Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ekonomia

Gruba ryba

w Książki

9piorunów

Premiera w wydawnictwie Zysk i S-ka. Władza i postęp. Tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt.

Ważna i aktualna książka laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 2024 roku, w której autorzy dokonują odważnej reinterpretacji dziejów postępu technicznego i starają się odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego rozwój technologii zbyt często przynosił korzyści wyłącznie elitom i jak możemy to zmienić?

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Nietypowo bo we wtorek, srodowa dawka z
(ale najpierw nasza gazeta - czyli Rzeczpospolita)

https://www.rp.pl/waluty/art42321531-kreml-szuka-pieniedzy-na-wojne-mozliwa-duza-dewaluacja-rubla

("Kreml szuka pieniędzy na wojnę. Możliwa duża dewaluacja rubla

Gwałtowny spadek dochodów z eksportu ropy osusza budżet Rosji, którego ponad 40 procent pożera wojna Putina. Kreml naciska na bank centralny, by zdewaluował rubla. Od początku roku rosyjski pieniądz podrożał o 40 procent.") - reszta za paywallem, ktory wiekszosc potrafi obejsc

Dla kontekstu podam, ze obecnie za 1 USD nalezy zaplacic okolo 80 Rubli po kursie oficjalnym

Za to rosyjski Kommersant pisze o:

1. Putin powiedział Trumpowi o zapobieganiu atakom terrorystycznym przed Kremlem
2. Surgutnieftiegaz i 57 innych firm znalazło się w nowym pakiecie sankcji UE wobec Rosji
3. Wielka Brytania zaostrza sankcje wobec Rosji
4. Wypowiedzi szefa SCR Bastrykina o migrantach i Krokusie na PMYF
5. Axios: Trump powiedział europejskim przywódcom, że jest przeciwny nałożeniu sankcji na Rosję
6. Zakłócenia w działaniu wiodących sieci komórkowych w Hiszpanii
7. Bank Dom. RF planuje pozyskać środki po zmiennym oprocentowaniu
8. ERR: Rosja uwalnia zatrzymany tankowiec Green Admire płynący z Estonii
9. Były szef Roskosmosu Jurij Borysow mianowany senatorem z obwodu archangielskiego
10. Rustem Nazimanov - o praktyce doradztwa inwestycyjnego PRZEGLĄD
11. Jak sprzedać dom z zaległymi ratami kredytu hipotecznego?

I do przetlumaczenia deepl em wybralem punkt 8 gdyz chyba dobrze wpisuje sie w (sankcje, flota cieni i zaangazowanie militarne w tym przypadku):

ERR: Rosja uwalnia zatrzymany tankowiec Green Admire płynący z Estonii
Rosyjskie władze uwolniły tankowiec Green Admire zatrzymany 18 maja 2025 r. na rosyjskich wodach terytorialnych Morza Bałtyckiego. Poinformował o tym estoński nadawca ERR. Tankowiec wypłynął z portu Sillamäe w Estonii i był w drodze do Rotterdamu, przewożąc około 700 000 baryłek ropy.

Statek płynął pod banderą Liberii i należał do greckiej firmy Aegean Shipping. Podróżował trasą uzgodnioną między Rosją, Estonią i Finlandią. Ta trasa przez rosyjskie wody w Zatoce Fińskiej jest używana do ominięcia płytkich wód estońskich i jest uważana za bezpieczniejszą dla dużych statków. Pomimo ostrzeżeń strony rosyjskiej o obszarze oznaczonym jako niebezpieczny dla żeglugi, tankowiec nie zmienił kursu. Po zatrzymaniu statek został zakotwiczony przy wyspie Gogland.

Estoński minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna nazwał działania Rosji nieprzewidywalnymi i powiązał incydent z estońskimi próbami ograniczenia działalności rosyjskiej "floty cieni". Powiedział, że Moskwa była agresywna, a Tallin powiadomił swoich sojuszników z NATO. Estoński Departament Transportu ogłosił po incydencie, że statki wpływające i wypływające z Sillamae nie będą wpływać na rosyjskie wody terytorialne.

13 maja estońska marynarka wojenna i lotnictwo NATO próbowały zmusić pływający pod gabońską banderą statek Jaguar do opuszczenia wód neutralnych i skierowania się na obszar, gdzie mógłby zostać zatrzymany. Na pokładzie znajdowała się 21-osobowa załoga, w tym czterech obywateli Rosji. Statek zignorował żądania i udał się do rosyjskiego miasta Primorsk.

