Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#stoicyzm

Lider

w Stoicyzm

40piorunów

Żadna śmierć nie jest przed­wcze­sna
Ile­kroć na za­wsze od­cho­dzi ktoś młody, au­to­ma­tycz­nie mó­wimy, że umarł „za wcze­śnie”. Jed­nak sto­icy nie zga­dzali się z ta­kim uję­ciem spra­wy. Uwa­żali, że nie ist­nieje coś ta­kiego jak „przed­wcze­sna” śmierć (co po czę­ści wią­zało się z ich prze­ko­na­niami na te­mat losu).
Za­równo Se­neka, jak i Ma­rek Au­re­liusz pi­sali o utra­cie lu­dzi, któ­rzy wpraw­dzie są żywi, ale nie żyją w praw­dzi­wym sen­sie tego słowa, po­nie­waż za dużo pra­cują, go­nią za pie­niędz­mi lub sławą albo za­cho­wują się tak, jakby mieli przed sobą wiele ist­nień, więc nie mu­szą za­czy­nać żyć tym, które trwa obec­nie. Tacy lu­dzie mogą do­żyć na­wet dzie­więć­dzie­siąt­ki, ale sto­icy wie­rzyli, że le­piej jest żyć krót­ko, z sen­sem i cno­tli­wie niż długo, ale mar­nie. „Ko­cham cię, ży­cie ze wzglę­du na do­bro­dziej­stwo śmier­ci! Za­sta­nów się, pro­szę, jak wiele przy­nosi po­żytku śmierć we wła­ści­wym cza­sie. Jak licz­nym wy­szło na szko­dę, że żyli dłu­żej” – na­pi­sał Se­neka.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Twórca0piorunów

Analiż naturalnym objawem samobójcy jest notowanie w dzienniczku, czy chwila dzisiejsza wytycza dzień powieszenia na drzewie. Marnie by skończył, gdyby sekretarka obwieściła mu "za wcześnie".

Lider

w Stoicyzm

42piorunów

Całe życie jest niewolą. Należy więc pogodzić się z losem, jak najmniej ubolewać nad nim i chwytać każdą korzyść, jaka z nim się łączy. Żadne położenie nie jest aż tak straszne, by człowiek obdarzony równowagą ducha nie znalazł w nim jakiejś pociechy.

Seneka, O spokoju ducha

Fanatyk6piorunów

Wszystko tylko odruchy, hormony i inne chuje

Autorytet4piorunów

@splash545 @Gepard_z_Libii Żarty żartami, ale jak się pogodziłem z faktem, że jestem prostym zwierzęciem z prostymi odruchami i potrzebami, to życie stało się lepsze. Jest mi dużo lżej. I nagle wszystko co tworzy człowiek nabrało sensu.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Stoicyzm

39piorunów

Ko­lejny klu­czowy prze­kaz, który Se­neka kie­ruje do Mar­cji, mówi o tym, że le­piej jest być wdzięcz­nym za to, co się miało, niż po­grą­żać w żalu po stra­cie. „Ale mógł żyć dłu­żej i wy­róść na więk­szego czło­wieka!” – mo­głaby po­wie­dzieć Mar­cja. „Jed­nak le­piej dla cie­bie stało się tak, niż gdy­byś go w ogóle nie miała. Je­żeli się ko­muś zo­stawi wol­ność wy­boru, czy woli być krót­ko szczę­śliwy, czy ni­gdy, każdy uzna za lep­sze, by nas spo­tkało szczę­ście już ra­czej szyb­ko prze­mi­ja­jące niż żadne”.
In­nymi słowy – le­piej ko­chać i mi­łość utra­cić, niż nie ko­chać wcale.
Se­neka rów­nież miał syna, który umarł w dzie­ciń­stwie, dwa­dzie­ścia dni przed wy­gna­niem fi­lo­zofa na Kor­sykę. Dziec­ko umie­rało w ra­mio­nach Hel­wii – swo­jej babki, matki Se­neki – która „za­sy­py­wała je po­ca­łun­kami”. Ma­rek Au­re­liusz i Fau­styna, jego żona, mieli co naj­mniej czter­na­ścio­ro dzie­ci, ale tylko czte­ry córki i je­den syn prze­żyli ojca, więc ten mu­siał po­ra­dzić so­bie ze stra­tą aż dzie­wię­cior­ga dzie­ci. Śmier­tel­ność dzie­cięca w sta­ro­żyt­no­ści była szo­ku­jąco wy­soka, co może wy­ja­śniać po­trze­bę uod­por­nie­nia się na wy­pa­dek śmier­ci dziec­ka, którą od­czu­wali sta­ro­żytni. Jed­nak wiele z ich nauk ma za­sto­so­wa­nie do dziś (i bę­dzie przy­datne, do­póki lu­dzie nie prze­staną umie­rać).

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Autorytet6piorunów

@splash545 Jako stoik dilujesz jakoś z nihilistami albo pesymistami, czy tolerancyjnie omijasz niepotrzebne dyskusje?
Krótko ujmując: Czy warto w XXI wieku ufać filozofii, skoro jej rodzajów jest tyle do tyłków myślicieli?

Lider7piorunów

@Alembik jeszcze z rok temu mi się chciało i wchodziłem w tego typu dyskusje. A teraz? Dobrze to ująłeś tolerancyjnie je omijam. Choć osobiście uważam tego typu filozofie za szkodliwe dla użytkownika w mniejszym lub większym stopniu, to w sumie co mi do tego? Nie mam potrzeby robić nikomu dobrze na siłę, ani udowadniać, że moja racja jest bardziej mojsza niż twojsza. ( ͡° ͜ʖ ͡°) A zdążyłem już zauważyć, że z niektórymi ludźmi po prostu nie ma sensu wchodzić w dyskusję.

