Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

GURU

w Bazar

62piorunów

657 + 1 = 658

*

Tytuł: Chrzest Ognia

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Ocena: 10/10

*

Na ten moment Chrzest Ognia to dla mnie najlepszy tom serii, choć jak wiecie, zostało ich kilka do końca i może coś tu się zmieni. Nie mam do czego się przyczepić, dlatego napiszę pewnie tylko o tym, co mi się najbardziej podobało - wszystko. Koniec recenzji. Tak naprawdę to nie. W sensie coś napiszę, ale odpowiedzią pozostaje: "wszystko". xD

Ci, którzy mówili, że ten tom bardziej mi podejdzie, bo jest tu więcej Geralta - mieli rację. Nie chodzi tylko o to, że „dużo Geralta = z automatu lepsza ocena”. Bardziej o to, że to jest historia o kryzysach i największy dosięga właśnie naszego wiedźmina. Każda z ważniejszych postaci przechodzi tu swój własny chrzest ognia. Jedni dopiero wchodzą w ten proces, inni są już w jego trakcie, nie wszyscy wyjdą z tego w całości. I właśnie obserwowanie tego jest najmocniejszym punktem książki.

Nie ma tu wielu wielkich, epickich pojedynków (poza końcówką i kilkoma mniejszymi walkami z losowymi żołnierzami), ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. Znowu dostajemy motyw podróży - i to jest coś, co w Wiedźminie kupuję za każdym razem. Nie wiem, czemu aż tak dobrze to działa. Może przez ekipę, jaką zawsze przy takich okazjach dostajemy. Krasnoludy robią robotę jak zwykle, a tutaj dochodzi jeszcze Regis - którego po prostu uwielbiam. Wcześniej z gry, teraz oficjalnie też z książki.

Zaskoczyło mnie też to, jak bardzo podoba mi się wątek Dijkstry, choć tu chyba dość skromnie opisany. Nie dlatego, że mu kibicuję - wręcz przeciwnie. Po prostu lubię jego opanowanie i sposób, w jaki podchodzi do swojej roli. Jest w tym jakaś chłodna konsekwencja, która dobrze kontrastuje z resztą wydarzeń.

Nie podoba mi się natomiast wątek Szczurów i to, co dzieje się z Ciri - ale mam wrażenie, że dokładnie o to chodziło Sapkowskiemu. To ma uwierać. I szczerze mówiąc - jeśli dojdzie do spotkania z Bonhartem, to nie widzę tu miejsca na współczucie dla tej grupy.

No i jestem bardzo ciekawy, co dalej z Milvą, zwłaszcza po wydarzeniach spod mostu. Sapkowski moim zdaniem umiał całkiem dobrze opisywać traumy i trudne dylematy innych postaci, więc pewnie dał jej fajną historię w kolejnym tomie.

*

W razie czego tu macie link do mojej poprzedniej recenzji, czyli tomu 2. xD

*

> <

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Książki

27piorunów

656 + 1 = 657

Tytuł: Limes inferior

Autor: Janusz A. Zajdel

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Aleksandria

Format: audiobook

Ocena: 6/10

Czas trwania: 8h 36m

Czytali: Maciej Więckowski, Filip Kosior, Janusz Zadura, Mirosław Zbrojewicz i inni

Tym razem Zajdel zamiast kosmicznego sci-fi serwuje cyberpunka. Przedstawia ciekawą wizję przyszłości, w której wszyscy ludzie zostali skatalogowani i podzieleni na klasy według zdolności intelektualnych. Otrzymują trzy rodzaje punktów będących walutą: czerwone - są przydzielane wszystkim po równo niezależnie od klasy ani zajęcia i służą do zakupu dóbr niezbędnych do przeżycia; zielone - w zależności od klasy, waluta na dobra lepszej jakości; żółte - wynagrodzenie za pracę, umożliwiają zakup dóbr luksusowych. Ten logiczny system w rzeczywistości prowadzi jednak do licznych nadużyć i powstania nielegalnych procederów. Główny bohater jest wysokiej klasy specjalistą, który w zamian na nieliche honorarium pomaga przechytrzyć prawo i podnieść klasyfikację klienta. Niefortunny zbieg wydarzeń zakłóca jednak jego komfortowe życie.

Intryga jest zgrabna, bieg wydarzeń dynamiczny, a kreacja świata niewątpliwie intrygująca i przemyślana. Mam jednak problem z formą jej prezentacji. Otóż książka zbyt wiele rzeczy tłumaczy wprost zamiast je pokazać poprzez wydarzenia. Podejrzewam, że takie prowadzenie za rękę ma na celu zwiększenie przystępności, ale moim zdaniem psuje to atmosferę opowieści, niszczy płynność i tajemniczość narracji, a czytelnikowi odbiera radość odkrywania. W pewnym momencie po prostu w jednym długim dialogu wykłada kawę na ławę i koniec. Forma nie dorównała idei. Paradyzja bardziej mi się podobała.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

26piorunów

655 + 1 = 656

Tytuł: Operacja Paperclip

Autor: Annie Jacobsen

Kategoria: historyczna

Format: e-book

Liczba stron: 592

Ocena: 7/10

O samej książce nie wiele można napisać- czytało się przyjemnie. Obyło się bez wodolejstwa, suchych faktów.

