Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pasta

GURU

w Pasty i imby insternetowe

86piorunów


Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę.
– No, ubierasz się pan.
– W płaszcz – jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu?
– Fakt!
– Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest PKS.
– I zdążasz pan?
– Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się. Przystanek idę do mleczarni. To jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko, widzi pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie zsiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do stadionu, a potem to już mam z górki, bo tak… w 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu, to znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma! To jeszcze mam kwadrans. To sobie obiad jem w bufecie, to po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść, tylko prosto do domu. I góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się. Jem śniadanie i idę
spać.

Osobistość5piorunów

@Okrupnik tym razem nie pasta: pobudka 4:30. Wystarczy umyć twarz i zęby, bo prysznic był przed spaniem, spakować szejka i można wychodzić. Łapię autobus lub za nim biegnę, jeśli mi uciekł, by dostać się na dworzec. Z dworca pyk pociąg. W pociągu można wypić szejka więc śniadanie z głowy. No i jestem. Teraz tylko z buta jakieś 20 minut marszo biegu by być w robocie na 7. Jeszcze tylko minimum 10h tyrki i można wracać.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Autorytet

w Hydepark

1piorunów


Mój brat to fanatyk alchemii. Pół domu zajebane podręcznikami o alchemii najgorzej. Średnio raz w miesiącu ktoś ma duszę połączoną z chodzącą zbroją i trzeba jeździć po całej Amestris to odkręcać. W swoim dwunastoletnim życiu już z 10 razy byłem na takiej wędrówce. Tydzień temu jak poszedłem na jakiś losowy test na państwowego alchemika, to Hawkeye jak mnie tylko zobaczyła, to kazała hełm ściągać xD, bo myślała, że znowu dusza w pieczęci.

Druga połowa domu zajebana „Wstępem do alchemii”, „Kamieniem filozoficznym”, „Przepisami kucharskimi doktora Marcoh” xD itp. Co tydzień brat robi objazd po wszystkich bibliotekach w Centralu, żeby skompletować wszystkie alchemiczne materiały. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into Brama, bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych książkach, ale teraz nie dosyć, że je zbiera, to jeszcze siedzi przed otwartą Bramą i kręci gównoburze z Najwyższym o najlepsze sposoby na transmutację człowieka itp. Potrafi drzeć mordę do Wrót albo wy⁎⁎⁎⁎⁎olić rękę i nogę za Próg. Kiedyś brat mnie wkurwił, to zostawiłem tam swoje ciało i go trollowałem, gadając podczas jego podróży astralnych jakieś losowe głupoty, typu „humunculusy jedzo guwno” xD. Winry nie nadążała z gotowaniem gulaszu z mlekiem na uspokojenie. Aha, ma już w wojsku rangę MAJOR, za zostanie psem armii.

Jak jest ciepło, to co weekend zapierdala na humunculusy. Od jakichś pięciu lat w każdą niedzielę napierdalam się z humunkulusami, a brat pi⁎⁎⁎⁎li o zaletach walki z tym bezdusznym gównem. Jak się dostałem na państwowego, to brat przez tydzień pi⁎⁎⁎⁎lił, że to dzięki temu, że dużo napierdalamy się z humunculusami, bo zawierają fragmenty Kamienia Filozoficznego i jestem lepiej wytrenowany.

Co sobotę budzi ze swoim znajomym Royem Mustangiem całą rodzinę o czwartej w nocy, bo hałasują, pakując protezy, robiąc kanapki itd.

Przy jedzeniu zawsze pi⁎⁎⁎⁎li o humunculusach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Ojca i Najwyższego, brat sam się nakręca i dostaje strasznego bólu d⁎⁎y durr, cały kraj otoczony tunelem, tylko robio krąg transmutacji hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu, klnąc, i idzie odszyfrowywać notatki doctora Morioh, żeby się uspokoić.

W tym roku sam sobie kupił na święta nowe protezy. Oczywiście do festiwalu owiec nie wytrzymał, tylko już wczoraj go rozpakował i powkręcał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój czerwony płaszcz i siedział cały dzień w tymi automailami na środku mieszkania. Obiad (gulasz) też nimi zjadł [cool][cześć].

Gdyby mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich alchemików w Amestris, to bym wziął i zapierdolił.

Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny, to brat jako prezent wziął mnie ze sobą na humunculusy w drodze wyjątku. Super prezent k⁎⁎wo.

Pojechaliśmy gdzieś w pizdu za Resembool, dochodzimy nad rzekę, a bratu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozgrzał protezy i siedzimy nad wodą, i patrzymy czy jakiś humunculus się nie skrada. Po pięciu minutach mi się znudziło, więc zacząłem poprawiam zbroję, to mnie brat pierdolnął automailem po hełmie, że humunculusy słyszą trzeszczenie metalu i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po d⁎⁎ie, to zaraz krzyczał szeptem, żebym się nie wiercił, bo szeleszczę Duma widzi spod ziemi, jak się ruszam, i ucieka. Sześć godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś je⁎⁎⁎ym Ishvalu. Urodziny mam w listopadzie, więc jeszcze do tego było zimno jak sam sk⁎⁎⁎⁎syn. W pewnym momencie brat odszedł kilkanaście metrów w las i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć, bo jak Duma ojebie Żarłoczność, to słyszy i czuje.

Wspomniałem, że ojciec ma kolegę Roya Mustanga, z którym jeździ na humunculusy. Kiedyś towarzyszem wypraw alchemicznych był hehe Maes Hughes. Człowiek o kształcie jeża z kozią bródką i 365 dni w roku w mundurze MAJOR. Byli z moim bratem prawie jak bracia, przychodziliśmy do jego żony Gracii na urodziny itd. Raz brat miał urodziny, Maes przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o alchemii i humunculusach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę, czy generalnie gorszy jest Zazdrość czy Żarłoczność.

WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ MAES, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ, JAKIE ŻARŁOCZNOŚĆ MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA!

K⁎⁎WA EDWARD ZAZDROŚĆ W AMESTRIS PO 80 KILO WAŻY, TWOJA ŻARŁOCZNOŚĆ TO MU MOŻE NASKOCZYĆ.

CO TY MI O TU O ZAZDROŚCI PIERDOLISZ, JAK LEDWO SZPONY POŻĄDLIWOŚCI POTRAFISZ ODBIĆ. ŻARŁOCZNOŚĆ TO JEST KRÓL HUMUNCULUSÓW JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI.

No i aż się zaczęli nakurwiać, zapasy na dywanie w dużym pokoju, a ja z Winry musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła Gracia, że Maes spadł z rowerka, i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat Winry, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym bratu, a brat

I BARDZO K⁎⁎WA DOBRZE.

Tak go za tą Żarłoczność znienawidził.

Wspominałem też o arcywrogu mojego brata, czyli Ojcu. Stał się on kompletną obsesją Eda i jak na przykład w radiu mówią, że gdzieś było trzęsienie ziemi, to brat zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sku⁎⁎⁎⁎⁎nach z podziemi powiedzieć. Książki niealchemiczne też przestał czytać, bo miał ból d⁎⁎y, że o kręgu transmutacji w Amestris nic się nie pisze.

Kopaczem koła transmutacji w Amestris jest niejaki Lenistwo. Jest on dla brata uosobieniem całego zła wyrządzonego amestriańskim miastom przez Ojca i brat przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakąś walkę z humunculusami, na którym został połknięty przez Żarłoczność, i brat wrócił do domu z podartym płaszczem, bo siłą go wypluwali z jego brzucha, takie tam inby z Lingiem i Zazdrością odpierdalał.

Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem Ojca brat rozpoczął partyzantkę na prowincji, polegającą na szkalowaniu Ojca i Lenistwa w fortach na dalekiej północy. Napierdalał na niego jakieś głupoty, typu że Zazdrość był tajnym współpracownikiem Ishvalan, albo że go widział w kopalni, jak robił podkopy pod krąg transmutacji itd. Nie nauczyłem brata into TORy, więc skończyło się walką z Kimblee za szkalowanie i brat musiał opatrzyć swoje rany energią z własnej duszy.

Jak dochodził do siebie, to przez tydzień w forcie Briggs się nie dało żyć, brat kurwił na przekupny rząd Führera, Ojca, Lenistwo i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że Ojciec jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za sznurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też tą wykorzystaną energię życiową i dostawał strasznego bólu d⁎⁎y, ile on by mógł na przykład kamienia filozoficznego za tę energię zrobić (jedna dusza).

Brat jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć ishvalańskie notatki do kamienia, bo niby wypożyczanie z biblioteki za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać.

AL, W XERXESIE TO SIĘ PRAWDZIWE KAMIENIE ŁAPIE! TAM JEST ŻYWIOŁ!

