Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ksiazki

Gruba ryba

w Książki

26piorunów

684 + 1 = 685

Tytuł: I nie poznają, co to strach

Autor: Dan Abnett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 432

Ocena: 10/10

“Wszyscy na Calth otrzymali taki wyrok (śmierci) [...] Możemy jedynie wybrać jak zachowamy się w jego obliczu.”

XIX część cyklu Herezja Horusa

Fabularnie jest to kontynuacja wątków zapoczątkowanych w Bitwie o Otchłań i Pierwszym Heretyku, więc jak zwykle nie da się o wydarzeniach za dużo powiedzieć bez spalenia poprzednich tomów, ale podtytuł na okładce mówi sam za siebie.

Jedno jest pewne: tą książką Dan Abnett utwierdził swoją pozycję lidera wśród autorów piszących dla Black Library i pokazał, że doskonale potrafi operować formą.

Po pierwsze samo dramatis personae zajmuje 4 strony (najczęściej mieści się na 1-2 stronach), co odzwierciedla ogrom najliczniejszego spośród wszystkich legionów - Ultramarines, ale także podkreśla wagę opisywanych wydarzeń.

Po drugie język. Nie jest to już wzniosły, melodramatyczny styl będący odbiciem chwały Horusa czy pasji Lorgara, tylko język precyzyjny i bardziej techniczny oddający opanowanie i zmysł taktyczny Guillimana oraz militarną dyscyplinę XIII Legionu. Poszczególne podrozdziały oznaczone zostały wojskowym znacznikiem czasu, odliczającym czas do umownego początku bitwy o Calth. Wraz ze zmniejszeniem wartości licznika napięcie czytającego wzrasta. W pewnym momencie powieść przeradza się w porażającą rozmachem narrację katastroficzną, by przerodzić się w zapis epickiej kampanii wojennej.

Niebiescy pokazali, że też mogą być fajni, szczególnie Ventanus, Selaton oraz ich sztandar.

Kor Phaeron umocnił się na pozycji najpodlejszej mendy uniwersum.

Intrygujący wątek z Ollem Perssonem i jego wizją łysego mordercy pdk.

Przy okazji dowiedziałem się, że kilkadziesiąt tomów Herezji to pikuś, ponieważ:

“Księga Lorgara [...] została spisana ręcznie w dziewięciu tysiącach siedmiuset pięćdziesięciu dwóch tomach. Ich ilość regularnie wzrasta.”

Zdecydowanie jedna z najlepszych części Herezji Horusa, na pewno najbardziej emocjonująca.

Gruba ryba1piorunów

Dembski-Bowden lepszy. Abnett na dobre pióro, a ww pozycja jest świetna, ale takie szmiry jak wciskanie Gramaticusa i jego zgrai w niemal każdej pozycji, czy problemy z zakończeniem, gdzie najpierw historia się ciągnie niemiłosiernie, a potem wszystkie wątki są kończone w ekspresowym tempie(vide Duchy Gaunta, czy Eisenhorn) irytują mnie u niego. No i to jak zrobił z babola, jakim była pomylenie płci jednej trzecioplanowej postaci, a następnie zrobienie z tego plot twista w zakończeniu Duchów Gaunta, to jest jedno z największych partactw, jakie czytałem w książkach Black Library.

Gruba ryba1piorunów

@saradonin_redux raczej się nie rozczarujesz: bromance Argell Tala i Kharna, skomplikowane uczucia Pożeraczy Światów w stosunku do ich prymarchy, Lothara Sarinn, Legion Vulpa, tytan klasy Imperator i Erebus to huj, a to wszystko w ramach jednej książki ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Tytan1piorunów

@saradonin_redux te książki z HH są mega nierówne. Niektóre to arcydzieła, a niektóre to czysta grafomania. Teraz czytam cykl o Eisenhornie, bo ukazało się wznowienie przetłumaczonego wydania od Copernicusa. Na razie bardzo polecam!

