jarezzGruba ryba
4piorunówPrzy okazji afery z raportem "Polaków portret własny" i tego jak część mediów broni autorki, tudzież osoby, która złożyła podpis na tym tekście, zacząłem się zastanawiać co z nami się stało, jako społeczeństwem.
- kobieta, która weszła w politykę, zdziwiona jest, że zbiera krytykę X razy większą niż gdyby to było na poziomie biura w korpo.
- sama pewnie uwalilaby swojego studenta za taką lipę
- otrzymywanie krytyki staje się hejtem albo linczem
- retorycznie zapytam: gdyby na tym stanowisku był mężczyzna to czy zebrały ciegi za taką fuszerkę? W obecnym dyskursie politycznym: jeszcze jak. Czy miałby taki sam szeroki front obrońców? Nie no, tyle to nie.
Części środowisk opiniotworczych zależy chyba na tym, aby z afery Mróz - Gorgoń zrobić odpowiednik tego brytyjskiego profesora, który przebiegł 30 maratonów W 36 dni (czy podobna liczna biegów i dni), a jak wyszło, że to wszystko lipa to ten też, stwierdził, że to hejt ale dowalił magika.
W polskim przypadku dochodzi to, że poprzednie prace Pani doktor miały ponoć podobny poziom. Rzutuje to na polską naukę, a szczególnie dyscypliny humanistyczne.
PS. Ktoś może powiedzieć, że jestem hipokrytom. Czemu? Magisterkę zrobiłem na UMK z politologii. Na dziennych. Na 3 czy 4 semestrze wiedziałem, że to życiowa pomyłka ale głupio było to rzucić. Po cholerę nam w skali kraju setki politologów, socjologów, etnologów, teologów czy bibliofekoznawców? Środki z tych kierunków powinny przejść na kierunki, na które w kraju jest zapotrzebowanie i z biegiem czasu oceniać czego ile potrzeba i zmieniać liczbę dostępnych miejsc.
W innym przypadku będziemy mieli wiele więcej ludzi z poziomem prac i wrażliwością płatka śniegu jak bohaterka "afery", tylko to.bedzie wiadome co najwyżej na poziomie gminy czy powiatu.
#wlasnaopinia #przemyslenia #edukacja #szkolnictwowyzsze #studia



















