PiechurGruba ryba
39piorunów
Masz cos na niedźwiedzie? Xd
Chłopie idź spać
PiechurGruba ryba
39piorunów
Masz cos na niedźwiedzie? Xd
Chłopie idź spać
PiechurGruba ryba
43piorunówSiema,
W #piechurwedruje :hiking_boot: masochizm to chleb powszedni. Zapraszam.
---------
Szczyty: Drobny Wierch, Cupel (Beskid Żywiecki), Groń (Beskid Makowski)
Data: 4/5 czerwca 2026 (czwartek/piątek)
Staty: 40km, 8h30, 1.675m przewyższeń
Biada niech będzie głupcom, którzy wybierają się w Beskid Makowski, albowiem nie czeka ich tam nic poza błotem.
Informacje praktyczne:
* Przy dworcu PKP Kojszówka, gdzie zaczyna się niebieski szlak, nie ma oficjalnego parkingu, ale auto można chyba zostawić w tym miejscu (kilka samochodów się zmieści). Alternatywą jest oczywiście dojazd na miejsce koleją regionalną.
* Do szczytów Drobny Wierch oraz Cupel trzeba nieco zboczyć ze szlaku, jednak tylko na drugim z nich coś się znajduje: nieoficjalna tabliczka wiszącą na drzewie, kilka ławek otaczających miejsce na ognisko oraz granitowa tablica koła łowieckiego "Bystra".
* Przy czerwonym szlaku znajduje się schron turystyczny.
Co było fajne:
* Odcinek zielonego szlaku z Osielca na Cupel - co prawda coś tam ciągle ciurczyło na trasie, ale przynajmniej szło się po kamieniach, więc buty pozostawały względnie suche i nieubłocone, a sam szlak był bardzo ładny.
* Świergot ptaków, który rozpoczął się od 3:30 i towarzyszył wspinaczce na Cupel - podratowało to moje nadwątlone morale.
* Wszystkie spotkania z leśną fauną, a przede wszystkim sarnami i łaniami.
* Fragmenty prowadzące po odsłoniętych skałach, których było kilka zwłaszcza na wspomnianym odcinku zielonego szlaku, ale także na odcinku z Zarębek na Groń.
Co było mniej fajne:
* Odcinki szlaków prowadzące przeklętym Beskidem Makowskim, a zwłaszcza zejście z Gronia do Osielca, które długimi momentami było turbo błotniste i porozjeżdżane na wszelkie możliwe sposoby przez traktory, quady, terenówki czy inne gówna. Pieprzyć ten szlak.
* Gdzieś na tym odcinku był stary, opuszczony ceglany domek, którego w ogóle nie spodziewałem się w środku lasu. Choć wiem, że @Klamra pewnie od strzała zapuściłby się do niego na urbex, to ja przez kolejne kilkanaście minut miałem schizy, że ktoś w nim był i zaczął mnie śledzić (autentycznie zacząłem słyszeć odgłosy kroków). Była 1 w nocy, więc możecie sobie wyobrazić klimat.
* Odcinki asfaltowe, których było jednak na szczęście trochę mniej, niż się spodziewałem, zwłaszcza na trasie łączącej Bystrą Podhalańską i Jordanów.
Ogólnie najważniejszą rzeczą, jaką należy zapamiętać z tego wpisu jest to, że gdyby ktoś kiedyś znalazł się w Osielcu i miał chęć przejść się gdzieś zielonym szlakiem, to niech wybierze dobrze i wystawi potężnego faka odcinkowi prowadzącemu przez Beskid Makowski na Groń. A tym, którzy myślą o przejściu całej wrzuconej trasy, zadam tylko jedno pytanie: po co? Dziękuję za uwagę.
#gory #wedrujzhejto #fotografia #beskidmakowski #beskidzywiecki #wycieczka

