Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#mordinaszosie

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

31piorunów

304 905 + 3 + 118 + 107 + 12 + 75 = 305 220

Krótka* relacja z weekendowego patataj po gminy na krańcu świata, które to, wespół z @vvitch zbieramy niemal pieczołowicie oraz niemal rzetelniei z niemalejącym zapałem.

W sobotę zbieramy się o brzasku (czyli około dziewiątej rano) i jedziemy na oddalony o wieleset metrów przystanek kolejowy. Na przystanku tym czekamy na pociąg, który zabierze nas daleko. Wiemy dokąd ale nie możemy mieć pewności. Ale to nie ma znaczenia (a tak naprawdę to ma bo mamy bardzo konkretny plan).

Uprzejmość Polregio kończy się w Gryfinie. Niestety, moje wyobrażenia o tym miejscu nieco rozminęły się z prawdą. Spodziewałem się, że nad ruderami śródmieścia będzie górowało jakieś zamczysko, być może jacyś ludzie z różdżkami i w spiczastych czapkach będą latać w tę i z powrotem ale szybko zostałem uświadomiony przez ukochaną, że Gryfino i Gryffindor to są dwa różne miejsca. A Gryfice w tym trójkącie geograficzno-lingwistycznym dopełniają tylko chaosu w narracji.

Z miasta czarodziejów wytaczamy się dzięki uprzejmości drogowców, którzy dawno temu wybudowali drogę krajową oznaczoną numerkiem trzydzieści jeden.

Jedziemy na południe podziwiając okolicę. Szosa wije się przyjemnie przez lasy i wspina po niewielkich hopkach. Ruch jest dość spokojny i mniejszy niż się spodziewałem, z pamięci nie jestem w stanie przytoczyć jakiegoś rażącego odjaniepawlania na drodze przez mniej lub bardziej lokalnych furmanów (co trochę zmieni się w Widuchowej ale nie uprzedzajmy faktów).

Widuchowa okazuje się być metropolią o dość... Prowincjonalnym charakterze. Nie spodziewałem się po prawdzie Warszawy, ale też nie spodziewałem się Pcimia - ot, myślałem, że będzie to coś w stylu Chrzanowa z jakością dróg w stylu łódzkim. Dostałem jednak Pcim.

Z Widuchowej wyjechaliśmy w kierunku Krajnika Dolnego podziwiając uprzednio wyprzedzanie nas przez jakiegoś lokalnego woźnicę swoim rdzewiejącym trupem. Myśleliśmy, że ów lokalny Vin Diesel w dieslu zahaczył nadciągający z naprzeciwka ze wstępnym impetem ciągnik marki "panie, dziadek nim jeździoł do kościoła w pindzisiątym czecim, w pindzisiątm czwortym wymienił ośkę a jo wincyj nie remontowoł bo po co, skoro jeździ!?" ale po wnikliwej analizie wykonanych przeze mnie nagrań jasno wynikało, że jeden rzęch drugiego rzęcha mógł zahaczyć najwyżej plwociną puszczoną przez dowolnego z furmanów.

Krajnik Dolny, do którego dotarliśmy w pocie czoła (było bowiem dość ciepło) okazał się jeszcze większym zadupiem niż sobie imaginowaliśmy patrząc na mapę dnia poprzedzającego wyjazd. Ot, przygraniczna mieścina oklejona plakatami i bilbordami w języku Mordoru nawołującymi do wstąpienia w progi przybytków chwilowej uciechy i wątpliwej higieny, zakupu cigaretów po okazyjnej cenie lub przystrzyżenia kłaków na łbie tudzież brody, po okazyjnej cenie, ale w euro. Wszystko to żywcem wyjęte ze słusznie minionych lat dziewięćdziesiątych. Gdyby to ohydztwo do czegoś lub kogoś przyrównać, śmiało mógłbym rzec że była to Elżbieta Kruk w kisielu.

Przyszła pora na opuszczenie Najdroższej Ojczyzny i wjechanie w dzikie ostępy Szwabii.

Do Schwedt/Oder wtaczamy się po drodze wojewódzkiej oznaczonej numerkiem sto sześćdziesiąt sześć i niemal od razu zjeżdżamy na bulwary gdzie podziwiamy malowniczy pomnik kobiety, która rzuca Jezuskiem w ciepłą tego dnia toń Odry. Kierujemy się na południe, mijając jakieś dziecko i jakiegoś pokojowego obywatela, który drze na nas ryja po niemiecku. Dojeżdżamy do czegoś, co wygląda jak nasza rodzima Wiślana Trasa Rowerowa tylko nazywa się inaczej bowiem nie leży ani nad Wisłą ani nawet w Polsce. Na potrzeby tejże opowiastki będę ją nazywał Szwabskim Szlakiem - w skrócie SS.

