Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Gruba ryba

w Książki

11piorunów

1268 + 1 = 1269

Tytuł: Fury of Magnus

Autor: Graham McNeill

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 246

Ocena: 6/10

“Civilisations are not won and held by men who give straight answers.”

Krótka nienumerowana powieść w ramach cyklu The Horus Heresy: Siege of Terra chronologicznie umiejscowiona pomiędzy IV a V częścią.

Perturabo z żelazną konsekwencją realizuje plan oblężenia w imieniu Mistrza Wojny, tymczasem Magnus ma w tej wojnie własne cele.

Nie przepadam za Karmazynowym Królem i jego świtą egipskich czarowników. Trochę za dużo magicznego ugabuga, co w połączeniu z kwiecistym i pełnym metafor stylem Grahama McNeilla sprawiło, że nie była to najłatwiejsza lektura.

Mimo to książka stanowi wartościowe podsumowanie tematów rozpoczętych jeszcze w “Tysiącu Synów” i łączy je w spójną całość z kilkoma wątkami z innych powieści i opowiadań. Przy okazji zawiera kilka ciekawych nawiązań do wcześniejszych treści, niekoniecznie bezpośrednio związanych z Magnusem m.in. "Ostatni Kościół".

Nawet zdarzyło mi się uśmiechnąć kiedy Bodvar Bjarki adoptował sobie trzy Salamandry nie pytając ich o zdanie.

Lektura nieobowiązkowa, ale domyka kilka spraw i stanowi punkt zwrotny w kwestii motywacji Magnusa.

Lider

w Książki

10piorunów

1267 + 1 = 1268

Tytuł: Nocna runda

Autor: Lee Child

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 432

Ocena: 7/10

22 Tom serii z Jackiem Reacherem. Trudno napisać o tej książce coś, czego już o poprzednich tomach nie napisałem.

Fabularnie - w dużym skrócie:

Reacher wysiada z autobusu pośrodku niczego, idzie się odlać i mija lombard, jego wzrok zatrzymuje się na witrynie, gdzie widzi sygnet amerykańskiej armii. Potrzeba fizjologiczna schodzi na dalszy plan, podróż autobusem zostaje odwleczona o dni, bo zagadka pierścienia staje się w tym momencie najważniejsza.

Okazuje się, że byłej właścicielki pierścienia szuka nie tylko Reacher, ale też jej siostra, łączą siły, bo odnaleźć „zgubę”.

Co tu dużo mówić, jest to najbardziej typowy Reacher z typowych Reacherów. Bohater wysiada pośrodku niczego i wplątuje się w sam środem akcji, której jest więcej niż ludzi w tym, zapomnianym przez boga i świat, miasteczku. Nie ma tu pościgów, wybuchów (no dobra jest jeden, ale on się wydarzył zanim Reacher przyjechał), międzynarodowych spisków, ani niczego, do czego przyzwyczaiły nas tomy z gatunku tych, w których mają rozmach sk⁎⁎⁎⁎syny. Tu jest powolnie, jeszcze wolniej, przegadanie i może momentami nudno. Ale gdybym miał podać jeden przykładowy tom, który zobrazowałby to, czym ta seria dla mnie jest i w jakich realiach Reacher wypada najlepiej, to byłby to właśnie ten.

To też jeden z tych tomów, który nie nawiązuje do poprzednich, więc można go czytać bez ich znajomości.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

Osobisty licznik: 183/128

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

14piorunów

1266 + 1 = 1267

Tytuł: Buckeye. Tajemnica małego miasteczka

Autor: Patrick Ryan

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Filia

Format: ebook

Liczba stron: 480

Ocena: 9/10

Są książki, w których właściwie niewiele potrzeba, żeby opowiedzieć świetną historię. Nie potrzeba wielkich tajemnic, morderstw, końca świata czy zwrotów akcji co kilkadziesiąt stron. Wystarczą ludzie, ich wybory, konsekwencje tych wyborów i czas, który nieubłaganie płynie do przodu. „Buckeye” Patricka Ryana jest właśnie taką książką. I niemal idealnie trafiła w mój gust.

Historia rozpoczyna się w niewielkim amerykańskim miasteczku w Ohio, w trakcie II wojny światowej. Wojna jest tutaj jednak bardziej tłem niż głównym tematem. Najważniejsze są dwie rodziny, których losy splatają się ze sobą za sprawą jednego wydarzenia. Czegoś, co początkowo może wydawać się tylko chwilą słabości, przypadkiem czy niewłaściwą decyzją, ale z czasem zaczyna wpływać na życie kolejnych pokoleń.

I właśnie to podobało mi się najbardziej.

