Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zegarkiboners

Osobistość

w Hydepark

14piorunów

Jak tam, robaczki moje kochane, obiadek niedzielny był? Kawusia, herbatka czy co tam lubicie, zrobione albo wypite? Słoneczko świeci? Więc tym, którzy nie poszli na popołudniowy spacer, albo tym, którzy dopiero z niego wrócą, w krótkich żołnierskich słowach opowiem kolejną przygodę.

Wspominałem już wielokrotnie pod tagiem , że ruskie zegarki tak naprawdę nie zaczęły się ani w Rosji, ani w Związku Radzieckim. Historycznie biorąc, w Rosji carskiej były sobie manufaktury, były przedstawicielstwa handlowe, zakłady i montownie zachodnich producentów, ale nie było jednolitego przemysłu i wytwórstwa czasomierzy. Owszem, ten i ów awansował na dostawcę zegarków dla cara, czym nie omieszkał chwalić się na KAŻDEJ wypuszczanej z zakładu sztuce, pisząc swoje nazwisko np. „Paweł Bure” cyrylicą obok dwugłowego, przejętego z bizantyjskiej symboliki, czarnego orła (nadwornym carskim dostawcą była m.in. szwajcarska firma Tissot). A potem przyszła Rewolucja Październikowa, raczkujący przemysł i ogólnie kapitalizm po większości zarżnięto, istniejące zakłady prywatne znacjonalizowano i skomasowano a tymczasem ssanie rynku było ogromne. No, bo wyobraźcie sobie, że ludzie potrzebują papieru, świec, narzędzi, maszyn, gwoździ, misek, WSZYSTKIEGO – a tu właśnie pogoniono jeśli nie całość, to większość tych, którzy stanowili techniczne i organizacyjne zaplecze wytwórstwa. Bo prosta siła robotnicza była, oczywiście, dostępna: robotnik i kołchoźnica tudzież proste czynności manualne nisko wykwalifikowanego personelu pozostały podstawą wytwórstwa Sowietów na długo. Ale, za przeproszeniem, z gówna i gliny, za kołchozową stodołą, przy użyciu kołowrotka, nie da się wiele stworzyć, a zwłaszcza, jeśli zrezygnuje się z tych jednostek, które potrafią spiąć kluczowe procesy w jeden spójny (i opłacalny!) ciąg produkcyjny. Tak już po prostu jest.

Pierwsza radziecka „pięciolatka”, czyli założony plan gospodarczy (gospodarczo – polityczny, bo tam każda dziedzina życia była powiązana z polityką), objął m.in. wytwórstwo zegarków. Brakowało myśli technicznej, maszyn, umiejętności – w zasadzie wszystkiego, co było potrzebne, trzeba więc było pójść na skróty i kupić technikę, zamiast żmudnie i czasochłonnie do niej dochodzić. Jeszcze w latach 20-tych rozpoczęto negocjacje z firmami szwajcarskimi (m. in. Tissot, Nardin, Zenith) na stworzenie spółki, realizowanie dostaw zegarków oraz uruchomienie fabryk w Sojuzie. Nie wszystko tam poszło składnie, były fochy i anse, w końcu pojawiła się szansa na zakup upadających fabryk w USA. A tak, owszem. 2 fabryki, Dueber – Hampden z Ohio oraz Ansonia Clock zostały zakupione ze wszystkim, co posiadały – maszyny, urządzenia, narzędzia, materiały, gotowe produkty, półprodukty....wszystko. 28 wagonów towarowych, które najpierw drogą morską, a potem lądową trafiły pod Moskwę. Kontrakt obejmował również wynajęcie 23 pracowników fabrycznych, dla których stworzono osiedle w pobliżu fabryki (żeby amerykańskie szpiony za bardzo nie mogły się rozglądać, job ich mat`), z dobrym uposażeniem (wypłacanym w dolarach, a nie rublach ;), dowożonych i odwożonych między domem a pracą.

No i poszło. W budynkach dawnej wytwórni papierosów „Czerwona Gwiazda”, z dobytku amerykańskiego Duebera, powstała Pierwsza Państwowa Fabryka Zegarków, potem przemianowana na 1. Moskiewską FZ. Z czasem do nazwy doszło jej „im. Kirowa”, a potem jeszcze „orderu Lenina”. Najpierw wykorzystywano mechanizmy z amerykańskich zapasów, potem części. Trafiają się jeszcze w handlu sztuki z tego okresu. Podczas wojny, po niemieckim ataku na Związek Radziecki, ewakuowano ją do Złatoustu na Uralu, gdzie część produkcji została w postaci samodzielnego zakładu produkcyjnego, a część wróciła, kiedy front ostatecznie odsunął się od radzieckiej stolicy. Jeszcze później jedną z marek tam produkowanych był „Poljot”, który ostatecznie po locie Gagarina w kosmos stał się nazwą fabryki i (poza eksportowymi, wojskowymi i specjalnymi) tak nazywano wszystkie jej produkty. O „Poljocie” pisałem już wiele, więc tutaj zamilknę na jego temat.

