Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

MagnificeSpecjalista

Dołączył/a:

  • 5 wpisów
  • 106 komentarzy
  • 0 obserwujących

Fanatyk

w Rowerowy Równik

97piorunów

322 453 + 503 + 9 + 20 = 322 985

Dzień dobry się z Państwem.

Od czego by tu zacząć…?

To może tak: żyję.

Pomimo 500km szutrów, piachów, leśnych ścieżek i innych “ujebów” oraz żaru lejącego się z nieba.

Ale od początku.

Plan przejechania Mazowieckiego Gravela na koronnym dystansie 500km chodził za mną już od dawna. Dwa lata temu zrobiłem nawet pierwsze podejście, ale wtedy dużo rzeczy poszło nie tak i pokonany przez mazowieckie błota, poobijany musiałem się wycofać. Później dwie kolejne edycje jeździłem sobie przygodowo z dzieciakami na dystansie 100km. Dzieciaki jednak dorosły, odkryły, że wcale nie muszą się zgadzać na głupie pomysły ojca i powiedziały “jedź se sam!” A mnie dwa razy powtarzać nie trzeba.

Nauczony poprzednim doświadczeniem, które śmiało można nazwać porażką, tym razem postanowiłem się jednak trochę przygotować. W tym celu na jakiś tydzień przed startem zatrudniłem sobie profesjonalnego trenera. To znaczy “Czata GPT” sobie zatrudniłem. Nakarmiłem go informacjami o sobie, parametrami trasy, swoimi oczekiwaniami i po krótkiej dyskusji, po której czat doszedł do wniosku, że jednak nie uda mu się wybić tego durnego pomysłu z mojej głowy, przygotowaliśmy Plan. Plan bardzo wyraźnie (wielokrotnie i stanowczo) podkreślał, żeby przede wszystkim pilnować tętna (a nie jak na początku chciałem tempa), nawadniania i jedzenia. Uzbroiłem się zatem w żele, batoniki, izotoniki, powerbanki, rozpisałem sobie krytyczne punkty na trasie, upchnąłem wszystko w sakwę i byłem gotowy (xD) do startu.

Start o 6:05 w sobotę z rynku w Warce. W związku z tym pobudka o 3:15, szybkie (ale pożywne) śniadanko, żeby zdążyć na pociąg o 4:26. 10 km na dworzec, wiadomo - rowerem. Przecież nie będę o tak nieludzkiej godzinie budził szanownej małżonki, żeby mnie zawiozła. W ten sposób na starcie byłem z półgodzinnym zapasem.

Na rynku zaskoczył mnie kolega @Ragnarokk, który już wcześniej groził ma na hejto, że się tam zobaczymy. Dlaczego zaskoczył? Bo po tym jak przejrzałem jego posty i nie znalazłem tam żadnych treści “okołorowerowych”, za to mnóstwo treści o “grzybkach” doszedłem do wniosku, że może po prostu z nimi przesadził. Okazało się jednak, że kolega był jedną z tych osób, dzięki którym Mazowiecki Gravel w ogóle może się odbyć i jak pracowita pszczółka uwijał się w roli jednego z organizatorów. Szacun i wielkie dzięki!

No więc start. Od samego początku, trzymając się planu mojego profesjonalnego trenera, pilnowałem tętna. Wbrew pozorom nie było to takie proste - noga świeża, temperatura rano milusia, jedzie się wspaniale - to jak to tak, że mnie wyprzedzają?! Ale zacisnąłem zęby i pilnowałem, żeby serducho nie waliło szybciej niż 145-150 razy na minutę. I takim spokojnym tempem przez pierwsze godziny turlałem się przez piękne tereny w okolicach Warki, a później przez szutrowe autostrady Puszczy Kozienickiej, gdzie dopadła mnie pierwsza i jedyna awaria na trasie. Może awaria to za dużo powiedziane, bo zachowując czujność udało mi się jej uniknąć. Kto jeździ dłuższe trasy, ten wie jak denerwujące są wszelkiego rodzaju trzaski, stuki i inne niepożądane dźwięki w rowerze. Więc kiedy przez szum łańcucha, chrupot moich starych stawów i jęki zmęczenia przedarło się rytmiczne pukanie, postanowiłem się zatrzymać i sprawdzić o co może chodzić. Okazało się, że w dodatkowym uchwycie na bidony, który miałem przykręcony do siodła, poluzowały się śruby i jeszcze parę kilometrów i pewnie bym go zgubił. Niestety trzeba było rozmontować wszystko, dogrzebać się do klucza, przykręcić porządnie śrubę, zmontować wszystko z powrotem, schować klucz, po czym rozmontować wszytko jeszcze raz, ponownie dogrzebać się do klucza, przykręcić drugą śrubę, której nie dokręciłem za pierwszym razem, zmontować wszystko po raz drugi i już po 30 minutach przerwy mogłem ruszyć dalej.

