Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#nasonety

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Przespałem się z moim wczorajszym wytworem i muszę przyznać, że się nie wyspałem. Na upał tego mojego niewyspania zwalić nie mogę, bo tu nad morzem temperatury nie rozpieszczają (chociaż aż tak źle nie jest). Na żonę też nie - bo żona (w przeciwieństwie do mnie) nie chrapie. No więc wychodzi na to, że powodem tego mojego niewyspania musi - ewidentnie - być wspomniany wytwór. A nawet nie tyle sam wytwór (chociaż umówmy się, wybitny to on nie był), ile niewystarczające przez niego wyczerpanie tematu. Tematu pracy. Dlatego też, żeby dzisiaj móc się w spokoju wyspać, przynoszę kolejny wiersz traktujący o pracy wprost. Czyli stricte.

Oda do pracy

Praco fizyczna, krwawico biurowa,
Znosić cię trzeba aż do weekendu,
Na pełen etat, albo zmianowa,
Kołaczy mamisz nagrodą obłędną.

Choć w szkole każdy z nas głowę wytężał,
Sukcesów łasy w swoim zawodzie,
To dzisiaj "Janusz" nas uciemięża,
Traktując gorzej niż bydło w zagrodzie.

A ja już nie chcę szkoleń zasranych,
Ani kolejnych w świat delegacji,
Mam dość owoców w czwartki zjadanych,
I w d⁎⁎ie firmowe mam integracje!

Ja - niczym ptak - mógłbym wolną mieć głowę,
I książek bym czytał aż się porzygam,
I do południa spać snem mógłbym zdrowym,
To wszystko mógłbym, lecz - komornik mnie ściga...

Fanatyk3piorunów

"towarzysze moi, pracowici weseli
cieszcie się wszyscy z wolnej niedzieli
cieszcie się wszyscy z wolnej soboty
cieszcie się, cieszcie, ludzkie roboty..."

system- dezerter

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Boleń

W zielonkawej toni Wisły się chowa
Szybki jak torpeda, uderza z rozpędu
Gdy w uklei wali stado - ginie ich połowa
Reszta nawet nie wie, że zjedzone będą

A choćbyś najmocniej się nadwyrężał
I starał  się go złowić w płytkiej, mętnej wodzie
Prędzej już w kieszeni upolujesz węża 
Niźli go pochwycisz - znika jak czarodziej.

Ileż to wędzisk srogo połamanych?
Ileż zaczepów, a miały być akcje?
Na niepowodzenie jest człowiek skazany
gdy bolenie łowi. Jak żul kradnący trakcję.

Bonus: złowiony przeze mnie zamiast bolenia wąż.

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Cóż, ja też od serca...

Sprzeciw!

Echa tej Skargi płyną przez pustki morza,
Duszę mą raniąc i lęk o przyszłość przynosząc.
Czy żale te skończą w bramy ciszy łomocąc?
Czy kolejny głos zniknie jak cięciem noża?

Bom przystań odnalazł, brnąc przez Sieci bezdroża,
Obcy ludzie zdumieli, szacunek niosąc.
Chcę tu wracać, z nimi przez memy krocząc, 
Drugi dom móc znaleźć tam gdzie bitów przestworza.

Nie zgadzam, nie godzę na smutki i rozpacz!
Tłum rzednąc, nie zdepcze i nie pociągnie za sobą!
Póki dycham, póty sił, a wiara będzie mi wolą!

Wezwaniu odpowiem, mój przykład zobacz!
Te liche rymy w eter trwoga cisnęła,
by przebrzmiało "Jeszcze Kawiarenka nie zginęła!"

GURU6piorunów

Moze nie zginela, ale coto za zycie bez paszki…

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
Niby człowiek na urlopie a z każdej strony różne obowiązki go dopadają. Jak nie żona, która zarządza obowiązkowe plażowanie to @George_Stark przypomina, że kawiarnia sama się nie poprowadzi. No dobrze, miało być podobno o pracy, a że urlop zdecydowanie jest tejże pochodną to śmiem twierdzić, że poniższy wytwór, do którego lektury Państwa serdecznie zapraszam, w konwencji się mieści. W jakiejś na pewno.

Lubieżne atrakcje

Żeby przypadkiem się nie przepracował,
Troskliwa żona wydała komendę:
Nad morze mnie zabierz, do Jelitkowa,
Albo Jastarni - no niech ci już będzie.

