Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#katastrofa

GURU

w Wiadomości Świat

9piorunów

Wyciągnęli spod ziemi 80 górników i ponad 30 ciał. Wstrząsające nagrania

We wtorek udało się uratować 80 górników, którzy od kilku miesięcy byli uwięzieni pod ziemią w nielegalnej kopalni złota. Wraz z nimi na powierzchnię wydobyto też 36 ciał zmarłych. Dziennikarzom agencji Reutera pokazano wstrząsające nagrania. Dzień wcześniej na powierzchnię

GURU

w APWDN Extra

101piorunów

Korea Południowa
**O KATASTROFIE SAMOLOTU LINII JEJU-AIR I 7 LOTNISKACH, KTÓRE MAJĄ W PODOBNYCH PRZYPADKACH NIE BYĆ BEZPIECZNE**
Najpierw trochę skrócę wam informacje i opiszę co wiemy o wypadku Jeju Air, żeby przejść do samych lotnisk.

29 grudnia ubiegłego roku samolot linii Jeju Air wracający z Bangkoku awaryjnie lądował na międzynarodowym lotnisku Muan w prowincji Jeolla Południowa, uderzając w betonową konstrukcję na końcu pasa startowego i stając w płomieniach. W tragicznym wypadku zginęło 179 ze 181 osób znajdujących się na pokładzie. Z tego, co wiem, przeżyły dwie stewardesy, które w momencie uderzenia siedziały na tyłach samolotu.

W sporym uproszczeniu to lotnisko ma jeden pas startowy, który posiada dwie przeciwstawne nitki o różnej długości. Ta krótsza, w odległości 250m, od jej końca ma konstrukcję betonową z antenami, które miały pomagać w lądowaniu. Wielu ekspertów uznało, że taka odległość nie jest zgodna z przepisami i przestrzeń za pasem w obu kierunkach powinna być wolna od tego typu przeszkód. Piloci podczas pierwszej próby lądowania dostrzegają, że część podwozia się nie wysunęła, dlatego zaczynają ponowne wznoszenie, podczas którego najprawdopodobniej ptak dostaje się do jednego z silników, który zaczyna szwankować. Dlatego podejmują próbę lądowania na pasie krótkim, a obsługa lotniska nie informuje ich o betonowej strukturze, która miała nie być obecna w informacjach, które posiadali. Samolot sunął po płycie lotniska, a zderzając się z tą konstrukcją, wybuchł, co macie TUTAJ na filmiku, jak go znajdę.

Eksperci uważają, że gdyby piloci zostali poinformowani o zagrożeniu, najprawdopodobniej wylądowaliby na dłuższej nitce, unikając przy tym wielu ofiar śmiertelnych, bo jest ona otwarta, ze względu na trwającą tam budowę.

Czarna skrzynka została wysłana na badania do USA i jak się okazało, miała przestać rejestrować wydarzenia na 4 minuty przed katastrofą.

Sim Jai-dong, były śledczy ds. wypadków w Ministerstwie Transportu, powiedział, że odkrycie brakujących danych z kluczowych ostatnich minut lotu Boeinga 737-800 tanich linii lotniczych było zaskakujące i sugeruje, że całe zasilanie, w tym zapasowe, mogło zostać odcięte, co jest rzadkością.

Po katastrofie wszczęto kontrole na innych lotniskach, które tak, jak w tytule, wykazały że 7 z 14 zbadanych ma elementy zagrażające bezpieczeństwu w przypadku podobnych wypadków. Niektóre miały podobne, wysokie konstrukcje betonowe, inne niższe murki i betonowe stopnie, czy podwyższenia. Konstrukcje podobne do tej znajdującej się na lotnisku Muan znaleziono na lotniskach Gwangju, Yeosu i Pohang Gyeongju. Reszta jest w TYM artykule.

>Osobno, ministerstwo dokonało również przeglądu wszystkich wykorzystywanych w Korei Boeingów 737-800, tego samego modelu, który uczestniczył w katastrofie. Podczas gdy większość głównych przewoźników, w tym Jeju Air, T'way Air, Jin Air, Eastar Jet, Air Incheon i Korean Air, przestrzegała protokołów konserwacji systemów takich jak podwozie i silniki, niektórzy naruszyli przepisy. Naruszenia obejmowały przekroczenie interwałów inspekcji, zaniedbanie usterek samolotu i niewłaściwe procedury wsiadania pasażerów.
Ministerstwo nie podało nazwy tych linii, które miały naruszyć przepisy.