Ale nie było go stać ani nie miał ich gdzie zdobyć, a hehe frajerem to on nie jest, żeby Armii wszystko mówić, więc zgadał się z jakimś Ishvalczykiem z blizną, że odnajdą notatki jego brata na spółkę, będą je trzymać u doktora Morioh który zaczepi się w chacie na północy, a nie w Centralu albo Resemboolu jak my, i się będą tymi notatkami dzielili albo będą jeździć napierdalać się z Ojcem razem.

Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle, ale po walce z Kimblee brat obskoczyl wpierdol i nie mógł z nimi odszyfrowywać notatek, i miał o to olbrzymi ból d⁎⁎y. Jeszcze ci jego koledzy mówili, że cały krąg transmutacji się układa jak po⁎⁎⁎⁎ny, więc mój brat tylko leżał czerwony ze złości w łóżku za kotarą i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy, co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni odkrywają nikczemny plan Ojca bez niego, bo przecież po równo szukali tych notatek, i w niedzielę wieczorem, jak ten Ishvalczyk z doktorem już złapali Zazdrość, wyszedł nagle z kryjówki.

Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś pod pałacem Führera. Wychodzę na zewnątrz, a tam dziura wielkości tunelu xD. Pytam, skąd on ją wziął, a on mówi, że od Morioh za⁎⁎⁎ał z Briggs, bo oni go oszukali, i żebym łapał z nim Dumę, i szturmujemy pałac xD. Na nic się zdało tłumaczenie, że to prawie na pewno misja samobójcza. Na szczęście nie mieliśmy żadnej ciężkiej artylerii, więc brat stwierdził, że idziemy tunelami.

Z jakiegoś podkopu pod starym laboratorium nic by nie wyszło, a tu nagle przyjeżdża czołg z żołnierzami z Fortu Briggs, którzy się domyślili, jaki jest genialny plan brata xD. Zaczęła się nieziemska inba, bo żołnierze drą mordy, że król Bradley zginął w zamachu i żeby przestał się wygłupiać, a brat się drze, że koło c⁎⁎ja mu to lata, bo musimy pokonać Ojca pod pałacem xD Ja starałem się załagodzić sytuację, żeby brat od nich nie dostał wpierdolu, bo było blisko.

Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:
– Mój brat leży na ziemi, kurczowo trzyma się wejścia do tunelu i krzyczy, że wchodzi.
– Żołnierze krzyczą, że ma się ogarnąć.
– Doktor Morioh ma rozjebaną twarz, żeby nikt go nie rozpoznał.
– Bradley ze swoimi oddziałami wkracza do pałacu i mówi, że wszyscy będą rozstrzelani, bo brali udział w zamachu stanu.
– We wszystkich oknach dookoła stoją mieszkańcy Centrala
– Winry płacze i błaga brata, żeby nie zginął, a żołnierzy, żeby nie stawali po stronie humunkulusów.
– Ja: smutnazbroja.psd.

W końcu żołnierze Bradleya opanowali sytuację w mieście. Ja podałem rebeliantom miejsce ukrycia Ojca, Armia rzuca bratu rozbity zegarek i mówi, że nie ma do tytułu państwowego alchemika żadnego prawa i żeby nigdy się na humunculusach nie spotkali. Winry ubłagała żołnierzy, żeby nie pomagali Ojcu stać się Najwyższą Formą Życia, żołnierze mówią, że nie chcą się z humunkulusami pi⁎⁎⁎⁎lić i mają to w d⁎⁎ie, tylko, że brata nie chcą więcej widzieć.

Brat do tej pory robi z Najwyższym gównoburzę przed Bramą, bo wszyscy państwowi alchemicy zrobili krąg transmutacji, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim bratem. Obserwowałem ten krąg i widziałem, jak mój brat nieudolnie poświęcił Najwyższemu swoją własną Bramę duszy.

dontforget.3.oct
Liczba kręgów: 1
Ten krąg nakreślili jacyś idioci! Znam użytkownika brat_alfonsa od dawna i to bardzo porządny człowiek i pełnometalowy alchemik! Chcą go oczernić bo zazdroszczą ocalenia Amestris przed Ojcem!

Potem jeszcze używał tej Bramy duszy do prześladowania niedawnych kolegów od notatek. Jak któryś z nich nakreślał krąg transmutacji to ojciec się tam wpierdalał przez Bramę i na przykład pisał, że ch⁎⁎⁎we humunkulusy robi i widać, że nie umie w transmutację xD.

Z tej samej Bramy udzielał się w swoich transmutacjach i jak na przykład wrzucał złapanego przez siebie Ojca i ściągnął moje ciało z powrotem, to sam sobie pisał NOOOO GRATULUJĘ OKAZU! WIDAĆ, ŻE DOŚWIADCZONY ŁOWCA! a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i Winry.

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów

ja pi⁎⁎⁎⁎le jak ja kocham zycie wlasnie palę sobie jointa w domu, Ghościk odpalony, najedzony Nutridrinkiem. Nic mi wiecej nie potrzeba ogladam koncert Ghosta na youtube, kotek siedzi mi na kolanach. Przypominam Ghościk odpalony wiec zero potrzeb zero testosteronu nie musze z nikim walczyc bo nie mam o co. Mam hajsy mam jedzenie i bezpieczenstwo i Ghościk odpalony. Pozdrawiam

    i trochę 

https://www.youtube.com/watch?v=xQJz_LMWF6s

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Pasty i imby insternetowe

17piorunów


Anony, praca jako dozorca jest przejebana. Mieszkam w starej ruderze na obrzeżach miasta, wchodzących już w tereny leśne. Cały czas muszę coś reperować – a to w piwnicy jakaś rura poszła, a to zawiasy w drzwiach są przerdzewiałe i tak k⁎⁎wa do zajebania. W dodatku okolica jest niewesoła, tereny typowej patologii. Kręci się tu mnóstwo łysych dresów. Typowe sebixy, łyse, głupie i napakowane, chcą ci spuścić wpierdol jeśli tylko im się nawiniesz. I to nie tylko w godzinach wieczornych, na tym zadupiu trzeba uważać cały czas. I weź tu się dostań bezpiecznie bliżej centrum, jak strach z mieszkania wyjść. Ale nawet c⁎⁎j w ruderę, c⁎⁎j w dresów – najgorsi są mieszkańcy. Staram się unikać starego dziada, jak ten zagada na klatce to bite pół godziny musisz wysłuchiwać jego gadania, z którego nic nie rozumiesz, bo cały czas rzuca sentencje po łacinie czy jakimś innym dziwnym języku. Widać, że gość wykształcony, ma u siebie pokaźną kolekcję książek. Niestety, z wiekiem zaczęły się problemy z pamięcią. Cały czas gubi klucze, czegoś zapomina i od razu leci z problemem do mnie. Uciążliwe to, ale w porównaniu z resztą nie jest taki zły. W budynku mieszka też stara gruba grażyna, wygląda jak typowa kucharka ze szkoły, rzucająca jakąś papkę na talerz i mająca wiecznie wkurwioną minę. Cały czas domaga się ode mnie jakichś napraw, drze ryja jak gocha od magicala. Jedyny powód, dla którego jeszcze jej nie wygarnąłem – czasami w podzięce odpala za⁎⁎⁎⁎stą naleweczkę, a to zawsze jakiś profit. No i oczywiście mieszka z trójką gówniaków, jedno gorsze od drugiego. Najmłodszy brajanek to typowe ADHD, lata pod nogami, cały czas coś psuje, drze się w niebogłosy i wszędzie go pełno. Jakby tego było mało, upatrzył sobie we mnie autorytet (chyba brakuje mu ojca) i skutecznie rozprasza mnie podczas wszelkich napraw – czy to u nich w mieszkaniu, czy w piwnicy czy k⁎⁎wa gdziekolwiek. Brajanek ma siostrę – typową nastoletnią karynkę, uważającą się za nie wiadomo jaką księżniczkę. Chodzi po tej patologicznej okolicy i próbuje zdobyć atencje, ale u kogo XDDD jak tu tylko starzy ludzie i dresy. Jest jeszcze najstarszy syn, pryszczaty gruby przegryw, do tego chyba jakiś upośledzony. Łazi za dwójką młodszego rodzeństwa i grażyną i zachowuje się, jakby jedynym sensem jego życia było jedzenie. Jeszcze ma taki typowy przymułowaty głos, który doprowadza do szału. Chociaż czasem jak widzę jak sapie wchodząc po schodach to sobie skisnę pod nosem XD. Ale najgorsze dopiero nadeszło, jak wprowadził się pan A R T Y S T A. Apaszka, bułkę przez bibułkę, te sprawy, wielki światowy talent. No chyba nie za bardzo, skoro mieszka w ruderze na zadupiu. Ale co ja się tam znam Van Gogh też nie był doceniany w swoich czasach. Pan artysta ma zwierzątko i nie mógł to być kot, pies, chomik czy inne normalne zwierze, ale gadająca papuga. Tak k⁎⁎wa, ptak drący ryja o randomowych porach dnia i nocy. Jeszcze gość zostawił parę razy otwarte okno, to mu ptak spierdolił. Zgadnijcie kto musiał pomagać go łapać. Jakby mnie dopuścili do wszystkich papug na długość ręki to bym wziął i za⁎⁎⁎ał. I tak właśnie wygląda przejebane życie dozorcy, pod miastem, w starej ruderze. Nazywam się gumiś Grafi i to moja historia.