Napisana tak by każdy mógł ją strawić. Ostatnie 20% to przypisy, źródła itp.

Inna sprawa to sam temat opisany w niej.

Pokazuje jak USA korzystając z zwycięstwa na Niemcami wykorzystuje swoją pozycje by czerpać korzyści( w tym uniewinniać czy zmniejszać wyroki) z osiągnieć niemieckich lekarzy, naukowców - zbrodniarzy, czy nawet wykorzystywać swoich więźniów do eksperymentów medycznych.. Przy tym oszukując perfidnie społeczeństwo. Do tego dochodzą walki wewnętrze pomiędzy różnymi agencjami. Idealnie pokazuje jaki to zakłamany kraj. No ale nie o tym miał być wpis :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Książki

19piorunów

654 + 1 = 655

Tytuł: Samotnia

Autor: Anna Kańtoch

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Marginesy

Format: książka papierowa

Liczba stron: 368

Ocena: 6/10

Czyta się bardzo dobrze, są momenty gdzie ma się poczucie, że kilka rozdziałów jest na siłę, ale wciaga generalnie i ciężko się oderwać. Ciekawy bohater, niewidomy. Niestety zakończenie moim zdaniem trochę naiwne i bezsensowne, co mnie zawiodło.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba1piorunów

Czemu w ogóle uznałeś, że warto czytać jakieś randomowe polskie pseudo pisarki kryminałów

Gruba ryba4piorunów

@JapyczStasiek to po prostu kanał na discord, który jest klubem książki. Należy do niego okolo 30 osób, co miesiąc losujemy gatunek na następny miesiąc i przez 4 tygodnie podajemy swoje typu tytułów z danego gatunku (każdy może podać max 3, i moga mieć max 400 stron) następnie na koniec miesiąca maszyna losująca losuje jeden tytuł z puli i czytamy, a następnie sobie gawędzimy o książce. Są też książki kwartalne dłuższe. Nic wielkiego 😉

Gruba ryba1piorunów

@kopytakonia myślałem, że jakiś stacjonarny i ciekawy byłem :p

No ale da się w ogóle sensownie dyskutować o takiej prostej książce? Jest zgoda, że spoko książka czy są osoby, które cisną, że badziewie?

Gruba ryba3piorunów

@JapyczStasiek akurat te książkę dosyć cisną, nie podobają im się bezsensowne zabiegi tak jak i mnie, zakończenie, część damska klubu narzeka na idiotyzmy jednej z bohaterek. Generalnie w klubie mało osób czyta kryminaly i w tym mesiącu chyba za dużo nie podyskutujemy. Zresztą tak jak mówisz, za bardzo nie a o czym. No ale powoli mimo to dyskutujemy sobie o bohaterach.

Gruba ryba0piorunów

@JapyczStasiek dlaczego wyzywasz kogoś, o kim nic nie wiesz, od pseudopisarek? Ta babka pisze choćby świetne opowiadania science fiction nominowane nieraz do nagrody Zajdla.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Mistrz

w Książki

21piorunów

653 + 1 = 654

Tytuł: Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później
Autor: Katarzyna Grochola
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: książka papierowa
Liczba stron: 504
Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5229004/wlasnie-ze-tak-nigdy-w-zyciu-20-lat-pozniej

Przez ostatni miesiąc nadrabiałam cykl "Żaby i anioły", by zdążyć z przeczytaniem go na premierę najnowszego tomu serii. Tak się szczęśliwie złożyło, że moja siostra przywiozła "Właśnie że tak!" na święta i zdążyła je przeczytać. Od razu zabrałam się za czytanko.

Główna bohaterka serii, Judyta, jest już koło sześćdziesiątki. Dalej mieszka w domku na wsi, sąsiaduje z Ulą, i prowadzi dom z Adamem. Wraz z nim założyła też biuro matrymonialne, i wspólnie pomagają samotnym ludziom odnaleźć miłość. Jednak to, co nie daje Judycie spokoju, to problemy związkowe jej córki, Tosi — teraz dorosłej kobiety z trójką dzieci.

I to na tych dwóch wątkach skupia się narracja książki: biuro matrymonialne i Tosia. No dobra, i wnuki. A o wnukach jest bardzo dużo. Nie wiem, czy dobrze zgaduję, ale wydaje mi się, że pani Grochola ma tendencję do wrzucania anegdotek ze swojego życia i tekstów zasłyszanych u bliskich, co w przypadku wypowiedzi wnuków Judyty bywa sztuczne i krindżowe.

