Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#boogiecontent

Lider

w Hydepark

17piorunów

5/150 :smiley:

Cascadia: Kraina Puzzli i Spokoju

Czy zdarza Wam się szukać gry, która jest jednocześnie prosta do nauczenia, piękna dla oka i nie opróżni portfela? Gry, którą można wyciągnąć na stół zarówno w towarzystwie planszówkowych weteranów, jak i osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z tym hobby? Jeśli tak, to mam dla Was idealną propozycję: Cascadia.
Pierwsze Wrażenie: Natura w Pudełku.

Cascadia zaprasza nas do malowniczego regionu Pacyficznego Północno-Zachodniego w Ameryce Północnej. Już od pierwszego spojrzenia na pudełko, ozdobione przepiękną ilustracją autorstwa Beth Sobel, czujemy spokój i bliskość natury. A co najlepsze? Samo pudełko jest niewielkie i zgrabne. W dobie ogromnych pudeł walczących o każdy centymetr na regale, Cascadia jest jak powiew świeżego powietrza. Nie będzie niepotrzebnie zajmować cennego miejsca, a całą zawartość mieści w sposób przemyślany i kompaktowy.

Jak w to się gra? Prościej się nie da!

Jedną z największych zalet Cascadii są jej banalnie proste zasady. W swojej turze gracz robi tylko jedną rzecz: wybiera z dostępnej puli jeden zestaw składający się z kafelka terenu i żetonu zwierzęcia, a następnie dokłada je do swojego rosnącego ekosystemu. Kafelek terenu musimy dołożyć do już istniejących, a żeton zwierzęcia położyć na pasującym do niego terenie. To wszystko. Tłumaczenie zasad nowym graczom zajmuje dosłownie pięć minut.
Sercem gry jest mechanika układania kafelków (ang. "tile-laying"), którą osobiście uwielbiam. Daje ona ogromną satysfakcję płynącą z tworzenia własnej, spójnej i punktującej krainy. Obserwowanie, jak z pojedynczych heksagonalnych płytek powstaje kolorowa mozaika gór, lasów, rzek i prerii, jest niezwykle relaksujące.
Piękno tkwi w szczegółach.

Mimo prostoty zasad, gra oferuje zaskakującą głębię. A to za sprawą kart punktacji dla poszczególnych gatunków zwierząt (łosie, niedźwiedzie, łososie, sokoły i lisy). Przed każdą rozgrywką losujemy po jednej karcie dla każdego gatunku, co całkowicie zmienia sposób, w jaki będziemy chcieli układać nasze żetony. Raz łosie będą punktować za tworzenie długich korytarzy, a innym razem za bycie w parach. To sprawia, że każda partia jest inna i wymaga od nas nowej strategii. Taka regrywalność to ogromny plus!

Co więcej, rozgrywka jest naprawdę szybka. Partia w dwie lub trzy osoby zamyka się zwykle w 30-40 minutach. Nie ma tu długiego oczekiwania na swoją turę, wszystko płynie gładko i dynamicznie. Gra świetnie sprawdza się też w trybie solo, oferując sprytny system do rywalizacji z samym sobą.

Podsumowanie: Czy warto?

Zdecydowanie tak! Cascadia to gra niemal idealna.

Łatwe zasady* sprawiają, że to świetny tytuł "wejściowy" ("gateway game") dla początkujących.
Przyjemna, relaksująca tematyka* i piękne wykonanie cieszą oko.
Szybka rozgrywka i ogromna regrywalność* gwarantują, że gra często będzie wracać na stół.
Satysfakcjonujące układanie kafelków* daje poczucie tworzenia czegoś własnego.

Niewysoka cena i małe pudełko to argumenty, które trudno zignorować.