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

Młodzież zjada szkło!

Wśród młodzieży zapanowała jakaś dziwna moda na jedzenie szkła. Ale powoli, skąd się o tym dowiedziałem. Wczoraj jechałem autobusem, obok mnie siedziała starsza pani. I to właśnie ona mi to powiedziała:

* Panie, co się teraz dzieje z tą młodzieżą. Doszło do tego, że zjadają szkło!
* Co takiego? O czym pani mówi?!
* No mówię panu. Wczoraj jechałam windą, a taka młoda mówi do swojego chłopaka: "wykręć żarówkę, to wezmę do buzi".

  

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

80piorunów

Przypomniała mi się historia mojego kolegi geja ze studiów.
Ziomek ubierał się bardzo schludnie i trendy, mówił lekko podwyższonym głosem, chodził do klubów dla gejów i ogólnie obracał się w tym towarzystwie. I oprócz tego miał wiele psiapsiółek, z którymi chodził na zakupki, doradzał, No ogólnie k⁎⁎wa typowy gej przyjaciel z seriali pokroju "Seks w wielkim mieście". Z tą jednak różnica, ze jego koleżanki były znacznie ładniejsze, niż Pani Koń ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Do czego zmierzam. Mój kolega dochodził do takiej zażyłości z tymi laskami, ze one bez problemów pokazywały mu się u siebie w mieszkaniu w bieliźnie i pytały czy ładna itd. Ofkorz w tym czasie (przypadkiem hehe) pojawiało się winko i ciekawsze tematy. I również temat jego pociągu do kobiet xDD I wtedy tez wiele jego psiapsiółek chciało sprawdzić, czy da się zaciągnąć geja do łóżka - on dawał się zaciągać, po wszystkim mówiąc, ze to nie to i jednak woli facetów, ale wiele z nich miało satysfakcję, ze zaciągnęło geja do łóżka.
No jak się k⁎⁎wa domyślacie, ziomek nie był żadnym gejem, a 100% hetero - po prostu wykminilł sobie ten sposób na ruchanie świnek i szło mu to znakomicie xD
Prawdę o nim poznałem, kiedy jeszcze razem należeliśmy do studenckiego ONR i ruchaliśmy się w d⁎⁎e. To były czasy.
Zdjęcie przypadkowe.

Twórca13piorunów

... ruchales kiedys pedala ? Nie - ale ru⁎⁎⁎⁎em kolege, ktory r⁎⁎⁎al padala

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mistrz

w Hydepark

91piorunów

Po kilku latach spotkałem ziomka ze studiów. W wieku 22 lat miał rekord w martwym 240 kg, potem wszedł na bombę. Pamiętam go jako okaz zdrowia, dziś jezdzi na wózku...

Spytany jak do tego doszło, ze łzami w oczach odpowiedział, że zrobił uprawnienia i śmiga na magzynie w czterobrygadówce za 4200 netto... Uważajcie na siebie

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

84piorunów

Z różnych kuchni świata, to właśnie kuchnia włoska przyciąga najwięcej wykolejeńców i degeneratów - świętsi od papieża, urwał ich mać!
O tych od carbonary świat już słyszał, nieśmiało przebijają ci od ragou, bo zwykły sos pomidorowy z mielonym do spadżetti to wypierdol do śmietnika! Niejadalna breja, jeszcze rodzinę potrujesz.
Ale to nic. To mały Miki przy zjebach od PRAWDZIWEJ włoskiej pitcy.
Let the show begin!
Wszystko co wyciągniesz ze zwykłego piekarnika, nie daj panie borze w formie prostokątniej, z ulubionymi dodatkami, ale na cieście, które nie jest pełnoletnie zostanie określone mianem "drożdżówki".
No chyba że zrobiłeś to na kamieniu. Wtedy może to jednak pitca, ale taka lekko podrabiana. Ale jeszcze ujdzie, nauczysz się młody, wujaszek zaraz Ci opowie o ugniataniu ciasta od plejstocenu, aby dało się rozciągać palcami (jakim wałkiem, troglodyto! Drożdże się napracowały, a ty podła karykaturo, podróbko człowieka, robaku marny chcesz to teraz wałkiem wyciskać!?), ale najpierw ogarniemy ci piecyk!
Bo wiecie, nie to że jak kupisz czerwone ferrari do wypieku pizzy to jest ok, o nie! To dopiero początek twojej drogi, młody podawanie. Póki nie rozregulujesz tego barachła do poziomu wypierdolenia prądu w całym kwartale, możesz tego używać co najwyżej do podgrzewania schabowych od mamy. Twój piec do pizzy w 0,002137 setnych sekundy ma węglić brzegi wstawianego placka i zbrązawiać jego spód!
A jak już jesteśmy przy spodzie, pomówmy o wierzchu... Nie waż się nawet obesrańcu kłaść na wierzch czegokolwiek innego niż puszkowane (bo innych w tym zacofanym, bezsłonecznym kraju nie dostaniesz) prawdziwe włoskie pomidorki. Wypierdol ten koncentrat przez okno, albo twoje plemię popamięta mnie do 7 pokolenia! Kwestia sera czy szynki również nie podlega dyskusji - zamykam temat, zapoznaj się z materiałami na forum co do zatwierdzonych rodzajów, a tego anasa co ci wystaje z kieszeni zaraz wsadzę ci tak głęboko w d⁎⁎ę, że wyjdzie ci nosem.
I na cholerę stoi ten sos czosnkowy? Budę z kebabem otwierasz czy masz zamiar konsumować ambrozję w trójkątach? OLIWA! Tylko prawdziwa włoska oliwa!
Jezu, dobrze że człowiek był na tyle przezorny, że zdjęcie pitcy robionej z mamą wstawiał z troll konta, bo by na widłach wynieśli...

  i może  po stosownych korektach xD
Zapomniałam 

Fanatyk1piorunów

@moll No chyba, żartujesz sobie z tą elektryczną popierdółką do pizzy. "Ferrari", haha. Fiat i to co najwyżej panda a nie żadne Ferrari. Piec to ma być na drewno, z kamieniem spod samego Wezuwiusza lub Etny. Prąd to obominacja! W ostateczności, ci bardziej liberalni fani pizzy, w drodze wyjątku zezwolą na piec gazowy lub hutniczy. Reszta się zgadza ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pasta w sumie mocno prawdziwa, szczególnie jeśli człowiek ileś tam for i kanałów yt przerobił w poszukiwaniu odpowiedniego przepisu i pieca 😛

PS. Jeśli ta pasta powstała w odpowiedzi na moją wczorajszą pizzę to jestem zaszczycony xD

Pokaż więcej komentarzy (48)