I chociaż miał już ochotę mitrężyć,
To żona rzekła jak mogła najsłodziej:
Nie masz się luby do mnie co szczerzyć,
Nad morzem - może. Jak nie, to rozchodzisz.

Nie myśląc wiele (lub nie tym organem),
Malując w myślach lubieżne atrakcje,
Zebrał się fonfi, popędem swym gnany,
Na plażę pojechał spędzać wakacje.

Lecz kiedy przyssał swój otwór gębowy,
Do żony, co słońcem leżała okryta,
To humor go dopadł iście hiobowy,
Gdy z żony piasek mu w zębach jął zgrzytać.

[#zafirewallem](https://www.hejto.pl/tag/zafirewallem) [#nasonety](https://www.hejto.pl/tag/nasonety) [#diriposta](https://www.hejto.pl/tag/diriposta)

PS
Zdjęcie z dedykacją dla @ErwinoRommelo 😘

Fanatyk3piorunów

Miało być o pracy? Ja zrozumiałem, że kto bliżej pracy ten wygra

Pokaż więcej komentarzy (20)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

22piorunów

Wyszło, jak wyszło, ale od serca.

WYPALONY

Siedzę w zadumie, patrząc gdzieś w przestworza.
Myśli mym potokiem rwącego ad absurdum.
Ciemna pustka przyszłość przede mną głęboko chowa.
Cholerna mapa z wymazaną legendą.

Gdybym z uporem maniaka powtarzał,
że znam już kierunek, że znów jestem w oazie?
Prawda dogoni, choćbym w kłamstwie wieczność trwał.
Czy stare, nowym jeszcze kiedyś na chwilę pobędzie?

Dźwigasz swe brzemię, chodzisz po wodach wezbranych.
Pytasz, czy ktoś pomoże, wejdzie w interakcje.
I bez sił wiem - swoich nie zostawia się samych!

Pokażmy, że kawiarenka to nie skansen!
Odpowiem na wezwanie, koniec słów jałowych.
Owcen jak to czytasz, to wiem, że laga dyga!

Przytłoczyć potrafi przeklęty trend zniżkowy.
@George_Stark , póki ty tu jesteś - kawiarenka jest żywa!

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Jes jak jes

Czasem tak bywa, że jaka zmowa
milczenia zapadnie, z łaciny to omertum
Rozglądasz się i tylko twoja głowa
wystaje i twa grzęda ostatnią grzędą

Czasem się zdarzy, że ktoś przemitrężał
Zasypiał we wtorek, zbudził się o sobocie
Czasem we kogoś wena nie wejszła
I nie chciał kawiarni pogrążać w grozie

Być może ktoś utonął w oczach maślanych
Jak nie od miłości - to od czego wakacje?
Czasem ktoś zrobi ruch zakazany
I potem konsekwencje i perturbacje

Dlatego ja rzucam porcję wersów śmieciowych
Choć w głowie chaos i mamałyga
Co by zaognić twój nastrój morowy
Gdyż poetą jestem jak ucho ma ryba

Poeto, litości - pamiętaj o społeczności!

Gruba ryba0piorunów

Czasem się zdarzy, że ktoś przemitrężał
Zasypiał we wtorek, zbudził się o sobocie

Aż mi się przypomniał pan Edward Stachura, który pisał o takich dniach, co to trwają kilka dni.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Wytwór poniższy nie ma na celu wzbudzania w nikim poczucia winy, a jedynie zachętę do podjęcia aktywności. Również przez tych, którzy w wytworze (wyłącznie ze względów rytmiczno-rymowo-metrycznych!) nie zostali wymienieni. No, oprócz Splasza, bo on akurat napisał.

EDIT: Ale jakby chciał napisać jeszcze jeden, to nie mam nic przeciwko. :smiley: KONIEC EDITA

Za odzew zaś z góry dziękuję. :smiley:

*

O obowiązkach, ale krótko

Był z nami Mongoł i Dziwna Sowa.
I Łoś też bywał, i Smok z legendów.
Ptaszyna była! – pisała o rybach!
Ech! – byli z nami. Ale czy będą?

Bo choćbym nie wiem jak się wytężał
i żył z poezji (o chlebie i wodzie),
to nie udźwignę – taki to ciężar:
wiersze mam pisać samemu sobie?