Z „Ansonii” wykrojono wyposażenie 2. Moskiewskiej Fabryki Zegarków. Jedne źródła piszą, że jej budynki były świeżo postawione na ten cel, inne – że owszem, wybudowano je, ale jako zajezdnię komunikacji miejskiej, a tak w ogóle to ona wzięła i spłonęła. Podczas wojennej zawieruchy wywieziono ją do Czystopola w Tatarstanie, gdzie znów dała początek Czystopolskiej Fabryce Zegarków (późniejszy „Wostok”), ale po wojnie 2. Moskiewska działała w dawnej lokalizacji, z czasem zyskując nazwę „Sława”.

Wróćmy jeszcze do lat międzywojennych. Dueber, jakkolwiek kupiony jako podupadający, był jedną z większych amerykańskich fabryk zegarków, produkujący bardzo solidne mechanizmy ze średniej – wyższej półki. Nie był jednak w pełni samowystarczalny, bo nie wytwarzał np. kamieni, czyli łożysk do mechanizmów. W późniejszym czasie robiono je w zakładach w Petrodworcu (PCzZ, od 1961 r. funkcjonujące jako „Rakieta”), ale co zrobić, kiedy się nie ma? Ukraść albo kupić, oczywiście. Ukraść otóż nie było komu. Ruscy zaczęli wąchać się z Francuzami, konkretnie z Ferdynandem Lipmannem, od którego odkupiono prawa do mechanizmu, technologii, ale też części do werków. Od 1936 r. w ZSRR wytwarzano jego konstrukcje, które opracowano w 1913 chyba roku, a inżynierowie Lipmanna nadzorowali budowę kolejnych zakładów zegarkowych, w Penzie, i szkolili tam pracowników. Znów: bardzo solidne rozwiązania, z wyższej półki, trafiały do zegarków „dla mas” i w zubożonej wersji powstawały do rozpadu Związku Radzieckiego, czyli lat 90-tych ub. wieku. I powtórzę jeszcze raz: technicznie, konstrukcyjnie, jakościowo były to mechanizmy typu szwajcarskiego, produkowane na maszynach francuskich, szwajcarskich, amerykańskich, niemieckich, pod nadzorem najlepszych inżynierów. W tym czasie radzieckie czasomierze nie ustępowały w niczym dobrym „szwajcarom”, natomiast zachodnia „masówka” była o kilka rzędów wielkości z tyłu. Bo w ZSRR np. nigdy nie produkowano zegarków z wychwytem cylindrowym, albo bezłożyskowych, tak popularnych na Zachodzie.

Zasadniczo pewnie powtórzyłem wiele faktów, o których już kiedyś wspominałem. Powodem był pewien mój szkolny kolega i przekazany mi do naprawy zegarek, właśnie Dueber – Hampden, czyli Amerykaniec, od którego zaczęło się wszystko w ZSRR. Ten tutaj konkretnie jest już u mnie dość długo. Babcia kolegi przywiozła go „z zachodu” (nie pamiętam, czy nie ze Stanów), gdzie pojechała „za chlebem”. Po trzykrotnym umyciu i naoliwieniu ruszył (blisko 100 letni mechanizm!) i to nie czyniąc większych wstrętów.

Dobra konstrukcja, prosta i mocna zarazem. Solidna rzecz z czasów, kiedy towar był wieczny. Widać łożyska w oddzielnych obejmach, tzw. szatonach. Na mostkach punce producenta, napisy „Canton, O” (Ohio) oraz „Diadem” (model mechanizmu). Trochę kłóci mi się tu rzeczywistość, bo po numerze fabrycznym zlokalizowałem go w 1936 r., a wtedy fabryka była już sprzedana na Wschód. Montaż ze starych zapasów? Nie wiem.

Koperta trójdzielna, złocona, w bardzo dobrym stanie zachowania, nawet od spodu brak wytarć. Urwany wałek naciągu, może po prostu po uszkodzeniu zegarek przeleżał pół wieku w szufladzie. Koronkę dopasowałem roboczo, jeszcze trzeba to dopieścić. Tarcza zniszczona, niestety, nie na moje możliwości jest jej renowacja, choć trafiają się jeszcze takie na Ebay. Wskazówki mam, zostały zdemontowane w celu wypełnienia masą świecącą. Próbowałem uzupełnić indeksy 5, 6 i 7, ale nowy wygląd za bardzo odbiega od oryginału i gryzie się z nim. Mechanizm nastawiania wskazówek jest częściowo zepsuty, ale daje się używać (techniczne rozwiązanie jest patentowe i nie potrafię go poprawić).

Trochę zeszło ze mnie powietrze i nie mogę jakoś zebrać się, żeby go dokończyć, ale mam nadzieję, że uda mi się to zrobić.

Zawodowiec1piorunów

Kiedyś kupowało się lumę w proszku o różnych kolorach. Udawało się czasami uzyskać kolor "starej brudnej lumy", pasującej do reszty.