Ze szczytu wyasfaltowanej korony wałów rozpościera się przepiękny widok na Nationalpark Unteres Odertal. Jedziemy na południe w pełnym słońcu - grzeje przyjemnie. W oczy rzuca się to, że rowerzystów jest dość sporo, ale są to głównie niemieccy emeryci i osoby ogólnie wiekowe (niektórzy być może posiadają jakichś krewnych na innym kontynencie) zaś młodych ciałem i duchem jedzie niewielu. Jeśli ktoś z Państwa nie był, a wybiera się w tamte rejony to gorąco obydwoje zachęcamy do odwiedzin SS u naszych zachodnich sąsiadów. Nie będziecie Państwo żałować:)

Po jakimś czasie, jadąc nadal wśród pięknych okolic docieramy do mostu pieszo-rowerowego w Siekierkach. Zatrzymujemy się tam na chwilkę aby wykonać dokumentację fotograficzną, odsapnąć i przede wszystkim zobaczyć jak dobrze i jak fajnie to miejsce wygląda i jest zrobione. Wdrapujemy się na wieżę widokową, przez kilka długich chwil oglądamy okolicę ponownie zachęcając Państwa do odwiedzin.

Odpoczęliśmy, pora się zbierać. Wtaczamy się na szosę i jedziemy zobaczyć jeszcze jedno miejsce - najdalej wysunięty na zachód punkt polski, który znajduje się w najdalej na zachód wysuniętym punkcie polski. Omal nie uczciłem tej podniosłej chwili wypierdoleniem się na ten głupi ryj kiedy zakopało mi się w piachu przednie koło, jednak wrodzone zdolności akrobatyczne skutecznie powstrzymały chęć szorowania mojej mordy po ujebie. Zobaczyliśmy okolicznościowy głaz, zrobiliśmy kilka fotek i ruszyliśmy do Cedyni w której mieliśmy zaklepany nocleg.

Słów kilka o noclegu, muszę bo się uduszę.

Otóż, spanko przypadło nam w czterogwiazdkowym hotelu mieszczącym się w starym klasztorze o oryginalnej nazwie Klasztor Cedynia Hotel. Hotel jest oznaczony znaczkiem Miejsca Przyjaznego Rowerzystom, choć trochę na wyrost. Na zewnątrz jest kilka stojaków wyrwikółek oraz sala w środku, stary refektarz, w którym można trzymać rowery jeśli akurat nic się tam nie odbywa. W czasie naszego krótkiego pobytu żadni mnisi ani żadni czarodzieje z Gryffindoru nie okupowali tego oryginalnego parkingu zaparkowanymi tam miotłami więc rowery były pod kluczem, ale jeśli ktoś z Państwa kiedyś się tam wybierze wraz ze swoimi rowerami to warto o to zapytać wcześniej. Sam hotel jest bardzo przyzwoicie wykończony i bardzo... Klimatyczny. Na jeden, dwa noclegi w sam raz.

Wieczorem wybraliśmy się na krótki spacer po okolicy. Odwiedziliśmy wieżę widokową przy ulicy Cmentarnej, wąskie uliczki centrum, pizzerię i market Dino. Koniec świata ale jakże urokliwy. Nie spodziewaliśmy się tak przyjemnego miasteczka i tak... Wertykalnego. Różnice poziomów poszczególnych ulic w mieście potrafią zaskoczyć.

Wyjeżdżamy w niedzielę. Z samej Cedyni wytaczamy się przyjemnym CPRem przy drodze wojewódzkiej oznaczonej numerkiem sto dwadzieścia pięć i we wsi Golice wjeżdżamy na Trasę Pojezierzy Zachodnich. Stąd, świetnie utrzymaną drogą dla rowerów, odseparowaną całkowicie od ruchu samochodowego i biegnącą głównie pośród pól malowanych rzepakiem i wśród lasów jedziemy do Trzcińska-Zdroju, gdzie robimy krótką pauzę na biednie zaopatrzonym w dobra spożywcze Orlenie. Dalej kierujemy się w stronę Pyrzyc głównie bocznymi drogami. Jakość dróg bywa różna, ale nawet te najbardziej dziurawe między wsiami Grzybno, Swobnica czy gminą Banie są... Przejezdne szosami. Ot, trochę uskoków, sporo dziur ale można całkiem sprawnie toto przejechać. Trafia się nam po drodze jeden fragment drogi dla rowerów (w Swobnicy właśnie) okrutnie przeorany korzeniami, ale koniec końców wytaczamy się i z tego czegoś nie tracąc w trakcie ani bagaży ani zębów.

Drogi rowerowe w Pyrzycach to nieśmieszny żart. Krzywe, dziurawe, z drzewami w jezdni albo ze słupkami wszelakimi. Widać że ktoś to coś wybudował kiedyś jako chodnik, ktoś inny pierdolnął znak C13/C16 i radź se, pedalarzu. Jestem zdania, że na rynku powinien być pręgierz dla urzędnika, który coś takiego wymyślił, zatwierdził, a sam popierdala najpewniej gruzem. Na szczęście w Pyrzycach zabawiliśmy tylko chwilę i nim się obejrzeliśmy, już byliśmy w drodze do Szczecina.

