Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zwierzeta

GURU

w Hydepark

36piorunów

Jeżyk:grinning:

Fanatyk2piorunów
Gruba ryba1piorunów

@winiucho chciałem kupić jeża. okazuje się że to przestępstwo 😒

GURU2piorunów

@voy.Wupolska kraj to piękny kraj

Gruba ryba1piorunów

@winiucho był piękny jak miałem jeże w ogrodzie 😒

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Wiadomości Polska

29piorunów

Niemowlę wypadło z wózka po uderzeniu dzika. Sztab kryzysowy w Krakowie

W Krakowie na osiedlu Kliny dzik przewrócił wózek z rocznym dzieckiem. Według informacji policji, do ataku lochy, która przemieszczała się z młodymi po osiedlu Kliny, doszło w czwartek po południu. Dzik przewrócił wózek prowadzony przez matkę, w którym znajdowała się 13-miesięczna

GURU

w Wiadomości Świat

26piorunów

Żółw Jonathan wpisany na listę Rekordów Guinnessa

Najstarsze żyjące zwierzę, żółw olbrzymi (adabrachelys gigantea) imieniem Jonathan, został wpisany na listę Rekordów Guinnessa - przekazała w czwartek agencja UPI. Ma co najmniej 194 lata, został przywieziony z Seszeli na wyspę Świętej Heleny jako co najmniej 50-letni osobnik w 1882

GURU

w Zwierzęta

15piorunów

Wyrok ws. kobiety, która zamknęła psy w domu i pojechała na wakacje

Sąd Rejonowy w Zgierzu podjął decyzję w sprawie 22-latki, która prawie rok temu wyjechała na wakacje z miejscowości Nakielnica w gminie Aleksandrów Łódzki. Półtora roku więzienia za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Ponadto objęto ją zakazem posiadania

Gruba ryba

w Ciekawostki

55piorunów

Bogini, która pomogła w udomowieniu kotów :cat2: Zazwyczaj przyjmuje się, że w przeciwieństwie do psów koty niejako udomowiły się same – tysiące lat temu zaczęły zbliżać się do osad rolniczych, żeby uzyskać łatwy dostęp do gryzoni grasujących w zgromadzonych tam zapasach ziarna. Zmniejszając populację zagrażających zbiorom szkodników, z czasem zaskarbiły sobie wdzięczność i sympatię ludzi, którzy szybko zauważyli, że obecność kotów w osadach jest korzystna. Zaczęto więc dbać o to, żeby koty czuły się w pobliżu siedzib ludzkich dobrze i bezpiecznie, a te, które najlepiej tolerowały bliskość człowieka i były najmniej płochliwe, stały się z czasem przodkami współczesnych kotów domowych.

W starożytnym Egipcie udomowione koty były potomkami dziko żyjących kotów błotnych (Felis chaus) oraz kotów nubijskich (Felis lybica) . Badania wskazują jednak, że w procesie transformacji kota dzikiego w domowego odegrały tam rolę nie tylko buszujące w zmagazynowanym ziarnie gryzonie, ale także praktyki rytualne związane z kultem bogini Bastet.

Bastet lub Bast, przedstawiana pod postacią kota lub z kocią głową, była w starożytnym Egipcie dobroczynną boginią kojarzoną z ochroną przed złymi mocami, miłością, płodnością, muzyką, tańcem i przyjemnościami życia. W ośrodkach jej kultu popularną praktyką było utrzymywanie i rozmnażanie kotów świątynnych, które po śmierci mumifikowano, ofiarowywano bogini i całymi tysiącami chowano na specjalnych kocich cmentarzach.

Choć krzywdzenie kotów było w starożytnym Egipcie zabronione, a nawet surowo karane, koty ofiarowywane w świątyniach były często celowo zabijane w celach rytualnych – większość z nich żyła od sześciu miesięcy do roku, po czym kończyła żywot w wyniku uderzenia ciężkim przedmiotem w głowę lub poprzez skręcenie karku. Pielgrzymi bardzo chętnie kupowali kocie mumie, by później ofiarowywać je w świątyniach jako dary wotywne, można więc łatwo się domyślić, że produkowanie takich mumii i rozmnażanie kotów na dużą skalę było ważną częścią lokalnych biznesów. W niektórych mumiach nie umieszczano nawet całych kotów, ale tylko fragmenty ich ciał.

