Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#diriposta

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

32piorunów

Piwniczak

By ktoś mnie pokochał, kupię sobie pieska

Bo nie mam dziewczyny a tym bardziej żony

Gdyż ponury jestem, źle się w Polsce mieszka

Na ludzi i aurę chodzę wciąż wkurzony

Nie cierpię jesieni, głównie listopada

Deszcz na me zakola ciągłą strużką leci

Jest szaro, ponuro, nieustannie pada

Laski wyrywają przystojni faceci.

Muszę w swoim życiu zaprowadzić zmiany

Zmienić otoczenie albo cały kraj.

Więc zakładam outfit przez mamę uprany

Parę groszy dała, nawet w to mi graj

Wstać z miejsca nie mogę no bo jestem klocem

Znowu siedzę w domu owinięty kocem.

Fanatyk11piorunów

@bojowonastawionaowca

W piwnicy komputer hula rozżarzony.

Gdy wchodzę i patrzę na wiadome strony.

By ciepła kobiety choć zaznać ułudy.

Po wszystkim dam mamie do uprania brudy.

I mamcia rosołku z kluskami przyniesie.

Powoli w piwnicy upłynie mi jesień.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

24piorunów

Piesek

Trzy cnoty boskie to: jedzenie, słońce, miłość

Codziennie, wręcz z pasją, łapczywie je kosztuję

Gdy nicią mnie splecie ich wzajemna zawiłość

Żyję pełnią życia, jak młody bóg się czuję.

Promień słońca subtelnie ciało me wciąż pieści

Gdy popijam wciąż drinki i zjadam kalmary

Lecz w głowie wciąż mi szumią negatywne wieści

Że szczerej miłości nie kupię za dolary.

Co wypełnić pustkę szybko mi pomoże

I do kupy złoży układankę życia?

W mej głowie powstała przedziwna groteska

Nic się nie przejmując ujmą na honorze

Myśli poskładałem doznając odkrycia:

By ktoś mnie pokochał, kupię sobie pieska

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Jesienna lekcja polskiego

Wiatr na mym policzku melodię kołysze.

Ja dostałem z liścia, gdy nadstawiłem drugi

Jesieni - okresie zła, zimna i szarugi

Rozczarowujesz, bo narzekań na zimno wciąż nie słyszę

Spolegliwy znaczy godny zaufania

A nie jakiś taki niezbyt pewny siebie

Możesz być ekspertem, posiąść całą wiedzę

Lecz użyj źle "bynajmniej" - sam torpedujesz swe starania

Słowa mają moc! Już Kafka o tym darł ryja

Swoją drogą w Pradze wybuchła przez to niezła chryja

No ale miał rację, ciężko się nie zgodzić

Niemniej jesieni: dziękuję za twą niespolegliwość

Dzięki temu mogę wciąż w promieniach boga brodzić, bo

Trzy cnoty boskie to: jedzenie, słońce, miłość

Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

46piorunów

Podczas dzisiejszego dzięki uprzejmości/złośliwości koleżanki i kolegów również otrzymałem swoje wylosowane 3 zadania. Jednym z nich było napisanie sonetu we własnej edycji ... No to korzystając z wieczornego spacerku odhaczone :white_check_mark:

Trzymać w ręku świecę a wzrokiem szukać cienia

Lub gwiazd w noc mroczną tam gdzie akermańskie stepy

Lekarz kazał szukać, jednak ja mam lenia.

Chociaż nie, to nie to- zwyczajnie jestem ślepy.

Chciałbym też usłyszeć jak lecą żurawie

Lub odgłosy zwierząt w jakimś leśnym buszu

Jaką gra melodię konik polny w trawie.

Nic jednak nie słyszę choć nadstawiam uszu.

Jestem nieporadny, wciąż w kółko się kręcę

Choć patrzę - nie widzę, choć słucham - nie słyszę

Lekarz jest bezradny, wciąż rozkłada ręce.

A może to dar jest poczuć głuchą ciszę?

Więc się w niej zatapiam wciąż więcej i więcej

Wiatr na mym policzku melodię kołysze.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Maski oczekiwań zlatują jak magnolie w lecie

Brak rymów i zasad, to lubię najbardziej

Kiedy nie trzeba wpisywać się w ramy

Polacy kochają wolność!! Oddamy

Za nią wszystko. Rzucając się na wrogą gardziel

Lecz co z tą wolnością chcesz zrobić dalej?

