Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#jesiennewyzwania

Gruba ryba

w Hydepark

60piorunów

Rzutem na taśmę, zainspirowana pewnym memem, wykonałam kolejne zadanie

:email: Napisz list do samej siebie, który otworzysz za rok o tej porze.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

40piorunów

Chodziłem po lesie i niewiele z tego wynikło.

Na działce musiałem zakręcić zasuwę wodną i przygotować na zimę cały domek. Także dziko żyjące, bo w zasadzie to 300 dni w roku ma działkę i domek dla siebie. Wystawiłem go jednak na dwór przed ozonowaniem. Pewnie wróci 😉

* Wypatrz dziko żyjące zwierzę i zrób mu zdjęcie

Taką bestię ustrzeliłem

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów



Udaj się do najbliższego rezerwatu albo pomnika przyrody i go zaprezentuj

Zapal świeczki i obejrzyj swój ulubiony film
Napisz creepypastę

Wybrałem drugie wyzwanie. Film to Hardcore Henry
Fabuły opisywać nie będę ponieważ jest ona tylko pretekstem służącym do pokazania następnych scen wypchanych akcją, wybuchami i mordobiciem (oraz sporą ilością easter eggów i czarnego humoru). Autorzy nawet nie próbują udawać że jest inaczej. Cała magia i jednocześnie jedyne co odróżnia go od tysięcy podobnych wytworów to fakt że jest to film FPV (First person view). Wszystkie sceny obserwujemy tak jak widzi je główny bohater. Niestandardowa perspektywa połączona z naprawdę dobrze zrealizowanymi scenami akcji sprawia że jest to przyjemny ale nie generyczny odmóżdżacz. Jednak nawet ten film ma morał który brzmi nie zachowuj się jak k⁎⁎as. Polecam.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

109piorunów

Rzutem na taśmę wyrobiłem się.

* ~Przejdź lub przejedź na dowolnym urządzaniu poruszanym siłą mięśni tyle km, ile masz lat (nie musi być w 1 podejściu)~ - Nie mam ani roweru ani innego środka transportu poruszanego siłą mięśni poza własnymi nogami więc mimo chęci nie byłem w stanie tego wykonać. Mogłem wypożyczyć rower miejski, ale że nie używałem roweru od 10+ lat podejrzewam że skończyło by się to w najlepszym wypadku utratą kilku zębów.

* ~Napisz list do samego siebie, który otworzysz za rok o tej porze~- Z punktu psychologi nie działają na mnie rzeczy typu pamiętniki czy pisanie listów do samego siebie, więc nie widziałem sensu robienia tego. Z resztą są bardzo duże szanse że za rok będę w tym samym miejscu i sytuacji więc ma to jeszcze mniej sensu. Smutne ale c'est la vie.

Anyway:

Zbierz kasztany i/lub żołędzie i stwórz z nich ludziki - historyjka mile widziana!*

Użytkownika @Trupus raczej nie pobiję w technice, więc trzeba było podejść do zadani z innej strony. Co się dobrze sprzedaję? Przemoc. Jebnięciem w kasztana młotkiem raczej piorunów nie zbiorę. Co jeszcze się dobrze sprzedaję? Seks! A więc przedstawiam Państwu Draństwu:

_Upadła Madonna z wielkim żołędziem VanDąbba!_

Mogło wyjść lepiej. Szyja mogła być krótsza a ramiona mniej napakowane, ale i tak jestem zadowolony.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fanatyk

w Hydepark

53piorunów

Dzień dobry się z Państwem,

Jak się klika we wszystko co Pan @bojowonastawionaowca napisze, to później tak jest, że albo trzeba dziergać albo cukrem się faszerować. "Zrób prawdziwą gorącą czekoladę ze śmietanką i piankami" - napisał. Fajnie będzie, napisał.

