Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#apostazja

Autorytet

w Hydepark

67piorunów

Procedura apostazji trwała 15 minut, jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Proboszcz podpisał dokumenty, zapytał co, jak i dlaczego. Chwilę porozmawialiśmy, powiedział że rozumie i szanuje moją decyzję, a gdybym chciał to zawsze można wrócić. Były delikatne sugestie, że to nie jest dobry pomysł, ale wszystko w granicach dobrego smaku. Szkoda, że większość księży z którymi miałem styczność w przeszłości nie miała takiego podejścia.

Inb4: Gimboateista! Po co to robisz? Co chcesz udowodnić?

Nadal uważam się za osobę wierzącą, ale nie zgadzam się z dogmatami Kościoła, tym jak wygląda ta organizacja i jak zachowują się hierarchowie. Kontrowersji i afer związanych z Kościołem nie będę tu wypisywał - chyba każdy o nich wie. Nie chcę się liczyć do statystyk, nie podoba mi się to, że Kościół jest finansowany z moich podatków. Myślę że każdy, nawet drobny sprzeciw się liczy - stąd moja decyzja.

Fanatyk12piorunów

@6502 szanuję mocno, u mnie to było 7 lat temu, ale ksiądz robił pod górkę. Najpierw, że go nie ma, później że czegoś nie ma a następnie w końcu podpisał... ale czy przekazał dalej? Nie wiem. A finalnie miałem 4 wizyty, bo się okazało że muszę mieć ory-odpis aktu chrztu... Strasznie to wkurzające. A powinno być dostępne na profilu zaufanym, czy coś skoro mamy konkordat. Zazdroszczę szybkiej akcji i gratuluję dojrzałej decyzji.

Fenomen5piorunów

@6502 U mnie ksiądz też podszedł do wniosku ze zrozumieniem, nie robił problemów, tylko zapytał ciekawie czy przechodzę na inną religię. Szkoda, że nie znałem wtedy jeszcze Latającego Potwora Spaghetti, byłyby jaja.

Natomiast siostra zakonna, która siedziała na front desku, zanim jeszcze przyszedł księżulo, załamała ręce i zagrała typową kartą poczucia winy: "To pan Jezus UMIERAŁ ZA CIEBIE NA KRZYŻU, a Ty chcesz odejść z Kościoła? To mnie nie przejdzie przez długopis!"

Serio, tak powiedziała, do dzisiaj to pamiętam. Musiałem sam wziąć czerwony długopis i coś tam podpisać.

Pokaż więcej komentarzy (43)

GURU

w Historia

9piorunów

19 kwietnia 1539 została spalona na stosie pod zarzutem apostazji 79-letnia Katarzyna Weiglowa » Historykon.pl

Tego dnia 1539 roku w Krakowie została spalona na stosie pod zarzutem apostazji 79-letnia Katarzyna Weiglowa, męczennica przekonań i symbol religijnej nietolerancji XVI wieku Nie była prorokinią ani rewolucjonistką. Mówiła tylko to, w co wierzyła – wystarczyło, by uznać ją za

Autorytet

w Hydepark

97piorunów

Hejo Hejto!

W nawiązaniu do wpisu https://www.hejto.pl/wpis/dzis-formalnie-wystapilem-z-kosciola-rzymskokatolickiego-czuje-ogromna-ulge-i-ta

z uwagi na to, że kilka osób było bardziej zainteresowanych pozwalam sobie na

kilka słów więcej o całej procedurze i jak to wyglądało w moim przypadku.

Najpierw jak wygląda od strony formalnej:

Od 2016 procedura została znacząco uproszczona - nie ma potrzeby organizowania m.in. dwóch świadków ( :grinning: ).

Po kolei.

Aktu apostazji dokonujesz w parafii właściwej dla miejsca zamieszania albo mówiąc bardziej obrazowo: tej, której dzwony budzą Cię co niedzielę 😉

Jeżeli jest to parafia, w której zostałaś lub zostałeś ochrzczony, to spoko. Jeśli nie, to najpierw musisz zdobyć świadectwo chrztu z parafii, w której się to dokonało.

Sprawdzasz na stronie www (parafie mają zazwyczaj świetne strony www) godziny pracy kancelarii. Dzwonisz i pytasz, czy akt chrztu zostanie wystawiony na miejscu - zazwyczaj tak, ale może zdarzyć się, że przyjedziesz, a ksiądz akurat będzie miał dużo roboty i powie Ci coś w stylu "na jutro będzie gotowe". Może to być wkurwiające, jeśli akurat jedziesz w tym celu z Ustrzyk Górnych do Szczecina 😉 Na 99% padnie pytanie w jakim celu prosisz o wystawienie dokumentu. W internetach ludzie radzą, żeby skłamać, powiedzieć ze chcesz wziąć ślub w innej parafii, za granicą albo zostać rodzicem chrzestnym. Chodzi o przypadki, kiedy księża odmawiają wydania aktu chrztu, żeby utrudnić procedurę. Być może tak się dzieje, ale raczej są to sporadyczne przypadki. Tak czy inaczej, moim zdaniem kłamać nie warto z dwóch powodów:

Jesteś dorosłym człowiekiem i do c⁎⁎ja miej RiGCz, nie bój się księdza.

