30ohmGURU
4piorunówSiema nocna
Dołączył/a:
30ohmGURU
4piorunówSiema nocna
30ohmGURU
7piorunów@30ohm Niech mu ziemia lepką Będzin
@30ohm Ehh i już się nie dowiem z jakiego powodu miał mnie na czarno xD
30ohmGURU
16piorunów
@30ohm może prawie jak w Radiu Erywań - nie lojalny pracownik a lokalny złodziej, nie otrzymał, ale zabrał i nie pracował 21 lat, tylko został skazany na 21 lat więzienia
30ohmGURU
24piorunówFB proponuje mi AISlopowy syf wyglądający jak typowy dla prawdziwej polki prosto z mazowieckiej oblaści. Przy okazji udaje mi się manipulować treścią tylko za pomocą adresu IP. O tym może rano napisze.
Ten portal jest do zbanowania razem z tiktokiem na już w naszym kraju. Wojne informacyjną już przegraliśmy.

Po co Ty tego FB wógole używasz;) to było mode i praktyczne 15 lat temu.
@30ohm Tusk poniósł ceny w całej Europie, to niech teraz obniży. Przynajmniej w Polsce XD
30ohmGURU
17piorunów
@30ohm touching grass
30ohmGURU
30piorunówHalyna bacznosc

No cóż, trudno, niech biorą.
30ohmGURU
38piorunów
xD jak się uczyłem Linuksa to miałem minta który jeszcze był oparty na Pythonie 2.7, a ja potrzebowałem używać Pythona 3, i ta dwójka mnie wkurzała, więc zrobiłem apt remove python2
To jest poziom AI xD
@30ohm Co jest nie tak z "unattended-upgrades"? Tak pytam bo mam to odpalone na każdym VPS który stawiam dla klientów xD.
30ohmGURU
96piorunówTak trzeba żyć
#heheszki #grzyby #humorobrazkowy #czujedobrzeczlowiek

Ja to bym powiedział, że żadne AI nie byliby w stanie tego zrobić, ale może macie rację, że to fake ehhhh
Marian, czy ty mnie jeszcze kochasz?
30ohmGURU
15piorunówMam temat totalnie z kategorii #gownowpis ale samego widoku wam oszczędzę. Pod ostatnim moim wpisem na ten sam temat paru się zesrało, bo obrażam uczucie ich kundli. Chciałbym się dowiedzieć co to za rasa co potrafi czytać. Wpis usunąłem, bo dyskutować z debilem nie ma sensu. Sprowadzi dyskusje do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.
Przejdźmy zatem to sedna. Mamy regulacje dotyczące psów na łańcuchach, wymiarów kojców itd. Tylko dlaczego nikt nie zajmie się regulacjami dotyczącymi psów w blokach, niszczeń mienia, zanieczyszczeniami itd.
Poniżej macie widok który mam wchodząc do klatki. Przetrzymują tak długo psy, że te szczają w pierwszym lepszym miejscu po wyjściu na dwór, czyli pod klatką. Patodeweloperski trawnik o powierzchni 3m2 jest cały zasrany, bo nikt tego nie sprząta (to ten widok) i śmierdzi na całą okolicę. W lecie nie daje się okna otworzyć.
Ba jest nawet tak, że na parterze są wygrodzone ogródki i potrafią szczać nawet tam. Po płocie, po roślinach.
Zarządca nastawiał tabliczek i nakleił naklejki na ścianach. To są zniszczone. Debilom nawet kamery nie przeszkadzają.
Dlaczego debilom? Bo większość psiarzy to brudasy, a pies się tylko dopasował do właściciela. Tutaj mamy też takich z psieckowym niedojebaniem mózgowym, którzy uważają że ich kundel jest pępkiem świata. Was nie zapraszam do dyskusji.