Do Starego Czarnowa dojeżdżamy po ruchliwej drodze wojewódzkiej, tym razem oznaczonej numerkiem sto dziewiętnaście. Ruch jest spory ale jakoś jedziemy. Droga ma spore odcinki z szerokim poboczem i spore fragmenty z dwoma pasami w jednym kierunku. W Starym Czarnowie ponownie zjeżdżamy na drogę dla rowerów, którą dojeżdżamy do samego Szczecina. Wpadamy na obiadek do Maczka i jedziemy na pociąg w Szczecinie-Dąbiu...

Mieliśmy wracać Intercity, bo wygodniej i szybciej niż telepać się regio, który zatrzymuje się nawet tam, gdzie psy dupami już dawno przestały szczekać. Coś się jednak w Szczecinie Głównym zesrało i najpierw pojawił się komunikat o dwudziestu minutach opóźnienia, później o czterdziestu a Portal Pasażera pokazywał nawet dziewięćdziesiąt pięć minut... Postanowiliśmy nie czekać i pojechać pociągiem regio, na który to bilety zwróciłem chwilę wcześniej...

Wsiedliśmy, przypięliśmy rowery i rozmawiamy sobie o starych miotłach i kredensach. Wtem, niezauważony przez nikogo, niespodziewany przez nikogo i prawdopodobnie za mało kochany w młodości przez rodziców (albo za dużo) podchodzi gość i gromko, niemal wykrzykuje "O K⁎⁎wa!" patrząc na nasze rowery. Po chwili zawahania powtarza zaklęcie i pyta mnie "Polisz czy Dojcz?" Pogaduchy z ewidentnie wczorajszym dżentelmenem na jakikolwiek temat to ostatnia rzecz na jaką obydwoje mamy ochotę, więc odpowiadam, mając nadzieję że gość nie mówi po niemiecku: "Dojcz!" Jakże się myliłem! Goś zaczyna do mnie mówić jak rasowy mieszkaniec Bawarii, który na śniadanie je wursta, popija go piwem, później idzie w swoich Lederhosen wypasać owce na hali a w swoim Gartenhaus ma tajny pokoik ukryty za fałszywą ścianą piwnicy... Moja znajomość Wężowej Mowy sprowadza się do kilku słów takich jak "Wunderbar","Toilettenbürstenbenutzungsanweisung" "Ja! Mein Führer!" czy "Verstopfung" więc głównie słucham, kiwam głową i powtarzam "Ja! Ja!" ku uciesze @vvitch, jakiegoś typa który obok nas siedział i konduktora:).

IC spóźnił się finalnie trzydzieści minut.

Zebraliśmy jedenaście gmin.

*żartowałem

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

Znowu policzyłem wszystko po swojemu. Wyszło, że zdobywasz osiągnięcie

W sumie... Hardkor edyszyn! (750 km)*

Nie mogę rozmawiać bo jadę! (10 000 km)*

Dokumentalista (40 zdjęć)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Gruba ryba4piorunów

@Mordi

> przygraniczna mieścina oklejona plakatami i bilbordami w języku Mordoru nawołującymi do wstąpienia w progi przybytków chwilowej uciechy i wątpliwej higieny, zakupu cigaretów po okazyjnej cenie lub przystrzyżenia kłaków na łbie tudzież brody, po okazyjnej cenie, ale w euro. Wszystko to żywcem wyjęte ze słusznie minionych lat dziewięćdziesiątych

Za każdym je⁎⁎⁎ym razem.

Jak rok temu przejeżdżałem na chwilę przez granicę, to wjeżdżając do Łęknicy też dostałem się na środek planu filmowego, którego akcja działa się na przełomie lat 90/00. Co prawda nie zauważyłem żadnej ekipy filmowej ani kamer, a nawet przyczep kempingowych, ale akurat musieli mieć przerwę i być gdzieś tuż za rogiem.

> Jeśli ktoś z Państwa nie był, a wybiera się w tamte rejony to gorąco obydwoje zachęcamy do odwiedzin SS u naszych zachodnich sąsiadów. Nie będziecie Państwo żałować:)

Amen (antykleryk here).

Kosmonauta3piorunów

@Furto Co ciekawe, kiedy wjeżdżałem od strony czeskiego Cieszyna do Polski miałem takie samo wrażenie, tylko w drugą stronę. Czeska część miasta to był właśnie taki poligon z lat 90 a Polska wyglądała jak nowoczesne, europejskie miasto. Byłem tęgo zdziwiony wówczas.

Gruba ryba2piorunów

@Mordi Przykład Cieszyna jest bardzo dobry, polska strona jest zadbana, odrestaurowana, a czeska to taki skansen. No ale tam piwo tańsze (i lepsze) :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

28piorunów

296 406 + 45 + 71 + 3 + 3 + 3 + 3 = 296 534

W sobotę pojechaliśmy z @vvitch do lasu, dotlenić się bez kitu. W niedzielę za to nie pojechaliśmy do Wałbrzycha, ale za to pojechaliśmy do Cieszyna.

trochę na gravelu

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fanatyk3piorunów

@Mordi byli w Cieszynie i nic nie powiedzieli

Kosmonauta2piorunów

@Zielczan ze wszystkich Cieszynów w kraju, w tym o którym prawdopodobnie myślisz, nie byliśmy jeszcze bardziej niż nie byliśmy dziś w Wałbrzychu:) Ale jak będziemy to się na pewno odezwiemy proszę Pana!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

36piorunów

292 705 + 3 + 8 + 3 + 36 + 223 + 3 + 41 = 293 022

Patataj weekendowe.