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Hydepark

23piorunów

683 + 1 = 684

Tytuł: Kwantechizm 2.0, czyli klatka na ludzi

Autor: Andrzej Dragan

Kategoria: popularnonaukowe

Wydawnictwo: Otwarte

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383990132

Liczba stron: 344

Ocena: 8/10

Książka jest zestawem wykładów o fizyce kwantowej w przystępnej formie. Większość tematów była mi już znana, a lektura mocno je rozjaśniła, pozwoliła spojrzeć na nie z innej perspektywy. Dowiedziałam się z niej również o koncepcjach, z którymi wcześniej się nie zetknęłam - jak próba wytłumaczenia superpozycji tym, że specyficznych warunkach obserwujemy odwrotną kolejność zdarzeń, czyli widzimy najpierw skutek, a potem następuje przyczyna. Trudno mi powiedzieć, jak zrozumiana byłaby przez osobę, której wiedza o fizyce zakończyła się na materiale ze szkoły średniej i zetknie się dopiero po raz pierwszy z dziwacznym światem kwantowym.

Narracja autora posiada specyficzny format, odwzorujący moim zdaniem dosyć dobrze formę wykładów - w których prowadzący używa mowy potocznej, całość jest strumieniem wiedzy i przemyśleń związanych z tematem, zdarzają się np. powtórzenia, dygresje, anegdoty. Nawet wykresy w książce, nie są przygotowane w programie graficznym, ale narysowane odręcznie, niczym kredą na tablicy. Mi osobiście taki format pasuje, można zostać wciągniętym i dać się ponieść na fali przemyśleń autora.

Podczas czytania zakręciła mi się też łezka. Do tematów związanych z fizyką, autor wplata też trochę wątków osobistych - odrobinę wspomnień ze swojego życia - amigowa demoscena, początki internetu w Polsce. Kto wie, być może mijaliśmy się na tych samych kanałach IRC. Takie momenty uświadamiają mi, jak starzy jesteśmy - dzieciaki lat '90, dzisiaj szanowani profesorowie, wykładowcy, autorzy książek, prezesi czy milionerzy. Za każdym takim razem mam straszny dysonans poznawczy, że jesteśmy już poważnymi, dorosłymi ludźmi. Kolega @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta wspomniał, że anegdoty autora przypominają mu "opowieści wujka mitomana" - być może po prostu jest od nas dużo młodszy i takie wspomnienia z jego perspektywy wyglądają jak pierdolenie starych ludzi.

Całość przeczytałam za jednym posiedzeniem wieczorem na kanapie, co rzadko już w tym wieku mi się zdarza.

Gruba ryba0piorunów

@GazelkaFarelka kurde, chciałbym być znacznie młodszy od wujka Dragana xD

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Książki

19piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Znak znów wychodzi poza ramy Czarnej Serii, poświęconej historii II Wojny Światowej. "Zachodni front. Historia pierwszej wojny światowej" Nicka Lloyda w księgarniach od 3 czerwca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą liczy 672 strony, w cenie detalicznej 139,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Wojna, która zburzyła stary porządek i zmieniła oblicze świata

Linia frontu ciągnąca się od Belgii po Szwajcarię, przeszło 600 kilometrów, 4 lata i ponad 3 miliony żołnierzy – to robiąca wrażenie statystyka. Karabiny maszynowe, moździerze, granaty, haubice – to lista broni udoskonalonych do nowego rodzaju walk. Czołgi, samoloty, gaz trujący – to lista wynalazków i odkryć, które miały zmienić oblicze wojny na zawsze.

Za statystykami i listami kryją się ludzie. Żołnierze tkwiący w błotnistych okopach, którzy chowają twarze w maskach przeciwgazowych i czekają na śmierć. Generałowie, którzy w sztabach za linią frontu decydują o losach krwawych bitew, odnoszący sukcesy i ponoszący bolesne porażki. A skutki odczuwa cały świat.

Uznany historyk wojskowości Nick Lloyd w pierwszym tomie epickiej trylogii Wielkiej Wojny opisuje działania na froncie zachodnim: od niemieckiej inwazji na Belgię w 1914 roku aż do zawieszenia broni w roku 1918. Ukazuje krwawy konflikt ze wszystkich perspektyw, dzięki czemu możemy zobaczyć I wojnę światową w nowym świetle. Świetle, które nigdy nie przyćmi ogromu cierpienia, jakim konflikt zapisał się na kartach historii.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

      

GURU2piorunów

Osobistość

w Dyskusje

22piorunów

682 + 1 = 683

Tytuł: Cienie

Autor: Mirosław P. Jabłoński

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Stalker books

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368439250

Liczba stron: 129

Ocena: 6/10

Hard science-fiction w czystej postaci.