Niestety, jeszcze kilka lat temu ludzie sprzątali po psach na naszym osiedlu, teraz chyba im się już nie chce. Trawniki a nawet chodnik upstrzone psim gównem. Do tego słup latarni tak obszczany, że go przeżarło i ma dziurę, odsłaniając kable. Psy puszczane luzem potrafią gonić za przechodniem, a nawet te na smyczy trzymane są na takim luzie, że bez problemu dobiegają do innych przechodniów i ich obszczekują. Nie dalej jak wczoraj miałam nieprzyjemność spotkać taką właśnie właścicielkę. Dwa psy na smyczach kilkumetrowych i siata z zakupami. Przechodziłam obok, odsuwając się jak najdalej, bo jestem ostrożna do cudzych zwierząt, ale jeden pies zaczął szczekać i biec w moją stronę. Pani próbowała go nieporadnie zebrać i co chwilę mówiła mu, że to nieładnie, ale poplątała się tylko w tych smyczach i zakupach i gdybym nie odbiegła dalej, to bez problemu pies mógłby mnie pogryźć, bo właścicielka zupełnie nad nim nie panowała.
Polacy mają ogrom psów, wyróżniamy się na tle Europy w tym względzie. Niestety, większość nie umie się nimi zająć.
Ogólnie jeżeli ktoś przetrzymuje psy w nieodpowiednich warunkach (zamknięte ciągle w małym mieszkaniu w bloku) to nie zgadniesz, ale są na to przepisy. Te same, które wskazują wymiar kojca.
Niesprzątanie po psie? WOW, na to też są przepisy, 500 zł mandatu za nieposprzątaną kupę.
30ohmGURU
79piorunówZa moment będzie znów sraka o wycieku danych pacjentów z kolejnego systemu dla przychodni. Dzisiaj nie o tym, ale o zlewaniu procedur bezpieczeństwa IT w sektorze medycznym.
Od pół roku chodzę po różnych przychodniach prywatnych albo państwowych raz z małym raz ze starszym pacjentem. Obserwuje ten dramat zwany sektorem ochrony zdrowia. Pewne rzeczy wywołują u mnie śmiech a inne zapalają czerwone lampki.
Czy jakieś wycieki mnie dziwią? Nie, za długo pracuje w IT gdzie duży procent mojej drogi zawodowej jest związany z bezpieczeństwem. Większość ma wywalone na rodo, przetwarzanie i ochronę danych.
W jednej z przychodni będąc po raz pierwszy, na start rozwaliło mnie, że proszą o płacenie gotówką a nie kartą. Terminal oczywiście jest. To już samo w sobie jest podejrzane. Czyżby komornik siedział na kontach?
Wprowadzanie danych medycznych po rejestracji w specjalnym oddzielnym pokoju, aby inni pacjenci nie słyszeli. Podejście 10/10.
Wchodzimy do gabinetu i widzę bardzo ciekawy eksponat. Lekarz na biurku ma laptopa który na oko ma tak średnio 18 lat. Skąd wiem? Sam miałem właściwie identyczny z tej samej serii lub nawet identyczny, kupiony pod koniec 2008 roku.
Wychodził on wtedy z vistą, dało się zrobić downgrade do windows xp. Windows 7 też działał., o 10 nie mam pojęcia bo komputer po tych 8 latach używania można było uznać za trupa. Mimo dość wysokiej ceny jakość wykonania była kiepska. Ten egzemplarz wyjątkowo dobrze się trzyma jak na wiek. Pewnie wklepują tylko dane do systemu. Czy tam przypudrowali wsadzając dysk ssd - nie wiem.
Największym zaskoczeniem jednak był widoczny na dole charakterystyczny niebieski pasek. Tak, w roku 2026 używają windows xp. Pozostaje mieć nadzieje, że bez dostępu do internetu. Jeśli taki dostęp jest, to gratuluje bo sami się wystawiają na wyciek danych. Wystarczy otwarcie jakiegoś maila z syfem na tym komputerze lub innym w tej samej sieci. Jestem pewny, że nie ma żadnej separacji w sieci. Big happy lan do wszystkiego.
