Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#niepelnosprawnosc

Gruba ryba

w LEGO

21piorunów

Do publicznej dystrybucji trafił zestaw LEGO do nauki alfabetu Braille'a. Składa on się ze standardowych klocków 2x4 z układem studów, odpowiadającym poszczególnym literom. Dla ułatwienia nauki, na każdym elemencie jest dodatkowo nadrukowana zwykła litera. Zestaw zapoczątkował jako pilot prowadzony przez LEGO Foundation w 2019 roku.

Artykuł
Strona produktu (UK)

Na chwilę obecną jest dostępny niestety tylko w angielsko- i francuskojęzycznych krajach (pełna lista w komentarzu).

   

Osobistość3piorunów

cena niezbyt zachecająca do nauki

Gruba ryba1piorunów

@bucz Generalnie produkty edukacyjne LEGO zawsze mają napomowaną cenę z dwóch powodów:

1. Produkty edukacyjne wymagają znacznie więcej researchu przed wprowadzeniem na rynek, a ten research kosztuje.
2. Ceny są dostosowane do budżetu prywatnych amerykańskich szkół, które są głównym klientem na takie produkty.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

21piorunów

Z uwagi na to że lato zbliża się małymi kroczkam, chciałbym przypomnieć i przestrzec zwolenników skoków na główkę aby zawsze przed skokiem sprawadzali głębokość wody.

https://streamable.com/4hhm25


Gruba ryba7piorunów

Ubzdurał sobie że jest pogłębiarką rzeczną xD

Osobistość4piorunów

I cyk skok na wózek

Osobistość0piorunów

Na wózek też trzeba mieć szczęście się załapać. Pod takim kątem to dość wysoko dochodzi do uszkodzenia kręgosłupa a co za tym idzie zmiażdżenia rdzenia kręgowego powyżej wyjscia do obwodów ramion, co raczej skończy się czterokończynowym paraliżem.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Zawodowiec

w Podróże

31piorunów

Jak na 🧑‍🦽 MORSKIE OKO NA WÓZKU wjechałem

Wyruszyliśmy w Tatry z główną myślą - zdobyć Morskie Oko. Mogliśmy skorzystać z możliwości uzyskania pozwolenia i wjechania nad Morskie Oko samochodem, ale zrezygnowaliśmy z tego. Postanowiliśmy wjechać nad jedno z najpiękniejszych tatrzańskich jezior samodzielnie - Goha standardowo

Mistrz

w Książki

12piorunów

148 + 1 = 149

Prywatny licznik: 17+1=18

Tytuł: Emil i my. Monolog wielodzietnej matki

Autor: Magdalena Moskal

Kategoria: esej

Wydawnictwo: Karakter

ISBN: 9788366147843

Liczba stron: 194

Ocena: 8/10

Książka w obliczu obecnych protestów w Sejmie bardzo na czasie. Autorka pokazuje, jak wygląda życie rodziny wielodzietnej, w której trzeci potomek okazuje się być dzieckiem z niepełnosprawnością. Na swoim i swojego dziecka, tytułowego Emila, przykładzie, pokazuje jak w Polsce działa system wspierania osób z niepełnosprawnościami. A działa po prostu bardzo źle, o wiele rzeczy trzeba bić się i walczyć, a czasem i to nie wystarczy. Przy tym oczywiście nie zapomina o pozostałej dwójce swoich dzieci, jak i o mężu, którzy są tak samo częściami rodziny i tak samo zasługują na autorki uwagę, jak Emil.

To, co dodatkowo podbija ocenę tej książki, to częste nawiązania autorki przy okazji opisywania swojego życia do dyskusji aktualnie toczących się w Polsce, czy też do przeróżnych tekstów kultury. Nie uchyla się przy tym przed trudnymi kwestiami jak aborcja czy pozycja osób z niepełnosprawnościami w społeczeństwie (od razu uprzedzam — tak, autorka jest feministką i zazwyczaj sympatyzuje ze światopoglądową lewicą, choć nie zawsze). Z tego wszystkiego wybija się przeświadczenie, że jest po prostu mądrą osobą i poznanie jej światopoglądu i argumentów jest przyjemnym doświadczeniem, nie po prostu wbijanym pałką w łeb.