Makowski klasyk, czyli syf i gnój
Hola hola! Mnie się kojarzy z zamarzniętym błotem i pierwsza lekcja, by zawsze miec w plecaku najtańsze raki z Decathlonu ;D
@Bjordhallen Mokre błoto, zamarznięte błoto, mamy wszystko!
PiechurGruba ryba
50piorunówSiema,
Znowu noc, znowu #piechurwedruje :hiking_boot:
---------
Szczyt: Mioduszyna (Beskid Makowski)
Data: 30 kwietnia/1 maja 2026 (czwartek/piątek)
Staty: 23.6km, 4h10, 885m przewyższeń
Kontynuacja odhaczania tras, na które szkoda byłoby mi czasu za dnia.
Informacje praktyczne:
* Samochód można zostawić na dużym parkingu przy dworcu PKS/PKP w Makowie Podhalańskim, lub przyjechać na dworzec pociągiem regionalnym lub busem.
* W drodze na Mioduszynę znajduje się taras widokowy z panoramą na Suchą Beskidzką. Jest dość blisko drogi, więc jeśli ktoś zatrzymuje się na chwilę w miejscowości i ma wolne pół godziny, to można tam podejść.
Co było fajne:
* Ten krótki odcinek niebieskiego szlaku, będącego już częścią Beskidu Żywieckiego, z jakiegoś powodu mi się spodobał. Klimatem był zbliżony do wiejskich dróżek, które przemierzałem za gnoja będąc na wakacjach.
* Na Mioduszynie była zaskakująco bogata i fajnie wyposażona zadaszona wiata, w której spokojnie można byłoby spędzić noc. Poza miejscem na ognisko był pieniek do rąbania drewna, jakieś garnuszki, piła, wieszaki, a także kijki na kiełbaski.
* Nareszcie spotkałem w lesie dziki - wiedziałem, że są duże, ale i tak mnie zaskoczyły. Poza tym było sporo saren.
Co było mniej fajne:
* Rzecz jasna długie asfaltowe odcinki, choć z tego, którym prowadził niebieski szlak z Makowa do Carchli, były przynajmniej ładne widoki.
* Mniej więcej ten odcinek był mocno rozjeżdżony przez traktory - błoto i gnój.
Ogólnie trasa bez jakiegoś szału, choć miała swoje ciekawe momenty. Zastanawiam się, czy będę chciał wrócić na Mioduszynę, bo kusi mnie nocleg w tej wiacie. W razie czego dam znać.
#gory #wedrujzhejto #fotografia #beskidmakowski #beskidzywiecki

PiechurGruba ryba
45piorunówSiema,
Niedawny wypad z młodszą Myszką i ziomkiem. Zapraszam na #piechurwedruje :hiking_boot:
---------
Szczyt: Kocia Łapa (Beskid Żywiecki)
Data: 18 kwietnia 2026 (sobota)
Staty: 10.8km, 4h45, 625m przewyższeń
Pogoda była piękna, a żona ze starszą Myszą spędzała kilka dni nad morzem, więc głupio było to zmarnować na kiszenie się w mieście.
Informacje praktyczne:
* Samochód można zostawić tutaj, przy Skansenie w Sidzinie (swoją drogą polecam odwiedzić tym, którzy lubią takie klimaty).
* W schronisku PTTK na Hali Krupowej można płacić wyłącznie gotówką.
Co było fajne:
* Widok na Tatry z Hali Krupowej oraz ze schroniska fenomenalny.
* Całkiem przyjemna trasa z jednym krótkim ostrzejszym podejściem, ale ogólnie raczej spokojna.
* Mysz dość sporo (jak na siebie) przedreptała sama. Jeszcze chwila i nosidło pójdzie w odstawkę :crossed_fingers:
Co było mniej fajne:
* #garmin któryś raz kiepsko zapisuje mi przebieg trasy - gubi zasięg lub zupełnie źle lokalizuje.
Fajna trasa na spokojne wyjście, zwłaszcza teraz, gdy zaczyna się już konkretnie zielenić - mi trochę tego jednak brakowało, wszystko było jakieś przepalone, wypłowiałe. Polecam rozłożyć się na Hali Krupowej na kilkanaście minut i docenić moment pauzy.