Mam niewielkie doświadczenie z książkami, które mocno się skupują na tłumaczeniu prawideł fizycznych, dlatego ciężko mi ocenić czy "Cienie" są dobre w swoim gatunku. Jednak na pewno zachęcają do dalszego jego poznawania.

Książka to zbiór 6 opowiadań. Jedno z nich jest nawet napisane wierszem, jedno jest bardziej z gatunku fantasy. Jednak tytułowe opowiadanie jest tym dlaczego bardzo się cieszę się, że trafiłam na tą książkę. Dawno tak cudownego i oryginalnego sci-fy nie czytałam, aż żal że było takie krótkie. Kurcze podziwiam ludzi za taką fantazje i którym zdecydowanie warto za nią płacić. Opowiadanie to jest 10/10 i bardzo podnosi ocenę całego zbioru. "Lato ciemnych ptaków" również oceniam bardzo wysoko 8/10. Reszta to 5/10. Wiersz ciężko mi ocenić bo poezja totalnie do mnie nie trafia.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

19piorunów

682 + 1 = 683

Tytuł: Świadek numer 8

Autor: Steve Cavanagh

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: ebook

Liczba stron: 432

Ocena: 7/10


Ósmy tom przygód Eddiego Flynna ponownie wrzuca byłego oszusta, a dziś adwokata, w sprawę, która z pozoru wygląda jasno, ale bardzo szybko okazuje się znacznie bardziej skomplikowana. W centrum jest proces o morderstwo, któego miał się dopuścić znany i ceniony chirurg, a Eddie podjął się bronić. Do tego kłamliwi świadkowie, manipulacje i gra pozorów, w której, jak to u Cavanagha - prawda nigdy nie leży tam, gdzie wydaje się na początku. Flynn znów porusza się na granicy prawa, wykorzystując nie tylko wiedzę prawniczą, ale też dawny instynkt człowieka, który kiedyś sam żył z oszustwa i liczne kontakt w przestępczym półświadku.


Największą siłą książki jest klimat. Czuć napięcie, czuć stawkę, a historia ma ten charakterystyczny dla serii nerwowy puls, który sprawia, że czyta się szybko i z zaangażowaniem. Cavanagh bardzo dobrze buduje poczucie, że Flynn po raz kolejny zadziera z niewłaściwymi ludźmi i że tym razem cena może być naprawdę wysoka i wyjątkowo, w tym tomie, jest. Motyw zagrożenia życia protagonisty działa, bo wpisuje się w jego charakter: to bohater, który regularnie igra z ogniem.


Podoba mi się też, że Flynn nie jest nieskazitelnym bohaterem. Nadal działa po swojemu, czasem balansując na granicy etyki, czasem ją obchodząc, jeśli uzna, że prowadzi go to do celu. To właśnie odróżnia tę serię od bardziej klasycznych thrillerów prawniczych - tu nie chodzi tylko o salę sądową, ale o ciągłą grę, w której bohater sam bywa częścią problemu. Eddie jest oszustem, a dopiero później prawnikiem i autor nigdy tego nie ukrywał.


Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do tego, że seria zaczyna momentami korzystać z własnych sprawdzonych schematów. Flynn po raz kolejny wpada w śmiertelne tarapaty, po raz kolejny ryzykuje za dużo, po raz kolejny gra nie do końca czysto. Po raz kolejny rani to (dosłownie) kogoś z jego najbliższych. To działa, ale nie ma już efektu świeżości z pierwszych tomów.

Jest to solidny, klimatyczny thriller prawniczy, który może nie należy do najmocniejszych części serii, ale dobrze wykorzystuje to, co w Eddiem Flynnie najlepsze i co najważniejsze, nie wymaga właściwie znajomości poprzednich tomów, żeby się dobrze bawić.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

9piorunów

Dzień dobry,
Dziś przychodzę do Was z promocjami księgarni Wydaje Nam Się - czyli firmowej księgarni Wydawnictwa Poznańskiego.