I mniej więcej w tym momencie pojawił się on - upał. Nie, nie upał - piekielny żar. Temperatura przekroczyła 30 stopni i już poniżej tego progu nie spadła. A przynajmniej do późnego wieczora. Teraz oprócz kontroli tętna doszło pilnowanie regularnego nawadniania się i uzupełniania bidonów, co na trasie, która w większości prowadzi przez pola i lasy potrafi być nie lada logistycznym wyzwaniem. Zresztą stąd te dodatkowe bidony pod siodłem.

Pierwszy oficjalny pitstop był po 140 kilometrach na rynku w Zwoleniu. Mój żołądek karmiony do tej pory głównie słodkimi rogalami i żelami z dużą radością przywitał zupę gulaszową (w wersji vege, żeby nie zamulać się mięsem) i kilka herbat z cytryną i dużą ilością cukru - wiadomo w gościach słodzimy najwięcej. Na koniec szybkie chłodzenie głowy w fontannie i można jechać dalej.

O ile odcinki prowadzące przez las, schowane w cieniu, wśród świergotów ptactwa były bardzo przyjemne, o tyle te w szczerych polach dostarczały zupełnie innych atrakcji - żaru, lepiącego się do spoconego ciała kurzu i owadów wpadających we wszystkie otwory ciała. Dosłownie - we wszystkie!

Kolejny pitstop zaplanowany był na 218 kilometrze w Pętkowicach, w okolicy Bałtowa. Na 70 kilometrach dzielących te dwa punkty dwa razy musiałem uzupełniać zapasy izotoników i wody, i wlałem w siebie dwa soki pomidorowe, żeby poczuć w ustach coś innego niż cukier i muchy. Do Pętkowic dojeżdżałem z ogromną nadzieją na jakiś sensowny posiłek. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że pitstop jest lokalną imprezą, przy wiejskiej remizie, z dmuchańcami dla dzieciaków, DJem puszczającym… powiedzmy, że lokalną muzykę, a do spożycia zaoferowano nam kiełbasę z grilla i piwo. Z alkoholem. To znaczy była oczywiście woda, jakieś kruche ciasteczka, a wiejskie koła gospodyń napiekły ciast, ale wierzcie mi po 200km w upale, żrąc tylko i wyłącznie cukier w różnych postaciach i stanach skupienia, sam widok ciasta wywołuje odruch wymiotny. Po szybkim zestawieniu trasy z punktami gastronomicznymi w google maps okazało się, że powinienem zdążyć do pizzerii w Iłży oddalonej o kolejne 60 kilometrów. Jeszcze tylko szybka wizyta w toalecie, w trakcie której odkryłem, że moje spodenki faktycznie - zgodnie zresztą z zapewnieniami na stronie producenta - są idealne na wycieczki do 5h. A później zamieniają się w papier ścierny. No nic, drugich na zmianę nie zabrałem, więc od tej pory, przez (ponad) połowę trasy ratowałem się co jakiś czas kremem na obtarcia, który przezornie ze sobą zabrałem. Cierpienie zmniejszał tylko na chwilę. A ja nie jestem jak @wagabundowy i na stojąco tylu kilometrów nie pojadę, więc przez najbliższy tydzień pewnie będę chodził bez majtek…

Do Iłży dotarłem chwilę po godzinie 22:00. Zamówiłem pizzę i przebrałem się w koszulkę na noc, bo temperatura łaskawie zaczęła spadać. Niestety mam taką przypadłość, że przy takim wysiłku posiłki w formie stałej ciężko mi wchodzą, więc wmusiłem w siebie raptem 3 z 4 kawałków, popiłem dzbankiem herbaty z cytryną i dużą - a jakże - ilością cukru, po czym o 23:00 zostałem z lokalu wyproszony.