W piątek pojechaliśmy sobie w prawo, w niedzielę w lewo. W sobotę zaś, aby jakoś urozmaicić codzienność, pojechaliśmy sobie w dół. W górę się nie dało bo blokowali nas Szwedzi.

Piątek wygnał nas, jak już wspomniałem, w lewo, do lasu, do którego dojechaliśmy przez miejsca, w których lasu nie było. Trasę planowała @vvitch więc były piachy, ujeby i inne wesołości, włącznie z noszeniem rowerów przez rów, w którym to rowie, czego nikt państwu nie powie, była woda do której wpaść byłoby szkoda. Widzieliśmy też jezioro zasłonięte malowniczo krzaczkami.

W niedzielę pojechaliśmy, jak już wspomniałem, w przeciwnym kierunku, zobaczyć miejsce, które widzimy najrzadziej bo mamy doń najbliżej - granicę ze Szwecją czyli szeroki pas wody pokryty wodą.

Jajkiem na torcie lub też, jak kto woli, pryszczem na nochalu był sobotni wypad na południe.

Zapakowaliśmy swoje zgrabne du⁎⁎⁎⁎ki w pociąg i wysadziliśmy je w Chodzieży, która prawie pod Poznaniem nad brzegiem rzeki leży.

Trasę planowałem ja więc nie brakło zapierających pierś w oddechu widoków. Pól pokrytych zbożem rozmaitem, trawą, deskami w postaci drzew i pszenżytem.

Trasa poza, tym że była ładna, była też niebrzydka. Na ogół przyzwoite asfalty biegły łagodnymi hopkami przez bardzo ładne i malownicze, dobrze utrzymane wioski i miasteczka. Trafiło się całkiem sporo bardzo przyzwoitych dróg dla rowerów, z czego najlepszą była zdecydowanie "śmieszka" od Porostu do Bobolic - kapitalny, wijący się przy DK25 pasek asfaltu pnący się po hopkach i opadający nagle w dół, gdzie bez problemu można się było rozbujać do 40-50km/h. Szkoda, że ten fragment kończy się zaraz za tablicą z nazwa miasta (Bobolice gdyby ktoś z Państwa zapomniał co napisałem jedno zdanie wcześniej, choć, biorąc pod uwagę że to nie wykop, zgaduję że czytanie ze zrozumieniem i zapamiętywanie tekstu stoi na wysokim poziomie (zdanie w drugim nawiasie dodałem tylko po to, żeby wyszło więcej znaków -jak na maturze))

Nareszcie pojechaliśmy coś dłuższego i w przyzwoitym tempie. Przez całą w zasadzie drogę nie było też żadnych przygód na linii koerowcy -my. Pełna kultura, może nie wysoka, ale też nie obszczymura.

Wincyj!

Proszę nie wytykać autorowi, że na początku tychże wypocin napisał, że w piątek najpierw pojechaliśmy w prawo, później zaś w lewo. Autor zrobił to umyślnie bo mu się nudziło:)

myśli o bigosie

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba8piorunów

> Przez całą w zasadzie drogę nie było też żadnych przygód na linii koerowcy -my. Pełna kultura, może nie wysoka, ale też nie obszczymura.
>
>
>
> Wincyj!

Jak jechałem w piątkową noc jedną DK z Suchej do Rabki i kolejną z Nowego Targu do Zakopca, to też mnie kierowcy pozytywnie zaskoczyli. Nie ukrywając, myśl "ilu na⁎⁎⁎⁎nych aktualnie jeździ" ciągle była z tyłu głowy (zwłaszcza na drugim odcinku), tak wyprzedzali bardzo ładnie, jak na nasze standardy. Może limity prędkości nie za bardzo trzymali, tak praktycznie wszyscy zjeżdżali całkowicie na sąsiedni pas. Kulturka. Porównując do totalnej obory, z jaką spotkałem się jadąc niegdyś ze Strzelina do Oławy, zupełnie inny świat.

Legancka majóweczka Wam pykła, gratki.

Kosmonauta4piorunów

@Furto Z moich obserwacji wynika, że po zmroku kierowcy jeżdżą o wiele ostrożniej. Chyba na żadnym ultra nigdy nie miałem jakiegokolwiek problemu jadąc w nocy za wyjątkiem jednego razu: w środku nocy na jakimś wygwizdowie przypieprzyla się do mnie policja że nie jadę po DDR:)

Wracaliśmy kiedyś z @vvitch od strony Polanowa do Koszalina po DW, na której zwykle jeżdżą jak popieprzeni i wydarzyło się dokładnie to, o czym mówisz: kierowcy wyprzedzali niemal całkowicie zjeżdżając na przeciwległy pas.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

41piorunów

287 745 + 37 = 287 782

Mieszkał Leszek w Tolkmicku,
smyrał Jadźkę po cycku.

