryba2piorunów

@splash545 dobrze idzie 👍🏻 tak trzymaj 😁

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Postanowienia

25piorunów

Podsumowanie kwiecień 2025

Przynajmniej jeden trening biegowy na dystansie 15km :white_check_mark:
Pompki - 3600 / 4000 = 90% :white_check_mark:
Plank - 136 / 150 min = 91% :white_check_mark:
Przysiady - 2200 / 2500 = 88% :white_check_mark:
Obwody - 61 / 80 = 76% :white_check_mark:
Bieganie - 103,8 / 100 km = 103% :white_check_mark:
Spacery - 39 / 30 km = 130% :white_check_mark:
Czytanie - 894 / 800 stron = 112% :white_check_mark:
Medytacja - 460 / 400 minut = 115% :white_check_mark:
Waga - 100 / 98 kg = 98%
BMI - 23,11

Kwiecień był dla mnie dosyć ciężki bo część pompek zacząłem robić na uchwytach, a resztę bardziej technicznie i wolniej. Czuję, że teraz wchodzą jak nigdy wcześniej.
A tak to przede wszystkim byłem skoncentrowany na bieganiu, z którego jestem bardzo zadowolony. 100km treningów zaliczone i jest to poziom, który jest dla mnie docelowy w tym roku. Udało mi się też przebiec pierwszy raz w życiu 17km. A także zaliczyłem rekord w biegu na 10km, który zrobiłem w czasie 53:15.
Zadowolon. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Cele na maj:

Pompki - 4000
Plank - 150 min
Przysiady - 2500
Obwody - 80
Bieganie - 100 km
Spacery - 30 km
Czytanie - 800 stron
Medytacja - 400 minut
Waga - 98 kg

Pokaż więcej komentarzy (4)