No to zrobiłem. I nawet wypiłem (na co przedstawiam dowód rzeczowy nr. 3). A teraz idę wąsy umyć, bo żona mnie z krucyfiksem goni.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Wybierz Społeczność

32piorunów

I od razu trzecie, ostatnie

* Weź udział w jednej ze sportowych aktywności, której dawno nie robiłeś

* ~Pomóż starszej osobie potrzebującej pomocy w Twoim otoczeniu~

* ~Napisz creepypastę~

No cóż, dawno nie wykonywałem czegokolwiek, więc latwa sprawa. Spacerek przy okazji wizyty w zoo. Oprócz własnego bebzona miałem dodatkowy obciążnik 5kg w postaci plecaka oraz przez większość czasu dźwigałem na barkach aktywny obciążnik 20kg w postaci mojego minionka.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

Zadanie: Napisz list do samego siebie który otworzysz za rok o tej porze.

List wysłany. Postanowiłem wykorzystać go do tego aby opierdzielić siebie w przyszłości jeśli nadal będzie leniwą bułą, oraz do przytulenia samego siebie z przyszłości w związku z jedną dużą zmianą która mnie czeka w życiu, a z której jestem totalnie niezadowolony.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Wybierz Społeczność

21piorunów

Słuchaj, bo to się działo naprawdę, u nas na wsi, pod Laskiem, w 2009 albo 2010. Wszyscy znaliśmy Małego Jędrusia. Chudy jak patyk, włosy białe jak mleko, oczy sine, jakby nigdy nie spał. Miał dziewięć lat i jedno jedyne marzenie: zostać rycerzem. Nie takim z bajki, tylko prawdziwym – z mieczem, z koniem i z zamkiem, który sam sobie zbuduje z desek po starym chlewie.

Matka Jędrusia pracowała w mieście, wracała późno, ojca nie było od dawna. Chłopak żył sam, jak kot dachowiec. Ale jadł tylko jedno: twaróg. Nie chleb, nie ziemniaki, nie kiełbasę – tylko twaróg. Babcia zostawiała mu w lodówce całe kostki, bo mówiła, że „to zdrowe dla kości, będzie rycerz silny”. Jędruś brał łyżkę i żarł prosto z opakowania, aż mu się uszy trzęsły. Po tygodniu śmierdziało w całym domu jak w oborze, ale on tylko się śmiał i mówił: „Rycerze muszą mieć paliwo w brzuchu!”.

I wtedy zaczęło się pierdzenie.

Najpierw ciche, jakby mysz puszczała bąki pod podłogą. Potem głośniejsze – bum, bum, jakby ktoś walił deską o deskę. Jędruś latał po podwórku w tekturowej zbroi zrobionej z pudeł po telewizorze i krzyczał: „To mój rumak! Galopuje na wiatr!”. Jak pierdnął, to naprawdę leciał metr do przodu. Sąsiedzi się śmiali, ale po zmroku już nie. Bo pierdzenie nie ustawało. Całymi nocami. Bum. Bum. Bum. Jakby w chałupie siedziała cała armia.

Po miesiącu Jędruś wyglądał… dziwnie. Skóra mu pobladła jeszcze bardziej, prawie przezroczysta. Oczy zrobiły się ogromne, białka żółte jak ser. I śmierdział. Nie zwykłym serem – czymś słodkim, mdłym, jakby zgniłe mleko zmieszane z padliną. Ale nadal żarł. Tylko twaróg. Babcia przestała kupować w sklepie, bo „za drogi”. Zaczęła przynosić z piwnicy. W słoikach. Bez etykiet. Mówiła, że „to domowy, lepszy”.

Pewnej nocy obudziłem się, bo coś waliło w okno. Patrzę – Jędruś. Stoi pod domem w swojej zbroi, ale już nie tekturowej. Z jakiegoś białego, śliskiego materiału, jakby z twardego śluzu. W ręku trzyma miecz – długi, biały, zakończony czymś, co wygląda jak… odwłok. I patrzy na mnie. Bez mrugania.

– Chodź – mówi – pokażę ci mój zamek.

Poszedłem. Bo się bałem nie pójść.

