Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#botanika

GURU

w Przyroda

60piorunów

Botanik: strach przed przyrodą sprawia, że ją niszczymy

Ze strachu przed przyrodą i z chęci do porządkowania wszystkiego za często kosimy trawniki, grabimy liście i wycinamy stare drzewa w miastach – ocenił dla PAP botanik prof. Łukasz Łuczaj. W ten sposób w szybkim tempie tracimy bioróżnorodność - zaalarmował. "Ludzie obecnie boją

GURU

w Nauka

18piorunów

Obce gatunki w środowisku: pirania w Sanie i “biegnący” bambus nad Lubatówką

Hydrobiolodzy z zaniepokojeniem zaobserwowali nad rzeką Lubatówką w Polsce (Podkarpacie, okolice Krosna) dzikie zarośla bambusa Bisseta, uznawanego w wielu rejonach świata za obcy gatunek inwazyjny. Niepokój ekologów budzi też pojawienie się w środowisku naturalnym miskanta olbrzymiego. W

Gruba ryba

w Ciekawostki

35piorunów

_Athelas_, czyli królewskie ziele :herb::crown: to jedna z roślin, która jest wzmiankowana w Legendarium Tolkiena w co najmniej kilku miejscach. Według Tolkiena, _athelas_ nie ma swojego odpowiednika w świecie rzeczywistym. W jego opisach to wiecznie zielone, nisko rosnące ziele, które można znaleźć w zacienionych zaroślach w niektórych regionach Śródziemia. Ma szerokie, jak gdyby oszronione liście, które wydzielają charakterystyczny, słodki i zarazem cierpki zapach.

_Athelas_ mieli przenieść do Śródziemia Numenorejczycy. Na Północy ziele to rosło tylko w miejscach, gdzie niegdyś żyli potomkowie Numenorejczyków - z czasem już tylko Dunedainowie, Strażnicy Północy, przechowywali pamięć o jego leczniczych właściwościach. Liście _athelas_ miały przyspieszać gojenie ran i co ważniejsze, miały moc przywracania zdrowia tym, których owionął zgubny Czarny Dech Nazgûli. Szczególnie silnie objawiały swoje właściwości w rękach królów Gondoru, być może przez ich odległe pokrewieństwo z elfami.

We _Władcy Pierścieni_ ziele _athelas_ ratuje zdrowie i życie wielu bohaterów. Aragorn używa go, by opatrzyć ranę Froda zadaną ostrzem Nazgûla na Wichrowym Czubie, a także później, podczas opatrywania ran Froda i Sama po wydostaniu się z Morii. W Minas Tirith _athelas_ przywraca zdrowie Faramirowi, Eowinie, Merry'emu i innym, których podczas walki z sługami Saurona dotknął Czarny Dech.

Jeśli chodzi o rośliny znane ze świata rzeczywistego, które mogłyby przypominać _athelas_, rozważano jak dotąd co najmniej kilka odpowiedników. Chyba najczęściej jest wymieniana bazylia (_Ocimum basilicum_), której łacińska nazwa również oznacza "królewską roślinę" - od greckiego _basileus_, "król". Podobnie jak Tolkienowski _athelas_, bazylia jest silnie aromatycznym zielem i ma właściwości lecznicze, jednak nie bardzo pasuje do opisu pod względem wyglądu liści czy preferowanych siedliska: ma intensywnie zielone liście i woli słoneczne stanowiska od zacienionych zarośli. Wśród innych propozycji na odpowiednik _athelas_ pojawiają się też takie rośliny, jak żywokost (_Symphytum_), golteria (_Gaultheria_) czy pomocnik (_Chimaphila_).

Ziele _athelas_ pojawiło się również w ekranizacjach _Władcy Pierścieni_ i _Hobbita_, gdzie jako jego odpowiednika użyto najprawdopodobniej bakopy (_Chaenostoma cordatum_). Bakopa to bylina z Afryki Południowej, w naszych stronach uprawiana jako roślina ozdobna. Ma małe, zielone liście i drobne białe kwiatki.


tag serii:

Kosmonauta4piorunów

Ja na podstawie opisu stawiałbym na pięciornik gęsi. Że względu na zawartość garbników na siłę mógłby działać bakteriobójczo i przeciwkrwotocznie w celu uratowania Froda.