Ryan nie spieszy się z opowiadaniem swojej historii. Pozwala bohaterom żyć. Zakładać rodziny, wychowywać dzieci, popełniać błędy, ukrywać sekrety, kochać niewłaściwe osoby i zastanawiać się nad tym, jak wyglądałoby ich życie, gdyby kiedyś podjęli inną decyzję. Kolejne lata mijają, świat się zmienia, wojna się kończy, dzieci dorastają, a wydarzenia z przeszłości nadal gdzieś tam są - czasami głęboko schowane, ale nie w pełni zapomniane.

To przede wszystkim saga o zwyczajnych ludziach. Nie ma tutaj bohaterów jednoznacznie dobrych, ani złych. Są ludzie, którzy nawet gdy przez większość czasu zachowują się dobrze, czasami popełnią fatalny błąd, a później przez lata muszą żyć z jego konsekwencjami. I właśnie dlatego tak łatwo było mi w tę historię uwierzyć.

Bardzo podobało mi się również obserwowanie zmian zachodzących na przestrzeni kolejnych dekad. Buckeye opowiada nie tylko o swoich bohaterach, ale gdzieś w tle również o zmieniającej się Ameryce. Wielkie wydarzenia historyczne docierają do małego miasteczka, wpływają na życie mieszkańców, ale nigdy nie odbierają im pierwszego planu. Historia świata dzieje się gdzieś obok, podczas gdy dla bohaterów najważniejsze pozostają ich własne małe tragedie, miłości i rodzinne problemy.

To dokładnie ten rodzaj literatury obyczajowej, który lubię najbardziej. Powolny, ale nie nudny. Wielowątkowy, ale nieprzekombinowany. Emocjonalny, ale bez ciągłego wymuszania emocji na czytelniku. Zamiast wielkich dramatycznych deklaracji często rozmowa, gest albo przemilczenie.

Jedyny większy zgrzyt pojawił się u mnie pod koniec. Ryan postanawia wtedy trochę za mocno namieszać i dorzuca zawirowania, których ta historia moim zdaniem zwyczajnie nie potrzebowała. Przez większość książki jej siłą była naturalność – poczucie, że po prostu obserwuję kawałek czyjegoś życia. Gdyby autor zaufał temu do samego końca, być może byłaby to dla mnie książka 10/10.

Nie zmienia to faktu, że „Buckeye” jest jedną z tych powieści, przy których po kilkuset stronach orientuję się, że właściwie nie potrzebowałem żadnej wielkiej fabularnej nagrody. Chciałem po prostu jeszcze trochę pobyć z tymi ludźmi. Zobaczyć, co wydarzy się za pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat. Kto zostanie, kto odejdzie i jakie konsekwencje będą miały decyzje podjęte dawno temu.

To saga wielopokoleniowa, spokojna, skupiona na bohaterach i pokazująca, jak jedno wydarzenie może rzucać cień na całe życie. „Buckeye” idealnie trafiło w mój obecny gust czytelniczy.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 182/128

Osobistość

w Dyskusje

8piorunów

1265 + 1 = 1266

Tytuł: Spotkania. Opowieść o wierze w człowieka

Autor: Marian Zembala, Dawid Kubiatowski

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Editio

Format: audiobook

Ocena: 8/10

Pokazuje piękna acz trudną historię polskiej kardiochirurgii i transplantologii. Prof. Zembala uczył się od najlepszych i uczył najlepszych. Warto też napomknąć o kilku (może nastu) śmiesznych sytuacjach opisanych w książce.

Gruba ryba

w Książki

13piorunów

1264 + 1 = 1265

Tytuł: Nieznajomi

Autor: Izabela Janiszewska

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Format: audiobook

Liczba stron: 384

Ocena: 4/10

Przewidywalna, rozkręca sie mniej wiecej od połowy i ma mnóstwo zbędnych zapychaczy. Nie wiem czemu toczyłem tą nierówną walke przez ponad 9 godzin xD

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Książki

26piorunów

1263 + 1 = 1264

Tytuł: Legion Wspomnień

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 448

Ocena: 6/10

Trochę przedłużyłem swoją przygodę z Expanse, po 5 opowiadaniach zrobiłem przerwę na 2 inne książki i dopiero dokończyłem 3 ostatnie historie.