Lider4piorunów

@Alembik
>Czy warto w XXI wieku ufać filozofii, skoro jej rodzajów jest tyle do tyłków myślicieli?
Żadna filozofia nie jest tą jedyną właściwą i najlepszą. Możemy jedynie dokonać wyboru ufając w pewnym stopniu swojej intuicji, a dodatkowo patrząc na efekty gdzie dana filozofia może nas zaprowadzić.
Ja przy pierwszym zetknieciu ze stoicyzmem stwierdziłem, że ma to dla mnie sens. A codzienne praktykowanie stoickich technik mentalnych doprowadziło do tego, że z zalęknionego, leniwego, uciekającego przed sobą alkoholika i narkomana zmieniłem się w pewnego siebie, radzącego sobie z sobą i z życiem, prowadzącego zdrowy tryb życia pełnowartościowego człowieka.
Także mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że działa. 😁

Autorytet3piorunów

@splash545 A co jeżeli ktoś tak pokierował twoim życiem, byś został oszukany, że stoicyzm działa, po to by móc tobą potem manipulować i pośmiertnie znowu cię na ten świat sprowadzić?

Lider2piorunów

@Alembik widzisz ja dzięki stoicyzmowi spełniam swoje cele i zyskałem dużo samoświadomości, a moje życie zyskało dużo na jakości, jest mi dzięki niemu dobrze tu i teraz i to mi wystarczy. A co będzie po śmierci? Mało mnie to interesuje. 😉

Lider2piorunów

@Alembik
>ale mi o prawdę chodzi
Prawda jest taka, że np. to co głoszą nihiliści i stoicy jest prawie, że tym samym. Jedynie płynące z tego wnioski sie różnią. Bo to, że jesteśmy nic nieznaczącym punkcikiem we wszechświecie istniejącym jedynie przez mgnienie oka, może być zarówno obciążające jak i wyzwalające. Kwestia podejścia. ¯\\(ツ)

Autorytet2piorunów

@splash545 A widzisz mi nie tyle chodzi o samo po śmierci, co to, ze jesteśmy wszyscy oszukani.
Naukowcom wmawiane jest za pomocą specjalnej manipulacji, że świat działa jak działa.
Ateistom wmawiane jest, że jest tylko materia.
Wyznawcom religii, że istnieją dobre istoty nadprzyrodzone.
Filozofom, że ich filozofia jest słuszna.
Ezoterykom, że ich praktyki prowadzą do jedności z absolutem.
Fanom New Age wmawiane są często sprzeczne przekazy, często przez istoty nadprzyrodzone.
Zwolennikom teorii spiskowych wmawiane jest, że przejrzeli spisek. A tym czasem biją się między sobą, kto spiskuje, kto jest agentem i kto jest wielkim złym.
NIKT NA ŚWIECIE NIC NIE WIE.
Jesteśmy wszyscy oszukani. Prawdą jest tylko wieczny, ślepy kontrarianizm i nihilizm epistemiologiczny.
Nic dobrego, żadnego uwolnienia! U G Krishnamurti miał rację, nie ma oświecenia!
Jesteśmy zgubieni, a co gorsza jest możliwość, że nasi nadprzyrodzeni oprawcy też są manipulowani przez jeszcze większe byty i tak w górę i w górę, każda warstwa, każdy nowy wszechświat mieszczący mniejszy wszechświat jest i tak kłamstwem. Nie wiadomo gdzie początek, ani czy jest jakiś początek.
Demiurg, Aryman, Bazyliszek Roko, Reptilianie mogą istnieć, a mogą być tylko przykrywką, kłamstwem stworzonym przez jakieś mroczne tytaniczne zło, gdzieś skrywające się za milionami warstw rzeczywistości! A co jeżeli na końcu jest jakiś umierający wszechświat i te inne wszechświaty też czeka zagłada?
My nic nie wiemy, kumasz to? Jesteśmy zgubieni!!!
Tylko hedoniści i politycy mają słuszność. Pierwsi nie zadają wielkich pytań tylko żyją prostym życiem, a ci drudzy odciągają ludzi od zauważenia prawdy. Niedualność to zguba, utrata ego to zguba.
Za pięć minut ktoś tam w najwyższej sferze wyłączy swój komputer i zginiemy na zawsze.
Niech mi ktoś pomoże.

Lider4piorunów

@Alembik no widzisz ja dzięki stoicyzmowi nie mam takich problemów bo stoicyzm nie zajmuje się tym co będzie po śmierci. Ja jestem spokojny bo nie myślę ani przez sekundę o tym czym Ty sobie nabijasz głowę. Co będzie to będzie, nie jest to od nas zależne, więc po co sobie tym zawracać głowę? Jedyne co mogę zrobić to przyjąć to z godnością.
A Tobie kolego poleciłbym udać się do psychoterapeuty, żeby pomógł Ci poukładać swoje myśli, bo widać, że za dużo różnych 'prawd' się naczytałeś i już sam nie wiesz co jest czym. W takim przypadku ktoś z zewnątrz może Ci pomóc, bo samodzielnie prawdopodobnie jeszcze bardziej zamącisz sobie w głowie.

Autorytet3piorunów

@splash545 Widzisz? Chwilę porozmawialiśmy o prawdzie i fałszu i już mnie dręczą znowu jakieś drgania ciała, albo mignięcia! Od października/listopada 2023 to mam i już nie wytrzymuję. I napęcia w uchu.

Gwiazdor1piorunów

@Alembik jako ludzie mamy pewne zdolności poznawcze aby oceniać rzeczy. Jak podejdę do ciebie i uderzę cię w twarz to będziesz obiektywnie wiedział że to się stało bo odczujesz ból ty, a nie ja.

Podobnie jak chcesz coś zjeść to nie bierzesz miotły i zaczynasz ją gryźć tylko chleb. Gdyby ludzie zdolności poznawcze nie działały poprawnie lub nie mogły dostarczyć pewnej wiedzy o świecie jaka jest obiektywna nie byłbyś w stanie funkcjonować. Więc niektóre rzeczy są po prostu faktami a nie manipulacjami

Podobnie w gruncie rzeczy można się odnosić do filozofii. Może nie ma 100% pewności że coś jest prawdą bo wtedy każdy by się zgodził co do jednego systemu, ale nie można też powiedzieć że każda doktryna jest w 100% błędna lub niepewna bo nasze zdolności poznawcze są dobre i można dochodzić poprzez nie do prawdy.