GURU

w Pasty i imby insternetowe

28piorunów


>Wyobraź sobie, że Apple wypuszcza samochód
>wydajny, ekonomiczny, bezawaryjny
>bardzo wygodny i szybki pomimo niezbyt mocnego silnika
>dostępny w trzech, eleganckich kolorach
>drogi jak skurwisyn
>wersja z bagażnikiem wielkości koszyka rowerowego dalej droga
>jebaćbiede.jpeg
>mieszkanie pod hipoteke xD
>studia dzieci idą się j⁎⁎ać xDDD
>kupiłeś auto marzeń
>w kolorze „Bogota White”
>z bagażnikiem który zmieści dwie butelki wody i czipsy z biedronki ale c⁎⁎j z tym xDD
>sąsiadzi zazdroszczą
>sąsiadki chcą opierdolić kolbe
>syn przestał się ciebie wstydzić i wrócił do twojego nazwiska
>czujeszdobrzeczłowiek.gif
>mało pali to też nawet się nie interesujesz co tam wlać
>kabli do akumulatora nie dostałeś, ale masz po starej astrze to co tam będziesz żebrał o jakiś gunwo
>polecasz auto wszystkim bez względu na stan materialny czy potrzeby związane ze środkiem transportu
>twoje najlepsze i c⁎⁎j koniec gadki
>jebane biedaki
>zaczyna brakować wachy jedziesz na cepeena
>rzucasz k⁎⁎wą widząc cenę paliwa ale się nie martwisz bo twoje cudo pali tak mało, że spokojnie wlejesz za dyche i będzie git
>łapiesz za pistolet, otwierasz wlew i
>cotokurwajest.exe
>trójkątny wlew
>wkurwiłeś się i idziesz do wachmajstra
>okazuje się, że masz dwie opcje
>możesz jechać na specjalną stację paliw Apple ale najbliższa jest 600km od ciebie
>jedna z dwóch bo Apple ma w c⁎⁎ju cebulandie
>drugą opcją jest zakupienie przejściówki z normalnego wlewu na wlew lightning
>okazuje się, że kable do akumulatora też będziesz musiał kupić bo na tych z astry to co najwyżej się możesz teraz powiesić
>musisz teraz wydać ok 20k papieru a zastawiłeś nawet swoją córkę pod zastaw w miejscowej parafii
>postanawiasz się zapożyczyć u lokalnego gangstera, artysty i miłośnika parostatków, Krzysztofa Krawczyka
>Krzysztof mówi
>spoko anon, nie ma sprawy, masz tu 50k z ultra procentem do dziesiątego
>odpowiadasz, że chciałeś tylko 20
>dostajesz lepe na ryj
>gardzisz moją dobrocią k⁎⁎wo j⁎⁎⁎na? Pamiętaj do dziesiątego
>odchodzisz w milczeniu zastanawiając się czy to był dobry pomysł
>w końcu dziesiąty za 3 dni
>ale c⁎⁎j tam xD
>kupiłeś wszystko co było Ci potrzebne
>nawet córkę z niewoli wykupiłeś
>zapomniałeś o długu
>nagle z d⁎⁎y drogę zajeżdża ci pierdolny SUV marki Samsung
>z pojazdu wysiada nie kto inny jak sam Krzysztof
>wchodzi na mache twojego cudu motoryzacji
>ściąga gacie
>patrzy ci w oczy jakby wpatrywał się w twoją duszę
>i wali kupe śpiewając przy tym „Bo jesteś ty”
>jesteś w takim szoku że cię sparaliżowało
>ciepły stolec artysty spływa w dół maski zostawiając brązowo-złoty ślad
>Krzysiu podciąga gacie, wraca do samochodu nie zrywając z tobą kontaktu wzrokowego
>odjeżdża z piskiem opon zostawiając twoje osrane auto w chmurze kurzu i smrodu gówna
>w sumie nie jest źle
>jesteś żywy, zachowałeś auto
>próbujesz odpalić ale nihuja
>okazało się że byle gówno może popsuć Appla
>brak profitu

GURU

w Pasty i imby insternetowe

7piorunów


Rok 965. Ty, Ziemowit, zwykła serwatka spod chwosta, 17 wiosen.
Razem z całą drużyną przybocznych pilnujecie namiotu, w którym wasz książę, Mieszko, przyjmuje poselstwo czarnych kapłanów. Boisz się, bo pamiętasz jak stary Siemomysł opowiadał, że bóg czarnych kapłanów nie lęka się śmierci. Zapytałeś o to jednego z żerców Peruna, ale on napluł ci w pysk i zagroził, że jak jeszcze raz zapytasz, to twój chwost oparszywieje i odpadnie jak żołędzie jesienią. Boisz się o chwosta, więc nie pytasz.
Słyszysz jak największy czarny kapłan przemawia do Mieszka:
– Wszystkie święte drzewa zrąbiecie i w ogniu żywym spalicie! – Chędożyć drzewa – pomyślałeś sobie. Przecież każdy lebiedź wie, że bogi wchodzą w drzewa tylko na chwilę, jak mają taki kaprys.
Czarny kapłan skrzeczy dalej:
– Wszystkie posągi Świętowida, Peruna, Trygława i Swarożyca, z ziemi wyrwiecie i w jeziorach potopicie! Eeee… Chwosta kładę na posągi… Bogi i tak mają nas za kiepów, czy im złożymy ofiarę, czy nie – powiedziałeś sobie w duchu.
– Wielożeństwo, jako obrzydliwe znać będziecie i je, jako Krystusowi niemiłe, odrzucicie! Iiiii tam – machnąłeś ręką. Przecież po powrocie z wypraw i tak najczęściej siedzisz w ziemiance, gapiąc się na pajęczyny, bo białogłowy nie chcą z tobą gadać, a ty z nimi konwersować też nie chcesz, bo trochę ci to nie idzie, a trochę nie masz śmiałości. A targania chwosta do giezła siostry przecież Ci nie zabronią, bo i skąd by mieli o tym wiedzieć…
– A… i te wasze zimowe obozowanie, bezpowrotnie zakończycie! – wyrzekł kapłan.
Ręka sama powędrowała ci do głowni miecza. Rzuciłeś okiem na towarzyszy. Męczywór, syn Kałomira, wyszarpał czekan zza pasa. Lestek, leśna znajda, dobył swojego krzywego noża, a Bździgost, zakląwszy szpetnie, złapał cep bojowy w obie ręce i zakręcił nim młynka, aż powietrze zafurczało. Jak jeden mąż wpadliście do namiotu gotowi zabijać. Mieszko, widząc co się dzieje, krzyknął: STAĆ! WSTRZYMAĆ SIĘ! Dla pewności huknął jeszcze Bździgosta pięścią w łeb. Ten wypuścił cep z rąk, po czym głośno sfajdał się w szarawary i padł na ziemię jak germański tarczownik. Mieszko z podniesioną głową spojrzał dumnie na czarnego kapłana i powiedział:
– Nie będzie więcej zimowego obozowania.
Chociaż twardo stałeś na nogach, w tym momencie wydawało Ci się, że ziemia rozwarła się pod tobą i wpadasz w wielką, bezdenną czeluść.
Zanim ocuciliście Bździgosta, wrzucając go do strumienia, czarni kapłani wsiedli na wóz i odjechali. Cała drużyna chodziła zasępiona po obozie, jak gdyby im ktoś szczyn dolał do przydziałowej porcji miodu. Po zmroku, gdy wszyscy, nawet książę, zasiedli wokół ogniska, młody Walimir nie wytrzymał i zapytał:
– Ale książę, to już od tego roku nie będziemy zimować? Nawet na dwa dni?
Oczy was wszystkich skierowały się na młodego zuchwalca. Miał dopiero 15 wiosen i jeszcze dobrze nie znał obyczajów panujących w drużynie. Na szczęście Mieszko wyraźnie lubił chłopaka i tylko złamał mu rękę kopniakiem. Później wszyscy zaczęliście się śmiać, bo Walimir po kopniaku wpadł do ogniska i szarawary zapłonęły mu na d⁎⁎ie. Zaraz po tym, Walimir zaczął wymachiwać złamaną ręką i wołać:
– O nie… jestem wikingiem i przeszkadza mi złamana ręka… Ojojoj… Na Odyna…
Przykładał sobie przy tym dłonie do głowy, udając że ma hełm z rogami. Razem z innymi wojami prawie tarzaliście się ze śmiechu, tak dobrze chłopak udawał wikinga.
Kiedy śmiechy ucichły, Mieszko wstał, powiódł po was wzrokiem i powiedział:
– Wojowie… Przelewałem z wami krew naszych wrogów, wznosiłem z wami rogi z miodem z naszych barci. Dziś rozmawiałem z czarnymi kapłanami nowego boga, którzy przyszli do nas z południa, od Czechów. Zdecydowałem, że wszyscy, całe księstwo wyrzekniemy się starej wiary i przyjmiemy nowego boga, który jest tak dzielny, że wychędożył w rzyć samą śmierć. To oznacza, że wiele się zmieni.
Słuchałeś z innymi i kiwałeś rozumnie głową. Książę ciągnął dalej:
– Zmieni się wiele, ale nie wszystko. – Tu Mieszko wzniósł w górę prawą dłoń, w której wyraźnie widać było skrzyżowane palce środkowy i wskazujący.
– Jasne, że k⁎⁎wa będzie zimowe obozowanie! – ryknął Mieszko – żercy Świętowida mówią, że na Ślęży żaden bóg niczego nie widzi! Nawet ten, co chędoży kostuchę!
Zacząłeś do społu ze wszystkimi wrzeszczeć z radości. Pochwyciliście księcia, i jęliście podrzucać go w górę i głośno wiwatować
*
Dni stawały się coraz krótsze i chłodniejsze. Śnieg gęsto pokrył grodzisko w którym czekaliście zimowego przesilenia. Dzień przed wymarszem, Mieszko wysłał czarnych kapłanów nowego boga z misją, do oddalonego o tydzień drogi grodziska, tak by niczego nie podejrzewali. Następnego dnia po ich wymarszu cała drużyna karnie ruszyła w kierunku Świętej Góry Ślęży.
Po dwóch dniach marszu zaśnieżonym traktem, dotarliście na miejsce. Wszyscy już tam byli. Czesi, Rusini, chłopaki z Grodów Czerwieńskich, drużyna z Milska, prawie cała obsada Łużyc, Mołdawianie, Morawianie, Pieczyngowie, załoga z Kijowa i oczywiście Wieleci. Ci ostatni, specjalnie przybyli tydzień wcześniej, by dłużej chłonąć atmosferę.
Kiedy synowie wszystkich słowiańskich plemion weszli tajnym przejściem do wnętrza Świętej Góry Ślęża, zgodnie z pradawnym rytuałem zdjęliście tuniki i koszule, aby obmyć się w podziemnym źródle żywej wody. Następnie razem za wszystkimi, podążyłeś w głąb groty, aż dotarłeś do podziemnego, gorącego jeziora Samorogoszcz. Tam, aby nie obrażać tradycji ojców, wespół ze wszystkimi zdjąłeś szarawary i wszedłeś w gorącą toń jeziora.
Kiedy zanurzyłeś się po pas, zauważyłeś, że stoi obok ciebie potężny Rusin. Woda parowała wokół niego, mierzwiąc jego klatkę piersiową, owłosioną na podobieństwo niedźwiedzia. Rusin spojrzał w twoim kierunku i oblał się rumieńcem. Wyciągnął do ciebie dłoń, wielką jak bochen chleba, drugą pokazując na siebie i mówiąc: Danyłło. Uścisnąłeś jego rękę. Poczułeś, że robisz się jeszcze cieplejszy niż woda w świętym jeziorze.
Kątem oka dostrzegłeś, jak Mieszko, trzymając się za ręce z Wielkim Księciem Kijowa, schodzą niespiesznie do wody. Kiedy zanurzyli się po pas, Mieszko zaczął masować jego plecy.
Danyłło, chcąc odzyskać uwagę, położył swoją wielką łapę na twoim barku. Skinieniem głowy wskazał na Mieszka i Księcia Kijowa, dając Ci do zrozumienia, że też może Cię wymasować. Ostrożnie pozwoliłeś sobie poddać się jego zabiegom.
Dookoła was gęstniało już od par, trójek, a czasami nawet czwórek. Danyłło, masujący cierpliwie twoje barki, delikatnie naparł na nie, zmuszając cię, abyś odrobinę się pochylił. Poddałeś się jego prośbie. Nagle poczułeś tworzące się ognisko bólu, w miejscu poniżej twoich pleców. – Ten zdrajca przemycił włócznię! – przemknęło Ci przez myśl. Po chwili zrozumiałeś jednak, że wcale nie jest to włócznia, a już na pewno nie taka, jak ta świętego Maurycego, o której tyle prawili czarni kapłani nowego boga.
Wszyscy Słowianie są braćmi – pomyślałeś z
amykając oczy…