Wsiadłem na rower, i po przejechaniu kilkuset metrów troszkę mnie po posiłku zmuliło, więc stwierdziłem, że w sumie nic nie stoi na przeszkodzie żeby drzemkę, którą miałem zaplanowaną dopiero na 330km w Szydłowcu odbyć już teraz. Podjechałem pod kościół, znalazłem schowaną w cieniu ławeczkę, przypiąłem sobie rower linką do ręki, ustawiłem budzik i zamknąłem oczy. Budzik zadzwonił po piętnastu minutach więc… przestawiłem go o kolejne piętnaście. A później jeszcze raz… W ten sposób udało mi się zdrzemnąć jakieś pół godziny. Ze snu bardziej niż dźwięk budzika wyrwał mnie dźwięk terkoczącej piasty jakiegoś innego przejeżdżającego uczestnika, którego zatrzymałem w nadziei, że razem - żeby było raźniej - przejedziemy przez noc. Okazało się, że kolega ma zarezerwowany nocleg w Iłży i zaczął mnie gorąco namawiać, żeby się tam z nim zabrać, bo są miejsca i w ogóle. Przez zmęczenie i późną porę (było już po północy) w pierwszym momencie dałem się mu namówić, ale po chwili jazdy stwierdziłem, że jak położę się w miękkim łóżku, to prędko się z niego nie podniosę. Perspektywa kolejnego całego dnia w upale, z obtartymi jajkami szybko przywołała mnie do rozsądku, podziękowałem koledze i pojechałem w noc. I w las…

I to była najlepsza decyzja w tym całym porąbanym pomyśle. W nocy temperatura spadła do 14 stopni, drogi pożarowe w lasach w Górach Świętokrzyskich okazały się niewiele gorsze od asfaltów, a z podcastem w uchu nawet błyskająca na horyzoncie burza nie wydawała się taka straszna.

Następny na trasie był Szydłowiec. Szydłowiec był w moim planie niezmiernie istotny. A był istotny dlatego, że znajdowała się w nim jedyna otwarta 24h/dobę stacja benzynowa, a za nim przez kolejne 100 kilometrów, poza lasami, nie było zupełnie nic. Należało więc chwilę odpocząć, posilić się i uzupełnić zapasy. Po dojechaniu na Orlen okazało się, że:

* toaleta zamknięta, bo właśnie jest sprzątana,

* maszyna do kawy i herbaty też jest wyłączona, bo dopiero czeka na sprzątanie, przez tą samą panią co właśnie ogarnia toaletę

* piec do ciepłych posiłków jest w trybie serwisowym

* a hot-dogi wyjedli już Ci co byli ode mnie szybsi

Jedyne co pani była w stanie mi zaoferować, to hamburger podgrzany w opiekaczu. ale o drugiej w nocy, po 300km, człowiek raczej nie wybrzydza. Niestety bułka po podgrzaniu okazała się twarda jak kamień więc wyjadłem tylko ze środka mięso z ogórkiem przywalone keczupem i musztardą. Zresztą “mięso” to też nadinterpretacja, ale akurat w tym wypadku to nawet dobrze. Na szczęście w międzyczasie udrożniła się toaleta i ekspres więc mogłem zalać posiłek kolejną herbatą z cytryną i - wiadomo - dużą ilością cukru. Chwilę jeszcze posiedziałem, żeby podładować telefon i nawigację.

Jak tylko ruszyłem to zaczęło się robić jasno, bo to przecież najkrótsza noc w roku. Po podjechaniu kilku podjazdów, które na mapie wyglądały dużo groźniej niż w rzeczywistości i kilku odcinków “specjalnych”, które w rzeczywistości wyglądały dużo gorzej niż na mapie spotkałem kolegę, który jak tylko mnie zauważył zaczął gorączkowo machać. Zdecydowanie nie wyglądało to na pozdrowienie, a na prośbę o pomoc - dlatego też postanowiłem się zatrzymać. Okazało się, że kolega - na potrzeby tego tekstu nazwijmy go Adam, chociaż imię miał zupełnie inne - złapał gumę i swoją pompką uszkodził już zawór w pierwszej zapasowej dętce, więc z drugą dętką bał się ryzykować i w towarzystwie owadów czekał, aż go ktoś inną pompką poratuje. No więc poratowałem. Podarowałem mu też jedną ze swoich zapasowych dętek, żeby bidula nie jechał bez zapasu, życzyłem powodzenia i pośpiesznie ruszyłem dalej, pozwalając komarom kontynuować konsumpcję nieszczęśnika.

Tak jak wspomniałem od Szydłowca przez kolejne 100 kilometrów nie było nic. To znaczy trasa prowadziła przez jakieś mieściny, ale jako że była już niedziela i wczesnoporanne godziny to na nic ciekawego nie można było liczyć. Nawet wiejskie psy nie wykazywały zainteresowania.

I tak, przeklinając kilka razy na piachach organizatorów, dojechałem do Odrzywołu (417km) do kolejnej otwartej 24h stacji benzynowej. Tutaj na szczęście udało mi się dostać hot-doga, który przy moim oporze do stałych posiłków, wszedł zaskakująco gładko. Został popity, a jakże - herbatą i butelką soku pomarańczowego. Tutaj też dogonił mnie Adam (ten, który ma zupełnie inaczej na imię) i postanowiliśmy, że do mety pojedziemy już razem.