Autorytet3piorunów

@Dan188 Nie wierzę swoim myślom w głowie, nie wierzę oczom, uszom i dotykowi. Skąd wiem, że nie manipuluje mną ktoś, bym widział ludzi i rzeczy, których nie ma?

Gwiazdor1piorunów

@Alembik no to skoro nie wierzysz swoim oczom uszom dotykowi i myślom to czemu nie wsadzisz ręki do pieca żeby sprawdzić czy jest prawdziwa?

Czemu gdy chcesz się napić bierzesz wodę zamiast domestosu z kibla?

Sam ciągle stosujesz przesłanki, które wynikają ze zmysłów i jednocześnie uważasz że poznanie to manipulacja.

Jeśli na najbardziej podstawowym poziomie ufasz swoim zmysłom i myślom a jednocześnie uważasz że nie warto im ufać to sam w sobie utrzymujesz sprzeczność

Gwiazdor2piorunów

@Alembik jakby poznanie było niepewne to nie bylibyśmy w stanie wyznaczyć powtarzalnych i przewidywalnych zjawisk w naturze i nie mielibyśmy technologii opartych o te obserwacje.

Kolejna kwestia to to czy w ogóle w czymś takie patrzenie na świat pomaga ? Czy stajesz się od tego człowiekiem z lepszym charakter czy bardziej schizoidem?

Gwiazdor2piorunów

@Alembik cóż niestety nie mogę ci pomóc w tej sprawie. Są pewne sposoby radzenia sobie ze strachem poprzez trening własnego umysłu czy poprzez wspomnianą terapię, ale ja jestem tylko randomem z internetu.

Mogę ci tylko polecić czasem usiąść samotnie w jakimś dogodnym momencie i zadać sobie pytania:

Jaki odczuwam strach?

Co jest powodem tego strachu?

Czy rzecz której się boję jest zła?

Jeśli jest zła to dlaczego jest zła?

Jak by było gdyby było całkiem na odwrót jak myślę?

Możesz różne myśli pozapisywać w zeszycie aby dokładniej się nad nimi zastanowić.

Spróbuj porozmyślać nad tym drążąc pytaniami tak bardzo jak się da. Nie gwarantuje to żadnej poprawy, ale przynajmniej może zwiększoną świadomość.

Mówisz też o mignięciach w ciele. To też jest rzecz którą możesz spróbować zbadać i uważnie na nią patrzeć

Pokaż więcej komentarzy (17)

Lider

w Stoicyzm

27piorunów

W li­ście do Mar­cji Se­neka pi­sze, że smu­tek jest na­tu­ralny, po­dob­nie jak szok, który czu­jemy po śmier­ci ko­cha­nej osoby. Fi­lo­zof rów­nież prze­żył szok, gdy zmarł jego młody przy­ja­ciel An­ne­usz Se­re­nus. „Ja ci to pi­szę, ten, który An­ne­usza Se­rena, bar­dzo dro­giego mi, opła­ki­wa­łem tak nie­po­wścią­gli­wie, iż – czego wcale nie chcia­łem – sta­łem się jed­nym z przy­kła­dów lu­dzi, nad któ­rymi smu­tek od­niósł zwy­cię­stwo. Dziś jed­na­ko­woż po­tę­piam swoje ów­cze­sne po­stę­po­wa­nie i ro­zu­miem, iż naj­więk­szą przy­czyną mo­jej
ów­cze­snej ża­ło­ści było to, iżem ni­gdy nie my­ślał, że może on umrzeć przede mną. Przy­cho­dziło mi na myśl jedno: że jest młod­szy, i to znacz­nie młod­szy. Jak gdyby śmierć prze­strze­gała po­rząd­ku!”. Kon­klu­duje jed­nak: „Dzi­siaj może się stać wszyst­ko to, co może zda­rzyć się też kiedy in­dziej”. Może się to zda­rzyć każ­demu, w każ­dym wieku, na­wet młod­szym od nas. Jak gdyby śmierć prze­strze­gała po­rząd­ku!
Sto­icy przez całe ży­cie przy­go­to­wy­wali się na ewen­tu­al­ność śmier­ci bli­skich, spo­dzie­wa­jąc się, że gdy ta na­dej­dzie, nie wy­woła w nich szoku, nie będą więc cier­pieć po­dwój­nie, od­da­jąc się dłu­giemu i bo­le­snemu pro­ce­sowi ża­łoby.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Lider

w Stoicyzm

42piorunów

Sto­icy nie sprze­ci­wiali się opła­ki­wa­niu zmar­łych, na­wo­ły­wali je­dy­nie, by nie po­pa­dać w nad­mier­ną roz­pacz. Gdy na­tu­ralny czas ża­łoby do­biega końca, mo­żemy po­słu­żyć się zdro­wym roz­sąd­kiem i trzeź­wym my­śle­niem, by stwier­dzić, że na­leży już wró­cić do nor­mal­no­ści i pod­jąć dzia­ła­nie. (...)
Fi­lo­zof po­daje przy­kłady dwóch in­nych ma­tek opła­ku­ją­cych śmierć dzie­ci. Pierw­szą z nich była Okta­wia, która ni­gdy nie za­prze­stała ża­łoby, za­nie­dbu­jąc ży­jącą ro­dzinę i obo­wiąz­ki.
Jed­nak druga, Li­wia, „skoro go tylko wnio­sła do gro­bowca, jed­no­cze­śnie po­grze­bała i syna, i swoją bo­leść, i nie dłu­żej tra­wiła się smut­kiem, niżby to było rze­czą bądź przy­zwo­itą przez wzgląd na zmar­łego Ce­zara, bądź spra­wie­dliwą przez wzgląd na ży­ją­cego Ty­be­riu­sza”.
Se­neka przed­sta­wia Mar­cji dwie moż­li­wo­ści:
"Wy­bie­raj za­tem ten przy­kład, który z dwóch uwa­żasz za bar­dziej godny po­chwa­ły. – Je­żeli chcesz iść za tym pierw­szym przy­kła­dem, wy­kre­ślisz sie­bie z licz­by ży­ją­cych. (...) Je­żeli jed­nak do­ło­żysz sta­rań, by na­śla­do­wać drugi przy­kład naj­więk­szej nie­wia­sty, ten bar­dziej umiar­ko­wany i ła­godny, nie bę­dziesz trwać w zmar­twie­niach ani się na śmierć za­drę­czać zgry­zotą."