Toż skończyć można w toniach wiślanych! –
takie już w głowie mam desperacje!
I tak spoglądam ku naczyniom szklanym,
bo nam z kawiarni robi się skansen.

I tęsknię do waszych sonetów śmiechowych,
a i zachęcam żeby rym dźwigać,
bo takie pytanie przychodzi do głowy:
jest się poetą? Czy się nim bywa?

*


Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

No to jeszcze jeden proszę, skoro już się z łóżka podniosłem i siadłem do komputera, a później idę się zająć czymś pożytecznym. A przynajmniej pójść spróbuję.

*

Kotlet w cebuli i w grzybach

– „Proszę państwa: oto krowa.
Nam, w wyniku referendum,
wyszło, że samica ta wołowa
spędzi semestr na stypendium.”

Na to byk ze złości stężał:
„ – Że jak Teksas takiej krowie?!
Kowboj będzie ją ujeżdżał?!;
To nie wyjdzie jej na zdrowie!”

Zaś krowa się cieszy – to jednak Stany!
A takie stypendium? – to jak wakacje!
I redneck się marzy jej nieokrzesany,
i różne inne atrakcje.

I tyle było historii krowy,
bo – jak to z krowami bywa –
skończyła jako kotlet wołowy.
Kotlet w cebuli i w grzybach.

*


Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Dzień dobry Państwu! Prowadzący edycję zadał nie dość że tekst bardzo ładny (no bo pana Tuwima), to jeszcze na dodatek łatwy i przyjemny do układania wytworów di risposta. W związku z tym mnie pisze się niemal samo (i to dość sporo), do czego (pisania) również i Państwa zachęcam.

No a wytwór poniższy inspirowany jest trochę historią doktora Frankensteina, która jednak nie bardzo pamiętam jak się skończyła, choć, na podstawie własnych doświadczeń z literaturą zakładam, że skończyła się nie za dobrze. Przynajmniej dla rzeczonego doktora:

*

Doktor Frankenstein-Dolittle

W zasadzie to był to zwykły konował,
taki tam lekarz – z trzeciego rzędu;
a nikt nie wiedział, że nocą klonował
kundle bezdomne. Z ichże psich swędów.

Do najpodlejszych dzielnic zajeżdżał,
co domem były tychże psów sforze,
i się przyglądał tym psom zza węgła
i plan układał – plan, że mój Boże!

Motyw to choćby z filmów nam znany,
że ład natury ma swoje racje
i lekarz-geniusz na śmierć skazany
stanowić będzie dla psów kolację:

gdy sukces odniósł już naukowy
kiedy głód Nobla się w nim odzywał,
ten jego sukces – cerber trzygłowy
na śmierć go właśnie zagryzał.

*


Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Zgodnie z obowiązującym tematem obecnej edycji

SUFO

W mojej pracy jest umowa
Jest robotą całkiem pewną 
I jest przy tym nawet zdrowa 
W niej przechadzam się alejką
Jest tu spokój, żaden szał
Będąc czasem na obchodzie 
Wypatruję w Wiśle ciał 
Widzę nurt jej, ptaki, łodzie

Setki książek przeczytanych 
Budowane też relacje 
Wiele godzin w gry przegranych
Jakbym ciągle miał wakacje
Jest też trening bardzo zdrowy 
Aż mnie kiedyś piekła łyda
Mnóstwo praktyk też duchowych 
I pisana swa diatryba

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Dzień dobry Państwu! Kolejny wiersz przyniesłem, wiersz z rodzaju wierszy porannych, to znaczy takich, z którymi czasami się budzę i one już są – chcą być napisane i wystarczy je tylko lekko doszlifować. Wiersz ten jest o tym, o czym napisano już wiele innych wierszy (jak choćby ten pana Tadeusza Różewicza , który tak bardzo mi się podoba – wiersz, nie pan Różewicz), jak również eksploatowano go w prozie (jak choćby ta myśl pana Charlesa Bukowskiego, którą zapisał w powieści Kobiety: „Na tym polega problem z piciem. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.”). Wiersz napisany trochę na podstawie własnych doświadczeń, doświadczeń co prawda z przeszłości (i to dość odległej), ale jednak własnych. Bo, jak to w tekście _Sznurek_ , napisał pan Piotr Bukartyk: „dzisiaj tego już nie robię, ale lubię powspominać sobie”. No i faktycznie, lubię powspominać sobie, a wspominam jednakowo blaski i cienie opisanego tematu i na podstawie tych wspomnień dochodzę do wniosku, że lepiej jest się jednak budzić z wierszem niż z bólem w głowie. A więc – proszę bardzo:

*

Chyba

A kiedy rano boli cię głowa
to skutek twoich wczorajszych błędów;
to jakby zawał tysiąca pował,
bo łeb pulsuje od skroni do zębów.