Jadźka smyrać się dawała

Chociaż z Józkiem dzieci miała.

Józek to był chłop na schwał

Jadźkę w domu cepem lał.

Mieli auto, skręta, wielki dom

Dłuższe życie każdej pralki to Calgon

margaryna, pokłosie

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Wirtuoz4piorunów

Morał nieoczywisty i zaskakujący!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

30piorunów

287 599 + 7 + 25 = 287 631

Króliczek Energizera któremu ktoś z d⁎⁎y wyjął bateryjkę - to być Mordi. Ale to było wczoraj, więc już tak jakby nie prawda.

A dzisiaj pojechaliśmy se z ukochaną (z @vvitch znaczy się) w lewo.

eciepecie glut w skarpecie

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

40piorunów

282 812 + 50 + 28 + 102 = 282 992

W związku z tym, że w weekend coś tam było jeżdżone, spieszę donieść co oraz zrzucić kilometry na równik.

Sobota zaczęła się porankiem a skończyła wieczorem. Ciemno się zrobiło, zgasły wszystkie światła, noc nadchodziła głucha.

Nim jednak nadeszła, wyszliśmy na przejażdżkę aby rzucić oczyma na romantyczny zachód słońca nad jeziorem. Z romantyzmu, zmiecionego z planszy przez zachmurzenie wyszło niewiele, ale chociaż weszło kilka kilometrów.

Wcześniej tego dnia pojechałem solo (solo) w prawo, zobaczyć czy droga na Wałbrzych jest już gotowa. W zachodniopomorskim jednak żadnej drogi na Wałbrzych się nie buduje toteż musiałem się zadowolić widokiem stadka Danieli (piękne byli niczym Daniel Olbrychski), widokiem rozkosznego kiciusia który polował na coś w wysokiej trawie oraz widokiem psa, który chciał zjeść moją nogę (ale nie zjadł dzięki czemu, rzeczoną nogą, mogę ów wpis pełen chaotycznego grafomańatwa popełnić). Widziałem też jakiegoś lokalnego Menelisława, który coś chciał. Nie wiem co bo przezornie się nie zatrzymywałem. Możliwe że chciał porozmawiać o naszym Panie i o Jego gorących ustach - Leszku Millerze.

W niedzielę również nie pojechaliśmy zobaczyć drogi na Wałbrzych, ale za to pojechaliśmy zobaczyć starą drogę na Kołobrzeg, który leży, nie zgadnięcie Państwo, koło brzegu.

W lewo pojechaliśmy z wiatrem co spowodowało szybkość, zaś nazot, w prawo, pojechaliśmy pod wiatr, co spowodowało zwolnienie (proszę nie mylić z rozwolnieniem bo to dwa całkiem różne słowa są).

kwiatek, garnek, pokłosie

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU8piorunów

No niemoge swoj tylek pokazal a rozowej obciol ehh wezpan z tymi rowerowcami

Kosmonauta5piorunów

@ErwinoRommelo Za 5 zł mogę dodatkowo podwinąć nogawkę, jeśli chcesz :smiley:

GURU4piorunów

@Mordi hmm troche drogo, zastanowie sie i dam znac

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

40piorunów

278 450 + 107 + 60 + 2 = 278 619

SOBOTA.

Jak sobota to wiadomo - do Lidla. My jednak mieliśmy inny plan, sprytny. Chcieliśmy się bowiem wybrać do Józefosławia. Wstaliśmy jednak ciut za późno, a po rzuceniu okiem na mapę aby zobaczyć, gdzie ten cały Józefosław się znajduje, doszliśmy do wniosku, że pojedziemy w prawo.

NIEDZIELA.

Jak niedziela to wiadomo - do kościoła. My jednak mieliśmy inny plan, równie sprytny jak dzień wcześniej. Chcieliśmy się bowiem wybrać do Wałbrzycha. Wstaliśmy jednak ciut za późno i stwierdziliśmy że j⁎⁎ać Falubaz.

Zamiast Wałbrzycha wybraliśmy Szczecinek, do którego dotarliśmy szybko (bo pociągiem) a z którego wracaliśmy nieco wolniej (bo rowerami). W drodze powrotnej widzieliśmy żaby, koty i jakichś ludzi. Było fajnie.

ugabugagugygy

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba3piorunów

@Mordi Tak się cieszę, że nie poszliśmy do Lydla. Ani do kościoła. :smiling_face_with_tear:

Kosmonauta1piorunów

@vvitch Lydl musi poczekać. Ale chyba wybierzemy się któregoś pięknego dnia do Gietrzwałdu:)

Osobistość4piorunów

Osiągnięcie

Walnij setkę! (kwiecień)*

zdobyte. Przechodzimy dalej.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

36piorunów

270 924 + 2 + 5 + 102 + 5 + 3 = 271 041

Podczas krótkiego pobytu w rodzinnych stronach Mordzimieusza lub Mordzimira, albo nawet i Mordziwoja, ów z ową (znaczy się z @vvitch) postanowili wybrać się na relaksującą wycieczkę. W planach mieli podziwianie pięknych widoków, napawanie się zapachem powstającej z martwych wiosny (może z dodatkiem obornika ale hej, jakoś ten krąg nawożenia, orania i zbierania plonów w postaci kartofli musi się dopełniać i zamykać) gdzie muślin panieńskim rumieńcem spływa gdy majta się pała… Albo jakoś tak. W każdym razie…

…nic z tego nie widzieliśmy bowiem pojechaliśmy w dzikie zakamarki Aglomeracji Śląskiej.