Lider

w Wiadomości Polska

85piorunów

Zyskflacja w Polsce – jak firmy przejęły inflację i wypchnęły pracowników z gospodarki

Wbrew oficjalnym narracjom o walce z inflacją, o trudnym otoczeniu makroekonomicznym i konieczności „zaciskania pasa”, dane pokazują coś zupełnie innego: inflacja w Polsce została przejęta przez firmy jako okazja do maksymalizacji zysków kosztem realnych wynagrodzeń. To zjawisko nosi nazwę zyskflacji (ang. profit-led inflation) – i choć jego istnienie było przez długi czas ignorowane, dziś widać je czarno na białym na danych z GUS, NBP i analiz ekonomistów. W tym modelu firmy nie tylko nie ponoszą ciężaru inflacji, ale wręcz ją wykorzystują jako narzędzie do transferu wartości dodanej z pracowników na rzecz kapitału.

Udział wynagrodzeń w PKB, który w latach 2016–2021 systematycznie rósł, w 2022 roku gwałtownie się załamał. Spadł do poziomu z 2014–2015 roku, niwelując wszystkie zyski płacowe, jakie udało się osiągnąć przez ponad pięć lat. Równolegle udział nadwyżki operacyjnej brutto (czyli zysków firm) w wartości dodanej istotnie wzrósł. Inflacja, która nominalnie miała być „neutralna” dla podziału dochodów, okazała się być wehikułem redystrybucji – ale nie z góry w dół, lecz odwrotnie. Wzrosty cen finalnych były wyższe niż wzrosty kosztów produkcji, co pozwoliło firmom zgarnąć lwią część nadwyżki. W produkcji przemysłowej aż 85% wartości wzrostu cen trafiło do firm, nie do pracowników.

Zyskflacja działa według prostego mechanizmu: gdy wzrasta inflacja, firmy podnoszą ceny szybciej niż rosną im koszty. Klienci, nie mając punktu odniesienia i porównania, akceptują nowe ceny. Płace rosną dużo wolniej, a często w ogóle nie nadążają za inflacją – szczególnie w sektorach opartych na pracy fizycznej, gdzie istnieje duża podaż zewnętrzna (migranci, APT, rotacja). Dzięki temu realna wartość płac spada, a realna wartość marży rośnie. Firmy mogą utrzymać lub nawet poprawić rentowność, mimo ogólnego kryzysu – ale odbywa się to kosztem pracowników, którzy są odcinani od owoców swojej pracy.

To nie jest efekt przypadku. Firmy od dawna wiedzą, że pod pretekstem inflacji mogą przeprowadzać podwyżki cen, które nie mają pokrycia w kosztach, a służą jedynie poprawie wyniku finansowego. W sektorze przemysłowym – szczególnie w eksporcie – sytuacja jest jeszcze bardziej jaskrawa: ceny eksportowe rosną dynamicznie, ale udział płac w wartości dodanej spada. To oznacza, że polscy robotnicy przemysłowi, mimo że ich praca zasila nadwyżkę handlową kraju, nie otrzymują z niej niemal żadnej korzyści. Wzrost cen produktów nie idzie w parze ze wzrostem wynagrodzeń. Korzyści są przechwytywane przez właścicieli, akcjonariuszy, zarządy i agencje pośrednictwa.

W tym samym czasie na rynku pracy trwa ofensywa propagandowa agencji zatrudnienia i pracodawców, którzy twierdzą, że bez masowego importu taniej siły roboczej z Azji „gospodarka się zawali”. To fałsz. Problemem nie jest brak ludzi, tylko brak ludzi gotowych pracować za stawki nieadekwatne do kosztów życia, zdrowia i inflacji. Polacy po czterdziestce, mimo doświadczenia, są wypychani z rynku pracy, ponieważ nie zgadzają się na wyzysk, nie chcą mieszkać w sześć osób w baraku i oczekują uczciwego traktowania. Tymczasem cały system wynagradzania – oparty na dumpingowych umowach, pracy agencyjnej i outsourcingu – został zaprojektowany właśnie po to, by takich ludzi eliminować jako zbyt „kosztownych”.

Jeśli zyskflacja nie zostanie zatrzymana, polski rynek pracy wejdzie w fazę strukturalnego wypalenia. Zbyt wiele sektorów – od przemysłu przez logistykę po budownictwo – opiera się na intensywnym, fizycznym wkładzie pracy, którego nie da się szybko zautomatyzować. Ale przy obecnych trendach płacowych zawody te przestają być opłacalne dla pracownika. Dochodzi do momentu, w którym praca fizyczna staje się ekonomicznie irracjonalna – bo nie pozwala się utrzymać, odpocząć ani zregenerować zdrowia. Efektem będzie zapaść kadrowa, niechęć do zawodu, masowy exodus za granicę i spadek jakości usług oraz produktów.