Fenomen2piorunów

@modeacja możecie jakoś odgrodzić ten wątek od reszty hejto, chcę tu wpuścić tylko takiego małego chłopca żeby posprzątał

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gwiazdor

w Hydepark

12piorunów

Widzieliście kiedyś na żywo prawdziwą naukową dyskusję? Ja miałem okazję wczoraj w jednej uczestniczyć. Przygotowałem prezentację o metylacji DNA (trudne zagadnienie), produkowałem się pół godziny, ale dobrze poszło. Ostatni slajd, na nim ”dziękuję za uwagę”, mówię:
- Dziękuję za uwagę. Czy ktoś ma jakieś pytania albo komentarze?
Atmosfera na sali trochę się rozluźniła. Głos zabrał doktor habilitowany Karwiński:
- Z całym szacunkiem, panie Anonimski, według mnie pańska prezentacja zawierała szereg błędów. Po pierwsze, metylacja DNA...
Zaczęło się. Czułem się, jakbym schodził po schodach i nie trafił w stopień. Serce zamarło, po czym przyspieszyło do stu dwudziestu na minutę. Karwiński po kolei punktował wszystkie słabostki mojego wystąpienia
- ...mam wrażenie, że przeczytał pan jedynie przeglądówki sprzed piętnastu lat, a i to pobieżnie. Czy pan w ogóle odróżnia metylację DNA od metylacji histonów?
- Panie docencie... ja... ja... - dukałem nieporadnie. To koniec. Obrona nie była możliwa. Cały mój wysiłek poszedł na marne, słońce zaszło za chmurami, a z nim nadzieja na zaliczenie seminarium. Zawiodłem i przegrałem.
Niespodziewanie inicjatywę przejął mój promotor, profesor Bujewicz.
- Szanowni państwo - zwrócił się do zebranych - z całą pewnością wszyscy słyszeliśmy żałosne wywody docenta Karwińskiego. Jakże jednak mamy traktować je poważnie, skoro pan docent, jak powszechnie wiadomo, ma małą i giętką pałę oraz lubi ssać męskie penisy?
Szmer uznania przetoczył się przez audytorium. Ludzie kiwali głowami, przychylając się do słów profesora.
- Panie profesorze - oburzył się Karwiński - Co to do cholery znaczy? Co ma długość mojego członka do metylacji DNA? A „męski penis” to masło maślane, zna pan jakieś "żeńskie penisy"? Pan obraża naukową dyskusję!
- Sam pan ją obraża swoją paskudną mordą, docencie Karwiński. W kwestii „męskich penisów” to tak, znam jednego właściciela „żeńskiego penisa” – pana, docencie, bo pan #!$%@? jesteś. Pytał pan jeszcze, co ma długość pańskiego fistaszka, którego szumnie określił pan nazwą członka, do metylacji DNA? Ano to, że tankował pan wódkę z przemytu, zmetylowało panu #!$%@? i jego rozwój zatrzymał się na trzech centymetrach.
Widownia wybuchła śmiechem. Z osłupieniem obserwowałem tę scenę. Karwiński poczerwieniał jak burak, Bujewicz zaś, bez zażenowania, wyciągnął cygaro, zapalił je i zaciągnął się z satysfakcją. Ktoś z sali krzyknął:
- Brawo profesor Bujewicz!
- Kto wpuścił tego debila na salę? #!$%@?ć Karwińskiego!
- #!$%@?ć!
Docent poczerwieniał jeszcze bardziej, podszedł do Bujewicza i warczącym głosem zaczął mu dogryzać:
- Że niby ja mam jakieś braki? A co z panem, profesorze, co? Bujewicz-#!$%@?! Stary impotent, bez viagry to nawet myśleć o ruchaniu nie może! Spójrzcie na niego, jakie cygaro wyciągnął, pewnie kompleksy ma! Lubi pan brać długie, grube rzeczy do gęby, co nie?
Profesor Bujewicz zaciągnął się cygarem, wypuścił dym prosto w twarz adwersarza.
- Chyba pana stary, docencie. Panie magistrze, proszę pocisnąć torpedę docentowi #!$%@?ńskiemu. - zwrócił się do mnie.
Rozgorączkowana publiczność pokazywała nas sobie z zaciekawieniem palcami. Karwiński był już skompromitowany, a do mnie należało jego ostateczne dobicie. Widownia oczekiwała świetnej wiązanki, mój promotor patrzył na mnie z nadzieją, Karwiński zaś próbował zamordować mnie wzrokiem. Wyprostowałem się, spojrzałem mu prosto w oczy i wyrzekłem.
- Pytał się pan, docencie #!$%@?ński, co wiem o metylacji. Wiem, #!$%@?, wszystko. I #!$%@? pana obchodzi, z jakich źródeł korzystałem, bo i tak pewnie czytać pan nie potrafi. Jeśli moje wywody o metylacji DNA się panu nie podobały, to może mnie pan w d⁎⁎ę pocałować. Albo w wała possać, tak jak pan lubi!
Docent skrzywił się nieprzyjemnie, wycelował oskarżycielsko palcem.
- Panie Anonichuimski! Merytorycznie pana praca leży i kwiczy, to dno plus metr mułu, gówno psie i wie pan co?
- Co? - odparłem odruchowo. Błąd.
- #!$%@?ów sto!
Audytorium zaśmiało się. Dałem się zrobić jak dziecko. Karwiński uśmiechnął się triumfalnie, pewien zwycięstwa. Profesor niewzruszony palił swoje cygaro. Kiwnął przyzwalająco głową. Zripostowałem.
- W pana d⁎⁎ę, docencie #!$%@?ński! Tak, jak pan lubi!
Zerwała się owacja. Karwiński starał się coś odeprzeć, coś dodać, bronić, się, atakować, ale lud nie dał dojść mu do słowa.
- #!$%@?! #!$%@?! WY-PIER-DALAJ!
- #!$%@? ci na imię! #!$%@?ński, #!$%@? ci na imię! #!$%@? ci na imię! - skandowali.
Biedny docent nie miał gdzie się schować. Usiadł na swoim miejscu, skurczył się w sobie i (choć wydaje się to niemożliwe) poczerwieniał jeszcze bardziej. Zasłonił twarz rękami. Nie wierzę. Triumfowałem. Wygrałem naukową dyskusję.
- Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania lub komentarze? Dla odmiany sensowne?
- Tak - podjął jeden z kolegów na sali - czy metylacja w obrębie intronów też może mieć znaczenie na skuteczność transkrypcji genów?
Uśmiechnąłem się. Z sali zaczęły padać coraz to nowe pytania, ja zaś odpowiadałem na nie zgodnie z moją wiedzą.