Tym niemniej, miło, że po 20 latach znalazła czas, by odświeżyć tę serię. Szału nie ma, ale czyta się lekko jak zwykle.

Prywatny licznik: 20/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider4piorunów

Czemu te wpisy ostatnio takie niezformatowane wychodzą?

Tytan4piorunów

@WujekAlien @Wrzoo Portal traktuje znaki nowej linii inaczej w przeglądarce, a inaczej w aplikacji mobilnej. Kiedy kopiujesz treść z Bookmetera, wygląda ona mniej więcej tak: `Tytuł: ...\\nAutor: ...\\n`, gdzie `\\n` oznacza znak nowej linii.

Gdy wkleisz post przez przeglądarkę, `\\n` łamie tekst do nowej linii i wpis wyświetla się poprawnie. Natomiast gdy wkleisz go przez aplikację mobilną, `\\n` jest poprawnie interpretowane na urządzeniu mobilnym, ale w przeglądarce zostaje zamienione na spację.

Nie wiem, z czego wynika brak spójności w wyświetlaniu tych znaków, ponieważ dzieje się to po stronie portalu. Po swojej stronie mogę jedynie sprawdzać, czy użytkownik kopiuje wpis z urządzenia mobilnego, i ewentualnie modyfikować znaki przy kopiowaniu, ale to i tak nie daje 100% pokrycia wszystkich przypadków.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Książki

22piorunów

652 + 1 = 653

Tytuł: Dobre Kłamstwo

Autor: A.R. Torre

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Muza

Format: audiobook

Liczba stron: 352

Ocena: 5/10

Na pierwszy rzut oka książka zapowiada się jak klasyczny thriller psychologiczny. Mamy zaginięcie i powrót, seryjnego mordercę, tajemnicę jednego z pacjentów, bohaterkę z przeszłością i śledztwo, które powinno stopniowo odkrywać kolejne warstwy prawdy.

Historia skupia się na terapeutce Gwen, która próbuje rozwikłać sprawę pacjenta, który jeszcze chwilę temu opowiadał na terapii, że chce zabić żonę, a teraz zarówno on, jak i jego żona nie żyją. Niestety pojawia się nowy ważniejszy wątek, na którym musi się skupić. Seryjny morderca popełnia błąd i niedoszła (7) ofiara ucieka, wskazując nauczyciela lokalnej szkoły jako oprawcę. Ojciec jednej z ofiar zatrudnia terapeutkę, do sprofilowania sprawcy i upewnienia się, że policja złapała właściwego sprawcę.

Problem w tym, że bardzo szybko okazuje się, że książka nie jest ani pełnoprawnym kryminałem, ani thrillerem. Zamiast napięcia i dobrze poprowadzonej intrygi dostajemy raczej historię obyczajową, skupioną na relacjach, emocjach i przeszłości bohaterów. Elementy kryminalne są gdzieś w tle i nie budują takiego napięcia, jakiego można by oczekiwać po tym gatunku. Nawet niedoszła ofiara jest pominięta, jakoś tak, jakby był bohaterem przez 24h i nagle wszyscy o nim zapomnięli.

Hej, na wolności może dalej przebywać seryjny morderca, czy ktoś się tu jeszcze boi, że jego dziecko zostanie porwane i zginie?

Najbardziej zgrzyta jednak ton książki. Wyraźnie czuć, że autorka - pisząca pod innym pseudonimem głównie powieści obyczajowo-erotyczne - nie do końca potrafiła odciąć się od tego stylu. Niestety dowiedziałem się o tym dopiero po przeczytaniu. W niektórych momentach historia skręca w tę stronę, która wybija z klimatu i zamiast budować napięcie, rozmywa je jeszcze bardziej. Sporo tekstów jest mocno żenujących, a zachowanie samej terapeutki mocno niepokojące. Jest roztrzepana, średnio ogarnięta, zachowuje się jak napalona nastolatka i co chwilę gdzieś zostawia dokumenty, które nie powinny się znaleźć w niepowołanych rękach.

Szkoda, bo sam pomysł miał potencjał. Gdyby książka zdecydowała się iść w stronę thrillera albo konsekwentnej obyczajówki, mogłaby wypaść znacznie lepiej. W obecnej formie zostawia poczucie niedosytu i chaosu gatunkowego.

To książka, która obiecuje thriller, a ostatecznie okazuje się czymś zupełnie innym - na pewno nie lepszym. Dlatego oznaczyłem ją jako literaturę obyczajowę, żeby ktoś szukający thrillera przypadkiem po nią nie sięgnął 😉

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

23piorunów

651 + 1 = 652

Tytuł: Przygody Tomka Sawyera

Autor: Mark Twain

Tłumaczenie: Jan Biliński

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 8/10

*

Tomek dostał lanie i wrócił na swoje miejsce niezbyt zmartwiony. Uważał, że rzeczywiście mógł sam rozlać atrament podczas jakichś szturchańców w ławce. Zaprzeczył tylko ze względów formalnych, bo taki był zwyczaj, a on nie chciał łamać tradycji szkolnej.