1. Domowe Targi Książki -50% na wszystkie książki i ebooki - LINK do promocji
Promocją objęte są też pakiety książek - LINK do pakietów
Promocja trwa do 19.04.2026 do 23:59

2. Wiosenne Wietrzenie magazynu z książkami za 7,90zł - LINK do wszystkich książek za 7,90

3. Wiosenne Wietrzenie magazynu z książkami za 15,90 zł - LINK do wszystkich książek za 15,90

4. Promocja na nowości - do -40% - LINK do nowośći
Do końca weekendu -50%, później spadnie do max -40%

Darmowa dostawa od 200zł.

Gruba ryba

w Książki

29piorunów

681 + 1 = 682

Tytuł: Paradyzja

Autor: Janusz A. Zajdel

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Liczba stron: 196

Ocena: 7/10

Podobnie jak w Limesie, kiepsko napisane, brakuje rozmachu, wygląda na rozciągnięte opowiadanie, a nie powieść. Zakończenie lepsze, chociaż trochę takie z generatora zaskakujących zakończeń, a historia zbyt często ociera się o banał. Może by to bardziej działało, gdyby na pierwszym planie był rozwinięty i ciekawy świat sci-fi, zamiast tego jest mało subtelny przekaz o systemie komunistycznym i ulepiona do tego jako taka fabuła.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba1piorunów

@JapyczStasiek mi się akurat Paradyzja podobała znacznie bardziej niż Limes Inferior. Mimo ewidentnej jeździe po komunistycznym ustroju, miała w sobie jakiś pierwiastek kosmicznej tajemnicy. To może być po części zasługa rewelacyjnie przygotowanego słuchowiska.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Książki

13piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Albatros ogłasza barwiony dodruk. "Rodzina Borgiów" Mario Puzo wróci do księgarń 22 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 464 stron, w cenie detalicznej 54,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

W 1492 roku kardynał Rodrigo Borgia zostaje wybrany na papieża, bynajmniej nie za zalety duchowe i świętość za życia. To człowiek opętany żądzą bogactwa i władzy, zręczny polityk bez skrupułów eliminujący rywali i wrogów, choć niepozbawiony pewnej szlachetności.

Jego ukochane dzieci – nieodrodni potomkowie rodziny, której nazwisko zawsze było synonimem walki o wpływy, korupcji i zbrodni – miały wspierać go w drodze do umocnienia największego imperium świata, tymczasem różnymi sposobami próbują zagarnąć dla siebie jak najwięcej władzy. Ale wszyscy w pokrętny sposób pozostają wierni rodzinie. Bo ona nie wybacza nielojalności. Zwłaszcza rodzina Borgiów.

Na tle barwnego zgiełku włoskiego renesansu duchowi przodkowie cosa nostry, genialnie sportretowanej w Ojcu Chrzestnym, rozgrywają partię śmiertelnej gry, której stawką jest hegemonia nad centrum świata – Rzymem.

'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Lider

w Hydepark

27piorunów

681 + 1 = 682

Tytuł: Malorie

Autor: Josh Malerman

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Akurat

Format: audiobook

Liczba stron: 320

Ocena: 8/10

Drugi tom historii zapoczątkowanej w "Nie otwieraj oczu" wraca do świata, w którym patrzenie wciąż oznacza śmierć. Tym razem jednak perspektywa jest szersza - Malorie nie jest już tylko samotną bohaterką walczącą o przetrwanie, ale matką, która musi chronić dorastające nastoletnie dzieci w rzeczywistości, której one właściwie nie znają inaczej. Gdy pojawia się nadzieja na bezpieczne miejsce i odnalezienie rodziców/dziadków, bohaterowie wyruszają w kolejną niebezpieczną podróż, gdzie każdy błąd może mieć ostateczne konsekwencje.

Największą siłą tej części jest sposób, w jaki Malerman rozwija znany świat. Nie próbuje wymyślać wszystkiego od nowa, tylko dokłada nowe elementy do tego, co już działało - pogłębia zasady rządzące rzeczywistością i pozwala czytelnikowi spojrzeć na nią z innej strony. Dorzuca też pociąg ocalałych, który odgrywa ogromną rolę w przygodzie naszej trójki.

