EvivalarteFenomen
11piorunówDziś post z serii #jesieniarstwo #jesieniara
Zapaliło mi w d⁎⁎ie i wzięłam starego i pognaliśmy do sklepu. Ciasto marchewkowe wjechało właśnie do pieca.
I wiecie co? Sama nie mam pojęcia co o tym myśleć. Bo lubię te wieczory z mężem, świeczkami i kocem. Gdzieś tam nawet do tego tęsknię ALE po pierwsze tego lata prawie nie było. Było kilka dni nie do życia, sporo dni zimnych i tak oto lądujemy we wrześniu. Nawet nogi w jeziorze nie zamoczyłam. A tu trzeba grzebać za swetrem.
Co roku walczę ostro że nie dam się jesieni, będę super aktywna, zero nostalgii, 100% mocy. I co? I gówno. Koło listopada, zanim jingle bells zabrzmi w moim domu, przechodzę w formę wegetatywna.
Chociaż... Czy to nie jest też jakaś część cyklu? Jakaś forma zakończenia jeszcze przed akcją święta a potem akcja ,,nowy rok, nowa ja" i zaczynamy od początku we ciulnie?
Tak czy siak, dziś kończę urlop a trochę się na nim narobiłam, to chyba należy się trochę ciasta marchewkowego? 😉
Więc cóż mogę powiedzieć, dam z siebie wszystko ale chyba chce sobie pozwolić na kawałek jesieniary.