Dodałbym od siebie, że Cascadia ma w sobie coś z medytacyjnej układanki. To jedna z tych gier, po której zakończeniu czujemy się po prostu dobrze i mamy ochotę na jeszcze jedną partię. Jeśli szukasz tytułu, który przyniesie Ci wiele spokojnej radości, a jednocześnie stanowi ciekawe wyzwanie logiczne, nie szukaj dalej. Cascadia to strzał w dziesiątkę.

   #boogiecontent

ps. w następnym conietygodniowej recenzji, będzie Destinies. To już ostatnia pozycja z wcześniej "głosowanych", a to znaczy, że po Destinies będzie jakaś ankieta :slightly_smiling_face:

Fenomen2piorunów

Co do tego piękna, to ja mam odmienne zdanie. Gra bardzo fajna, ale dla mnie jest strasznie brzydka - mowa tu o kafelkach. Ostatnio już wolę zagrać w Calico albo Doniczki, bo tutaj odrzuca mnie aspekt wizualny 😒

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Hydepark

28piorunów

3/150 :slightly_smiling_face:

Dziś na tapet biorę grę, która zajmuje specjalne miejsce na mojej półce wstydu... tfu, chwały! Mowa o Brass: Lancashire, czyli tytule, przy którym poczujecie się jak prawdziwi XIX-wieczni przemysłowcy, tylko bez konieczności noszenia cylindra i wąchania fabrycznego smogu (chyba że akurat odkurzacie).

Muszę się przyznać – to jedna z moich absolutnie ulubionych gier. Tak, wiem, mówię tak o wielu, ale tym razem to szczera prawda, jak to, że zaraz po partii mam ochotę na herbatę z mlekiem i narzekanie na pogodę. A dlaczego tak ją kocham? Cóż, zacznijmy od tego, co rzuca się w oczy jako pierwsze.

Grafika, co cieszy oko (i duszę estety)

Pamiętacie oryginalnego Brassa? Tego z grafiką, która wyglądała, jakby ktoś ją narysował w Paincie podczas przerwy na lunch? No cóż, nowa edycja od Roxley Games to zupełnie inna para kaloszy! Plansza jest mroczna, klimatyczna, a ilustracje na kartach i kafelkach to małe dzieła sztuki. Widać, że ktoś tu włożył serce (i pewnie sporo funtów szterlingów) w to, żeby gra wyglądała jak milion dolarów... a przynajmniej jak solidny brytyjski funt. Poważnie, różnica jest kolosalna – to jak przesiadka z furmanki na parowóz! Nagle budowanie tych wszystkich kopalń i portów stało się jakieś takie... bardziej epickie.

Żetony tak przyjemne, że chcesz nimi płacić za zakupy (serio!)

A skoro już przy pieniądzach jesteśmy... Jeśli mieliście szczęście załapać się na wersję z Kickstartera (lub po prostu lubicie wydawać pieniądze na rzeczy, które błyszczą), to wiecie, o czym mówię. Te ciężkie, pokerowe żetony pieniędzy! Och, jaka to jest przyjemność! Stukanie nimi, układanie w stosiki, rzucanie o stół, gdy bierzesz kolejną pożyczkę, bo przecież "jakoś to będzie"... Czysta poezja. Zwykłe tekturowe pieniążki mogą się schować. Te żetony są tak satysfakcjonujące, że czasem łapię się na tym, że chcę nimi zapłacić za bułki w sklepie. Kasjerka patrzy wtedy dziwnie, ale co ona tam wie o prawdziwym bogactwie przemysłowca!

