Zaraz mnie zmęczenie rozjebie chyba. Zero skupienia na czymkolwiek, zaczynam jedno i nie kończę.
Od środy w podróży nie mam dobrego snu i chwili spokoju.
Biegam jak urwę z godzinkę.
Byłem dzisiaj na minionkach w kinie i tyle, że #dzieci się podobało bo dla mnie za dużo bodźców na ten stan.
Wrzuciłbym z 30 hydro ale jutro o 8⁰⁰ jadę w góry sowie z rodziną (urlop z dziećmi: ADHD, Asperger +adhd, autyzm, rodzice 2xadhd jaaaaj #neuroroznorodnosc 😉 na pewno nie będzie nudno) i nie chcę aby mnie zmuliło.
Tak klapnąłem na tyłek w chaosie pakowania i sobie piszę.
Spróbuję jakoś normalnie zasnąć, najwyżej spakuję się rano do końca i wyjedziemy chwilę później.
Za to kupiłem wszystkim plecaki (żona też mnie naciągnęła) i swój sprzęt plus woda i przekąski niesie każdy sam. Duży plecak biorę na sytuację kryzysową jakby faktycznie już nie chcieli nieść bo jest wygodny i wrzucę tam małe.
Mały biorę na miasto.
Jeszcze laptopa wrzucę w walizkę to będę od razu robił selekcję materiału filmowego i może jakaś wstępną obróbkę... chyba, że będę biegał wieczorami to nie. #gownowpis