Osobistość0piorunów

@mhu oczywista. Mam dwa kolory lumy, a patynę robię mieszając to z kawą. Problem mam z uzyskaniem powtarzalności koloru.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

A dziś - Dziadunio.
Przy okazji wczorajszego wpisu przypomniałem sobie, że u tego samego sprzedawcy, z którym targowałem Poljota, wygrzebałem taki stary, staryńki zegarek. Zasadniczo, to leżał w takim śmietnisku i pewnie nikt go nie chciał poza mną. Dostałem go w prezencie, w Sylwestra, i tak mi się fajnie zrobiło z tego powodu, że potraktowałem to jako dobrą wróżbę na cały nadchodzący rok.

Zegarek był niechodzący. Bardzo możliwe, że ktoś poskładał kopertę z paskiem i cały środek od innego, bo tarcza z indeksami pasuje do odmiennego kształtu szkła. Może były zniszczone, a może złocona koperta poszła do tygla jubilera? Ale Dziaduniowi wyszło to na zdrowie, bo kopertę dostał stalową i skórzany pasek, na oko jedno i drugie raczej nienoszone, ale od lat przewalające się u kogoś. Bardzo stary mechanizm, FHF1 z lat 20 lub 30 XX w. Ta konstrukcja lecz w większym rozmiarze kiedyś lądowała w zegarkach kieszonkowych, a potem w upowszechniających się zegarkach naręcznych. Werk powstawał w szwajcarskim Fontainemelon w ogromnej ilości i miał maksymalną na owe czasy ilość kamieni - 15. Chuchnąłem, dmuchnąłem, posmyrałem - i ocknął się, jeszcze niechętnie, kulawo, ale jednak. Jak stary wiarus na dźwięk trąbki.

Nie ryzykowałem mycia tarczy, bo mógłbym ją uszkodzić. Została na niej patyna z wielu dziesiątek lat i napis "Antimagnetic", bez jakiejkolwiek marki. Znów szwajcarski trop: zegarmistrz (albo i większy wytwórca) mógł zamówić u dostawcy gotowe mechanizmy bez logo, albo z własnym znakiem, albo tylko części, albo półprodukty części do dalszej obróbki. Podobnie z tarczami, wskazówkami, kopertami itp., które dopiero montowano razem i ew. sygnowano. Takie no-name Szwajcary, gdzie mechanizm był z jednego źródła, a każdy element z innego, są jak najbardziej typowe (zupełnie inaczej było w zegarkach sowieckich - z niewielkimi wyjątkami wszystkie elementy powstawały tam w jednej fabryce). Kropelka czegoś mocniejszego w łożyskach zdecydowanie pobudziła stuletni organizm do pracy. Kuternoga nie ma wskazówki sekundnika, może uda się to jeszcze uzupełnić jakąś protezą. Na zdjęciu mechanizmu (nieostrym, mea culpa), widać na półmostku balansu ciekawe mocowanie łożyska przez oddzielną sprężynkę. To nie jest antyszok, tylko ciekawe rozwiązanie, które trochę zadecydowało o nabyciu całości.

Miesiąc później zaniosłem sprzedawcy kilka piwek z podziękowaniem i pokazałem, co udało mi się osiągnąć - obaj ucieszyliśmy się z efektów.

Ciekawostką jest rozmiar. Na jednym ze zdjęć widać porównanie z współczesnym Casio, przy którym Dziadunio wygląda na zegarek dziecinny. Skąd taka różnica? Otóż zegarki kieszonkowe były stosunkowo duże, 40 - 50 mm średnicy. Z jednej strony większe części było łatwiej wyprodukować i zaserwisować, nawet przy małej wprawie, umiejętnościach i kiepskich narzędziach, bez szkła powiększającego. Z drugiej, zegarek o większym kole balansowym chodził dokładniej, niż tak samo wykonany ale z mniejszym kołem. W miarę udoskonalania techniki wytwórczej, rozmiary mechanizmu miniaturyzowano. Damskie, mniejsze zegarki trafiały na szyję jako zawieszki do łańcuszka. Po upowszechnieniu zegarków naręcznych, pożądane były zegarki małe, bo tak bardzo różniły się od dawnych "cebul", były bardziej finezyjne, świadczyły o nowoczesności i dobrym guście posiadacza. Trochę jak wielkość męskich genitaliów w przypadku greckich pomników - czytałem, że są raczej niewielkie dlatego, żeby była różnica w porównaniu do ogromnych barbarzyńskich zaganiaczy. Ile w tym prawdy - nie wiem.

Sto lat, Dziaduniu! Zobaczy Dziadunio, jeszcze nas Dziadunio wszystkich przeżyje....

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

13piorunów

A dziś wracamy jeszcze raz do Poljota i Szturmana, żeby móc powiedzieć: warto się targować!

Nigdy nie targowałem się przy zakupach, nie umiem tego robić, złości mnie to i wręcz krępuje. Mimo to przekonałem się w wielu sytuacjach, że warto próbować zbić cenę - i, paradoksalnie, bardzo często udaje się to zrobić. Mało tego: obie strony - kupujący i sprzedający - odbierają to pozytywnie.