Tutaj przechodzimy do sedna problemu. Myślenia, że skoro działa to po co zmieniać. Niestety ale czasy się zmieniły. Sprzęt może działać, ale będzie zbyt stary na oprogramowanie które jest bezpieczne. Niektórzy zapytają dlaczego nie zrobią np. #linux
po pierwsze to te gówno systemy medyczne nie działają pod innym systemem jak #windows a po drugie na ten konkretny model laptopa nie powstały nigdy sterowniki pod linux do komponentów które ma w sobie.
#cyberbezpieczenstwo #programowanie #zdrowie #programista15k

@30ohm jestem audytorem bezpieczeństwa informacji w branży medycznej i na szczęście mieszkam w uk, które cyberbezpieczeństwo traktuje bardziej poważnie i systemy są bardziej dojrzałe. Jakbym wrócił do Polski i tutaj zaczął pracować to chyba bym zawału dostał podczas pierwszego audytu xD
@30ohm kiedyś płaciliśmy gotówką za zabieg. Miesiąc później aresztowali dwóch lekarzy, jeden z nich był właścicielem przychodni. Tak mi się przypomniało
30ohmGURU
29piorunów
to trolejbus?
30ohmGURU
20piorunów
30ohmGURU
21piorunów
Przynajmniej ma małą parówę
Opie bandyto złoczyńco jeden
30ohmGURU
38piorunówTutaj naczelny hejter tego portalu. Nienawidzę współczesnego internetu i syfu który w nim jest. Od zawsze były wyłudzenia i spam, ale obecnie mamy taką ilość gówna, że po prostu nie ma sensu z pewnych stron korzystać.
O to jeden z przykładów, gdzie nawet rządzący widzą problem, tylko nie właściciele tych stron. Mamy istniejące podstawy prawne aby ten syf uwalić. Ban i tyle. Niektórzy się zesrają, że im biznes padnie. To jest właśnie istota problemu, to nie jest ich biznes tylko są zależni od jakiejś korporacji bez własnego zaplecza.

@30ohm kiedyś FB był do kontaktu z ludźmi, grupy, mesendżer zamiast GG.
Obecnie META to wylęgarnia spamu, scamu, oszustw, polaryzacji, grania na różnych emocjach, soft porno w reklamach, reels etc.
Instagram wykrzywił i oszukał społeczeństwa jak wygląda prawdziwe życie.
Facebook sieje dezinfo, polityczne pierdololo polaryzujące, wyłudza dane, obiecuje mega zyski lub inne nierealne cele.
Dla mnie osobiście FB mam tylko z powodu Messengera.
META zalana jest AI slopem na potęgę.
Trafiła mi się nawet reklama stronki porno z historyjkami, chcesz poznać jaki jest finał love story? podepnij kartę płatniczą i zapłać tylko 40 $. XDDDDDDDD
@30ohm z tym zapleczem to w punkt
30ohmGURU
13piorunówZnajomy mieszkający na granicy Szwajcarii i Francji pisze, że Francuzi jeżdżą na szwajcarskie stacje paliw bo u nich paliwa brakuje. Internet potwierdza:
https://www.reddit.com/r/worldnews/comments/1wkps0c/france_fuel_crisis_one_in_nine_service_stations/

Z artykułów wynika, że paliwa brakuje na niektórych stacjach TotalEnergie, bo firma zamroziła ceny na niskim poziomie i ludzie wykupują, żeby zaoszczędzić.
30ohmGURU
24piorunówNo siema ( ͡° ͜ʖ ͡°) #codziennebulwarywsk
Ale wy tam macie syf nad tą rzeką. Jakby mogli to też by tam bloki postawili

30ohmGURU
88piorunów
@30ohm dobra ale od moich grzybków to się odpierdolcie
30ohmGURU
19piorunówJakiś czas temu algorytm podpowiedział mi coś takiego
https://www.facebook.com/DzKBnZS
Ależ to jest zloto i jaka januszerka w komentarzach. Widać doskonale jak państwo nie działa. Dosłownie gotowy materiał dla prokuratury z art 271 kk, nie trzeba robić nic.
