Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#wies

GURU

w Hydepark

17piorunów

Ech... Jutro z powrotem do tej wsi .....
Wasze zdrowie, tomkinie i tomki.

Osobistość2piorunów

Mmmm... lampka denaturatu o barwie jagód, ciepło kominka, wygodny fotel, sobotni wieczór... Czego chcieć więcej?

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Hydepark

71piorunów

A to ciekawe :grinning:

Sołtys użyczy działki osobom, które zdecydują się na przeprowadzkę do malowniczej wsi Ozierany Małe niedaleko Białegostoku.

Sołtys wsi Ozierany Małe (powiat sokólski), Leszek Skrodzki, zachęca do zamieszkania w tej malowniczej miejscowości. Gotów jest użyczyć działki osobom, które zdecydują się na przeprowadzkę. Obecnie wieś liczy zaledwie trzech mieszkańców i oferuje ciszę, spokój oraz bliskość natury. To idealne miejsce dla samotników i osób szukających twórczej inspiracji.

Jest praca w lesie, dzikie owoce, grzyby, zioła. Chętnych mogę odebrać z dworca w Białymstoku – mówi sołtys.
Nowi mieszkańcy mogą podjąć pracę przy sadzeniu drzew i uprawie topinamburu. Mimo odludnej lokalizacji wieś posiada światłowodowy internet, co czyni ją atrakcyjną dla pracujących zdalnie.

Zainteresowani mogą skontaktować się z sołtysem w celu uzyskania szczegółowych informacji.

Źródło:
https://akadera.bialystok.pl/ozierany-male-czekaja-na-nowych-mieszkancow-soltys-oferuje-dzialki/

GURU36piorunów

Byłem tam. Koniec świata. Na końcu drogi we wsi stoją mocno niepokojące drewnianie rzeźby. Jak znajdę foty, to wrzuce

Sum1piorunów

To miejsce dla mnie 😃 Trójka sąsiadów to i tak za dużo. Ehh... tylko umiejętności nie są "zdalne" 😞

Pokaż więcej komentarzy (42)

Lider

w Ciekawostki

55piorunów

Sułoszowa.
Najdłuższa wioska w Polsce.
Domy umiejscowione wzdłuż jednej ulicy na odcinku ok 9 kilometrów.

https://dziennikpolski24.pl/to-najbardziej-znana-polska-wies-suloszowa-zaslynela-w-europie-i-swiecie-teraz-dostala-tytul-miejsce-z-klimatem-zobaczcie/ar/c1-17996367