W towarzystwie czas mija zdecydowanie szybciej więc nawet nie wiem, kiedy minęło nam tych kolejnych kilkadziesiąt kilometrów. Wiem za to, że minęło nam na marudzeniu, narzekaniu i plotkowaniu. Mieliśmy nadzieję dojechać do mety już bez postojów, ale niestety pojawił się znowu on - upał. Nie, nie upał - piekielny żar. Temperatura znowu przekroczyła 30 stopni, a momentami zbliżała się nawet do 40. Dlatego też postanowiliśmy zatrzymać się jeszcze na chwilę na kolejnej stacji na 460km, czyli niecałe 40 km przed metą. Jeszcze nigdy bezalkoholowe piwo nie smakowało mi tak bardzo. Przy okazji odkryłem, że potrafię wypić całą półlitrową puszkę jednym haustem, ciekawych rzeczy się człowiek dowiaduje o sobie przy okazji takich przygód. Kiedy ja przyjemnie siedziałem sobie w klimatyzowanym pomieszczeniu odpisując na SMSy, Adam wyszedł dokończyć swoje napoje na zewnątrz. Kiedy po 10 minutach wyszedłem, znalazłem go - jak przystało na prawdziwego ultrasa - śpiącego na trawie przy koszu na śmieci.

Z przykrością go obudziłem i podjęliśmy ostatni już tego dnia wysiłek. Okazało się, że ten króciutki postój dał nam nowy zastrzyk energii i - jak to mawiają - poszedł ogień na tłoki. Perspektywa, zbliżającej się z każdym obrotem korby, mety spowodowała, że przestaliśmy już nawet dbać o jedzenie i poiliśmy się tylko izotonikami - po to, żeby oszukać głód i nie dostać udaru.

I tak po niecałych 32 godzinach wjechałem na metę, gdzie ku mojemu zaskoczeniu czekali na mnie z niespodzianką rodzice.

500 kilometrów, ponad doba na rowerze, hektolitry herbaty z cukrem, kilka kryzysów i dokładnie zero powodów, żeby robić to ponownie.

Do zobaczenia za rok.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (84)

Lider

w Hydepark

11piorunów

Coś mnie podeszwa lewej stopy boli więc dzisiaj nie biegam- chyba muszę buty na jakiś czas zrotować na inne.

Za to robię dodatkowo do treningu push lekki trening nóg (rir 2-4), od lipca nogi będą już raz w tygodniu bo chcę je trochę wzmocnić pod jesienne 75km biegu.

Rozciąganie teraz obowiązkowo.

Ogólnie pytanie do ultrasów. Robicie jakiś trening siłowy pod biegi? Bo wydolnościowo już dzisiaj powinienem dać radę ale do tych moich 50km chciałbym dołożyć te 25 jeszcze nie schodząc za bardzo z tempa aby celować tak w 5:50-6:00.

Realne to? Teraz na 50km miałem 4:54 h netto (plus będą dwie kupy w lesie i jedna przekąska na trasie- osobne tematy xD). Chociaż asfalt i beton na 85 procent trasy dały mi popalić- mięśniowo głównie.

#galaretkanomore #hejtokoksy

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Co Wy na to?

125piorunów

Dzień dobry, z tej strony @bojowonastawionaowca, mamy poniedziałek 1 czerwca 2026 roku, minęła 20:00, to 80. wydanie #hejtonews w tym roku, zapraszam i składam najlepsze życzenia wszystkim tutejszym dzieciom!

Świat:

* Iran ogłosił zakończenie rozejmu z USA i zapowiedział całkowitą blokadę cieśniny Ormuz. Powodem ataki Izraela w Strefie Gazy i Libanie Link

* Izraelska armia atakuje "cele terrorystyczne" w Bejrucie. Powodem wielokrotne naruszenia zawieszenia broni w Libanie Link

* UE poprze ośrodki deportacyjne poza Europą Link

* Estonia odgradza się od Rosji. Na wschodniej granicy uruchomiono nowy system wykrywania dronów Link

* Protesty w Kenii przeciwko ośrodkowi kwarantanny eboli Link

* Łukaszenka grozi Armenii. "Na Ukrainie wszystko zaczęło się tak samo" Link

* UE rozważa ograniczenia dla młodych Ukraińców w wieku poborowym Link

* Wybory prezydenckie w Kolumbii: Zwolennik Trumpa prowadzi we wstępnych wynikach po pierwszej turze. Obecny prezydent nie uznaje tych wyników Link