Kluczową zmianą jest przerzucenie części narracji na dzieci, które urodziły się i dorastały w świecie bez wzroku. To daje bardzo ciekawy efekt - dla nich to nie jest apokalipsa, tylko norma. Oni widzą... dźwiękami. Świetnie wypada też wątek nastoletniego buntu. W świecie, gdzie zasady są absolutne i ich złamanie oznacza śmierć, naturalna potrzeba sprawdzenia granic nabiera zupełnie innego ciężaru. To jeden z tych pomysłów, które wydają się oczywiste dopiero po fakcie i tutaj działa naprawdę dobrze, dodając historii napięcia i emocjonalnej głębi. Konflikt na linii matka - syn dodaje historii emocji, których nie oczekiwałem, ale przyjemnie się o nich czytało. Każda z postaci ma też swoje sekrety, które wyjdą na jaw i będą sporym zaskoczeniem.

Książka utrzymuje klimat pierwszego tomu - nadal jest duszno, niepewnie i bardzo klaustrofobicznie - choć momentami czuć, że to już bardziej rozwinięcie świata niż jego odkrywanie. Nie ma tu aż takiego efektu świeżości jak wcześniej, ale w zamian dostajemy bardziej świadomie zbudowaną historię. Nie jest też aż tak horrorowo, są momenty, ale to bardziej zaskoczenie, niż strach. To bardzo dobra kontynuacja, która pokazuje, że ten świat nadal ma potencjał i można go rozwijać w ciekawy sposób.

Wołam @Shivaa 😉

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU

w Bazar

43piorunów

680 + 1 = 681

*

Tytuł: Wieża Jaskółki

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Ocena: 8/10

*

Dzień dobry. Ja tu z recenzyją - taką, po której niejeden gotówby chwycić za widły, a inni mogą o herezji krzyczeć. Tak naprawdę to nie. No ale dość gadania - jadło stygnie, a gości nie wypada trzymać w progu. Rozgośćcie się. XD

Gdyby tego dnia po zapadnięciu zmroku ktoś zdołał cichaczem podkraść się do zagubionej wśród moczarów chaty z zapadniętą i obrośniętą mchem strzechą, gdyby zajrzał przez szpary w okiennicach, zobaczyłby w skąpo oświetlonym łojówkami wnętrzu jak Dziw cierpi katusze przez pierwsze 30% "Wieży Jaskółki". Ale to nie było możliwe. Nikt nie mógł tego zobaczyć. Chata pustelnika Dziwisza była dobrze ukryta wśród mokradeł. Na wiecznie pokrytym mgłą pustkowiu, na które nikt nie odważał się zapuszczać.

Tak, początek tego tomu był bardzo frustrujący. Nudny. Jedynym co go ratowało, to wszystko, co było związane z pustelnikiem. Nie opowieść, jaką słyszał, tylko on sam, jego historia, jego interakcje z ... . To było fajne i potrzebne. Cała reszta jednak wydawała mi się po prostu tragiczna. Od szczurów, którzy totalnie mnie nie interesują, jako postaci, przez postaci losowe, które ponownie muszą odpowiadać o świecie, kończąc na czymś, co jest typowe w seriach książkowych, a mnie mierzi prawie za każdym razem.

Chodzi o potrzebę streszczenia tego, co było wcześniej, uciekając się do sztucznych scen i dialogów. Jako, że do serii podchodzę najczęściej jednym ciągiem - ja wiem co się działo i takie rzeczy działają na mnie jak płachta na byka. Marnują mój czas. Ale jak zaznaczyłem to mój personalny problem. Ja po prostu jestem dziwny i wolałbym streszczenie ważnych rzeczy jako wstęp do książki, który mogę pominąć, niż coś narzuconego w losowym miejscu, oderwanego od historii.

Tu robi się nawet gorzej, bo streszczenie nie ogranicza się wyłącznie do przeszłości, ale zahacza też o przyszłość. W efekcie, jeśli ktoś - tak jak ja - liczył, że sceny po walce na moście doczekają się sensownego epilogu w Wieży Jaskółki, to się rozczaruje. Co więcej, coś, co było w pewnym sensie punktem zwrotnym poprzedniego tomu, czyli akceptacja przez Geralta, że nie musi dźwigać wszystkiego sam - zostaje tutaj cofnięte. Nie "na żywo". W streszczeniu. I jasne, bez tego pewnie nie byłoby sceny z Milvą, przy której po raz pierwszy prawie na głos parskłem śmiechem. Problem w tym, że sam sposób pokazania regresu Geralta po prostu mi nie siadł. Jeśli chodzi o Milvę, to też istotna rzecz z końcówki poprzedniego tomu, krwawa, zostaje rozwiązana "poza ekranem", gdzieś między wierszami relacji Jaskra.