tak się mnie wspomniało

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

17piorunów

Kto rano wstaje temu pan Bóg daje...
Ta jesne.
Kto rano wstaje ten będzie nie wyspany a Bóg dał mi w paczkoamcie nadprogramową paczkę a z racji że jestem uczciwy to zadzwoniłem na infolinię InPost.

ja: dzwonie
Bot: dzień dobry jestem bla bla bla sztuczna inteligencja pomogę ci
Bot: widzę że masz paczki na ten nr tel podaj numer paczki z którą jest problem (cztery ostatnie liczby)
Ja: łącz z konsultantem
Bot: nie zrozumiałem
Ja: K O N S U L T A N T
bot: niestety konsultanci pracują 7 - 22
Ja: patrzę na zegarek 6:52 plus pogoda 7° i deszcz
Wyglądałem trochę jak na zdjęciu niżej xd
To czekam na ta magiczna 7

Próba nr 2

Bot: dzień dobry bla bla bla
Ja: łącz mnie z kimś kto ma mózg
Bot: ok, łącze z konsultantem.

Po 10 minutach i dwóch konsultantach paczka wróciła do paczkomatu. Więc jeśli jesteś ze Szczecina i zamówiłeś z allegro jakieś uszczelki to nie ma za co.

ale jednak

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gwiazdor

w Heheszki

4piorunów
-bądź mno
-14 lvl goblin piwnica
-mame robi rodzinną imprezę i każe ci się umyć i wyjść z jaskini
-wpadają wujki a z nimi starszy kuzyn
-psst małolat, chcesz hehe ziułko?
-nigdy nie pal
-hehe, no wiadomo, kuzyn
-kuzyn podkrada ze stołu niedopitą colę i wymykacie się do piwnicy
-z prędkością zapalanego światła kuzyn montuje tłok ze starej felgi, koca, butelki i ziemniaka
-j⁎⁎⁎ny tesla
-też chciej zaimponować kuzynowi
-będziemy palić na gołe klaty
-jak na gołe
-no podobno lepiej kopie
-kuzyn już nie zadaje więcej pytań, tylko ściąga koszulkę i bierze bucha
-zawodowiec
-ty po jednym wpadasz w ziemniaki i rzygasz staremu do woderów
-kuzyn wyprowadza cię przed klatkę, żebyś się ogarnął
-nagle ktoś podchodzi
-dzień dobry w naszym lokalu trwają właśnie "kuchenne rewolucje", tu kanapeczki dla panów
-kuzyn bierze dwie, a ty rzygasz kamerzyście na buty
-w końcu dojdź do siebie
-wracacie do mieszkania
-na schodach mijacie swoich starych
-nie uwierzysz rysiek jakie za⁎⁎⁎⁎ste wodery kupiłem
-wróć do domu
-kuzyn je sernik, a ty uświadamiasz sobie, że nie założyłeś koszulki z powrotem
-kuzyn też, ale serniczek rzeczywiście dobry
-to jednak nie sernik tylko bigos
-ważne, że bez rodzynek
-mame chyba coś podejrzewa
-niepotrzebnie wziąłeś ten tłok ze sobą
-myśli o podpiwniczeniu swojej piwnicy
-do zobaczenia na tvn

Fenomen

w Heheszki

7piorunów

Czasami lubię zrobić coś dobrego dla nieznajomej osoby.

Pewnego razu spotkałem 19 letnią dziewczynę w mojej nowej pracy.
Była trochę grubawa i nie czuła się zbyt dobrze w towarzystwie innych osób. Chwilę porozmawialiśmy, starałem się być
dla niej miły pomimo tego, że mi się nie podobała (mocne 4/10). Przełamałem się jednak i powiedziałem jej: "myślę, że
jesteś piękna". Zaczerwieniła się, a ja poprosiłem o jej numer. Następnego dnia zjedliśmy razem kolację w jednej
z droższych restauracji. Gdy później podwiozłem ją pod dom okazało się, że jest samicą beta i nigdy się nie całowała.
Pocałowałem ją namiętnie obmacując jej grube ciało. Zapytałem:
-Czy mogę wejść do środka?
-Nie anon, moja babcia jest w domu i na mnie czeka.
-Mogę ją poznać?
Weszliśmy do środka. Jej babcia okazała się naprawdę miłą kobietą. Opowiadała ciekawe historie, które wprawiały mnie w śmiech,
a jej wnuczkę w lekkie zażenowanie.
W końcu po tym wszystkim poszliśmy do jej pokoju. Była trochę nieśmiała, ale zaczeliśmy się ostro zabawiać niczym zwierzęta.
Nagle krzyknęła, abym przestał.
-O co chodzi? - zapytałem.
-Wydaje mi się, że słyszę płacz mojej wnuczki.

Było fajnie. W taki oto sposób zrobiłem trochę dobrego w tym pełnym smutku świecie.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Specjalista

w Hydepark

19piorunów

Cześć Tomeczki! Czas w końcu coś zapostować xd Chciałbym podzielić się z wami historią której “manuskrypt” znalazłem podczas sprzątania kompa xd Wrzucałem już ją w okolicach 2019 na forum o łopatach i mam nawet autorski tag xd

Niestety mode z grupą inwalidzką usunął mój wpis po tym jak wisiał w gorących przez kilka godzin, zanim mogłem przeczytać komentarze, prawdopodobnie za nazwanie czytelnków małymi kurwiami xd, nie wiem, bo odwołanie zostało odrzucone bez komentarza xd 
Zniechęciło mnie to do dalszego pisania i opuściłem projekt. Teraz znalazłem “manuskrypt”, nostalgłem i zachciało mi się znowu pisać. Poprawiłem błędy i rozszerzyłem trochę część pierwszą.

Tag do obserwowania -------> <-------

Dobra, koniec pierdolenia, siadajcie małe k⁎⁎⁎ie, stori tajm:

AKT I: Anon jestę xd

Jak miałem 14 lat, rodzice wysłali mnie na obóz na mazurach z MOPSu, bo zaplanowali wakacje oł inkliziw w Grecji, ale “Anon co ty tam będziesz robił z nami starymi, lepiej pojedziesz sobie z rówieśnikami na mazury” iks k⁎⁎wa de.

Ogólnie, jak możecie sobie wyobrazić, nie byłem zbyt zadowolony xD

W dniu wyjazdu po prostu odstawili mnie na stacji kolejowej i spierdolili na lotnisko xd

Na stacji powitał mnie widok około 30 osób, w większości podopiecznych MOPSu i opiekunki wyglądającej jakby uciekła z peerelowskiego urzędu xd, dalej zwanej prukwą. W tym “doborowym” gronie spotkałem również Matiego, którego kojarzyłem że szkoły. Mati był lokalnym bananem, jego stary był dyrektorem spółdzielni mieszkaniowej xd. Podobnie jak mnie, starzy wyjebali go na gunwokolonię, a sami wypierdolili na wakacje w ciepłych krajach. W swoim krótkim bananowym życiu zdążył już zdobyć reputację mistrza bajery, j⁎⁎⁎ny oskarek co dwa tygodnie miał inną loszke xd 
Nawet teraz na peronie bajerował dwie du⁎⁎⁎⁎ki z grupy. 
Poza Matim na peronie siedział Szymon, zwany Rudym, którego znałem z klasy. Rudy jak można się domyślić był rudy. Był również co najmniej o pół głowy niższy od rówieśników, chorował na astmę i większość czasu spędzał piwnicząc na czanach lub grając na PSP. Mimo lekkiego spierdolenia w kontaktach międzyludzkich był nawet spoko ziomkiem, dawał mi grać w patapony xd (tbh na 99% siedzi dzisiaj na wypokke, elo rudy xd)

Zerknąłem w stronę patusiarzy. 
Grupa Sebków kitrała się za filarem z jedną fajką na czterech, ktoś otworzył zajebane staremu piwo, a w powietrzu unosiła się woń żula leczącego kaca na ławce. Karynki pokazywały palcami na skromnie ubraną dziewczynę i chichotały tak jak chichotać mogą tylko osoby o ujemnym ilorazie inteligencji, a Rudy, jak to Rudy, siedział na torbie i grał na PSP. 
Na chwilę zatrzymałem wzrok na jednym z moich towarzyszy podróży. Miał na sobie czapeczkę z napisem “Sebastian Alfa” (xddd), kamizelkę odblaskową i nie przesadzam, był szerszy niż wyższy. Poza tym, niemożebnie się ślinił i po twarzy widać było, że jest lekko upośledzony. Gdy zaczął grzebać sobie w nosie, zdegustowany odwróciłem wzrok i zapatrzyłem się na d⁎⁎ę jakiegoś milfa. Fajna była.