Chyba nie czytałem tej książki wówczas, kiedy byłem w wieku odpowiednim na tego typu lekturę. Chyba byłem wtedy zajęty Przygodami trzech detektywów sygnowanymi przez pana Hitchcocka albo może byłem zajęty swoimi własnymi przygodami? – dawno temu to było i nie bardzo pamiętam. Teraz, kiedy czytałem Przygody Tomka Sawyera kilka motywów wydało mi się znajomymi, choćby sposób, w jaki Tomek poradził sobie z malowaniem płotu zleconym mu przez ciotkę Polly. Czy znałem to z filmu (albo serialu), bo na pewno kiedyś coś o Tomku Sawyerze oglądałem, czy może pamiętałem z omawiania nieprzeczytanej przeze mnie lektury na lekcji a może ta opowieść jest tak silnie już zakorzeniona w kulturze, że po prostu się „ją zna”? – tego też nie jestem w stanie stwierdzić z całą pewnością.

Niemniej, pomimo tego, że coś mi tam w głowie świtało, niezwykłą przyjemnością był dla mnie ten czas, który razem z Tomkiem Sawyerem spędziłem w mieście St. Petersburg nad rzeką Missisipi. To była nie tylko podróż literacka, to była dla mnie również podróż do moich młodzieńczych lat, bo, choć urodziłem się ponad sto lat po wydaniu tej książki i choć od moich narodzin również sporo czasu już minęło, to wciąż pamiętam sposób widzenia świata chłopca w jego wczesnonastoletnich latach (zresztą, powidoki tego mam do dziś i są to bardzo przyjemne momenty życia). Nie było dla mnie zaskoczeniem, raczej było nawet przyjemnością to, że w Tomku Sawyerze odnalazłem trochę siebie. Tak tego sprzed lat, jak i tego z dzisiaj.

Mimo upływu lat nie uważam, żeby Przygody Tomka Sawyera zestarzały się. Opowieść jest wartka i żwawa a bohaterowie urzekający i odmalowani dokładnie i z ogromną precyzją (pan Twain chyba nigdy nie zapomniał jak to było być chłopcem). To, co odróżnia tę książkę od książek współczesnych, to (tak mi się wydaje) prezentacja świata. To, że Tomek dostaje lanie, nie jest niczym skandalicznym, jest normalną częścią życia. To, że pół-Indianin nazywany jest „mieszańcem” a Murzyni Murzynami być może dziś by nie przeszło albo wywołało jakiś skandal, szczególnie w książce kierowanej do dzieci. Mnie to nie przeszkadza, tak wyglądały te czasy, w których Przygody powstawały i te, w których dzieje się ich akcja. Piszę o tym dlatego, że doszły mnie słuchy, że tego typu elementy w książkach klasycznych chce się „poprawiać” (co uważam za niedopuszczalne) albo że chce się powoli tych książek może nie zakazywać, ale skazywać je na zapomnienie. A w tym drugim przypadku byłoby po prosu szkoda.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

17piorunów

650 + 1 = 651

Tytuł: Biedne istoty

Autor: Alasdair Gray

Tłumaczenie: Ewa Horodyska

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 8/10

*

– Mniemam, iż sir Aubrey ży-ży-życzy sobie, bym powiedział – zaczął słabym głosem doktor – że silni mężczyźni, którzy przewodzą Bry-Bry-Brytyjczykom i bronią ich, muszą podtrzymywać siły, zadowalając z w i e r z ę c ą cząstkę swej natury za-za-zabawaianiem się z dziewkami, lecz zachowują przy tym czy-czy-czystość łoża małżeńskiego i świętość domu, w którym poczęci zostają ich synowie i córki.

Splot kilku okoliczności, których pozwolę sobie nie opisywać, nie są bowiem istotną częścią tego wywodu, sprawił, że sięgnąłem po Biedne istoty, po które pewnie inaczej bym nie sięgnął. Gdyby nie ten splot kilku okoliczności i po tę książkę bym nie sięgnął, straciłbym okazję na wyśmienitą lekturę.

Trzeba mieć spory talent albo olbrzymi warsztat (albo i oba na raz), a przy okazji bardzo wyostrzony zmysł obserwacji, umiejętność (czasem nieoczywistego) samodzielnego wnioskowania i mnóstwo poczucia humoru żeby móc napisać coś takiego jak Biedne istoty. Pan Gray, wydaje mi się, dysponował wszystkimi tymi wymienionymi wyżej cechami, na co najlepszym dowodem jest to, że to właśnie on tę książkę napisał. Czego to w Biednych istotach nie ma?