W dłuższym okresie, jeśli trend przechwytywania inflacji przez kapitał się utrzyma, spadnie także popyt wewnętrzny. Ludzie, których płace nie nadążają za inflacją, ograniczają konsumpcję. Gospodarka, która przez dekadę opierała się na eksporcie i taniej sile roboczej, zacznie tracić konkurencyjność – bo wyczerpie się rezerwuar pracowników gotowych pracować za coraz mniej w coraz trudniejszych warunkach. Pojawi się dryf w kierunku stagnacji: firmy nie będą miały komu sprzedać, nie będą miały kogo zatrudnić i nie będą miały jak utrzymać obecnego poziomu zysków.

Zyskflacja nie jest tylko wykresową ciekawostką. To realny mechanizm redystrybucji wartości, który wyjaśnia, dlaczego mimo „świetnych danych makroekonomicznych” tak wielu ludzi nie odczuwa żadnej poprawy. To nie inflacja zabija klasę pracującą – to system, który inflację wykorzystuje jako narzędzie pozbawiania ludzi prawa do godnej pracy i uczciwego wynagrodzenia. Jeśli nie nastąpi systemowa reakcja – nie będzie pracowników, nie będzie lojalności, nie będzie wzrostu. Pozostanie tylko puste PKB i puste magazyny.

Tymczasem warto zadać pytanie: skoro udział płac w PKB spada, a zyski firm rosną, to co dzieje się z tym kapitałem? Odpowiedź przynosi analiza rynku dóbr luksusowych w Polsce. W 2024 roku jego wartość ma sięgnąć 55,6 miliarda złotych. To wzrost o kilkadziesiąt procent w porównaniu do dekady poprzedzającej. Największe wzrosty odnotowano w sektorach takich jak luksusowa motoryzacja, biżuteria, sztuka i dobra inwestycyjne. A więc dokładnie tam, gdzie bogacenie się elity wyraża się fizycznie: w przedmiotach statusowych, nieprodukcyjnych, niepowszechnych.

Pieniądze wypchnięte z systemu wynagrodzeń nie znikają. One zmieniają adresata. Są inwestowane w auta warte pół miliona złotych, kolekcjonerskie dzieła sztuki, butiki z limitowanymi kolekcjami, w penthouse’y na Wilanowie, nie w nowe linie produkcyjne czy innowacje procesowe. Przejęcie inflacji przez kapitał nie służy odbudowie gospodarki, tylko konsumpcji luksusowej – czyli z definicji wykluczającej, ostentacyjnej i oderwanej od realnych potrzeb społecznych. To konsumpcja nie po to, by żyć lepiej, ale by pokazać, że żyje się ponad innych.

Model, w którym 85% wartości inflacji zostaje przechwycone przez firmy, nie kończy się na bilansach. Kończy się na ulicach, gdzie fizycznie rośnie luka między SUV-em za 800 tysięcy a spawaczem na minimalnej, który wraca z nocki rowerem. Ekonomia ta nie skrapla się w klasę średnią. Ona dryfuje w stronę klasowej separacji, w której zyski przestają cokolwiek wspólnego mieć z produkcją, a coraz bardziej z transferem dochodu w dół: z kieszeni pracownika do portfela inwestycyjnego rentiera.

Zyskflacja w Polsce nie tylko przejmuje wartość z pracy – ona redefiniuje strukturę całego społeczeństwa. Im więcej zostaje w firmach, tym więcej kończy w kasach salonów marek premium, a tym mniej wraca na rynek jako siła nabywcza zwykłego obywatela. W tej spirali nawet 4% PKB wzrostu przestaje mieć znaczenie. Bo dla 70% społeczeństwa nie przekłada się na realną poprawę. I wtedy, jak w każdym historycznym przypadku, kiedy zysk odkleja się od pracy – zostaje tylko jeden możliwy sposób redystrybucji: kryzys, bunt albo rozpad.

Osobistość1piorunów

@inty zaraz zaraz, kapitał podejmuje ruchy w celu jego powiększania kosztem osób, które go wypracowują? Niesamowite.

Gwiazdor2piorunów

Czytałem to wczoraj na konkurencyjnym portalu. Jesteś tym samym autorem, czy tylko zapomniałeś podać, skąd skopiowane?