Podobało mi się to, że wszystkie historie dotyczą chociaż w jakiejś części postaci, które pojawiały się w głównym cyklu. Stanowią uzupełnienie nigdy nie opowiadzianej historii bądź dopowiadają ciąg dalszy

Według mnie najlepsze:

"Napęd" - o powstaniu przełomowego silnika

"Rzeźnik stacji Anderson" - wyjaśniający jedną z największych zagadek serii, czyli co się naprawdę stało na wymienionej stacji

oraz "Dziwne psy" - czyli jak dzieci z Lakonii przeszły swoją przemianę

Natomiast zdecydowanie najgorzej mi podeszła historia "Auberon" - wywaliłbym z tej książki

To już jest koniec, nie ma już nic. Aczkolwiek czytając historię Filipa widziałbym jeszcze przestrzeń na wiele ciekawych opowieści w świecie Expanse

Koneser2piorunów

Aż się boję jak skończę tę serię (aktualnie 7 tom), co dalej?

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Książki

21piorunów

1262 + 1 = 1263

Tytuł: Spadek po mojemu

Autor: Mieczysław Gorzka

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Format: audiobook

ISBN: 9788384302675

Ocena: 8/10

Mieczysław Gorzka poszerzył repertuar swoich książek. Do tej pory czytałem wyłącznie jego krwiste kryminały, a tutaj mamy raczej komedię kryminalną. Muszę przyznać, że to była dobra decyzja.

To powiedzmy trochę, ale nie zdradzając zbyt wiele o tej książce. Żył sobie pan Alojzy Stawicki w stylowym pałacu, w jednej z podwrocławskich miejscowości. Chociaż tak naprawdę długo nie pożył. Alojzy był człowiekiem majętnym i bardzo hojnym. Nad życie kochał swoich wnuków: Bartosza i Szymona Dziubków. Swoim umiłowanym wnukom, którzy mają około 30 lat, co miesiąc przelewał na konto po sto tysięcy złotych na drobne wydatki. Szymon jest księdzem, pełni posługę wikariusza w jednej z parafii. Zawód Bartosza jest bliżej nieokreślony. Na pewno w zakresie jego zainteresowań są dziewczyny i notoryczne przegrywanie dziadkowych pieniędzy w kasynach.

Zaraz na początku dowiadujemy się o metodzie podrywania kobiet „na szkota”. Całkiem interesująca technika. Zapoznajemy się też z muzyką zespołu KAT. Nie wolno zapomnieć, o osobie siostry zakonnej, o imieniu Gabriela.

Nadszedł ten dzień, kiedy Alojzy Stawicki pożegnał się z tym światem. Wnukowie są świadomi, że zostali jedynymi spadkobiercami dziadkowej fortuny. Ale nie tak szybko i łatwo… Jeszcze za życia Alojzy wszystko zaplanował. Krok po kroku, co musi się stać po jego śmierci. Wnukowie dostaną po 25 milionów złotych, tylko pod jednym warunkiem. Dziadek doskonale znając słabości wnuków i ich wzajemne relacje, wyznaczył im specjalne zadanie. Jego wykonanie w całości spowoduje, że zostaną bogatymi. Nad testamentem Stawickiego czuwa jego wieloletni mecenas.

Dzielni wnukowie podejmują się, aby spełnić wolę dziadka. Mają na to 40 dni. Tym samym zaczyna się komedia pomyłek, wiele czarnego humoru i ciąg nieoczekiwanych zwrotów akcji. Poznajemy też uroczą policjantkę, Igę Mauer, która odegra niebagatelną rolę w tej powieści. Autor często nawiązuje także do wcześniejszych lat z życia Alojzego i innych osób pojawiających się na kartach tej książki.

Rozdziały są krótkie, a każdy jest zatytułowany. Tytuł bezpośrednio nawiązuje do treści w nim zawartej. Fabuła w całości jest fikcją literacką, dobrze skomponowaną. Z pewnością uśmiech często zagości na twarzy czytelnika. Można stwierdzić, że dziadek po swojej śmierci wychował wnuków. Ogólnie zadanie trudne, ale nie niemożliwe. Książkę najlepiej czytać lub słuchać, popijając Cytrynówkę. Ten trunek zdominował wszystkie inne i wniósł wiele podniosłych chwil do treści.

Jak najbardziej polecam tę pozycję. Wysłuchałem jej z przyjemnością.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

22piorunów

1261 + 1 = 1262

Tytuł: Saturnine

Autor: Dan Abnett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 464

Ocena: 9/10

“There will be daemons there.”

IV część cyklu The Horus Heresy: Siege of Terra

Zdradzieckie Legiony zdobyły pierwszy ważny przyczółek wokół Pałacu Imperatora. Lojaliści świadomi, że ich zasoby nie są nieskończone, muszą podjąć trudne decyzje.

Dan Abnett namalował książkę serią wymownych obrazów: smutnych, wzniosłych, brutalnych, często symbolicznych.

