OdwrocuawiaczGruba ryba
40piorunówLazy weekend?
Nie tym razem byczq
Wbija do Ciebie lokator i mówi że zadymione mieszkanie - całe.
Patrzysz, a tu w sumie więcej niż całe.
Lokatorzy jak się okazało, uruchomili piec i pojechali na robotę.
Piec się zgasił z braku pelletu a to co było w przewodzie kominowym cofnęło się do mieszkania i finalnie całe do remontu.
Plusy
- całe mieszkanie do remontu
Minusy
-całe mieszkanie do remontu

@Odwrocuawiacz nie przewidzisz. Kumpel robił kajmak i mu puszka pierdolnęła. Pogięty garnek, wgniota w kuchence, rozerwane szafki wiszące i w całym domu kajmak. Miał aneks kuchenny.
Ponoć huk był jakby z Szymczykiem mieszkał. Gdyby akurat doglądał kuchni to by pewnie go zmiotło z planszy. Je⁎⁎⁎ie w kąkuter ocaliło mu zycie
Mi niewiele zabrakło do podobnego scenariusza, kiedy odsunąłem od ściany szafę w tyle co zakupionym mieszkaniu. I znalazłem za nią drzwiczki rewizyjne do jakiegoś komina. Starzy mieszkańcy bloku twierdzili, że od zawsze ogrzewanie było na gaz i prąd, co by się zgadzało, bo to blok na 11 pięter. Więc co może pójść nie tak? Otworzę, zobaczę cóż tam jest.
To było trzy miesiące temu. Sadzy, która runęła z kilku metrów komina spalinowego, nie doczyściłem w pełni do dzisiaj... Okazało się, że jednak w 1961. gdy budynek oddano do użytku, był on ogrzewany jak kamienica, piecami na węgiel w każdym mieszkaniu.
Miałem ochote urwać łeb każdemu, który twierdził, że "paanie, tu od zawsze gaz i prąd do ogrzewania tylko był". Sadza runęła mi z około dwóch metrów wysokości komina. To łaskawy wyrok, bo komin ma metrów trzydzieści. Na całe szczęście osiadła tylko w jednym pokoju, bo jego drzwi jakimś przypadkowym cudem zamknąłem, zanim otworzyłem drzwiczki rewizyjne komina.