No dobrze, pewnie znalazłoby się parę rzeczy, których autor w tej książce nie zawarł (nikt na przykład nie wędruje w niej przez złowrogie krainy po to, żeby wrzucić obrączkę do wulkanu), ale mnogość tego, co udało mu się zawrzeć w Biednych istotach naprawdę jest imponująca. I mam tutaj na myśli kilka warstw tej książki – od warstwy fabularnej, przez narracyjną, językową aż po to co, z braku lepszego określenia, mógłbym nazwać jej warstwą kulturową.

W warstwie fabularnej mamy do czynienia z rozwojem bohatera (w tym przypadku bohaterki), a przynajmniej tak się może wydawać, bo książka zawiera pewne bardzo ciekawe zaskoczenie. W warstwie narracyjnej mamy do czynienia z moją chyba ulubioną, a przynajmniej w ostatnim czasie ulubioną, konstrukcją „opowieści w opowieści”. W warstwie językowej pan Gray daje popis (choć na mniejszą skalę) tego, co w Kwiatach dla Algernona zrobił pan Daniel Keyes. Najbogatsza jednak, a przynajmniej ja najwięcej w niej znalazłem, jest warstwa kulturowa. W tej warstwie odmalowany jest do pewnego stopnia obraz wiktoriańskiej Anglii wraz z licznymi paralelami do teraźniejszości (bo świat, uważam, mało się od tamtego czasu zmienił, a ludzie to już na pewno), które to paralele świadczą o wspomnianej spostrzegawczości i umiejętności wyciągania wniosków przez autora. Ale mamy też w tej warstwie do czynienia z licznymi tropami prowadzącymi do innych dzieł kultury, jak choćby najbardziej oczywisty Frankenstein pani Mary Shelley, ale też i na przykład twórczość pana Edgara Allana Poe. Świetnie bawiłem się znajdując te tropy, świetnie bawiłem się poznając fabułę, świetnie bawiłem się zapoznając się z obserwacjami i wnioskami z tych obserwacji, które pan Gray w Biednych istotach zawarł. I mógłbym tak jeszcze przez kilka akapitów tę książkę chwalić dalej, ale muszę spadać bo mam zamiar dalej bawić się świetnie oglądając zrealizowany na jej podstawie film, który wyreżyserował pan Yórgos Lánthimos. Jak się ostatnio okazało – mój ulubiony reżyser.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Książki

20piorunów

649 + 1 = 650

Tytuł: Dziewięciu książąt Amberu

Autor: Roger Zelazny

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: audiobook

ISBN: 8371506392

Liczba stron: 174

Ocena: 2/10

Zaczyna się niczym w "Tożsamości Bourne’a": główny bohater budzi się w szpitalu po wypadku samochodowym i chociaż doznał amnezji, od razu wyczuwa, że personel chce go zabić. Ucieka więc ze szpitala i udaje się do domu kobiety, która w aktach medycznych została wpisana jako jego siostra. Tam dowiaduje się, że tak naprawdę jest księciem Corwinem, jednym z dziewięciu pretendentów do tronu istniejącego w równoległym świecie królestwa Amberu. Wraz z przyrodnim bratem Corwin wraca do domu, by zagrać w grę o tron.

I niby to ma być klasyka fantasy?

Dziewięciu książąt Amberu praktycznie niczym nie różni się od fanfików, które 15 lat temu były wyśmiewane na blogach Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona i Przyczajona logika, ukryty słownik, i aż dziw bierze, że powieść wyszła spod ręki dorosłego mężczyzny, który w chwili jej wydania miał już pewien dorobek literacki. Ubogi i toporny styl, nielogiczny świat przedstawiony, postacie praktycznie pozbawione osobowości i zachowujące się w idiotyczny sposób, rozwiązywanie problemów deus ex machina. W dodatku epickie walki o tron opisane w stylu „Zginęło 69 tysięcy żołnierzy, a rannych zostało 2,137 milionów”. Liczyłam na mroczną historię w stylu GoT, albo chociaż wątku walczących książąt z filmu Gwiezdny pył, dostałam wypociny nastolatka, które w takiej formie nigdy nie powinny zostać przyjęte do druku. Całe szczęście, że ten badziew jest krótki.

Naprawdę, już sztampowy Jordan jest lepszy od tej grafomanii.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość1piorunów

@Vampiress sam dałem temu zbyt wysoką ocenę, absolutnie nie rozumiem zachwytów, a jak ktoś mówi, że to jego ulubiona seria, to chyba nic innego w życiu nie czytał.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

648 + 1 = 649

Tytuł: 217 000 wojennych mil Garlanda
Autor: Zbigniew Damski
Kategoria: Historia
Wydawnictwo: Bellona
Format: książka papierowa
ISBN: 9788311177185
Liczba stron: 148
Ocena: 5/10

"Alarm na Garlandzie" to był mój pierwszy tygrysek jaki przeczytałem I dlatego jak zobaczyłem na poczcie nowy Tomik o tym okręcie to nie wahałem sie ani chwili.