Niemal na samym początku zdarzyła się wpadka w kilku dialogach. Zamiast teatralnej maniery, trafily się zbyt potoczne, w jaskrawie niepasujący sposób. Rozumiem, że tak mogą mówić cywile, najemnicy czy rekruci, ale nie melancholijny i raczej powściągliwy Aksymand, a przeklinający Jaghatai Khan to już przesada. Odniosłem wrażenie jakby aktor wypadł z roli albo jakby te fragmenty dialogów napisała zupełnie inna osoba. Na szczęście później już wszystko wraca do normy.

Autor ponownie po mistrzowsku operuje formą. Da się zauważyć, że fragmenty opisujące Sanguiniusa są malownicze i heroiczne, zaś te dotyczące legionistów Imperialnych Pięści wyróżniają się bardziej uporządkowaną strukturą i surowym językiem (wyraźnie to widać w wątku, w którym występuje Camba Diaz). Jedna z bitew zaś została przedstawiona w postaci precyzyjnie koordynowanej operacji specjalnej w stylu Toma Clancy’ego.

Wiarygodnie napisane zostały też postaci, zarówno stare jak i nowe. Szczególnie ciekawie rozwijały się losy Abaddona wraz ze wspaniałą sceną z pięcioma etapami żałoby. Można było wyczuć, że był już powoli przygotowywany do nowej roli.

Wrócił Sindermann, więc oczywiście przemycona została szczypta rozważań filozoficznych poruszających tematy moralności, wiary czy prawdy. Wpadło przy okazji trochę ciekawostek dotyczących przeszłości Imperatora.

Książkę kończy seria dramatycznych, lecz bardzo zróżnicowanych walk, w których żywota dokonało kilka znaczących postaci po obu stronach konfliktu. Jedni otrzymali śmierć piękną, inni nieoczekiwaną, jeszcze inni przez nikogo nie zauważoną.

Znakomita część, emocjonująca opowieść, którą pochłonąłem z przyjemnością.

GURU

w Książki

20piorunów

1260 + 1 = 1261

Tytuł: Pułapka. Nic nie jest tym, czym się wydaje. Tom 1 i 2.

Autor: Jolanta Maria Kaleta

Kategoria: powieść przygodowa

Wydawnictwo: Word Audio Publishing International

Format: audiobook

Ocena: 7/10

Edyta i Maks oraz Patryk i Dorota to dwa małżeństwa Czarnowskich, eksploratorów z Wrocławia. Maks i Patryk są braćmi. W Wigilię Świąt Bożego Narodzenia 2010 roku, wybrali się w Góry Izerskie na poszukiwanie „szczeliny jeleniogórskiej. Tam podobno mają być ukryte poniemieckie skarby. Zatrzymują się w Gajówce, nieopodal Świeradowa-Zdroju. Maks jest zafiksowany w temacie odnalezienia tego skarbu.

Na okolice Szklarskiej Poręby i Świeradowa-Zdroju pada blady strach. Pojawiają się doniesienia, że w okolicznych lasach widziano pumę i jeszcze inne niezidentyfikowane zwierzę. Zdarzają się i tacy, co mówią o Chupacabrze. Miała ona przybyć z Ameryki Południowej.

W tym samym czasie, nie tylko Czarnowscy szukają skarbów. Następuje istny wyścig o odnalezienie szczeliny. Mamy tu zarówno krajowych, jak i zagranicznych poszukiwaczy. Trup zaczyna słać się coraz gęściej. Dla nikogo nie były to udane święta.

Podczas pobytu w Górach Izerskich wychodzą na jaw problemy małżeńskie i rodzinne, a także przewinienia z przeszłości. Zawiść popycha do dalszych czynów. Wbrew pozorom, nie jest to kochająca się rodzina.

Książka „Pułapka” jest dwutomowa. Akcja rozgrywa się od Wigilii do Nowego Roku. Fabuła nawiązuje do legendy powstałej tuż po Drugiej Wojnie Światowej i dobrze znanej w okolicach Jeleniej Góry.

Znawcy Gór Izerskich z pewnością odnajdą tutaj znajome miejsca. Na uwagę zasługują opisy przyrody stworzone przez autorkę. Nie ma zanudzania. Na każdej stronie coś się dzieje. Treść jest dość szczegółowa. Jolanta Maria Kaleta potrzebowała aż dwóch tomów, aby zmieścić całość.

Jeśli czytelnik chce dowiedzieć się, co z tą Chupacabrą i czy skarb został odnaleziony, nie pozostaje mu nic innego jak usiąść wygodnie i zagłębić się w strony tej powieści. Można znaleźć więcej ciekawych pytań i odpowiedzi. Na przykład, kto zjadł świątecznego indyka?