Dawniejszy zakup, koło którego chodziłem prawie 3 miesiące. Poljot chronograf - cywilna, późna wersja Szturmańskiego, już noworus (tzn. wyprodukowany po rozpadzie Związku Radzieckiego). Koperta chrom, lekkie przecierki od spodu i na przyciskach, konieczne polerki. Pierwsza usłyszana cena była zasadniczo do przyjęcia, bo takie zegarki w dobrym stanie zaczynają się od 1800 zł, a sprzedający chciał o wiele mniej. Ochłonąłem, przetrawiłem, przekalkulowałem i przespałem się z tym, pytając samego siebie - czy ja go chcę i po jakie szczęście mi wydawać na to piniądz?

Przy drugim podejściu sprawdziłem, co jest w środku i wyszło kilka minusów. Ostatecznie za 2 zegarki (drugi to bardzo uczciwa Zaria) zapłaciłem mniej, niż sprzedawca chciał początkowo tylko za jeden z nich.

No i jest. Do poprawek, ale synek, to trzeba na spokojnie.

Fanatyk1piorunów

Zawsze w nowym sklepie (wiadomo że nie sieciówce) pytam o rabat dla nowego klienta, przy każdych następnych zakupach pytam już o rabat dla stałego klienta ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zapytać nic nie kosztuje, a nie pytają ci co się boją co ludzie powiedzą, że biedak musi ze zniżką bo go nie stać.

Osobistość0piorunów

@wonsz powiem tak, bo pracuję w handlu od ponad 20 lat. Zawsze jako sprzedawcę irytowało mnie nagabywanie o rabat. Jest cena, tyle trzeba zapłacić, możesz to akceptować albo nie, trudno. Jeśli chcesz kupić taniej, to przekonaj mnie, że ta obniżka ci się należy. Jednak na jednym ze szkoleń ktoś ujął to w ten sposób: jeśli nie targujesz się jako kupujący, to sprzedawca zawsze pomyśli: "mogłem dać wyższą cenę". A ty pomyślisz: "przepłaciłem, mogłem kupić taniej". Tylko negocjując zakup obaj wychodzicie z tego ze świadomością, że cena jest dokładnie taka, jak trzeba. Jednak przez lata na przeszkodzie stawała mi, jak sądzę, wrodzona wrażliwość, a wręcz nieśmiałość. Najwięcej nauczyła mnie moja żona, która targowała się o wszystko i zawsze urwała coś z ceny. Z czasem przełamałem się i zacząłem ją naśladować - faktycznie, warto.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

     

Po dłuższej przerwie wracam z moim contentem pod autorskim tagiem , zapraszam do obserwowania. Do tej pory z grubsza opowiadałem o 1 Moskiewskiej Fabryce Zegarków (1MCzZ, późniejszy "Poljot"). Trochę pogubiłem się, o czym już pisałem i co chciałbym pokazać, więc zanim pomyślę, na ile wyczerpałem temat - dziś mała ciekawostka.

Konstantin Chaikin.

https://chaykin.ru/manufacture/

Nie wczytywałem się szczegółowo, ale rzekomo jeszcze w lipcu br. ta rosyjska manufaktura produkowała zegarki. Obojętnie, czy to prawda - ciekawe rozwiązania mechanizmów, nie powiem. Natomiast z cenami to chyba troszku odlecieli. Czajkin to tzw. haute horlogerie, zegarki dla naprawdę bogatych. Może w dobie wojny działają na zasadzie: i tak nikt nie kupi, to walnijmy cenę z sufitu, będzie dobrze wyglądało - tego nie wiem. Ale modele "Łunochod", "Cinema" czy "Joker" są inne i technicznie poleciane. Żeby sami Ruscy coś takiego wymyślili? Hmmm....

Koneser1piorunów

Tagi śmierdzą wykopem 🤖
Zegarki tego typu widzę na łapie kogoś pokroju Rutkowski, chociaż on w inny rodzaj kiczu idzie.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Hydepark

38piorunów

Taki za⁎⁎⁎⁎sty zegarek sobie kiedyś z uk przywiozłem na pamiątkę, że tam mieszkałem. No i odkąd zamieszkaliśmy z babą razem to mi jęczała, żebym go wywalił, uległem i przywiozłem go do domu rodzinnego, teraz jako, że będę miał chłopoka to mu powieszę w pokoju i już nic stara nie będzie mogła powiedzieć! Nic!

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Terra incognita

13piorunów

Rekordziki.....

1. Włosy
John Reznikoff z Connecticut swoje życie poświęcił dość niezwykłemu hobby, którym jest kolekcjonowanie włosów różnych znanych osobistości. Mężczyzna zdobył włosy 115 sław z różnych okresów czasu. Reznikoff uznał swoją kolekcję za niezwykle cenną, ubezpieczył ją więc na sumę miliona dolarów. Udało mu się zdobyć m.in. włosy z głów takich osób jak Abraham Lincoln, John Kennedy, Marilyn Monroe, Albert Einstein, Napoleon, Elvis Presley czy też Charles Dickens.

2. Buty
Sonja Bata otrzymała swój własny wpis w Księdze Rekordów Guinnessa za posiadanie potężnej kolekcji butów, których to w ciągu 50 lat uzbierała 10 tysięcy par. Kobieta stworzyła nawet na terenie miasta Toronto własne muzeum , gdzie mogła pochwalić się swoimi pozyskanymi nabytkami. Wśród zakupionych par udało jej się pozyskać buty należące w przeszłości m.in. do królowej Wiktorii czy też Johna Lennona.