Bo flaszka pękła nim żeś się obejrzał
a była to (chyba) czysta na lodzie,
i w denku drugiej wnet żeś się przejrzał,
a później to żeś już przestał rachować.

A mimo skutków, tak dobrze ci znanych,
za tydzień tę samą odstawisz akcję:
w piątek znów będziesz szczęśliwy – pijany.
Sobota? Słuszną przydzieli ci rację

przeróżnych proszków od bólu głowy,
z ogórków kiszonych wodę ci wyda,
a łeb bolący pomysł nie-nowy
podsunie: „Więcej nie piję. Chyba.”

*


Lider1piorunów

> „Więcej nie piję. Chyba.”
Takie proste, a tak trafne i prawdziwe.

A co do słów Bukowskiego
> A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.
to naszła mnie pewna refleksja, która już chodzi za mną od pewnego czasu. Otóż, wychodząc z nałogów, doszedłem do wniosku, że uciekałem w nie przed własnymi stanami emocjonalnymi i to prawda. Lecz ostatnio uświadomiłem sobie, że różnego rodzaju traumy i lęki były małą częścią tychże stanów, natomiast ich lwią częścią było po prostu uczucie nudy i pustki z nią związanej, a zastosowanie używki jest najprostszym i nagłupszym sposobem na jej zabicie.

Gruba ryba1piorunów

@splash545

natomiast ich lwią częścią było po prostu uczucie nudy i pustki z nią związanej, a zastosowanie używki jest najprostszym i nagłupszym sposobem na jej zabicie

Zgadzam się, że nałogi to ucieczka i głuszenie. Natomiast sposoby potrafię wyobrazić sobie głupsze: jakieś destrukcyjne związki albo oddanie się całkowicie pracy w taki sposób, że nie dość, że wykańcza się w niej siebie, to jeszcze i innych.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Ponieważ dziś zdrzemnąłem się popołudniem i nie mam jeszcze ochoty na szaleństwa piątkowej nocy w postaci wystawiania lewej nogi spod kołdry, to zaszalałem sobie pisząc kolejną odsłonę Cyklu Grudziądzkiego, proszę bardzo:

*

O toposach (czy innych archetypach)
czyli: _Co łączy starożytną Grecję z województwem Kujawsko-Pomorskim?_

Patrz go, cwaniaka! W rzece się schował!
I myślał, że grotów uniknie zębów,
kiedy tak w Wiśle będzie nurkował!
Ale spod wody wystawał piętą.

I Narcyz kiedyś w Wiśle się przejrzał,
i z przerażeniem przyglądał się sobie,
bo zajrzał do swego mrocznego wnętrza
skrytego w ciele o wielkiej urodzie.

I było wielu: znanych, nieznanych,
którzy przejazdem lub na wakacje
tam, na grudziądzkich błoniach wiślanych
życia skończyli fabułę i akcję.

Bo Wisła wszystkim uderza do głowy –
przestroga to jak najbardziej prawdziwa,
że tam, w Grudziądzu, pochłonie cię woda.
I będzie z ciebie topielec lub strzyga.

*

Dziękuję.


Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

to zabawa bardzo miła i przyjemna. Chyba, że zdarzy mi się ją wygrać, no to wtedy mniej. W każdym razie tym oto wpisem uroczyście otwieram już (ależ ten czas leci, kiedy się wierszydła kleci!) LXXXII edycję zabawy [#nasonety](/tag/nasonety) , czyli zabawy miłej i przyjemnej (choć czasami mniej), wspomnianej w poprzednim zdaniu.