"Głupie" pytanie - czy w tym schronisku można zjeść obiad w postaci ciepłego posiłku? Pytam, bo pobieżnie szukając, nie znalazłem informacji, czy mają tylko jadalnię, gdzie można swoją kanapkę zjeść, czy może można też u nich coś kupić
@noriad Można coś kupić - kolega zjadł żurek, jakieś inne proste dania też pewnie będą. Kibelek jak coś za drzwiami po prawej stronie od okienka, potem schodami w dół.
Edit: Załączam zdjęcie znalezione w internecie
@Piechur super, dziękuję Ci bardzo za info!
PiechurGruba ryba
31piorunów
@Piechur Myślałem, że jesteś wyższy 😉
Za⁎⁎⁎⁎sta pogoda na koszenie trawy
Mr.MarsGURU
13piorunówRada Gminy Zawoja zdecydowała o wystąpieniu do MSWiA z wnioskiem o zmianę nazwy regionu z „Beskidu Żywiecko-Orawskiego” na „Beskid Wysoki”. Samorządowcy argumentują, że obecna nazwa jest nieprecyzyjna i nie oddaje historyczno‑geograficznej tożsamości gminy. [...] Po kolejnych dyskusjach komisje rady

PiechurGruba ryba
48piorunówSiema,
Spacerowanie z dziewczynkami w #piechurwedruje :hiking_boot:
---------
Szczyt: Jasień (Pasma Pawelsko-Krzeszowskie)
Data: 28 lutego 2026 (sobota)
Staty: 9.8km, 5h, 390m przewyższeń
Spacerowy szlak niebieski z Suchej Beskidzkiej znajdujący się na granicy Beskidu Żywieckiego, Beskidu Makowskiego i pasm Pawelsko-Krzeszowskich. Czy warto? W całości: nie. Fragment jak najbardziej.
Informacje praktyczne:
* Samochód można zostawić w wielu miejscach w Suchej Beskidzkiej, natomiast ja zaparkowałem pod Powiatowym Urzędem Pracy, bo chciałem przejść cały szlak i zrobić pętlę.
* Lepiej jednak zaparkować na darmowym parkingu pod Zamkiem, wejść na Jasień, później pochodzić po parku, może zajrzeć do muzeum, zjeść lody w oranżerii i olać resztę trasy.
* Czas trwania każdej trasy z dziećmi należy pomnożyć przynajmniej przez 2 w stosunku do tego co podają mapy.
Co było fajne:
* Pogoda, humor dziewczyn, no po prostu całkiem niezły spacerek.
* Teren zamku mi się podobał - był zadbany, w odnowionej Oranżerii znajdowała się kawiarnia ze smacznymi lodami, miłe miejsce do spędzenia leniwego popołudnia. Nie wiem jak z muzeum, bo miałem czas wejść tylko po magnesy na pamiątkę.
* Trasa spod zamku do kapliczki konfederatów na Jasieniu była przyjemna, choć początek (dosłownie kilkanaście metrów) jest dość stromy.
Co było mniej fajne:
* Trzecie zdjęcie pokazuje w miarę nową wiatę, na którą można się natknąć w tym miejscu. Obok miejsce na ognisko i widok na Suchą Beskidzką. I co? I gówno, bo wiata cała popisana, dookoła walały się śmieci, stół został przez jakichś debili przewrócony, a znajdujący się obok zestaw do naprawy rowerów (pompka, klucze etc.) rozkradziony do zera. Dlatego nie możemy mieć fajnych rzeczy.
* Ogólnie rzecz biorąc praktycznie cała trasa, poza wejściem na Jasień spod zamku, to asfalt - bez sensu.
Podsumowując, całości nie polecam, ale do zamku i na sam Jasień myślę, że fajnie się wybrać - dzieciaki na lajcie dadzą radę.
#gory #pagorki #wycieczka #wedrujzhejto #beskidmakowski #beskidzywiecki #pasmapawelskokrzeszowskie

