Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#opowieści

Debiutant

w hejtoczyta

3piorunów

Podróż przez zegarową wieżę 🕰️| Nastrojowa opowieść do słuchania przed snem 😴

aj w świecie ukrytym za starym mechanizmem zegara… To spokojna, nastrojowa opowieść, w której bohater odkrywa tajemnice zegarowej wieży – miejsca, gdzie czas płynie inaczej, a za każdym zakrętem kryje się coś niezwykłego. Ta historia została napisana w stylu spokojnej narracji

Gruba ryba

w Hydepark

12piorunów

Macie jakieś historie o sąsiadach "z piekła rodem?"
Ja mam tylko historie o tym, jak babuszka piętro niżej z demencja bardzo często myliła piętra i wydzwaniała dzwonkiem pod mój adres 😭
Oczywiscie jej współczuję, ale mimo wszystko podskakiwalem na krześle, gdy w różnych porach dnia i nocy słychać było dzwonek 😔
A jak u Was? Macie może jakieś bardziej złowieszcze historie niczym z Walaszka o wrednych sąsiadach? 🤔

Gruba ryba3piorunów

@maly_ludek_lego miałem taką psychiczną. Wiecznie okno otwarte i drzwi do mieszkania. Nie ważne czy lato czy zima. Grzyb w mieszkaniu i smród. Do tego słuchała radia maryja, śpiewała religijne piosenki i darła mordę. Na początku myślałem, że to chłop babę okrzykuje, później, że baba chłopa, a ona sama tam była. Parę razy w windzie z nią jechałem to o sobie opowiadała i zawsze podawała ten sam wiek. Śmieci przez okno rzucała. Wylewała jakieś pomyje. Kiedyś ją na tym złapałem i zapytałem co wylewa to powiedziała, że herbatę i się schowała. Parapet myła często, że lało się po parapetach poniżej niej co robiło hałas. Wycierała to papierowymi ręcznikami i rzucała przez okno. Parę razy zabierali ją do jakiegoś ośrodka, a po powrocie, przez jakiś czas był spokój. Później chyba przestawała brać tabletki i powtórka. Była jakaś akcja z gazem. Była akcja z poduszką dmuchaną strażaków pod oknem.
Nad sobą miała sąsiadkę co potrafiła jakoś ją uspokoić. Z wiekiem i ta sąsiadka zaczynają odpływać i dziwne rzeczy opowiadać i mieć dziwne zachowania

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

170piorunów

Mój ojciec od zawsze był śmieszkiem poza kontrolą, jednocześnie żyjąc w myśl zasady _"pracuj mądrze a nie ciężko"._
Życie go trochę zgniotło - nagle z 70 letniego w miarę sprawnego gościa który całe życie traktował auto jak swój najważniejszy symbol wolności, stał się człowiekiem z brakiem woli życia i sopniem niepełnośprawności w stopniu znacznym.
Rozumiem go o wiele lepiej jak kiedyś i wcale się nie dziwię że obecnie nie ma woli życia - motor miał już jako 12 latek, a prawo jazdy od kiedy był 16 latkiem (wtedy za zgodą rodzica można było tak zrobić).

Pamiętam zresztą opowieści jak to mój ojciec jeździł z podhala do Wrocławia na Junaku robiąc tę trasę czasami kilka razy w miesiącu. We wczesnych latach 70 to musiał być kosmos dla gościa z małej wiochy i za każdym razem niezła przygoda i ucieczka od rzeczywistości.

ALE DO BRZEGU.

Jako nastolatek pracował w PKSie, a raczej miał tam praktyki by później już jako mechanik zaczynać tam jako mechanik.
I jak to w PKSie wszystko rządziło się swoimi prawami, a prawo było jedno - wódka musi być, jeśli robota ma iść.

Chłopaki czasem przesadzali, więc kierownik nauczył się wszystko kontrolować i rutynowo sprawdzał czy wszyscy pracują.
A to zerkał pod auta, a to sprawdzał czy ekipa nie pali przed warsztatem albo czy nie ucieka na sąsiednią ulicę podpatrywać licealistki zamiast ponownie wymieniać wał w starym Jelczu.

Tego szczególnego dnia, jakoś wszyscy byli "mocno zmęczeni". W trzy godziny przegonił każdego i słownie naprowadził na lepsze tory, jedyna osobę którą pochwalił był mój ojciec.

_- WIDZICIE? MOŻNA PRACOWAĆ CIĄGIEM PRZEZ 3 GODZINY?_
Z daleka było widać, że mój ojciec pracuje pod autem i trzecią godzinę wymienia wał. Ilekroć kierownik zerkał widział, że ojciec coś tam grzebie u góry.

