Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#anhedonia

Kosmonauta

w Hydepark

56piorunów

Wizyta u psychiatry odbyta.
Dostałem worek nowych cukierków, mam nadzieję, że polepszy mi się na tyle, że będę mógł zacząć funkcjonować względnie normalnie. Obecne piguły nie dają rady. Od ponad 8 lat leczenia przerobiłem większość popularnych leków, więc wiem już to i owo na temat ich działania (niepożądanego też).
Trzymajcie kciuki.

Specjalista1piorunów
Debiutant0piorunów

Próbowałeś Wellbutrinu?

Debiutant0piorunów

@yerboholik to polecam, działa zarówno na depresję i adhd, bo hamuje wychwyt zwrotny noradrenaliny i dopaminy. I z tego co wiem, działa też na lęki, ale oczywiście dobrać lek musi psychiatra. Jednak możesz mu podsunąć pomysł, może akurat zaskoczy :smiley:

Kosmonauta2piorunów

@Rajki to zostawię sobie jako plan B, jak obecne przestaną pełnić swoją rolę. Póki co leki wchodzą, już jest znacząca poprawa - wszystkie piguły działają mi praktycznie od strzala. Z tego co wiem, to z ich odstawieniem mogą być problemy. Nagłe odstawienie pregabaliny może się skończyć padaczką.
Dzięki za podpowiedź :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (26)

GURU

w Hydepark

86piorunów

Żona mówi że chyba się zahartowałem, bo smród szczyn i gówna odrzuca mnie mniej niż ją.
Może. A może to po prostu
Nawet się na⁎⁎⁎ać nie mogę bo alko i tak smakuje jak woda, szkoda kasy i szkoda wątroby.
Chyba na jakiś czas się wyloguję, nie chcę zatruwać kwasem portalu, zwłaszcza przed świętami.

Do zobaczenia.

Fenomen2piorunów

@Opornik zostań ziomek. Po to nas masz, żeby móc się wygadać, a nie siedzieć samemu z myślami, szczególnie w tak depresyjnym dla niektórych okresie.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Autorytet

w Depresja

66piorunów

Update w nawiązaniu do wpisu sprzed pół roku, gdy prosiłem o wsparcie, po tym jak narzeczona mnie zostawiła i postanowiła odejść.

https://www.hejto.pl/wpis/po-4-latach-zwiazku-zostawila-mnie-narzeczona-prosze-o-westchnienie-i-piorunka-b

Pod względem psychicznym jest znacznie gorzej. W losowych chwilach w mieszkaniu potrafię przewrócić się na podłogę, zwinąć w kłębek i ryczeć. Nigdy wcześniej nic takiego mi się nie przytrafiało. Dzieje się to wieczorami, gdy wracam z pracy do pustego mieszkania i patrzę się w ścianę. Trwa to jakieś 20 minut i przechodzi.

Codziennie zastanawiam się, czy popełnić samobójstwo dzisiaj, czy jeszcze nie. Jestem zbyt dużym tchórzem, by zdecydować się na ten krok, raczej zastanawiam się, jak długo pamiętaliby mnie ludzie, gdybym to zrobił. Lubię sobie snuć takie wyobrażenia, oczywiście po tygodniu wszyscy by zapomnieli. Nie chcę tego robić swoim rodzicom, których kocham, nie mam nikogo poza nimi.

Wychodzenie do ludzi i angażowanie się w pracę nie pomogło. Ciągle spotykam starych znajomych, którzy w tym wieku (mam 33 lata za miesiąc) są już ustatkowani, mają rodziny i dzieci, są po ślubach. Ja tego nie mam, a to było moje największe marzenie - mieć zwykłe życie, jak inni.

Boli mnie samo przebywanie w mieszkaniu i okolicy, skąd mam wspólne wspomnienia. Niestety w tej chwili nie mogę się wyprowadzić gdzie indziej i zacząć wszystkiego od nowa. Czuję się, jakbym był w skansenie emocjonalnym.

Moje poczucie własnej wartości jest na dnie. Korzystanie z aplikacji randkowych nie przyniosło żadnego efektu, poza zdewastowaniem mojego poczucia własnej wartości. Czuję się jak wyrzucona na śmietnik, nikomu niepotrzebna zabawka. Którą można użyć i, gdy się znudzi, pozbyć.