Zaprowadził mnie do starego chlewu. Drzwi otwarte. W środku… nie było podłogi. Tylko biała, pulsująca masa. Jak twaróg, ale żywy. Pełzał. Miliony małych, białych robaczków, wielkości ziarenek ryżu, tłoczyły się jedno na drugim, wydając ten sam dźwięk co Jędruś – bum, bum, bum. Tworzyły ściany, sufit, tron. Na tronie siedział Jędruś, już nie chłopak. Zbroja z robaków porastała mu ciało, wchodziła w skórę, wychodziła z ust. Zamiast oczu miał dwie czarne dziury, a z tyłka… coś długiego, białego, wijącego się jak ogon smoka.

– To mój twaróg – powiedział głosem, który brzmiał jak tysiąc dzieci naraz. – Zrobiony z nas. My jesteśmy twarogiem. Ty też będziesz.

I wtedy pierdnął. Tak głośno, że szyby w chałupie wypadły. Fala białych robaczków runęła na mnie. Pamiętam tylko, że się dusiłem. Słodko. Mlecznie. Jakby ktoś wlał mi do płuc cały słoik zgniłego sera.

Rano znaleźli mnie w chlewie. Leżałem w kałuży białej mazi. Żywy. Ale od tamtej pory… jak jem twaróg, to czuję, że coś się we mnie rusza. Małe. Białe. Czeka.

A Jędruś? Zniknął. Tylko czasem, jak przejdziesz koło chlewu w nocy, usłyszysz:

Bum.

Bum.

Bum.

Rycerz pierdzi na warcie.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Tytan

w Hydepark

25piorunów

Czołem. Czas na moje

Do wyboru miałem:

Wybrać się na grzyby, przejsc któraś z tras bądź posprzątać składzik.

Mimo dobrych chęci nie udało mi się zrealizować dwóch pierwszych wyzwań. Brak czasu spowodował więc zajęcie się trzecim czyli sprzątaniem.

Z racji tego, że na dniach wchodzi szpec od kafli wysprzątałem łazienkę. Zdjęcia w trakcie i po, bo zapomniałem zrobić przed, ale musicie mi wierzyć, że bajzel byl okrutny, bo łazienka przez prawie dwa lata robiła za składzik.

Można więc powiedzieć, że dalem z siebie całe 30% więc jest za⁎⁎⁎⁎ście.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

75piorunów

Melduję wykonanie !
Moje zadanie (kurde najtrudniejsze jakie mogło być):
- Upiecz rogale świętomarcińskie

Jako że szanuję wielkopolskie tradycje (no i siebie oraz większość użytkowników na tym portalu) to robię rogale marcińskie po prostu. Koło świętomarcińskich toto nie stało i nie stanie przez kilka następnych lat (po prostu umiejętności mi nie pozwalają i nie będę się oszukiwać) xD

Już przeglądając przepisy dotarło do mnie w co się wpakowałwm.
Ilości rogali prognozowane na dużą rodzinę wielodzietną, trzy dni na przygotowanie (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

Na szczęście istnieje też przepis, który nie straszy trzema dniami, a i rogali ma wyjść 12.
12 dużych rogali to jest coś co z małą pomocą drugiej połówki ogarniemy (chce czy nie chce, będzie zmuszona do dobrodziejstwa w postaci rogali😈)

No to zakupy udało mi się zrobić nie w ostatniej chwili. Było trochę na skróty, bo biały mak tylko na alledrogo a ja potrzebuję w nocy na jutro, więc gotowa masa z niebieskiego, reszta raczej zgodnie z przepisem.

Przygotowanie rogali rozpoczęło się koło 13 w niedzielę.
Ciasto co chwilę trzeba wkładać do lodówki na dłuższy czas, mąka sypała się na stół zamiast do szklanki, marcepan uciekł mi na podłogę. Dużo rzeczy, co to mnie wkurzały. (Spokojnie, żadnych fafołów, okruszków czy innych takich na marcepanie nie było bo na szczęście nie wypadł z opakowania.)

W przepisie nie było wytłumaczone jak kroić ciasto, co też mnie zaskoczyło, bo nie każdy robił wcześniej rogaliki, a trójkąty mogą być różne. Ale jakoś tam mi się udało ogarnąć.