Zmumifikowane koty bywały też jednak szanowanymi domowymi ulubieńcami – chowano je z cennymi drobiazgami, pozostawiano też przy ich szczątkach miseczki z mlekiem i inne dary. Chyba najbardziej znanym staroegipskim kotem tego rodzaju była Ta-miu (co oznacza po prostu „Kotka”), ukochana kotka księcia Totmesa, najstarszego syna faraona Amenhotepa III. Ta-miu została po śmierci zmumifikowana i złożona w ozdobnym sarkofagu. Na jego przedniej ściance przedstawiono kota siedzącego przed stołem, na którym znajdują się przygotowane dla niego ofiary: chleb i piwo tradycyjnie ofiarowywane zmarłym, a także pozbawiona głowy gęś i noga wołu.

Egipski kult Bastet bardzo pomagał w utrwalaniu wizerunku kota jako obrońcy domowego spokoju i dostatku, sprawiając, że obecność kotów stawała się normą już nie tylko w osadach i na ulicach miast, ale także w przestrzeni domowej. Przedstawienia kotów zachowane w sztuce egipskiej często ukazują je, jak siedzą i jedzą pod krzesłem – praktycznie zawsze jest to krzesło, na którym zasiada kobieta, najczęściej pani domu. W niektórych przypadkach koty te mają ozdobne obróżki lub nawet kolczyk w uchu, co świadczy o tym, że niekoniecznie były to koty „pracujące” i łapiące myszy na pełen etat, ale raczej rozpieszczani domowi ulubieńcy o wysokim statusie. W co najmniej jednym przypadku przedstawiono też małego kotka na kolanach pana domu, bawiącego się skrajem jego szaty.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

GURU4piorunów

Polecę (może się nawet powtarzam) dwa filmiki. Wyłacznie Naukowy Belkot o tym jak koty odczuwają smaki, oraz Mroczne Wieki - o udomowieniu zwierząt, nie tylko kotów.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Ciekawostki

72piorunów

Jedna z najrzadszych i najdroższych ras kota domowego :cat2::moneybag: Khao manee to wywodząca się z Tajlandii rasa kota, której nazwa oznacza dosłownie „biały klejnot”. Koty te, podobnie jak koty syjamskie, koty tajskie, koraty i suphalaki, były wymieniane w nowożytnych źródłach historycznych poświęconych kotom rasowym hodowanym w pałacach władców Tajlandii.

Khao manee były początkowo znane jako khao plort, co oznacza „całkowicie biały”. Charakteryzują się krótką, gładką, całkowicie białą sierścią, różowym nosem i różowymi poduszeczkami łap, a także wyrazistymi oczami o czystym, intensywnym kolorze, które bywają porównywane do kamieni szlachetnych. U kotów tej rasy, podobnie jak u innych białych kotów, występuje niekiedy heterochromia – osobniki jednym oku błękitnym i jednym złotym są uznawane za najrzadsze i są najwyżej cenione.

Rzadkość khao manee wynika przede wszystkim z faktu, że do niedawna koty tej rasy były ściśle związane z rządzącą Tajlandią rodziną królewską i prawo zabraniało wywożenia ich poza granice kraju, przez co nie były dostępne nigdzie indziej. Zmieniło się to dopiero w ostatnich dekadach – w 1999 roku kilkanaście osobników zostało sprowadzonych do Stanów Zjednoczonych, a w roku 2004 także do Francji. Zmiana ta była podobno spowodowana obawą, że rasa może z czasem zaniknąć, a współpraca z profesjonalnymi hodowcami z innych części świata dawała jej większe szanse na przetrwanie.