Jestem już "człowiekiem po przejściach", boję się przyszłości i ciągle myślę nad tym, jak dużo czasu straciłem i jak dużo czasu zajmie mi odbudowa. Cios od życia zburzył mój mozolno budowany system wartości budowany na filozofii stoickiej. Podczas covida stoicyzm bardzo mi pomógł, ale wtedy byłem na innym etapie życiowym.

Czuję, że ucieka mi czas. Życie związkowe zacząłem późno i nigdy nie miałem takiego doświadczenia jak rówieśnicy. Popełniam błędy, które oni robili mając dwadzieścia lat. Nie potrafię sobie poradzić ze świadomością uciekającego czasu.

Poczucie bliskości i przywiązania jest u podstawy piramidy Maslowa. Realizowanie się w pracy, zarabianie pieniędzy i podróżowanie to potrzeby wyższego rzędu i plaster naklejony na otwartą ranę. Co mi po rozgrywce, skoro wieczorem i tak wrócę do pustego mieszkania, obejrzę szczęśliwych znajomych na Instagramie i zobaczę okrągłe zero matchy na Tinderze?

To zdecydowanie najgorszy czas w moim życiu. Myślę, że powinienem skorzystać z pomocy psychiatry i zacząć zażywać psychotropy, póki mam jeszcze minimum chęci do życia. Inaczej zacznę pewnie pić alkohol albo coraz intensywniej fantazjować o samobójstwie.

Wiem, że mój problem może wydawać się błahy i śmieszny z perspektywy kogoś chorego na raka, ale dla mnie urósł do rozmiaru wielkiej czarnej dziury, która stopniowo mnie wciąga i wysysa siły witalne.

@cyberpunkowy_neuromantyk

GURU2piorunów

byczku
wycziluj
w tydzień straciłem babę, dach nad głową i prace
żyje i mam się jeszcze lepiej

Osobistość0piorunów

>Ciągle spotykam starych znajomych, którzy w tym wieku (mam 33 lata za miesiąc) są już ustatkowani, mają rodziny i dzieci, są po ślubach. Ja tego nie mam, a to było moje największe marzenie(...)

Acha, czyli rozwody i batalie o dzieci wciąż przed nimi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

>Moje poczucie własnej wartości jest na dnie. Korzystanie z aplikacji randkowych nie przyniosło żadnego efektu, poza zdewastowaniem mojego poczucia własnej wartości.

Co, też nie jesteś w top 4.5% męskich profili na Tinderze?

>Jestem już "człowiekiem po przejściach", boję się przyszłości i ciągle myślę nad tym, jak dużo czasu straciłem i jak dużo czasu zajmie mi odbudowa

No widzisz, a w czasie rozwodu straciłbyś prócz "drugiej połówki" jeszcze sporą cześć majątku i być może dzieci na XX lat. Nie mówię, że nie boli, ale weź się rozglądnij dookoła.

Prochy to dobry pomysł, ale oczywiście tymczasowo, nawet jeśli to "tymczasowo" miało by trwać kilka miesięcy. PS nie bierz benzo, o ile nie musisz.

>obejrzę szczęśliwych znajomych na Instagramie

To jeszcze nic, zobacz jak szczęśliwi są ludzie w reklamach po kupieniu określonego produktu ( ͡o ͜ʖ ͡o) Instagram to kłamstwo, tak, udany związek jest lepszy niż bycie singlem, ale wpierw musisz mieć ten udany związek - i nadal jakbyś zapomniał nie wygląda to jak na insta.
Ale fakt, samotność i brak bliskości fizycznej to spore problemy dla psychiki człowieka.

Autorytet1piorunów

@TRPEnjoyer przecież zawsze można spisać intercyzę przed ślubem.
No i pesymistycznie twierdzisz, jakoby większość związków kończyła się rozwodami

Osobistość1piorunów

@DerMirker w dużych miastach pewnie polowa małżeństw kończy się rozwodami. Część jest prawie że bezbolesna, ale ile z nich nie jest?
Intercyza tylko redukuje (zazwyczaj) znacznie część komplikacji finansowych. Nie chroni przed "nożem w plecy", nie chroni przed założeniem ci niebieskiej karty, oszczerstwami w twoim kierunku, alienacją rodzicielską i tak dalej.

Lasujesz sobie mózg patrząc na tylko 1 stronę "szczęśliwych" związków nie widząc, że takie rzeczy to najczęściej rollercoaster, gdzie dołki to są dopiero głębokie.

Pokaż więcej komentarzy (40)