Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#kinozmahjongiem

Osobistość

w Filmy

24piorunów

255 + 1 = 256

Tytuł: Predator: Strefa zagrożenia

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Sci-Fi

Reżyseria: Dan Trachtenberg

Czas trwania: 1h 55m

Ocena: 5/10

Chciałam obejrzeć Predatora, a obejrzałam bajkę dla dzieci.

W sumie dobre sceny walk, cała ta śmiercionośna planeta oraz synty z uniwersum Obcego skierowane przez wiecznie głodną biologicznej broni korporację - to są te mocne fragmenty Strefy Zagrożenia. Ale ugłaskany główny predator nie przekonał mnie, mały przyjazny stworek, dream-team i tak dalej. To są typowe motywy bajkowe, pod gusta dzieci o fajnych bohaterów, których warto polubić.

Nie mam nic przeciwko gdy w grę wchodzi podmiana zasad, transformacje jakieś, ku rozwojowi uniwersum. Ale zabrakło mi tego drygu fatalnego i nie do zniesienia odczucia desperacji w starciu z kosmicznym Łowcą. Cała reszta jest i na siłę można nawet zaakceptować owe bajkowo-dzieciowe rzeczy, ale jednak brak tej desperacji ofiary pozbawia ten film siły uniwersum predatorskiego.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fanatyk4piorunów

I się nic w tym nie zmieni. Korpo walczy o to by filmy miały jak najniższe PG bo kasa kasa kasa będziesz za kasę ssał .... Ten film jest pierwszym z predatorow z pg13. To już nigdy nie będzie mroczny horror tylko maskotka do kupienia

Autorytet1piorunów

Ja się nawet cieszę, bo uniwersum się rozwija. Nic tak nie zabija światów sci-fi jak brak eksperymentów, nawet jeśli by miały by klockiem.
A że uniwersum od samego początku było niepoważne, to nawet nie szkoda łamania schematów.
Ale muszę go przede wszystkim obejrzeć, bo jeszcze wyjdzie, że ja go tak bronię, a to gniot totalny kręcony taboretem :P

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Filmy

10piorunów

254 + 1 = 255

Tytuł: Elizabeth

Rok produkcji: 1988

Kategoria: Dramat historyczny / Kostiumowy

Reżyseria: Shekhar Kapur

Czas trwania: 2h 4m

Ocena: 8/10

Przypomnienie seansu po latach. Film wciąż bardzo dobry.

Jak królowa Elżbieta stała się "tą" królową Elżbietą. Niezwykła droga młodej naiwnej dziewczyny, która wkracza na drogę przywództwa i okazuje się, że potrafi tam się odnaleźć. Mimo wielu nacisków, rad doradców, Elżbieta postanawia ostatecznie nie łączyć się z nikim więzami małżeńskimi i sama zająć się władaniem.

Wspaniała rola Cate Blanchett, która potrafi oddać i nastroje zakochanej dziewczyny i powagę władzy królowej na tronie. Bardzo fajnie oddane realia, męski świat osacza Elżbietę, ale ta trzymając za plecami lojalnego sir Walsinghama (w tej roli znakomity Geoffrey Rush), potrafi odeprzeć wszelkie ataki i postawić na swoim.

Dworskie i polityczne intrygi, zamachy, wojny i przede wszystkim próba ustawienia Elżbiety, która postanawia jednak udowodnić, że kobieta także może władać krajem.

Bardzo fajny dramat historyczny, trzyma za oczyska i nawet oglądany po raz któryś ten film potrafi zaskoczyć i wciągnąć.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Filmy

27piorunów

241 + 1 = 242

Tytuł: La strada

Rok produkcji: 1954

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Federico Fellini

Czas trwania: 1h 49m

Ocena: 9/10

Co można było kilkadziesiąt lat temu kupić za 10 tysięcy lirów? Dziewczynę o imieniu Gelsomina. Taką to istotę bierze ze sobą w podróż Zampano, gburowaty siłacz, który jeździ po kraju motocyklem z przyczepą (w której zresztą mieszka wraz z Gelsominą) i daje występy. Czasem też występuje w cyrkach.

Gelsomina jest głupiutka, naiwna, nie znająca życia ani świata dostaje surową lekcję. Tam, gdzie "tresura" nie działa Zampano przyucza nową współpracownicę przemocą. W sumie nowe, artystyczne życie, nawet pasuje Gelsominie - próbuje się w nim odnaleźć, choć jest nieudolna czym wiecznie denerwuje naburmuszonego Zampano.

Nawiązuje nawet dziwaczny rys przyjaźni z jednym z innych cyrkowców - linoskoczka Głupca, który prowokuje dziewczynę do opuszczenia Zampano. Jednak ona nie potrafi się odnaleźć sama, zostaje przy wielkim siłaczu.

Jednak, gdy Zampano pewnego dnia przesadzi w swoich działaniach (trochę przypadkowo, bez premedytacji, trzeba to przyznać), Gelsomina nigdy już nie będzie taka sama. Trauma zdarzenia wprawia dziewczynę w depresję, takiego zachowania nie umie zrozumieć mężczyzna, który ją wziął w podróż. Dlatego pewnego dnia odchodzi po cichu, zostawiając ją samą - chociaż to ona miała lepsze powody by go opuścić, ale nigdy tego nie zrobiła.

To opowieść o ludziach nieprzystosowanych, czego skrajnym wyrazem jest Gelsomina. Możesz jej nawet podać pomocną dłoń, ale ona nie będzie wiedziała co z nią zrobić. Tak bardzo nie jest gotowa żyć sama w tym świecie.

Skutki opuszczenia przez Zampano będą tragiczne, ale dzięki temu zobaczymy wreszcie jego ludzką twarz - że też ukrywa gdzieś uczucia, tylko schował je głęboko i daleko za ciasnym murem nieprzystępności.

To bardzo piękny i smutny film zarazem. Giulietta Masina jako główna bohaterka przykuwa nasz wzrok i jej twarz jest dosłownie "twarzą" tego filmu. Ani na krok nie ustępuje jej Anthony Quinn. Zresztą dzieł pana Felliniego nie trzeba rekomendować, choć na pewno warto!

"La strada" moim zdaniem to obowiązkowy seans dla każdego kinomana.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Filmy

18piorunów

Hejo Hejto, potrzebuję Waszej pomocy 😉

Wpadłam na debilny lub genialny pomysł, by niektóre ze swoich notek filmowych, które tu wklejam, redagować i publikować na facebookowym blogu.

Może zostanę słynną social mediową filmoznawczynia, a może zaginę pośród setek podobnych takich blogów.

Ale spróbować można, prawda?

Chcę iść drogą rozwoju pisania o filmach. Już Wy tutaj dużo mi w tym pomogliście ❤️ - zmobilizowaliście, więc...

...jeśli ktoś chciałby pomóc (podziękowania z góry) - obserwujcie, lajkujcie, udostępniajcie.

https://www.facebook.com/zagubionafilmostrada/

GURU4piorunów

@Mahjong nie korzystam dużo z pejsa ale zaobserwowałem, co mi szkodzi ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯ powodzenia :grinning:

Autorytet4piorunów

@Mahjong z facebooka za bardzo nie korzystam, mam jakies konto do przegladania, zostawiłem ci lajka i followa, może wrzucaj jakieś głośne filmy na początek, pewnie lepiej się klika, ale ja się gówno znam na algorytmach

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Seriale

15piorunów

237 + 1 = 238

Tytuł: Niebo. Rok w piekle

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Ocena: 6/10

Początek lat 90. i wybuch sekty Niebo. w roli charyzmatycznego guru Tomasz Kot. Pierwsze dwa odcinki były nawet spoko, ale potem lekki zjazd. O ile Kot robi swoje to aktor grający Kellera mocno mi działał na nerwy, których nie zdołała nawet ukoić Zofia Jastrzębska w roli partnerki Kellera.

Niby nie ogląda się źle, ale przeskok pomiędzy dobrym okresem Nieba a złym właściwie nie istnieje. Guru zaczyna dość szybko odpierdalać akcje i przez to reakcja nieban wydaje się nieco karykaturalna - podążają za Piotrem jak bezmózgie baranki nie widząc, że ich guru z przefajnego psychocoacha zamienił się w manipulatora z kompleksem Boga. Może też o to chodziło, ale tego nie widać - skąd ta zmiana u Piotra, albo też brakuje po prostu podkreślenia, że zawsze taki był, ale ujawnił swoją naturę po czasie.

Sama postać Kellera to chyba powinna iść pod dekonstrukcję całej roli ze scenariusza. Jest po prostu nierealna owa postać, nie wiem jak jest w książce, ale w filmie Sebastian nie wydaje się niby naiwny, ale zachowuje się tak. Brakuje tu jakiegoś ogrania, nie widziałam po prostu tej postaci.

Jeszcze jest Zofia Strzelińska w roli partnerki Seby, i chyba tylko jej postać jest logicznie rozrysowana. Różczka w roli żony guru to niestety trzecioplanowy robot, nie pokazała tam swojego kunsztu aktorskiego w pełni.

Do obejrzenia, polskie seriale/filmy robione ostatnio odnoszące się do starszych lat (jak widać upodobanie latami 90. jest najmocniejsze) są dobrze zrobione, wiadomo, że zawsze jakieś błędy się wyłapie, ale ogółem czuć pełnię realizacji.

Serial liczy 6 odcinków i można go zobaczyć na HBO.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Lider2piorunów

@Mahjong do 4 odcinka był całkiem spoko, ale później to już niezły meksyk się tam odjaniepawla

Fanatyk1piorunów

@WujekAlien ostatni odcinek, to jakaś jazda. Ktoś w ogóle skumał o co tam chodziło?

Lider1piorunów

@WatluszPierwszy nie mam pojęcia, aż z ciekawości wciągnę książkę, żeby porównać z serialem

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Filmy

16piorunów

234 + 1 = 235

Tytuł: Kryjówka Białego Węża

Rok produkcji: 1988

Kategoria: Horror

Reżyseria: Ken Russell

Czas trwania: 1h 33m

Ocena: 7+/10

Archeolog Angus znajduje dziwną czaszkę, nie potrafi zidentyfikować do jakiego zwierzęcia mogła należeć. Wraz parą sióstr idzie na przyjęcie gdzie poznaje lorda D'Amptona (w tej roli Hugh Grant), na którego posesji Angus znalazł czaszkę. Jak się okazuje istnieje mit, że przodek lorda zabił swego czasu strasznego potwora - białego wielkiego węża. Siostry wciąż natomiast przeżywają zniknięcie rodziców. Tajemnicze zniknięcia w tym regionie mogą zaraz stać się normą. Niedaleko stąd mieszka lady Sylvia Marsh - przedziwna, seksowna kobieta, która jak się okazuje wyznaje kult Białego Węża - Dionina, który przegrał z Bogiem i musiał opuścić Eden.

Kult sięga czasów rzymskich, a ukąszenie lady zamienia ludzi w wampiry. Nasza czwórka zamierza odkryć tajemnicę potwora oraz zmierzyć się ze złem panującym w wiosce.

Brzmi jak zwyczajny horror, prawda? Ale to horror Kena Russella. Więc sorry, ale nie może być zwyczajny. "Kryjówka Białego Węża" jest wręcz wypełniona erotyzmem, często zahaczającym o przedziwne fetysze jak na przykład wielkie zaostrzone dildo, które posiada (a nawet ubiera w wiadomym celu) nasza femme fatale, lady Marsh.

Niektóre wizje pojawiające się w tym filmie miały nawet taki vibe "Diabłów" tego samego reżysera - w "Kryjówce" zakonnice gwałcone przez rzymskich legionistów, w tle ukrzyżowany Jezus, którego krzyż oplata wielki biały wąż.

Obraz ten jest bardzo campowy, czasami wręcz mocno kiczowaty, ale wizja artystyczna Russella, który z chęcią sięga w inspirację starymi brytyjskimi horrorami, staje się w pewnym momencie miszmaszem tego wszystkiego co właśnie Russell wielbi umieszczać w swoich filmach czyli mocniejsze wątki erotyczne oraz wręcz mityczna lub religijna groza.

Te elementy budują film dziwny, dziwaczny, choć nie odbiegający wcale od prawideł standardowego horroru. Specyficzne ujęcia, nagość i motyw gore - to ujarzmia efektownie definicję filmu grozy i tworzy nową - horror według Kena Russella.

To przeżycie dość intensywne, zabarwione humorem, obrazoburcze. Russellowskie klimaty w swojej pełni. Nie każdemu może przypaść do gustu, bo to czasem jechanka bez hamulców, których brytyjski reżyser nigdy nie umiał zaciągać.

Dla fanów filmów tego pana to będzie gratka. Taka jak dla mnie.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen1piorunów

@Mahjong zachecilas, bedzie ogladane, powiedz tylko czy dostepny na jakiejs platformie?

Osobistość1piorunów

@Pirazy na CDA. Szykuj się na pojebany seans :grinning:

Fenomen1piorunów

@Mahjong obejrzane, musze przyznac, ze z przyjemnoscia(?). Na pewno z ochota. Ostatnio niewiele mialem sytuacji, ze film mnie wciagnal na tyle, ze nie mialem ochoty co chwile sprawdzac, ile jeszcze do konca. Tutaj caly seans przebiegl bez takiej potrzeby. Oczywiscie juz wiedzialem po Twoim opisie, czego moge sie spodziewac, wiec pewnie i moje reakcje na niektore sceny nie byly takie jakbym to ogladal "z marszu", ale wydaje mi sie, ze widywalem juz bardziej "hardkorowe" sceny ( ͡~ ͜ʖ ͡°) a ze nie mam nic przeciwko takowym to zaliczam ten film do kategorii "podobal mnie sie" i czekam na kolejne propozycje :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Filmy

15piorunów

233 + 1 = 234

Tytuł: Koszmar z ulicy Wiązów 2: Zemsta Freddy'ego

Rok produkcji: 1985

Kategoria: Horror

Reżyseria: Jack Sholder

Czas trwania: 1h 27m

Ocena: 4+/10

To nie był tak dobry seans jak pierwsza część. Widać brak ręki Cravena. Fabuła oscyluje wokół chłopaka Jessego, który z rodzicami wprowadza się do domu przy ul. Wiązowej. Jakiego domu to chyba nie muszę wspominać. Oczywiście zaczyna śnić okropne koszmary o spalonym mężczyźnie w pasiastym sweterku.

To Freddy Krueger, który chce przejąć chłopaka by już na całego mordować także na jawie. I idzie mu nawet całkiem nieźle, ale chłopak zaczyna rozkminiać o co się rozchodzi i podejmuje nierówną walkę z psychopatycznym potworkiem.

Film jest wybornie homoerotyczny. Zamiast krzyczących panienek z latającą biustem mamy mokre męskie torsy i nawet parę razy gołe męskie pupcie się pojawiły.

Znów seans współdzielony, więc zabawa była niezła, co jednak nie skusiło mnie do podwyższenia oceny. To po prostu średni horror, powstały na pewnej bazie. Może i można było się pośmiać, pobawić, ale gdybym oglądała sama to bym była rozczarowana ostro. Za tydzień kolejna część - już się boję co tam będzie na mnie czekać :smiley:

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Seriale

13piorunów

229 + 1 = 230

Tytuł: Wywiad z wampirem

Rok produkcji: 2022

Kategoria: Horror / Kostiumowy

Reżyseria: Rolin Jones

Ocena: 8/10

Jestem w szoku jaki świetny to serial i jak ładnie wszystko wplątali. W sumie i książka i poprzednia adaptacja była nacechowana silną, wręcz homoseksualną więzią, głównych bohaterów więc romans dwóch wampirów przyjęłam naturalnie i bez żadnego oporu. Duża w tym zasługa aktora grającego Lestata - Sama Reida. Czasem gra tak znakomicie aż przyćmiewa pozostałych aktorów.

Bardzo fajnie oddana atmosfera Nowego Orleanu, akcja toczy się sto lat później niż w książce więc czarnoskóry aktor grający Louisa też wydaje się naturalnym wyborem. Czytałam wiele zarzutów, że to na siłę "woke" itp., ale ja tego nie czułam w ogóle, zresztą po chwili nawet nie zwraca się na to uwagi. Dramaturgia i akcja, relacje - to wszystko bierze górę nad takimi rozmyślaniami.

Louis i Lestat to jedne z najlepiej rozpisanych wampirów w historii literatury i sztuki wszelakiej. I tak samo jest w tym serialu.

Ba! serialowy Lestat ma z tysiąc więcej warstw niż rozszalała tomcuisowska wersja (też przecież świetna rola!) z filmu z 1994 roku.

Bardzo fajnie było mi w tym wampirzym świecie, który zarazem oddaje epokę jak i strukturę wieloletniego związku, który przechodzi wzloty i kryzysy. Akcja ukoi także pragnienie widoku krwi, serial nie bawi się w czystość wampirzej konsumpcji - czasem fakt, piją ową krew jak wino, ale często jucha leje się z przegryzionych szyj jak woda z z odkręconego kranu.

Do tego oczywiście w serialu mamy drugą linię czasową - rozgrywającą się w czasach współczesnych bajecznie bogaty Louis udziela wywiadu dziennikarzowi o swoim życiu, zgodnie z tytułem. Rozmowy z dziennikarzem ujawniają niejasną do końca pamięć Louisa i podejmują filozofię działań Louisa i analizę tego niezwykłego związku z Lestatem.

Czekam niecierpliwie aż wrzucą gdzieś drugi sezon.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Gruba ryba2piorunów

nawet nie wiedziałem że taki serial powstał, film kiedyś oglądałem. Dodane do obejrzenia.

Osobistość

w Filmy

11piorunów

228 + 1 = 229

Tytuł: Wielki Marty

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Josh Safdie

Czas trwania: 2h 29m

Ocena: 7+/10

Kolejny "szybki" film Safdiego. Dynamika akcji czasem wkracza na takie zakręty, że prawie driftujemy w kinowym fotelu (lub na kanapie, jak kto woli). Chalamet podąża z charyzmą i potęgą ambicji niczym na złamanie karku jako Marty.

To typ faceta, który nie cofnie się przed niczym by dążyć do swojego celu - tym celem jest wyjazd do Tokio, na mistrzostwa w tenisie stołowym. Dla Marty'ego nie ma granic nie do przekroczenia - podejmie się wszystkiego byle zdobyć, to co chce.

Wielkie zachwycenie jest tym filmem, ale dla mnie jednak Nieoszlifowane diamenty miały bardziej równą dynamikę. Marty biega, piędzi, krzyczy - jest go wszędzie pełno, Wypełnia obraz całym sobą i dobrą decyzją było obsadzenie Chalameta.

Jednak już w trakcie i po seansie czułam się przytłoczona - nie ma tam czasu na głębszy oddech, refleksje same się nawijają, ale akcja leci dalej i czas na rozmyślania minął. Oglądając ten film czułam się jakbym robiła speedrun chociaż film trwa przecież 2 i pół godziny, więc całkiem sporo!

Film z dwupaku - poszłam do kina właśnie na Martiego, był moim docelowym seansem, ale jak idę do studyjniaka to lubię jeszcze dołożyć jakiś seans, jeden po drugim i tam wpadła przed Martym "La grazia", która mnie po prostu rozwaliła i zdominowała ten filmowy wieczór. Marty wypadł po tym obrazie nieźle, ale nie aż tak nieźle.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

GURU8piorunów

@Mahjong też wczoraj byłem i ocena podobna u mnie. Dobry film, Szalemet jak zwykle świetne aktorstwo. Gościa się nie dało lubić.

Osobistość

w Filmy

16piorunów

227 + 1 = 228

Tytuł: La grazia

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Paolo Sorrentino

Czas trwania: 2h 11m

Ocena: 9/10

Prezydent Włoch (fikcyjny) i jego ostatnie pół roku mandatu. Akcja filmu skupia się wokół dwóch próśb o ułaskawienie i ustawy o eutanazji. Podróżujemy więc razem z Prezydentem (w tej roli znakomity Tony Servillo) nie tylko przez gabinety i rozmowy o polityce, ale także przez jego życie - wielka tęsknota za zmarłą żoną, skomplikowane stosunki z córką, którą Prezydent wprost wielbi i ceni mocno - wie już, że ona go przerosła.

W tym filmie każda wymiana zdań jest ważna, a przemyślane zdjęcia dodają uroku, nie jest to przy tym wcale nadęty obraz (papież w dredach odjeżdżający na skuterze vibe). Oglądało mi się wybornie, wprost na spiętej d⁎⁎ie. Jestem absolutnie zachwycona tym obrazem, nie spodziewałam się, że tak mnie skupi i tak weźmie równocześnie za głowę i serce.

Warto zobaczyć prawdziwe rozterki głowy państwa, szczególnie w czasach gdy na czele jednego z największych krajów na świecie jest klaun, który uprawia ze swojego zawodu pośmiewisko.

W filmie Sorrentino nie ma tego - tu są poważne sprawy i prezydent czuje wielką wagę swoich decyzji.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Osobistość1piorunów

@Vampiress toż to brzmi jak Człowiek w żelaznej masce Dumasa! Dzięki, będę szukać - brzmi arcy ciekawie :smiley:

ps. na Netflix jest!

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Seriale

13piorunów

219 + 1 = 220

Tytuł: Studio

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Seth Rogen, Evan Goldberg

Ocena: 8/10

Kolejny dobry serial z Apple. Seth Gordon w roli fajtłapowatego szefa dużego studia filmowego, który próbuje pogodzić ambicje na robienie dobrych filmów z robieniem kasowych filmów. W każdym odcinku oglądamy jego perypetie w filmowym interesie.

W rolach reżyserów czy aktorów - prawdziwi reżyserzy czy aktorzy. Czyli na przykład Martin Scorsese gra samego siebie.

Dużo śmiania się, szczególnie dobra opcja komediowa dla miłośników kina, nie wiem czy zwykły śmiertelnik wie w ogóle jak wygląda Scorsese czy inny reżyser, nie mówiąc już o kojarzeniu filmów, więc dobrze podchodzić z jakąkolwiek wiedzą do tego serialu. Fajna jazzowa muzyczka, wyraziste postacie, dużo wyśmiewania hollywoodzkiej hipokryzji. Polecam.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Lider0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Filmy

17piorunów

218 + 1 = 219

Tytuł: Together

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Horror

Reżyseria: Michael Shanks

Czas trwania: 1h 42m

Ocena: 7/10

Niby to body horror, ale w sumie jakby też nie do końca horror, bo to zaledwie szaty mające przykryć metaforę związku.

Millie i Tim wyjeżdżają na wieś. Oczywiście ten wyjazd ma pomóc im związkowi. I pomaga, ale nie do końca tak jakby oni chcieli. Po tylu latach w ich relację wchodzi lekka stagnacja, zachowują się trochę jak stare dobre małżeństwo.

Niezbyt udana przygoda w lesie prowadzi do niezwykłych wydarzeń. Nagle ich ciała zaczynają działać na siebie jak magnes. Oboje będą próbować do samego końca nie dopuścić do fizycznego zjednoczenia, ale czy koniecznie to będzie najlepszy pomysł? Alternatywą pozostaje niedopasowany związek, który i tak będzie trwał, bo oboje mimo zanikającej między nimi chemii, która reprezentuje zakochanie, nie potrafią bez siebie żyć.

Myślałam, że będzie gorzej. Co prawda na moje oko to body horroru jest ilość legitna, lecz minimalna. Raczej robotę czynią tu aktorzy: Dave Franco i Allison Brie - i ten duet właśnie jest moim zdaniem siłą tego filmu.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Mistrz3piorunów

@Mahjong brzmi głupio :confused:

Osobistość1piorunów

@cebulaZrosolu e tam, fajny film w ubraniu body horroru. Nic wyjątkowego, ale dobrze się ogląda, niektóre sceny podnoszą włosy na skórze i wykrzywiają mordkę w obrzydzeniu xD

GURU2piorunów

This is how you don't sexualize Amy

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Filmy

13piorunów

217 + 1 = 218

Tytuł: LARP. Miłość, trolle i inne questy

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Kordian Kądziela

Czas trwania: 1h 33m

Ocena: 7/10

Sergiusz i jego banda to nastolatkowie zafiksowani na fantasy, RPG i LARPpie. W szkole muszą się męczyć z zapyziałymi nauczycielami i bullerami, jeden szczególnie sobie przypodobał rzucanie jedzeniem w Sergiusza.

Wszystko się zmienia gdy do szkoły przychodzi nowa uczennica - Helena. Sergiusz natychmiast się w niej zakochuje i zaprzyjaźnia się z dziewczyną. Ale ona jakby się bała tego znęcania i przystaje z grupką "elitarnych" uczniów.

Tymczasem Sergiusz ma swoje problemy, z przyjaciółmi, którzy mu zwracają uwagę, że za bardzo się od nich odciął i z ojcem, który stara wychowywać samotnie dwóch synów, no i wiadomo, że nie do końca mu to wychodzi.

Ogólnie całkiem zgrabna komedia coming-out-of-age. Ma sznyt nerdowski, szkolny. Wiele razy pośmiane, i to dobrze pośmiane, ogólnie wyszło lepiej niż podejrzewałam. Good fun.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Filmy

13piorunów

213 + 1 = 214

Tytuł: Cmentarz wspaniałości

Rok produkcji: 2015

Kategoria: Dramat / Slow Cinema

Reżyseria: Apichatpong Weerasethakul

Czas trwania: 2h 2m

Ocena: 8/10

"Cmentarz wspaniałości" to typowe slow cinema.

Wolontariuszka Jen, z jedną nogą krótszą od drugiej, mająca męża Amerykanina, pomaga w szpitalu nad opieką żołnierzy, którzy zapadli w tajemniczą śpiączkę. Sam film opowiada o tym gdzie przebiega granica pomiędzy jawą a snem.

Jen szczególną więź nawiązuje z żołnierzem Itt, nazywając go swoim "synem". Te rzadkie momenty gdy mężczyzna budzi się, spędzają razem, kontemplując własne życie i otaczający ich świat. A owy świat to właśnie "cmentarz wspaniałości". Cmentarz bo historia, pamięć i przeszłość, wspaniałość bo życie? Tak to można zrozumieć, przynajmniej na pierwszy rzut oka.

Sam tytułowy szpital stoi właśnie w miejscu gdzie kiedyś znajdował się cmentarz. Według legend cmentarz ten odwiedzali boscy królowe, który korzystali z energii zmarłych? A może śniących?

Jen spotyka dwie księżniczki z sanktuarium, które wyglądają jak zwykłe dziewczyny, i to one właśnie opowiadają Jen o owym cmentarzu.

To zapewne tłumaczy dziwną katatonię żołnierzy. Jen zaprzyjaźnia się również z dziewczyną-medium, która próbuje odczytać myśli śpiących żołnierzy. Pewnego dnia gdy Itt zasypia nagle w altance dziewczyna zabiera Jen jako Itt w podróż po królewskim pałacu.

W filmie nie widzimy świata snów, nawet owa podróż po pałacu odbywa się wyłącznie w wyobraźni naszej i bohaterów, chociaż prawdopodobnie oni naprawdę przechadzają się po ścieżkach przeszłości.

Jednak owy świat snu, który przenika do rzeczywistości, jest bardzo wyczuwalny. Na tyle wyczuwalny, że czasem i sama Jen będzie potrzebowała klucza by zrozumieć po której stronie akurat się znajduje.

Weerasethakul opowiadał, że film ma także wymiar polityczny, dotyczący Tajlandii. Niestety, bez umownie poznanej historii, szczegółów, ciężko to odczytać. Ale jako film o tym co mamy przed oczami, o nieustającej chęci na sen, by oderwać się od rzeczywistości i tej cienkiej granicy, którą gdy już przesuniemy, ciężko ją potem zauważyć i wrócić do czystej jawy, to spełnia się absolutnie.

Realizacyjnie jest bardzo pięknie, wiadomo, to slow cinema, więc ujęcia trwają przysłowiową wieczność, specyfika ujęć nie zawsze oddaje jakąś ideę, albo to my widzowie mamy trudność z odczytaniem. Myślę jednak, że gdybym przysiadła do pisania o tym filmie w dłuższej formie - w trakcie researchu znalazłabym odniesienia, wszędzie tam gdzie w głowie zostawiłam pytajnik.

Podobało mi się. Muszę przyznać, że przeszłam dzięki festiwalom filmowym niezłą drogę od uczuleniowca na "wolno dziejące się filmy" do fanki powolnego rozkoszowania się kinem.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Filmy

10piorunów

208 + 1 = 209

Tytuł: David Bowie: ostatni akt

Kategoria: Dokumentalny

Reżyseria: Jonathan Stiasny

Czas trwania: 90 min

Ocena: 5/10

Chaotyczny film, który niby ma opowiadać o końcowej erze twórczości Davida Bowie, ale jakoś tak się rozpędzili, że przedstawili skrawek prawie każdej dekady Bowiego, i dopiero ostatni kwadrans jest o finalnej płycie - swoistym epitafium twórcy, który umarł zaraz po premierze "Black Star".

Ale mimo wszystko zawsze miła ta podróż z panem Bowie, bo pokazuje jak bardzo wszechstronnym i indywidualnym artystą był. Nie bał się brać za rogi z żadną muzyką, szukał inspiracji w różnych gatunkach, byle zawsze postawić na swoim. Jak ktoś fajnie się wypowiedział o nim w tym dokumencie - że Bowie był Elvisem swoich czasów.

Do obejrzenia, ale nic więcej.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Filmy

12piorunów

207 + 1 = 208

Tytuł: Ciało i dusza

Rok produkcji: 2023

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Loïc Tanson

Czas trwania: 2h

Ocena: 5,5/10

Taki europejski western. Luksemburski.

Luksemburg, wiek XIX. Trudne czasy tworzą trudnych ludzi do życia - pewna osada radzi sobie całkiem nieźle z przeciwnościami losu. Ale władzę sprawuje tam rodzina Graffów z obrzydliwym ojcem na czele, który uważa się wręcza za boga, wytyczającego los zwykłym ludziom. Jesteście głodni? damy wam chleb w zamian za jedną z waszych córek. Bowiem nestor rodu goni za rozmnażaniem się rodziny Graffów, co sam spełnił całkiem nieźle mając kilku synów.

Dziewczynki, gdy tylko zaczynają miesiączkować, zostają oddane najpierw do dyspozycji seniora Graffa.

Helene przy pomocy jej rówieśnika - syna Graffa, Jona - chce uciec z osady. Ale zostają przyłapani. Ojciec okalecza w ramach kary własnego syna, a Helene wraz z matką i ojcem opuszcza wioskę. Tam jej rodzice zostaną zabici a ona sama zostawiona na śmierć.

Lata później do osady przybywa dziwna, wytatuowana na twarzy kobieta. To właśnie dorosła już Helen, która przybyła by zemścić się na rodzinie Graffów.

W rodzinie jest kiepsko trochę, bowiem synowie Graffa chociaż płodzą na potęgę wnuków, to ci zaraz umierają po narodzeniu. Linia Graffów stoi więc na skraju załamania. Do tego dochodzi konflikt z wojskiem, które nadzoruje budowę kolei. Owy konflikt stworzy właściwie sama Helen, która wchodzi do osady, udając osobniczkę, która chce z nimi żyć, a tak naprawdę od środka chce pozbyć się po kolei każdego Graffa.

Brzmi nieźle, co? I tak jest przez jakąś część filmu. Jednak im bliżej końca tym bardziej męczył mnie ten film.

Realizacyjnie to sprawia wrażenie miszmaszu, niby pod batutą reżysera, ale czasem ten styl ucieka, rozwarstwia się by znów być zwykłym solidnym kręceniem. To na pewno nie pomogło dynamice filmu, która najpierw tworzy z Helene silną i zdecydowaną heroinę, potem feminę, która chce uwolnić też żeńską zniewoloną część osady Graffów, potem ofiarę graffowskich oprawców. Ech, sama postać chyba nie wie kim ma być, na szczęście cel zemsty wciąż żywy i gorący.

Może i bym dała 6/10, bo jednak fajowe zdjęcia (mimo realizacyjnego niezdecydowania), fajni aktorzy no i ten sznyt europejskiej egzotyczności w postaci historii Luksemburga. Do tego motyw zemsty - to zawsze dobry haczyk na widza. Ale druga połowa filmu, gdy straciła świeżość tego wszystkiego co wspomniałam, uwydatnia po prostu średnią solidność tego filmu.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Osobistość

w Filmy

33piorunów

195 + 1 = 196

Tytuł: Koszmar z ulicy Wiązów

Rok produkcji: 1984

Kategoria: Horror

Reżyseria: Wes Craven

Czas trwania: 1h 31m

Ocena: 7/10

Jeśli macie problemy ze snem włączcie sobie ten film! Na pewno wam nie pomoże 😉

Klasyka gatunku.

Freddy Krueger, szalony morderca dzieci napastuje grupę nastolatków w snach. Nancy po wielu tragicznych wydarzeniach postanawia stawić czoła władcy koszmarów zanim i ją zdejmie z tego padołu łez.

Miło było wrócić do tego seansu po tak wielu latach - nie oglądałam sama, więc seans był bardziej rozśmieszający. Ale fakt faktem - ten tytuł dalej broni się po latach.

Protip: jeśli wybieracie współpracownika do pokonania Frieddiego, nie idźcie na urodę - Nancy za swojego wartownika wybrała chłopaka Glenna (debiut Johnny Deppa). Glenn zawalił po całej linii, i potem musieli go wynosić wiadrami z domu.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Lider6piorunów

@Mahjong te teen slashery z lat 80. i 90. mają coś w sobie, że zaczynasz oglądać i trudno przerwać.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Filmy

10piorunów

194 + 1 = 195

Tytuł: Edward II

Rok produkcji: 1991

Kategoria: Dramat historyczny

Reżyseria: Derek Jarman

Czas trwania: 1h 30m

Ocena: 7,5/10

Bardzo punkowy i bardzo queerowy film jak na Jarmana przystało. To opowieść w szatach modernizmu o homofobii, opowieść zrobiona na podstawie prawdziwej historii o angielskim królu Edwardzie II.

Edward miał swojego faworyta, Gavestona, który został wygnany, jeszcze za panowania Edwarda I. Ale po śmierci ojca Edward II sprowadza swojego kochanka z powrotem, nadaje mi znaczące tytuły, czym wzburza angielskich baronów i swoją żonę Izabellę. Możni wraz z żoną zaczynają spiskować by usunąć Gavestona już na zawsze. Oczywiście ku rozpaczy króla, który mimo, że już wcześniej mścił się na biskupie, to jednak nie zmieni decyzji baronów o pozbyciu się królewskiego kochanka.

Dość teatralny film, aktorzy występują często we współczesnych Jarmanowi strojach i film ogólnie oddaje homofobiczną taczerowską atmosferę panującą wtedy w Anglii. Mamy więc nawet marsz równości, a raczej protest antyhomofobiczny, sami aktorzy mówią językiem wystylizowanym na dawną epokę (film powstał na kanwie sztuki Christophera Marlowe’a).

Wiadomo, że takie filmy nie są dla każdego. Jarman ma specyficzny styl, oddający całkiem nieźle nastroje brytyjskie lat 80. Większość jego filmów jest właśnie taka punkowo-queerowa, więc jak kogoś to odrzuca, to wie, że Jarmana trzeba omijać. Do mnie to dociera, bawiłam się dobrze.

To początek mojej przygody z tym reżyserem, widziałam już "Jubileusz" i dawno temu "Caravaggio" (ten rewatch zostawiam sobie na koniec). I na pewno będę dalej oglądać te jarmanowskie obrazy.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Seriale

14piorunów

188 + 1 = 189

Tytuł: Krople Boga

Rok produkcji: 2023

Kategoria: Dramat

Ocena: 8+/10

Nieoczywiste ale świetne, mniej znane seriale - niestety, to rzadki materiał w zalewie serialowego syfu, gdzie mainstream potrafi wynieść wysoko w popularność jakieś ledwo wciągające średniaki. A tymczasem naprawdę znakomite rzeczy są jakoś pochowane i mało artykułowane. A szkoda.

Więc zaproponuję Wam mało znany serial, ale bardzo wciągający i znakomity - "Krople Boga" (Apple TV).

To międzynarodowa koprodukcja powstała na bazie mangi. Ale niech was to nie odstrasza. Serial jest wersją aktorską i spora rzesza aktorów - głównie francuskich i japońskich robi tu robotę.

Umiera kultowy i legendarny znawca wina - Alexandre Leger. W spadku pozostawia swoją osobistą kolekcję win wartą prawie 200 mln dolarów, ogólnie całą swoją spuściznę. Jest jeden haczyk - spadkobierców jest dwóch i tylko jeden może wygrać wszystko, bowiem Leger w testamencie rozpisuje test winiarski.

W szranki stają dwie osoby. Córka Legera, Camille, z która od lat ojciec nie miał kontaktu oraz jego japoński uczeń Issei Tomine.

Camille ma swoiste uczulenie na skomplikowane potrawy oraz na alkohol, chociaż gdy była dzieckiem ojciec mocno ją przyuczał, będąc pewien jej doskonałego podniebienia. Natomiast Issei to typowy japoński produkt bogatej w tradycję rodziny, który biorąc udział w teście wyklucza tym samym siebie z rodzinnego dziedzictwa.

W trakcie serialu poznajemy i Camille oraz Isseiego, ich rozterki, osobowości, odczucia. Czasem też cofamy się w przeszłość, by poznać lepiej samego Legera, gdy jeszcze żył.

Ogólnie mnie nie jara ta cała winiarska sprawa, ale w serialu ogląda się to z otwartą mordeczką. Serial wciąga od samego początku, jesteśmy ciekawi za każdym razem jak poradzą sobie bohaterzy z kolejnymi etapami testu.

Więc jeśli ktoś szuka naprawdę fajnego serialu to polecam gorąco. Pierwszy sezon jest praktycznie zamkniętą całością, więc nie trzeba czekać na drugi sezon by np. dowiedzieć się kto wygrał test Legera. Teraz sukcesywnie wychodzą odcinki drugiego sezonu, który jest po prostu kontynuacja i podejrzewam, że także będzie zamkniętą całością, bez żadnych kusząco strasznie z czapy końcówek.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Gruba ryba1piorunów

@Mahjong Apple ma sporo fajnych seriali, muszę kiedyś wykupić i nadrobić.

Osobistość

w Filmy

20piorunów

187 + 1 = 188

Tytuł: Podwójne życie Weroniki

Rok produkcji: 1991

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Krzysztof Kieślowski

Czas trwania: 1h 38m

Ocena: 10/10

Wiele lat temu, na długo zanim jeszcze dostałam hopla na punkcie polskiego kina, miałam jednego ulubionego reżysera - obejrzałam większość jego filmów, w tym te najbardziej znane jak właśnie Dekalog, Trzy kolory czy właśnie Podwójne życie Weroniki. Gdy skończyły mi się ostatnio polskie klasyki do nadrobienia zaczął mi kiełkować pomysł by odświeżyć sobie filmografię Kieślowskiego, ale na samą myśl drżałam ze strachu. To filmy, które bardzo uderzają w moją wrażliwość, bałam się, że po tak wielu latach z takim bagażem doświadczeń te filmy stracą moc rażenia.

Jak widać po mojej ocenie owe lęki były bezpodstawne.

To opowieść o dwóch Weronikach - jedna żyje w Polsce, podąża za miłością oraz swoimi marzeniami, czyli karierą muzyczną. Ale ukryta wada serca przerywa jej młode życie.

Tymczasem we Francji żyje taka sama Veronique. Zawsze wie co ma robić w życiu - podszeptuje jej jakiś dziwny instynkt, nie wie, że to doświadczenia Weroniki przekuwa na własne doświadczenie - więc dzięki temu może uniknąć decyzji, które doprowadzą do czegoś złego, w przeciwieństwie do polskiej Weroniki.

Dziewczyny spotykają się tylko raz - w Krakowie Weronika widzi w autobusie turystów samą siebie. Sama Veronique o istnieniu Weroniki dowie się dopiero gdy zauważy ją na zdjęciach, które zrobiła w Polsce.

Gdy Weronika umiera Veronique doznaje dogłębnego poczucia żałoby. Całe życie czuła podskórnie czyjeś istnienie, teraz tego nie ma. W zrozumieniu tego wszystkiego i jej i nam, widzom, pomaga postać Alexandre, lalkarza, który jak po sznurku doprowadza do siebie dziewczynę, by wyznać jej miłość. Tworzy też dwie lalki na podobieństwo Veronique. Ta zdziwiona pyta czemu dwie. Alexandre odpowiada, że lalki często się psują, więc dobrze mieć kopię.

Alexandre to metafora demiurga, który rozporządza naszym życiem. Jednej się się nie uda, a drugiej tak, bo zyskuje magicznie doświadczenie tej pierwszej - Veronique po śmierci Weroniki postanawia zakończyć swoją karierę muzyczną.

To film skrojony pod różne interpretacje. Każda scena jest ważna, co zresztą widać w filmie, bo każda scena jest celebrowana przez Kieślowskiego. Wszystko w filmie ma znaczenie, można "pobawić" się w szukanie szczegółów. Na przykład: chłopak Weroniki nazywa się Antek i jeździ na motorze - Veroniqe w rozmowie z przyjaciółką próbuje się dowiedzieć kim był lalkarz, który występował w szkole, w której pracują. Przyjaciółka mówi, że na pewno ma imię na "A", Antone albo Alexandre, potem kieruje swe kroki do sypialni córki, bo przypomina sobie, że bajka, którą wystawił lalkarz, to bajka którą czyta dziecku. Gdy kamera podąża za kobietą widzimy na końcu korytarza, że w ostatnim pomieszczeniu stoi motor.

To tylko jeden przykładów, a ile jest więcej wiedział tylko demiurg tego przedstawienia, czyli sam Kieślowski.

Wzruszający, pięknie zrealizowany film ze zdjęciami Sławomira Idziaka i muzyką Zbigniewa Preisnera. Ach ten główny motyw muzyczny!

Ujęcia, zdjęcia, magia kolorów, perspektywy - są bardzo dokładnie i z celem zrobione. Naprawdę potrafią zapaść w serce. Czysta doskonałość. Nawet scena ekshibicjonisty w parku jest swoistym obrazkiem arcydzieła.

To wielkie dzieło światowej kinematografii. To zarazem pierwszy z zagranicznych filmów Kieślowskiego. Jebane wielkie dzieło, że tak znowu się powtórzę! Podejrzewam, że jeszcze wiele dni będę chodzić otumaniona tym obrazem, wciąż szukając nowych ścieżek do znalezienia dowodu na to, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Zawodowiec1piorunów

Też tak miałem z Kieślowskim, przy czym chyba najbardziej zapamiętałem Dekalog.
No i zaczynając od niego przesłuchaniem chyba całą dyskografię Preisnera.
Namówiła do powtórki 😃

Pokaż więcej komentarzy (8)