Matko bosko…

@vvitch pojechała głównie po gminy oraz aby nacieszyć wzrok ropiejącymi ruderami, wykrzywionymi fasadami familoków, straszącymi uśmiechami wykrzywionych w agonii bram kamienic i oczodołami zasłoniętych deskami i dyktą okien. Aby zerknąć tylko z siodełka na grobowe prostokąty zapadłych podwórek skrytych pod pierzyną błota i odpadków codziennej walki o przegraną, na ledwie widoczne zza okopconych firan gnijące otchłanie izb i poddaszy, skrytych w cieniu szaroburego nieba po którym zimny wicher gna tumany sadzy i resztek ulatujących w dal zardzewiałych marzeń tych, którym przyszło trwać w tym nie najweselszym miejscu. Wszystko to spotęgowane aurą chmurną, zimną i podeszczową z okalającym wszystko cuchnącym powietrzem, z brudem lepiącym się do kół, do ubrań i do nas. A nawet nie dojechaliśmy jeszcze do Lipin… Ja byłem tam tylko w roli przewodnika, Charona przewożącego strwożoną duszę z jednej strony Deteeśki na drugą.

Nawet miejsca, które teoretycznie powinny być ładne, zachęcające do aktywności i do wypoczynku nikną przygniecione walającą się wokół gangreną, labiryntami przemysłowych trupów fabryk i zakładów z wciśniętymi pomiędzy nie kwadratami ścian i dachów, które ktoś z braku alternatywy nazywa domem. Wszystko to okalają zrekultywowane lub nie nieużytki, które inny ktoś nazywa terenami zielonymi i przecinają pogruchotane, zniszczone żyły dróg.

Tak, śmiało można rzec, że jestem uprzedzony, ale jedyne brzydsze miejsce, które kojarzę, a w którym co prawda nie byłem ale znam kogoś, kto też nie był kto z kolei zna kogoś kto zna kogoś, kto był to Norylsk.

Mimo narysowanej uprzednio przeze mnie trasy, która biegła przez największe atrakcje wątpliwej urody i marnej jakości, bywały miejsca o dość… Nieoczywistym układzie drogowym, gdzie braki w oznakowaniu tak pionowym jak i poziomym zmuszały nas do jazdy nieco… Partyzanckiej. Szczątkowa infrastruktura rowerowa tylko potęgowała chaos i okazjonalne zamieszanie na drodze. A przecież mam tamte rejony dość dobrze zjeżdżone szosą. Aglomeracja zawsze była bardzo niewygodna i trudna do jazdy i nawet pomimo tego, że pojechaliśmy na gravelach i mogliśmy być nieco bardziej elastyczni, bywało dość ciężko.

Kierowcy, którzy przyjeżdżają ze swojego nigdzie i wjeżdżają w gąszcz ulic i uliczek muszą być początkowo wniebowzięci, kiedy z zafrasowaną miną zastanawiają gdzie tu u licha skręcić i dlaczego nie mogą tam gdzie potrzebują, a następnie wniebowstąpieni gdy jednak skręcą wprost pod tramwaj, którego przecież przed chwilą wcale tutaj nie było albo pod ciężarówkę, która chyba zmaterializowała się z unoszącego się w powietrzu pyłu w którym radośnie, niemal świątecznie migoczą opiłki żelaza.

Powrót z Abominacji Śląskiej narysowałem przez Zagłębie, gdzie zawitała już cywilizacja oparta na czymś więcej niż węglu, alkoholizmie, górnikach, hutnikach, związkach zawodowych i szkodach górniczych więc przejazd odbywał się całkiem sprawnie po w końcu dobrze pomyślanej i utrzymanej siatce dróg, również tych rowerowych.

Zostało nam jeszcze trochę gmin do objechania w tym przeklętym przez bogów miejscu, ale najgorsze mamy za sobą.

śląskim gravelem gnał

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba3piorunów

Świetny opis do pięknych zdjęć i równie szpetnej okolicy :smiley:

Kosmonauta3piorunów

@Furto Dziękuję i zapraszam do osobistego stawiennictwa w Świętochłowicach:) wbrew opisowi, trochę warto:)

Gruba ryba3piorunów

@Mordi może nie przez same Świętochłowice, ale przez Górny Śląsk być może będę niedługo przejeżdżał. Wezmę jakiś super glue, jakby miały pękać oczy!