3. Zegarki
Fiorenzo Barindelli to wielki fan szwajcarskiego koncernu Swatch, do którego przynależą takie marki jak Omega, Longines czy Certina. Od początku działalności Swatch mężczyzna wykupił każdy model wydanego przez podmiot zegarka wliczając limitowane edycje, a także niektóre prototypy. W ten sposób od 1983 do 2000 roku zgromadził on kolekcję liczącą 3677 zegarków Swatch.

Gruba ryba

w Terra incognita

7piorunów

Sprostowanie
Zdjęcie numer 2 dołączone do wczorajszego wpisu okazało się być zupełnie innym samochodem, niestety zdjęcia najlżejszego samochodu świata nie ma nigdzie dostępnego, ogólnie moja wina, postaram się wystrzegać takich błędów w kolejnych wpisach.

Rekordziki, część kolejna

1. Stoły bilardowe
Stół bilardowy, któremu nadano nazwę "złote runo", został określony najdroższym stołem na świecie wycenianym na 100 tysięcy dolarów. Przedmiot pokryty 23-karatowym złotem jest jedyny w swoim rodzaju. Został on zaprojektowany i wykonany przez Andee i Gila Atkissonów.

2. Zegarki
Patek philippe calibre 89 to jeden z najdroższych zegarków świata. Powstał on na 150-lecie istnienia firmy Patek Philippe, która określiła go jako "najbardziej skomplikowany zegarek na świecie". Złoty zegarek waży 1,1 kilograma i posiada 1728 elementów. Pierwszy wyprodukowany egzemplarz został sprzedany w 1989 roku za 3,2 miliona dolarów.

3. Ludzkie szczątki
Najwyższa suma za ludzką czaszkę padła w Londynie w roku 1978, kiedy to Szwedzka Akademia Nauk zdecydowała się zapłacić 5,5 tysiąca funtów za czaszkę Emanuela Swedenborga, filozofa żyjącego w wieku XVIII.

Osobistość

w Hydepark

29piorunów

O zegarkach „kosmicznych” ciąg dalszy.
Ostatnio napisałem o „Starcie”, który powstał jako pierwszy w 1956 r. Wróćmy do towarzyszących mu okoliczności.

W 1955 r. Amerykanie ogłosili, ze w ramach programu „Vanguard” wystrzelą pierwszego sztucznego satelitę przeznaczonego do badań naukowych. Miało się to odbyć w Międzynarodowym Roku Geofizycznym. Związek Radziecki nie mógł być gorszy, a chciał być oczywiście lepszy: prowadzone prace nad swoim satelitą musieli przyspieszyć. A, to my odejmiemy to i to, będzie łatwiej i lżej, i wystrzelimy wcześniej niż Amerykańcy, job ich mat`. Coś pedzioł? – zaperzyli się na drugiej, lepszej półkuli. OD-CHU-DZI-CIE? Fuck, to my odchudzimy BARDZIEJ! – srrrru! poszłoooo! I z Vanguarda średnicy ok. półmetrowej, została kulka o średnicy 16-centymetrowej. No i ładnie, tylko że Ruscy mieli już bardziej zaawansowane prace nad systemem nośnym, czyli zmodyfikowanym pociskiem międzykontynentalnym R-7. Z tego względu pierwszy satelita z serii Vanguard został umieszczony na orbicie w marcu 1958 r., a o miesiąc wcześniej, ale już po udanych startach Sputnik-1 i Sputnik-2, wystrzelono z sukcesem satelitę Explorer (od 1954 r. pracował nad nim zespół Wernhera von Brauna, i to też jest ciekawa historia).

Takie były początki „kosmicznego wyścigu”.
Pierwsza Moskiewska Fabryka Zegarków upamiętniła Sputnika ("sputnik" w tłumaczeniu to "współtowarzysz podróży"), wypuszczając zegarki „Sputnik”. Były produkowane w dwóch wersjach kolorystycznych, mi bardziej podoba się czarna. Niesamowicie fajny projekt, który doczekał się reedycji w kilku postaciach. W środku tarczy jest kula ziemska (ze Związkiem Radzieckim centralnie, i to wyróżnionym na czerwono, jakże by inaczej). Indeksy godzinowe mają kształt rakiet. Na sekundniku jest czerwona kropka – Sputnik, który okrąża Ziemię. Całość w kopercie typu „krab”, chromowanej lub złoconej. W środku mechanizm ten sam co w pierwszych Kirowskich, Poljotach i Błoniach. Obecnie dość trudno dostać oryginały w znośnym stanie, a już dorwać prawidłowy sekundnik „z kropką” graniczy z cudem.

Zegarek o tej samej nazwie, ale z Czystopolskiej Fabryki (późniejszy "Wostok"), ma na tarczy (również w kilku wersjach kolorystycznych) ozdobny napis „Sputnik” i mały sekundnik w postaci tarczki z grafiką przedstawiającą Ziemię i satelitę. Podczas ruchu obrotowego sekundnika, w jego okienku odsłaniane są wskazania sekundowe. No pomysłowe.