* Anthropic chce dać unijnej agencji do spraw cyberbezpieczeństwa dostęp do Mythosa, zaawansowanego narzędzia AI do hakowania Link

* Strajk w Portugalii: Chaos na lotniskach i odwołane loty Link

* Malta. Kolejna fabryka fajerwerków wybuchła. I co z tego? Link

* Prezydent Macron: zatrzymaliśmy kolejny rosyjski tankowiec objęty sankcjami Link

* Magyar: jeśli prezydent nie ustąpi z urzędu, znowelizujemy konstytucję Link

Polska:

* Afera korupcyjna w Poznaniu. Zatrzymane osoby to pracownicy Urzędu Miasta Poznania oraz Zarządu Dróg Miejskich. Udzielanie łapówek wiązało się z realizacją inwestycji budowlanych. Link

* Karmuszka trafiła na listę przysmaków tradycyjnych. Duma Warmii i Mazur Link

* W Szczecinie powstanie największe centrum zabiegowe dla dzieci w Polsce Link

* Nowa opcja w mObywatelu. Teraz sprawdzisz swoje powiązania w KRS z poziomu smartfona Link

* Dwa lata refundacji in vitro: programem objęto 40 tys. par. MZ zwiększa finansowanie Link

Hejto:

* @GazelkaFarelka podbija góry (a konkretnie Śnieżkę)

* @Airbag prezentuje niegospodarność w leśnictwie

* @Deykun zastanawia się nad tym ile Francja traci na pogardzie do języka angielskiego

* @Pocisk_Nuklearny za pomocą aplikacji umówił się z grupą 5 nieznajomych osób, z którą zje wspólny posiłek

* @Klamra prezentuje podziemie w produkcji tv/video

* @aarahon odpowiada na niezadane pytanie czy kabrio na bazie zwykłej osobówki jest spoko opcją na auto do jazdy na co dzień

* @JakTamCoTam podejrzewa u siebie początki demencji

* Twarogożercy podsumowują maj

Reklama ze znakiem Quality Content:

* Egzotyczny kot w dwóch wariantach: Jaguarundi (_Herpailurus yagouaroundi_), znany też jako jaguarundi amerykański lub zatokowy by @Apaturia

* Rosyjska prawda na dziś: Konstantynówka w ogniu: co ukrywają Siły Zbrojne Ukrainy? by @RedCrescent

* 3 lata praktyki stoickiej by @splash545

* Scotland's Secret Bunker by @boogie

* Największe błędy i absurdy 3 Rzeszy by @Al-3_x

* Herbata codzienna: Mingjian Ziya Hongcha 2025 by @Endrevoir

* Losowe miasto: Rzeszów by @suseu

* Newsy książkowe: Wydawnictwo Znak szykuje nowość: "Przewodnik po nocnym niebie. Mity i opowieści zapisane w gwiazdach" Annette Giesecke by @Whoresbane

* Co Wy na to? Czy dbam o swoje wewnętrzne dziecko?

Dziękuję za uwagę, to było dzisiejsze wydanie #hejtonews , do zobaczenia jutro!

#wiadomosciswiat #wiadomoscipolska #polityka

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

Pokaż więcej komentarzy (5)

Specjalista

w Hydepark

7piorunów

Hejtowicze pomóżcie, od jakiegoś czasu nie mogę korzystać z portalu przez przeglądarkę na iPhone - po minucie, dwóch następuje automatyczne przekierowanie na scammerską stronę. Próbowałem usuwać cookies, reinstalować przeglądarkę Chrome, korzystać z Safari i nic, zawsze mnie wywala z Hejto. Czy to wina mojego telefonu czy portalu?

#hejto #programowanie #problemyzhejto

Pokaż więcej komentarzy (12)

Specjalista

w Dyskusje

180piorunów

Wreszcie, po jednym z gorszych okresów w życiu udało mi się złapać trochę luzu w głowie.

Wybraliśmy się z przyjaciółmi na 4 dniowy spływ kajakowy po Warcie. Złotym pomysłem było to że zdecydowaliśmy się spróbować płynąć także w nocy.

Klimat wiosłowania w świetle księżyca, wśród rozlewających się wokół mgieł, był absolutnie magiczny. Cisza i mrok zdecydowanie podbijają wrażenia, więc jak ktoś nigdy nie próbował to zdecydowanie polecam. Zdjęcia niestety nie są w stanie tego oddać.

Łącznie stukneło 107km.

