Al-3_xAutorytet
7piorunówKilka słów na temat śmierci Charlie Kirka
W kontekście Charlie Kirka mogę powiedzieć kilka rzeczy. Przed jego śmiercią mało się nim interesowałem. Wiedziałem, że istnieje i tyle. Po jego śmierci bardziej się zapoznałem z jego działalnością i zdecydowanie nie zgadzam się z wszystkim co on głosił. Czy to oznacza moje poparcie dla aktu zabicie go? Oczywiście, że nie. Mordowanie ludzi bo mają inne poglądy od nas to zwykłe barbarzyństwo. Nasza cywilizacja w pewnym sensie za fundament uważa możliwość wzajemnego dialogu oraz swobodnej wymiany myśli. Podstawą tego podejścia jest uznanie prostego faktu, że nikt z nas nie posiada monopol na prawdę. Szczególnie dotyczy to kwestii moralnych i społecznych. Oczywiście ma to swoje granice, ale mimo wszystko cenimy sobie wolność słowa.
Lewica ten fundament podważyła publicznie nie tylko aprobując, ale wręcz ciesząc się i celebrując śmierć Kirka. Przyznała sobie wprost monopol na prawdę oraz na moralną słuszność, a każdego kto się z nimi nie zgadza naznaczyła jako moralnie złego i zracjonalizowała akt zabicia go. Charlie Kirk nie tylko został zamordowany, ale stał się później powszechnie wyśmiewany i ten trend trwa do dnia dzisiejszego. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że nie absolutnie większej różnicy między takimi bolszewikami, a młodymi lewicowcami współczesnymi. Wykazują oni dokładnie tą samą mentalność. Bolszewicy w końcu też racjonalizowali liczbę ofiar i dehumanizowali swoje ofiary. Gdyby więc współczesna lewica miała kiedyś przejąć władzę w USA to nie zdziwiłbym się gdyby szybko poszli tą samą drogą co ZSRR.
Druga kwestia dotyczy braku autentycznej empatii u znacznej części lewicy. Lewicowa empatia co wykazało to wydarzenie jest mocno selektywna i bardziej opiera się na tak zwanym sygnalizowaniu cnoty niż autentycznym współczuciu. Wręcz w obliczu tej sytuacji posądziłbym ich o zwyczajną socjopatie. Tu wchodząc na głębszą refleksje jestem zdania, że ludzie z natury są bardziej źli niż dobrzy i dlatego wszelkie utopie są mało realne. Nie chodzi tylko o ograniczenia zewnętrzne, ale i nasze wewnętrzne tendencje. Ponieważ jednak uznajemy zasadność istnienia pewnych norm nie możemy otwarcie głosić pragnienia zabijania innych. Ideologia pozwala jednak racjonalizować nasze najgorsze popędy i to tu ma moim zdaniem miejsce.
Wchodząc na grunt dalszych rozważań wydaje mi się, że ameryka ma obecnie naprawdę spory problem z polaryzacją społeczną. W praktyce społeczeństwo może funkcjonować moim zdaniem tylko wtedy gdy istnieje jednak pewien wspólny grunt normatywny do którego w trakcie dyskusji można się odwołać. Tymczasem obecna amerykańska lewica i prawica posiada już zupełnie odmienny system wartości, a w obliczu wzrostu zjawiska hipermoralizmu sama polityka staje się przedmiotem nie pragmatycznego podejścia i szukania kompromisu, a narzucenia swojej narracji na temat tego co jest dobre i złe. Wolałbym uniknąć pogłębienia takiej sytuacji w Polsce bo to rodzi jedynie patologie systemowe oraz konflikty.

@Al-3_x Nie będę udawał, że ta śmierć mnie jakoś wybitnie poruszyła, natomiast zgadzam się, że tolerowanie przemocy jako rozszerzenia walki politycznej jest czymś nieakceptowalnym - niezależnie od poglądów. Tolerując przemoc tracimy jakikolwiek mandat do funkcjonowania w ustroju demokratycznym.
Natomiast, nawet ja - osoba raczej popierająca umiarkowany (tj. mniej restrykcyjny niż w Polsce, bardziej restrykcyjny niż w USA) dostęp do broni, nie mogę uciec od tego, jaką ironią losu była ta śmierć, w obliczu jego wypowiedzi w stylu:
I think it's worth to have a cost of, unfortunately, some gun deaths every single year so that we can have the Second Amendment to protect our other God-given rights. That is a prudent deal. It is rational. Nobody talks like this. They live in a complete alternate universe.
I tak - rozumiem jego logikę, argument o samochodach, który też przytoczył w tamtym wywiadzie ma sens. Tak czy siak, całe to zdarzenie było po prostu tragikomiczne. Reakcja ludzi moim zdaniem nie wynikała z samych poglądów politycznych, a była taką samą reakcją, jak to co się dzieje kiedy fani jazdy 200km/h po mieście, w aucie obklejonym naklejkami "trzeba zapierdalać", giną rozbijając się na drzewie.
@LondoMollari Nah nie chodziło tylko o to. Gdyby żarty dotyczyły ironii sytuacji to byłbym wstanie to zrozumieć. Natomiast lewica poszła zdecydowanie dalej.
@LondoMollari "a była taką samą reakcją, jak to co się dzieje kiedy fani jazdy 200km/h po mieście, w aucie obklejonym naklejkami "trzeba zapierdalać", giną rozbijając się na drzewie."
No ale przecież to nie jest to samo, robienie takich porównań oznacza, że jest się mocno na bakier z logiką!
