cyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
7piorunów1368 + 1 = 1369
Tytuł: Dungeon Crawler Carl
Autor: Matt Dinniman
Tłumaczka: Sara Manasterska
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Czarna Owca
Format: ebook
ISBN: 9788383821917
Liczba stron: 536
Ocena: 7/10
Jakoś tak mam, że nie przepadam za rzeczami powszechnie wychwalanymi. Nie dlatego, że jestem jakimś outsiderskim snobem, który czyta wyłącznie niszowe tytuły, ale dlatego, że często nie wpadały w mój gust. Przed przeczytaniem „Dungeon Crawler Carl” pomyślałem, że jestem ciekaw, jak bardzo jest to złe, skoro tyle osób chwali. Dzięki akcji „Czytaj PL” mogłem się przekonać i... bardzo przyjemnie się zaskoczyłem.
Mimo że początek wcale tego nie zapowiadał. Na szczęście po paru stronach wsiąkłem w ogrom statystyk, zdobywanych przedmiotów i zabijanych stworków. To było moje pierwsze spotkanie z gatunkiem LitRPG, przynajmniej w postaci książkowej, bo wcześniej obejrzałem chociażby anime „Sword Art Online”, które pod pewnymi względami jest podobne do „Dungeon Crawler Carl”. Ponadto od wielu lat gram w crpgi, zdarzyły się także pisane sesje RPG, więc podobna przygoda nie była dla mnie zaskoczeniem, tym bardziej że autor pełnymi garściami czerpał z klasycznych motywów fantasy. Zdziwiłem się, że do tej pory nie trafił się ani jeden mimik w postaci skrzynki z lootem.
Humor jest jaki jest - raczej prosty, trochę nawet wyśmiewający. Mnie akurat bawi stupkarstwo, więc kilkukrotnie się uśmiechnąłem w momentach, w których autor do tego nawiązywał i chociażby podarował Carlowi zestaw do pedicure.
Jakoś w połowie powieści zadałem sobie pytanie, czy rzeczywiście formuła w tej postaci wystarczy na całą serię. Trochę się poczułem znużony kolejnymi opisami potyczek, otwierania skrzynek i tak dalej, ale na szczęście autor zdał sobie z tego sprawę i pod koniec skupił się na czymś innym, co pozwoli odetchnąć od typowego zwiedzania lochów.
Ponarzekam trochę na tłumaczkę. Odnoszę wrażenie, że nie do końca dobrze sobie poradziła i raczej nie ma doświadczenia z gierkami. Zdziwił mnie chociażby „inwentarz” w odniesieniu do posiadanych przez Carla przedmiotów. Bardziej by pasował utarty przez wiele lat „ekwipunek”. To raczej drobnostki, jednak trochę wybijające z immersji.
Za to „cholerny świat, Pączuś” uważam za urocze. Nie wiem, co doprowadziło do przetłumaczenia „Goddamnit, Donut” na te właśnie słowa, ale bardzo mi się spodobało. xD
Finał pierwszej części zostawił mnie z ambiwalentnym uczuciem. Z jednej strony bardzo ciekawią mnie różne mechaniki i to, co autor wymyślił w kolejnych częściach, z drugiej strony obawiam się, że może być tego zbyt dużo jak na jeden raz i warto byłoby zrobić sobie dłuższą przerwę pomiędzy tomami. Zatem kolejna powieść nie jest na mojej liście priorytetów, ale gdyby pojawiła się kolejna okazja do przeczytania za darmo, niewątpliwie bym z tego skorzystał.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Dzięki za recenzję. Ta książka jest wszędzie, a nie spotkałam się z przejrzystym opisem czego można się po niej spodziewać.



