A i siema, bo chociaż czytam hejto prawie od początku istnienia, to to jest mój pierwszy wpis.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

K⁎⁎wa jestem trochę w kropce w życiu xD A mianowicie

Pracuję zdalnie, bo mieszkam w mieście 100k ludzi i nie ma tu roboty. Perspektywy mojego zatrudnienia to wyłącznie praca zdalna. Pracuję w branży IT/E-Commerce/Marketing i na tym się znam. Moje całe doświadczenie zawodowe kręci się wokół tych branż.

I teraz tak: Odczuwam wszystkie negatywne skutki home office. Nie pomaga mi też mój choleryzm, ekstrawertyzm i ADHD. Co prawda jestem handlowcem (i accountem w jednym, bo mała firma), ale spotkania mam różnie - czasem zdalnie, czasem na żywo (auto służbowe). Ale to wiecie, jedno do dwóch dziennie. I teraz moje negatywne skutki to:

1.Izolacja społeczna i poczucie samotności,
2.Rozmycie granic między życiem prywatnym a zawodowym
3.Trudności z koncentracją w domu
4.Poczucie wypalenia.

No czasem k⁎⁎wa nie mam do kogo ryja odezwać aż do weekendu, bo na siłkę też chodzę sam (kumple trenują inne sporty). Cały dzień się czuję, jakbym nie miał pozytywnych bodźców.

Mimo to, czemu nie chcę wy⁎⁎⁎ać do innego miasta pracować stacjonarnie

1.Mam tu przyjaciół, wszystkich + rodzinę, a zimą wziąłem psa, którego nie zostawię
2.Mam tu pół domu 90m2 do urządzenia, a tam musiałbym płacić 20-30 % wypłaty na wynajem kawalerki
3.To niewiele da, bo będę żyć dalej praca-dom, tyle że biuro-wynajęta klitka, a weekendami albo będę sam, albo będę kłaść hajs na paliwo na powroty do domu

I tak źle i tak nie dobrze. Na dobitkę jestem singlem, a 90 % lasek, które tu zostały, to karyny.

Generalnie co nie zrobię, to problemu się nie pozbędę. Mała liczba bodźców (zbyt mała jak na adhdowca), samotność, poczucie stagnacji życiowej....

Co mam zrobić, żeby było dobrze?

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Wiadomości Świat

40piorunów

Polacy zaatakowali policjantów w Holandii po akcji ratunkowej

Do skandalicznej sytuacji doszło w Hadze z udziałem pijanych Polaków. Po akcji ratunkowej, w czasie której wyciągnięto z wody dwóch naszych rodaków, ci zaatakowali policjantów. #emigracja #migracja #imigranci #holandia #polacyzagranica #wiadomosciswiat

Fanatyk

w Hydepark

151piorunów

jdg to jednak jest dobra pułapka. Chciałabym w końcu pojechać gdzieś na wakacje, bardzo tego potrzebuję, ale jak zaczynam liczyć, że koszty wycieczki są podwójne (bo przecież przez 2 tygodnie nie będę zarabiać) to się odechciewa.
A do tego wszystkiego jeszcze hipoteka, w lutym chciałem zmienić samochód i w kwietniu ogród zrobić.
I tak się żyje.
#zalesie #pracbaza #wakacje https://i.pinimg.com/474x/ab/3e/f7/ab3ef7edd55f70e82d0ecf99bcf84bec.jpg

Inspirator9piorunów

2012 rok ostatni raz miałem urlop. Jeszcze kiedyś 3 dni mnie nie było, ale to miałem gorączkę 39 :) Po latach, nie warto k⁎⁎wa. Teraz mam depresję, rozwód itd.

Kompan12piorunów

@rith zdołować cię bardziej? Płacisz składkę emerytalną jak osoba zatrudniona na minimalną. Emeryturę będziesz miał głodową - na tą chwilę to 3-3,5k w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego.
Tak więc zapierdalaj do upadłego a na koniec zdechniesz z głodu. Pozdrawiam :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (102)

Mistrz

w Hydepark

19piorunów

Trzy koszule mam ładne aleee nieeee musi mnie żona męczyć że na wesele mam se nową kupić.

Nie wiem czego bardziej nienawidzę koszul czy zakupów

#modameska

GURU2piorunów

@cebulaZrosolu koszule są najlepsze! Mam chyba z 10, ale część robi się już schodzona i będzie miejsce na następne xd

Lider2piorunów

@cebulaZrosolu to teraz sobie wyobraz ze ja codziennie musze do roboty w koszuli zapierdalac

Pokaż więcej komentarzy (22)

Fanatyk

w Hydepark

7piorunów

Poker > gielda. Do obu trzeba mieć łeb, nerwy, poświęcać na to czas itp. ale w pokera jak już się ma level pro to normalnie goli się leszczy z hajsu czy jest taki prezydent czy inny, nie trzeba właściwie nic śledzić tylko trzeba mieć banię i mieć żelazną psyche do tego. A finalnie i tu i tu grubasy golą leszczy, ale z moich prywatnych obserwacji wynika, że w pokerze jest to zdecydowanie prostsze.