Wirtuoz3piorunów

Cudne!

Kosmonauta2piorunów

@Jendrek polecam samemu zobaczyć, niezapomniane wrażenia:)

Wirtuoz3piorunów

@Mordi Trochę daleko, ale kto wie?

Pokaż więcej komentarzy (14)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

40piorunów

264 660 + 64 = 264 724

Pojechaliśmy se z @vvitch do lasu. Po co, zapytacie? A tak se, głównie to dotlenić się bez kitu i zebrać nieco kwadratów. O ile pierwszy etap tej epickiej podróży był całkiem przyzwoity jeśli chodzi i nawierzchnię, tak za Manowem zaczęły się lekkie schody. Skąd schody w lesie, zapytacie? Ano były już jak żeśmy przyjechali. Musiały być skądinąd, może jacyś Francuzi zostawili.

Najpierw były delikatne pieszczoty: nieco piachu i sypkiego szutru. Nieco leśnych hopek, jakaś rzeczka z rachitycznym mostkiem. Później było już tylko ciekawiej. Na południe od jeziora Hajka, które jest zbyt chłodne by gotować w nim kapustę wtarabanilismy się na drogę, która zupełnie nie wyglądała jak droga na Wałbrzych: piaszczysty koszmar po którym ciężko się jechało. Ukochana trochę jechała, trochę prowadziła rower, a ja się uparłem że przejadę. Było nieco strachu czy aby nie zaryję mordą w piach leżący obficie tu i ówdzie, ale tak się nie wydarzyło. Nie ryłem ryjem więc ewentualny myśliwy przechadzający się niespiesznie z Eweliną Flintą nijak nie mógłby mnie pomylić z dzikiem.

pojechał gravelem bo szosę miał w nosie.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość7piorunów

Osiągnięcie

W sumie... (500 km)*

W sumie... Hardkor edyszyn! (500 km)*

— bo czemu by nie?

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

42piorunów

261 485 + 103 = 261 588

Nie pojechaliśmy dziś z @vvitch do Wałbrzycha, ale za to pojechaliśmy w lewo (jeśliby patrzeć z perspektywy Szwedów) aby ominąć jeden kwadrat, po który narysowaliśmy dynksa na mapie.

piękny pedalarzu

jedzie po szosie

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

To miało być prostsze. Ale nie jest. Jest za to osiągnięcie

W sumie... (400 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

30piorunów

259 591 + 52 = 259 643

Kiedyś latałem na lotni bez lotni.

pojechał w prawo a wracał po skosie.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość3piorunów

To się niestety musiało wydarzyć. Zdobywasz osiągnięcie

W sumie... (350 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

41piorunów

258 592 + 19 = 258 611

Pojechaliśmy z @vvitch zobaczyć lokomotywę. Nie wiedziałem wprawdzie że owa stoi tam, gdzie stoi, więc o tym, że pojechaliśmy zobaczyć lokomotywę dowiedziałem się, gdy tą lokomotywę zobaczyłem.

nie pojechał na szosie ino na gravelu.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

Zamiast uprościć, policzyłem więcej. Zdobywasz osiągnięcie

W sumie... (300 km)*

Dokumentalista (20 zdjęć)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

52piorunów

257 400 + 57 = 257 457

Pojechałem zobaczyć czołg. Nie wiedziałem wprawdzie że ów stoi tam, gdzie stoi, więc o tym, że pojechałem zobaczyć czołg dowiedziałem się, gdy ten czołg zobaczyłem.


zobaczył czołg
---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość9piorunów

Nie pytaj jak. Ważne że zdobywasz osiągnięcie

W sumie... (250 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Fanatyk3piorunów

@Mordi Gdzie takiego tygryska można zobaczyć?

Kosmonauta3piorunów

@LondoMollari W forcie Mariana w Malechowie.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

46piorunów

256 977 + 134 = 257 111

Wybraliśmy się z @vvitch do Kołobrzegu.

Ale jak to, do Kołobrzegu? - być może zapyta ktoś oburzony, zdziwiony, zniesmaczony, zaskoczony, oniemiały - Dyć żadnych widoków tam nie ujrzyta!

Ano, nie dla widoków żeśmy tam pojechali, ale tak se, do Maka. Po prawdzie mamy Maka w Koszalinie, ale ten w Kołobrzegu jest dalej więc pojechaliśmy tam. W Wałbrzychu też jest Maczek, ale tam nie pojechaliśmy.

Zatem, wracając z meandrów autyzmu ku ciągu dalszemu tej jakże nieciekawej opowieści: pojechaliśmy do Maka w Kołobrzegu po czym wróciliśmy do domu.

Wiosna z drugiej strony okularów jest dość... Jakby to ładnie ująć...

Gdyby porównać ją do czegoś lub kogoś, porównał bym ją zdecydowanie do Agaty Kornhauser-Dudy: oziębła, niby jest ale jakaś taka nieobecna. Pełno jej a jakoby jej nie było. Jednym milczeniem tak wiele rozumu ubyło.