Czy umiesz realnie z wolności korzystać?

Jak czujesz się w środku, kiedy trzeba wybrać

Zajęcie - jakiekolwiek inne niż przykazane

Fromm pisał o uciekaniu od wolności

Pierwszy człek wolny utracił strukturę

Pozostał sam, wolny od bliskości

Przemyśl zanim wypowiesz na głos swe życzenie

Lecz nie bój się zmian, gdyż pod każdym murem

Da się zrobić rewolucję - wystarczy pierwsze drżenie

Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Mamy piątek, 31 dzień listopada. Niektórzy świętują Dziady, inni Halloween, a my świętujemy zakończenie XCIX (słownie: 99) edycji zabawy w Kawiarni . Zapytacie Państwo: a co tu świętować? Otóż tym razem mamy ku temu konkretny i niecodzienny powód.

Kiedy po południu włączyłem komputer, a w nim portal dla starych ludzi nazwany na cześć pewnego piłkarza, żeby zebrać i podsumować Państwa utwory, musiałem przecierać oczy ze zdumienia. Przez chwilę nawet pomyślałem sobie, że @owczareknietrzymryjski znowu próbuje mi jakiś numer wykręcić podszywając się pod Jaśnie Nam Panującą Moderację.

Ale nie. To naprawdę On! @bojowonastawionaowca we własnej, kudłatej osobie.

Ale jakby tego było mało, to nie dość, że napisał utwór , to wplótł go jeszcze w opowiadanie, tym samym jednym wpisem załatwiając nie tylko , ale również .

No dobrze, ale nie uprzedzajmy faktów. Najpierw troszkę statystyki.

W bieżącej edycji udział wzięło siedem osób, zarówno poetek jak i poetów, którzy łącznie opublikowali dziewięć utworów. Wszyscy po jednym z wyjątkiem - wiadomo - kolegi @George_Stark, który podzielił się z nami utworami trzema.

Poniżej ich lista w kolejności chronologicznej:

* Stawanie - by @George_Stark :zap:️13

* Stoicka pigułka - by @splash545 :zap:️13

* Samogłaskanie - by @George_Stark :zap:️15

* R = U/I - by @George_Stark :zap:️13

* Busker - by @Maciek :zap:️14

* Burzum - Filosofem - by @adamszuba :zap:️24

* Dziadek - by @KatieWee :zap:️15

* O radości dokarmiania sikorek - by @fonfi :zap:️10

I na sam koniec, wspomniany we wstępie On, ze swoim opowiadaniem i sonetem, który - jako że autor o tym zapomniał - ja pozwoliłem sobie roboczo zatytułować:

* Testament - by @bojowonastawionaowca :zap:️15

Takie wydarzenie jest tak rzadkie jak przelot Komety Halleya. Jak śnieg w lipcu albo aktualizacja hejto. Trafia się raz na całe życie - nasze, albo tego portalu. O takim wydarzeniu nasze dzieci i wnuki będą się w szkołach uczyły. Dlatego też, pozostając ciągle w szoku i działając nie do końca racjonalnie, pozwolę sobie po raz drugi z rzędu złamać zasady (jeśli one w ogóle gdzieś istnieją) i honorowym zwycięzcą kończącej się edycji ogłosić @bojowonastawionaowca .

Gratulacje!

Jednocześnie bardzo przepraszam uczestników, którzy mogli poczuć się oszukani, bo zdobywszy większą liczbę piorunów zapewne liczyli na zwycięstwo. No cóż - i tak mi nic nie zrobicie. Wszystkim za to gratuluję wspaniałych sonetów i do zobaczenia w kolejnej edycji.

Moderacjo działaj!