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Dyskusje

7piorunów

To nie będzie ankieta (nawet bym nie wiedział, jak ją zrobić). Będzie rozpytanie, jak technika dochodzeniowa. Kilka dni temu pewien tomeczek wrzucił fotkę owada, który mu zimował w chałupie. Rzecz będzie zatem o robakach.
Rodową posiadłość ziemską z lepszym lub gorszym skutkiem obserwuję coś koło dwudziestu lat. Polska powiatowa, wieś położona z dala od głównych szlaków komunikacyjnych, prawie zadupie. Niegdyś rolnicza, po śmierci starych gospodarzy, którzy oddali ziemię za emeryturę, zarastająca laskami i krzaczorami.
Mniejsza o to.
Na początku było normalnie. W upał, bywało, dokuczały muchy, uciął ślepak (giez) wieczorem przypałętał się jakiś komar, nic ponad normę. Chodziło się boso do wysuszenia i pękania pięt, bez krępującej odzieży. Pierwsze, jakieś piętnaście lat temu, wkroczyły meszki. Nieliczni autochtoni twierdzili, że nigdy czegoś takiego nie było. Zakradły się po cichu i perfidnie. Coś swędziało, obejrzałem się dokładniej, w newralgicznych miejscach, gdzie unerwienie jest słabe zobaczyłem wygryzione dziury i płynącą krew. Ścierwo bolało, a odpowiednia liczba ukąszeń zapewniała rozrywkę w postaci kurowania altacetem spuchniętych kończyn. Potem niepomiernie wzrosła liczba much końskich, osadzonych punktowo. Każde wejście w strefę zasiedloną było i jest walką o życie. Na domiar złego do towarzystwa zjawiły się równie gryźliwe muchy z kolorowymi skrzydełkami – te były wszędzie, bez wyraźnie umiejscowionych terytoriów agresji. Dwa lata pod rząd osiedlały mi się osy ziemne, na szczęście bez incydentów, chociaż uchodzą za wysoce drażliwe. Jakieś sześć lat temu rozpruł się worek z kleszczami. Zapomnij o porannej kawie i spacerze boso po rosie. Wiosną i latem popylam po włościach w kaloszach i nie ma zmiłuj. Jak się muszę położyć albo klęknąć w trawie, to najpierw idzie plandeka. Dopiero koło września się uspokaja, chociaż i tak nietrudno złapać skurwola. Do tej pory, szczęśliwie, tylko raz antybiotyki.
Cztery lata temu wyroiły się chrząszcze majowe – ale jak! Wszystko było nimi oblepione, wygryzły liście z części drzew, nawet na modrzewiu siedziały setkami. W tak zwanym międzyczasie miałem inwazję takich nieszkodliwych, ale upierdliwych motylkociem z zielonymi, przezroczystymi skrzydełkami. Dziesiątkami instalowały się w każdym kącie. I biedronek. Stałe przeloty szerszeni stały się codziennością, ale nigdzie w pobliżu nie zbudowały gniazda, więc sobie współżyjemy. Chociaż jak jest taki cymbał za bardzo namolny, widać że kombinuje w sprawie nowego mieszkania, to dostaje w łeb packą. Osy – normalka. Wpadają i są przekonane, że posiadłość należy do nich, nie do mnie. Bodaj trzy lata temu w populacji much wyraźnie zaznaczyły obecność te zielone, ścierwnice. Nie gryzie toto, ale męczy bzyczeniem okrutnie. Dwa lata temu to już apokalipsa: przywędrowały wielkie muchy czarno-żółte, wielkości szerszenia, z aparatem gębowym tego rozmiaru, że jakby się która wgryzła, to do kości. W końcu lata zaatakowały strzyżaki, a później – ostateczny przebój przyrodniczy: wtyk amerykański. No to jest podmiot szatana, bo się wciśnie wszędzie i każdą dziurką, a przy próbie usunięcia śmierdzi. Wybijam toto, ale mam wrażenie, że za każdego zabitego szturmują trzy inne.
No i z tym wszystkim dałoby się żyć, gdyby nie to, że atakują jak nakręcone, pchają się do oczu i nosa, bzyczą, brzęczą i gryzą. Są niewiarygodnie namolne, odrobina potu (nie do uniknięcia przy pracach fizycznych) i – mam wrażenie – zlatują się jak do gówna. Komary przy tych wszystkich stworach to małe miki – ot, pokręcą się wieczorem do dziesiątej, jedenastej, pobrzęczą, ukąszą czasem i idą spać.
W związku z czym musiałem zmienić wzorce zachowań: od pełnych ubrań nawet w upał, przez mnóstwo czasu spędzanego na wybijaniu ścierwa, po aktywność przerywaną, z pauzami na ucieczkę do schronu i odsapnięcie. To nie tak, że nie da się żyć, ale wyraźnie jest trudniej.
Ciekaw jestem, czy ktoś ma podobne obserwacje.
Jakie widzę przyczyny?
Uprawa ziemi znacznie się zmniejszyła, nie jest odwracana w corocznym cyklu, więc wszystko co składa jaja do ziemi może się tam rozwijać bez przeszkód. Zarastające połacie tworzą wspaniały mikroklimat dla robactwa. Pestycydy zostały zabronione, pozostające do dyspozycji rolasów środki ochrony roślin są drogie, więc się ich mniej zużywa. No i chyba ocieplenie klimatu. Zimy nie wybijają sensownego procentu populacji, więc robaki mogą się pieprzyć i rozmnażać bez przeszkód. Ptaki są, ale niespecjalnie je interesuje białko owadzie. Kiedyś zostawiłem sporą kupkę wybranych pędraków, ale żaden szpak czy inna wrona się nie pofatygowały do stołówki.
Co o tym sądzicie?
Wydumana martyrologia?