Słuchałem audiobooka i wydaje mi się, że jest to rozszerzona wersja książki papierowej.

Osobistość

w Książki

16piorunów

1259 + 1 = 1260

Tytuł: Pomruki burzy

Autor: Robert Jordan, Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383352152

Liczba stron: 1008

Ocena: 7/10

Tragiczna passa nareszcie się odwróciła i po tysiącach stron będących oznaką braku szacunku autora wobec odbiorcy znowu mamy do czynienia z książką, którą da się czytać z niejakim zainteresowaniem i to bez przyjmowania Monstera co 5 stron, byle tylko nie zasnąć. Nie wiem ile w tym zasługi Sandersona, a ile pozostawionego przez Jordana materiału źródłowego - głównym tematem tomu nie jest tłuczenie się po posiadłości, mitrężenie w garderobie czy telepanie się wozem w błocie tak jak to było wcześniej, bo na główny plan wychodzą wydarzenia ważkie, dynamiczne i w dużej ilości, a tego cholernie mi brakowało.

Kilka kobitek wyhodowało w tym tomie dorodne cojones, z naciskiem na Faile - o dziwo - bo zajęła się sprawą konieczną, którą Perrin chyba nigdy nie skalałby swoich rączek. Działania takiej Egwene i Cadsuane nawet mi imponują. Czuć w tym jakąś ikrę, jakiś konkret, bez kompromisów, bez cofania się przed niczym. Zastanawiam się też, czemu ta pierwsza jest w fandomie tak bardzo nielubiana, choć może powód leży w kolejnych książkach. Z niekobiecego grona także Mat w coraz to mniejszym stopniu daje sobie w kaszę dmuchać i ulegać manipulacjom - bardzo miły widok, zwłaszcza w jego przypadku.

Należy też wspomnieć o postaci Rodela Ituralde'a pojawiającej się - nad czym ubolewam - dosyć rzadko, ale za każdym razem, gdy to następuje, kradnie scenę swoją prezencją. Jeden z największych żyjących dowódców cechuje się cynicznym, ale jednocześnie trzeźwym podejściem do wojny. W pamięć zapadł mi fragment, w którym myśli poświęca kronikom i innym dziełom historycznym "oczyszczonym, uładzonym w dłoniach uczonych poszukujących lapidarności i ścisłości. «Najeźdźcy zwyciężyli, poległy pięćdziesiąt trzy tysiące» albo «Obrońcom udało się odeprzeć atak, poległo dwadzieścia tysięcy»". Dość dosadne moim zdaniem.

Wspomnianych "ważkich" wydarzeń nie będę po kolei wymieniał i oceniał, bo w większości nie mam się do czego przyczepić, choć nie ukrywam, że zaskakuje mnie rozmiar pychy Seanchan z Tuon za sterami. Myślałem, że czas spędzony z Matem trochę zmieni jej światopogląd, ale jednak ślepa powinność i wiara w nieomylność narodu to ślepa powinność i wiara w nieomylność narodu.

Niezmiennie rozbraja mnie skalowanie potęgi w tej serii i szybkość osiągania arcymistrzostwa: Gawyn, który może i uczył się od najlepszych, ale przez ostatni mniej więcej rok tłukł się co najwyżej w ramach wojny podjazdowej, aż tak za⁎⁎⁎⁎ście wywija wykałaczką, że pokonuję jednocześnie dwóch wybitnych Strażników. Szkoda mi czasu na dalsze komentarze. Taki urok.

Nareszcie zaistniało jakieś interesujące rozwiązanie wiążące się z użyciem ognia stosu i jego pozaczasowych właściwości. Rand w swoim szaleństwie ma metodę. Tego typu okazji i tak jest za mało, bo przecież z tym narzędziem i większą dozą pomyślunku można odczyniać takie zwroty akcji, że głowa mała.

Ogólna psychiczna kondycja Randa prezentowała się w tym tomie okropnie, a połączona z wielką jej przemianą musiała wywołać u wieloletnich czytelników donośne westchnienie. Z pewnością był to moment zwrotny dla całej serii.

A teraz pora na dział poświęcony niedociągnięciom natury technicznej, który tutaj będzie chyba najdłuższy jak dotąd.

W rozdziale 27. korektor miał, niewykluczone, wyjątkowo podły dzień, bo ilość błędów osiągnęła wartość bodaj dwucyfrową, a prym wiodły spacje zamienione na "v". A może po prostu aż tak dał się wciągnąć w wydarzenia, że zapomniał o przyłożeniu się do pracy? To był jeden z lepszych rozdziałów całego cyklu i chyba przy żadnym nie czułem takiego napięcia, nawet jeżeli ostateczny wynik wydawał się prosty do przewidzenia, choć człowiekowi głosik z tyłu głowy szeptał, że "coś jest nie w porządku" i koniec końców nic nie było już takie pewne. Szkoda, że takich solidnych rozdziałów jest w tej serii jak na lekarstwo. Następujący po nim też był srogi.