Książeczka opowiada historię bojową okrętu H-37 pod polską banderą. Od Morza Srodziemnego, przez okolice równika, Kanadę, aż po rosyjską Arktykę.
Oprócz szlaku bojowego opisane są losy załogi od oficerów po marynarzy. Od dowódców Z doświadczeniem do młodych chłopaków, ochotników z USA czy Brazylii.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Książki

25piorunów

647 + 1 = 648

Tytuł: Pożegnanie z Avonlea

Autor: Lucy Maud Montgomery

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 144

Ocena: 5/10

Ostatni dodatek i zakończenie całej serii przygód z Avonlea.
Trochę męczyłam tą książkę, niektóre z historii były fajne, inne nudne. Każdy rozdział był osobną opowieścią różnych osób, tak jak w pierwszym dodatku.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

18piorunów

646 + 1 = 647

Tytuł: 13 powodów

Autor: Jay Asher

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Rebis

Format: ebook

Liczba stron: 272

Ocena: 6/10

Prywatny licznik: 18/48

Serial lepszy, dużo bardziej niuansuje postacie i wydarzenia niż książka. Książka za to bardziej realistycznie podchodzi do Claya - słucha wszystkich kaset w ciągu jednej nocy i nie rozkłada tego na kilka dni...

13/25 - Książka, która została zekranizowana

Gruba ryba1piorunów

Gdzie znajdę takie czyste czytelnicze bingo?

Gruba ryba1piorunów
Gruba ryba1piorunów
Pokaż więcej komentarzy (6)

Twórca

w Książki

15piorunów

645 + 1 = 646

Tytuł: Korea Południowa. Republika żywiołów

Autor: Marcin Jacoby

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Muza

Format: książka papierowa

ISBN: 9788328730236

Liczba stron: 448

Ocena: 5/10

Laurka pochwalna błękitnych Japończyków. Nie nazbyt stronnicza, albowiem przeprowadzone pieczołowicie badania i posiadanie koreańskiej żony włącznie ze wsparciem jej rodziny nie pozwoliłyby rozprzęgnąć się koniowi uwielbienia. Bynajmniej jednak zabrakło mi tam ściśle poświęconej rubryki o ciemnej stronie Korei. Oczywiście są wzmianki o wysokim wskaźniku samobójstw, przepracowaniu i korupcji władzy, ale to jako nieodzowne rzeczy, nieprzysłaniające tak wielkiej zajebistości Koreańczyków. To ich nadopiekuńcze wspieranie rodziny, niesamowity upór w dążeniu do prosperowania całego społeczeństwa, kulturowa dbałość do pozazdroszczenia nam Polakom oraz tolerancja, jakiej nie przeszkodzą "prawicowe zwierzęta" wydają wielki blask, dzięki któremu turystom można przekonać do wydawania pieniążków na bilet lotniczy do Seulu (wymawiaj Saoul)

Szczęśliwość najszczersza dzieje się niestety, gdy zaczynają się ujawniać osobiste preferencję autorskie. Jakoś nie jestem przekonany, że to ta zła Ameryka sieje propagandowy ferment, utrudniający proces zjednoczeniowy. "Młody i inteligentny" przywódca północnej części okazało się nie kwapił do oddawania atomówek i bycia mniej nieprzyjemny w stosunku do kejpopu. Także ten uwielbiany nie-prawicowy prezydent uderzajacy w układy tych prawicowych odpowiedników; ci dwaj lewicowi prezydenci niczym bracia Grakhowie rozsupłujący worek nieporządków zimnowojennych dyktatur - tak, takie odnoszenie do rządów pisu. Chciałbym ujrzeć twoją minę, gdy Park Geun-Hye została ułaskawiona, autorze. I może mniej próbuj zrobić gorszących porównań w stosunku do Polski. Nie ma co uważać nas siebie za lepszych od azjatyckiego tygrysa przy podawanych liczbach, ale czasem kolejki do lekarza bywają niskim kosztem od uczynienia z lekarzy najbardziej przepracowaną grupę zawodową, która gdy raz urządziła strajki, to te czułe społeczeństwo wolało im pokazać figę.

Na atak gazowy przygotuj pastę do zębów.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

644 + 1 = 645

Tytuł: Warhammer Adventures- City of Lifestone
Autor: Tom Huddlestone
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Warhammer Publishing
Format: książka papierowa
ISBN: 9781784967826
Liczba stron: 178
Ocena: 7/10

Książka młodzieżowa ze Świta z

W porównaniu do „Necron” - fabularnie znacznie lepsza, gęsta. Kusi dokupić 2 część

Szczególnie, że dotyczy pewnych stworzeń, które są tyko bajka do straszeni dzieci

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

643 + 1 = 644

Tytuł: Klęska konwoju PQ-17
Autor: Rajmund Szubański
Kategoria: Historyczna
Wydawnictwo: Bellona
Format: książka papierowa
ISBN: 9788311178151
Liczba stron: 140
Ocena: 5/10

Pozycja z biblioteki "Żółtego Tygrysa". Czytałem ich mnóstwo za dzieciaka. Wówczas były to tomiki wydawane przez MON PRL. Linia była wiadoma aczkolwiek opisywali też W pozytywny sposób PSZ.