Pluję sobie w brodę, bo podczas serwisu mojego „czarnego pana” przez nieostrożność zmyłem z jego tarczy część malunku. Był fajny zegarek z fajną patynką, a jest ….ni pies, ni wydra. Ech.

Fanatyk1piorunów
W środku tarczy jest kula ziemska (ze Związkiem Radzieckim centralnie, i to wyróżnionym na czerwono, jakże by inaczej)

@t0mek Wskazówki powinny wychodzić z Moskwy. Za Sojuza wychodziły. A tutaj to chyba z Izraela?

Osobistość1piorunów

@xniorvox uuuuuuu.....ale żeś pojechaaaaał......już wiadomo, kto stoi za WSZYSTKIM😁 Ale swoją drogą, rzeczywiście: z jednej strony Moskwa udzielała wskazówek całemu (komunistycznemu) światu, a jak przyszło do robienia zegarków, to żodyn nie miał wskazówek w Moskwie. Żodyn.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

23piorunów

Zanim przejdę do kolejnej fabryki i jej historii, jeszcze dwa słowa (i kilka wpisów) o zegarkach związanych z Kosmosem.
Jak już wspominałem, poza rywalizacją na wszystkich możliwych polach tego świata między USA i ZSRR, istniała również walka o przestrzeń kosmiczną. Lot pozaziemski, spacer w przestworzach? Człowiek na Księżycu? NAJwięcej, NAJdłużej, NAJprędzej?
Że zacytuję Igora Newerlego "Chłopca z salskich stepów":

" - Czy wiecie, pistolety, że można, naprawdę można?....
-Co można, Dymił Wanycz?
-Można, mmmda....Przekreślić przestrzeń!".
I tak to sobie, na poły romantycznie, wyobrażano i opisywano. "Przekreślić przestrzeń". Pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się tym, gdyby nie to, co stało za takim "przekreślaniem". Tymczasem w 1954 r., raptem kilka lat po zakończeniu IIWŚ, Związek Radziecki rozpoczął pracę nad R-7, międzykontynentalnym pociskiem balistycznym.

W 1954 r. zlikwidowano więzienie na lubelskim zamku. Siedział w nim, za niewywiązywanie się z tzw. obowiązkowych dostaw, mój dziadek. Mój dziesięcioletni ojciec do końca życia będzie wspominał biedę, jaka panowała na wsi w tym powojennym czasie. Kombinat w Nowej Hucie otrzymał imię Lenina i dokonał pierwszego wytopu. Dokonano oblotu MiG-19. W Stanach zaprezentowano kalkulator elektroniczny , zwodowano pierwszy okręt podwodny o napędzie atomowym, na Bikini przeprowadzono testy bomby wodorowej a w szkołach zniesiono segregację rasową. Opublikowano pierwszy tom "Władcy Pierścieni", otwarto pierwszy Burger King, przeprowadzono pierwszą udaną transplantację nerki.
A Związek Radziecki, "Imperium zła", pracował nad pociskiem międzykontynentalnym, i to była przewodnia myśl "przekreślania przestrzeni": dysponować bronią, szachującą przeciwników w drugim kącie świata.
Dwudziestoletni wówczas Gagarin wstąpił do aeroklubu i pierwszy raz pilotował samolot Jak-18, nie wiedząc, że za siedem lat spojrzy z góry i powie: "Ziemia taka niebieska"... Trzy lata po rozpoczęciu prac, w 1957 r., zmodyfikowana wersja tego pocisku wyniosła na orbitę "Sputnik", pierwszego sztucznego satelitę, rozpoczynając tym erę "wyścigów kosmicznych".

Pod koniec 1956 r. wdrożono do produkcji w 2 Moskiewskiej Fabryce Zegarków (późniejsza "Sława"), zegarek "Start". Przypuszczalnie jego nazwa nawiązuje właśnie do startu rakiety. Został opracowany na bazie mechanizmu K-26 (znanego np. z Pabiedy, Kamy, wczesnego Wostoka, pochodnego od francuskiego LIP-a, od którego zaczęła się radziecka produkcja zegarków naręcznych), do którego doszło dodatkowe łożysko na centralnej osi oraz nakrywka osi koła wychwytowego. Projekt jest bardzo prosty, czytelny i ponadczasowy. Duża koperta (36,2 mm), fazowane uszy, na tarczy nie ma niczego zbędnego, a wskazówki, jak opisują to opracowania, są w kształcie startujących rakiet (hmmmm....).

Bardzo szybko wdrożono drugą, mniejszą i o wiele gorszą wersję, w aluminiowej anodowanej kopercie, która wycierała się od samego patrzenia. Szlag trafił cały charakter zegarka. Przez cały okres produkcji, do 1962 r., produkowano go w 10 odmianach.

Zdjęcia z neta, bo moje wycieruchy są zapyziałe i czekają w kolejce do zrobienia, wiec nie straszmy czytelnika.

Zawodowiec6piorunów

Jeden z najładniejszych radzieckich.