O co w tym całym Brassie biega? (Krótko i na temat, bo zaraz fajrant)

Dla niewtajemniczonych: w Brass: Lancashire wcielamy się w przedsiębiorców w czasach rewolucji przemysłowej w Anglii. Budujemy kopalnie węgla, huty żelaza, przędzalnie bawełny, porty i stocznie. Łączymy to wszystko siecią kanałów, a później kolei. Brzmi jak praca domowa z historii? Może trochę, ale uwierzcie mi, jest w tym więcej emocji niż na trybunach podczas meczu Manchester United z Liverpoolem (a przynajmniej równie dużo strategicznego myślenia).
Gra dzieli się na dwie epoki: kanałów i kolei. Musisz mądrze zarządzać kartami (które pozwalają budować konkretne rzeczy w konkretnych miejscach lub po prostu budować), kasą (której zawsze jest za mało) i swoimi zasobami. Interakcja? Owszem, jest! Możesz korzystać z węgla czy żelaza przeciwnika (za co on dostaje punkty i dochód – sprytne!), a także rywalizować o najlepsze miejsca na planszy i dostęp do rynków. Czasem trzeba komuś podłożyć świnię... znaczy, zbudować kanał tam, gdzie on bardzo chciał. Ups!

Co jest w tym najlepsze? To, że każda decyzja ma znaczenie. Każda pożyczka to krok w stronę bankructwa albo... wielkiego zwycięstwa. Każdy wybudowany kafelek to potencjalne punkty i dochód. Gra potrafi nieźle rozgrzać szare komórki, a satysfakcja z dobrze przeprowadzonej akcji, która przynosi krocie (albo chociaż kilka punktów więcej od rywala), jest nie do opisania.

Dlaczego moja żona już nie chce w to grać?

Cóż, może dlatego, że ostatnim razem, gdy budowałem swoje bawełniane imperium, tak bardzo wczułem się w rolę, że zacząłem do niej mówić "Szanowna Pani Inwestor" i próbowałem ją przekonać do sprzedaży jej udziałów w przędzalni za symboliczną kwotę. Albo może dlatego, że gra potrafi być dość... intensywna. Planowanie, liczenie, optymalizacja – to nie jest lekka, familijna gierka przy niedzielnej kawce. To raczej ciężka artyleria dla tych, co lubią, gdy mózg paruje. Po kilku partiach, gdzie tłumaczyłem jej zawiłości rynku zamorskiego i dlaczego musi mi oddać swój węgiel, stwierdziła, że woli jednak układać pasjansa. A ja? Ja wciąż poluję na kolejnych chętnych, by pokazać im, kto tu rządzi w Lancashire!

Werdykt końcowy, czyli brać czy nie brać?

Jeśli lubisz gry ekonomiczne, gdzie trzeba trochę pogłówkować, a do tego cenisz sobie piękne wykonanie i satysfakcjonujące komponenty (te żetony!), to Brass: Lancashire jest pozycją obowiązkową. To klasyk, który w nowej szacie graficznej lśni jak świeżo wybity pens. Tylko uważajcie – może wciągnąć tak, że zapomnicie o bożym świecie. I może się okazać, że Wasi współgracze zaczną Was unikać. Ale czego się nie robi dla kilku dodatkowych punktów zwycięstwa, prawda?

#gryplanszowe #grybezpradu #hobby #boogiecontent

Fenomen3piorunów

Mi osobiście ta gra nigdy nie podeszła, ale ja to jestem graczem Ameri i Area Control.
Niemniej feeling tej gry - za to grę doceniłem, nawet jako kompletny eurocienias.

Fenomen3piorunów

Piorun za "tapet". Rzadkość!

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Hydepark

59piorunów

Jedzie pięciu Niemców do Włoch i na granicy zatrzymuje ich celnik.
– Przepraszam, ale nie mogę panów wpuścić
– Dlaczego?
– Bo jadą panowie Audi Quattro, a jest was w środku aż pięciu.
– Panie, to jakiś absurd! To tylko nazwa samochodu!
– Nie, to niemożliwe. Panów jest pięciu, a tutaj jest wyraźnie napisane Quattro. Nie mogę panów przepuścić przez granicę.
– Chcielibyśmy w takim razie rozmawiać z pana przełożonym.
– Niemożliwe, jest zajęty.
– A co robi?
– Właśnie przesłuchuje dwóch facetów z Fiata Uno...