Tomik o PQ-17 opowiada historię konwoju arktycznego z zaopatrzeniem dla ZSRR, błędów Admiralicji, postawy dowódców, losy rozbitków i wpływ wydarzeń Na kolejne konwoje.

To ok do przeczytania w czasie krótkiej podróży. Wspomnienia z dzieciństwa mówią, że tamte tomiki były lepsze.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

historian

Gruba ryba1piorunów

Pasjonujące były te tygryski za dzieciaka :slightly_smiling_face:

Gruba ryba1piorunów

@Gustawff mam jeszcze jeden na dzisiaj. Drugi z tego cyklu o ORP Garland. Nie czytałem wcześniej tego, a oryginalny z PRL czytałem tyle razy, aż się rozpadł. Wcześniej należał do mojego wujka.

Kiedyś od jakichś punków za maskę pgaz dostałem chyba 30 tygrysków.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

26piorunów

642 + 1 = 643

Tytuł: Źródło czerni

Autor: Marian Baczal

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Warbook

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-68264-06-7

Liczba stron: 480

Ocena: 8/10

Od dłuższego czasu tytuł ten obijał mi się o uszy więc przy okazji niedawnych zakupów skusiłem się. I O MATKO JAKA TO BYŁA DOBRA DECYZJA!

Jak zacząłem czytać to całość zajęła mi 4 dni, z czego ostatniego dnia poszła prawie cała druga połowa książki. Krótko mówiąc ta pozycja naprawdę wciąga.

Przede wszystkim mamy tutaj wyjątkowy świat w realiach biblijnej postapokalipsy. Jednak to próby utrzymania w miarę normalnego życia w obliczu demonów chodzących po ziemi oraz oczekiwania na powtórne nadejście Chrystusa nadają mu całą magię. Autor przedstawia ogólny obraz świata i jego realiów jednocześnie budząc ciekawość i nie zdradzając zbyt wielu informacji.

Najmocniejszą stroną książki są barwni bohaterowie. Każdy z nich ma swoje zwyczaje, motywacje, słabości i historię. Śledziłem ich losy z zaciekawieniem i bardzo spodobało mi się to jak dobrze są oni osadzeni w wykreowanym świecie.

Podsumowując jest to jednak z moich ulubionych polskich pozycji jakie przeczytałem i polecam ją wszystkim szukającym odskoczni od typowych tematów w literaturze.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

26piorunów

641 + 1 = 642

Tytuł: Opowieści z Avonlea

Autor: Lucy Maud Montgomery

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 160

Ocena: 6/10

Pierwszy z dodatków, w którym Ania pojawia się jedynie epizodycznie.
Każdy z rozdziałów opisuje krótki wyrywek z życia mieszkańców Avonlea oraz okolic.
Całkiem przyjemne ale nie porywające.

Gruba ryba

w Książki

18piorunów

640 + 1 = 641

Tytuł: Szczelina

Autor: Józef Karika

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Stara Szkoła

Format: audiobook

Liczba stron: 404

Ocena: 5/10

Prosta, mroczna historia, w której bloger wpada na trop tajemniczych wydarzeń w słowackich górach i stopniowo popada w obsesję, a im bliżej sil nieczystych, tym więcej szaleństwa.

Trochę to oklepane, zabrakło realizmu w zachowaniach bohaterów, by dało się to śledzić z dużym zaangażowaniem. Literacko też nie dzieje się tu na tyle dużo, żeby można było dać się pochłonąć klimatowi, brak również jakichkolwiek zaskoczeń.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU1piorunów

Hmmm. Dla mnie to była dobra pozycja. Dobrze budowane napięcie i tajemnica. Ciekawa narracja.
Zakończenie trochę słabsze, ale całość oceniam 7 na 10

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Bazar

55piorunów

639 + 1 = 640

*

Tytuł: Czas Pogardy

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Ocena: 8/10

*

Nie ukrywam, że ta część podobała mi się mniej niż poprzedni tom. Są tu momenty wyraźnie lepsze pod pewnymi względami, ale też takie, które zwyczajnie frustrują. Lubię prostą zależność: im więcej w historii Geralta, tym bardziej wciąga mnie opowieść. I nie chodzi tylko o akcję.