Nagle, na peronie rozbrzmiał ryk zarzynanej świni albo jakiegoś k⁎⁎wa pterodaktyla. Odwracam głowę, a tam Seba biegnie w stronę automatu ze słodyczami, stojącego na środku peronu.

Wyobraźcie sobie tucznika, biegnącego, wydającego z siebie coś w stylu:
> Cubukiłebełełki jabałabadaba wubudubudu
Teraz wyobraźcie sobie, że ten tucznik wyskakuje i wpierdala się w automat z cukierkami.

Automat tak bardzo rozjebany, leży na ziemi. Seba trochę mniej rozjebany, leży na automacie i liże szybę. Prukwa tak bardzo wyjebane jajca, sudoku się samo przecież nie rozwiąże xd
Podlatuje ochrona dworca, w czterech chłopa próbują odciągnąć spaślaka od automatu. Bezskutecznie. J⁎⁎⁎ny był tak ciężki, że czterech k⁎⁎wa karków nie mogło go podnieść xDDD
W końcu, prukwa ogarnęła, że sebie odpierdoliło i po jakimś czasie udało się jej przekonać go batonem czekoladowym do zaprzestania napaści seksualnej na automat. Uprzedzam, to nie ostatnia akcja z jego udziałem xd

Gdy już sytuacja się trochę uspokoiła, wszyscy wrócili do swoich zajęć. Rudy wrócił do grania na PSP, seby odpierdalały jakiś szajs, Karyny dalej chichotały jak chochliki, a ja poszedłem do Matiego i loszek.

> Elo Mati skurwysynie, elo k⁎⁎wa sexi świnie xd
> Elo elo trzy dwa zero xd
> Co tam lochy? Anon jestę xd
> A nic hihihihihi jestem Ola
> A ja Klaudia knurze xdd

Ola była nawet ładna, w moim typie, poza tym łapała się na moją (wtedy mocno średnią) bajerę. Mati puścił mi oko i skoncentrował się na Klaudii. Od tego momentu wiedziałem, że mogę na nim polegać, prawie dziesięć lat minęło a ja zawdzięczam mu około połowy moich sukcesów xd Wingman tysiąclecia, mówię wam.
Rozmowa z matim i loszkami jakoś poprawiła mi humor i nim się obejrzałem, nadjechał pociąg.  Cały wyjazd przestał śmierdzieć niedomytymi dziećmi patologii, a za⁎⁎⁎ał perfumami prukwy (smrut niemożebny, chyba pryskała się kourosem xd wiedzo), która stanęła koło nas i krzyknęła:

> GRUPAAA ZBIÓRKAAA! Wsiadamy!

Co wydarzy się w pociągu? Tego dowiecie się w akcie drugim pt. CIUFA CIUFA BUM ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Do zobaczenia w następnym wpisie!

będzie jak skończę pisać drugą część za jakieś dwa, może trzy dni xd

      

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Heheszki

9piorunów

>szykujesz się na impreze
>ma być dużo fajnych loszek, więc chcesz wyglądać idealnie
>zostało już mało czasu, a ty zapomniałeś zgolić koper
>w łazience kąpie się tata
>a ty przecież nie pójdziesz na impreze z czymś takim na ryju
>wchodzisz do łazienki ostrzegając ojca że tylko po maszynke
>tate mówi "Anon, weź gąbke i umyj mi plecy"
>zastanawiasz się co mu odjebało
>ale w końcu to on daje ci hajs
>bierzesz gąbke i zbliżasz się ku przeznaczeniu
>w tym momencie tate mówi
>ja pi⁎⁎⁎⁎le wiedziałem że jesteś p33dałem

Statysta0piorunów

Siema , pytanie .. czy jest to twoja pasta ? jak tak to szukam kogoś do pisania tego typu past.
Jeśli jesteś zainteresowany znajdź mnie na YT ,,Bałagan,, lub fb BałaganYT

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Heheszki

8piorunów

>jedz rano autobusem
>przystanek plac zamkowy, wsiada roj szaranczy
>obok siedzi jakas stara baba, a przed nami stoi kobieta z synem i corka
>babsztyl obok ustepuje miejsca kobiecie z dzieckiem
>chłopak w wieku 6 lat idzie matce na kolana
>corka stoi (około 8 lat)
>babsko zwraca mi uwagę zebym dal jej usiasc
>panie no ustap jej miejsca, slepy jesteś?
>kobieto wypierdalaj
>nagle kobieta lapie się za twarz
>what the..
>zdejmuje maske
>okazuje się ze to znana prorodzinna dzialaczka i poseł, profesor krystyna pawlowicz
>wyjmuje noz i zmierza w moim kierunku
>centymetry od mojej twarzy
>WRUM BUM TRACH
>autobus hamuje z glosnym piskiem
>kierowca wychodzi z kabiny
>”ten chłopak ma takie samo prawo do siedzenia jak każdy z nas, nie musi ustepowac jeżeli nie chce! Równouprawnienie!”
>patrz na kierowcę
>to dobroduszny lewicowy działacz Ryszard Kalisz
>”może spróbujesz się ze mna?”
>zdejmuje koszule i rzuca się w kierunku pawlowicz
>ona robi to samo
>zaczyna się walka na smierc i zycie
>widzisz ze poslanka zaczyna uzyskiwać przewagę, rzucasz się na podloge i robisz klasyczny „stolik”
>panie posle, teraz!
>Kalisz popycha krystyne a ona potykając się o mnie, wypada z autobusu i wpada pod rozpędzony do predkosci 80km/h wozek inwalidzki, którym jechal młody chłopak
>okazało się, ze to Dawid „Rollercoaster” Rolewski
>pogratuluj Ryszardowi dobrej walki
>wysiadz na Placu Trzech Krzyzy

Fenomen

w Heheszki

10piorunów

anonki co się odjebalo to ja nawet nie. typowy don spierdon lewer 20 here xD polska Z, mieszkam z mame, lurkuje, oglądam sobie chińskie bajki ;3 i nikomu swoją żałosna egzystencja nie przeszkadzam ale dzisiaj chyba planety ustawily się przeciwko mnie xD

wszystkich świętych czyli doroczne święto wychodzenia z piwnicy xD razem z mame i tate mieliśmy wyjść z dome o 9 żeby zdążyć przed wszystkimi

sugerowanie, że to działa

Nastawilem sobie budzik na 8 coby spokojnie się przygotować ale nie zadzwonił, więc mame obudziła mnie o 8:48

sebuniu wstawaj bo na smętasz jedziemy xD

czym zaburzyla moja poranną rutynę, ale o tym później. założyłem byle co żeby być gotowym szybko bo tate słabe nerwy i już zaczynał się wkurwiać

SEBEK KUWRA CZO SIĘ TAK GRZEBIESZ JA MUSZE LANOSA ZAPARKOWACZ BLISKO BO NIE BEDZIEMY PRZECIEZ JAK TE FRAJERY AUTOBUSEM JECHACZ

enjoy twoje szukanie miejsca przez godzinę zamiast raz w roku pojechać tym je⁎⁎⁎ym autobusem. więc dumnie w dresach EWERLAST xD anone gotowy, jedziemy. oczywiście miejsca nie ma, ojczec wąsem kręci z niezadowolenia, tak bardzo rozjebany xD pokrzyczal trochę na wszystkich dookoła i w końcu jest miejsce. na grobach typowo

ten żółty trochę w lewo
DEJ GRAŻYNA JA TO ODPALE xD
anon pomodliles się? 
ale ten duży to do wujka mirka czo

na szczęście nie spotkaliśmy nikogo z rodziny i już myślałem, że jestem na prostej drodze do swojej ukochanej piwniczy ale nie, k⁎⁎wa, nie może być tak łatwo otóż tate miał w pracy kolegę heńka, któremu to parę miesięcy temu spadło się z rowerka. postanowili pójść jeszcze na jego grób. czułem że coś się świeci ale przecież mądry anon po szkodzie xD

docieramy na grób heńka a tam stoi inny hehe kolega z pracy, nazwijmy go mariusz, taki facet który mógłby zagrać zula bez charakteryzacji, ryj tak bardzo rozjebany naftą, zawsze szluge w łapie. ale ale, czo ja widzam xD mariusz, żona i do tego córka. anuncjo. co to była za loszka, 10/10, taka cicha myszka, idealna dla anonka, szanowałbym motzno ;3 oczywiście ja erise, ryj -3/10, nigdy się nawet nie całowałem xD podeszlismy i oczywiście