Wracając. Strona 340. W przypadku dwóch imion - króla i Aes Sedai - czasami pisano "oe", czasami "œ".

"Może dzięki temu NIE będzie bardziej uważny", gdy mowa o spotkaniu z Aes Sedai. I inne tego typu głupotki logiczne.

Pod koniec rozdziału 43. 4 razy "ż" występowało na końcu zdania bez żadnego powodu. Okropna korekta była w tej książce.

I na koniec nie błąd, a ciekawostka: w tym świecie znajdują się Góry Dhoom.

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

1258 + 1 = 1259

Tytuł: Rytmatysta

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Wydawnictwo MAG

Format: ebook

ISBN: 978-83-7480-612-1

Liczba stron: 310

Ocena: 7/10

Spin-offowa opowieść Sandersona dziejąca się w świecie poza Cosmere. Lektura lekka, łatwa i przyjemna, coś dla młodszego czytelnika albo na wakacje - ale i starsi też nie będą się nudzić. Uniwersum, gdzie szybkie rysowanie na ziemi kółek, kresek oraz stworów zastąpiło w jakimś stopniu magię. Fajnie to sobie wymyślił. Ponoć prace nad sequelem trwają, ale na luzie można to potraktować jako zamkniętą historię z furtką na więcej.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w hejtoczyta

11piorunów

1257 + 1 = 1258

Tytuł: Zaprzyjaźnij się z algorytmami. Przewodnik dla początkujących i średniozaawansowanych

Autor: Jacek Tomasiewicz

Kategoria: informatyka, matematyka

Format: ebook

Ocena: 7/10

Książka bardziej do przerobienia niż do czytania. Zbiór zadań z poprzednich lat olimpiad matematycznych dla licealistów z dość dużymi zadatkami na studia matematyczne lub techniczne.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk1piorunów

Ehhh, algorytmy i struktury danych hopcrofta albo systemy operacyjne silberschatza, niezapomniane lektury

Fenomen

w hejtoczyta

11piorunów

1256 + 1 = 1257

Tytuł: Zostań inżynierem sieci. 100 pytań do przyszłego sieciowca

Autor: Adam Józefiok

Kategoria: informatyka, matematyka

Format: ebook

Ocena: 7/10

Autor jest dobrze znany z licznych publikacji dotyczących czy stricte certyfikatowi CCNA. Książka jest takim przypomnieniem, co według tytułu, może cię spotkać na rozmowie kwalifikacyjnej. W sumie można też ją traktować jako szybkie przypomnienie przed egzaminem lub zdawaniem jakiegoś certyfikatu.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w hejtoczyta

17piorunów

1255 + 1 = 1256

Tytuł: O stawaniu się stoikiem. Czy jesteście gotowi na sukces?

Autor: Tomasz Mazur

Kategoria: filozofia, etyka

Format: ebook

Ocena: 8/10

Parę książek o stoikach już przeczytałem. Skupiają się głównie na opowiedzeniu o stoicyzmie z czysto akademickiego punktu widzenia. Definicje, okraszone cytatami, które samemu sobie trzeba jakoś do życiowych sytuacji pododawać. Sprawia, że teoria to jedno a codzienne sytuacje to drugie. Tu jest zupełnie inaczej. Jest Eryk, żona Natalia i dwoje dzieci. Są też przyjaciele i dalsza rodzina. Eryk trafił na stoicyzm z racji szukania problemów życia codziennego, np. problemy finansowe, wychowawcze, etc. Dalej przez rozdziały przechodźmy przez jego przeistoczenie w stoika, jak i całą gamę problemów, jak rozwód, komornik, śmierć ojca, nowa miłość, samobójstwo przyjaciela. Całość pomagają zrozumieć wytłumaczenia technik, które Eryk dostaje od innych członków Klubu Stoika. Książka jest opowiada z perspektywy narratora, który "wchodzi" w umysły i dialogi innych. Szybko się czyta i czeka na kolejny rozwój wydarzeń.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU

w Książki

29piorunów

1254 + 1 = 1255

Tytuł: Przypływy Nocy

Autor: Steven Erikson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 983

Ocena: 8/10

W tym roku czytam dużo mniej ale jednak coś się uda przeczytać. Cały czas lecę z Malazanem i chyba już przeszedłem najtrudniejszy punkt i teraz jest czysty fun z tego świata :grinning: I to pomimo tego, że pomimo piątej części cyklu starych postaci, które znam z poprzednich części jest... cała jedna xD A na dodatek sama książka jest prequelem!