Osobistość3piorunów

@mhu ale zauważ, że jest ładny, bo jest prosty. Tu naprawdę nie ma fajerwerków i esów - floresów, i w tym tkwi jego urok.

Fanatyk3piorunów

@mhu Ten na pierwszym zdjęciu wygląda wręcz zjawiskowo, dawno nie widziałem tak pięknego zegarka. Te wskazówki faktycznie wyglądają jak rakiety z ogniem wylotowym, wskazówka sekundowa przypomina jakiś wskaźnik nawigacyjny, wypukłe szkiełko może nawiązywać do krzywizny Ziemi, do tego jaki ładny krój cyferek.

@t0mek Całość faktycznie jest prosta, ale świetnie rozrysowana, naprawdę utalentowany projektant to robił. Zazdroszczę, że masz takie cudeńko w kolekcji.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

28piorunów

Jako mała odskocznia, chciałbym nawiązać do wpisu o ruskich automatach. Co prawda nie Poljot, ale Łucz ("Promień") z fabryki w Mińsku. Na staroćkach wpadło mi kilka sztuk zegarków, które kupiłem z myślą o znajomej. Finalnie mają trafić do niej, nikt mi nie płaci za robotę, więc ogarniam je przy minimum starań. O samym Łuczu jako fabryce będzie gdzie indziej, tutaj wrzucam tylko jako przykład metamorfozy przed/po.

Zegarek uświniony i oblepiony czymś tłustym, widać poniewierał się w jakimś pudełku i był często przenoszony - na kopercie ma mnóstwo uszkodzeń, na rantach przetarcia powłoki. Wyczyściłem mleczkiem, wypolerowałem pastą, ale zostały "dzioby". Drugie podejście: dremel + pasta diamentowa, potem wykończenie - inna pasta, kilka rodzajów ścierniwa i własne patenty. Szkło również przepolerowane papierem wodnym, 2500 i 1500 oraz pastą polerską. Tarcza delikatnie przetarta, indeksy i wskazówki wypolerowane. Koronka odkręcała się, zlikwidowałem to "Kropelką". Regulacja chodu do ok. 10 s/d. Wewnątrz jedynie wygarnąłem widoczne paprochy i kapka oliwy na kulkowe łożysko wahnika (duży plus za takie rozwiązanie).

Zegarek jest o tyle fajny, że zasadniczo jest damski, ale wielkość jest jak mniejszy męski albo młodzieżowy, taki bardziej unisex. Kształt też do rzeczy, bo wyszedł w latach 80-tych, 45 lat temu, a design ma bardzo aktualny. Mały mechanizm 1816, na 18 mm średnicy mieści kilka dużych kół i "bije" z częstotliwością 21600/h. Stosunkowo pokaźne koło balansowe jak dla tak małego mechanizmu umożliwia zachowanie dokładności wskazań. Wszystkie koła, również te w module automatu, są łożyskowane rubinami, a koło balansowe dodatkowo zabezpieczone systemem antywstrząsowym, stąd ich liczba - 21. Nowy pasek, prawdę mówiąc tak lichy, że do wymiany. No i w drogę

Fenomen12piorunów

@t0mek jak długo poleruje się twarogiem prezydenckim?

Osobistość2piorunów

@em-te to są te "patenty" o których pisałem :stuck_out_tongue_winking_eye: A tak naprawdę - kurcze, myślę sobie, WTF? O co jest pytanie i dlaczego ma tyle plusów :rolling_on_the_floor_laughing: Zupełnie nie zwróciłem uwagi na mój uniwersalny taktyczny zasobnik na zakupy, w którym jest i kuwetka do przeglądów/napraw, i przestrzeń na przechowywanie, i magazyn podręczny....dla mnie podstawowe narzędzie pracy 😁

Osobistość1piorunów

@em-te ależ bardzo mi przyjemnie. Tylko w pierwszym odruchu miałem odpowiedzieć absurdalnie "wpół do drugiej", bo nie zrozumiałem, o co chodzi 🙂 cały ja :upside_down_face:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kosmonauta

w Zegarki

29piorunów

  

Wpadła w moje łapy Mołnja z usterką "że nie działa" ;d. Po krótkich oględzinach okazało się że wypust balansu z jakiegoś powodu przeskoczył na kotwiczce wybieraka. Po poskładaniu niby działa, ale na moje oko sprężyna balansu pracuje bardzo rachitycznie. Kupę czasu nie siedziałem w mechanicznych zegarkach, nawet nie mam narzędzi (jeszcze ;p) żeby prawilnie rozebrać dziada.

Możecie ktoś rzucić okiem na nagranie z mikroskopu? https://www.youtube.com/watch?v=xTSnjfSvPP8
Tam w pierwszych klatkach widać końcówkę tej sprzężyny, wydaje mi się że powinna być przymocowana na końcu i pracować (kurczyć się i rozprężać) po całości, tam gdzie fokusuję jest martwa.

Fanatyk3piorunów

@mike-litoris wg mnie ta sprężyna jest tu mocowana.