Gruba ryba2piorunów

@ruhypnol O, rzeczywiście, też brzmi obiecująco :slightly_smiling_face: Nawet liście ma lekko "oszronione" od spodu (pokryte srebrzystymi włoskami). Nie jest jednak chyba zbyt wonny - ale przyznam, że nie pamiętam, żebym kiedyś go wąchała, więc nie wiem.

Kosmonauta1piorunów

@Apaturia śmierdzi, to chyba też wonności, prawda?😁

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Nauka

37piorunów

W Tanzanii odkryto gigantyczne drzewo starsze niż Cesarstwo Rzymskie

W górach Tanzanii naukowcy odkryli nowy gatunek gigantycznego drzewa, które może być starsze niż Cesarstwo Rzymskie. Tessmannia princeps wznosi się na wysokość 40 metrów nad poziomem lasu deszczowego i może mieć nawet 3000 lat. Jednak to rzadkie drzewo jest już zagrożone wyginięciem.

Gruba ryba

w Ciekawostki

42piorunów

Problem z koniczyną :thinking_face: :shamrock: W siódmym rozdziale "Hobbita" J. R. Tolkiena można natknąć się na fragment, w którym są opisane kwitnące kwiaty rosnące nieopodal domu Beorna. W oryginale w języku angielskim są to kwiaty rozmaitych koniczyn (ang. _clover_):

_It was the middle of the afternoon before they noticed that great patches of flowers had begun to spring up, all the same kinds growing together as if they had been planted. Especially there was_ _clover__, waving patches of_ _cockscomb clover__, and_ _purple clover__, and wide stretches of short_ _white sweet honey-smelling clover__. There was a buzzing and a whirring and a droning in the air. Bees were busy everywhere._

W opracowaniu _Flora of Middle-Earth_ wyróżnione rośliny zostały zidentyfikowane jako różne gatunki koniczyny: _purple clover_ - koniczyna łąkowa (_Trifolium pratense_), _white sweet honey-smelling clover -_ koniczyna biała (_Trifolium repens_). Z identyfikacją _cockscomb clover_ był pewien problem, ponieważ wygląda to na jakąś nazwę zwyczajową, jednak prawdopodobnie chodzi tu o koniczynę krwistoczerwoną (_Trifolium incarnatum_). Dlaczego? Tak się składa, że kwitnąca koniczyna krwistoczerwona przypomina trochę inną roślinę kwitnącą na czerwono - celozję, zwyczajowo nazywaną po angielsku _cockscomb_ - stąd mogła wziąć się nazwa _cockscomb clover_.

Kwitnące koniczyny w ogrodzie Beorna miałyby jak najbardziej sens. Beorn hodował pszczoły, a kwiaty koniczyny, w szczególności koniczyny białej, są miododajne i są chętnie uprawiane w okolicach pasiek. Co prawda, pszczoły nie odwiedzają raczej koniczyny łąkowej, bo z uwagi na budowę jej kwiatów nie mogą dosięgnąć do jej nektaru, ale ponieważ pszczoły Beorna były dużo większe niż normalne, pewnie nie stanowiłoby to dla nich problemu 😉

W polskim tłumaczeniu mamy natomiast inny zestaw roślin:

_Było już dobrze po południu, gdy spostrzegli wśród traw całe łany kwiatów, a że te same odmiany rosły razem, wyglądało to na dzieło ludzkiej ręki. Najwięcej spotykali_ _koniczyny białej_ _i czerwonej__, a także rozkołysane kępy_ _szelężnika grzebieniastego_ _i_ _polne goździki pachnące miodem__. W powietrzu roiło się, brzęczało i bzyczało._

Zatem _cockscomb clover_ przetłumaczono tu jako "szelężnik grzebieniasty". Szelężnik (_Rhinathus_) i pszeniec grzebieniasty (_Melampyrum cristatum_) to rośliny łąkowe, pasożytnicze, niemające znaczenia w pszczelarstwie i raczej nieuprawiane w ogrodach - więc raczej średnio by tu pasowały. Goździk polny (_Dianthus campestris_) użyty w tym tłumaczeniu też nie bardzo odpowiada _white sweet honey-smelling clover_, ponieważ i ten, i niemal wszystkie podobne goździki mają kwiaty różowe, a nie białe :thinking_face:


tag serii:

Gruba ryba

w Ciekawostki

64piorunów

Koniczyna łąkowa (_Trifolium pratense_) dostarcza dużo nektaru i pyłku - jednak nie każdy owad potrafi się do niego dobrać. Kwiaty koniczyny są zaopatrzone w długie rurki, przez co do nektaru są w stanie dosięgnąć jedynie owady o odpowiednio długich aparatach gębowych, przede wszystkim trzmiele.