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Nauka

10piorunów

Na przekór tzw. krzywej Wielkiego Gatsby’ego: nastolatki wierzą, że mogą więcej - w krajach, gdzie mogą mniej

W krajach, w których nierówności społeczne są największe - nastolatki najsilniej wierzą, że osiągną więcej niż ich rodzice. Zupełnie na przekór znanej z ekonomii tzw. krzywej Wielkiego Gatsby’ego - pokazują badania w "Science" z udziałem Polaka. [...] Z ankiety

Gruba ryba

w Finanse i biznes

11piorunów

W czasie hossy to powinien być sprzedażowy hit, a jest klops. Kiedy „włączy się” chciwość?

Z funduszy inwestujących w krajowe akcje Polacy wycofali w tym roku już niemal pół miliarda złotych – więcej niż w całym zeszłym roku. I to pomimo tego, że giełda daje świetnie zarobić i znalazła się na ustach wszystkich, gdy WIG przebił 100 tys. pkt. Dlaczego nie korzystamy z

GURU

w Wiadomości Polska

4piorunów

Prof. L. Balcerowicz: Polska obok Turcji ma największy udział własności państwowej. Potrzebujemy odpolitycznienia gospodarki

Nacjonalizacja i repolonizacja polskiej gospodarki zapowiedziana przez Donalda Tuska wzbudziła mieszane komentarze i reakcje, głównie z powodu niedoprecyzowania, jakie działania miałaby oznaczać. Zdaniem prof. Leszka Balcerowicza to „mętny slogan”, za którym może się kryć wiele

Kosmonauta

w Hydepark

1piorunów

Trump secures $600 billion in investment commitment from Saudi Arabia; deal includes defence tech, aerospace pacts

During his first state visit to Saudi Arabia as U.S. President, Donald Trump secured a $600 billion investment commitment from the Kingdom, the White House announced on Tuesday. The sweeping deal includes a $5 billion energy investment fund, a $5 billion fund for advanced aerospace and defense

Gruba ryba

w Hydepark

13piorunów

A propos zgorzknienia w .pl. Jest 14.05, środek miesiąca, zdążyłem już wydać:

- 2,5k na ubezpieczenia
- 2k na pierdy wyposażeniowe do domu
- 2k opłat stałych
- 3k za przegląd 12-letniego strucla (klocki, tarcze, płyny, filtry, olej, klima)
-1,5k za przeglad drugiej fury (klocki, olej)
-1k spłata karty
-3k za lodówkę ze średniej półki
- 1k paliwo

Zostaje mi jakieś 3k do końca miesiąca. Żarcie i rachunki płaci różowa.

Ok, takie kombo wydatkowe normalnie nie trafia się co miesiąc (no chyba że sie budujesz, to wtedy przez 2-3 lata masz tak miesiąc w miesiąc), ale ilustruje to problem, że wystarczy, że parę rzeczy się nałoży i już jest cienko.

Najgorzej jak na nasz kraj nie zarabiam i nie mam kredytów, a mimo to coraz częściej się czuję jak jakiś perdolony biedak.

Co teraz mają powiedzieć ludzie na minimalce+ albo nawet średniej krajowej, dojebani kredytem, dziećmi i żyjący w big city? Gdzie jedna naprawa samochodu, czy wizyta u dentysty może już oznaczać problem z płynnością w danym miesiącu? A gdzie jeszcze inwestycje i oszczędzanie?

Że się bogacą i jest w pytę? Mam poważne wątpliwości.

Gruba ryba1piorunów

@kitty95 mam kilka uwag, czy tam pytań.

1. 2.5k na ubezpieczenia? Wtf? Rozumiem, że to zbiegły się wydatki na wszystkie coroczne ubezpieczenia chyba i nie jest to żadna comiesięczna opłata.
2. Jak płacisz tyle u mechanika, to zmień mechanika. 1.5k za klocki i olej to jest grubo przegięta cena, a 3k za to co napisałeś, to chyba z jakimiś wymianami elementów klimy. Za samą wymianę oleju znam mechaników, którzy biorą od 100 do 150 (olej po twojej stronie), za klocki biorą trochę więcej (klocki po twojej stronie) i jeśli nie masz w furze oleju i klocków za miliony monet to nie powinno tyle kosztować.
3. Sam mmiesiąc temu się przeprowadziłem biorąc ogromny kredyt. No i wydatki na drobnicę i meble do chaty mnie dobijają. 3k na firanki i zasłony? Proszę bardzo. 10k na proste szafy - nie ma problemu. Jak się zsumuje te wszystkie wydatki, to nagle wyjdzie, że na wyposażenie domu poszło 30k, a wprowadziłem się do wykończonej chaty.

W Polsce możesz pracować za najniższą i jakoś zyć, ale nie możesz mieć ani kredytu ani najmu. A auta to często bardzo drogi luksus, nawet jak są stare. Koszty utrzymania starych aut często są porównywalne do kosztów nowego (rata + serwis+ paliwo).