Ponieważ ostatnio wymieniliśmy w naszej wspaniałej kawiarni kilka zdań o pani Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej (a nawet o jej twórczości!), w tym tygodniu weźmiemy na warsztat (albo na tapet; lub, jeśli ktoś woli na tapetę, to też można) wiersz pana Juliana Tuwima. Ale wiersz o tejże wspomnianej autorce właśnie:

*

Julian Tuwim
Do Marii Pawlikowskiej

O, staroświecka młoda pani z Krakowa!
Strzeż się ! Biskup pieni się i krzyczy: horrendum!
Na łąkę wychodzisz nocą po kwitnące słowa,
Tajne czynisz praktyki, aby pachniały ambrą i lawendą.

Czy to prawda, że warzysz wrotycz i nasięźrzał
W księżycowej, źródłosłowej wodzie?
Już w to pono synod krakowski wejrzał
I wieść gruchnęła w narodzie.

W fiołkowych olejkach i w różanych
Warzysz słowa-hiacynty i słowa-akacje,
W jakim to grimoirze, w jakich księgach zakazanych
Wyczytałaś owe inkantacje?

Co tak szepczesz słodko w wierszach _kolorowych_,
Że się lud bogobojny _wzdryga_?
Ach, na stos cię weźmie mistrz _ogniowy_,
Quia es venefica et _striga_!

Ćmy czartowskie, powiernice twoje,
Znoszą miód, kwiatom wyczarowany,
A potem barwią się, szumią, pachną trujące miłosne napoje
W wierszach, jak w retortach szklanych.

*

Ładny, prawda? Tylko: ci poeci to byli jednak albo złośliwcy, albo lekkoduchy, ponieważ pisali te swoje wiersze w układzie rymów ABAB (na pewno mi na złość!) i teraz trudno zrobić z tego zgrabne czternaście wersów, które by się ładnie rymowały. W związku z tym, znów: albo dwanaście (końcówki pogrubione) albo szesnaście: (końcówki pogrubione oraz końców _pogrubione i pochylone_) wersów bierze udział w konkursie.

Zasady natomiast są takie, że piszemy przez tydzień, to jest do przyszłego piątku, 04.07.2025 do godziny, o której wrzucę podsumowanie, ale nie wiem o której to będzie nawet w przybliżeniu.

Zwycięzcę wyłonię natomiast bardzo subiektywnie, bo – w związku z tym, że popełniłem ostatnio błąd taktyczny i poszedłem do pracy – wygra osoba która napisze wiersz o pracy. Jeśli takich osób będzie więcej niż jedna, wówczas wygra ta, która (w mojej ocenie) napisze o pracy bardziej (nie mam pojęcia co się pod tym kryterium kryje, za tydzień będę się nad tym zastanawiał). Jeśli natomiast nikt nie napisze o pracy, to i tak wygra ta osoba, która (w mojej ocenie) napisze o pracy bardziej. Innymi słowy: wygra ten, który (w mojej ocenie) napisze o pracy najbardziej. Werdykt postaram się uzasadnić.

Dziękuję za wypowiedź, zapraszam do zabawy, proszę się bawić dobrze. :smiley:

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Siema,
Miało być wieczorem, ale raczej nie będę miał wtedy czasu, a dobrym kawiarenkowym obyczajem jest luźne trzymanie się ustalonych ram czasowych, także już teraz zapraszam na szybkie podsumowanie LXXXI edycji bitew [#nasonety](/tag/nasonety) :

Utwór di proposta:* _Zdarzenie prawdziwe_ Tadeusza Boy-Żeleńskiego,
Zasady wygranej:* wygrywa utwór o największej liczbie słów (bez uwzględnienia tytułu),
Liczba uczestników:* 3,
Liczba napisanych utworów:* 6,
Średnia sonetów na dzień:* 1,2.

Serdecznie dziękuję uczestnikom, piorunującym oraz czytającym za udział i zaangażowanie. Poniżej lista utworów, autorów, piorunów oraz - najważniejsze - liczby użytych w utworach słów:

W miarę minimalistyczny sonet, który nie ma zamiaru wygrać tej edycji o nieco przydługim tytule, bo podobno się nie liczy, a jak się nie liczy to wiadomo, że można nasrać. A skoro już przy tym jesteśmy: , @pingWIN , 24:zap:, liczba słów: 36
Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka , @Wrzoo , 28:zap:, liczba słów: 80
Krzywa , @George_Stark , 15:zap:, liczba słów: 82
Sucho , @George_Stark , 12:zap:, liczba słów: 81
Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo , @George_Stark , 15:zap:, liczba słów: 90 :exclamation:
Kostka przeznaczenia , @George_Stark , 14:zap:, liczba słów: 81

Tym samym na mocy ustalonych zasad ogłaszam [@George_Stark](/uzytkownik/George_Stark) zwycięzcą LXXXI bitwy [#nasonety](/tag/nasonety) ! :partying_face: Moje gratulacje, a także wyrazy współczucia :upside_down_face:

----------

Klasyczne nagrody dodatkowe:

@pingWIN otrzymuje nagrodę Szybkiego Strzała za napisanie pierwszego utworu o tytule, którego drugi raz nie powtórzę w niespełna 2 godziny od opublikowania di proposty.