Lektura warta poznania, szczególnie że wciąż niepełnosprawność jest nieco zapomniana w codziennym życiu, ale i w szerszych tekstach. Najczęściej pojawia się w kontekście kolejnych głośnych zbiórek pieniężnych (bardzo, bardzo szanuję autorkę za poruszenie tematu "sprzedawania" w ten sposób swojego dziecka!) czy dostosowywania infrastruktury do potrzeb osób z niepełnosprawnością, ale czy sami potrafimy się "zachować" przy spotkaniach z takimi ludźmi? Doświadczenia uczą, a ta książka jest rewelacyjnym tego pośrednim doświadczeniem.

    

Mistrz

w hejtoczyta

18piorunów

10+1=11

Tytuł: Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci

Autor: Jacek Hołub

Gatunek: reportaż

Ocena: ★★★★★★★★★☆

No i druga recka dzisiaj, ale ta książka dużo mocniejsza i trudniejsza. 5 opowieści matek, które poświęciły swoje życia po to, żeby ich niepełnosprawne dzieci mogły żyć w miłości. Nie były świadome zagrożenia życia dla nich, czasem przez brak uświadomienia choroby genetycznej przez teściową, czasem przez brak badań prenatalnych, czasem przez niekompetencję lekarzy, a czasem przez... bo Bóg tak chciał? Coś przekazać? Czymś zawiniły w przeszłości? A może po prostu tak się zdarzyło?

Z czasem to już i tak bez znaczenia, liczy się tylko przetrwanie dziecka. W tym celu walczą, kłócą się, dociekają, zbierają, szukają pomocy, gdzie tylko się da. Bo Polska po prostu w tej kwestii zawodzi. Pięć przejmujących i bolesnych historii, których w skali całego kraju są tysiące. Ich zmagań wewnętrznych, ale i zewnętrznych: z lekarzami, nauczycielami, biurokratami, psychologami, sąsiadami, a także i rodzinami, dziadkami, teściami, małżonkami, rodzeństwem, a przede wszystkim samymi dziećmi.

Ile tak można, kiedy nadziei praktycznie brak? Co potem? Najczęściej nie ma czasu na myślenie o tym, liczy się tylko dziś. Ale jeśli już się taki czas pojawia, to w głowie pojawiają się słowa. Słowa, których nigdy w życiu nie powiedzą na głos, bo narażą się na zbytni ostracyzm, choć w każdej z nich one siedzą i kołaczą. Żeby umarło przede mną.

  

Lider1piorunów

@Zielczan nie, to znaczy, że osoby świadome występowania chorób genetycznych w rodzinie męża udawały, że wszyscy zdrowi, wszystko ok, a o tym, że zdarzają się jakieś dolegliwości dziedziczne informują dopiero na etapie ciąży (jak się wysypie coś złego w badaniach) albo wychodzi to dopiero po porodzie.

A jest to nazwane oględnie jako "teściowa" dlatego że zwykle to kobiety mają największe rozeznanie co komu dolega w rodzinie i zwykle to baba babie powie, albo zatai, bo są też matki, co tają przed własnymi dziećmi takie rzeczy i potem nie wie tego ani syn, ani synowa i oboje są wpuszczani w kanał pt. niepełnosprawny potomek

Mistrz1piorunów

@Zielczan Dokładnie w tym przypadku jest jak napisał @moll, teściowa była świadoma choroby genetycznej w rodzinie, ale nie przekazała takich informacji ojcu. A dokładnie ta choroba genetyczna pojawiła się najpierw u jednego dziecka, a potem u drugiego (poczętego jeszcze przed tym, jak u pierwszego pojawiły się pierwsze objawy).

Pokaż więcej komentarzy (4)