Ta skoda to mistrzostwo

@30ohm k⁎⁎wa pierwszy raz o czymś takim słyszę. 😛
Co trzeba mieć na⁎⁎⁎⁎ne w tej puszce w której teoretycznie powinien być mózg żeby szpachlować k⁎⁎wa klapę żeby była węższa dziura na tablicę,
ya yebe
Ale co daje krótka tablica poza tym, że chujowo wygląda? Dlaczego niektórzy tak o nie walczą?
Komentarz usunięty
@konto_na_wykop_pl pokazanie wszystkim dookola że się ma krótkie przyrodzenie
@30ohm ja tam mam duzego, ale malej tablicy i tak bym nie zalozyl, bo ktos by jeszcze pomyslal, ze mam malego a przeciez mam duzego ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@konto_na_wykop_pl Krótka tablica to cudowny przykład jak spierdolić prostą sprawę.
Problem: Jak masz import z USA lub Japonii to ich unikatowe rozmiary nie pozwalają na montaż standardowej tablicy, często kwadratowa też musi być zagięta i jest to nie-estetyczne.
Sensowne rozwiązanie: Wprowadzić nowy rozmiar identyczny z tymi z USA/JP, zastosować trochę mniejszą czcionkę, wtedy kto potrzebuje ten nie ma problemu
Rozwiązanie po Polsku: Opierdolić zwykłą blachę na pół bo przecież znajomy królika nie będzie kupował nowej prasy do wybijania nowych tablic rejestracyjnych. Wymusza to inną ilość znaków która jest bardzo kusząca dla "indywidualistów". Zostawić stary krój, zwalić cały problem na WK, SKP i policję.
@SzubiDubiDU tzn. rozumiem skąd się wzięły i do czego są przeznaczone, ale zastanawia mnie co mają w głowie ci co chcą mieć takie tablice za wszelką cenę mimo, że mogą zamontować normalną (tak jak typ w Skodzie ze zdjęcia).
@konto_na_wykop_pl chcą pokazać tym swoją wyjątkowość, że mają coś, co inni nie mają
Bez sensu, wiem
Łatwiej zapamiętać/zapisać takie blachy jak coś odwalą za to 🙂
co mają w głowie ci co chcą mieć takie tablice za wszelką cenę mimo
Jak pisałem, chcą tego "indywidualiści" co szkoda im 1000zł (teraz 3000 chyba) na indywidualną blachę, a tak mają nietypowe i łatwe do zapamiętania.
30ohmGURU
20piorunów
@30ohm twórczość wlasna
Ach te błędne wersje pakietów. Program wymaga nowszej wersji pakietu. No i okej. Instalujesz ich nowszą wersję. Uruchamiasz i program dalej się nie uruchamia z powodu konfliktu pakietów. Trzeba więc zaktualizować inny pakiet tak żeby był kompatybilny z nową wersją pierwszego pakietu. Po skończeniu aktualizacji okazuje się że ta wersja programu nie obsługuje tych wersji pakietów i trzeba pobrać nowszą wersję programu. Pobierasz nowszą wersję programu. Instalujesz ją, ale nie uruchamia się ponieważ wykryto niepoprawne wersje pakietów. Już się kończą tobie nerwy, ale nie odpuszczasz. Odinstalowujesz wszystkie biblioteki/pakiety powiązane z programem jak i sam program. Instalujesz najnowszą wersję na czysto. Uruchamiasz program i..... Cud. Uruchamia się, ale ma on zbugowany interfejs z powodu niekompatybilnego sprzętu. Już się wkurwiasz, ale dowiedziałeś się że jest coś takiego jak flatpak. Instalujesz program z flatpaka. Uruchamia się! Interfejs działa bez problemu. Ale... Wydajność jest o połowę niższa niż w natywnym programie. Idziesz to rozchodzić, wracasz do kompa, przełykasz ślinę i korzystasz z programu. Wiesz że mogło być gorzej, bo wiesz że win11 to wymysł szatana, którego nie powinno się tykać.
30ohmGURU
20piorunówCIA W MOSKWIE. SIEMONIAK W CIA. TUSK W RCB. A PAN BÓG ZNOWU MA NAS W D⁎⁎IE.
Szef CIA jedzie do Moskwy. Nie po matrioszkę, nie na pielmieni i raczej nie dlatego, że miał trochę wolnych mil do wykorzystania.