Kosmonauta3piorunów

@myoniwy no właśnie dziwnie to wygląda. Na logikę (i pracę) wydaje się że jest tak jak mówisz, ale w takim razie po co byłby ten element obok (na niebiesko)? Z tym z czym do tej pory miałem do czynienia (a zaznaczam że czasy to zamierzchłe więc mogę bredzić) sprężyna szła jak narysowałem na zielono i była klinowana przed wysunięciem śrubką.

Czyli mamy klasykę: dwóch rabinów:D Przydałby się jakiś Mosze-zawodowiec :stuck_out_tongue_winking_eye:

Kosmonauta0piorunów

@myoniwy nie ma go na filmie, ale jest takie ramię z typową podziałką +-1.5
chyba wiem do czego zmierzasz, otworzę kopertę następnym razem to przyjrzę się czy to moje domniemane mocowanie jest od regulacji.

Osobistość1piorunów

@mike-litoris to, co pokazujesz na niebiesko, to klocek włosa balansu. Włos jest w nim osadzony, w tym przypadku powinien być włożony w otwór klocka i zaklinowany cieniusieńkim klinem. Robi się to po odkręceniu półmostka balansu, wyjęciu całego zespołu i przewróceniu całości "do góry dnem". Szkoda, że dopiero teraz trafiłem na tą społeczność, bo mógłbym pomóc wcześniej....To, co pokazał @myoniwy, to przesuwka regulatora chodu, ustala się nią, jak długi odcinek włosa pracuje, a więc przyspieszenie i opóźnienie mechanizmu.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

W końcu nie będę musiał nastawiać czasu i daty. No i pracować będą lepiej.

Gruba ryba1piorunów

@jarezz z tym korodowaniem czy gorsza praca to mit który ludzie powielają a już był kilkukrotnie obalony. Rotomat to skok na kasę zegarkofili, jedyny aspekt brak konieczności nakręcania zagarka.

Gruba ryba1piorunów

Na zagranicznych forach są na ten temat artykuły. Jeszcze bym zrozumiał jakbyś używał rotomatu do Rolexa albo Omegi, ale Vostok i Orient to sam rotomat kosztował tyle co te zegarki.

Gruba ryba0piorunów

@krokietowy nie mam jak z tym dyskutować jeśli chodzi o opinię. Ja czytałem te "losowe" i mnie przekonały.

Co do bajerów? Może tak, może nie. Kwestia gustów i finansów.

@dildo-vaggins poczytam. Co do cen to nie do końca wiesz co piszesz, przynajmniej po cenach moich zakupów . Poza tym to nie jedyne zegarki jakie mam.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Koperta rozmiarem ideolo. Tylko bransoleta do skrócenia.

GURU0piorunów

@jarezz depilator

GURU0piorunów

@bartek555 Dziwne bo w tym to oczka wydają się na tyle małe że nie powinien łapać włosów. A ten typ co ma jarezz i jemu podobne zawsze mi robiły depilację.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Mocarz

w Zegarki

17piorunów

Witajcie zegarkowe świry! Mam dla was coś co może was zainteresować!

Przedstawiam wam ręcznie malowany obraz przez moją siostrę która kocha malować i zaczyna swoją podróż z obrazami na sprzedaż. Podsunąłem jej pomysł z zegarkami więc proszę mieć na uwadze, że to jej pierwszy taki obraz. Następne będą coraz lepsze, tego jestem pewien!

Obrazy są sprzedawane pod indywidualne zamówienia i w zależności od wielkości cena będzie raczej ustalana także indywidualnie. Cena takiego obrazu waha się mniej więcej w okolicach 1500zł. W razie zainteresowania proszę o kontakt w wiadomości prywatnej w celu omówienia szczegółów 😉

Wielkość prezentowanego obrazu na zdjęciach to 100x70cm.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

0piorunów

Hejtki czy na zegarek.net są jakies kody rabatowe? legitny to sklep ogólnie?
5 rok sie czaje na zegarek i coś czuje że wreszcie się skuszę 😉
Mam już taki i stwierdzam że to jest nadzegarek. Ale bez tytanu i szafiru. Szkiełko dramat, rysuje sie od samego patrzenia dlatego sie czaję na wersje z szafirem i tytan kopertą


Osobistość0piorunów

@radek-piotr-krasny polecam Citizena. Tytan, szafir i napęd solarny. Wodoodporny 10atm. Kupilem za ok 800zl

Pokaż więcej komentarzy (7)

Mocarz

w Zegarki

3piorunów

Sprzedam zegarek marki Tudor
Model Black Bay 58 ref. 79030B
Rok 2021, stan dobry (widoczne ślady użytkowania) Bezel i szkło bez naruszeń
FULL SET - pełny komplet wraz z dowodem zakupu na terenie UK
Odbiór osobisty na terenie Śląska lub możliwość dowozu w promieniu 100km
Może znajdą się zainteresowani 🙏😀

Cena: 12000 ZŁ

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mocarz

w Zegarki

9piorunów

Co tam dziś na łapkach?

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Zegarki

4piorunów

Pszyjaciele, jesteście w stanie podzielić się se mną konkretnymi modelami rotomatów których używacie albo może wiecie że są okej?

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Zegarki

8piorunów

Dziś przyjechał nowy członek kolekcji 😍

Pokaż więcej komentarzy (4)