Taki skrót informacji, bo zabierałem się do pełnego artykułu, jak pies do jeża.
---------------------
Społeczność jest tutaj:
> **APWDN Extra** <
> <


---------------------
https://www.youtube.com/watch?v=0mTK91XMgC4
https://m.koreaherald.com/article/10389352
https://www.reuters.com/world/asia-pacific/south-korea-jeju-air-jet-blackboxes-stopped-recording-4-minutes-before-crash-2025-01-11/

Gruba ryba10piorunów

Nie ma czegoś takiego jak pas startowy o dwóch "nitkach", to nie autostrada. Każdy pas ma dwa kierunki (namiary startu i lądowania) określane w stopniach geograficznych, a pasy mogą być równolegle obok siebie, co się na wielu, w tym wielkich, lotniskach praktykuje, wtedy dostają literki, np. 90R (Right - prawy) i 90L (Left - lewy). Przy podejściu do lądowania z wykorzystaniem systemów ILS (tych "anten"), a to 99,9% podejść samolotów liniowych, ryzyko pomyłki pasa jest prawie zerowe, choć bywały takie przypadki, ale ze względu na błędy pilotów. Każdy nadajnik ILS pracuje na osobnej częstotliwości i generuje wąską wiązkę sygnału, tak że nie zakłóca się z tym obok. Jedyna szansa złego wyboru pasa, to jak pilot źle odrobi zadanie z planowania lotu i nie zna warunków podejścia do docelowego lotniska, tak w skrócie. I co do zasady to pilot podejmuje ostateczną decyzję co do wyboru pasa czy kierunku lądowania, jeżeli bezpieczeństwo samolotu tego wymaga, a naziemna kontrola ma mu wtedy w tym pomagać.

Gruba ryba2piorunów

@Dziwen o kurcze, co za pechowa koincydencja

Pokaż więcej komentarzy (24)

Osobistość

w Ciekawostki

15piorunów

Tragedia na Bałtyku – katastrofa promu „Jan Heweliusz”

Data 14 stycznia już zawsze będzie kojarzyła się z tragedią, jaka rozegrała się na Bałtyku. Tego dnia 1993 roku zatonął kolejowo-samochodowy prom „Jan Heweliusz”, który miał być nazywany przez marynarzy „pływającą trumną”. W wyniku katastrofy zginęło 55 osób. Tym samym

GURU

w Historia

40piorunów

Skazana na zagładę ekspedycja balonem na Arktykę z 1896 roku

„Czy będziemy postrzegani za szaleńców?”, napisał w swoim dzienniku lider ekspedycji Salomon August Andrée na krótko przed swoją śmiercią. 11 lipca 1897 roku trójka Szwedów - Salomon August Andrée, Nils Strindberg i Knut Frænkel – wybrała się na jedną z najambitniejszych

GURU

w WojnawnaRossji

44piorunów

https://bsky.app/profile/specialkhersoncat.bsky.social/post/3le5feet3zc26
rosyjska obrona przeciwlotnicza, nerwowa przez naloty ukraińskich dronów, zestrzeliła samolot azerskich linii lotniczych Baku-Grozny z 67 pasażerami na pokładzie. 32 osoby przeżyły ale liczba ofiar może sie zwiększyć bo jest dużo rannych.
Pewnie będą próbowali zrzucić winę na innych, podobnie jak po zestrzeleniu malezyjskiego lotu MH17.

Osobistość0piorunów

@Kronos typie. Nie ma żadnego potwierdzonego info że został zestrzelony

GURU4piorunów

@mroczny_pies A widziałes zdjęcia i filmy, "typie"?

Osobistość0piorunów

@Kronos tak, widziałem. Ale daje też sobie kilka dni cierpliwości na to żeby ktoś powiedział coś więcej i chociaż to potwierdził. Natomiast Ty juz mówisz że wszystko wiesz

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Historia

2piorunów

Erupcja Toba: Jak zima wulkaniczna zmieniła ewolucję człowieka?