Pokaż więcej komentarzy (9)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

20piorunów

Ta sobota miała być najważniejszym wydarzeniem w rodzinie Karczków. Oto bowiem parę dni wcześniej na wieczny spoczynek udała się głowa rodu, Roman, który bardzo ciężką pracą, tylko nieznacznie na początku wspartą rodzinną pożyczką w wysokości kilkuset tysięcy złotych, zdołał zbudować gigantyczną rodzinną fortunę. Złośliwi powiedzieliby, że jeszcze więcej znaczyły w jego karierze również rodzinne koneksje, jednakże w powszechnej opinii było to jedynie narzekanie zazdrośników. Niemniej jednak nie można odmówić Romanowi niezwykłej wytrwałości, której często brak było jego rodzeństwu czy innym członkom jego rodziny, bliższej bądź dalszej.

Tej wytrwałości nie zabrakło jednakże w ostatnich tygodniach życia Romana, kiedy to jego umiarkowanie wystawny dom zaczął pęcznieć od gości i dawno niewidzianych członków rodziny, którzy przychodzili z prezentami i naturalnie najlepiej wiedzieli czego chorującemu potrzeba. Niewątpliwie ośmielający był brak sprzeciwu chorego – do czego rękę dołożył utrzymujący się brak przytomności pacjenta. Wszystkich absztyfikantów bardzo dzielnie próbowała wygonić żona Mirabella, która niestrudzenie dwoiła się i troiła przy zaspokajaniu potrzeb małżonka. Gwoli ścisłości trzeciego już małżonka, co jak na jej młody wiek i fakt, że przeżyła śmierć dwójki poprzedników, jest nie lada wyzwaniem. Niemniej te lata spędzone razem, nawet jeśli bardzo niestabilne, jak na dwa trudne charaktery przystało, wymagały, by na sam koniec życia godnie zadbać o partnera.

Śmierć, która w końcu nadeszła po tygodniach ciężkiej pracy, zarówno personelu medycznego, jak i rodziny, bynajmniej nie spowodowała zmniejszenia się tłumu na terenie posesji. Wręcz przeciwnie, liczba osób tylko się zwiększyła, płaczom i głośnym wspomnieniom z życia Romana nie było końca. Dom był pełen osób, których życie w jakiś sposób zostało naznaczone przez zmarłego bądź jego majątek. Nieistotne były też poglądy – dostrzec można było polityków, zawodowych pokerzystów, artystów, czy nawet zakonnicę. Wszyscy ewidentnie wyczekiwali tylko jednego – ujawnienia testamentu, który doprowadzi do mniej lub bardziej znacznych zmian na mapie wpływów w rodzinie.

W końcu nadszedł ten dzień. Ubrani na czarno, wyczekiwali na werdykt. Emocje podsyciło przybycie notariusza z brązową teczką, w której przechowywał najważniejszy dokument. W salonie, w którym ledwo można było wetknąć szpilkę, zapadła momentalnie cisza. Każdy chciał na własne uszy usłyszeć te nowiny.

Notariusz otworzył swoją teczkę, poprosił swoją asystentkę o przygotowanie się, po czym obiegł wzrokiem duży pokój, wyciągnął zaklejoną kopertę i odezwał się donośnym głosem:

- Z otwarcia testamentu sporządzamy protokół, żeby w późniejszym czasie wyzbyć się jakichkolwiek wątpliwości co do treści, z którą za chwilę zostaną Państwo zaznajomieni.

Notariusz zrobił chwilkę przerwy, by wszyscy poczuli znaczenie nadchodzącego momentu

- Niniejszym więc informuję, że na 2 tygodnie przed utratą przytomności, Roman złożył u mnie osobiście swój testament. Jeśli ktoś z Państwa będzie miał co do tego jakieś wątpliwości, mogę udzielić wglądu w zaświadczenia o jego oryginalności. Otwieram więc kopertę, wyjmuję dokument i czytam, co następuje:

„Moi drodzy bliscy, dziękuję Wam bardzo serdecznie za każdą poświęconą mi chwilę na łożu śmierci. Dla Waszej świadomości, całym moim majątkiem w imieniu rodzinnej fundacji od początku mojej choroby zawiaduje mój najbliższy przyjaciel, Mariusz. Ufam, że dotrzyma danego mi słowa i wykona moje polecenia. Niniejszym postanawiam, co następuje:”

Notariusz odchrząknął i kontynuował:

„Cały ziemski majątek otrzymuje moja Stenia

W której miłości od lat żem się ogrzał

W Ferrari czerwonym wnętrzu wolę żeby pogrzał

Marian, mój kumpel, wraz z laskami dwiema

Prywatny odrzutowiec niech u Bożenki zagości

Jako mego życia ostoja i platforma

Statek zaś dostanie siostra zakonna,

Hiacynta, moja ikona grzeszności

Dla reszty rodziny – ja wiem że to chuchanie,

Dbanie, pytanie, niemalże codzienne spowiedzi

Były głównie po to, by coś Wam bliski scedził

Tymczasem ja kocham w życiu frywolność!