*Szkopuł w tym, że mój stary tam spał, tylko przywiązał sobie jedną rękę do wału żeby było z daleka widać że coś robi.***

Piszę to nie bez powodu - nie chcę żeby te historie przepadły i zaczynam je spisywać mając do tego dobrą okazję, bo przy jego obecnym stanie zdrowia słyszę te historie po kilka razy, ale zauważam jedno: Im lepsza ekipa dookoła (starzy znajomi czy ulubiona część rodziny) te historie mają większą moc i pomimo tego, że wszyscy słyszeliśmy je po kilka razy, nadal swoją formą potrafią nas rozbawić.

Nie wiem jakie macie relacje z rodzicami, sam nie mam lekkich. Powiem więcej - ciężko mi się przyjeżdża do rodzinnego domu, ale jednocześnie łapię się ciągle myśli, że to spotkanie może być naszym ostatnim, więc zamiast rozgrzebywać to co złe, wracam do tego co dobre.
A mam to szczęście, że choć otrzymałem w spadku ojca alkoholika, udało mu się nie być jego własnym ojcem i potrafił pokazać miłość swoim dzieciom, choć nigdy nie wiedział jak to zrobić bo nikt go nigdy tego nie nauczył.

Po prostu pamiętajcie, że oni nie mieli lekko żyjąc w po⁎⁎⁎⁎ne czasy powojennej Polski wychowywani przez rodziców którzy przeżyli wojnę, często nie jedną.
Kiedyś zrobię chyba serię breloków z napisami a wśród nich będzie "Wszyscy jesteśmy biedni".

*Trzymajcie się tam i średniego dnia!***

#rozkminkrzaka #opowieści #wspomnienia

Kosmonauta21piorunów

Im starsze moje dzieci są, tym bardziej rozumiem moich rodziców i im wybaczam, aczkolwiek nie jest to łatwe,przyznaję.

Osobistość4piorunów

@enkamayo tak samo. Widzę co było źle, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę o ile ja mam łatwiej żyjąc w dużo bardziej komfortowych czasach, mając dostęp do fachowej pomocy, wiedzy z książek, internetu itp, a i tak robię wiele rzeczy nie tak jak powinienem

Kosmonauta1piorunów

@winet no właśnie. Moi rodzice nie mieli absolutnie żadnej styczności z czymś takim jak praca z emocjami, wewnętrznym dzieckiem czy świadomym wychowywaniem dzieci.

GURU9piorunów

@Krzakowiec
>nagle z 70 letniego w miarę sprawnego gościa który całe życie traktował auto jak swój najważniejszy symbol wolności, stał się człowiekiem z brakiem woli życia i sopniem niepełnośprawności w stopniu znacznym.
Oj znam ten ból

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Literatura

1piorunów

Wpływ opowieści i mitów maoryskich na nowozelandzką literaturę.

Od wieków ⁢Maorysi przekazywali swoją wiedzę i historie za pomocą opowieści i mitów, które stanowią integralną część ⁢ich kultury. Wpływ tych legendarnych narracji na nowozelandzką literaturę nie może być bagatelizowany, wzbogacając ją o głębię, bogactwo i uniwersalne

Autorytet

w Hydepark

56piorunów

Macie jakieś takie straszne historie opowiadane w rodzinie albo jakieś takie powiedzmy paranormalne doświadczenia ? W sumie fajny temat na noc xD

* moja mama opowiadała mi, ze kiedyś widziała gościa z kosą na wiosce pod mostem jak ją ostrzył, a potem jak wróciła do domu to wujek zmarł ( wiadomo, przypadek )
* u dziadka jak raz jadłem zupę, to książka spadła z półki, ale tak sama z siebie. Dziadek nawrzeszczał na jakiegoś Stefana, żeby nie straszył dzieciaka. Później mówił, że to jego zmarły kolega z wojska mu takie numery co jakiś czas robi, bałem się jak diabli bo miałem wtedy kozę z 7 lat.

coś u was było takiego ? Lubię takie opowiastki :smiley:

#paranormalne #creepy

Mocarz1piorunów

Bardzo strasznych historii nie miałem, była sytuacja że przez jakiś miesiąc dwie figurki zmieniały swoje pozycje, gdzieś tak w środku nocy, ale potem przestały. Nic więcej się na temat nie stało o ile mi wiadomo

Koneser3piorunów

@DzialaczWiejski hahaha, czytałem ten wątek przed snem, późno w nocy i w śnie wypowiedziałem właśnie kwestię "nie będziesz mi dziecka straszył" do jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego ducha (dziadki?) tluczącego mi szkło (motyw chęci kontaktu zmarłych) w domu.

Pokaż więcej komentarzy (33)