Ale potem przychodzi moment Milvy i nagle wszystko robi się automatycznie lepsze, ciekawsze. Historia wychodzi z chaosu i zaczyna się porządkować. Każdy wątek zaczyna coś wnosić i gdyby nie te pierwsze 30%, spokojnie mówił bym o ocenie na poziomie dziesiątki. Ten "moment Milvy" jest dla mnie punktem zwrotnym - bo choć wcześniej coś już zaczynało się ruszać, dopiero wtedy naprawdę zaczęło wciągać. Tak, jak poprzednie tomy.

W mojej osobistej topce scen na pewno znalazłyby się: pewna jaskinia i rozmowa, finałowa walka, wydarzenia na wyspach - i chyba nawet Kovir. Już wcześniej pisałem, że Dijkstrze nie kibicuję, ale sposób, w jaki jest napisany, to dla mnie absolutna czołówka postaci. Bardzo podobał mi się wątek pustelnika i jego rozmowy z ... . Zakończenie tej relacji, też świetne. Fajnie, że jest, mimo okoliczności.

Przy okazji sceny z druidami też zrobiły swoje. Frustrujące to było, zwłaszcza koniec, ale potrzebne. No i wiecie które sceny z Cahirem. Nie ukrywam, że trochę to miejscami naiwne było, bo chłop miał być w sumie niemal oskalpowany, a kilka dni później, normalnie walczył. No ale nie odbiera to nic fajnym scenom z Geraltem. Plus nowa osoba w kompanii też mi się podoba. Zadziorna, fajny kontrast. Dobrze pasuje do ciotki i wujka.

Czyli w sumie ocena to:

Pierwsze ~ 30% książki: 4/10

To, co potem: 10/10

Z takich mniej oczywistych rzeczy, to całkiem ciekawie obserwuje się konflikt ras w tej serii. Chyba Yarpen miał bardzo ciekawy komentarz w "Krwi elfów", że parafrazując, to, że elfy przyszły tu pierwsze i zrobiły ze starszymi rasami to samo, co ludzie potem z nimi, daje im w ich mniemaniu prawo, by czegokolwiek żądać. Oczekują pójścia pod ramię z tymi, których wcześniej sami zniewalali. Bardzo fajny aspekt, zwłaszcza przez pryzmat rozmowy Geralta z pewnym elfem. Z pewnością da mi do myślenia podczas kolejnego podejścia do gier, już po ukończeniu cyklu.

*

Pisane jak zwykle na telefonie, to może być chaos, ale dzisiaj nie mam czasu poprawiać.

*

> <

Fanatyk2piorunów

Wszystko jest potrzebne i wiedźmina zawsze za mało. Jak dla mnie to mógłby wydać książkę w ogóle nie o nim, a opisującą świat i chłonąłbym to.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Książki

19piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Trzeci news / 17.04.2026

Wydawnictwo MAG przedstawia szatę graficzną reedycji. "451° Fahrenheita" Raya Bradbury'ego ma zaplanowaną premierę na czerwiec 2026 roku.

Guy Montag jest strażakiem. Jego praca polega na niszczeniu najbardziej zakazanego ze wszystkich dóbr, źródła wszelkich niesnasek i nieszczęść: książek.

Nie przychodzi mu do głowy, że mógłby kwestionować swoje nijakie życie – dopóki nie zostanie mu objawiona przeszłość, w której ludzie nie żyli w strachu, i teraźniejszość, w której można postrzegać świat przez pryzmat idei.

Zaczyna ukrywać w domu książki, które wkrótce zagrożą jego życiu.