A Wasze starania – toż to totalna nieudolność

A więc karty rzucone na stół, pora na nowe rozdanie”

Po chwili absolutnej ciszy, notariusz zakończył: „Oto cała treść testamentu.”

[…]

Przedłużającą się oszałamiającą ciszę przerwał dopiero wnuczek Brajanek, który z dziecięcą naiwnością zapytał: „To dziadek potrafił rymować?”

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dzień dobry się z Państwem,

Przy okazji raczenia się poranną kawą wyjrzałem sobie za okno. A za oknem taras. A na tarasie sikorki. Zauroczony i zainspirowany tym widokiem, postanowiłem że odzieję go w rymy. I teraz mam przyjemność zaprosić Państwa na tegoż odziewania efekt.

O radości z dokarmiania sikorek

Niewiele Fonfiemu do szczęścia potrzeba,

Wystarczy, że sobie za okno spojrzał,

Na taras, gdzie stadko sikorek dojrzał,

Co po kawałku skakały chleba.

Zauroczony pokazem zwinności,

Który gromadka daje niesforna,

Z kawą przed oknem się rozsiadł z wolna,

By móc się cieszyć tą chwilą radości.

Lecz gdy się nażarły te małe dranie,

To wszystkie czmychnęły bez zapowiedzi…

A Fonfi, przed pustym tarasem siedzi.

A przez to co widzi wzbiera w nim złość,

Bo jeszcze nie zaczął, a już ma dość,

Ptasich odchodów z tarasu sprzątania!

PS.

Oczywiście, że wiem, że nie dokarmia się chlebem,

_Lecz jak w rymy ziarenka wpasować - już nie wiem,
Nie wymyśliłem również jak upchnąć słonecznika,
Stąd chleb żrą sikorki - ot, licentia poetica..._


Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Według niektórych wierzeń źle pochowany nieboszczyk nie może udać się w zaświaty, zostaje więc na ziemi. I w związku z tym powstał tenże sonet , który miał być o czymś zupełnie innym, ale już w pierwszym wersie przyplątał się

Dziadek

Dziś nadszedł czas by dziadka pogrzebać

Dziadek już chyba do tego dojrzał

Na wnuki po raz ostatni spojrzał

i hyc - dziadka już z nami nie ma!

Co z pogrzebem dziadka jegomości?

Została nam dziadka cała forma

Kostki, tłuszczyk, głowa niepokorna

Ciało dziadkowe w trumnie się mości

Gdzie go chować? - jawi się pytanie

Pod płotem - to najprostsza odpowiedź!

Byle nie widzieli nic sąsiedzi

Ze stryjkiem rozpoczniem pracę znojną

wyykopiem wielki dół porą nocną

żeby rano z duchem dziadka zjeść śniadanie


Lider6piorunów

@KatieWee Ależ mi się podoba taka forma przedstawienia śmierci i pogrzebu! Cudny sonecik! 😁 A wersy, że dziadek dojrzał, żeby go pogrzebać to cream de la cream. 😂

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dzień dobry się z Państwem,

Ja jak zwykle na ostatnią chwilę, z nadzieją, że jeszcze zdążę zanim organizator wrzuci podsumowanie kończącej się dzisiaj XCVIII (słownie: 98) edycji 😉 :upside_down_face:

Kocyk

Tak sobie myślę, że ja się starzeję,

Bo ciężko ostatnio mi pozbyć się lenia,

Co w głowie się rozsiadł i wciąż się śmieje,

Z dręczących duszę wyrzutów sumienia.

I chociaż zmuszam się do myślenia,

Aż mi czupryna z wysiłku siwieje,

To przez pokusę nic nie robienia,

Mój zadek kanapę bez przerwy grzeje.