ooo grazynko ile my się nie widzialysmy xD
oj bozenko to już z rok będzie, jak ten czas leci xD
ale masz przystojnego syna, ale wyrósł, a taki malutki był xD
ale z twojej córci to już się młoda kobietka zrobiła xD anon przedstaw się koleżance

popar dał mi siłę i coś tam wykrztusilem xD typu hehe no cześć seba jestem hehe no cześć karolina (idealne imię, moje serce topnieje ;3) i znowu mamełe

ale ten heniu to za szybko odszedł, za szybko
za szybko no ale co zrobisz takie życie że bozia tych dobrych nam młodo zabiera xD

ojciec w tym czasie wykładał mariuszowi dlaczego przerobienie lanosa w LPG to najlepszy interes jaki zrobił w życiu xD typu że koncerny szamochodowe oszukujo wszystkich w zmowie z amerykanami i że powinni w każdym samochodzie montować fabrycznie LPG xD tyle oszczednosci, taki wygryw xD ja próbuję milczeć tak żeby było jak najmniej niezręcznie, coś tam przy grobie przestawiam inb4 porozmawiaj z loszka, w swoim życiu rozmawiałem z kobieta może 3 razy, ostatnio w licbazie ;_; oczywiście za każdym z tych 3 razów byłem obsrany jak bohatyr narodowy lesław wełensa na przesłuchaniu USB xD potem zaczęła się żenada.

sebuleczku może chcesz kanapkę? twoja ulubiona z pastą jajeczna

okurwamojatfasz.raw
super pomysł k⁎⁎wo, masz społecznie upośledzonego syna to jeszcze go trzeba upokorzyc przy obcej piękności ;; mame zawsze robi kanapki, nawet k⁎⁎wa jak jedziemy po zakupy i zawsze musi je wyciągać przy ludziach i wciskać mi na siłę ;;

mame daj spokój, nie jestem glodny

karolina lekko się zaśmiała pod nosem, myślałem że zapadne się pod ziemię, sytuację pogorszyła jeszcze żona mariusza

oj seba ty to masz szczęście z taką mama, teraz to musisz sobie znaleźć żonkę co tak o ciebie zadba hehe
hehe a nasza karolinka robi pyszniutkie kanapeczki

niewiecorobiczzaba.html, udalem ze sie smieje mimo tego że nogi aż się podemna uginaly ;; myślałem że to już koniec cierpień mi ale spierdolince przeciez zawsze wiatr w oczy i c⁎⁎j na pape ;;

sebastian weź tam z karolinka zapalcze znicze, karolinka była w liceum plastycznym i teraz idzie na asp, W WARSZAWIE, na pewno jakoś ładnie to wszystko ustawi xD
to polactwo
magazyn pół etatu here, zero perspektyw, nuklearny przegryw
loszka ma w swojej ślicznej zgrabnej rączce siatkę że zniczami
wyjmuje jednego
anon masz ogień? 
japierdoleonadomniemowi

podałem jej zapalniczke z wizerunkiem Największego Polaka Papieża Polskiego Janusza Pawlacza xD sprawdziła czy działa i TO się stało

ona chce postawić ten znicz na nagrobku
ona się schyla
ona wypina swoją idealna pupinkę w ciasnych, czarnych dzinsach
ten widok
pape twoje dzieło stworzenia napawa mnie dzisiaj radościo xD

tutaj wrócę się na chwilę do początku mojej opowieści, wspomniałem o mojej porannej rutynie. co robi każdy szanujący się spierdolinek przegryw jak wstanie rano? otóż to, fap! wypracowalem sobie idealny system fapu, tj. walę rano na kiblu po porannej kupie, potem po obiedzie i przed snem (wtedy moge spust w majty bo je zmieniam, to moja ulubiona cześć dnia ;3). jeśli ominie mnie któryś zaplanowany fap to mój kutacz się o niego upomina. i to też się stało.

KOSCIEJ. NIE K⁎⁎WA JAKIS DELIKATNY WZWODZIK TYLKO HARDY KOSCIEJ (oczywiście mam małego ale jednak jak stanie to te 10cm wystaje) . MAŁO TEGO, W DZINSACH TO AŻ TAK NIE WIDAĆ ALE PRZECIEZ RANO ZALOZYLEM DRESY EWERLAST ;_; Trzeba szybko demydż kontrol xD czo tu zrobić żeby zamaskowac garbe w kroczu xD no to jakoś tam złożyłem ręce i zacząłem się modlić xD

pape uwolnij nas od grzechów i rozmiękcz koscieja mego xD

karolinka ;3 zdążyła już ustawić wszystkie znicze i patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem. Jakby tego wszystkiego było mało to mame do mnie

anon my tu sobie jeszcze pogadamy, weź wiaderko idź po wodę to kwiatki podlejesz
musze przejsc obok loszki a mam koscieja

k⁎⁎we. szybko odwrocilem się od loszki wziąłem wiaderko i tak trochę bokiem przecisnalem się między grobami. myślałem że kosciej ustąpi ale przed oczami ciągle miałem pupkę karoliny i wtedy wpadłem na genialny pomysł: stanę sobie przy jakimś drzewku i fapne dyskretnie w spodniach (a dodam, że umiem sfapac w 30 sekund) i będę miał spokój. ciąg zdarzeń który nastąpił przerosl moje najgorsze koszmary

stoisz pod drzewem na cmentarzu i fapiesz
jak ja sie tu znalazłem xD
k⁎⁎we bozia patrzy xD
k⁎⁎we gdzie spust, nie ma chusteczki 
w majty xD
tuż przed końcem przymykasz lekko oczy i przypominasz sobie widok sprzed paru minut
sążny spust prosto w cottonworld, uczucie tak bardzo pieniądz
czuje dobrze rzaba
odwracasz sie
karolina stoi 5 metrow dalej
jej mina taka rozjebana
chyba stała tam od przynajmniej kilkunastu sekund
przypominasz sobie ze masz na sobie dresy a nie dzinsy
w kroczu tak bardzo plama spermy wielkości połowy dłoni
ona łamiącym się głosem mówi że długo nie wracałes i kazali jej sprawdzić czy wszystko ok
tak bardzo widzi twoja plame
tak bardzo wie co robiles
tak bardzo widziała jak fapiesz
tak bardzo zdegustowana
czo robicz
hehe no kurde blaszka wodą się oblałem hehe xD chcialem troche wyschnąć zanim wrócę xD
widzisz, że ci nie wierzy
wracacie do rodziców w milczeniu
ona mówi coś jej mame na ucho, zegnają się szybko i od razu spierdalaja 
wszyscy widzo jej minę i twoja plamę i wiedzo i ty wiesz ze wiedzo
po powrocie do domu mame siada z toba i tłumaczy że to normalne że masz popedy xD że każdy chłopiec tak ma i czasem musi sobie ulżyć xD tylko lepiej by było żebyś nie robił tego w takich miejscach i ogolnie przy ludziach xD
MAME JA MAM 20 LAT
chce ci sie plakac nas swoim zyciem
i tak zalicz wieczorny fap w majty
płacz przez całą noc
przelknij tą żenade i upokorzenie, wróć do swojego żałosnego życia
absolutny brak profitu

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

22piorunów

@twombolt jeśli nasz tego więcej to wrzucaj, porąbane do granic możliwości.

trochę

Gruba ryba5piorunów

@Koloalu czytam po raz tysięczny i dopiero zauważyłem:
>Myśląc że jestem JEGO matką, zaczął mnie ujeżdżać
Jakiś ekspert od past się wypowie czy zawsze tak było? xD

Osobistość0piorunów

Też właśnie to zauważyłem xd. Czyli co? James Potter ruchał w Hogwarcie swoją starą?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Podatki

4piorunów

trochę ale mam autentyczny problem ze starym

otóż mój stary jest taką trochę złotą rączką i lubi pracować.
tak, dobrze czytacie - LUBI PRACOWAĆ
do tego stopnia, że wyremontował obcemu typowi dom
za darmo
tzn za koszt materiału
myślę że strasznie go matka wkurwia

i teraz uwaga, najlepsze

to nie jest tak, że ziomek zrobił mojego starego w c⁎⁎ja xD
otóż mój stary z czasów PRLu ma traumę po skarbówce
i boi się, że go dojadą jak weźmie 5k za fuchę w gotówce xD

pytanie: jak to poprawnie rozliczyć? umowa o dzieło między osobami fizycznymi? https://www.e-pity.pl/umowa-o-dzielo/    i reverse 

Pokaż więcej komentarzy (4)