Sama książka przeszła mi niespodziewanie łatwo, choć sam Erikson jeszcze przeniósł akcję na zupełnie inny kontynent, gdzie panteon bóstw jest zupełnie inny, a i magia jest inna, bo tam zamiast Grot są Twierdze. Dostajemy tak naprawdę origin story jednej z postaci znanej z poprzedniej części no i co najważniejsze mamy tu dużo więcej Okaleczonego Boga, no historia się bardzo mocno rozwija. Książkę czytało mi się ze wszystkich z Malazanu najlepiej, nie mogę się doczekać następnej części, no wkręciłem się :grinning:

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Autorytet2piorunów

Malazańska the best. Teraz jeszcze Esslemonta wydają to już w ogóle bajka.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Literatura

19piorunów

1253 + 1 = 1254

Tytuł: Small Gods

Autor: Terry Pratchett

Kategoria: fantasy

Wydawnictwo: Anne's Archive

Format: epub

Liczba stron: 386

Ocena: 7/10

Łatwe się trafiło. W ogóle ta książka podobno dzieje się przed wszystkimi pozostałymi w serii.

GURU0piorunów

To byl chyba drugi pratchett jakiego przyczytalem w wieku cos z 14 lat i byl lepsza lekcja ateizmu nie wszystko co potem przeczytalem

Fanatyk

w Hydepark

31piorunów

1252 + 1 = 1253

Tytuł: Mechanicum

Autor: Graham McNeill

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-61656-57-9

Liczba stron: 415

Ocena: 6/10

Dalia Cyther, obdarzona niezwykłą zdolnością rozumienia maszyn, na życzenie Tech-Adeptki Koriel Zeth, władczyni Kuźni Magmowego Miasta, przybywa na Marsa do pomocy przy projekcie który ma całkowicie odmienić pojmowanie nauk Omnizjasza w Imperium Człowiek. W tym samym czasie Indias Cavalerio, Princeps "Rycerzy Domu Taranis" zostaje wmieszany w polityczne i fizyczne walki pośród Legionów Tytanów. Nikt z nich jednak nie wie że ziarno zdrady zostało zasiane na Czerwonej Planecie.

Ogromna cegła z serii Herezja Horusa która, mimo że dobrze się ją czytało, zajęła mi prawie dwa miesiące. Jak wspominałem książka opisuję dwie historie dziejące się równocześnie i wiążące się dopiero pod koniec. Osobiście bardziej podobała mi się historia Dalii, ale o Tytanach też ciekawie się czyta. Raczej książka od tak do poczytania dla fanów Czterdziestki niż jakieś wybitne dzieło, ale wciąż polecam zwłaszcza że mimo że jest częścią serii Herezja Horusa, można ja czytać jako oddzielną historie ponieważ nie ma w niej wielu odniesień do poprzednich części i ktoś w miarę ogarnięty z lore tego uniwersum powinien nawet te kilka odniesień zrozumieć.

Gruba ryba1piorunów

Jestem w trakcie słuchania, ale topornie trochę idzie, chociaż lubię mechaników.

Lider

w Książki

20piorunów

1251 + 1 = 1252

Tytuł: Ostatni policjant

Autor: Ben H. Winters

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Wydawnictwo RM

Liczba stron: 360

Ocena: 6/10

Wyobraźmy sobie, że za kilka miesięcy w Ziemię uderzy ogromna asteroida. Nie ma sposobu, żeby ją zatrzymać. Nie ma ratunku. Data końca świata jest znana i pozostaje tylko jedno pytanie: co zrobisz z czasem, który ci pozostał?

Świetny pomysł na książkę. Tym większa szkoda, że "Ostatni policjant" wykorzystuje go tylko częściowo.

Hank Palace jest policjantem i jednym z niewielu ludzi, którzy w obliczu nadchodzącej zagłady nadal traktują swoją pracę śmiertelnie poważnie. Kiedy trafia na ciało mężczyzny, którego śmierć wygląda na samobójstwo - w świecie, w którym samobójstwa stały się właściwie codziennością - coś mu się nie zgadza. Zaczyna prowadzić śledztwo w sprawie potencjalnego morderstwa.

I właśnie ten kontrast jest najlepszym elementem książki. Po co szukać mordercy, skoro za kilka miesięcy zarówno on, ofiara, policjant, jak i cała reszta ludzkości przestaną istnieć?