Więc rzekłem sobie tak dzisiaj rano:

Dosyć! Od teraz się biorę za siebie,

I znajdę energię, tę w sobie skrywaną!

Ale przez słotę i chmury na niebie,

Prysł cały zapał jak bańka mydlana,

Więc... znów na kanapie, się w kocyk zagrzebię.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Dzień dobry się z Państwem,

Mamy środę. Do końca bieżącej, XCVIII (słownie: 98) edycji zostały raptem dwa dni, więc pozwolę sobie to tutaj tak zostawić...

Gdzie się podziali ci wszyscy poeci?

Interes w kawiarni ostatnio kuleje,

Zaglądnie ktoś czasem, tak od niechcenia,

Przy drzwiach usiądzie, rozpali nadzieje,

Lecz wnet gdzieś ucieka. Bez zamówienia.

Choć @George_Stark Gorzów znów _strawił w płomieniach_,

I @Piechur w zbiorkomie od _smrodu mdleje_,

To innych nie słychać już rymów brzmienia,

A dusza ma cierpi... A serce boleje....

Bo mnie się tak marzy, że w piątek rano,

W bogactwie utworów się Waszych zagrzebię,

By móc się nurzać w tym słowie pisanym.

Lecz wszystkie znaki na ziemi i niebie

Mówią, że w piątek osobą wygraną

Mianuję Georga, Piechura lub... siebie!

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Siema,

do utworu _di proposta_ w konkursie

*

Do współpasażera z linii 174

Różne, jak to się mawia, już są losu koleje

I chociaż ze zbiorkomem nie chcę mieć do czynienia

To siedzę w autobusie i chyba oszaleję

Bo jakaś woń mój czuły drażni zmysł powonienia

Nos biedny wciskam w kołnierz, bliski jestem omdlenia

Zlokalizować źródło odoru mam nadzieję

I gdy mam ostatniego wydobyć z siebie tchnienia

Dostrzegam twoją rękę jak wysoko się chwieje

Współpasażerze drogi, coś obok mnie przystanął

I trzymasz się uchwytu, gdy autobus kolebie

Zdradzę ci teraz prawdę wszystkim prócz ciebie znaną:

Bez antyperspirantu strasznie spod pachy jebie

Więc miej to na uwadze i kiedy wstaniesz rano

To weź go proszę użyj, gdy już umyjesz siebie

*

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Siostra zakonna?

Ciężko jest być żydem, choć to zacięcie klawe

Jeśli chcesz wejść z ulicy - nadzieja twa płonna

Jedynie możesz liczyć, że Icek ci poda grabę

Pamiętaj by twa wdzięczność była najmniej dozgonna

Ciężko jest być żydem, kiedy mieszkasz w Maroko

To jakby kawaleria miała być niekonna

Kiedyś przed zabiegiem podali mi propofol

Zdążyłem tylko powiedzieć, szalo szalolo lomma

Ciężko jest być żydem, choć walą do nad gromnie

A ilum odmówili, to sprawa niepomna

Na przejściu granicznym mówimy szonom NIE

Nie ma wstępu tutaj żadna moneta ułomna

Ciężko jest być żydem, gdy wszelkie zieleńce

Są na publiczny widok, choć wiara nietomna

W synagodze słyszę wiecznie tylko WIĘCEJ

W zieleńcu zaś słyszę tylko - serwus, Madonna

Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Kolego @George_Stark, niech Cię dunder świśnie za te rymy w bieżącej edycji . Ta "-onna" to mi się będzie przez tydzień po nocach śnić. W każdym razie, jak już się poawanturowałem, to mając na uwadze groźbę organizatora o zakończeniu edycji zaraz po północy, zapraszam Państwa na historię pewnej wycieczki, będącą jednocześnie utworem .