Gruba ryba0piorunów

@KierownikW10 w zeszłym miesiącu kupilem meble do kuchni+jakieś pierdoły + proste prace ziemne przy chałupie i poszło 16k. Jeszcze miesiąc wcześniej 17k tynkowanie elewacji.

Ubezpieczenie OC+AC moto i chalupy.

Jeżdżę na stację od lat gdzie nigdy mnie w chuja nie zrobili na częściach. Można owszem robić taniej w stodole + kaska do rączki.

Wczoraj w Jysku za jakieś koszyczki zasłonki posciel, ściereczki zostawiłem prawie 500 pln. Drugie 500 w Mrówce za jakiś karnisz, akcesoria, żarówki.

Większość ludzie sobie nie zdaje sprawy jak wyjebało ceny wszystkiego, co nie jest z Temu i przeceny Mediaexpert. Albo tata/mama płaci rachunki.

Jak robię zakupy w lokalnych delikatesach, to zostawiam prawie 500 pln. Te same zakupy w biedzie 200.

Gruba ryba0piorunów

>Jak robię zakupy w lokalnych delikatesach, to zostawiam prawie 500 pln. Te same zakupy w biedzie 200.
@kitty95 robisz codzienne w zakupy w sklepie, gdzie za takie same produkty przepłacasz o 150%? Co? Dlaczego?

Ja duże zakupy robię w Biedrze, Lidlu, Auchanie, a w drogich sklepach typu Delikatesy dokupuję pojedyncze potrzebne rzeczy, bo nie widzę sensu przepłacać za ten sam produkt. Delikatesy często mają kilka promocyjnych produktów a na reszcie ceny zupełnie z dupy. Banany po 9 zł? Nie ma problemu, a w Biedrze 400 m dalej 4zł.

Musimy zdać sobie sprawę, że mamy taką a nie inną moc nabywczą, bo tyle jest warta nasza praca. Za miesięczną pensję dajmy na to jestem w stanie kupić około 20 fajnych krzeseł/foteli do jadalni (nie żebym aż tylu potrzebował). Czy to mało? I tak i nie. Jak się zastanowi nad wartością tych krzeseł i ilością pracy i materiałów potrzebnych do ich wykonania, to się okazuje że to całkiem sporo.

Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy rodzice zastanawiali się nad każdym zakupem butów dla dzieci. To były ciężkie czasy. Teraz mamy bajlando - dziecko potrzebuje butów, idę do sklepu, nie patrzę na cenę, kupuję takie, jakie jej się podobają i są wygodne i heja. Dopóki nie będę musiał kupić kilku par miesięcznie, to budżet tego nie odczuje, więc jest super.

Gruba ryba0piorunów

@KierownikW10 jak robię, a nie stale robię, czytaj ze zrozumieniem. Nie wszystko dostaniesz w dyskontach, a do Auchan mam 20km, to sorry ale nie będę jeździł żeby kupić przykładowo świeżą rybę.

Chcesz udowodnić, że da się tanio? Owszem, wszystko się da. Wystarczy mieszkać z mamą i z piwnicy nie wychodzić i już jest bardzo tanio.

Ja tylko odnoszę się do mojej wcześniejszej wrzutki, że ludzie im starsi tym więcej narzekają i jednym z powodów jest fakt, że pomimo coraz wyższych zarobków, ich siła nabywcza coraz bardziej spada i dotyczy to w takim samym stopniu kogoś kto zarabia 20k jak i tego co zarabia 5k.

Gruba ryba0piorunów

@kitty95 zmniejszenie się siły nabywczej dotyczy czasu od roku 2020, co było wywołane dużą inflacją. Wcześniej doświadczyliśmy sporego wzrostu.

Nie ma co narzekać, bo i tak będzie jeszcze gorzej patrząc na geopolitykę.

Fanatyk1piorunów

Ja pitolę, około 15k zł.
Przeglądy cholernie drogie, ja mam w Szkocji taniej za Volvo 11 letnie, gdzie zapłaciłem niecałe 290£ przegląd plus wymiana zacisku i olej plus filtry...
W ogóle ostatnie dwa lata ceny w Polsce tak wystrzeliły, że autentycznie dogoniliście UK. Jak tak nieraz słucham rodzeństwa czy widzę takie posty to nie dowierzam.

Gruba ryba0piorunów

@conradowl bez przesady, że cenowo dogoniliśmy UK. Tutaj OP pokazał fakturkę za zrobienie jednak wielu rzeczy w serwisie, który liczy sobie tylko 150 zł netto za roboczogodzinę. To taka średnia stawka. Są jeszcze serwisy liczące sobie 100 zł, ale są i takie, które skasują 300 zł.