Do nierównej walki przeciw mnie i rogalikom stanął stary piekarnik gazowy (jak ja się z tym dziadem nie dogaduję (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻) i ogólnie kuchnia w wynajmowanym mieszkaniu (brak blatu roboczego, jeden mały stół) (tak, to pralka pod rozwałkowanym ciastem).

Na całe szczęście nie udało mi się upchnąć wszystkich do pieczenia na raz, bo dopiero w piekarniku zaczęły rosnąć.
Około północy pierwsza partia poszła do pieczenia.
Drugą partię udało się upiec rano przed pracą.

Całkiem smaczne, kruszą się jak świętomarcińskie, smakują podobnie ale bardziej maślanie.

Kuchnia to raczej nie jest moje miejsce (oprócz zmywania i robienia gziku), ale ciekawe przeżycie, polecam.
Udało mi się nie robić ekstremalnie na ostatnią chwilę więc możecie być ze mnie dumni.

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Hydepark

32piorunów

Dzień dobry wszystkim

Od Owcy dostałem takie zadania

Otrzymujesz ode mnie następujące zadania, których możesz wykonać dowolną liczbę:



-Wybierz się na jedną z wypraw polecanych przez @ Piechur (# piechurwedruje)

-Po najbliższym deszczu przeskocz przez 20 kałuż (i nie nabaw się przy tym kontuzji)

-Upiecz chleb bądź jesienne ciasto

No tak powiem - trudne się wylosowało. Szkoda że nie doczytałem reszty wiadomości, gdzie była informacja o możliwości kolejnego losowania zadań.

Na wyprawę Piechura musiałbym sobie zarezerwować kilka dni, no i dni są trochę teraz krótkie, więc odpada.

Miały być skoki przez kałuże, ale albo zapomiałem to zrobić, albo przypominało mi się jak nie padało...

Z pieczeniem chleba kiedyś próbowałem i wychodziło mi to wybitnie źle. Ale z pieczeniem ciast to jest inaczej, bo nigdy nie zrobiłem kiepskiego ciasta, czy nawet średniego, w sumie to nawet i nigdy dobrego ciasta nie zrobiłem. Ogólnie to niewiele ciast jadam to i nie robiłem ich nigdy. Ale kiedyś musi byc ten pierwszy raz.

Przy wyborze ciasta kierowałem się tym, aby przede wszystkim był łatwy do zrobienia i żebym z czasem go zjadł, aby mi w lodówce nie zalegał. Po poszukiwaniach padło na piernikowy sernik z polewą czekoladową (bo ładnie na zdjęciach wyglądał:))

Zakupiłem składniki, pożyczyłem od mamy okrągła formę do ciast i w tę niedziele zakasałem rękawy. Dzisiaj, jak sernik się ostudził, polałem polewą czekoladową. Może nie wygląda tak oięknie jak na zdjęciach w intenecie, ale to nie jest najważniejsze. Zabrałem się do degustacji i muszę powiedzieć, że całkiem smaczny sernik mi wyszedł. I z tego powodu jestem z siebie dumny :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w cybulion jest inny

34piorunów


Oto kałuż. Kałuż jest centralnie na wyjściu z tylnej klatki mojej kamienicy. Chcesz wsiasc do auta? Kic. Chcesz wyrzucic śmieci? Kic.

Tak wiec przekicalem przez ten kałuż dzisiaj w kółko 30 razy pakujac zimowki do auta, wynoszac smieci i ruszajac na sprawunki. I licznik mamy 5/6

I tu koncze zabawe, zostalo mi sprzatanie swiata ale nie dane przez prace mi pojsc do lasu. Jednak jak juz pisalem @bojowonastawionaowca sprzatanie lasu jest dla mnie norma, zazwyczaj z grzybow wracam z plecakiem pelnym butelek i puszek a nawet ostatnio znalazł sie kołpak od ducato. 6 km od drogi asfaltowej.

Fajnie było sie pobawić, dziekuje Panie Owcen za wyzwanka i do nastepnego raza!