Natura wzywa

_Wybrał się fonfi na długą wyprawę,
Co piesza nie była, nie była też konna,
Wszak w jeździe rowerem on przecież ma wprawę,
To dyscyplina dla niego koronna._

_Trasę ułożył niedbale - na oko,
Do Kampinosu - to puszcza przestronna,
Tam wiją się ścieżki, choć niezbyt wysoko,
Więc jazda zrobiła się ciut monotonna._

_Wtem jak go nie zacznie cisnąć ogromnie,
Aż niesie się wokół dygestia wonna,
Już nawet myśleć nie może przytomnie:
"W pieluchę zrobię! Toć ona jest chłonna!"_

_Popędził w głąb lasu - tempo szaleńcze,
I znalazł polankę, co była ustronna,
Aż od stękania go pieką rumieńce,
Lecz kiedy już skończył - ulga ogromna!_

_Ale złapała fonfiego, intruza,
Straż rezerwatu, do ustępstw nieskłonna,
Bo czy potrzeba mała czy duża,
Srać w nim nie wolno - to strefa ochronna!_

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

7piorunów

Siema,

do utworu _di proposta_ w bitwie

*

Wziąłem w garść siebie, a także kawę,

Wchodzę - a ona taka bezbronna.

Co miałem chciałem wyłożyć na ławę -

Wygrała znowu jej poza obronna.

"Tak...?" - pyta. Widzę, szkli jej się oko;

Niewinna niczym siostra zakonna.

"Nie" - odpowiadam - "Wszystko jest spoko."

Fraza wykuta i monotonna.

Łza w dół policzka spływa jej skromnie.

Czy ona byłaby zrobić to skłonna?

Nie chcę w to wierzyć, bo kocham ogromnie -

Miłość do śmierci, ma belladonna.

*

Różna , choć głównie , w kawiarence 🔥:bricks::coffee:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

[#podsumowanienasonety](/tag/podsumowanienasonety) w **XCVI edycji**

I oto piątek nastał, a noc się w dzień zamienia

Czas więc by obowiązków swoich przykrych dopełnić

Chociaż w [#zafirewallem](/tag/zafirewallem) poeci mieli lenia

I żaden [#diriposta](/tag/diriposta) nie spróbował popełnić

Wszystkie ptaszki zamilkły - wszystkie, oprócz Jerzyka

Który dla całej reszty niech będzie lśniącym wzorem

Śpiewał jak _światło z cieniem znów po Gorzowie bryka_

I _nasrał biedny w pory_, może trochę nie w porę

I co go teraz w zamian za wszystko to spotyka?

Za to, że do pisania jak zazwyczaj był skory?

_Tańczył @George_Stark samotnie w edycji tej walczyka_

A zatem będzie musiał kolejną sam otworzyć

Bo tak to już wygląda w konkursie [#nasonety](/tag/nasonety)

Przegrywa się na szczęście, wygrywa się - niestety

Fanatyk6piorunów

@Piechur Piękny wiersz, ale DLACZEGO TAK WCZEŚNIE?

Tu jest bardzo dużo osób odmiennie gospodarujących czasem i uważam, że to podpada pod dyskryminację.

A koledze @George_Stark gratuluję, jak zwykle ze szczerego serduszka.

Gruba ryba6piorunów

@KatieWee Wcześnie, bo napisałem podsumowanie wieczorem i jeszcze by ktoś w ciągu dnia coś jednak wrzucił i musiałbym zmieniać 😛 Ale spokojnie, Dżordż zaraz coś zamieści, więc zdążysz się wyżyć artystycznie 😉

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Siema,

na utwór _di proposta_ w bitwie

----------

Kilka dni zimna i tęsknię za latem

Choć kiedyś musiał przyjść jego kres

Mróz znowu chwyta, ubieram się zatem

W skarpety grube i ciepły dres

Opadłych liści już na ziemi fest

Pod podeszwami słychać ich chrzęst

Leje i wiatrem smaga jak batem

Jak ktoś to lubi to jest wariatem

Ciemno i zimno, pogoda sroga

Szronem pokryta do auta droga

Skrobaniem szyby zaczynasz dzień znojny

Weź tu bądź człeku później spokojny

Riposta jest prosta na ten bezsens -

Pod kołdrą zapaść w zimowy sen

----------

Różna , choć głównie , w kawiarence 🔥:bricks::coffee:

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

22piorunów

Dzień dobry się z Państwem,

Tym razem poszedłem za przykładem kolegi @George_Stark, który pisząc swoje wiersze często powołuje się na inspirację wywołaną jakimiś utworami muzycznymi. No więc włączyłem radio. A w radiu akurat piosenka Republiki "Mamona" i Grzesiek Ciechowski śpiewający "...ta piosenka jest pisana dla pieniędzy...". I kurcze, powiem Państwu, że to się sprawdza! Czego najlepszym dowodem jest poniższy wytwór, który - parafrazując - zatytułowałem: "Ten sonet jest pisany dla poklasku".