Osobistość2piorunów

Dzięki za dobrą radę. Wiesz, ja tam nie mieszkam, to mocno komplikuje sytuację, również z nasadzeniami. Do tego wkoło mam nieużytki, więc to jest jak kompania odcięta od armii na całkowicie wrogim terenie. Zebrałem w dwa miesiące ze trzy kilo much do worka-pułapki, ale sytuacji to wiele nie zmieniło.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Jedzenie

21piorunów

Życie na ma swoje plusy. Półbagietki biedronkowe z serem żółtym, SWOJSKĄ SZYNKĄ no i do tego TOMAT OWOC ŻYWOTA JEGO. Siur wariował już od samych bagietek, nie ukrywam, a tu jeszcze huop KABANOSY SWOJSKIE dorzucił z musztardą. Najadłem się bardzo, na deser dwa banany i kreatyna, no i tak można żyć.

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Hydepark

16piorunów

Ach, wieczór na wsi.
Żadnych kotów, żadnych dzieciaków, żadnej warszawy, tylko ogłuszająca cisza i huczący kominek.

Do kompletu brakuje tylko nagiej kochanki w wianku na głowie, wesoło majtającej nogami siedząc na kolankach.
Ale gdzie ja znajdę wianek o tej porze roku.

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Hydepark

15piorunów

Ahuj Przygodo!

Za kilka godzin będę w domu na i będę mógł w końcu odpocząć.

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Historia

16piorunów

Len – przekleństwo chłopek

W międzywojniu „patriotycznym obowiązkiem” Polek było noszenie ubrań z lnu. Chłopki wyprzedziły tę modę o stulecia, acz było to okupione potwornym wysiłkiem. W okresie międzywojnia szczególnie na Wileńszczyźnie, ale również na Mazowszu i w Małopolsce, latem pola mieniły się od

GURU

w Historia

6piorunów

Wiejskie chałupy w dawnej Polsce

Oglądając wiejskie chaty w skansenach, można odnieść wrażenie, że chłopom pańszczyźnianym żyło się (jak na tamte czasy) całkiem luksusowo. Nic bardziej mylnego. Skanseny zaczęły w Polsce wyrastać jak grzyby po deszczu w czasach PRL – z oczywistych względów. Jednak chaty, które

GURU

w Hydepark

21piorunów

spanko na wsi > spanko w mieście

Nie ma w ogóle porównania.
Nie wiem czy to przez ciszę czy przez powietrze, ale nawet kładąc się o 22, o 8:00 nie mogę się dobudzić, a we wsi Warszawie co noc się zrywam o 3:00 I wstaję o 6:00 albo wcześniej, jestem chronicznie niewyspany.

Niestety, czas wracać do rzeczywistości.

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

13piorunów

kap
kap
kap
kap
I tak od 4.
Wilgoć z dachu kapie gdzieś do rynny i wali w blachę na dole.
Ściana gruba i ocieplona, okno nowe, ale rynna blaszana i w nocy kompletna cisza, więc słychać nawet przez ścianę.
Muszę wywlec drabinę i sprawdzić, może jakiś patyczek jest w rynnie na dachu i sprawia że wilgoć zamiast spływać, spada i rezonuje w rurze.

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

13piorunów

Ech... dobranoc mordeczki, jutro ja też muszę się porządnie wziąć za robote.
Co gorsza, nie będę sam.

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

27piorunów

Ale porypane.
Jestem sam na wsi.
Obudziłem się o 7.
Cisza taka, że aż krew w uszach słyszę.
Nic nie jeździ, ptaki milczą, kundle nie szczekają, wiatru nie ma.
Jak bym w jakimś tkwił albo w zawieszony jak w jakimś opowiadaniu
Nie chce mi się wstać, chyba dopiero głód mnie z wyra wygoni.

Gruba ryba3piorunów

Ja mam tak może z dwa razy w roku, mieszkając w mieście, przy mega ruchliwej ulicy. Nowy rok, pierwszy dzień swiąt. Budzę się i nie wiem co się dzieje, cisza. Zero ruchu, klaksonów, nawet karetki do pobliskiego szpitala nie jeżdżą.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Hydepark

1piorunów

Obcinaliacie już drzewka owocowe?

Autorytet1piorunów

@kopytakonia ja mam człowieka co mi obcina te drzewka. Ale fakt, czas to zrobić.

GURU0piorunów

@wiatraczeg Uśpione oczka. Roślina zazwyczaj wypuści nowy pęd z pierwszego oczka poniżej ucięcia. Tniesz tak, żeby było nad takim oczkiem, w którą stronę chcesz żeby się rozkrzewiło drzewko.

Pokaż więcej komentarzy (5)