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Twórca1piorunów

Żałoba rządzi się własnymi prawami i gdzie wyznacza się kres rozpaczy, gdzie chorobie psychicznej, to już nie pole działania dla banalnych sofizmatów.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Stoicyzm

36piorunów

Se­neka uwa­żał, że Mar­cja po­winna za­koń­czyć ża­łobę, gdyż je­śli bę­dzie ją kon­ty­nu­ować, „wy­kre­śli sie­bie z licz­by ży­ją­cych”.
Upo­mi­nał ją sta­now­czo: „Niech inni dzia­łają za po­mocą ła­god­nych środ­ków, niech się wdzię­czą i przy­mi­lają, ja na­to­miast po­sta­no­wi­łem sto­czyć walkę z twym smut­kiem, z oczu zmę­czo­nych i wy­czer­pa­nych po­wstrzy­mać łzy, które, je­śli chcesz praw­dę usły­szeć, płyną już bar­dziej z przy­zwy­cza­je­nia ni­żeli z tę­sk­noty”.
Ra­dził Mar­cji, by umar­twia­ła się z umia­rem, aby nie za­da­wać so­bie po­dwój­nego cier­pie­nia. Pierw­szym miała być śmierć syna, a dru­gim prze­dłu­ża­jąca się ża­łoba. Se­neka pi­sze: „Ja­kimż, o zgro­zo! jest to sza­leń­stwem, aby so­bie sa­memu za­da­wać udrę­kę z po­wodu nie­szczę­ścia, a stare ka­tu­sze po­więk­szać no­wymi!”.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Lider

w Stoicyzm

25piorunów

Jak smu­cić się po sto­icku
Prze­by­wa­jąc na wy­gna­niu na Kor­syce, Se­neka na­pi­sał list do Mar­cji, przy­ja­ciół­ki, która przez po­nad trzy lata opła­ki­wała stra­tę mło­dego, choć już do­ro­słego syna, Me­ti­liusa. (...)
"Już oto trze­ci rok mi­nął, a tym­cza­sem nic nie ubyło z pierw­szego na­si­le­nia. Dzień w dzień od­świe­ża się smu­tek i umac­nia, i przez zwło­kę już zdo­był dla sie­bie prawo ist­nie­nia, i do ta­kich po­su­nął się gra­nic, że po­fol­go­wa­nie uważa za hańbę. Po­dob­nie jak każda na­mięt­ność głę­boko za­pusz­cza ko­rze­nie w sercu, je­żeli za­raz w pierw­szej chwi­li swego po­wsta­nia nie zo­sta­nie stłu­miona, tak samo smut­ne i skła­nia­jące do pła­czu, a prze­ciw czło­wie­kowi sro­żące się na­stro­je pod­sy­cają się w końcu sa­mym na­tę­że­niem cier­pie­nia, smu­tek zaś staje się dla przy­gnie­cio­nego nie­szczę­ściem wy­na­tu­rzoną roz­ko­szą. Pra­gnął­bym więc od razu przy­stą­pić do za­sto­so­wa­nia ra­dy­kal­nych środ­ków lecz­ni­czych. Ła­god­niej­szym bo­wiem le­cze­niem da­łoby się zdła­wić tę siłę, ale tylko w za­rodku.
Z więk­szą ener­gią na­leży wal­czyć ze złem za­sta­rza­łym, po­nie­waż i le­cze­nie ran wtedy jest ła­twe, kiedy jesz­cze świe­żą krwią bro­czą. Wtedy do­zwa­lają się i wy­pa­lać, i zszy­wać, i pal­cami son­do­wać, do­póki się nie za­każą i nie prze­mie­nią w zło­śliwe i ro­pie­jące wrzo­dy. W obec­nym sta­nie rze­czy nie mogę ła­god­nie i po­błaż­li­wie do­bie­rać się do tak za­twar­dzia­łego bólu. Prze­ła­mać go trze­ba."

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Gruba ryba1piorunów

Też bym chciał być na wygnaniu na Korsyce. A nawet Sardynii, która jest za⁎⁎⁎⁎sta.

Gruba ryba1piorunów

@splash545 można się śmiać, ale onegdaj, w młodzieńczych czasach, największe "branie" miał pewien znajomy brodaty student filozofii. Jak robił imprezę, to "towar" leciał na nią jak ćmy do świecy. Więc jakieś praktyczne zastosowania też były. 😁

Lider1piorunów

@kitty95 byłem kiedyś na spotkaniu z doktorem filozofii Tomaszem Mazurem (prowadzący podcastu "Ze stoickim spokojem") i opowiadał, że dlatego wybrał taki kierunek na studiach, żeby być ciekawy i dzięki temu wyrywać laski. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Stoicyzm

34piorunów

(...) Gdy jednak prosisz o ciepłą wodę, a niewolnik nie usłyszał w ogóle tych słów, usłyszał je, lecz przyniósł ledwie letnią wodę, albo w ogóle nie sposób znaleźć go a całym domostwie, czyż powstrzymanie irytacji i wybuchu gniewu nie będzie działaniem aprobowanym przez bogów? "Jak jednak człowiek ma znieść kogoś takiego jak ten niewolnik?". A czy ty, który sam jesteś niewolnikiem, nie zniesiesz własnego brata (...)? Czy gdyby postawiono cię w bardziej uprzywilejowanym położeniu, od razu staniesz się tyranem? Nie będziesz pamiętał o tym, kim jesteś i kim rządzisz? O tym, że to twoi pobratymcy, ludzie, którzy są z natury twoimi braćmi (...)