 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

     

GURU

w Hydepark

16piorunów

679 + 1 = 680

Tytuł: Szafarz

Autor: Grzegorz Brudnik

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Filia

Format: audiobook

ISBN: 9788383573243

Liczba stron: 432

Ocena: 7/10

Ok, tutaj mam poważny problem z oceną. Bo dałbym dwie - 8 a może nawet 8+ za kryminał, ale 3/10 za to, że wygląda jakby autor połowę pisania książki spędził z ręką w spodniach. Ta książka to połączenie porzadnego klimatycznego thrillera i taniego romansidła dla Grażyn wszelkiej płci i orientacji seksualnej. Akcja dzieje się jakiś tydzień, bohaterów jest kilkanaście - a różnej konfiguracji scen łóżkowych to jest chyba ponad 10. Po jakimś czasie już przewijałem, bo ile kurna można słuchać kto, z kim, ile i jak głęboko.

Sam wątek kryminalny wciągający, choć mam też dość konkretne zarzuty - tak samo jak w innych późniejszych książkach autora trochę przesadza z ilością dodatkowych wątków i dodatkowych zbrodni. Główna oś fabuły też naciągana jak stare majtki (których w tej książce chyba nikt i tak nie nosi), ale mimo to fabuła kryminalna wciągająca. Nawet jeśli główny plot twist był do przewidzenia od czwartego rozdziału.

A, jeszcze bohaterem jest John Wick z pragnieniem śmierci. I znów ten sam zarzut co przy Rocie - do jasnej cholery, może głównemu bohaterowi nie zależy czy umrze czy nie. Ale by poinformować kogoś o tym co odkrył ZANIM pójdzie ryzykować, tak na wypadek jakby jednak mu się nie udało? Duh? Tak by może ktoś inny powstrzymał mordercę. Heloł?

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba4piorunów

Średnio mi podeszło, ale racja, jak bym chciał porno to bym jakieś obejrzał a nie czytał o nim co parę stron.

GURU1piorunów

@Hoszin Tutaj lekka przewaga audiobooka. Przewijanie jest dość wygodne 😛

Ale po kolejnych ksiązkach (znaczy tych ostatnich, kolejnych nie znam jeszcze) widać, że wziął do serca te opinie, bo tam jest odpowiednia ilość sprośności.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Książki

47piorunów

678 + 1 = 679

Tytuł: Atomowe nawyki
Autor: James Clear
Wydawnictwo: Galaktyka
Format: książka papierowa
Liczba stron: 286
Ocena: 8/10

Właśnie skończyłem „Atomowe Nawyki” Jamesa Cleara i muszę przyznać, że pozytywnie się zaskoczyłem. Spodziewałem się kolejnego coachingowego lania wody, a dostałem konkretną i logiczną instrukcję obsługi własnych przyzwyczajeń. Książce daję mocne 8/10, bo autor nie udaje guru, tylko pisze bardzo po ludzku i konkretnie.
Największy plus tej pozycji to podejście do zmian. Zamiast rzucać się na wielkie cele, które zazwyczaj porzucamy po tygodniu, Clear proponuje metodę małych kroków i poprawianie się o 1% każdego dnia. Dużo miejsca poświęca budowaniu systemów. Tłumaczy, jak tak poukładać sobie otoczenie, żeby dobre nawyki wchodziły naturalnie, a te złe stawały się po prostu uciążliwe. Nie ma tu gadania o mitycznej silnej woli, jest za to sporo praktycznych wskazówek, jak działa nasz mózg i jak to wykorzystać na swoją korzyść.
Czyta się to rewelacyjnie, bo rozdziały są krótkie i nie ma w nich zbędnego zapychacza. Jeśli ktoś szuka czegoś sensownego o tym, jak ogarnąć codzienną rutynę bez zbędnej walki z samym sobą, to zdecydowanie polecam. Teraz pozostaje tylko sprawdzić, ile z tych rad faktycznie uda mi się wdrożyć w życie, bo teoria teorią, ale prawdziwa zabawa zaczyna się przy praktyce.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Książki

25piorunów

677 + 1 = 678

Tytuł: Wielkie polowanie

Autor: Robert Jordan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788381167253

Liczba stron: 884

Ocena: 7/10

Tom drugi - co nie zawsze stanowi oczywistość - podejmuje przygodę tam, gdzie skończyła się ona w pierwszym. Tutaj rozdziałów "w drodze" jest jeszcze więcej niż w części poprzedniej, a dłuższe przystanki w tej gonitwie wyodrębnić można co najwyżej dwa.