Życie w PL nadal jest tańsze niż na Wyspach. Podrożało, ale i pensje poszły do góry (chociaż wolniej dla większości społeczeństwa).

Co mamy na pewno drogie to betonowe złoto i wszystko co z nim związane (fachowców itp). Co ciekawe wśród budowlańców rozstrzał cenowy jest przeogromny. Ostatnio szwagierka zbierała oferty na remont (wyburzenie ścianki działowej, postawienie nowej, wylewka, podłogi) i dostała oferty w zakresie od 7k do 30k. Jeśli by się skusiła na tego gościa za 30k, to mogłaby narzekać, jak to drogo mamy w PL. Ale 7k? Za pełne 2 tygodnie roboty? To naprawdę nie jest dużo, a gościa znamy, bo już u nas w rodzinie robił 2 mieszkania.

Fanatyk0piorunów

@KierownikW10 hmm ja płacę 45£ za roboczogodzinę u mechanika 😉
Ale tak, ja bym miał taką fakturę na pewnie 600£... Wait, to przecież 3tys zł 😉
Budowlanka w Polsce wciąż jest tania bo sporo takich złotych rączek, w UK to gorzej wygląda.
Niemniej polecam porównać ceny pieczywa, masła, warzyw, chleba, żel pod prysznic, kilo kurczaka, wołowego i innych np. ze strony Tesco z np. polskim Auchan. Nie porównanie sprzed dwóch lat jakiegoś YouTubera bo ceny się zmieniają, tylko samemu, aktualne.
Remont robi się raz na kilka lat, ale kebab, pizza, zakupy, spożywcze, obiad w knajpie, koszulka, bluza, spodnie, buty jakieś na sezon czy dwa - kupuje się regularnie. I to już bardzo, bardzo zbliżone ceny.

Gruba ryba0piorunów

@conradowl napisz ile zarabiasz w przeliczeniu na .pl i odniesiemy to do polskiej średniej krajowej, bo mój przykład akurat nie jest miarodajny.

Czyli dla ścisłości bierzesz powiedzmy 6k na rękę - a tyle większość ludzi w aglomeracji warszawskiej bierze i musisz wydać połowę na PRZEGLĄD EKSPLOATACYJNY. A do tego masz jeszcze powiedzmy kredycik i akurat ząb ci się ułamał.

I poprosimy fachowców od "prosperity" w .pl o opinie jak żyć taniej.

Fanatyk0piorunów

@kitty95 ponad 2k funtów, ale mniej niż 2,5k 😉 bogaty nie jestem. Biorąc pod uwagę średnią 38k na rok to nie mam tej kwoty, ale na pewno jestem bliżej niż minimalnej 27k na rok. Acha i to aktualne dane, średnia w 2023 to było 35k na rok.

Przegląd eksploatacyjny z Twojej faktury dotyczy płynu hamulcowego (zalecana wymiana co dwa lata) oraz tarcz i klocków (zalecana wymiana co 70tys km lub więcej).
Więc nie jest to przegląd coroczny, a coś co wypada raz na kilka lat, co mając samochód trzeba mieć w głowie i odłożyć na to pieniądze np. z trzech lat użytkowania samochodu, zakładając te 20k km co roku, co jest dosyć sporą wartością z uwagi na to, że w Polsce dwudziestoletnie samochody ledwo koło 200k km przebiegu się kręcą 😉 niemniej trzeba chyba mieć sklerozę by nagle pół wypłaty musieć wywalić na taki przegląd - albo nie mieć pojęcie na czym polega eksploatacja samochodu...

Gruba ryba0piorunów

@conradowl 1. Nie porównuj do mnie. 2. Zamień sobie wymianę płynu na dowolną naprawę - wahacz, łożysko, amortyzator, komplet opon, etc.

Sam piszesz, że jakbyś dostał f-re na 600£ to by zabolało, a zarabiasz 20% więcej niż średnia w .pl.

Ja nie narzekam, ilustruję czemu większość ludzi narzeka.