Problem w tym, że Winters dysponuje kapitalnym punktem wyjścia, a później opowiada na jego podstawie dość "przyziemny" kryminał. Znacznie bardziej od samego śledztwa interesował mnie świat dookoła Hanka. Jak ludzie reagują na nieuchronny koniec? Kto nadal chodzi do pracy i po co? Kto postanawia spędzić resztkę pozostałego czasu na realizację marzeń? A kto po prostu siada i czeka na nieuchronny koniec? Co dzieje się z pieniędzmi, prawem, gospodarką i instytucjami, skoro wszyscy wiedzą, że przyszłości nie będzie?

Książka dotyka tych tematów i właśnie wtedy robi się naprawdę ciekawa. Niestety zdecydowanie zbyt często tylko prześlizguje się po nich, żeby wrócić do kolejnego etapu śledztwa. A mnie interesowało dokładnie to. Zagadka kryminalna mogłaby być jedynie pretekstem do obserwowania rozpadającego się społeczeństwa. W tym aspekcie "Dworzec Perdido" wypadał świetnie.

Sam Hank jest przy tym bohaterem dobrze pasującym do tego świata. Jego niemal absurdalne przywiązanie do procedur i potrzeba rozwiązania sprawy, nabierają zupełnie innego znaczenia, kiedy wszyscy wokół przestają widzieć sens w czymkolwiek. Czy robi to dlatego, że naprawdę wierzy w sprawiedliwość? Czy może praca jest po prostu jego sposobem na poradzenie sobie ze świadomością nadchodzącej śmierci? Ten aspekt chętnie zobaczyłbym rozwinięty jeszcze mocniej. I może został rozwinięty w kolejnych tomach serii.

I dlatego Ostatni policjant zostawia mnie przede wszystkim z poczuciem bardzo zmarnowanego potencjału. Nie dlatego, że jest złą książką. Czyta się ją całkiem sprawnie, pomysł na połączenie kryminału z apokalipsą jest świetny, a Hank ma potencjał na interesującego protagonistę. Problem polega na tym, że cały czas widziałem gdzieś obok znacznie ciekawszą książkę, którą autor mógł napisać.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 180/128

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Książki

20piorunów

1250 + 1 = 1251

Tytuł: Egzekutor

Autor: Chris Carter

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Format: ebook

Ocena: 7/10

Przez ponad połowę książki miałem obawy, że będzie to samo, co w pierwszym tomie - detektywi przez 90% czasu jeżdżący między kolejnymi miejscami okrutnych zbrodni, a kostnicą, a pozostałe 10% czasu udowadniający jak bardzo nie ma żadnych śladów, świadków, dowodów, motywów i w ogóle niczego.

Tutaj oczywiście część tego się powtarza - znowu straszne zbrodnie, konkurujące o to, ilu policjantów i jak szybko zwymiotuje. Ale tym razem jednak detektywom udało się wykonać jakąkolwiek policyjną robotę (oprócz zwiedzania miejsc zbrodni i wizyt w kostnicy). Więc jest progres, a patrząc na liczbę książek serii nawet daje to jakąś nadzieję. Ale chyba podziękuję - mam wrażenie, że po lekturze tych dwóch znam już ogólny zarys wszystkich, a jedyne, czego mogę się spodziewać, to jeszcze ohydniejsze, bardziej odrażające opisy zbrodni i jeszcze większa liczba policyjnych wymiotów.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider0piorunów

@Nemrod i tak i nie, później wjedzie jeszcze wątek osobisty (a właściwie to 2, bo mamy 2 bohaterów) i seryjniak, którego morderstwa będą z nami przez kilka kolejnych książek

GURU

w Książki

21piorunów

1249 + 1 = 1250

Tytuł: Nocami krzyczą sarny

Autor: Katarzyna Zyskowska

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Literanova

Format: ebook

ISBN: 9788324095841

Liczba stron: 400

Ocena: 8/10

Prywatny licznik: 24/30

Przyjemna, dobrze napisana książka. Podobał mi się zabieg autorki, że obracaliśmy się wokół trzech ram czasowych, z czasem poznając wspólny punkt kulminacyjny całej historii.

Zaległości bookmeterowe nadrobione, sorka za spam

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mistrz4piorunów

@Trypsyna ja jak sobie myślę o swoich 45 książkach, jakie mam zaległe na bookmeterze... a daj pani spokój xD

Fanatyk2piorunów

@bojowonastawionaowca no jasne, wszyscy będą się szykować do Sylwestra, kupować ostatnie fajerwerki, a my przed komputerem będziemy walczyć z czasem, żeby zdążyć wrzucić wszystko. Ja w tym momencie mam chyba z 50 recenzji do napisania, a jest dopiero wrzesień xd

Pokaż więcej komentarzy (10)