Chwilę później Siemoniak leci do CIA. Rozmowa jest „bardzo ważna”, informacja trafia do premiera, a za moment Tusk zwołuje specjalną odprawę RCB i zaczyna mówić o eskalacji, następnych tygodniach, miesiącach i możliwych działaniach dotyczących naszego terytorium.
Co Siemoniak usłyszał w CIA, nie wiem, ale spokojnie. Jeszcze chwila i będziemy wiedzieli wszyscy, bo w Polsce tajemnica państwowa ma trwałość jogurtu zostawionego w lipcu na parapecie.
Zanim dokument zdąży wystygnąć po wyjściu z drukarki, połowa Warszawy już wie, co w nim jest, a druga połowa właśnie komentuje to anonimowo w mediach.
U nas naprawdę dobrze strzeżona została chyba tylko jedna tajemnica państwowa: dlaczego Pan Bóg od kilkuset lat ma nas tak konsekwentnie w d⁎⁎ie.
Mnie bardziej od tego, co Siemoniak usłyszał w CIA, interesuje to, co już widać.
Dla mnie granica została przekroczona 16 listopada 2025 roku, kiedy wysadzono tor na trasie Warszawa–Lublin.
Wtedy skończyło się pytanie, czy można. Moim zdaniem ruscy dostali zielone światło. Nie na czołgi pod Warszawą. Na napierdalanie w Polskę poniżej progu wojny: kolej, energetyka, logistyka, łączność, cyber, sabotaż.
A potem eksperci będą trzy dni debatować, czy wysadzony tor to już atak, czy tylko wyjątkowo nerwowa awaria.
Na razie mamy głównie wynajętych wykonawców, elegancko zwanych proxy, bo „pojeb na zlecenie ruskich służb” źle wygląda w telewizji.
Tylko że proxy to przystawka. Prawdziwy problem zacznie się, gdy wejdą zawodowcy.
I moim zdaniem to nie jest perspektywa lat, tylko dni albo tygodni.
Wtedy możemy dostać pierwszy solidny wpierdol, zanim politycy zorientują się, że wojna hybrydowa przestała być panelem z kawą i ciasteczkiem.
A my zrozumiemy, że jesteśmy w d⁎⁎ie dopiero wtedy, kiedy proxy się skończy, a zaczną profesjonaliści.
I tylko polityczny debil może tego nadal nie widzieć.
Przeciwnik zadaje sobie jedno podstawowe pytanie: ile mnie to będzie kosztowało?
Jeśli odpowiedzią jest konferencja prasowa, kilka groźnych min, komunikat o „monitorowaniu sytuacji” i dwudniowa napierdalanka na X, to rachunek wychodzi wyjątkowo korzystnie.
A skoro pierwsze zamówienie było tanie, kolejne będzie większe.
Nie dlatego, że Rosjanie są jakimiś nadludźmi ze szkoły Jamesa Bonda.
Po prostu patrzą, jak reagujesz. Jeżeli naciskają klamkę i drzwi się uchylają, to nie odchodzą grzecznie do domu. Naciskają mocniej.
I dlatego obawiam się, że na początku dostaniemy niezły wpierdol.
Nie dlatego, że Polska jest bezbronna i nie dlatego, że jutro obudzimy się z rosyjskimi czołgami na Marszałkowskiej.
Dlatego, że zanim nasza klasa polityczna zorientuje się, że wojna hybrydowa nie jest panelem dyskusyjnym z identyfikatorem na smyczy, przeciwnik zdąży sprawdzić kilka następnych drzwi.
A my będziemy jeszcze debatować, czy aby na pewno ktoś nacisnął klamkę i czy komisja sejmowa powinna zebrać się we wtorek czy w środę.
Tymczasem Polska ma oczywiście ważniejsze rzeczy do roboty.
Braun będzie latał z młotkiem i prowadził politykę historyczną metodą udarową.
Macierewicz będzie ganiał z paintballem jak człowiek, któremu ktoś pomylił system bezpieczeństwa państwa z urodzinami dwunastolatka.