#gownowpis

Specjalista2piorunów

@evilonep to jak z głową zacząć z pokerem, nauka statystyki i prawdopodobieństwa?

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

190piorunów

Kolejny dzień i kolejna orka na konfiarzu
Tym razem znacznie mocniejsza
https://streamable.com/y4durs

#wiadomoscipolska #bekazpisu #polityka #bekazkonfederacji

Inspirator1piorunów

@emerald_city orka konfiarza zawsze na propsie. Choc zorac konfiarza to tez znow nie jakis wielkk achievement 😛

Pokaż więcej komentarzy (48)

Osobistość

w Hydepark

42piorunów

Wczorajszy wpis ( https://www.hejto.pl/wpis/sport-rolki-chwalesie-w-ogole-to-kiedys-stwierdzilem-ze-chcialbym-na-rolkach-prz ) zgarnął sporo piorunów i @owczareknietrzymryjski zasugerował, że chętnie przeczytałby wpis na temat takiej 100km wyprawy rolkowej, no to coś naskrobię!
Zacznę może od tego skąd rolki w moim życiu - mamy w moim mieście taką ścieżkę przy obwodnicy, jeżdżąc autem często widać było tam rolkarzy. Zawsze mi się to podobało. Nadszedł taki czas w moim życiu gdzie miałem jakieś takie lekkie podłamanie i po chyba dwóch tygodniach takiego zamulania, codziennego drinkowania i wpierdzielania syfu stwierdziłem "dość Panda, od jutra się ogarniasz" - no i jak powiedziałem tak zrobiłem, następnego dnia pobudka o 5:30, o 6:00 zameldowałem się na siłowni a po 18:00, chwilę po robocie odwiedziłem miejscowy Decathlon aby zakupić swoje pierwsze rolki xD Nie wiedziałem czy szybko mi nie przejdzie, więc oczywiście zakupiłem najtańsze rolki oraz (safety first xD) kask i ochraniacze. I chwilę później zameldowałem się na wspomnianej ścieżce przy obwodnicy. Nie miałem za bardzo pojęcia jak się jeździ, ale obyło się bez mocnych upadków, jakoś to szło. Na ścieżce przy obwodnicy meldowałem się codziennie przez najbliższe 2 tygodnie aż te rolki zwyczajnie się rozsypały xD Dopiero po tym zaczynam coś o rolkach czytać w internecie no i jak w paście o latarkach dowiaduje się, że rolki z decathlonu za 149 zł nie nadają się nawet do wyjebania do śmietnika, tym bardziej jak jestem dość dużym chłopem 120kg wagi. Okazuje się, że najbliższy sensowny sklep z rolkami znajduje się w Poznaniu, więc informuje swoich pracowników, że jednego dnia mnie nie będzie bo jadę do Poznania na ważne spotkanie xD wsiadłem w pociąg i pojechałem, kupiłem i wróciłem xD
No i generalnie zacząłem wyznawać zasadę "ćpaj rolki codziennie" - jeździłem codziennie, ale na razie tylko po tej ścieżce. Poleciałem do Barcelony do powiedzmy "biura", gdzie gościu organizował właśnie rolkowanie po Barcelonie i tam zobaczyłem, że na rolkach wcale nie trzeba jeździć tylko po ścieżkach! Wracam do PL i pełen optymizmu zaczynam jeździć już nie tylko po ścieżce, ale zaczynam ubierać rolki w domu i wyjeżdżam "na miasto" - z początku z trudnościami, ale idzie coraz lepiej. Pamiętacie moje motto "ćpaj rolki codziennie"? xD no więc wpadam w lokalną grupę rolkową, która śmiga co tydzień nocami po mieście i okazuje się, że jest tam więcej takich pojebów jak ja.
No i tam właśnie dowiaduję się, że taka jedna babeczka przejechała ostatnio 100 km. No nie wiem dlaczego ale tak jakoś byłem na tym rolkowym wzroście, że stwierdziłem, że to jest mój cel, że to będzie ukoronowanie mojej rolkowej drogi xDDD
Moje rolkowanie dość mocno eskalowało, ale wiedza i doświadczenie jeszcze - w skrócie: dziś bym na "małych kółkach" tego nie powtórzył.
No więc nadeszła taka niedziela gdzie warunki pogodowe zapowiadały się dobrze, o 8:00 melduje się w miejscowości OTYŃ pod Nową Solą skąd prowadzi 30km ścieżka w jedną stronę. Jak sięgam pamięcią to wyglądało to mniej więcej tak:
1-10 km - luzik, fajny rozruch
11-20 km - kurde ciężko jakoś
21-30 km - lajcik
31-60 km - jestem królem rolek k⁎⁎wa xD
61-80 km - no jest kurde ciężko
81-95 km - JEST KURDE MOCNO CIĘŻKO
96-100 km - PIEKŁO