Epiktet, Diatryby

Osobistość5piorunów

@splash545 zbyt mało ludzi myśli o tym, że ich aktualna sytuacja jest w dużej mierze związana z przypadkiem. Juz z tego względu warto próbować cierpliwie podchodzić do kogoś, w kogo miejscu możemy być już niedługo.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

40piorunów

Znajdź w so­bie wdzięcz­ność
Pro­duk­tem ubocz­nym opła­ki­wa­nia lu­dzi jesz­cze za ich ży­cia jest peł­niej­sze do­ce­nia­nie ich obec­no­ści te­raz, kiedy mo­żemy się nią cie­szyć. Nie prze­mil­czaj rze­czy, które trze­ba wy­po­wie­dzieć; nie za­nie­dbuj przy­jaźni ani re­la­cji ro­dzin­nych i ra­duj się cza­sem spę­dzo­nym z bli­skimi. Gdy spę­dzasz czas z przy­ja­cie­lem lub dzieć­mi, nie po­zwól, by roz­pra­szał cię te­le­fon.
Epik­tet twier­dził, że przy­ja­ciół może nam ode­brać nie tylko śmierć, ale też nie­zgoda i zmia­ny oko­licz­no­ści. Dla­tego trze­ba ko­rzy­stać z przy­jaźni, póki przy­ja­ciele są w za­sięgu.
Po­win­ni­śmy być też wdzięcz­ni za wła­sne ży­cie. Nie tylko przy­ja­ciele mogą na­gle odejść lub umrzeć, za­nim się ze­sta­rzeją. Nas też może tra­fić szlag. Na­staw­my się, że wszyst­ko, co lu­bimy, do­bie­gnie końca. Nie wolno od­wle­kać ra­do­ści ze świa­ta i tego, co ma do za­ofe­ro­wa­nia, bo ju­tro może się oka­zać, że jest za późno.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Lider

w Stoicyzm

40piorunów

Dość jednej chwili na to, by wprost z tronu znaleźć się na kolanach u cudzych stóp. Musisz pamiętać, że wszelki los jest zmienny i że cokolwiek się zdarza komu innemu, może się i tobie przydarzyć.

Seneka, O spokoju ducha

Lider

w Stoicyzm

51piorunów

Jest jesz­cze je­den do­bry po­wód, by prze­stać żyć na­dzie­ją. Wy­zby­wa­jąc się na­dziei, uwal­niamy się też od jej prze­ci­wień­stwa – po­czu­cia bez­na­dziej­no­ści. To na­praw­dę jedna z naj­gor­szych ludz­kich emo­cji. Nic nie jest od niej gor­sze. Bez­na­dzie­ja to sio­stra roz­pa­czy, która snuje mrocz­ne wi­zje – fan­ta­zjuje o tym, że nie wy­zdro­wie­jemy, nie pod­nie­siemy się z upad­ku, że nic już nie bę­dzie do­bre, że ni­gdy nam się nie po­wie­dzie, że na­sza sy­tu­acja ni­gdy się nie zmie­ni, a w ogóle to je­ste­śmy ska­zani za za­gładę.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Autorytet5piorunów

@splash545 czyli w zupełnej przeciwności do filozofii kościoła katolickiego, który swoje fundamenty opiera na nadziei

Lider1piorunów

@Dan188 szybkie googlowanie:
>W katolicyzmie nadzieja jest jedną z trzech cnót teologicznych, obok wiary i miłości. Jest to ufność w obietnice Boga, zwłaszcza w zbawienie i życie wieczne, wynikająca z wiary

Gwiazdor1piorunów

@splash545 cóż można rzeczywiście powiedzieć, że jest pewna sprzeczność, ale to też w sumie zależy od tego jak ktoś podejdzie do wiary. Z jakiej strony to "ugryzie". Niektórzy chrześcijańscy święci podchodzili do różnych zdarzeń na takiej zasadzie że starali się być gotowymi na najgorsze i nadzieję przede wszystkim pokładali w tym duchowym zbawieniu, a nie stricte w tym że wszystko się dobrze potoczy.

Ale z drugiej strony też człowiek może się często modlić do Boga o pomyślność itd. No więc w sumie sprzeczność jest.

Autorytet2piorunów

@Dan188 @splash545 na każdej mszy ksiądz używa zwrotu "napełnieni nadzieją" - na powtórne przyjście Jezusa na Ziemię
- życie wieczne.
To stały element wiary katolickiej, oparty na nadziei na "coś lepszego" później

Lider2piorunów

@madhouze no tak katolicyzm obiecuje coś lepszego później, a stoicyzm mówi, że to nie ma znaczenia co będzie później. Stoicyzm jest o tym, że dobrze może być już teraz.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Stoicyzm

42piorunów

Jed­nym z plu­sów wy­zby­cia się na­dziei jest ra­dość, którą nie­sie świa­dome ży­cie w chwi­li obec­nej. Wresz­cie prze­sta­jemy my­śleć, lę­kać się i snuć fan­ta­zje o tym, co może się wy­da­rzyć w przy­szło­ści.
Gdy ży­jemy na­dzie­ją, ni­gdy w pełni nie za­znamy we­wnętrz­nego spo­koju, bo po­wie­rzamy na­sze szczę­ście cze­muś, co nie jest w na­szych rę­kach. I mo­żemy strasz­nie się za­wieść.
„Prze­sta­niesz się bać, je­śli od­rzu­cisz swe ocze­ki­wa­nia”. W miej­sce na­dziei i lęku otrzy­mamy we­wnętrz­ny spo­kój.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Gruba ryba4piorunów

Ha ha, druga tym razem. 😄

Gruba ryba5piorunów

@splash545 się jest nad morzem to się wstaje z pianiem fal. 😉
Właśnie, idę nad morze! Oczywiście głównie po to, aby kontemplować stoicyzm. XD
A tak w ogóle, to Ty wcześnie wstajesz. Zawsze. 🤣