Fenomen6piorunów

Fiat 126p
😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

37piorunów

Shelly-Ann Fraser-Pryce, kilkukrotna mistrzyni świata i olimpijska medalistka, na zawodach w szkole syna. Można porównać prędkość zawodowego sportowca i przeciętnych „śmiertelników”. Miejsce to Jamajka :)

#bieganie

Lider11piorunów

Potrzebuję ⚡za komentarze :)

Autorytet5piorunów

A teraz niech pobiegnie z jakimiś randomami z azs-u potrafiącymi biegać.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Hydepark

21piorunów

W opisie było napisane, że to zbieranie w USA. Podobno 2,35 dolara za pudełko.

#pracbaza

Gruba ryba4piorunów

Pracowałem na akord na winogronach i każdy kto przychodził próbował tak pracować a potem nastepnego dnia płakał że go plecy bolą xD

Osobistość3piorunów

@boogie nie za pudełko a za zestaw pudełek czyli cała tekturę

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Hydepark

34piorunów

Johann Baptist Eichelsdörfer był niemieckim oficerem wojskowym i ostatnim komendantem zewnętrznego obozu koncentracyjnego Kaufering IV – Hurlach, będącego częścią kompleksu KL Dachau.

Eichelsdörfer został przeniesiony do kompleksu obozów Kaufering pod koniec sierpnia 1944 roku, gdzie początkowo pełnił funkcję komendanta obozów Kaufering VIII – Seestall i Kaufering VII – Erpfting. 12 stycznia 1945 roku objął stanowisko komendanta obozu Kaufering IV – Hurlach, który był tzw. obozem „szpitalnym”. W rzeczywistości był to obóz przeznaczony dla więźniów wyczerpanych pracą, chorych i niezdolnych do dalszej pracy. Brakowało tam odpowiedniej opieki medycznej, a więźniowie byli wykorzystywani do eksperymentów medycznych. W wyniku brutalnych warunków życia i pracy zginęło tam około 4000 osób.

Obóz został wyzwolony przez 12. Dywizję Pancerną Armii Stanów Zjednoczonych 27 kwietnia 1945 roku. W obozie znaleziono setki ciał ofiar, które zginęły z powodu chorób, egzekucji lub podpalenia baraków. Fotografia Eichelsdörfera stojącego wśród zwłok więźniów została wykonana przez amerykańskiego oficera, pułkownika Edwarda F. Seillera, który zmusił go do pozowania w tym miejscu.

13 grudnia 1945 roku Eichelsdörfer został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano w więzieniu Landsberg 29 maja 1946 r.

#historia

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

24piorunów

Przyznać się, który ogląda recenzje kebabów?

#gotujzhejto

GURU6piorunów

@boogie W sumie.. To samo można powiedzieć o tych kabareciarzach..
Przyganiał kocioł garnkowi.

Lider9piorunów

@zuchtomek mamy pierwszego fana :) Spoko, nie oceniam :) Tylko sobie żartuję. Z kebabów na YouTube :)

GURU3piorunów

@boogie Nie oglądam gadających głów, szkoda życia - ani kebabożerców, ani kabareciarzy

GURU1piorunów

@boogie
"ostatnio się wkręciłem w oglądanie stendaperów, to są w 90% po prostu stare dowcipy i kreatywne urban legends bo to jest niski próg wejścia. Jedyne co musisz wiedzieć to czy coś jest śmieszne i znać kawały, a mimo tego uznają ją za swoją popisową umiejętność. To wynika z takiej bardzo ludzkiej potrzeby aby czuć się autorytetem w jednej dziedzinie. A to czy coś Cię śmieszy jest absolutnie niepodważalne" itd..

Kosmonauta1piorunów

ale, żeby tak smieszkować z Książula?

Pokaż więcej komentarzy (15)

Lider

w Hydepark

26piorunów

Jedyne sensowne pytanie :)

Tytan4piorunów

Ja to tu tylko tak zostawię...