Pszczoły z reguły ignorują koniczynę, jednak jeśli w okolicy nie mają dostępu do lepszych kwiatów i do tego nie mają zbyt dużej konkurencji ze strony trzmieli, potrafią wyrabować koniczynowy nektar. W tym celu wygryzają z boku korony kwiatu niewielki otwór i tamtędy wypijają nektar - nie zbierają jednak przy tym pyłku, więc nie dokonują zapylenia.

Miód koniczynowy nie należy do najpopularniejszych w naszym kraju. Powstaje z nektaru zebranego przez pszczoły z różnych gatunków koniczyny, głównie z koniczyny białej i / lub z koniczyny łąkowej. Miód z koniczyny białej ma słomkowy, jasnożółty kolor i jest słodki, natomiast z koniczyny łąkowej ma lekko łososiowy odcień i jest delikatnie kwaskowy. Przez długi czas starano się wyselekcjonować odmiany koniczyny łąkowej, których kwiaty miałyby krótsze rurki i były łatwiej dostępne dla pszczół, jednak dopiero niedawno się to udało.

Bonus - relaksujący timelapse z rosnącą koniczyną łąkową, od nasiona do kwiatu: https://www.youtube.com/watch?v=E933DSpP9Ds


tag serii:

Autorytet5piorunów

O, to mi wyjaśnia czemu kojarzę ja z trzmielami :)

Lider4piorunów

@Apaturia kurna, a tak się cieszyłam, że u mnie na koniczynie pszczoły też sobie żerują 😅

Gruba ryba3piorunów

@moll Tak dla ścisłości, na koniczynie białej pszczoły sobie żerują na luzie - to łąkowa wytwarza kwiaty, do których trudno im się dostać :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Ciekawostki

31piorunów

Koniczyna, która chowa się pod ziemię :shamrock: :seedling: Koniczyna podziemna (_Trifolium subterraneum_), w krajach anglojęzycznych często nazywana skrótowo "pod-koniczyną" (ang. _sub clover_), jako jedyna spośród wszystkich koniczyn charakteryzuje się tak zwaną geokarpią - co oznacza, że jej owoce dojrzewają nie nad ziemią, a pod powierzchnią ziemi, podobnie jak na przykład orzeszki ziemne. Jest to dość rzadkie zjawisko w świecie roślin.

Koniczyna podziemna wygląda niepozornie i przypomina trochę zwykłą, trójlistną koniczynę o włochatych listkach. Większość innych koniczyn jest zapylana przez owady, jednak ten gatunek radzi sobie sam - wytwarza drobne, mało atrakcyjne dla zapylaczy, ubogie w nektar kwiaty najczęściej schowane pod listkami. Po przekwitnięciu kwiatów na szypułkach zawiązują się nasiona otoczone łupinkami. Wydłużające się ku dołowi szypułki po jakimś czasie wpychają łupinki z nasionami pod ziemię (drugie zdjęcie), żeby tam dojrzewały.

Ten gatunek koniczyny występuje dziko przede wszystkim w centralnej i południowej Europie, jednak z czasem trafił też na inne kontynenty. W Australii koniczyna podziemna upowszechniła się jako cenna roślina pastewna, przede wszystkim za sprawą żyjącego na przełomie XIX i XX wieku Amosa Williama Howarda, który rozpropagował jej zastosowanie w australijskim rolnictwie. Po jakimś czasie odkryto jednak, że niektóre odmiany koniczyny podziemnej, szczególnie te starsze, zawierają dużo izoflawonów - fitoestrogenów, które negatywnie wpływają na zdrowie i płodność u owiec. W związku z tym zaczęto skupiać się na wyselekcjonowaniu takich odmian koniczyny podziemnej, które mają niższy poziom izoflawonów lub nie mają ich wcale, i które mogą być bezpiecznie siane na pastwiskach.


tag serii:

Gruba ryba

w Ciekawostki

72piorunów

Rekordowa koniczynka :four_leaf_clover::first_place_medal: odnotowana w Księdze Rekordów Guinessa w 2023 roku miała aż sześćdziesiąt trzy listki. Została znaleziona w Japonii przez Yoshiharu Watanabe, jednak nie było to znalezisko zupełnie przypadkowe. Watanabe przez całe lata pasjonował się wielolistnymi koniczynkami – jeśli na spacerze zdarzyło mu się natknąć na koniczynę o nadmiarowych listkach, wykopywał całą roślinę i przesadzał ją do swojego ogrodu, żeby tam mogła się krzyżować z podobnymi, obiecującymi egzemplarzami.

