ChougchentoAutorytet
9piorunówSkończyłem właśnie Baldur's Gate 3 i mam wrażenie, że zrobił się z jakiegoś powodu na niego niesamowity hype. W sensie mam na myśli, że taki Starfield jest jechany za byle co, tymczasem gra Lariana jest wychwalana pod niebiosa. Nie wiem jak można przymykać oko na kiepskie zakończenie (gdzie jest epilog na farmie?), słabsze wątki fabularne (Cesarz) czy romanse, które wbrew zapowiedziom wcale nie są jakieś wybitne. Ba, mam wrażenie, że są gorsze niż w Wiedźminie 3. Rozwinąłbym się rzecz jasna, ale nie chcę nikomu spojlerować. O ile faktycznie przez sporą część fabuły gra jest znakomita, tak ostatnie godziny gry to już obniżka poziomu i bardzo niesatysfakcjonującymi zakończeniem.
@Chougchento To wszystko co napisałeś to prawdo, BG słabuje w ostatnim akcie. Gra podbiła serca graczy tym, że nie było żadnych dlc, mikrotransakcji i co by nie mówić bardzo dobre dwa rozdziały. A, no i aktorzy głosowi i mimika twarzy jak dla mnie były świetne, coś czego nie mogę zdzierżyć w Starfieldzie-postacie są tak drewniane i często też paskudne, że przypominają mi się czasy Obliviona.
@Chougchento Masz do wyboru wielowątkową fabułę ze sporym replayablity, zwłaszcza jako DUrge vs. Skryima w innej farbie.
Gry Beth trzeba jechać za archaiczność i pudrowanie trupa, jakim jest ten silnik- dodawanie kilku wodotrysków graficznych magicznie nie zdjęło ekranów wczytywania.
BG3 jest czasem wypominane, że w akcie 3 część rzeczy została ucięta/skrócona i to jest po części prawda, jednak Larian jest dość znany z naprawiania takich rzeczy.
Czy Wiedźmin miał lepsze romanse? No pewno tak, tyle że tam miałeś do wyboru tylko dwie laski (plus kilka ONSów), zaś sama gra za wiele się nie musiała natrudzić przy tworzeniu fabuły, skoro wystarczyło przeczytać książki, wyciąć co nudniejsze fragmenty i masz przepis na grę. W Baldurze masz już na starcie kilka opcji, a jeszcze co najmniej dwie dochodzą jako pełnoprawni towarzysze po kilku godzinach gry i dość znaczących wyborach, które ukształtują ci potem sporo wydarzeń w dalszych częściach.
Moim zdaniem gra jest niesamowicie wielowątkowa i daje potencjał wielu różnych podejść.
Tymczasem Starfield? Fallout 4 w kosmosie na silniku morrowinda- te same bugi, te same plastusiowe twarze, te same ekrany wczytywania czasem zastąpione animacjami. Zero reakcji NPCów na twoje zachowanie, chyba że todd napisał skrypt na jakieś wydarzenie, AI jest tak generyczne że głowa boli.









