@LondoMollari
>The principle asserts that if an event exists that would cause a paradox or any "change" to the past whatsoever, then the probability of that event is zero.
Jeśli świadoma jednostka może się cofnąć w czasie to może odjebać kogo chce koniec kropka wszystko co twierdzi, że da podróżować i nie da się zmienić przeszłości to przeintelektualizowa i przefilozofowa przez popkulturę głupota.
Najprostsze rozwiązanie wszystkich paradoksów to stwierdzenie, że nie ma żadnych linii czasowych i paradoksów. Jeśli ktoś może się cofnąć w czasie o 70 lat żeby zabić swojego dziadka i to robi. To zabija swojego dziadka i tyle - wszechświat tego nie prostuje ani temu nie zapobiega, ani nie sprawia, że ten ktoś magicznie znika, bo to tylko mnoży problemy niepotrzebnie i dokłada skomplikowania.
Jak może podróżować w przód to wróci do przeszłości w której się nie urodził. Może wrócić 71 lat wcześniej i powstrzymać sam siebie drugi raz jak chce i może mu się udać lub nie, powodzenia z chaosem którą nakręca, ale droga wolna zakładnie, że wszechświat ma jakieś intencje/preferencje i aktywnie zapobiega paradoksom jest żenujące, nawet akceptując self-correction to działałoby ono na poziomie cząstek elementarnych na wyższym naszym poziomie można kogoś odstrzelić kto nie zginął i uniwersum tego nie naprostuje, bo nie ma możliwości.
Z perspektywy wszechświata podróż w czasie w tył to nagła zmiana entropii i nic więcej. Zakładanie, że podróż w czasie nie może łamać zasad termodynamiki i coś musi to powstrzymywać to bezsens, bo podróż w czasie to właśnie łamanie tych zasad, więc albo się da to zrobić albo co bardziej prawdopodobne nie da się podróżować w czasie, w obu scenariuszach paradoks dziadka i self-correction albo odmawianie kurwa świadomym jednostką świadomości to mrzonka dla normictwa.
Not hard feelings. dx