JarosGWirtuoz
47piorunówWiem, że to w sumie żadne odkrycie, ale ludzie są jednak dziwni.
Z tyłu mojej działki (jakieś 150 m za ogrodzeniem i za groblą zasłoniętą olchami) płynie sobie mały strumyk. Strumyk, który nawiasem mówiąc ma źródło jakieś 300m dalej. Za tym strumykiem jest druga moja działka, która kiedyś była używana jako łąka, ale ponieważ teren jest podmokły i torfowy to cięższy sprzęt już ma problem tam wjeżdżać i wszystko sobie dziczeje. 😒
Kilka lat temu jedna kobitka z sąsiedniej wsi zagadała czy mogłaby tam krowy wyprowadzać. Odpowiedziałem, że pewnie. Minęło sporo czasu, zdążyłem o tym zapomnieć a tu któregoś dnia patrzę a moja (i 2 sąsiednie) działka ogrodzona jest pastuchem. Pytam po sąsiadach a oni, że to Baśka D. ogrodziła. Dopiero jak podjechałem pod wskazany dom, to okazało się, że to ta sama kobitka, która z 5 lat wcześniej jedno zdanie na ten temat ze mną zamieniła. Pokiwałem tylko głową, mówię że po 1: mogła podejść i się przypomnieć a po 2: to szczerze nie myślałem, że to będzie pastuchem ogrodzone. Niemniej się nie wycofuje i niech wypasa - lepiej krowy jak dziki, które miały tam używanie.
Ale w sumie na swoje już łatwo nie wejdę, a tam się wzdłuż rzeczki zimą fajnie chodziło 😒
#wies #rolnictwo #zalesie

@JarosG Dokladnie tak jak przedmowcy pisza, wyglada to cholernie podejrzanie.
Wez pojdz do niej i z usmiechem powiedz ze chcialbys spisac wszystko na pismie. Masz do tego pelne prawo ale mozesz rzucic jakas wymowka ze jakis urzad potrzebuje. Zapiszcie tam ze ona bedzie mogla nieodplatnie korzystac z pola, plot zostaje, co z nim jezeli umowa zostanie wypowiedziana i ile trwa okres wypowiedzenia. Mozesz wspomniec ze to chroni takze ja - bo choc nie zamierzasz wypowiadac to dzieki okresowi wypowiedzenia nie zostanie z reka w nocniku z dnia na dzien. Ma tam tez zapisane ze nieodplatnie wiec niech spi spokojnie ze nagle wyskoczysz do niej z jakims rachunkiem do zaplacenia. Zachec ja, bo w tym wypadku obie strony skorzystaja.
Ile to rzeczy zostalo spisanych na gebe, gdzie zostalo to potem wykorzystane przeciwko wlascielom. To nie chodzi zebys walczyl o swoje ale chronil w razie konfliktu. Przeciez ona nic na tym nie traci, wiec jak bedzie oponowala przed spisaniem tego na papierze to niech Ci to da do myslenia co do jej intencji.
Bez paniki z zasiedzeniem :grinning:
Po pierwsze to 20 lat w dobrej i 30 lat w złej wierze. Kobitka ma tyle lat, że nie ma szans na doczekanie. Prędzej może za te krowy pewnie jakieś dopłaty brać, ale to niezależne sprawy (można brać dopłaty za pole uprawiane nawet bez wiedzy właściciela, przynajmniej z 10 lat temu tak było) i w sumie czemu bym miał jej tego żałować, jak teraz tylko dziki to ryły?
Po drugie, jak minie rok czy dwa i nadal te krowy tam będą, to oczywiście i tak spiszę z nią umowę na dzierżawę, nawet nieodpłatną. Taka umowa zrywa bieg czasu do zasiedzenia, więc jest luz.
Po trzecie: jakby chciała to pewnie sprzedałbym jej tą ziemię za naprawdę niewielkie pieniądze, bo to teren na którym nie da się nic pobudować, bo jest 1m torfu a w dodatku to teren Natura 2000 czy coś takiego i nikt tam nigdy zgody nie dostanie nawet na farmę paneli. Co najwyżej mógłby ktoś borówki nasadzić, ale to znowu nie wjedzie żadnym sprzętem.
Dla mnie sytuacja na razie jest na plus i bez paniki: zagrożenia nie ma jeszcze przez wiele, wiele lat.



