Po kilku latach w jednej z ogrodowych kępek Watanabe znalazł liść koniczyny o dwudziestu listkach i wtedy też przyszedł mu do głowy pomysł na pobicie rekordu. Zadanie nie było jednak łatwe. Poprzedni rekord należał do Shigeo Obary, również Japończyka, któremu udało się uzyskać koniczynkę o pięćdziesięciu sześciu listkach.

Kluczem do sukcesu okazało się cierpliwe selekcjonowanie i krzyżowanie kolejnych egzemplarzy koniczyny białej (_Trifolium repens_), u których pojawiało się dużo nadmiarowych listków. Okazało się jednak, że im bliżej rekordu, tym trudniej było skłonić koniczynę do współpracy - na końcowym etapie rośliny wytwarzały zwielokrotnione listki bardzo losowo, a czasem wytwarzały wyłącznie potrójne. W 2021 roku Watanabe zbliżył się do rekordu, uzyskując w jednej kępie koniczynkę o pięćdziesięciu pięciu listkach.

Dwa lata później jego wysiłki zostały uwieńczone sukcesem i w jednej z kępek odkrył rekordową koniczynkę z sześćdziesięcioma trzema listkami. Niektóre z nich były tak małe, że podczas pierwszego liczenia zostały przeoczone, niemniej po oznaczeniu każdego listka nie było już wątpliwości.


tag serii:

Fanatyk8piorunów

@Apaturia Kiedyś z kumplem na robotach się nudziliśmy i jak była koniczyna to szukaliśmy takich z 4 listkami. Zazwyczaj było tak że jak znaleźliśmy jeden, to na tym samym kłączu czy tam rozłogu praktycznie każdy miał 4 liście. Czasami po 10 taki na jednym pędzie.

Gruba ryba1piorunów

@myoniwy Koniczyna ma długie łodygi płożące się po ziemi - jeśli któraś roślina ma skłonność do wytwarzania nietypowych liści, to faktycznie jest możliwe, że pojawi się ich kilka na tej samej łodydze. Jeśli jeszcze na dodatek taka roślina rozsieje się w sąsiedztwie, to rośnie prawdopodobieństwo, że wielolistne koniczynki będą się tam pojawiać częściej niż gdzie indziej.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Ciekawostki

76piorunów

Czterolistna koniczyna jest tradycyjnie uznawana za szczęśliwą :four_leaf_clover: Nie jest jednak do końca jasne, dlaczego niektóre liście koniczyny białej (_Trifolium repens_) mają cztery lub jeszcze więcej listków zamiast trzech – prawdopodobnie jest za to odpowiedzialny recesywny gen, jednak może to być też rezultat jakiejś mutacji somatycznej.

Na występowanie nadmiarowych listków u koniczyny wydają się również mieć wpływ czynniki środowiskowe. Zaobserwowano między innymi, że nawożenie gleby dużą ilością fosforanów i dostarczanie rozpuszczonych w wodzie auksyn – hormonów roślinnych stymulujących wzrost - powoduje, że koniczyna częściej niż normalnie wytwarza nietypowe liście.

Zwykło się przyjmować, że statystycznie szansa na przypadkowe znalezienie czterolistnej koniczyny wynosi 10000:1. Przeprowadzone w 2017 roku badania obejmujące przeszło pięć i pół miliona liści koniczyny z sześciu krajów europejskich wykazały jednak, że szansa na znalezienie czterolistnej koniczynki powinna być nieco większa – około 5000:1. Statystycznie jeden na 5076 badanych liści koniczyny miał cztery listki, jeden na 24390 miał pięć listków, a jeden na 312500 – sześć listków.

Co więcej, w niektórych kępkach czterolistne koniczyny spotyka się częściej niż w innych. Jeśli roślina wytworzyła co najmniej jeden “szczęśliwy” liść, jest szansa, że wytworzy ich więcej – czasem można więc znaleźć kilka poczwórnych liści wyrastających z tej samej łodygi. Aktualny udokumentowany rekord to 451 czterolistnych koniczynek znalezionych w jednym miejscu w ciągu godziny.