Erupcja Toba… Jedno z największych i najbardziej katastrofalnych wydarzeń wulkanicznych w historii naszej planety… Tak bardzo, że cząsteczki i gazy uwolnione do atmosfery spowodowały globalną zimę wulkaniczną, która trwała latami. Wydarzenie to umieściło zarówno rośliny, jak i

GURU

w Wiadomości Polska

110piorunów

Katastrofa Wojskowego m346 Bielik dzisiaj w Gdyni

https://streamable.com/ms7y8q

Drugie ujęcie
https://streamable.com/730vbx

Fenomen5piorunów

Efekt Top Guna

Statysta0piorunów

Tam dobrze widać że w ostatniej chwili pilot się katapultował i widać kawałek otwartego spadochronu tylko po prostu było za późno?

Twórca0piorunów

@pawllo14 A jesteś w stanie zrobić screena i zaznaczyć jakoś gdzie widzisz ten kawałek spadochronu? Z tego co mi wiadomo to podobno pilot nie podjął próby katapultowania się.

Pokaż więcej komentarzy (40)

Fanatyk

w Dyskusje

0piorunów

Ale wyliczona😅
https://img5.dmty.pl/uploads/202406/1719234337_jiPBEs.mp4

Fenomen1piorunów

@Alawar Ale czemu ona podaje ceny brutto?!
Mam nadzieję że jak jej mąż będzie płacił te 7K brutto, to będzie odprowadzała zaliczki i składki do ZUS 😆 Wyjdzie jej wtedy trochę ponad 4K na rękę.

Fenomen7piorunów

Współczuje facetowi tej głupiej baby.
"A wiecie że ja siedzę i oglądam Hejto za darmo a moderator bierze za to 10 000 zł/m-c i robi to samo co ja, więc to tak, jakbym zarabiał dodatkowo 10 000 zł"?

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

18piorunów

"Lost" w amazońskiej dżungli, czyli Varig Flight 254

3 września 1989 r. pasażerowie brazylijskiego Boeinga 737 usłyszeli jeden z bardziej niepokojących komunikatów, jakie można usłyszeć: "Panie i panowie, nie mam pojęcia, gdzie jesteśmy". Samolot wykonywał bardzo długą podróż z Sao Paulo na południu do Belem na północy robiąc 6 przystanków. Ostatnia część trasy: Maraba-Belem była dość krótka, 187 NM, czyli ok. 346 km - 48 minut lotu. Jak to zwykle bywa - zbiegło się kilka okoliczności. Pierwsza, dość częsta przy katastrofach - znaczna różnica doświadczenia pilotów. Kapitan choć młody, miał spore doświadczenie, m.in. w lotnictwie wojskowym. Pierwszy oficer był nowicjuszem i możliwe, że panowała atmosfera: "młody, siedź cicho, obserwuj i się ucz". Druga, że kilka miesięcy wcześniej w linii lotniczej zmieniono sposób oznaczenia kierunków lotu - dodano liczby dziesiętne, ale już nie dodano kropek xD
Więc kierunek 27° wcześniej drukowano jako 027, a teraz drukowano jako 0270 - bardzo "inteligentna" zmiana.
Zwykle piloci nie korzystali z wydruków, gdyż między popularnymi kierunkami są ustalone korytarze powietrzne, ale na tym ostatnim odcinku takiego nie było. Po prostu trzeba było wprowadzić kurs, a do komputera samolotu odległość, dzięki czemu ten estymował kiedy należy rozpocząć zniżanie. Oczywiście w tym czasie GPS dopiero był planowany, a w samej Brazylii nie było ani pełnego pokrycia radarowego, ani zaawansowanych urządzeń nawigacyjnych.
[Dygresja - samoloty do dziś korzystają ze swojej nawigacji bezwładnościowej i nie wszystkie są wyposażone w GPS, a nawet jeśli są, nie jest on ich głównym instrumentem nawigacyjnym. Ale istnieją podejścia, które wymagają GPSa]
Kapitan oczywiście ustawił kurs lotu 270, bo w planie lotu było wyraźnie napisane 0270. Pierwszy oficer również wprowadził taką wartość po swojej stronie. Po starcie samolot skierował się na zachód, mimo iż cel lotu znajdował się na północny wschód. Pilotów raziło zachodzące Słońce, ale najwyraźniej przez myśl im nie przeszło, że jest to dość nietypowe zachowanie Słońca, gdy się leci na kierunku z Wrocławia do Gdańska. Jedną z przyczyn rozkojarzenia mógł być ważny mecz Brazylia-Chile, który był w tym czasie rozgrywany, więc piloci sami śledzili jego przebieg i przekazywali ważniejsze informacje pasażerom (którzy o to prosili).
Po ok. 20 minutach piloci przełączyli się na radiolatarnię lotniska docelowego, ale sygnału nie było. Zdezorientowani próbowali się skontaktować się z kontrolą lotów Belem, aby zapytać, czy ich radiolatarnia działa. Nie udało się połączyć. Sprawdzili bezpieczniki, czy ich radio działa, a potem przełączyli się na niższą częstotliwość, na której udało im się skontaktować z Belem. Nawiązali również kontakt z samolotem podchodzącym do Belem, który odpowiedział, że przyrządy nawigacyjne lotniska jak i kontakt radiowy z kontrolą lotów najwyraźniej działają poprawnie.
Mimo pięknego zachodu Słońca piloci nie potrafili dostrzec zatoki, nad którą leży Belem. Komputer wskazał, na podstawie przebytego dystansu, że należy rozpocząć zniżanie. Udało się skontaktować na niższej częstotliwości i uzyskać zgodę. Prawdopodobnie jednak nie mieli czasu na żadne odprawy i weryfikacje czegokolwiek. Niedługo później komputer wskazywał, że przebyli dystans planowanego lotu, a jednak pod nimi wciąż zamiast miasta i zatoki była wyłącznie amazońska dżungla. Po dalszych 30 NM kapitan uznał, że jakoś przegapili lotnisko i należy zawrócić. W tym momencie, nawet przy sporym minięciu się z lotniskiem, powinni widzieć przed sobą ocean.
Żeby nie przegapić miasta i lotniska poprosili o zgodę na obniżenie lotu do zaledwie 4000 stóp (1220 m), co oczywiście oznaczało znaczny wzrost zużycia paliwa. Mieli jednak zapas aż na 1,5 godziny lotu, więc bez problemu mogli wrócić na lotnisko w Maraba, z którego startowali. Oczywiście kapitan postanowił dolecieć do celu :smiley:
Pierwszy oficer, który miał wątpliwości co do ich położenia próbował znaleźć alternatywną nawigację - np. stację radiową z Belem, która mogłaby służyć jako radiolatarnia dla samolotu. Pierwsza częstotliwość, nadająca mecz, była ledwo słyszalna, ale już druga, transmitująca nabożeństwo, całkiem dobrze odbierała. Ustawił więc nawigację na tę stację i uzyskał kierunek prosto na południe. Jednocześnie kapitan dostrzegł jakąś rzekę (to musi być Amazonka, prawda?), a lecąc wzdłuż niej mógł znaleźć Belem, tylko trzeba było ustalić kierunek. Tu pomogła stacja radiowa, więc skręcili w prawo, na południe - zupełnie im nie przeszkadzało, że Amazonka płynie z zachodu na wschód.
Śledząc rzekę przelecieli kolejną godzinę, kiedy pierwszy oficer uświadomił sobie, że widzi Krzyż Południa i wreszcie do nich dotarło, że od początku lecieli w złym kierunku i pod nimi wcale nie płynie Amazonka.

A co z genialnym pomysłem nawigowania na stację radiową?
Okazało się, że to nie jest stacja z Belem, tylko z Goiania oddalonego o 1000 km. Z racji dużej odległości stacje mogły używać tej samej częstotliwości, a fale prawdopodobnie odbijały się od jonosfery, co umożliwiało ich dobry odbiór w samolocie. Tego oczywiście w tym momencie nie wiedzieli.
Pierwszą myślą w takiej sytuacji byłoby nadanie Mayday. Mimo braku pokrycia radarowego mogliby liczyć na jakąś pomoc nawigacyjną. Na lotnisku w Belem wiedziano, że coś jest nie tak, skoro godzinę po czasie samolot wciąż nie dotarł na lotnisko, ale nie wszczęto alarmu.
Postanowili się wznieść, żeby oszczędzić paliwo i próbować złapać sygnał radiolatarnii lotniska Maraba lub pobliskiego Carajas. Złapali sygnał, który ich skierował... na południe. Tak, złapali radiolatarnię z Goiania, bo jej fale również odbijały się od jonosfery. Co prawda radiolatarnia nadwała morsem swój kod, ale najwyraźniej piloci nie próbowali tego rozszyfrować. Radiolatarnia z najbliższego Carajas akurat nie działała (mieli o tym informację, ale prawdopodobnie ją pominęli, bo teoretycznie nie było to istotne dla planowanego kierunku lotu), a ta z Maraba była poza zasięgiem.
Kapitan prawidłowo przypuszczał, że są na południowy zachód od Maraba i poprosił pierwszego oficera o odnalezienie mapy nawigacyjnej, ale się to nie udało (prawdopodobnie z powodu stresu). Dowiedzieliby się, że w zasięgu lotu mają lotnisko wojskowe.
W pewnym momencie zrozumieli, że będą lądowali w amazońskiej dżungli, prawdopodobnie przyjęli to z rezygnacją - czyli nie przedyskutowali co należy robić. Po ponad 2 godzinach 48-minutowego lotu kapitan po raz pierwszy odezwał się do pasażerów, że doznali awarii przyrządów nawigacyjnych i będą zmuszeni do lądowania w lesie.

Co należało zrobić?
Skontaktować się z kontrolą lotów, żeby jak najszybciej podjęto akcję ratunkową oraz przedyskutować plan działania. Najlepszym wariantem jest lądowanie na włączonych silnikach - co zapewnia prąd (m.in. oświetlenie) i sterowanie. Czyli nie warto czekać, aż braknie paliwa w powietrzu. Oczywiście zrobiono dokładnie na odwrót. Dodatkowo przy końcu włączyli APU, aby zapewnić zasilanie, ale dzięki temu zużycie paliwa wzrosło jeszcze bardziej, bo silniki wciąż działały.
Z braku paliwa samolot pogrążył się w ciemności z wyjątkiem niektórych zegarów w kokpicie i podświetlenia wyjść ewakuacyjnych. Próbowali zmniejszyć prędkość wysuwając klapy, co wymagało działającej hydrauliki. Pompy wciąż były napędzane przez obracające się siłą powietrza silniki, ale z braku przepływu paliwa nie miały chłodzenia i zaczęły się przegrzewać. Zaświeciła się kontrolka, a pierwszy oficer zrobił to, co powinien w normalnych warunkach - wyłączył pompę. W "spadającym" samolocie jednak ewentualne zatarcie pompy jest najmniejszym zmartwieniem. Klap więc nie było. W drugim układzie jednak pozostało na tyle ciśnienia, że dało się sterować samolotem, choć trzeba było używać znacznej siły. Podczas lądowania w lesie odpadły skrzydła, a siły działające na samolot i pasażerów dochodziły do 15G. Spowodowało to wyrwanie z mocowań niektórych foteli, co zabiło 8 pasażerów i spowodowało urazy wielu innych, w tym 4 ciężkie. Jednak 46 z 54 pasażerów przeżyło katastrofę. Początkowo uciekali jak najdalej od samolotu obawiając się eksplozji, ale nie było już niczego, co mogło eksplodować lub się zapalić.

Na lotnisku w Belem wszczęto alarm, gdyż po takim czasie musiało zabraknąć paliwa, ale w sumie nie wiedziano nawet gdzie szukać. W miejscu katastrofy kapitan i pasażerowie zajmowali się udzielaniem pomocy rannym, jednak z braku oświetlenia nie mogli zrobić nic więcej. Dopiero o świcie kapitan wymontował z samolotu awaryjny nadajnik SOS. Ten model jednak nie był aktywowany przez uderzenie, a przez... zalanie wodą. Musieli więc wykorzystać wszystkie dostępne płyny (w tym mocz), żeby napełnić wiadro i go zanurzyć. Zadziałał. Udało się im nawet to zweryfikować przy pomocy walkmana (odbierali w słuchawkach zakłócenia wywołane sygnałem nadajnika). Nie mieli jednak wody. Jak to zwykle bywa - jeden z pasażerów znał leśny survival, wyprawili niewielką ekspedycję, która znalazła źródło wody. Służby odebrały sygnał i wysłały samoloty w tę okolicę, jednak pierwszego dnia nie udało się niczego dostrzec. Po drugiej nocy pasażerowie postanowili wysłać kolejną ekspedycję, tym razem szukającą cywilizacji. Ku ich zaskoczeniu po zaledwie kilku kilometrach dotarli do granicy dżungli - terenów wypalanych pod uprawy. Znaleźli farmera, który zawiózł jednego z nich kilka kilometrów do swojego sąsiada, posiadającego radio. Pasażer zaczął nadawać co się stało, jednak początkowo nikt w to nie uwierzył. Podawał wielokrotnie numer swojego biletu, aż w końcu ktoś jednak potraktował to serio. Odnaleziono ich 2 dni po katastrofie, ok. 1100 km od lotniska docelowego. Choć kończący się dzień uniemożliwił pełną ewakuację, to przynajmniej dostarczono im jedzenie, koce i leki. Zmarło jeszcze 4 pasażerów, w sumie katastrofa pochłonęła 12.

Całość to modelowy opis "efektu potwierdzenia", w którym piloci trwali do samego końca. Teoretycznie dziś GPS pomógłby ustalić swoje położenie (a zaawansowana nawigacja uniemożliwiłaby dokonanie takiej pomyłki), ale piloci i tak nigdy nie skontaktowali się z kontrolą lotu celem zgłoszenia swojej sytuacji i przynajmniej próby naprowadzenia służb na właściwy kierunek poszukiwań - trudno powiedzieć, czy mając nawet dane GPSa by to zrobili (oczywiście podawałby to samolot automatycznie przez satelitę, ale z tym też różnie bywało - patrz mój wpis o MH370 tu: https://www.hejto.pl/wpis/10-rocznica-zaginiecia-samolotu-mh370-8-marca-minelo-10-lat-od-zaginiecia-boeing )
O katastrofie więcej u Mentour Pilot w najnowszym odcinku:
https://youtu.be/VsT8Q0Fmdcc?si=au7_nB9J9k8s5tH5

GURU0piorunów

Mapa i trasa Maraba-Belem.

Kosmonauta

w Hydepark

7piorunów


Na wypoku malo plusow a to moj pomysl na zart i moje wykonanie, wiec napisze spoiler...

!Ten most na srodku to sie niedawno caly zawailil w USA bo statek przywalil w podpore.

Osobistość0piorunów

Co najmniej 2 wiadukty. Nie klikniesz, to nie zdasz, klikniesz, toś debil...

Pokaż więcej komentarzy (7)

Inspirator

w Dyskusje

17piorunów

Załoga statku, który zniszczył most w Baltimore to 22 Hindusów.

https://www.livemint.com/news/india/baltimore-bridge-collapse-all-indian-crew-aboard-container-ship-collided-report-11711463551154.html

  

Tytan2piorunów

Skoro na pokładzie był pilot portowy to raczej on sterował,, just saying

Tytan1piorunów

Warto nadmienić że hindusi to najlepiej zarabiająca grupa ludzi w USA

Pokaż więcej komentarzy (4)

Tytan

w Hydepark

54piorunów


Po pierwszej w nocy (7:00 cest) doszło do zderzenie statku towarowego z mostem FrancisScottKeyBridge w Baltimore. Most zawalił się, wiele samochodów runęło do wody poniżej.
https://streamable.com/n2ysde

Fanatyk1piorunów

Ale żeby w taki sposób do wojny prowadzić to ja już nie wiem

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Dyskusje

41piorunów

Kolejne nagranie sprzed awaryjnego przyziemienia Ił-76, moment odpadnięcia prawdopodobnie jednego z silników.

https://streamable.com/0uwavu
https://streamable.com/j5evqm
    

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

https://wydarzenia.interia.pl/raport-ukraina-rosja/news-katastrofa-samolotu-il-76-putin-wskazal-winnego,nId,7303466
Ale może niech pokażą światu zdjęcia ciał tych jeńców
  

Mocarz0piorunów

Ale śledztwo w jakim celu i jakie znaczenie ma czy był to Patriot, S300 czy inne badziewie? Samolot z jeńcami wojennymi nie powinien latać w strefie przyfrontowej bez poinformowania o tym walczących stron. Byli na pokładzie jeńcy i Ukraina została poinformowana? Tylko te dwie rzeczy trzeba udowodnić a nie dostaliśmy wiarygodnych informacji o żadnej z nich. Rosja teraz chce międzynarodowego śledztwa w sprawie wszystkiego. Ciekawe jaki ich interes za tym stoi bo przez 2 lata a nawet 10 nie chcieli żadnych śledztw. To jest jedyne pytanie na które chciałbym usłyszeć odpowiedź.

Pokaż więcej komentarzy (2)