Jeśli ksiądz zrobi adnotację na akcie typu: "do sakramentu małżeństwa" to d⁎⁎a. Nie załatwisz apostazji i będziesz musiał jechać jeszcze raz i przyznać się, że byłeś cipką i skłamałeś :grinning: Na moim świadectwie ksiądz dopisał np. "do aktu apostazji".

Następnie wracasz do domu i przygotowujesz identyczne pismo w 3 egzemplarzach (wzory w necie albo bierzesz mój wzór - generalnie powołujesz się na konstytucję i uchwałę konferencji episkopatu oraz oświadczasz, że jesteś świadoma/świadom konsekwencji; bez zbędnego rozpisywania się). Jeden egzemplarz jest dla Ciebie, jeden dla proboszcza Twojej parafii, jeden dla odpowiedniej kurii (biskupa). Robisz tez ksero świadectwa chrztu, podpisujesz "za zgodność z oryginałem". Samego aktu apostazji nie podpisujesz! Musisz zrobić to w obecności księdza.

Sprawdzasz na stronie www godziny pracy kancelarii Twojej parafii. Dzwonisz, żeby umówić się na rozmowę z PROBOSZCZEM - po prostu pytasz, kiedy w kancelarii pracuje proboszcz. Chodzi o to, że jak pojedziesz z buta i trafisz na wikariusza, to nic nie załatwisz. Musi być proboszcz.

Przychodzisz do kancelarii, zbijasz piątkę z prochusem i tu się zaczyna akcja. Chodzi o to, że ksiądz ma OBOWIĄZEK podjęcia próby odwiedzenia Cię od tej decyzji. W praktyce oznacza to pytania: "dlaczego?" odmienione przez wszystkie możliwe przypadki i sparafrazowane na wszelkie możliwe sposoby. Straszenie piekłem, ostracyzmem, zerwaniem więzi z bliskimi i inne banialuki. Zostanie też zastosowana standardowa technika: "Po co Ci to? Nie szkoda Ci czasu? Możesz przecież po prostu nie chodzić do kościoła, nikt tego nie sprawdza. Warto? A może na łożu śmierci zmienisz zdanie?" Musisz tego wszystkiego wysłuchać, a na koniec oświadczyć, że występujesz z kościoła.

Wpisujesz datę, podpisujesz 3 egzemplarze i jeden z nich dajesz proboszczowi do potwierdzenia (pieczątka i podpis). Zostawiasz dwa egzemplarze pisma oraz oryginał i ksero świadectwa chrztu. Jeden egzemplarz zabierasz dla siebie na pamiątkę. To koniec. Jesteś apostatą. Idziesz do piekła.

Co się dzieje dalej? Proboszcz robi sobie notatkę do swoich akt, a jeden egzemplarz wysyła do kurii. Biskup wysyła informacje do parafii chrztu z przykazem naniesienia informacji w księdze ochrzczonych. Jak następnym razem zwrócisz się z prośbą o świadectwo chrztu, to powinna być tam adnotacja: "Wystąpiła / wystąpił z kościoła w dniu..." Nie ma żadnych ram czasowych, kiedy ma to zrobić. To jest już poza Tobą i nie masz na to wpływu. Za to masz to w d⁎⁎ie :smiley:

Jak to wyglądało u mnie:

1. Napisałem maila do parafii chrztu, czy są w stanie mi przygotować świadectwo, pomimo, że nie znam daty chrztu (serio nikt z rodziny nie pamiętał, nie mam żadnych pamiątek z tego okresu). Po 3-4 dniach dostałem telefon; ksiądz proboszcz: że tak, oczywiście, znalazł w księgach i zaprasza, wystawi na miejscu. Zapytał w jakim celu, odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Nie skomentował, zaprosił tylko w godzinach pracy kancelarii.
2. Pojechałem. Całość trwała 15min. Przedstawiłem się, powołałem na rozmowę telefoniczną. Ksiądz wystawił, chwile pogadaliśmy (akurat w parafii było bierzmowanie, więc był biskup i pośmieszkowaliśmy, że wizyta szefa, że pierdololo). Zapytałem, czy parafia wspiera humanitarnie Ukrainę. Powiedział, że tak. Dałem 50zł z prośbą o przeznaczenie na ten cel. Przyjął, podziękował. Życzyliśmy sobie miłego dnia i wszystkiego dobrego. 10/10
3. Pojechałem "mojej parafii". Siadam w kolejce, słucham jak w kancelarii trwają targi pogrzebowe: "co łaska, zazwyczaj dają 500zł". Przychodzi moja kolej, wchodzę, zbijamy piątkę. Mówię jaka sprawa. Trafiłem na wikariusza. Był bardzo uprzejmy. Ze 3 razy podkreślił, że szanuje moją decyzję, ale poprosił, żeby "przez względu na szacunek dla księdza proboszcza" załatwić to właśnie z nim. Wynotował mi, kiedy proboszcz jest w kancelarii. Dał mi swój nr telefonu, gdybym miał jakieś trudności, chciał o coś dopytać. 10/10.
4. Pojechałem do proboszcza. Mówię o co chodzi. Ksiądz zarządził modlitwę. Przez 10min się modlił o wsparcie Jezusa i inne takie, a ja siedział w milczeniu. Następnie przez równo godzinę próbował mnie odwieść od decyzji. Stosował techniki jak wyżej. W trakcie rozmowy kilka razy wychodził, odbierał telefon i generalnie stosował różne techniki psychologiczne, żeby mnie wybić z pewności siebie. Na koniec oświadczył, że on tego nie podpisze, bo nie co to za akty prawne (konstytucja i uchwała konferencji episkopatu, LOL) i że musi najpierw to sprawdzić. Powiedział, żebym przyjechał kiedy indziej. Byłem mocno wkurwiony, ale wytrzymałem i zaproponowałem jakiś tam poniedziałek, przed pracą, o 8:00 - zgodził się. Zbiliśmy piątkę i pojechałem do domu. 2/10
5. Przyjechałem o umówionej porze, ale nikt mi nie otworzył. Od pracującego w obejściu kościelnego dowiedziałem się, że proboszcz jest i zaraz na pewno mi otworzy. Nie otworzył. Pojechałem do domu. 2/10, bo pogoda była ładna.
6. Pojechałem w terminie, kiedy wg. harmonogramu w kancelarii miał urzędować proboszcz. Wszedłem jako pierwszy. Zapytał tylko, czy nie zmieniłem zdania. Potwierdziłem. Podpisaliśmy dokumenty, zbiliśmy piątkę. Poprosił, czy mogę sam przesłać kopię do biskupa. Nawet tak wolę. 7/10.

Ogólna ocena 6/10.

Lvl 38, żona, dzieci brak. Nigdy nie byłem wierzący, mam wszystkie sakramenty poza małżeństwem. Ostatni raz w kościele byłem na pogrzebie koleżanki, zaraz po liceum, nie wytrzymałem pierdolenia i wyszedłem w trakcie. Kościół katolicki w takiej formie w jakiej jest teraz (ale chyba po prostu w ogóle) uważam za organizację szkodliwą we wszystkich aspektach. Jestem skrajnym ateistą. Gardzę wszelkimi przejawami wiary, religiami i gusłami. Staram się w życiu kierować nauką. W życiu codziennym staram się nie być c⁎⁎⁎em.

Jeśli macie jakieś pytania to zachęcam.

         

Osobistość1piorunów

@jelonek Podoba mi się Twoja psychika. Inspirujące. Sam o tym ustawicznie myślę - szkoda mi tylko starszych osób w rodzinie którzy tej decyzji nie zrozumieją nigdy... Dzięki też, że wszystko opisałeś. Planuję z tego poradnika skorzystać razem z żoną.

Do zobaczenia w Piekle ¯\\_(ツ)_/¯

Autorytet0piorunów

@Gracz_Komputerowy dziękuję, to bardzo miłe! :)
Ucałuj ode mnie żonę tam gdzie lubi najbardziej ;)

Autorytet1piorunów

@jelonek Fun fact: wg KK dalej jesteś jego członkiem, bo nie da się z niego wystąpić - chrzest to one-way ticket :upside_down_face:Apostazja to tylko takie oficjalne pokazanie fucka czarnym, a oni w zamian nakładają na ciebie ekskomunikę: masz bana na sakramenty i pójście do nieba. Ale wg doktryny dalej jesteś katolikiem z obowiązkami katolika 😛

Autorytet0piorunów

@AureliaNova nie. Jestem chrześcijaninem ale nie należę już do kościoła rzymskokatolickiego.
Nie mam żadnych obowiązków wobec kościoła, utraciłem wszystkie związane z nim prawa i przywileje: mam wspomnianego bana na sakramenty, nie przysługuje mi prawo do pochówku na cmentarzu parafialnym, pogrzeb w obrządku itd. Popełniłem ciężki i śmiertelny grzech wyrzeczenia się boga - idę prosto do piekła.

Pokaż więcej komentarzy (56)

Autorytet

w Hydepark

78piorunów

Dziś formalnie wystąpiłem z kościoła rzymskokatolickiego. Czuję ogromną ulgę i taką dziwną, egoistyczną dumę.
Polecam wszystkim. Na pohybel czarnym i czerwonym!

Autorytet1piorunów

@jelonek Jak ci nie wstyd, co by papież powiedział

Wirtuoz2piorunów

Ja mam papiery przygotowane. Idę dzisiaj 😄🌪

Pokaż więcej komentarzy (9)