„Problemem” jest chyba samo miejsce akcji. Kaer Morhen i podróż z Yarpenem były dla mnie ciekawsze niż lokacje z „Czasu pogardy”, co wpływa na odbiór całości. Do tego dochodzi sposób narracji, który nie zawsze mi odpowiada. Część wydarzeń poznajemy przez sceny z udziałem przypadkowych postaci, które najpewniej już nie wrócą. Rozmowy żołnierzy o rozkazach, okraszone drobnymi, niewiele wnoszącymi szczegółami, szybko zaczęły mnie męczyć, zwłaszcza gdy takich sekwencji pojawia się kilka z rzędu. Trudno się angażować w historie ludzi, którzy są tylko tłem. Wyjątkiem była scena z Tissaią de Vries i może ten fragment z królową elfów, który faktycznie coś wnosił. Rozumiem sens tych zabiegów, ale nie przekonuje mnie ich forma. Wolałbym, żeby ktoś pokroju Jaskra spiął to narracyjnie, zamiast takiego skakania między obozami i postaciami. Motyw mantikory działał, bo odnosił się bezpośrednio do Geralta i był jednorazowy.

Podobnie mam z opisami działań zbrojnych. Nawet znając mapę świata i realia, trudno się w tym połapać bez ciągłego sprawdzania szczegółów na telefonie. Jest tego dużo i momentami wydaje się to przesadzone. Zwłaszcza że oglądamy to z perspektywy przypadkowych ludzi w scenach, o których wspomniałem wyżej. Rozumiem taki zabieg, ale po prostu mi się nie podobał. Pewnie kwestia gustu.

Mimo tych zastrzeżeń to nadal bardzo... Wiedźmin. Klimat, postaci i tempo historii trzymają poziom. Wydarzenia na Thanedd to jedne z najlepszych i najbrutalniejszych scen akcji, jakimi do tego tomu uraczył mnie Sapkowski, może poza krótkimi epizodami z Riencem wcześniej. Yennefer trochę zyskuje, głównie przez relację z Geraltem i swoją "słodką tajemnicę". Motyw traumy Ciri jest poprowadzony przekonująco, a stan psychiczny Geralta zapowiada ciekawe rzeczy. Lubię takie momenty, gdy bohater musi się podnieść z naprawdę głębokiego dołka. Czuję też, że Vilgefortz będzie "dobrym" antagonistą. Ma to coś.

Zastanawiam się nad Szczurami, bo czuję, że jest ryzyko, że będą mnie irytować, ale mogą też okazać się ciekawym elementem historii. Szkoda tylko, że ich los nie jest już dla mnie tajemnicą, bo widziałem już gdzieś pewną scenę z Bonhartem.

*

Okładka to trochę moja głupawka. Nie miałem co robić z rękami podczas nudnych dni w robocie, to stworzyłem takie coś. Jest tag do blokowania, bo planuję ukończyć całą serię i nie omieszkam sobie pobazgrać w trakcie. Tym razem chciałem coś nowego, dlatego zacząłem rysować Dziki Gon, jak pojawił się w historii, ale potem się okazało, że tyle go w tej książce, co kot napłakał i średnio pasuje. Dlatego jest w osobnym wpisie. xD

Tak, przekleiłem ten segment z poprzedniej recenzji. xD

*

> <

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Książki

33piorunów

638 + 1 = 639

Tytuł: Dusza pokryta bliznami

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: książka papierowa

Liczba stron: 392

Ocena: 10/10

Na wstępie chciałem zauważyć, że za pisanie takich książek powinno się autora kilka razy publicznie wybatożyć! I to nie dlatego, że seria obniżyła poziom albo coś nielogicznego stało się ulubionym bohaterom. Dlatego, że nie wolno, nie wolno! pisać po jednym tomie raz na kilka lat i zostawiać ludzi z tyloma nowymi wątkami, tak wielką ilością pytań i takim oczekiwaniem.

To jest zdecydowanie najlepszy z sześciu tomów. Każda strona niesie coś nowego, każda ma w sobie jakiś potencjalny zwrot akcji. Nie brakuje wzruszeń i scen, które powracają długo po przeczytaniu ostatniej strony. Pojawiają się, jak już wspomniałem, nowe wątki, na szczęście autor nie zapomina o ciągnięciu i domykaniu tych, które otworzył uprzednio. I na szczęście idzie w zupełnie inną stronę, niż można było oczekiwać. Każde trącenie wątku z poprzednich tomów to niespodzianka.

Będę z olbrzymią niecierpliwością czekał kolejne lata na następny tom.

Osobistość1piorunów

Jak cała seria mi się podoba to mam problem z zakończeniami, że są dla mnie jakieś takie nijakie. Nawet teraz, po miesiącu od przyswojenia audiobooka nie mogę sobie przypomnieć jakie było zakończenie i co z niego wynikało. Pamiętam, że fabuła była super, że dobrze się bawiłem, ale zakończenie? Podobne odczucia miałem co poprzedniej części.

Pokaż więcej komentarzy (21)