Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#mikrowyprawy

Lider

w Sport

53piorunów

Tak ogólnie to całkiem przypadkiem prawie zaliczyłem na . Fajnie było. 😎

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Hydepark

59piorunów

@Opornik pytałeś się czy głęboko? Jak c⁎⁎j! xd

GURU6piorunów

Płynie pająk po polskiej krainie

Zobaczył Grudziądz pewnie go nie minie:stuck_out_tongue_winking_eye:.

Fanatyk8piorunów

@Z_buta_za_horyzont
Płynie sobie pająk, płynie gdzieś na supie,
Że jest z niego stoik, to ma wszystko w... nosie,
Prąd go Wisły niesie, woda w koło chlupie,

Jak wsadził w nią nogi zdechły wnet łososie.

(wiem, wiem - w Wiśle nie ma łososi. Ale jest Licentia Poetica! :stuck_out_tongue_winking_eye: )

Fanatyk3piorunów

Ty tak sam wariacie pływałeś?

Lider3piorunów

@Byk oczywiście, że sam. 😉 Powiem Ci, że Wisła jest bardzo lajtową i dość bezpieczną rzeką do takich spływów. W Świeciu wyruszyłem z Wdy i zrobiłem nią lekko ponad kilometr, to tam był hardcore(dla mnie) i nie mogłem się już tej Wisły doczekać. Konary, gałęzie, zwalone drzewa do wody. A na Wiśle jedynie można było mieliznę zaliczyć.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Lider

w Hydepark

107piorunów

Przygodę czas zacząć! 😎

Pokaż więcej komentarzy (27)

Lider

w Hydepark

67piorunów

Pierwszy spływ Wisłą

Wczoraj udało mi się spełnić moje małe marzenie – popłynąłem supem wzdłuż Grudziądza. W sumie odkąd tylko tu mieszkam, w mojej głowie krążył pomysł, żeby mieć jakiś sprzęt, żeby móc sobie popływać po Wiśle. Zawsze docelowo miała to być wielka wyprawa i spływ aż do morza, ale chciałem też mieć możliwość, żeby popływać tu „wokół komina” i móc chociażby dopłynąć sobie na wyspę na Wiśle. Zakup supa w zeszłym roku był pierwszym krokiem do realizacji tych planów, a wczorajszy spływ stał się kamieniem milowym.

Bałem się, był stres, miałem wątpliwości. Pojawiały się myśli, żeby poczekać na spokojniejszy nurt – choć wcale nie był specjalnie mocny – bądź takie, żeby poczekać, aż będę miał wsparcie z brzegu w postaci żony lub kumpla. Byłoby to dla mnie dużo bardziej komfortowe, żeby choć ten pierwszy raz zaliczyć właśnie w taki sposób. Jednak poszukiwanie komfortu i idealnych okoliczności do działania jest błędem, bo te mogą nigdy nie nadejść. Druga rzecz jest taka, że im więcej wątpliwości musiałem przełamać i zadziałać wbrew nim, tym większą satysfakcję odczuwam, że to zrobiłem i mogę potraktować to jako zaliczenie pewnego wyzwania.

Podjechałem samochodem na żwirownię i napompowałem supa w pobliskim zagajniku. Niepotrzebny sprzęt – pompka, trzonek od wiosła itd. – zostawiłem w aucie, do którego wracałem się kilkukrotnie, bo ciągle zapominałem o jakichś drobiazgach, takich jak zmiana okularów albo wzięcie siedziska do supa. xd

Gdy już miałem wszystko, poszedłem z supem pod pachą wzdłuż dzikiej plaży nad Wisłą, w okolice miejscówki, na której nieraz robimy ogniska. Wyszło około półtorej kilometra. Na miejscu spakowałem telefon i kluczyki od auta do kieszeni bojki asekuracyjnej, którą przymocowałem z przodu deski, a torbę od supa zamocowałem z tyłu. Supa położyłem na wodzie, rozłożyłem siedzisko, wskoczyłem na niego i zacząłem nieśmiało wiosłować.