Zrobiłem 2 dłuższe przerwy, kilka mniejszych. Od jednych ludzi odlałem sobie trochę wody bo koło 80 km już mi jej zabrakło. Raz siedziałem sobie na murku zdyszany i zatrzymał się jakiś rowerzysta obok. Jakiś tam small talk i mówię, że oddechowo u mnie ok, ale już mi łydy siadają a on do mnie, że jemu też bo już dziś zrobił 40 km. Na to ja odpowiedziałem, że ja już mam za sobą 70 km to wyciągnął jakiegoś batona, dał mi i odjechał bez słowa xDDDD
Jakieś 5 km od startu znajduje się zabytkowy most kolejowy, lokalna atrakcja i cel wielu rowerzystów. Przez sam most tego dnia przejeżdżam kilka razy więc część ludzi, z którymi się mijałem na trasie albo z którymi gadałem widzi mnie tam podczas tego najgorszego momentu jak już wracam i zostało mi 5 km do setki. I możecie mi nie wierzyć, ale jak przejeżdżałem przez ten most to mi kilka osób zaczęło bić brawo xDDDDD ja pieprzę serio jak teraz o tym sobie przypominam to aż mi ciarki przechodzą, piękne to było. Dodało mi sił na te ostatnie 5 km.
Chwilę przed dojechaniem do auta wybija 100km, o czym informuje mnie do ucha endomondo. Dojeżdżam do tego auta, kładę się na ziemi i zaczynam się śmiać i płakać xDDDDDDD Jeszcze nie wiem, że prawdziwy płacz rozpocznie się następnego dnia gdy będę chciał wejść po schodach xD
Piękny to był dzień, piękny cel.

A moje rolkowe życie dalej? Dołączam do lokalnej drużyny hokeja na rolkach xD A grupa, z którą co tydzień jeździmy ma dużo wariatów, więc mam na koncie jazdę zimą przy -15 stopniach, albo jakieś spontaniczne pętle wokół miasta po 50 km xD Docelowo na tych rolkowych przejazdach poznaję moją obecną żonę. Więc generalnie ROLKI TO ŻYCIE, ROLKI TO NADZIEJA, ĆPAJ ROLKI CODZIENNIE!

Chciałem Wam powiedzieć o samym przejeździe, no ale nie dałoby rady bez kontekstu, wybaczcie xD

#sport #rolki #chwalesie #hobby

Osobistość1piorunów

Dobry wariat z Ciebie! 😁
Z Twojej perspektywy co takiego jest w rolkach co jara Cię bardziej niż inne sporty?

Fanatyk8piorunów

@Panda Miałem na dniach wystawiać swoje rolki na sprzedaż, które tylko zbierają kurz od kilku lat, a po przeczytaniu Twojego wpisu chyba jednak zmienię plany xD Dzięki za podzielenie się tą historią i gratuluję nie lada wyczynu! :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (22)

Twórca

w Hydepark

2piorunów

Witam wszystkich bardzo serdecznie :smiley: mam dla was dzisiaj zagadkę ! Kto zgadnie zgadnie od jakiego auta są te lampy ? Ten jest gość/gościówa 😛 proszę podać Markę, model , generację .

#motoryzacja #ppf

Gruba ryba0piorunów

Matiz

Pokaż więcej komentarzy (16)

GURU

w Hydepark

42piorunów

Kuźwa, dzisiaj już taka fota w centrum miasta by nie przeszła. 2008r.
Taaa, wiem, nie ma trigger discipline ( ‾ʖ̫‾) Ale na usprawiedliwienie dodam, że to Air Soft Gay.
Ten Polognese nie jest mój. Moje auto jest po lewej stronie kadru. Kto zgadnie, co to za gruz? (° ͜ʖ °)
#ciekawostki #niepokazujmordy #gownowpis i trochę #motoryzacja

Gruba ryba2piorunów

Legancka stylówka tu tego, a czy do kompletu była kamizelka Bomber? xP

GURU1piorunów

Acord albo inna Honda.
A zdjęcie. Chyba w Sosnowcu w centrum.

Pokaż więcej komentarzy (29)