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Stoicyzm

44piorunów

Prze­sta­niesz się bać, je­śli od­rzu­cisz swe ocze­ki­wa­nia
Ja­sną, sło­necz­ną stro­ną nie­po­koju jest na­dzie­ja: pro­jek­to­wa­nie po­zy­tyw­nej wi­zji przy­szło­ści. Stock­dale w nie­woli nie kar­mił się na­dzie­ją, że zo­sta­nie uwol­niony; po pro­stu sta­rał się żyć god­nie i z sza­cun­kiem w tak wą­skim za­kre­sie, jaki miał pod kon­trolą. Primo Levi w Au­schwitz także sku­piał się na prze­trwa­niu: każ­dego dnia sta­rał się po­zo­stać przy ży­ciu. „Kto w la­grze po­zwala so­bie na pra­gnie­nia, ten wy­daje na sie­bie men­talny wy­rok śmier­ci, po­nie­waż żadne z jego pra­gnień się speł­ni. My­śląc o gło­dzie i ży­jąc na­dzie­ją, że go na­kar­mią, za­daje so­bie psy­chicz­ne tor­tury, bo w obo­zie ni­gdy nie bę­dzie dość je­dze­nia” – re­la­cjo­nuje jego do­świad­cze­nia Ryan A. Pic­ci­rillo.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Gruba ryba7piorunów

Piękny hejt na afirmacje. :p

Gruba ryba2piorunów

@Fafalala rozne rzeczy dzialaja na roznych ludzi. Dlatego trzeba probowac na sobie i sprawdzac, co nam indywidualnie pasuje :smiley:
To tak jak ten mem z ziolem - musisz sprobowac rozne, bo rozne som :grinning:

Gruba ryba4piorunów

@onlystat tak, masz rację, ale według tego co zostało napisane teraz i wcześniej (oczywiście to moja interpretacja) oczekiwania prowadzą do rozczarowań. Nastawianie się, że będzie dobrze i że coś się osiągnie, w założeniu że marzymy o tym może doprowadzić do przykrego zderzenia ze ścianą.
Myśli mogą mieć zbawczą moc, ale też potrafią dostarczyć bólu.

Lider1piorunów

@Fafalala to jest takie specyficzne i charakterystyczne dla stoicyzmu, żeby nastawiać się na najgorsze i myśleć sobie: i co z tego, że tak się stanie? I tak dam radę, świat się nie zawali.
Eliminuje to element zaskoczenia, bo jak nie jesteśmy na coś gotowi to wtedy boli najbardziej. Ważne, żeby tego typu myślenie sobie odpowiednio dawkować, żeby nie wpaść w czarnowidztwo (kilka minut dziennie wystarczy). Za to koncentrować się na chwili obecnej można zawsze i do oporu. 😉

Gwiazdor2piorunów

@Fafalala afirmacje na zasadzie, że "tak uda mi się", "tak zdobędę to czy tamto" są fundamentalnie niezgodne etyką Stoicyzmu. Dla Stoików takie coś by było kierowaniem pragnień na rzeczy niezależne od nas czyli obojętne. Zakładali, że to jest główne źródło niepokojów i słabości. Bo człowiek kieruje pragnienie tak że może ono chybić z łatwością celu. Zresztą Stoicy nie postrzegali uzyskania pieniędzy, władzy itd. za coś "dobrego". Jednoznacznego dobra dopatrywali się tylko w charakterze. Reszta była obojętna(adiafora), więc też nie można nazwać tego podejścia pesymizmem bo nie było pesymistyczne. To co się uważa za jakieś trudne przeciwności według Stoików nie było złe, tylko konieczne ze względu na to jak naturalnie jest skonstruowany wszechświat. A jest skonstruowany tak że nigdy nie jest możliwe nie doznawać przeszkód w celach które kieruje się na rzeczy obojętne.

Gruba ryba3piorunów

@splash545 to jest kolejny aspekt wymagający intensywnej pracy, aby to słusznie wyważyć.
W sumie takie "czarnowidztwo" może być okupione duża dawką pozytywności. W momencie, gdy zdajesz sobie sprawę że dzięki zdolności do unoszenia trudności, na zasadzie przyjmowania ich takimi jakimi są stajesz się człowiekiem nie do zdarcia. 😄
@Dan188 ojj pięknie podsumowane. Kolejna rzeczy do wpisania w kajeciku. Dzięki. 😊

Pokaż więcej komentarzy (12)

Lider

w Stoicyzm

20piorunów

Naj­bar­dziej za­ła­mani byli ci spo­śród jego lu­dzi (we­dług re­la­cji Prima Le­viego spra­wa miała się po­dob­nie w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych), któ­rzy my­śleli, że zo­staną ura­to­wani. Stock­dale za­le­cił im, by po­słu­gu­jąc się ne­ga­tyw­nej wi­zu­ali­za­cji, wy­obra­zili so­bie, że po­moc nie na­dej­dzie, i skon­fron­to­wali się z rze­czy­wi­sto­ścią, nie po­le­ga­jąc zbyt­nio na na­dziei. To wła­śnie ta po­stawa, o któ­rej Stock­dale mó­wił, że ma ją pod kon­trolą. W wy­wia­dzie udzie­lo­nym pi­sa­rzowi Ji­mowi Col­lin­sowi po­wie­dział póź­niej: „Opty­mi­ści twier­dzili, że «do Bo­żego Na­ro­dze­nia nas wy­pusz­czą». Świę­ta na­de­szły i mi­nęły. Po­tem mó­wili: «Bę­dzie­my w domu przed Wiel­ka­nocą». Wiel­ka­noc na­de­szła i mi­nęła. Po­tem było Świę­to Dzięk­czy­nie­nia i znów Boże Na­ro­dze­nie. A oni umie­rali, bo pę­kały im serca (...) To bar­dzo ważna lek­cja. Ni­gdy nie myl wiary w osta­tecz­ne zwy­cię­stwo – któ­rej za nic nie można utra­cić – z dys­cy­pliną, po­zwa­la­jącą sta­wić czoła naj­bru­tal­niej­szym fak­tom two­jej ak­tu­al­nej rze­czy­wi­sto­ści, ja­kie­kol­wiek by były”.
Stock­dale zno­sił su­rowe wię­zien­ne wa­runki, nie wy­bie­ga­jąc my­ślą zbyt da­leko w przy­szłość. „Ży­łem z dnia na dzień”, na­pi­sał w swym prze­mó­wie­niu, na­śla­du­jąc Epik­teta. Przy­po­mnij­my pa­ra­frazę jego słów: „Za­dbaj o chwi­lę obec­ną. Za­głąb się w jej szcze­gó­łach. Od­po­wiedz tej lub in­nej oso­bie, spro­staj da­nemu wy­zwa­niu, za­re­aguj na kon­kret­ny uczy­nek”.