Fanatyk0piorunów

@kitty95 nie, żeby zabolało tylko cenowyo wyszłoby tyle mniej więcej co w Polsce 😉 albo bardzo blisko. Tak do tysiąca w miesiącu to jeszcze mnie nie bolą nagłe wydatki.
Ano kumam wątek, że nagle kumulacja paru rzeczy nie jest przyjemna, dlatego przykładowo serwis robię trzy miesiące po przeglądzie corocznym, a ubezpieczenie roczne kończy mi się trzy miesiące przed przeglądem - tyle jeśli chodzi o auto.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Osobistość

w Polska

12piorunów

Po 4 miesiącach od ostatniego wpisu tutaj: https://www.hejto.pl/wpis/mieszkanie-nieruchomosci-ekonomia-gospodarka-kredythipoteczny-mieszkania-po-prze

Sytuacja wygląda nie za ciekawie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Może i ilość ofert sprzedaży mieszkań na rynku wtórnym spada, ale przynajmniej cena za m2 rośnie. Za to na szczęście spada też średni metraż oferowanych mieszkań ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Nosacze ewidentnie przestały się bać spadku wartości betonu i już nie wystawiają masowo mieszkań po babci, znowu chomikują. Nie wiem na co oni liczą, może że państwo będzie im płacić za wynajem mieszkania nielegalnym imigrantom których wyślą nam niemcy. I już im się ojro pokazało w oczach.

Panie, zaoraj ten kraj bo on jest antyludzki całkowicie.

    

Lider

w Wiadomości Świat

8piorunów

Proponowany wzrost z 1,4 mln ton do 2,2 mln ton to tylko kropla w morzu potrzeb w porównaniu z wolumenami, które Kazachstan eksportuje za pośrednictwem rosyjskich rurociągów. Kazachstan dąży do dalszego zwiększania wolumenu eksportu ropy naftowej rurociągiem Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC), podkreślając ciągłe wysiłki Astany na rzecz dywersyfikacji tras w obliczu ograniczonej geografii regionu Azji Centralnej.

Do kwietnia 2023 r. kazachska ropa była transportowana z tureckiego Ceyhan przez Morze Czarne do rafinerii Petromidia w pobliżu rumuńskiego portu Konstanca. Petromidia jest własnością KMG International, która w 2007 r. nabyła 75 proc. udziałów w pierwotnej spółce operacyjnej Rompetrol, a w 2009 r. ostatnie 25 procent. Petromidia to jedyna rumuńska rafineria na wybrzeżu Morza Czarnego. W lutym 2025 r. produkcja ropy w Kazachstanie osiągnęła rekordowy poziom, w szczególności w związku z gwałtownym wzrostem wydobycia w Tengiz.

Pojawiły się również bardziej wyjątkowe kwestie, takie jak atak ukraińskiego drona z 17 lutego na Caspian Pipeline Consortium (CPC). CPC transportuje ropę naftową z Kazachstanu do rosyjskiego portu Noworosyjsk nad Morzem Czarnym; Szacuje się, że obsługuje 80 procent kazachskiego eksportu. W 2024 r. CPC przetransportowała 63 mln ton ropy naftowej – 53 mln ton z Kazachstanu – z czego większość trafiła do Europy i Stanów Zjednoczonych.

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

wedlug Kommersanta a w niej:

1. Na Kremlu rozpoczyna się spotkanie Władimira Putina i Xi Jinpinga
2. Putinowski rozejm ogłoszony na 80. rocznicę Zwycięstwa
3. Putin opowiada o planach wizyty w Chinach
4. Trump: Nadszedł czas, aby podjąć decyzje w celu rozwiązania konfliktu na Ukrainie
5. Pięciu eurodeputowanych odwiedzi Moskwę z okazji 80. rocznicy Zwycięstwa
6. Samochód wjechał w tłum kibiców PSG po meczu Ligi Mistrzów
7. USA ogłosi dziś umowę handlową z Wielką Brytanią
8. USA spodziewa się otrzymać próbki nowej bomby atomowej w maju
9. Konklawe jeszcze nie wybrało nowego papieża
10. Co komplikuje przeniesienie siedziby głównych firm z Moskwy

Do przetlumaczenia deepl em wybralem nr 5. bo ciekaw jestem ktoz to odwiedza Moskwe na 9 maja.

>"Pięciu eurodeputowanych z Niemiec, Czech, Słowacji i Cypru przyjedzie do Moskwy na obchody 80. rocznicy Dnia Zwycięstwa. Informuje o tym publikacja Der Spiegel. W skład delegacji wejdą niemieccy politycy Ruth Firmenich i Michael von der Schulenburg z populistycznej partii "Związek Sary Wagenknecht". Nazwiska pozostałych deputowanych nie zostały podane.
>
>"Ona (Ruth Firmenich - "Kommersant") jedzie do Moskwy, aby złożyć wieniec pod pomnikiem Nieznanego Żołnierza z okazji 80. rocznicy wyzwolenia. Nie wiem, co byłoby godne krytyki z tej okazji", powiedziała liderka partii Sarah Wagenknecht, potwierdzając wyjazd.
>
>Der Spiegel donosi, że posłowie chcą pomóc "przezwyciężyć stale rosnącą spiralę konfrontacji w Europie" poprzez swoją wizytę. Posłowie planują odwiedzić Kijów po wizycie w Moskwie."