Szczęściu w przydomowym ogrodzie można też nieco dopomóc. Istnieją specjalnie wyselekcjonowane odmiany koniczyny, które częściej od innych wytwarzają liście o czterech listkach. Jako fałszywe czterolistne koniczynki bywają też czasem sprzedawane podobnie wyglądające liście innych roślin, które w ogóle nie są koniczynami – jak marsylia czterolistna (_Marsilea quadrifolia_, drugie zdjęcie) czy szczawik czterolistny (_Oxalis tetraphylla_, ostatnie zdjęcie).


tag serii:

Lider9piorunów
Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Ciekawostki

57piorunów

W Polsce rośnie dziko ponad dwadzieścia gatunków koniczyn, jednak na całym świecie jest ich niemal trzysta :shamrock: Koniczyny (_Trifolium_) najlepiej czują się w strefach klimatu umiarkowanego na półkuli północnej, ale wiele gatunków rośnie także w Afryce, Ameryce Południowej i w Australii. W niektórych regionach koniczyna początkowo nie występowała naturalnie i została wprowadzona do środowiska przez człowieka, miejscami stając się nawet rośliną inwazyjną.

Kwiaty koniczyny mają rozmaite kolory. W Polsce chyba najbardziej znana jest koniczyna biała :white_circle: (_Trifolium repens_, pierwsze zdjęcie) o białych kwiatach, koniczyna białoróżowa (_Trifolium hybridum_) i koniczyna łąkowa :large_purple_circle: (_Trifolium pratense_, drugie zdjęcie) o kwiatach różowych. Wśród naszych rodzimych koniczyn są też jednak gatunki o żółtych lub żółtobrunatnych kwiatach, takie jak koniczyna złocistożółta (_Trifolium aureum_), koniczyna różnoogonkowa :large_yellow_circle: (_Trifolium campestre_, trzecie zdjęcie) czy występująca wyłącznie w Tatrach koniczyna brunatna (_Trifolium badium_). Dość rzadkim i zagrożonym gatunkiem koniczyny w Polsce jest koniczyna kreskowana (_Trifolium striatum_, czwarte zdjęcie) mająca niepozorne, rdzawobrązowe kwiaty :large_brown_circle:

W Polsce zadomowiło się również wiele koniczyn, które początkowo pojawiły się u nas jako rośliny uprawne i później zaczęły dziczeć. Jednym z piękniejszych przykładów jest koniczyna krwistoczerwona, zwana też inkarnatką (_Trifolium incarnatum_, ostatnie zdjęcie), o intensywnie czerwonych kwiatach :red_circle: Jej rdzenny obszar występowania to południowa i południowo-wschodnia Europa.


tag serii:

Fanatyk2piorunów

@Apaturia czerwonej i żółtej nie kojarzę

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Ciekawostki

19piorunów

Kuszące i trujące. Owoce szkarłatki amerykańskiej (_Phytolacca americana_) wyglądają na pierwszy rzut oka nie tylko ciekawie, ale także całkiem smakowicie. Są początkowo zielone, potem w miarę dojrzewania robią się jaśniejsze i w końcu przybierają całkowicie czarną barwę, osiągając rozmiar około 1 centymetra. Szypułki, na których rosną, są intensywnie czerwone.

Jak to jednak czasem bywa w przyrodzie, szkarłatka jest trująca dla ludzi. Jej wszystkie części zawierają toksyczne substancje, a jej owoce są niebezpieczne nawet wtedy, kiedy są jeszcze zielone i niedojrzałe.

W przeszłości jednak szkarłatka miała duże znaczenie w tradycyjnym lecznictwie. Rdzenni Amerykanie, a później także osadnicy, często stosowali preparaty z jej korzenia w leczeniu chorób skóry i reumatyzmu. Rosnąca popularność szkarłatki w tego rodzaju praktykach leczniczych wiązała się niestety ze wzrostem liczby zatruć tą rośliną, szczególnie zauważalnym w XIX wieku we wschodnich regionach Ameryki Północnej. Do zatruć dochodziło też po spożyciu owoców, które łatwo wziąć za jadalne, a także po zjedzeniu korzenia szkarłatki – jest bardzo podobny z wyglądu do korzeni niektórych roślin jadalnych, jak słonecznik bulwiasty, rzodkiew czy pietruszka.

Owoce szkarłatki nie nadają się do jedzenia, ale ich ciemnoczerwony sok bywał w przeszłości używany do barwienia wina, a także miał pewne zastosowanie w farbowaniu tkanin. Używano go też do wyrabiania atramentu – podobno słynna Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych została zapisana właśnie atramentem ze sfermentowanych owoców szkarłatki.


tag serii: