Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#korposwiat

Fanatyk

w Hydepark

19piorunów

Z takich ciekawostek z poprzedniej pracy: zdarzało się swego czasu, że dość często wywalało prąd. Nie na długo, ale był to czas, kiedy wszyscy odrywali się od komputerów, wynurzali się ze swoich nor i szli się socjalizować, choćby na te 15 minut.

Za wyjątkiem jednego emeryta, który z technologią cyfrową był na bakier i pracował wyłącznie na papierze.
On jako jedyny nie wiedział, że nie ma prądu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dziś mam nową pracę, robię 100% zdalnie i do kilku zadań muszę używać firmowego VPN-a.
No i dziś VPN-a niet, bo wyłączyli prąd w siedzibie firmy, więc przyszedłem na hejto się posocjalizować ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

48piorunów

Ale dylemat. Pracuję w międzynarodowym od paru lat jako senior programistka. Zarobki bardzo dobre, obstawiam, że totalne top moich możliwości (bez odwalania jakichś manian typu podwójne zatrudnienie).

Firma rosła, pompowana inwestorami, z drugiej strony skandynawski management, brak jasnej struktury i wszystko szło wolno.

Zaczęły się problemy finansowe, zaczęły się zwolnienia na zasadzie "sort by salary desc", i po ileś procent pierwszych wyników, bez patrzenia na kompetencje i realną wartość. Raz, drugi, trzeci, czwarty. Dziś się dowiedziałem, że zostaję w zespole jednego z ważniejszych projektów (ale już jako tako ukończonego projektu w trybie maintain) ja i taka młoda, co się średnio nadaje do tej roboty.

Obstawiam, że mnie nie zwolnią jeszcze dłuższy czas, kogoś muszą zostawić. Ale czuję, że powoli się to kończy. Ofert na LinkedIn nie ma już co 3 dni, prędzej co 3 miesiące. AI z dnia na dzień coraz lepsze, a firmy cisną na bycie niańką AI zamiast realnego programowania (moja też), co przestaje mi się podobać jako praca. Do tego wcześniej zatrudniali ludzi z coraz tańszych krajów, w którymś momencie połowa firmy to byli Ukraińcy. Teraz schodzą do Afryki.

Nie wiem czy doić to póki się da, a potem spaść z wysokiego konia czy kombinować już teraz i coś zmieniać (typu przebranżowienie). Rynek jest cholernie niepewny, a ja za stara na odwalanie jakiegoś szajsu, żeby się HRom przypodobać.

GURU5piorunów

@otoczenie_sieciowe w moim korpostanie zaczęły się rotacje z powodu burdelu jaki panuje. To nigdy nie wróży nic dobrego. Sam zaczynam się coraz bardziej za czymś innym. To prawie identyczny problem jak u Ciebie. Wiadomo, że walkie tylko nie wiadomo kiedy, więc trzeba wyprzedzić fakty.

Pokaż więcej komentarzy (17)

GURU

w Hydepark

2piorunów

to jest jednak stan umyslu xD
W piatek pierwszy raz robilem jedna rzecz,okazalo sie ze za⁎⁎⁎⁎scie wyszlo,ochy,achy,podziekowania mailowe od dyrektorow,tak mi dziekowali,ze nie wiedzieli w co calowac
Wiec jak myslicie czy dzisiaj tez to robilem?
C⁎⁎ja xD
Najgorsze gowno,ktorego nie lubie xD
I jutro to samo xD

Kpi,weryfikowanie jakosci pracy,a szefostwo tak rozdziela obowiazki,zeby kazdy robil to czego nie lubi i robi najgorzej xD

Fanatyk2piorunów

W korpo jest coś takiego że jak się wykazesz to dostaniesz więcej roboty. Spokojnie. Nauczysz się że nie warto 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

90piorunów

Ale kałszkwał w robocie XD

Najpierw na początku roku pula benefitów została "uproszczona", a tak naprawę dość mocno ograniczona. Rekompensatą miała być prywatna opieka zdrowotna za 30 zł miesięcznie. Dużo osób się zapisało, bo po 6 miesiącach miała wjechać opieka stomatologiczna.

Dziś wpadł na pracowych socjalach wpis, że "sorry, ale nie, od 20 sierpnia płacicie XD". Wpis pojawił się o 13:02. Od 13:00 wyłączyli możliwość generowania kodów potrzebnych podczas rejestracji wizyt. Ludzie poumawiani na przyszłość zostali na lodzie. Wszyscy inni wściekli.

Komentarze niepochlebne usuwali, ale chyba już się poddali. Propaganda sukcesu padła im na mordę strasznie dziś XD

A pod tym postem bezpośrednio zaproszenie na 7h webinar "Komunikacja, która łączy w świecie różnorodności" xDD

i w opakowaniu

Lider17piorunów

@HerrJacuch nie ma takiej gównoburzy, której się nie da przykryć webinarem z jakimś fajnym znanym coachem :grinning:
A tak na poważnie, to współczuję, bo wiem, jak wkurzające są zmiany w benefitach i tym do czego się już ludzie zdążyli przyzwyczaić.

Pokaż więcej komentarzy (24)

GURU

w Hydepark

33piorunów

Dekadę temu w pracy o której już prawie zapomniałem korpocentrala wymyśliła, by każdy z pokojów korpoludków jakoś nazwać. Ale że to korpo to wymyślili, że ma być to nazwa filmu.
My jako dział webdevu wybraliśmy "Brokeback Mountain". Dostaliśmy odmowę. Do dziś zastanawiam się czasem, czy w takiej sytuacji homofobami byliśmy my czy oni 😛

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

Dalsze odkrywanie trybu pracy w firmie produktowej

Przez ostatni rok pracowałem z zespołem, gdzie dwie główne devki były, w mojej ocenie, dość nielotne.
Po każdym refinemencie jak już wiedziałem jakie są wymagania zabierałem się za design. Moje pliki z figmy zawsze zawierają mockupy poukładane tak że odzwierciedlają ścieżkę użytkownika i stany komponentów (jakieś errory, empty, active, hover itp.) tak żeby frontend dev miał wszystko na tacy. Czasem nawet robiłem klikalny prototyp i nagrywałem to żeby dev mógł łatwo obejrzeć jak wygląda happy path. Dodatkowo każda ścieżka posiada tytuł z linkiem do taska w jirze w którzym są kryteria akceptacji (np. dodawanie do koszyka JP-2137) tak że jak się czegoś nie rozumie z mockupów to można łatwo znaleźć dodatkowe informacje. Na każdym design handoverze tłumaczę dlaczego tak coś zostało zaprojektowane, w oparciu o co, i robię często dwie wersje: minimum z której nie da się już nic wywalić żeby nie zepsuć ficzerka, oraz pożądaną.

I jak przychodziło do implementacji, to i tak te devki potrafiły miesiąc po klepnięciu wszystkiego zadawać pytania "a czemu tak? a mi się podoba inaczej" albo "a jak to działa?", "a po co ten przycisk?". Mając dokładne mockupy, kryteria akceptacji i spotkanie z handoverem.

Przełknąłem to, nauczyłem się z tym żyć.

Ale przyszedłem do drugiego zespołu i jest to samo. Porozmawiałem w zespole o tym, bo pomyślałem że może to ja coś za dużo zakręciłem i się w tym gubią. Pogadałem ze znajomymi devami z innych firm żeby dali mi feedback czy takie coś pozwalałoby im mieć wiedzę co zrobić i jak i wychodziło że bez problemu.

I wtedy eureka, dotarło do mnie.

Otóż wczoraj przekazałem kolejne mockupy i dosłownie minutę później pisze do mnie PO projektu:
-Siema Maciek, bo Tomek jest zblokowany z taskiem, nie może rozkminić o co chodzi w tych mockupach
-Tak jak mówiłem na spotkaniu chodzi o blablabla, co jest dodatkowo opisane w tasku blablabla
i zatrzymałem się bo raz że wkurzyłem się że znów muszę to powtarzać, a dwa dlaczego ten dev sam do mnie nie napisze

I sobie pomyślałem, że jakby ten dev od razu wziął się do pracy, to wyszłoby że albo
a) zrobiłby to szybko i miał czas na dodatkową wrzutkę
b) jakby chciał to porobić na chillu to wyszłoby że robi to dłużej niż przewidywano i musiałby się tłumaczyć czemu

tak źle i tak niedobrze.

więc co robią devi?

W d⁎⁎ie mają te taski, mockupy, handovery itp. Oni już z góry wiedzą, że jak przyjdzie do implementacji to napiszą na priv (no bo wiadomo że nie na kanale zespołu) do PO czy innego BA że brakuje im danych do rozpoczęcia pracy, wrzucają taska na "blocked" i mają labę, bo wtedy druga osoba musi te informacje zdobyć. Zanim ten PO czy BA ogarnie o co chodzi i napisze do mnie, zanim ja mu odpiszę, zanim on upewni się że faktycznie wszystko jest i zanim odpisze devowi mija jakieś pół dnia, a może nawet i kilka dni jak BA uzna że może lepiej zrobić spotkanko. W tym czasie można mówić "no ja jestem zblokowany z tym taskiem" i mieć wywalone.

I podstawą tu jest pisanie na priv, nie bezpośrednio do ludzi którzy mogą ci pomóc, tylko znaleźć sobie takich który wielbią się w byciu potrzebnymi.

Serio, przejście z software house do firmy produktowej to nadal jest dla mnie odkrywanie nowych poziomów opierdalactwa i spychologii.

Fanatyk11piorunów

@Maciek - jak wszystko udokumentowane to jak ktoś do Ciebie pisze to wysyłasz linki do dokumentacji i mówisz, że odpowiesz chętnie, ale tylko na KONKRETNE pytania.
Trzeba też się nauczyć nie odpisywać największym męczydupom i nie akceptować spotkań, które tracą Twój czas.
Z drugiej strony też polecamy trochę zluzować bo żyłka pierdząca Ci pęknie i tylko problemów ze zdrowiem się nabawisz.

Osobistość9piorunów

@Maciek Miałem ostatnio podobną rozkminę na temat współpracy z Hindusami. Wszystko podane na tacy a oni i tak dopytują, organizują bezsensowne spotkania, rozpisują się na czatach. Potem i tak połowa rzeczy jest źle zrobiona i mijają kolejne dni a nawet tygodnie na poprawki, testy, spotkania. I tak w sprincie nasz zespół z Polski dostarcza dwa-trzy razy więcej niż koledzy z Indii.

I tu pojawia się pytanie czy dostajemy jakieś premie za bardziej wydajną pracę? A skąd - jedyna premia to task na pomoc hindusom bo znowu nie dowieźli. Czyli w nagrodę za więcej pracy dostajemy więcej pracy a oni pomoc od innych zespołów i więcej wolnego czasu. I kto tutaj jest frajerem? xD

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Hydepark

70piorunów

Bry. :face_with_spiral_eyes: :coffee:
Jadę na "Meeting" do Słupska, nie chce mi się. :imp:

GURU8piorunów

@UncleFester Penisy naczelnych są znacznie mniejsze w porównaniu do ludzkich i u ludzi wielkość reszty ciała również nie sprawia, że członek jest proporcjonalnie większy.
Moim zdaniem nie byłoby widać penisa King Konga i byłby ukryty pod futrem.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Motoryzacja

0piorunów

Mercedes-Benz Expands Collaboration with Microsoft to Boost In-Car Productivity with Enhanced Meetings for Teams App, Intune Integration and Microsoft 365 Copilot
https://media.mbusa.com/releases/mercedes-benz-expands-collaboration-with-microsoft-to-boost-in-car-productivity-with-enhanced-meetings-for-teams-app-intune-integration-and-microsoft-365-copilot

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Dyskusje

43piorunów

EPIDEMIA SAMOTNOŚCI - MOJA POKRĘTNA TEORIA

Tak, wiem, to bardziej bóldupienie niż poważna analiza, ale zacznę od znanego stereotypu, że po trzydziestce nie ma się już przyjaciół. Zawsze myślałam, że to kwestia lenistwa towarzyskiego, że po prostu się już nie chce, a dzieci i praca to tylko wygodna wymówka, żeby nie spotykać się ze znajomymi czy nie wychodzić „do ludzi”.

Sama nie mam szczególnie silnych potrzeb towarzyskich, ale nie będę udawać, że nie zdarza mi się tęsknić za paczką znajomych z liceum czy studiów. Za wspólnym wygłupianiem się przy planszówkach, za regularnymi wyjazdami w góry. Te znajomości rozpadły się z różnych powodów. I często mnie boli, że nawet jeśli chciałabym wrócić do takich regularnych spotkań, to po prostu nie ma na to czasu(albo możliwości, odległość itp). A już na pewno nie mają go osoby z dziećmi. Kiedyś mnie to dziwiło, teraz już nie.

Takie przemyślenie przyszło mi do głowy, kiedy coraz więcej firm zaczęło rezygnować z pracy zdalnej na rzecz biurowej. Nagle człowiek traci możliwość wyspania się, spędza godziny w korkach. Do samej pracy dochodzi dodatkowe 1,5–2 godziny dziennie na dojazdy i przygotowanie się. Potem po pracy trzeba ogarnąć dom, dzieci, psa, chomika, czy tam człowiek głaszcze przed snem. Zanim człowiek się obejrzy, robi się 20:00 albo i później. A gdzie tu miejsce na hobby, samorozwój, dbanie o zdrowie, sport, zakupy? I nagle się okazuje, że cały dzień(poza weekendami) jest totalnie wypełniony. Zaczynasz więc rozważać każdą wolną chwilę: czy poświęcić ją dziecku, partnerowi, czy znajomym? A w takiej sytuacji wybiera się rodzinę, a przynajmniej tak powinno być.

Pomijając już to, że fizjologicznie nie mogę mieć dzieci, to nawet gdybym ich pragnęła, sama myśl, że nie miałabym dla nich tyle czasu, ile chciałabym poświęcić, żeby naprawdę ja je wychowywała, a nie szkoła czy internet, jest w zasadzie kolejnym powodem na nie. Bo potem w takim dziecku może się zakorzenić coś, czego ja bym nie chciała mu przekazać, a na co nie miałabym wpływu. Bo praca, obowiązki, zmęczenie po całym dniu. I nie dziwi mnie, że ludzie decydują się dziś na maksymalnie dwójkę dzieci, bo jak poświęcić każdemu z nich odpowiednią ilość czasu, kiedy się ma ich więcej (nie wspominając o kosztach), a większość życia spędza się w pracy?

Pamiętam, że powstała kiedyś książka, której tytułu niestety nie pamiętam, napisana przez pielęgniarkę opiekującą się osobami starszymi w domach opieki. Zadawała im pytanie, czego w życiu żałują i co by zmienili. W większości odpowiadali, że poświęciliby więcej czasu rodzinie i bliskim, a mniej pracy.

Nie wiem, może to naturalne, że człowiek szuka sensu w pracy i sam się w nią angażuje, nawet jeśli w głębi duszy czuje, że to go pożera. Może nawet gdyby miał więcej wolnego czasu, to i tak nie potrafiłby go docenić. Może. Ale to nie zmienia faktu, że kiedy pracodawcy zaczynają „kraść” pracownikowi dwie godziny dziennie na dojazdy, bo przecież nie każdy mieszka 15 minut od biura, to aż się nóż w kieszeni otwiera. Bo nie widzę żadnego racjonalnego powodu dla takiej zmiany. Zwłaszcza że praca zdalna, przypadkowo wymuszona przez pandemie, okazała się jedną z nielicznych pozytywnych rzeczy tego okresu. Ludzie nagle poczuli, jak to jest mieć więcej czasu dla siebie. A teraz im się to po prostu odbiera.

Tak wiem, praca w korpo to tylko mała gałązka gospodarki i większość musi chodzić do pracy, a kiedyś to też się pracowało więcej niż 40h tygodniowo. Jednak mam nadzieję że przyszłe pokolenia będą mieć więcej czasu dla siebie i technologia i rozwój jakąś ruszy w tej dziedzinie. No ale podsumowując i tak mamy dobrze w przeciwieństwie do krajów 3 świata czy koreii pld czy Japonii gdzie ludzie dosłownie żyją w miejscu pracy.

Autorytet11piorunów

ja nie mam ani znajomych, ani związku, bo zerwałem z ex w zeszłym roku i wyprowadziłem się do innego miasta. Obecnie nie mam nawet hobby, bo poszło się póki co, j⁎⁎ać razem z moim obojczykiem, więc zostało mi zacząć od nowa.
Dosłownie.
Zero znajomych, nowe miasto, nawet zacząłem pracę w zawodzie, którego nigdy w życiu nie wykonywałem, jako asystent rzecz jasna.

Czy jest źle?
Soboty i niedziele owszem, reszta tygodnia - do zniesienia, lub poprostu przespania :p

Fanatyk2piorunów

Ja w ciągu max 2 lat planuję poświęcać na pracę znacznie mniej czasu niż obecnie. Czuję jak wyniszcza to moje zdrowie psychiczne i fizyczne. Z tym że ja zawsze miałem dobry balans tylko ostatnie 2 lata wpadłem w wir żeby dopiąć pewne sprawy.

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Hydepark

17piorunów

Korposwiat to jest jednak inna swiadomosc.

Wraz ze mna do zespolu zostaly zatrudnione cztery nowe osoby i jak sie okazalo,jako jedyny nie bylem ani jednego dnia na urlopie czy na l4,ale w zamian nie bylem na zespolowym spotkaniu "integracyjnym".
I kto dostal zjebe za swoje zachowanie?

Jak sie nie uda znalezc czegos nowego to byle do pazdziernika

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Pracbaza

11piorunów


Wiadomo że w międzynarodowych korporacjach z komunikacją bywa trudno - różnice kulturowe, różnice w znajomości języków.
Jak prawie wszędzie dominuje angielski ale ze znajomością angielskiego u azjatów bywa różnie. Fonetyka jest dość mocno niekompatybilna, do tego całkiem obca gramatyka i alfabet.
Pracowałem w jednym projekcie z Che, który miał to do siebie, że po angielsku mówił i pisał w przestawnym szyku niczym Mistrz Yoda.
Pewnego razu zrobiłem mały eksperyment i odpowiedzi na jego maile przepuszczałem przez generator Yoda Speak. Miał to być w założeniu głupi dowcip ale zacząłem odnosić silne wrażenie, że taka komunikacja była dla Che bardziej zrozumiała. Kawał się nie udał.
https://www.yodaspeak.co.uk/index.php

Gruba ryba

w Pracbaza

48piorunów


W poprzednich wpisach było co nieco o pracy w projekcie koreańskim. Ja tam bardzo polubiłem Koreę, szczególnie tamtejsze jedzenie i pierdylion wersji kimchi. Dla mnie to nadal będzie Kraj Kisnącej Kapusty.
Czasami, chociaż rzadko, różnice kulturowe mogą zagrać na naszą korzyść. Korea bowiem to kraj w którym bardzo szanuje się klienta, ludzie mają problem z odmawianiem czy zaprzeczaniem w relacjach formalnych, do tego panuje trochę denerwujący patriarchat.
To była już moja kolejna wizyta w Korei Południowej i pamiętając, że jeden z kolegów poprzednio dostał pokój z widokiem na damską toaletę szkoły językowej oraz baterię klimatyzatorów postanowiłem zatroszczyć się o to żeby mnie to nie spotkało. Jedna ściana hotelu była bowiem przyklejona do ściany budynku usługowego.
Na recepcji zastałem nieśmiałą panią, poprosiłem o pokój z "nice view", co spotkało się z widocznym zakłopotaniem. Chodziło mi tylko o to, żeby za oknem nie huczał klimatyzator, bo zawsze miałem problemy ze spaniem.
Dostałem piętrowy pokój na ostatnim piętrze. Na zdjęciu będzie to górne prawe okno. Z ciszy i spokoju i tak były nici bo wyżej było piętro techniczne z pralnią.
Pokój początkowo mi się podobał, załączę nawet zdjęcie. Na antresoli było łóżko, a obok łóżka ściana wyłożona lustrem, lustro było też "w nogach". Ktoś mi potem powiedział, że parę lat wcześniej był to głównie "hotel miłości".
Pralnia z kolei była wściekle droga ale było jacuzzi. To sobie wymyśliłem, że będę prał w wannie.
Oczywiście przy drzwiach był slot na kartę-klucz, więc jak klucza w nim nie było, to prądu też nie. Ale ponieważ był tam zwykły kontaktron to wsuwałem tam jakąś kartę zniżkową, wrzucałem pranie do jacuzzi, trochę proszku, cyk i do roboty. No i zawsze wywieszałem wywieszkę "do not disturb", dosłownie po to, żeby mi nikt nie zdisturbował prania. Następnego dnia to samo, tylko program płukanie.
Zapytacie się: a to firma nie zwracała za pranie? Otóż nie. W ogóle niewiele zwracała dlatego na miejscu do roboty chodziłem piechotą, jadłem w zakładowej stołówce.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Hydepark

8piorunów

"Simple Sabotage Field Manual" (Instrukcję Polową Prostego Sabotażu), tajny wcześniej podręcznik wydany w 1944 roku przez amerykańskie Biuro Służb Strategicznych (OSS), poprzednika CIA.

Podręcznik ten miał na celu szkolenie zwykłych ludzi w sztuce sabotażu niewymagającego specjalnych umiejętności czy ryzyka, by osłabiać wrogów Ameryki podczas II wojny światowej. Chodziło o uczenie ludzi, jak źle wykonywać swoje codzienne obowiązki, aby irytować, spowalniać i podkopywać morale.

Dyrektor OSS, William Donovan, dopilnował, aby wybrane fragmenty podręcznika zostały odtajnione i rozpowszechnione wśród ludności krajów wroga.

Tekst wymienia pięć ponadczasowych (i często denerwujących) taktyk z podręcznika:

1. Telefon: Opóźnianie połączeń, podawanie złych numerów, przypadkowe rozłączanie lub zapominanie o rozłączeniu linii.
2. Widzowie w kinie: Wypuszczanie w kinie worka pełnego dużych ciem, aby latały w promieniu projektora i przesłaniały film.
3. Menedżerowie i przełożeni: Obniżanie morale i produkcji poprzez bycie niemiłym, promowanie nieefektywnych pracowników i niesprawiedliwe narzekanie na efektywnych. A także odsyłanie wszelkich spraw do jak największych i najbardziej biurokratycznych komisji w celu "dalszego badania i rozważania".
4. Pracownicy: Bycie zapominalskim, niezdarnym, powolne wykonywanie pracy, zwiększanie liczby ruchów potrzebnych do wykonania zadania (np. używanie zbyt lekkiego młotka).
5. Transport: Uczynienie podróży pociągiem lub samolotem jak najbardziej niedogodną, np. wydawanie dwóch biletów na to samo miejsce w pociągu, aby wywołać kłótnie.

Podsumowując, podręcznik uczył, jak subtelnie, lecz skutecznie, wprowadzać chaos i nieefektywność w codziennych działaniach wroga.

Całość dostępne w poniższym linku.

https://www.cia.gov/stories/story/the-art-of-simple-sabotage/

może się przydać na

Osobistość3piorunów

Numer trzy brzmi jak normalna sytuacja w polskim januszexie lub fabrycznym kołchozie. Czwórka to jest właściwie synonim idealnego pracownika również w powyższych firmach. Ci co się starają i robią wszystko dobrze są tam gnębieni przez współpracowników i pracodawcę

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

117piorunów

Pracował w 5 firmach naraz. Wszyscy myśleli, że jest geniuszem. A on po prostu… oszukiwał na pracy zdalnej XD

Soham Parekh to inżynier z Indii, który potrafił idealnie wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej. Tak dobrze, że niemal od razu dostał pracę w kilku amerykańskich startupach. Jednocześnie.

Co prawda czasem znikał, nie odbierał telefonów czy przesuwał taski, ale niewiele to zmienia - żonglował firmami i zaczynał pracę w kolejnych.

I tu kolejny hit: w CV miał wpisane fejkowe projekty albo nawet te, z których został zwolniony dawno temu 😅

Dopiero po czasie właściciel jednego ze start-upów postanowił ostrzec innych i opisał całą historię w social media. W komentarzach odezwali się kolejni founderzy, którzy rozpoznali znajome nazwisko i znajomy schemat.

Parekh prawdopodobnie zarabiał z kilku źródeł jednocześnie, mówi się nawet o kwocie 800 000 USD w ciągu roku.

Jak myślicie: znajdziemy takich gagatków w Polsce?

Kompan3piorunów

@A_I Spieszę z odpowiedzią, pracuje w małym Software Housie ~50 devów, gdzie jestem jednym jednym z głównych rekrutujących. Od początku roku zwolniliśmy już 3 takich, w zeszłym roku 2 schemat praktycznie ten sam. Świetnie wypadają na rozmowach, dobre dopasowanie kulturowe, ogarnięci, pewnie siebie, z bagażem doświadczeń. Pierwsze 2 tygodnie pracują naprawdę dobrze, po czym zaczyna się unikanie spotkań, nie odbieranie telefonów czy nie odpisywanie na Slacku. Na początku byliśmy wyrozumiali, ale teraz już doskonale wiemy jak rozpoznać schemat. Co ciekawe oni się z tym nie kryją, jak się konfrontujemy. Każdy przyznaje się praktycznie od razu, nawet jeden się dziwił że tak nie wolno, bo teraz każdy tak robi ...

Twórca3piorunów

Czy znajdziemy? Sam znam jednego. Może nie takie kwoty, ale około 70k miesięcznie z trzech czy czterech etatów.

Pokaż więcej komentarzy (47)

Fanatyk

w Heheszki

75piorunów

@maly_ludek_lego :face_with_hand_over_mouth:

Fanatyk22piorunów

@paulusll Jak mnie wkurza że na spodenki w biurze u facetów ludzie się krzywo patrzą

Osobistość1piorunów

@Enzo U nas w teorii też. Ale kobiety mogą pokazywać kolana? To ja nie mam z tym problemu - nie spotykam sie też z Trumpem😉

Fanatyk6piorunów

@Enzo a pozniej szefostwo ma zdziwko jak w ramach protestu chlopy przyjda w sukienkach, w miejscach gdzie dress code pozwala na sukienki/spodnice ale nie pozwalaja shortow 🙂

Pokaż więcej komentarzy (18)