Uwaga suchar:
Baca pyta w sklepie:
- Jest kiełbasa beskidzka?
- Bez cego?
PiechurGruba ryba
113piorunówSiema,
Pierwszy wschód w tym roku w #piechurwedruje :hiking_boot:
---------
Szczyt: Babia Góra (Beskid Żywiecki)
Data: 21 lutego 2026 (sobota)
Staty: 18.8km, 8h20, 1.150m przewyższeń
Mam ziomka programistę, który bardzo chciał przejść się kiedyś ze mną w nocy po zimowym lesie. Kondycyjnie jest raczej dętka, więc oczywiście wziąłem go na wschód słońca na Babią Górę.
Informacje praktyczne:
* Auto można zaparkować na jednym z licznych parkingów w Zawoi. My wybraliśmy ten najbliżej wejścia do parku - płatny w automacie, który akurat na mrozie nie działał (co za pech!).
* Niezbędnik na zimowe nocne wyprawy: bielizna termoaktywna, rękawiczki cienkie i grube na zmianę, koc termiczny, stuptuty, raczki, kijki, termos z gorącą herbatą, czołówka z zapasowymi bateriami, zapasowa latarka, powerbank z pasującym do telefonu kablem.
* Jeśli chce się zdążyć na wschód słońca na Babią, trzeba wyjść odpowiednio wcześniej, choć najbardziej popularne szlaki (z Krowiarek) są tak przedeptane, że idzie się sprawnie nawet w zimowych warunkach.
Co było fajne:
* Wystartowaliśmy o 1:30 z Zawoi i do Sokolicy spotkaliśmy tylko jedną osobę.
* Bardzo fajną alternatywą dla gęstego od turystów czerwonego szlaku z Krowiarek jest wejście Percią Przyrodników - w zimie jest otwarta, momentami jest trochę stromo, ale spokojnie do przejścia, a ruch na niej żaden. Gdyby leżał tam lód, to raczej bym sobie odpuścił tę trasę, nawet z raczkami, ale w śniegu było spoko i same kijki wystarczyły do asekuracji.
* -15°C okazały się idealnymi warunkami do wycieczki - podłoże było dobrze związane, śnieg się nie lepił, a mróz nie przeszkadzał zbytnio podczas marszu, tylko przy dłuższych postojach.
* Wolniejsze tempo kolegi okazało się błogosławieństwem, bo wschód zastał nas między Kępą a Gówniakiem, dzięki czemu resztę trasy na Babią szliśmy w pierwszych promieniach słońca. Mega fajny klimat i dobra kontra do wschodu na Babiej, z której później się już tylko schodzi.
* Kolega się spisał na medal i mimo, że szedł wolno i z przerwami, to szedł dzielnie i nie dawał za wygraną.
* Aha, klasyczny dupozjazd z przełęczy Brona.
Co było mniej fajne:
* Jak zwykle przy Sokolicy tłoczno i ciężko się wymijać z innymi turystami.
* Odcinek z Babiej do przełęczy Brona momentami ciężki do przejścia, nie chciałbym od tej strony wchodzić.
To mój trzeci wschód na Babiej, albo dokładniej w jej okolicach, i chyba najlepszy do tej pory. Polecam trasę, szło się świetnie.

Zazdraszczam! Piękne.
@Piechur Pozdrozazdro :star-struck:
PiechurGruba ryba
94piorunów
Jesteś niezłomny.
Ehh poszedłby człowiek :(
maaRcelOsobistość
9piorunówWawrzyńcowe Hudy w Ujsołach - piękna sprawa \<3

Mr.MarsGURU
12piorunówA więc Babia Góra! Ten najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich, pieszczotliwie zwany również Diablakiem, może stanowić naprawdę konkretne wyzwanie i niesamowitą przygodę dla miłośników gór. Jako drugi co do wielkości wlicza się do Korony Gór Polski osiągając wysokość 1725 m n.p.m. Pierwszy raz Babia