Ps. Tak sasiad remontowal hałupe i jak skakal to pekł mu worek z cementem. Wejście w tego kałuża kończy sie upierdzieleniem butow fest.

Gruba ryba

w Hydepark

124piorunów

Moi boj! @bojowonastawionaowca zrobiłam to! :D Ostatniego dnia, bo prokrastynacja mocno, ale oto jest, praca na podstawie sztuki @Dziwen. Kiedyś lubiłam rysować i fajnie mieć znowu powód by do tego wrócić, ale o mój brosze, ile ja się z tym napieprzyłam!

Chciałam na poczatku zrobić jeden rysynek (Dziwena na godle Polski XD), ale pomyślałam że w sumie mogę zrobić parę, lecz w różnym stylu bo materiału sporo. Okee, ambitnie. Trochę AI pomógło, trochę referencji z neta, a reszta to moje autorskie malu malu. Kurde bele, ogółem się fajnie rysowało, ale czułam w pewnym momencie że nie na moje umiejętności to co ja sobie wymyśliłam. Wkurzałam się, odpuszczałam, poprawiałam setki razy. Kolorowanie też trudne, bo nie chciałam aby wszystko utoneło w szarości i żółtości, więc kombinowałam jak przebić jakaś barwą. Zresztą nie umiem dobrze tego robić, więc mieszałam podobne kolory z nadzieją, że coś z tego wyjdzie. Denerwował mnie niemiłosiernie mój czarny cienkopis, który miałam do konturów, bo rozmazywał się nawet następnego dnia, więc widać czarne smugi. Przez niego musiałam zmienić plany.
Chciałam oddać ducha naszego Miszcza i pośmieszkować zarazem, ale myślę że wyszło tak o. Nie najgorzej, ale też nie najlepiej.

Ogółem to na czym siedzi Dziwen Duży to nie nocnik, chociaż tak wygląda. Chciałam krzesełko zrobić, że niby myśli nad contentem w spółce, ale ani mebli, ani proporcji nie umiem oddać, więc no mamy ptaka co do firmowego nocnika robi. XD Sorry, nie umiałam tego uratować. Ja sobie wytłumaczyłam, że to worek sako. Taaaak, to worek sako.

Dwa, moja największa porażka. Żółwik. 😔 Chciałam zrobić takiego dziwenowego żółwika, co należy do Dziwena, oddać jego śliczne brązowo-żółto-pomarańczowe barwy, zrobić takiego nieśmiałego, ale fuck! On wygląda jak k...., jak coś czemu jest bardzo zimno, tyle że z oczami i dziobem. :((( Robiłam tego gównioka łącznie z poprawkami z 4h i było tylko gorzej. Aż kartka się pofalowała od warstw. I jeszcze ten podpis. Nie róbcie na Hejto, bo zamkną portal. XDD

Ogolem spoko się bawiłam i mam nadzieję, że Sówce też się spodoba praca. Dobrze było wrócić do maziania po kartce. Sorry, za żółwia ziomek. Ma piękne barwy. Nie wiedziałam, że żółwie mogą mieć niebieskie tony na sobie. :)

Na drugim zdjęciu bardziej realistyczne barwy. Pierwsza focia robiona jakimś apararowym skanerem.

Pokaż więcej komentarzy (77)

Autorytet

w Hydepark

32piorunów

Zdążyłem na ?

Oto co sie udało ogarnąć:
- Stwórz bukiet z opadłych kolorowych liści
- Przygotuj nalewkę bądź przetwory z dowolnego owocu lub warzywa

Trzecie polegało na upieczeniu rogali, ale mam zakaz wchodzenia do kuchni samemu "bo rozwalę ", a w domu można mieć wykonane zadanie, albo spokój. Wolę spokój 😆.

Nalewka z pigwy na spirycie- rozgrzewające na zimę xD. A liście powędrowały jako uzupełnienie ozdoby na balkon.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

27piorunów

W ramach wypełniam drugi z trzech wyzwań związane z aktywnością sportową której dawno nie robiłem.

Pokaż więcej komentarzy (9)