Widzieliśmy po drodze dwa psy z czego trzeci omal nie kicnął nad ogrodzeniem i omal nas nie zjadł. Omal bowiem nie kicnął i nas nie zjadł (ale próbował!), dlatego możecie raczyć oczęta tymi wypocinami.

Widzieliśmy też koty, jakieś ptaszory, PGRy i jakichś ludzi.

chrumka jak prosię.

piękny pedalarzu

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU10piorunów

@Mordi też kiedyś pojechałem rowerem do Kołobrzegu, tyle, że w jedną stronę miałem 165km

Kosmonauta5piorunów

@winiucho Też kiedyś pojechałem rowerem do Kołobrzegu, tyle że w jedną stronę miałem gdzieś z 900 kilometrów. A że nic tam ciekawego już wówczas nie było (za wyjątkiem @vvitch która ciemną, głuchą nocą mnie tam odprowadzała) , to pojechałem dalej, aż do Międzyzdrojów, gdzie też nie było nic ciekawego (za wyjątkiem pociągu do domu).

Gruba ryba4piorunów

@winiucho @Mordi Gratuluję, ale kiedyś pojechałam do Kołobrzegu pociągiem. 😛

Kosmonauta1piorunów

Szach mat baseballiści!

Pokaż więcej komentarzy (7)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

26piorunów

255 607 + 51 = 255 658

To nie jest droga na Wałbrzych.

omal nie rozjechał rozkosznego ciciusia.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba3piorunów

Kurde, ale Cię ciągnie na ten Wałbrzych. A tam dobra droga się zaczyna, a nie kończy. Jeszcze do Sobótki, czy nawet kawałek dalej, można ciekawie dojechać, ale Wałbrzych? Lepiej dotrzeć tam ciapongiem i odbić na południe, względnie południowy-wschód. Giepeiksy? Pisz na priw xD

Bardzo ładnie zdjęcia, jak zawsze zresztą.

Kosmonauta3piorunów

@Furto Dziękuję uprzejmie proszę Pana.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

29piorunów

253 801 + 44 = 253 845

Ktoś ukradł, zabrał wczorajszą wiosnę

Żegnajcie dni ciepłe, żegnajcie dni radosne

Powiało z zachodu radzieckim chłodem

W powietrzu grzmiała cisza, grzmiał bard Czosnek.

przez wioter pchany, przez wioter hamowany.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba3piorunów

Jeśli śmigane było bez ochraniaczy, to tak nie do końca ta wiosna zabrana :smiley:

Kosmonauta3piorunów

@Furto Bez ochraniaczy, ale za to z pancernymi skarpeciochami. Wyprowadziłem na spacer swoją plantacje grzybów.

Gruba ryba2piorunów

@Mordi

XDD

Moje doświadczenia z temperaturami poniżej 5 stopni są takie, że ochraniacze robią lepszą robotę niż 2 zimowe pary skarpet. Ale to jest niestety mocno indywidualne, zwłaszcza że mam bardzo słabe krążenie w stopach i dłoniach.

Kosmonauta2piorunów

@Furto Na dwie godziny jazdy w okolicach zera skarpety z dexshellu powinny wystarczyć, na dłużej już potrzebuje mieć owiewy. Mam też ocieplacze chemiczne, które dostałem od @vvitch ale nie do końca zdały egzamin (pewnie dlatego że jechaliśmy przy -7 a miałem tylko dwie pary cienkich skarpet). Choć jak dłużej o tym pomyśle, to bez tych ocieplaczy chyba bym ocipiał w drodze.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

45piorunów

252 833 + 64 = 252 897

Pojechaliśmy sobie z @vvitch w lewo.

W końcu można było wyprowadzić szosy na spacer i ów spacer odbębnić w krótkich portkach, co (jak na luty) nie zdarza się zbyt często. Droga raczej spokojna. Jeden pies chciał nas zjeść, inny nie. Kilku kierowników poleciało na gazetę ale to już norma nie tylko na pustych drogach. Lubię placki.

jedzie i grzebie w nosie.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość4piorunów

Przekalkulowane. Przeliczone. Zdobywasz osiągnięcie

Ja nie dam rady?! (60 km)*

W sumie... (100 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

34piorunów

252 030 + 25 = 252 055

Człowiek tak dawno NA POLU nie jeździł, że już zapomniał i omal (OMAL!) nie otagowal jako stacjonarny równik. Na szczęście jestem na tyle sprawny intelektualnie, żeby stacjonarny od niestacjonarnego odróżnić, ale nie na tyle, żeby pod paczkomatem nie wdepnąć w gówno wielkości Cziłały lub Czinkłaczento (napisałem tak, bo nie znam włoskiego). Dałbym sobie nogę obciąć, że buta czyściłam dłużej niż jechaliśmy dziś wespół z @vvitch (i prawdopodobnie wyglądał bym później głupio bez tej nogi)

(tylko że na gravelu)

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość4piorunów

Przekalkulowane. Przeliczone. Zdobywasz osiągnięcie

Ja nie dam rady?! (20 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (14)