@pingWIN otrzymuje nagrodę Krótko, zwięźle i o kupie za utwór o najmniejszej liczbie słów (36), który przy okazji poruszył nie tylko jeden z kluczowych tematów omawianych w kawiarnianej poezji, ale także moje jelita.

@Wrzoo otrzymuje nagrodę Kowal(ik)a Słowa za "wróblość mnożną" ze swojego ptasiarskiego utworu Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka .

@George_Stark otrzymuje nagrodę Sonetowca Stachanowca za nieustanne podtrzymywanie wysokiej liczby utworów oraz ich ponadprzeciętnej jakości ( Krzywa , Sucho , Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo , Kostka przeznaczenia ).

----------

 i inna  w kawiarence  :coffee:🔥:bricks:, a konkretnie  i 

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Pamiętacie ten fantastyczny film? Mnie się właśnie przypomniał, więc napisałem:

*

Kostka przeznaczenia

Ten film wspaniały z tym Jackiem Blackiem!
Ja byłem wtedy młodym chłopakiem,
któremu diabeł filmowy rzekł: – Odnajdź
tę kostkę! – U diabła zawsze posługa groźna,

więc moja dusza się wtedy zlękła,
że trafi do siódmego kręgu piekła;
że ją głupota sprzedała Złemu.
Ale znalazłem kostkę. Na Temu.

Pan Chińczyk jednak fuszerę odwalił,
gdy grać zacząłem – gryf się zapalił,
a z pudła gitary lakier mi spływał.

Diabła zaś kara była dotkliwa:
za to, że misja skończyła się klęską,
to mnie pokarał muzyką anielską.

*


Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Było tak: przyszedł mi jakoś tak na początku tej edycji do głowy ten pierwszy wers i przypomniało mi się to zdjęcie, które jest do wpisu rel. No i męczył mnie ten wers i – pierwszy chyba raz w życiu – napisałem kilka wersji tego samego wytworu, bo chciałem żeby było ładnie. No i czas konkursowy powoli dobiega końca, więc zamieszczam co mam.

A ze zdjęciem to było tak, że rzeczywiście jechałem kiedyś w Holandii do pracy. Jechałem rowerem (i to nawet nie z powodu chęci „życia jak lokals”, ale zwyczajnie nie miałem wtedy samochodu) i mijałem taki piękny widok. I nawet się na chwilę zatrzymałem, i nawet się nim zachwyciłem, i nawet go wtedy sfotografowałem, na co dowód niżej. No a później jednak – nie wiedzieć czemu? – pojechałem dalej. Ciekawostka natomiast jest taka, że Holendrzy raczej nie używają ekranów akustycznych. Raczej usypują wały, a na tych wałach kwitną później maki albo pasą się owce (akurat nie mam zdjęcia, a nawet szukałem). Bo Holendrzy trawy też raczej nie koszą, a przynajmniej nie poza centrum miast.

*

Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo

Kiedyś mnie wiosna witała makiem,
a ja popełniłem – niestety! – gafę,
bo choć urzekła mnie czerwień przydrożna
decyzja ma była, no cóż – nierozsądna:

czerwona fietspad* przez Venlo biegła,
ja spiąłem się w sobie (i w łydkach ścięgna)
i popędziłem – nie wiedzieć czemu? –
ku kołchozowi (wówczas mojemu).

A tak bym się tam w te maki uwalił! –
bym pojadł, bym popił i lulki palił,
i czułbym się niczym we wodzie ryba.

Lecz od leżenia euro nie wpływa.
Na szczęście Holandia to już jest przeszłość –
dziś bym tam został. Niech w pracy się pieprzą!