Wyjaśniam:
Kirka zamordowano. Jeżeli chcemy robić jakąś analogię do "zapierdalających szybko i bezpiecznie" samochodami 200km/h po mieście, to mamy tu do czynienia z sytuacją, kiedy ktoś taki zabija przechodnia (w tym wypadku Kirka) idącego chodnikiem. I cały "tragikomizm" polega na tym, że ten przechodzień był zwolennikiem prawa do posiadania samochodu. Czyli czegoś absolutnie "normalnego", czegoś, z czym zgodziłoby się co najmniej 95% dorosłych ludzi.
Nie widzę w tym nic tragikomicznego.
Twój wpis - o ile dobrze rozumiem - sugeruje inną analogię: Kirk był zwolennikiem broni i zabito go z broni palnej więc jest to "podobne" do sytuacji w której bananek peretti rozwala się na moście w Krakowie.
NO NIE.
To byłoby "podobne", gdyby Kirk zginął bawiąc się bronią w nieodpowiedzialny sposób. Taki facet jak on umiał się nią posługiwać, więc wszystkie scenariusze typu: Nie zabezpieczył, nie sprawdził itd. raczej nie wchodzą w rachubę - Kirk z całą pewnością znał zasady. "Głupia" śmierć przy zabawie bronią mogłaby się mu (Kirkowi) wydarzyć np. gdyby eksperymentował sobie z home-made amunicją. Albo faktycznie "bawił się" bronią po pijaku czy coś takiego.
Jednakże nic takiego nie miało miejsca.
Podsumowując:
Pomijając to, że Kirk został zamordowany (a nie był to wypadek na strzelnicy), sytuacja z nim jest analogiczna do sytuacji ofiar niejakiego majtczaka. Z całą pewnością ci ludzie byli zwolennikami prawa do posiadania samochodu (w końcu jechali samochodem...) i zostali zabici przez nieodpowiedzialnego przygłupa, który ich życie miał za nic.
Znowu, nie widzę dlaczego miałoby to kogokolwiek "śmieszyć".
Można też inaczej: Jak ginie elektryk wysokich napięć, albo nurek techniczny - też jest to powód do śmiechu? W końcu elektryk zdecydowanie JEST zwolennikiem użycia energii elektrycznej, a nurek też z pewnością "lubi" nurkowanie.
@gwintownik To może tak: jakby zwolennik braku ograniczeń prędkości i nie karania ludzi robiących sobie z ulic miasta tory popisowe i wyścigowe (nocne wyścigi i drifty) aka "a gdzie mam ćwiczyć poślizgi", został zabity idąc chodnikiem, bo jakiś domorosły drifter nie opanował auta podczas driftu i wleciał nim na chodnik.
Lepsze porównanie?
@gwintownik myślę, że autorowi nie chodzi o ironię w tym sensie, że Kirk był zwolennikiem dostępu do broni, a o jego wypowiedzi, w których wyrażał poglądy, że śmierć ludzi z powodu powszechnego dostępu do broni jest kosztem, na który jest gotów w imię wolności i prawa do obrony własnej.
Ironia nie kryje się w tym, że był zwolennikiem dostępu do broni i zginął od broni palnej, ale w tym, że uważał, iż śmierć pewnej liczby osób w związku z powszechnym dostępem do broni jest akceptowalnym według niego kosztem, po czym sam stał się właśnie tym akceptowanym według własnych standardów kosztem.
ł zabity idąc chodnikiem, bo jakiś domorosły drifter nie opanował auta podczas driftu i wleciał nim na chodnik.
Tak, bardzo dobre. I można by go użyć, gdyby Kirk faktycznie postulował że strzelnice nie są potrzebne, bo każdy może sobie potrenować na dowolnej ulicy w mieście.
Ale Kirk niczego takiego nie mówił.
Powiedział to: "I think it’s worth it. It’s worth to have a cost of, unfortunately, some gun deaths every single year so that we can have the Second Amendment to protect our other God given rights."
Czym to się różni od stwierdzenia: "Myślę, że warto to rozwijać. Transport lotniczy, niestety, wiąże się z ofiarami każdego roku. Ale przynosi znacznie więcej korzyści, z których wszyscy korzystamy"?
Przy czym w przypadku Kirka jego stwierdzenie jest wzmocnione - on się powołuje na fundamentalne prawa konstytucyjne USA, które - według wielu amerykanów - chroni ich święte (bo dane od Boga) - prawa.
, że uważał, iż śmierć pewnej liczby osób w związku z powszechnym dostępem do broni jest akceptowalnym według niego kosztem, po czym sam stał się właśnie tym akceptowanym według własnych standardów kosztem.
Czyli będziesz kręcił bekę z każdej osoby, która ukończyła kierunki typu transport/inżynieria transportu i pokrewne i zginie w wypadku?
Bo każda z tych osób powie ci (jeżeli jeszcze o tym nie słyszałeś), że masowy transport przynosi ze sobą koszt w postaci zanieczyszczenia środowiska i ofiar w ludziach.
I każda z tych osób powie ci, że oczywiście warto ten koszt minimalizować, żeby było mniej zanieczyszczeń i mniej ofiar, ale już teraz zyski, które całe społeczeństwo czerpie ze zorganizowanego transportu, przekraczają wspomniane przeze mnie koszty.
Czyli: tak, godzimy się z tym, że ktoś zginie, ale za to mamy świeże bułki co rano w piekarni a karetki mogą przewieźć transport krwi z miasta do miasta.
@Al-3_x i tak, i nie, jak to zawsze wygląda, kiedy trzeba generalizować.
Główni przedstawiciele lewej strony politycznej, jak AoC, Biden czy Obama potępili zamach.
Tak samo np. Hasan Piker.
Natomiast prawdą jest to, że większość ludzi nie kieruje się jakimiś zasadami. Jedynie chce, żeby przeciągnąć linę na swoją stronę. Dobrze to widać w polskiej polityce