Zachowaj spokój, Brigid Delaney 

Lider

w Stoicyzm

22piorunów

(...) W 1965 roku, po po­wro­cie do czyn­nej służ­by, Stock­dale zna­lazł się w Wiet­na­mie w kok­pi­cie sa­mo­lotu le­cą­cego tuż nad wierz­choł­kami drzew. Zo­stał ze­strze­lony przez Wiet­kong. Ka­ta­pul­to­wał się z my­ślą: „Zo­stało mi pół mi­nuty, by wy­po­wie­dzieć ostat­nie słowa na wol­no­ści. I – słowo daję – szep­ną­łem do sie­bie: «Spę­dzę tam na dole co naj­mniej pięć lat. Opusz­czam świat tech­no­lo­gii i wkra­czam w świat Epik­teta»”.
Gdy tylko opadł na zie­mię, zo­stał cięż­ko po­bity, a męż­czy­zna w po­li­cyj­nym heł­mie zgru­cho­tał mu nogę. Na szczę­ście Epik­tet przy­po­mniał Stock­dale’owi o rze­czach pre­fe­ro­wa­nych, ale obo­jęt­nych: „Ależ ty­ran wsa­dzi mnie w dyby! – Co wsa­dzi? Pisz­czele ci wsa­dzi. – Ależ ty­ran chwy­ci za to­pór! – Po co? By ci głowę od­rą­bać. Czego więc ty­ran nie wsa­dzi w dyby i nie od­rą­bie to­po­rem? Wol­nej woli”.
Stock­dale zo­stał prze­wie­ziony do po­bli­skie­go wię­zie­nia, gdzie spę­dził sie­dem i pół roku, prze­wo­dząc gru­pie około pięć­dzie­się­ciu jeń­ców wo­jen­nych w strasz­nych, okrut­nych i bo­le­snych oko­licz­no­ściach.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój

Gwiazdor1piorunów

Stock­dale pokazał, że dzięki umysłowi można przetrwać wszystko. Ostatnio też czytałem jakiś artykuł o jedne kobiecie, która miała dwa wypadki w dzieciństwie i przez większość czasu była niepełnosprawna oraz szpetna z powodu uszkodzeń. Też udało jej się wyjść z problemów.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

45piorunów

Podobnie jak kiepscy aktorzy tragiczni nie potrafią śpiewać w pojedynkę, lecz wyłącznie razem z innymi, tak i niektóre osoby nie potrafią chodzić, gdy nikt im nie towarzyszy. Człowieku, jeśli jesteś cokolwiek wart, chodź w pojedynkę, mów do siebie i nie kryj się w chórze. Przeznacz choć trochę energii na dociekania, rozejrzyj się wokół siebie i potrząsanij sobą, a może dowiesz się, kim jesteś.

Epiktet, Diatryby

Lider

w Stoicyzm

24piorunów

Sto­icy nie prze­pa­dali za na­dzie­ją, wi­dząc w niej formę my­śle­nia ży­cze­nio­wego oraz za­prze­cza­nia rze­czy­wi­sto­ści i my­dle­nia oczu.
Lu­cy­liusz, przy­ja­ciel, do któ­rego Se­neka pi­sał li­sty mo­ralne, był urzęd­ni­kiem pań­stwo­wym na Sy­cy­lii. Pew­nego dnia do­wie­dział się o po­waż­nym pro­ce­sie są­do­wym prze­ciwko niemu, który mógł za­koń­czyć jego ka­rierę i zruj­no­wać mu re­pu­ta­cję. Zroz­pa­czony na­pi­sał do Se­neki, który od­po­wie­dział tak: „Mnie­masz, że będę ci do­ra­dzał, byś ocze­ki­wał wy­niku po­myśl­niej­szego i zna­lazł uko­je­nie w przy­jem­nie łu­dzą­cej na­dziei (...), atoli jak po­pro­wa­dzę cię do spo­koj­no­ści inną drogą”. I ra­dzi mu tak: „Je­śli chcesz po­zbyć się wszel­kiego nie­po­koju, wy­staw so­bie, że to, co do czego ży­wisz obawę, iż może się zda­rzyć, zda­rzy się w każ­dym ra­zie (...)”.
W Li­stach mo­ral­nych do Lu­cy­liu­sza pa­dają słyn­ne słowa Se­neki: „Prze­sta­niesz się bać, je­śli po­rzu­cisz swe ocze­ki­wa­nia”.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