Fanatyk1piorunów

@Mati800 z tymi kaloriami to chyba jakaś ściema. Przecież w majonezie są głównie żółtka. Nie słyszałem o mniej kalorycznych żółtkach.

A skoro tu jest kłamanie to we wszystkim może być kłamstwo.

Tylko mosso 😉

Lider2piorunów

@kodyak chyba, że w majonezie zastąpisz większość żółtek octem - to wtedy tak xd

GURU1piorunów

@kodyak
majonez w 80% to jest olej rzepakowy,a nie zoltka.

Lider7piorunów

@Mati800 ja majonezu nie jadam, ale mówić, który majonez jest zdrowszy to jak mówić który burger będzie zdrowszy: Macdonald czy Burger King :) Of course, że burger king :)

Fanatyk1piorunów

@jajkosadzone no to nie słyszałem o mniej kalorycznym oleju rzepakowym 😉

GURU0piorunów

@kodyak
wystarczy spojrzec na sklad i znajdziesz odpowiedz ktory ma wiecej oleju w skldzie- jest to winiary,ktory ma wiecej oleju i mniej zoltek.

Lider8piorunów

@jajkosadzone biorąc pod uwagę, że każdy majonez jest w grupie śmieciowego jedzenia to chyba wybrać tego nie jeść. Ale, jak już naprawdę chcesz to chyba lepiej jeść ten, który smakuje bardziej :)

Fanatyk0piorunów

@jajkosadzone co w zasadzie nie zmienia kalorycznosci o której tu mowa.

GURU0piorunów

@kodyak
oczywiście,ze wplywa
704 vs 631 kcal.
Tu i tu masz ogrom kalorii,ale winiary dlatego ze ma wiecej oleju jest ponad 10% bardziej kaloryczny niz kielecki.

Fanatyk0piorunów

@jajkosadzone mowa była o znacznej (sporo mnej) ilości. To nie jest znaczna ilość.

Aha bo wszyscy jedzą słoik majonezu na sniadanie

GURU0piorunów

@kodyak
na obrazku jest napisane sporo,a ponad 10% to nie jest malo.

Fanatyk0piorunów

@jajkosadzone jak bierzesz łyżkę to jest bardzo malo

Lider7piorunów

@kodyak chyba że jesz ten majonez tą łyżką jak niektórzy Nutellę :)

Pokaż więcej komentarzy (16)

Lider

w Hydepark

78piorunów

Lubię takie pokręcone zdjęcia :)

Lider22piorunów

Nadal za komentarze ⚡potrzeba :)

GURU2piorunów

@boogie A miałem pioruny na rozdanie, to nie kciał.

Mistrz5piorunów

@boogie to nie jest możliwe że jeszcze potrzebujesz, dałem ci jakieś 160 50min temu. Daj screena z wyzwania

Lider5piorunów

@cebulaZrosolu zawsze powtarzam, że jestem Żydem w 1/128 :slightly_smiling_face:

Lider7piorunów

@Nemrod zawsze kce, zawsze 666 :japanese_ogre:

Lider7piorunów

@owczareknietrzymryjski Już było dobrze, ale mi apka nie odświeżyła. Musiałem zamknąć, aby pokazało poprawną informację.

Gruba ryba1piorunów

chwile mi zajelo ogarniecie o co chodzi 😛

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Hydepark

11piorunów

Wystrzałowa babka :)

#bron (trudna to sztuczka?)

Osobistość1piorunów

@boogie to do wyzwania?

Lider6piorunów

@maks_kow było:-) Już zrobione :slightly_smiling_face: Dziękuję! 💕💕💕

Osobistość0piorunów

@boogie no to wszystko jasne

Osobistość1piorunów

Do zrobienia, tylko gdzie ma okulary ochronne ಠ_ಠ

Pokaż więcej komentarzy (20)