@redve Napisałem o wydźwięku Twojego podejścia, a nie o tym jak rozwiązujesz sprawy. Mówię tu o drodze do celu, a nie o samym celu. Przyznanie się do błędu jest zakończeniem dyskusji a mi chodzi o to jak wygląda tok rozmowy, w której podchodzisz do rozmówcy jak do oponenta. Przeprosić łatwo, jednak trudniej nie wyrządzić krzywdy.
W momencie jednak kiedy 90% tego co któraś strona mówi jest kłamstwem to przechodzi chęć na podejście "mogę się czegoś od tej osoby nauczyć".
A co z pozostałymi 10%? Czy nie lepiej dopuścić jakąś ewentualność że może to my jesteśmy w błędzie, zamiast wychodzić z założenia że to my musimy przekonać innych do swojej racji ? Wtedy dyskusja jest o wiele zdrowsza, bo nikt nie jest aż tak stanowczy w swoich poglądach i nikt nikomu nie narzuca swojego punktu widzenia, tylko przedstawia się swój punkt widzenia oczekując zrozumienia. Natomiast w przypadku kiedy z góry zakładasz że ktoś jest w błędzie, wtedy przedstawiasz swój punkt widzenia, nie dopuszczając inną perspektywę. To nie są podwaliny do zdrowje dyskusji - nieważne jaki będzie jej wynik. Jeżeli pobijecie się na pięści a na końcu podacie sobie dłonie, to możesz cieszyć się z rozwiązania ale nie powiesz mi że droga do celu była odpowiednia 😉
Tu nie chodzi o to żeby otworzyć się na pierdololo konfederacji, tylko żeby niepotrzebnie nie eskalować dyskusji. Nikogo nie przekonasz jeżeli będziesz patrzył na taką osobę z góry, natomiast zyskasz jeżeli przedstawisz mu swój punkt widzenia - szczególnie, jeżeli obie strony wychodzą z takiego założenia. Z berkowiczem, to założenie się nie spełni, bo to on będzie chciał narzucić Ci swój punkt widzenia jako jedyny słuszny, więc tutaj dyskusja jest z góry skazana na przegraną. W takim wypadku najlepiej odpuścić zamiast bić pianę i nabawiać się wrzodów od wkurwu nad głupotą innych. A jeżeli nie odpuszczasz, wtedy sam uczestniczysz w tej małej wojence Polsko-Polskiej, tylko po co? Chyba tylko dla własnej frajdy punktowania frajerów. Natomiast jeżeli faktycznie chcesz coś osiągnąć, otwartość pozwoli drugiej stronie na łatwiejsze przekonanie do Twojej racji. Narzuceniem i punktowaniem głupoty tego nie osiągniesz, chyba że jest to jednostka wysoce skłonna do auto-refleksji... ale wtedy nie głosowaliby na konfederację 😉