Khao manee należą do pięciu ras kota domowego, które jakiś czas temu zostały oficjalnie uznane za narodowe symbole Tajlandii i elementy narodowego dziedzictwa kulturowego (pozostałe to suphalak, korat, korn ja i wichien maat, czyli kot tajski). W kraju swojego pochodzenia są wciąż łączone z rodziną królewską, są też przedstawiane jako przynoszące szczęście i dostatek – choć warto wspomnieć, że dostatek jest w pewnym sensie warunkiem posiadania khao manee. Kot tej rasy może kosztować od siedmiu do nawet jedenastu tysięcy dolarów.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

GURU6piorunów

@Apaturia Heterook, ślicznuch

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Ciekawostki

59piorunów

Najmniejszy kot Ameryki :cat2: Kodkod (Leopardus guigna), znany też jako ocelot chilijski, kot chilijski, kot górski lub güiña, to mały dziki kot dorastający do około 50 centymetrów i osiągający wagę do 2,5 kilograma. Koty te są związane z bardzo specyficznym środowiskiem południowoandyjskich lasów deszczowych strefy umiarkowanej, które rozciągają się na terytoriach południowego i środkowego Chile oraz zachodniej Argentyny.

Kodkod ma małą głowę, dość duże w stosunku do reszty ciała łapy oraz krótki, ale przy tym puszysty pręgowany ogon dorastający do około 25 centymetrów. Jego futerko ma najczęściej kolor brązowożółty lub brązowoszary z ciemnymi cętkami, choć u osobników melanistycznych może być również całkowicie czarne lub ciemnoszare z czarnymi cętkami.

Koty te są aktywne zarówno za dnia, jak i w nocy, ale zapuszczają się na bardziej otwarte tereny dopiero po zapadnięciu zmroku. Znakomicie wspinają się na drzewa, mimo to jednak wolą polować na ziemi – ich ofiary to przede wszystkim małe ptaki, gryzonie i jaszczurki. Zdarza się też, że zakradają się do zagród i kurników.

Nie do końca wiadomo, w jakim stanie jest populacja kodkodów. Postępujące wyniszczanie ich naturalnego środowiska oraz zabijanie ich przez ludzi, którzy uważają je czasem za szkodniki, stanowią najpoważniejsze zagrożenia dla tego gatunku.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

GURU3piorunów

Nie miałem pojęcia, że jest tyle kotów!

Gruba ryba1piorunów

@sireplama Prawda? Człowiek z reguły kojarzy tylko ocelota i może jeszcze parę innych małych dzikich kotów, które czasem przewijają się w internetach, a tu się okazuje, że jest ich całkiem sporo :smiley:

Fenomen4piorunów

@Apaturia Hehe Kotkot.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Zwierzęta

13piorunów

Witajcie Hejtoludki!

Po ostatnim karmieniu wiewiórek postanowiliśmy, że podniesiemy poprzeczkę.

Po krótkim zwiadzie, co gdzie i jak, wybór padł na:

https://maps.app.goo.gl/yojcPerzKbJHQdVu5

Przyciągnęła nas przede wszystkim możliwość pogłaskania Kapibary oraz innych zwierząt, takich jak:

Alpaki, Lamy, Kozy, Kucyki i Owceny i jeszcze paru innych. Wszystkich niestety nie można była miziać, ale i tak było nieźle.

Dojazd z Warszawy całkiem, całkiem - nawet dla niedzielnego kierowcy (tak, to ja).

Na miejscu zaś całkiem spory parking, co mnie ucieszyło, bo miałem już czarną wizję jak parkuję na 2137 razy.

Bilet wstępu kosztował nas 60zł x2, plus dodatkowo płatna porcja karmy (5zł x2) do karmienia zwierząt i ekstra płatny wstęp do Kapibary (15zł x2, dranie!).

Niestety nie można było karmić wszystkich zwierząt, głównie te kopytne - kozy. lamy itp.

W cenie było zaś oprowadzanie po farmie przez właściciela, który całkiem ciekawie opowiadał o mieszkańcach jego przybytku.

Chętnie odpowiadał też na pytania.

Na koniec strzeliliśmy sobie po kawce z ciastem w kawiarence, a potem w tył zwrot i do Wwy.

Są plany aby odwiedzić podobne miejsca :smiley:

Wołam @TyGrySSek , bo założę się, że Kapibary jeszcze nie klepał :grinning:

Gruba ryba2piorunów

I jeszcze wincyj

Pokaż więcej komentarzy (7)