Zapraszam:

Ten sonet jest pisany dla poklasku

Od razu na wstępie przyznam brutalnie,

Poklasku jedynie kierując się żądzą,

W sonet ten treści upchnąłem banalne,

Związane ze wszystkim znaną nam Owcą.

Wybaczcie mi zatem to co wyrabiam,

Wybaczcie mi rymy co lotów są niskich,

Bo wiersz będzie o tym jak Splash wyjął nabiał,

I z Owcą chciał czynów dopuścić się śliskich.

Gdy widząc Owieczkę tak pięknej urody,

Obrazy w czyn przekuć chciał z wyobraźni,

I wciskać wnet począł w bidulkę swe wzwody.

Lecz chłop jest z niego jak wiemy pokaźny,

I stoickiego nie zmieścił w niej fleta,

Bo w Owcy - pingWIN zaklepał już etat.

PS.

Zapomniałbym. Koledzy @bojowonastawionaowca, @splash545 i @pingWIN - przepraszam! :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Siema,

na utwór _di proposta_ w bitwie

----------

Ciężkostrawne menu

Wybrałem się raz na miasto, coby pojeść kulturalnie

i znalazłem restaurację, miejsce istnie czarujące;

kelner z szerokim uśmiechem mnie zapraszał tam jowialnie,

a więc wszedłem kierowany straszliwą jedzenia rządzą.

Usiadłem, menu podano - ależ co tu się wyrabia?

Czy to w polskim jest języku? Nazwy obcobrzmiące wszystkie...

Czy restauratorzy wiedzą, co nasz Rej Mikołaj mawiał?

No bo co to rillettes z gęsi? Pojem coq-au-vin półmiskiem?

Tam quiche, consommé z kaczki, tutaj frappe dla ochłody,

no a tu velouté, ratatouille... ach, dosyć już mam tej kaźni

oraz pseudoświatowego rzucania pod język kłody!

Nagle kelner się pojawił, także nie chcąc się zbyt zbłaźnić

złożyłem swe zamówienie, słownych robiąc piruetów -

choć naprawdę wtedy chciałem schabowego zjeść kotleta...

----------

Różna , choć głównie , w kawiarence 🔥:bricks::coffee:

Gruba ryba8piorunów

Ja! To jest wiersz dla mnie! Nawet nie spodziewałem się, że taką radość sprawi mi znalezienie kawiarni (a znalazłem taką ostatnio), gdzie w menu jest po prostu "kawa z mlekiem", a nie żadne dziwne wynalazki. :grinning:

Nie mówiąc już o tym, że wers Czy restauratorzy wiedzą, co nasz Rej Mikołaj mawiał? jest po prostu kapitalny. :smiley:

Gruba ryba4piorunów

@Piechur No i to jest właśnie to wspaniałe puszczeni oczka do czytelnika, którego czytelnik zwykle nie docenia, o ile w ogóle je zauważa. Ja nie zauważyłem. 😉

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

8piorunów

Pisząc sonety

Bo czytając, to wiadomo, niebanalnie
Czuć się można, nawet gdy są niestrofujące
C⁎⁎j wie, o co chodzi czasem generalnie
Najważniejsze, bym dać upust dzikim żądzom

Ale pisząc! Pisząc, panie, to pozdrawiam.
Ulice stają się jakieś bardziej śliskie
I do wódki każdy barman mnie namawia
I nikomu już się nie wydaję płytkim

Nie wiem, czy postrzegać to w kategorii nagrody
Już raz wychodziłem z uzależnień kaźni
Wciąż na ciele jeszcze na to mam dowody
Odwagi trzeba, gdy teraz chodzę do łaźni

Dość mam wódy, dość mam ćpunów i poetów
Acz na szczęście już za winklem czeka meta

Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Kurde, to nie sonet xd