Gruba ryba

w Wiadomości Świat

84piorunów

Bank Rosji zajął konta Raiffeisen. Skonfiskował 2 mld euro

Bank Rosji skonfiskował 1,87 mld euro z rosyjskiego konta Raiffeisen. Jest to efekt orzeczenia sądu, który nakazał rosyjskiej filii austriackiego banku zapłatę odszkodowania na rzecz Rasperii, firmy powiązanej z objętym sankcjami Zachodu oligarchą Olegiem Deripaską. --- Świetny przykład

GURU

w Wiadomości Polska

3piorunów

Jan Oleszczuk-Zygmuntowski: obniżka stóp procentowych to stymulator gospodarki

Obniżka stóp procentowych to nie tylko ulga dla kredytobiorców, ale także stymulator dla całej gospodarki - powiedział PAP Jan Oleszczuk-Zygmuntowski współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii w oczekiwaniu na decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Ocenił, że cykl obniżek jest spóźniony

Lider

w Wiadomości Polska

9piorunów

Tzw. indeks starości Polski wynosi obecnie 141, tj. na 100 "wnuczków" (dzieci w wieku 0-14 lat) przypada 141 "dziadków" (osób w wieku 65 i więcej lat) - podał we wtorek 29 kwietnia Główny Urząd Statystyczny w raporcie "Ludność. Stan i struktura oraz ruch naturalny w przekroju terytorialnym".

https://next.gazeta.pl/next/7,151003,31896285,niepokojace-dane-gus-podal-indeks-starosci-wzrasta-z-roku.html

GURU4piorunów

@inty teoretycznie mogłoby na 100 dziadków przypadać 25 wnuczków i każdy mógłby nadal mieć po jednym wnuku 😛

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań Nad Pokojem (chociaż może powinno być powinno być "Badań Nad Wojną") opublikował coroczny raport nt. wydatków na zbrojenia, z rzeczy rzucających się w oczy:
1. Światowe wydatki wojskowe wzrosły o 9,4 procent do 2718 miliardów dolarów w 2024 roku, co jest rekordową wartością i stanowi 2,5% (!!!) „globalnego krajowego produktu brutto” - tu przypominam, że w NATO minimalny pożądany poziom to 2%.
2. TOP5 to USA, Chiny, Rosja, Niemcy i Indie. Chiny, które są na drugim miejscu, oficjalnie wydają 1/3 tego co Amerykanie.
3. Rosja zwiększyła swoje oficjalne wydatki o 38% w 2024 i wydała na zbrojenia 7,1% PKB – 149 miliardów dolarów – sporo, ale też mniej niż połowę tego, co Chiny.
4. Ukraina – ósme miejsce na liście – zwiększyła swoje wydatki o 2,9% i wydała na obronę w roku 2024 34% (!) wartości swojego PKB!
I tutaj dla złapania perspektywy:
Ukraina wydała tyle samo, co Francja, czyli $64,7 mld, ino w przypadku Francji jest to 2,1% jej PKB...
5. Zaś europejscy członkowie NATO wydali łącznie 454 miliardy dolarów, czyli niemalże tyle, co Chiny i Rosja razem.
6. Polska, ze swoimi 38 miliardami (te 38 zaskakuje, bo w papierach NATO jest 35) ląduje na 13-tej pozycji i wydaje 4,2% swojego PKB.
Najkrótsze i mało optymistyczne podsumowanie tych danych, to: "świat szykuje się do wojny", ale też "Zachód ma potencjał, tylko niech zacznie go używać z głową".
Dane nie uwzględniają różnic w sile nabywczej w różnych krajach, o tym piszę szerzej w tekście, do którego linkuję pod wpisem.

Wykres kołowy

Procentowy udział w światowych wydatkach na zbrojenia w roku 2024 (liczą się tylko wydatki jawne, pomoc wojskowa dolicza się do kraju, który jej udzielił)

Post wzięty ze strony FB "Lepiej Wiedzieć"

Inspirator3piorunów

Malo optymistycznie brzmi podsumowanie... Dawać tego czarnego na papieża i kończymy to 😉

Wirtuoz0piorunów

@Yogahim jest rozwiązanie tego problemu - spotkanie na przejściu dla pieszych z "truck-kun", może następny świat będzie rozsądniejszy

Pokaż więcej komentarzy (3)