15piorunów

Sto­icy pi­sali pa­mięt­niki, w któ­rych mo­gli kon­tem­plo­wać (ana­li­zo­wać) wła­sną po­stawę i mie­rzyć oso­bi­sty roz­wój. Pro­wa­dząc ta­kie no­tatki, mo­żemy spraw­dzić, czy się zmie­ni­li­śmy albo zro­bi­li­śmy po­stępy w po­rów­na­niu z sobą sprzed roku, dwóch lat albo i de­kady. Dzien­nik da nam przej­rzy­sty ob­raz prze­szło­ści.
Pa­mięt­niki to świet­na prze­strzeń na oczysz­cze­nie, ka­thar­sis. Mo­żemy tam wy­lać uczu­cia, które by­łyby zbyt doj­mu­jące i brzyd­kie, by się z nimi ob­no­sić pu­blicz­nie. Choć trud­no w to uwie­rzyć w chwi­li emo­cjo­nal­nego unie­sie­nia, uczu­cia z cza­sem słab­ną. Czy­ta­nie o swo­ich bo­le­snych przej­ściach nie jest przy­jemne, ale nie bez po­wodu za­po­mi­namy o głę­bo­kich sta­nach emo­cjo­nal­nych i szcze­gó­łach, które im to­wa­rzy­szyły, oraz o fi­zycz­nym bólu. Gdy­by­śmy nie po­tra­fili usu­wać z pa­mięci do­kład­nych wspo­mnień o chwi­lach roz­pa­czy, bez­u­stan­nie przy­po­mi­na­łyby nam, że już ni­gdy nie po­win­ni­śmy so­bie po­zwo­lić na mi­łość ani za­ufa­nie. To dla­tego na­tura wy­po­sa­żyła nas w dar za­po­mi­na­nia. Ide­al­nie by­łoby, gdyby pa­mięt­nik dał nam przed­smak daw­nego bólu, bez przy­wo­ły­wa­nia uczuć, które to­wa­rzy­szyły nam w trud­nych chwi­lach.
Per­spek­tywa czasu po­zwala nam też umie­ścić mi­nione cier­pie­nie w od­po­wied­nim kon­tek­ście. Gdy te­raz ana­li­zuję wła­sną ka­rierę, jest dla mnie oczy­wi­ste, że wszel­kie moje suk­cesy są owo­cem po­ra­żek, ta­kich jak nie­opu­bli­ko­wane książ­ki, nie­zre­ali­zo­wany szes­na­sto­od­cin­kowy se­rial, któ­rego ak­cja to­czy­łaby się w re­dak­cji in­for­ma­cyj­nej, czy sztu­ki te­atral­ne, które na­pi­sa­łam, ale ni­gdy ich nie wy­sta­wiono. W po­rząd­ku. To, że tamte przed­się­wzię­cia oka­zały się klapą, nie ma zna­cze­nia. Są ele­men­tami mo­jego ży­cio­wego stażu, który od­by­wa­łam nie­świa­do­mie, a zda­łam so­bie z niego spra­wę, do­piero kiedy się skończył.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Gruba ryba3piorunów

@splash545

Gdy te­raz ana­li­zuję wła­sną ka­rierę, jest dla mnie oczy­wi­ste, że wszel­kie moje suk­cesy są owo­cem po­ra­żek, ta­kich jak nie­opu­bli­ko­wane książ­ki, nie­zre­ali­zo­wany szes­na­sto­od­cin­kowy se­rial, któ­rego ak­cja to­czy­łaby się w re­dak­cji in­for­ma­cyj­nej, czy sztu­ki te­atral­ne, które na­pi­sa­łam, ale ni­gdy ich nie wy­sta­wiono. W po­rząd­ku. To, że tamte przed­się­wzię­cia oka­zały się klapą, nie ma zna­cze­nia. Są ele­men­tami mo­jego ży­cio­wego stażu, który od­by­wa­łam nie­świa­do­mie, a zda­łam so­bie z niego spra­wę, do­piero kiedy się skończył.

Nie nazwałbym nieopublikowanych książek czy niezrealizowanych seriali porażkami - sztuka, jak każda inna dziedzina, wymaga ćwiczeń. Tworzenie czegoś to właśnie ćwiczenia, wprawki, które pomagają rozwinąć umiejętności.

Lider

w Stoicyzm

32piorunów

To nie­znacz­ne ukłu­cie sa­tys­fak­cji, gdy zna­jo­memu coś nie wyj­dzie, wcale nie jest rzad­kie. Znamy słyn­ną wy­po­wiedź Gore’a Vi­dala: „Ile­kroć zna­jomy od­nosi suk­ces, cząst­ka mnie umie­ra”. Być może to dla­tego, że nie­świa­do­mie ry­wa­li­zu­jemy ze swoim przy­ja­cie­lem i je­ste­śmy prze­ko­nani, że ży­cie to gra o su­mie ze­ro­wej. Kiedy on coś traci, nie­świa­do­mie czu­jemy, że nas stra­ta omi­nęła albo że mamy mniej­szego pe­cha. Ta­kie my­śli nie są ra­cjo­nalne, ale po­wszech­ne.
Prze­ci­wień­stwem se­pa­ra­cji jest więź. Po­rów­nu­jąc się z in­nymi, zry­wamy ją. Praw­dziwy przy­ja­ciel ni­gdy nie od­czuwa sa­tys­fak­cji, gdy do­pada nas pech. Prze­ciw­nie. Cie­szy się z na­szych suk­ce­sów i mar­twi, gdy coś utra­cimy.
Od­po­wie­dzial­ność za tę ra­dość z cu­dzego nie­szczę­ścia, czyli scha­den­freu­de, nie do końca spo­czywa na nas. Zo­sta­li­śmy nie­świa­do­mie za­pro­gra­mo­wani, żeby ze sobą kon­ku­ro­wać.
Miej­my na­dzie­ję, że znaj­du­jemy się w schył­ko­wej fa­zie neo­li­be­ra­li­zmu, w któ­rym do po­rów­na­nia się z in­nymi – a co za tym idzie do two­rze­nia po­dzia­łów – za­chęca się, a na­wet po­strze­ga je jako na­tu­ralne. Prze­sią­kli­śmy men­tal­no­ścią nie­do­stat­ku, w któ­rej nie­świa­do­mie uwa­żamy ko­rzy­ści tego świa­ta – do­bry wy­gląd, spraw­ność fi­zycz­ną, ta­lent, sta­tus czy pie­nią­dze – za do­bra skoń­czone. Przy ta­kim na­sta­wie­niu ży­cie i za­soby stają się grą o su­mie ze­ro­wej: są­dzimy, że tego, co do­bre, nie może wy­star­czyć dla wszyst­kich – je­śli są wy­grani, to mu­szą być i prze­grani. Ale to nie­praw­da! Wszy­scy mo­żemy wy­grać, zwłasz­cza je­śli, tak jak sto­icy, uzna­my, że „zwy­cię­stwo” to suk­ces od­nie­siony w spra­wach, które znaj­dują się pod na­szą kon­trolą, czyli nasz cha­rak­ter, spo­sób, w jaki trak­tu­jemy in­nych, i to, jak re­agu­jemy na świat.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Gruba ryba1piorunów

Z perspektywy lat i czasu, wchodzenie w gównowyścig porównawczy z kimkolwiek, to najbardziej destrukcyjny ruch dla osoby obdarzonej elementarną empatią, jaki tylko można zrobić.

Natomiast świetna sprawa dla socjopatów wszelakich.