Mr.MarsGURU
5piorunówSopki Stopki to drewniana osada w Cięcinie, z chałupami, bacówką i owcami. Zanurz się w zwyczaje i tradycje żywieckich górali. Osada Sopki Stopki w Cięcinie to wyjątkowe miejsce, w którym kultywuje się dawne tradycje pasterskie i ratuje stare drewniane chaty przed zagładą. Tutaj można zaznać życia

PiechurGruba ryba
64piorunówSiema,
Na poprawę poniedziałkowego humoru chciałbym Wam pokazać zdjęcia z najładniejszego wschodu, jaki do tej pory widziałem. Zapraszam i zachęcam do obserwowania #piechurwedruje :hiking_boot:
---------
Szczyty: Kotarnica, Romanka, Trzy Kopce, Pilsko (Beskid Żywiecki)
Data: 16/17 marca 2023 (czwartek/piątek)
Staty: 27km, 8h15, 1.500m przewyższeń
Miałem zaplanowane to wyjście od dłuższego czasu jako kontrę do obleganej Babiej Góry, na której wschód oglądałem dwa razy i zawsze było gęsto od ludzi. Śniegu w mieście dawno nie było, ale kamera ze schroniska na Rysiance pokazywała piękny, biały krajobraz, więc wiedziałem, że jest po co jechać. W końcu trafiły się również perfekcyjne warunki pogodowe, także stwierdziłem, że nie ma co czekać i około 22 wyjechałem do Sopotni Wielkiej, z której planowałem startować.
Na miejscu również nie było śniegu, ale za to widziałem spore stado saren pasących się leniwie na jednej z dużych polan (a może pól?) znajdujących się przed miejscowością. Włączyłem latarkę i spojrzałem na zegarek: za 20 minut miała wybić północ. Ruszyłem w drogę obawiając się trochę, że mogę nie zdążyć na wschód, nie wiedziałem bowiem, na ile spowolnią mnie warunki na trasie.
Czarnym szlakiem wszedłem na Kotarnicę. Podejście dawało trochę w kość, zwłaszcza na początku, na szczęście kondycyjnie byłem nieźle przygotowany i po 20 minutach czułem się już fajnie. Gdzieś na początku widziałem między drzewami świecące oczy saren i był to ostatni raz, gdy na trasie zobaczyłem jakieś zwierzę (co nie znaczy, że zwierzęta nie widziały mnie). Jakoś na 950 metrach wysokości pojawił się też śnieg, którego przybywało z każdą chwilą, także byłem bardzo zadowolony. Niebo było bezchmurne, dzięki czemu mogłem podziwiać jarzące się na nim piękne gwiazdy.
Była 1:30 kiedy doszedłem na Romankę. Las, który przemierzałem, był piękny: biały, surowy, nieprzenikniony. Niestety, nie byłem w stanie się długo zachwycać tymi warunkami, bo w głowie rozbrzmiewała mi melodia jednej z piosenek, które namiętnie słuchała w tamtym czasie moja Mysza - nie byłem w stanie jej wyłączyć przez kolejną godzinę marszu. Zszedłem do Hali Łyśniowskiej, a następnie zacząłem wchodzić wzdłuż Hali Pawlusiej kierując się do schroniska na Rysiance, gdzie zaplanowałem swój pierwszy postój. Warunki sprzyjały temu, żeby zobaczyć ze szlaku, co też zrobiłem i musiałem chwilę szukać właściwej drogi.
Ostatnie kilkadziesiąt metrów do schroniska szedłem już bardzo powoli: byłem zmęczony i głodny, czułem, że muszę odpocząć. Sień była na szczęście otwarta, więc rozebrałem się z kurtki, skorzystałem z toalety i sprawdziłem, jak stoję z czasem. Okazało się, że tempo miałem aż nazbyt dobre, i żeby nie marznąć niepotrzebnie na szczycie w oczekiwaniu na wschód musiałem przeczekać w schronisku kolejną godzinę, po której poszedłem na Halę Cebulową.
Po drodze musiałem przejść przez kilka szczytów (Trzy Kopce, Palenicę, Munczolik), ale nic z tego nie pamiętam, mój mózg musiał przejść chyba w tryb uśpienia, skupiając się tylko na tym, żeby iść dalej. Dotarłem do punktu widokowego pod Kopcem, z którego rozpościerała się przepiękna panorama na Beskid Żywiecki. Niebo zaczęło się już rozjaśniać, żarząc się pasem czerwieni i pomarańczy na wschodzie.