Reszta będzie się napierdalała o Tuska, Kaczyńskiego, Ukrainę, Niemcy, Unię, banderowców, ruskie onuce i o to, który Polak jest większym zdrajcą Polski.
Rosjanie naprawdę nie muszą nas specjalnie skłócać.
Wystarczy dać Polakowi internet i trochę czasu. Resztę zrobimy sami, bez faktury, bez delegacji i bez zwrotu kosztów.
Jeszcze będziemy z siebie dumni, że bronimy ojczyzny, wyzywając jakiegoś faceta z Radomia od sprzedajnej k⁎⁎wy, bo postawił inną flagę w zdjęciu profilowym.
Służby zrobią marsowe miny.
Ministrowie powiedzą, że „sytuacja jest monitorowana”.
Politycy ustawią się na tle pięciu flag, generał stanie obok i wszyscy będą wyglądali tak, jakby godzinę wcześniej osobiście wrócili spod Kurska.
Problem polega na tym, że większość naszych polityków zna wojnę mniej więcej tak, jak ja balet klasyczny.
Z telewizji, książek, obchodów rocznicowych i składania wieńców.
Dla nich wojna to przemówienie, rocznica, minuta ciszy i limuzyna z ochroną.
Dla zwykłego człowieka wojna zaczyna się wtedy, kiedy nagle nie działa telefon, nie ma prądu, na stacji kończy się paliwo, pociąg nie jedzie, a ty nie wiesz, czy dzieci wróciły ze szkoły.
I tego właśnie wielu ludzi nadal nie rozumie.
Jeśli kiedyś naprawdę pierdolnie, to najprawdopodobniej nie pierdolnie w Sejm, nie w ministerialny gabinet i nie w hotel, w którym śpią posłowie.
Pierdolnie tam, gdzie chodzisz ty.
Na dworcu, przy torach, na stacji benzynowej, w centrum handlowym, na moście, przy transformatorze albo obok piekarni, do której rano idziesz po kajzerki.
Dron nie pyta, na kogo głosowałeś.
Sabotażysta nie sprawdza, czy jesteś za prawicą, lewicą czy masz ich wszystkich serdecznie w d⁎⁎ie.
Odłamek nie ma konta na X i nie interesuje go, czy wczoraj wygrałeś dyskusję o Wołyniu.
A kiedy naprawdę zacznie się źle dziać, polityk będzie miał ochronę, samochód, kierowcę, wcześniejszą informację, numer telefonu do człowieka, który odbierze o trzeciej w nocy, procedurę ewakuacji i przynajmniej jakieś pojęcie, gdzie ma jechać.
Ty będziesz miał rodzinę, psa, kredyt, pół baku paliwa, dwie reklamówki zakupów i telefon, który właśnie stracił zasięg.
I wtedy nagle cała ta internetowa wojna o to, kto jest większym patriotą, okaże się warta dokładnie tyle, co używany papier toaletowy.
Najbardziej wkurwia mnie jednak coś jeszcze.
My mamy jakąś narodową słabość do pięknego przegrywania.
Jakby zwycięstwo było trochę podejrzane, a wpierdol z honorem stanowił najwyższą formę patriotyzmu.
Nam się ciągle marzy bohaterska śmierć, wielka klęska, morze zniczy, pomnik, muzeum i rocznica, przy której za osiemdziesiąt lat kolejny polityk stanie z wieńcem i powie, że „Polska pamięta”.
Czasem mam wrażenie, że w Polsce łatwiej postawić pomnik za wpierdol niż za zwycięstwo.
Jak dostaniemy po mordzie, natychmiast wiemy, co robić.
Mamy akademię, przemówienie, tablicę, rekonstrukcję, patrona szkoły i sześciu historyków tłumaczących, dlaczego klęska była moralnym zwycięstwem.
Gorzej, kiedy trzeba zrobić coś wcześniej, żeby tego wpierdolu po prostu nie dostać.
Wtedy zaczyna się komisja, konsultacje, spór kompetencyjny, pytanie o finansowanie i oczywiście najważniejsza kwestia: kto będzie przecinał wstęgę.