Pierwszy spływ odbyłem na siedząco, w trybie kajaka, z podwójnym wiosłem, żeby zminimalizować ryzyko wpadnięcia do wody praktycznie do zera. Pływania na stojąco jeszcze się uczę i przy mocniejszym wietrze albo fali mam problemy ze sterownością i utrzymaniem równowagi na desce.

Pływanie po Wiśle okazało się łatwe i przyjemne. Nie odbiegało wiele od tego na jeziorze. Jedyną różnicą był nurt, który występował praktycznie tylko przy brzegach, a będąc na środku Wisły, udało mi się bez większych problemów płynąć pod prąd. Do pewnego czasu, gdyż nurt potrafił się nagle pojawić i zmienić mój kurs na jedyny słuszny – czyli w stronę morza.

Spłynąłem wzdłuż Grudziądza jakieś 5 kilometrów w linii prostej. W tym czasie dwukrotnie płynąłem kawałek pod prąd i dwukrotnie zaliczałem przeciwległe brzegi, więc myślę, że mogłem zrobić łącznie 6–7 km. Zrobiłem sobie krótką przerwę na brzegu naprzeciw grudziądzkich spichrzy i porobiłem parę fotek.

Cały spływ zakończyłem na pierwszym cypelku, tuż za błoniami nadwiślańskimi. Tam podsuszyłem i zawinąłem sprzęt, spakowałem go do torby i poszedłem z buta, z 15-kilogramowym plecakiem, wzdłuż Wisły do samochodu zostawionego za żwirownią. Wyszło niecałe 4 kilometry. Cała „wyprawa” zajęła mi niecałe 3,5 godziny.

Rozdziewiczyłem się z pływaniem po Wiśle i czuję się zachęcony do próbowania sił na dłuższych trasach. Sama trudność spływu – co też podejrzewałem – była znikoma, jednak miał on wymiar symboliczny, jako pewnego odczarowania Wisły w mojej głowie.

W Grudziądzu nikt po Wiśle nie pływa. Tu Wisłą się straszy i nikt z niej nie korzysta, nie licząc picia piwa nad jej brzegiem. Kiedy płynąłem supem, byłem tego dnia prawdopodobnie jedyną jednostką pływającą na wysokości Grudziądza. A tak to dwa razy w tygodniu przepłynie jakaś łódź wędkarska, raz w roku organizowany jest spływ kajakowy i tyle.

GURU7piorunów

@splash545 a czemu wybrałeś sup nie kajak? Mniejszy i lżejszy po spakowaniu?

Lider13piorunów

@Opornik w grę wchodziło tylko coś dmuchanego, bo nie mam miejsca, żeby przechowywać. Dobry dmuchany kajak to koszt 1500zł +, a supa kupiłem za 700. ¯\\(ツ)

Fanatyk8piorunów

@splash545 kupiłem używany kajak dmuchany za 400. Testowałem i chyba jest ok. Zamierzam się nim wybrać na Odrę i Olawe.
Swoją drogą szkoda, że się rzeką u was starszy. We Wrocławiu kajaków masa. Co ja mówię, jaka masa. RZESZA. Łódek różnego rodzaju też. Czasem strach byłoby kajakiem wypłynąć w centrum, bo tyle statków. Trza korzystać.

Fanatyk3piorunów

@Opornik jak jest w torbie to sam go niosę. Jak napompuję to trochę nieporęczny, bo dwuosobowy, więc długi, ale jak już zarzucę na czubek głowy to przeniosę. Do 12-15 kg myślę.

Fanatyk4piorunów
Lider2piorunów

@RogerThat z tymi intexami to jest taka sprawa, że nie mają twardego dna, więc i stabilności – przez co pływa się nimi bardziej jak pontonem, niż kajakiem. Są też podatne na przedarcia i uszkodzenia (gałąź, obcierka dnem). Ich zaletą na pewno jest cena, żeby sobie popływać i zobaczyć czy się chce w takie coś wchodzić.

Lider5piorunów

@Opornik jak chcesz jakiś kompaktowy, lekki i wytrzymały kajak dmuchany, to polecam packrafty z decathlonu pr100 lub droższy pr500. Ważą 2-4kg. Można tym pływać po gałęziach, mieliznach itp. i nie ma opcji, żeby się przebiły. No ale cena już wyższa.

Pokaż więcej komentarzy (23)