Miałem oczywiście rację co do ponownego pojawienia się kilku znajomych twarzy, a spotkania z nimi nie mogły zdarzyć się w bardziej odmiennych od siebie okolicznościach - część można nazwać radosną, część sprzyjającą, a jeszcze inną zakrawającą o niesamowity zbieg okoliczności. Epizody poświęcone dwóm spośród tych postaci były rozrzucone na tyle rzadko i na tyle daleko od siebie, że człowiek przypominał sobie o nich dopiero przy natknięciu się na kolejny ich rozdział. Czy wtrącenia te były istotne? Wg mnie jedno z nich nic a nic.

Przechodząc do kwestii bardziej schematycznej, którą nie zawsze lubię się zajmować, bo zajeżdża sztampą: niektóre postacie poddawane są próbom: zarówno dosłownym - przez kogoś, jak i figuratywnym - przez los, choć powinienem raczej napisać - przez Koło. W nielicznych przypadkach pozwala im to głębiej poznać samych siebie, i tak jak wszystko to jest umiarkowanie interesujące, tak czy w jakikolwiek sposób lub w jakimkolwiek stopniu przybliża ich to do pokonania Czarnego? No niezbyt (choć ustęp ten pisałem przed zakończeniem lektury, a ostatnie strony jak zwykle zadają kłam wcześniejszym moim przemyśleniom. Jak dla mnie wieńczące tę część wydarzenia wydają mi się następować za wcześnie w całej przygodzie i wygląda to tak, jak gdyby Jordan nie wiedział, jak to sensownie zamknąć). Ale wracając. "Dosłowne" próby Nyaneve robiły wrażenie, zarówno pod względem światotwórczym dla czytelnika - choć ukazane urywki były bardzo enigmatyczne - jak i zwyczajnie emocjonalnym dla dziewczyny. Dodatkowo blisko końca ma miejsce epizod, w którym niektórzy bohaterowie poznają na własnej skórze definicję słowa "beznadzieja", gdzie na każdy nowy pomysł zaradzenia jej autor bardzo szybko przedstawia kontrargument. Podłe to jak diabli, ale skuteczne, dobrze skonstruowane i napisane; zmusza osoby uwikłane do działania na najwyższych obrotach, by jakoś z tej kabały wyjść. Mogę też powiedzieć, że próba Randa przybiera postać kobiety: Selene nie sposób odebrać jako normalną osobę żyjącą w przedstawionym świecie, tylko sfabrykowaną kukłę o dokładnie dwóch cechach, cechach wręcz prostackich, choć rzekomo jest szlachcianką. Teraz jak o tym piszę, to chyba odkryłem, czemu tak jest, ale tutaj naturalnie tego nie zawrę.

Jeżeli chodzi o kwestię relacji - jest dziwnie. Przez jedną kłótnię z początku książki przez szmat czasu między Randem a resztą chłopaków panuje niewypowiedziany, acz odczuwalny kwas, odbijający się na ich stosunkach. Lwia część zależności między postaciami pozostaje bez większych zmian i jedynie sprawa miłosnych zabiegań o Randa ma tutaj swoje chaotyczne 5 minut - wszystko to komplikowane przez przepowiednię i "przeznaczenie" każdej osoby we wzorze.

Ciekawym zabiegiem jest uczynienie zbawicielem nie osoby wielbionej i przez wszystkich wyczekiwanej, tylko wręcz przeciwnie - przez większość znienawidzonej, będącej źródłem strachu i celem knowań. Niezmiernie ciekawi mnie, jak ten aspekt rozwinie się w części kolejnej.

A z przyjemnych drobnostek: na trasie bohaterowie natykają się na gospodę "Dziewięć pierścieni", do tego w świecie tym istnieje powieść przygodowa o tej samej nazwie. Nie muszę chyba więcej dodawać?

Nie mogę powiedzieć, by większość tego tomu czemukolwiek służyła - jak wspomniałem, znaczna część to po prostu pogoń - ale tak czy siak lektura szła sprawnie i paradoksalnie bez większych dłużyzn. Jordan może i leje wodę, ale robi to w sposób strawny, przynajmniej dla mnie.