evilonepFanatyk
15piorunówNie potrafię znaleźć balansu pomiędzy wydawaniem, a oszczędzaniem kasy. Tak sobie chomikuję te pieniądze, a bo przyda się na stare lata, a bo coś się może stać, kiedyś sobie coś kupię. I tak w sumie niewiele sobie kupuję, a moja kasa jest tylko ciągiem wirtualnych cyfr na koncie. Chciałbym wiedzieć kiedy umrę, wtedy mógłbym to zaplanować żeby wydać co do złotówki. A dzieci mieć nie chcę, więc spadku też nie mam komu zostawić.

Powinienneś sobie robić prezenty. Możesz raz na jakiś czas albo jak osiągniesz coś, co sobie założyłeś. To podobno dobrze wpływa na zdrowie psychiczne (nie moja opinia lecz doświadczonego psychologa)
Ja bedąc w takiej sytuacji - gdy kupiłem to co miałem kupic, spłaciłem kredyt hipoteczny, odłozyłem poduszke na rok zycia zdecydowałem się przejść na pół etatu i problem naturalnie sie rozwiązał - nie musisz zastanawiać sie co zrobić z nadwyżkami gdy nie są duże.
Według mnie należy odrózniać dwie rzeczy, gdy odczuwasz jakieś potrzeby i pragnienia których nie spełniasz bo oszczedzasz mimo ze nie musisz - to można uznać że coś jest nie tak. Gdy nie masz potrzeb i przez to masz nadwyżki - to jest to normalna sytuacja i jezeli masz przez to poczucie winy ze nie wydajesz to oznacza że kapitalizm dobrze działa i wmówił Ci je przez to ze nie konsumujesz a możesz.
Jeżeli chcesz jakies konkretne limity to w przypadku oszczedzania na starość są to limity IKZE, IKE i teraz wchodzacy OIPE.
A spadek możesz przeznaczyć na róznego rodzaju fundacje.



