Zacząłem wspinać się na Pilsko. Podejście było strome, śliskie i ciężkie, jednak zdecydowałem się nie zakładać raczków, bo miałem dużo czasu na powolne zdobywanie wysokości, a będąc w ruchu nie czułem zimna. Widoki zapierały dech w piersiach, a ja cieszyłem się jak dziecko, nie mogąc uwierzyć swojemu szczęściu. Księżyc, którego wypatrywałem na niebie od początku wycieczki, pojawił się w końcu, wychodząc zza szczytu spomiędzy oblepionych śniegiem drzewek. Po lewej stronie towarzyszył mi ośnieżony cycek Babiej, a po kilku chwilach moim oczom ukazały się Tatry. Widoki iście niebiańskie.
Śnieg skrzypiał pod butami, a ja szedłem dalej, czując się jak w bajce. Doszedłem do ołtarza znajdującego się na Pilsku i szybko ubrałem dodatkową bluzę, ponieważ do wschodu miałem jeszcze jakieś pół godziny. Wystarczyło 5 minut bezruchu, żeby zimno wkradło się pod ubranie, więc zacząłem krążyć po szczycie. Poza mną był tylko jeden turysta, a później dołączyły jeszcze trzy osoby, także warunki były kameralne. Wreszcie pojawiło się oczekiwane słońce, wschodząc między Babią a Tatrami, rozlewając się po okolicy ciepłym światłem, które nadawało śniegowi różowego odcienia. Widok był niesamowity, nie zapomnę go nigdy. Na kilka chwil udało mi się zupełnie zapomnieć o wszystkich stresach, o tym, że muszę coś robić, że muszę gdzieś pędzić. Zamiast tego trwałem w tamtym momencie, rozkoszowałem się nim, czując cudowny spokój.
Poza spokojem zacząłem też niestety coraz dotkliwej czuć zimno, więc założyłem na nogi raczki i rozpocząłem drogę powrotną. Komfort chodzenia poprawił się momentalnie i nie wyobrażam sobie schodzenia w tamtych warunkach bez nich. Idąc zerkałem jeszcze w prawo, odwzajemniając słońcu promienne uśmiechy i ciesząc się z tego, że zdecydowałem się tam przyjechać.
Dość szybko znalazłem się przy schronisku na Hali Miziowej, jednak było zamknięte. Zdjąłem raczki i kontynuowałem schodzenie zielonym szlakiem. Na tej wysokości śniegu dalej było sporo i las wyglądał fantastycznie. Doceniałem jego kolory tym bardziej, bo jeszcze kilka godzin wcześniej szedłem nim w ciemnościach rozświetlanych jedynie czołówką.
Z przełęczy Buczynka poszedłem czarnym szlakiem przez Halę Uszczawne. Słońce grzało już bardzo mocno, więc kurtka i dodatkowa bluza wylądowały w plecaku, podobnie jak rękawiczki i czapka. Droga robiła się coraz bardziej błotnista, a śnieg leżał tylko gdzieniegdzie rozległymi plackami. W pewnym momencie poczułem w uszach zmianę ciśnienia i próbowałem się jej pozbyć ziewając mocno. Okazało się to bardzo złym pomysłem - w uchu coś strzeliło i zaczęło bardzo boleć, zwłaszcza przy przełykaniu. Niestety, dokuczało mi jeszcze przez kolejny tydzień, a apogeum bólu przypadło na kolejny dzień, ale cóż, widocznie taka musiała być cena tej wyprawy.
W końcu doszedłem do przełęczy Przysłopy, z której żółtym szlakiem zszedłem do samochodu. Wróciłem do domu około godziny 10, wypiłem podwójną kawę i podpiąłem się do pracy. Czytając maile i odpisując na pytania czułem się jakbym wrócił z innej planety. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy nocne wydarzenia i wschód, który widziałem, były realne. Na szczęście miałem i mam piękne zdjęcia, które były dla mnie potwierdzeniem, że wszystko wydarzyło się na prawdę. Bardzo lubię wracać pamięcią do tej wycieczki, do tej pory uważam ją za jedną z najlepszych, na jakich byłem i gorąco polecam wszystkim przejście tej trasy.
#gory #podroze #wedrujzhejto #fotografia #beskidzywiecki #wschodslonca