*

* – fietspad to w języku niderlandzkim ścieżka rowerowa



Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Podobno jest tak, że woda wysusza skórę. Stąd należy używać kremów nawilżających (lub myć się rzadziej, albo przynajmniej myć się w piasku). Kiedy połączyłem ten fakt z pogranicza biologii, kosmetologii i hydrologii z fantastycznymi pomysłami kolegi @splash545 wyszło mi coś takiego, choć wcale tego nie planowałem:

*

Sucho

Jerzy się schował na plaży za krzakiem
żeby zabawić się mógł z flisakiem.
Choć męska miłość nie jest mu zdrożna,
jednak w Grudziądzu nie bardzo tak można.

Nie żeby była jakaś tam grzeszna,
bywa po prostu ciut niebezpieczna
bowiem właściciel trupiego haremu
kupił ostatnio bejsbola na Temu:

– „Nie będą mi się tutaj pedalić!
Podbojem kobiet należy się chwalić,
kobiety mężczyzna powinien zdobywać!”

Cóż jednak, kiedy kobieta nieżywa
choć w Wiśle pływa, to jej się przeschło.
A kiedy sucho, to będzie piekło.

*



Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

A, coś nie umiem napisać żadnego błyskotliwego wstępu. Dziś będzie więc po prostu o nieszczęśliwej miłości i o tym jak można się z niej wyleczyć. A wszystko to – jakże by inaczej! – w grudziądzkiej scenerii:

*

Krzywa

Na plaży grudziądzkiej się schował za krzakiem,
zabawiał się swoim fiflakiem (flakiem)
i marzył, że siostra miejscowa (położna)
powie mu kiedyś: „Tak, Jerzy. Można”.

Chodziły słuchy, że była uległa,
że ponoć już pod wieloma legła,
więc Jerzy myślał: „właściwie czemu
każdemu można, tylko nie jemu?”

I Jerzy tak się do siostry zapalił,
że z tego wszystkiego aż sobie zwalił
(choć w wyobraźni sobie używał).

Siostra natomiast (z łaciny krzywa)
do Wisły weszła, bo tak ją piekło.
Jerzego już jednak to nie obeszło.

*



(pamiętałem!)

Lider3piorunów

@George_Stark po wstępie bylem prawie, że pewien, że z miłości można się wyleczyć poprzez utopienie i uważam, że byłaby to trwalsza metoda niż ta opisana przez autora.
Poza tym po słowach: zabawiał się swoim - sądziłem, że będzie - flisakiem. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

29piorunów

Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka

Cieszę się małym nakrapianym szpakiem
Drozdem, co wydaje dźwięki wszelakie
I gdy w krzewie szczebiocze wróblość mnożna
A w katedrze wiruje jaskółka pobożna

Gdy sroka wrony odgania śmigła
Od gniazda, zaciekła i niedościgła
Pożyczę też dobrze kosowi śpiewnemu
I puchaczowi w koronie skrytemu

A kawce, co ze mną się spoufali
Sypnę ziarko tak, by nie podebrali
Go od niej łakomy gołąb i mewa

Przez okno słyszę — skowronek śpiewa
Z pobliskiego drzewa, bo słońce wzeszło
Echo dzięciołowych prac wnet się rozeszło

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

36piorunów

_W miarę minimalistyczny sonet, który nie ma zamiaru wygrać tej edycji o nieco przydługim tytule, bo podobno się nie liczy, a jak się nie liczy to wiadomo, że można nasrać. A skoro już przy tym jesteśmy:_

Dzień zaczynam dźwiękiem
Pierd akompaniowany jękiem
Rura g(ł)ówna drożna
Zapełnić znów można

Sraczka ubiegła
Bielizna uległa
Majtki z Temu
Oddam bezdomnemu

Kapuchy nawalił
Twarogiem poprawił
Tron mnie wzywa

Z gówna grzywa
Minuty nie zeszło
Huraganem przeszło

-------------------------
Jak widać sonet szybki jak dwójka o... ojć, chyba nie zdążę dokończyć...

Fanatyk7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU24piorunów

@onpanopticon Dziękuję za rzeczową recenzję. Tak zwany bagaż doświadczeń. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dziwi mnie skąd wiesz o mojej drugiej sekretnej pasji, ale może będę lepiej spał bez tej wiedzy. ಠ_ಠ

Pozdrawiam,
Prokurator generalny dziura w dupie.

Pokaż więcej komentarzy (9)