Bo tym krajem za często rządzą ludzie zakochani w przeszłości.
Historycy, prawnicy i zawodowi komentatorzy dawnych krzywd potrafią godzinami wyjaśniać, kto kogo zdradził w 1939, 1944 albo 1989 roku.
Wiedzą, kto powinien dostać pomnik, komu go trzeba roz⁎⁎⁎⁎⁎olić młotkiem i przy której rocznicy należy zrobić najbardziej patriotyczną minę.
Ale kiedy trzeba odpowiedzieć na proste pytanie: co zrobić jutro rano, żeby za dziesięć lat nie stawiać kolejnego pomnika ofiarom? — nagle zapada cisza.
Potrafimy wyć nad przeszłością.
Gorzej z tym, żeby nie produkować sobie przyszłości, nad którą znowu będzie można wyć.
Podobno życia nie należy brać zbyt serio, bo i tak kończy się śmiercią.
Tylko mam wrażenie, że my zrobiliśmy z tego doktrynę bezpieczeństwa narodowego.
Skoro kiedyś i tak zdechniemy, to po co się przygotowywać?
Jakoś to będzie.
NATO przyjedzie.
Amerykanie pomogą.
Europa zareaguje.
A jeśli wszystko inne zawiedzie, zostaje jeszcze Pan Bóg.
No właśnie. Pan Bóg.
Przez 123 lata zaborów najwyraźniej był na wyjątkowo długim L4.
W 1939 roku Niemcy weszli z jednej strony, Sowieci z drugiej, a żeby dowcip historii był jeszcze bardziej czarny, żołnierze Wehrmachtu mieli na klamrach napis GOTT MIT UNS — Bóg z nami.
Czyli nawet Boga nie mieliśmy wtedy na wyłączność.
W 1944 roku Warszawa płonęła, ludzie ginęli tysiącami, a jeżeli ktoś czekał na cud, to centrala najwyraźniej miała wyłączony telefon.
Potem przyszła komuna i znowu trzeba było sobie radzić głównie własnymi rękami.
Nie mam nic przeciwko wierze.
Człowiek może wierzyć, modlić się, nosić krzyż i chodzić do kościoła.
Tylko nie róbmy, k⁎⁎wa, z Pana Boga systemu obrony przeciwlotniczej.
Bo historia nie jest sprawiedliwa.
Historia ma głęboko w d⁎⁎ie nasze poczucie moralnej wyższości.
Bardzo często wygrywa nie ten, kto ma rację, tylko ten, kto ma więcej amunicji, lepsze rozpoznanie, sprawną logistykę, działającą łączność, mocniejsze służby, przygotowanych obywateli i polityków, którzy zaczynają myśleć przed katastrofą, a nie pięć minut po pierwszym wybuchu.
Może więc tym razem, zamiast szykować miejsce pod kolejny pomnik, spróbujmy dla odmiany nie dostać wpierdolu.
Nie umrzeć pięknie.
Nie przegrać honorowo.
Nie zostać kolejnym pokoleniem, o którym przyszły historyk napisze, że „mimo bohaterskiego oporu sytuacja była beznadziejna”.
Ja bym raz chciał przeczytać coś innego:
Byli przygotowani.
Przeciwnik spróbował.
Dostał po mordzie i więcej nie próbował.
To byłaby dopiero rewolucyjna polska polityka historyczna.
A jeśli ktoś nadal uważa, że jakoś to będzie, bo przecież „Szczęść Boże”, to przypomnę mniej elegancką, za to znacznie bardziej realistyczną wersję stosunków międzynarodowych:
BÓG Z NAMI. C⁎⁎J Z WAMI.
Ok, fajnie - pytanie brzmi co zrobić?
@30ohm Do pewnego momentu dobrze się czyta.
Ale od momentu:
My mamy jakąś narodową słabość do pięknego przegrywania.
To już zaczyna się odlot. O ile rant na pato-martyrologie słuszny, ale już wiązanie tym z obecnym stanem nieudolności to już za dużo jak na taki tekst.