Tu nagranie ze szczytu: link.
unnamedWatch "unnamed" on Streamable.StreamableMr.MarsGURU
7piorunówWorek Raczański to piękny widokowo i dziki fragment Beskidu Żywieckiego. Obejmuje szczyty Grupy Wielkiej Raczy. Worek Raczański to jedna z głównych atrakcji Beskidu Żywieckiego. To niemal dziewiczy i bardzo widokowy fragment tego pasma. Obejmuje przede wszystkim Wielką Raczę (1236 m n.p.m.)

Mr.MarsGURU
9piorunówGrupowa wycieczka z GGG w Beskid Żywiecki. Tym razem wędrówka z Zawoi do wodospadu na Mosornym potoku oraz na Mosorny Groń, Policę, Halę Krupową i Okrąglicę. Lubię powracać w znajome, piękne miejsca po latach. Przecież z takimi wycieczkami związane są zawsze cudne wspomnienia. Dwadzieścia lat temu

Mr.MarsGURU
7piorunówSopotnia Wielka słynie z najwyższego wodospadu w Beskidach (znajdziecie go w centrum miejscowości). To jednak nie jedyny próg skalny na tym malowniczym górskim potoku! Spacer Doliną Sopotni Wielkiej, przez którą prowadzi wygodna leśna droga, to prawdziwy "szlak wodospadów"! Spacer Doliną

Mr.MarsGURU
8piorunówZielony szlak z miejscowości Ujsoły na Małą i Wielką Rycerzową przez Muńcuł, Kotarz i Wiertalówkę to wprawdzie jedna z dłuższych dróg dojścia na popularne szczyty w tzw. Worku Raczańskim, za to bardzo ciekawa, urozmaicona i widokowa. Zielony szlak na Małą Rycerzową zaczyna się w Ujsołach na ul.

Mr.MarsGURU
2piorunówW wolne dni warto pojechać w Beskidy, na Babią Górę. Najlepiej zdobyć ją szlakiem żółtym - Perć Akademików. Korona Gór Polski [...] My wybraliśmy szlak czarny i jest to jeden z mniej uczęszczanych tras prowadzących na Babią Górę – nazywaną też Dialakiem. Nie jest on bardzo wymagający, jednak przy

Mr.MarsGURU
7piorunówBabiogórski Park Narodowy, perła w koronie polskich parków narodowych, jest miejscem, gdzie natura ukazuje swoje prawdziwe, nieokrzesane oblicze. Utworzony w 1954 roku, aby chronić unikalne ekosystemy Babiej Góry, najwyższego szczytu Beskidu Żywieckiego, Babiogórski Park Narodowy jest świadectwem

Mr.MarsGURU
2piorunówWielka wędrówka po Beskidzie Żywieckim początkiem wiosny. Z Rycerki na Praszywkę i Bendoszkę oraz dalej przez przeł. Przegibek na W. Rycerzową i Mładą Horę. Moja kolejna wyprawa na przepiękną Żywiecczyznę zakładała odkrycie nowych magicznych miejsc i wejście na niezdobyte szczyty. Wczesnowiosenna
