Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

MahjongOsobistość

Dołączył/a:

  • 402 wpisów
  • 493 komentarzy
  • 7 obserwujących

Osobistość

w Filmy

70piorunów

778 + 1 = 779

Tytuł: Ghost in the Shell

Rok produkcji: 1995

Kategoria: Sci-Fi / Anime

Reżyseria: Mamoru Oshii

Czas trwania: 1h 22m

Ocena: 10/10

Film, który odpowiada na filozoficzne pytania tym, że nie ma na to odpowiedzi. Niestety, pozostajemy w sferze domysłów. Taki nasz los.

Major Motoko to agentka Sekcji 9. Sekcja otrzymuje zadanie specjalne - schwytanie hakera Władcy Marionetek.

Oczywiście fabuła jest o wiele bardziej skomplikowana niż to co powyżej, na początku mamy politykę świata przyszłości, ale najważniejsze jest jedno - ludzie, którzy przeszli cybernetyczne modyfikacje, muszą wykonywać misje, inaczej czeka ich ponury los. Nie będą serwisowani.

Motoko szuka przede wszystkim życia. Czuje, że nie jest już człowiekiem, wątpi w jakikolwiek ludzki czynnik, chociaż przecież powinna mieć jeszcze mózg jako jedyny organ. Ale czy na pewno? Poszukiwania człowieczeństwa okazują się jednak bezowocne, przynajmniej tak to przyjmuje Motoko.

Jak można zastanawiać się nad człowieczeństwem, skoro sama definicja życia została wywrócona? Duch w skorupie może zostać z łatwością zhakowany i nagle wspomnienia okazują się złudą.

Może dlatego Motoko zgadza się na deal z Władcą Marionetek, bo przecież jeden wuj? A zyskać w zamian można wiele.

To opowieść o poszukiwaniu człowieczeństwa, które ostateczne doprowadzają do porzucenia takowego.

Sam film to bajka, w sensie, nie że animowany, ale bajka w sensie akcji i realizacji. Wspaniała muzyka Kawai, świetne pokazane miasto, futuryzm wylewa się niczym z Blade Runnera.

Scena walki z czołgiem to po prostu czyste 10/10 - niesamowite ujęcia, widać skąd Wachowskie rodzeństwo czerpało inspirację (Matrix powstał w 1999 roku).

Pamiętam, że swego czasu oglądałam ten film bardzo często, snując domysły, analizując wypowiedzi, szukając sensu - rozpisując w notatkach filozoficzne dywagacje.

Tym razem podeszłam nieco okiem kinomana - szukając perełek realizacyjnych. I tego to anime mi dostarczyło w stu procentach. Sztos.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Filmy

16piorunów

769 + 1 = 770

Tytuł: Mózg

Rok produkcji: 1988

Kategoria: Horror

Reżyseria: Ed Hunt

Czas trwania: 1h 34m

Ocena: 3/10

To wspaniałe dzieło filmowe dla mózgowców. Oh wait, raczej nie.

Ogromny, bestialski mózg, hipnotyzuje ludzi przez program telewizyjny. W szranki staje niezbyt ogarnięty, napompowany hormonami nastoletni oskarek lat 80. Jim Majelewski.

Urgh, dla miłośników horroru wszelakiego oraz fanów ery VHS. Reszta może sobie darować.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#kinozmahjongiem

Pokaż więcej komentarzy (3)

Koneser

w Hydepark

87piorunów

#zwiazki #rodzina #seks #zdrowie #psychologia #anonimowehejtowyznania

Hej! Dziś rano żona mi powiedziała, po dwóch dniach obrażania się na mnie, że nie szanuję jej czasu!

Wiecie jak to owe 'nieszanowanie' wyglądało? Dwa dni temu, gdy ja malowałem naszą sypialnię, ona musiała iść ululać bobasa a przecież ja to mogłem zrobić bo ona chciała sobie poćwiczyć. Rozumiecie? Od miesiąca popołudniami i weekendami robię remont (salon, kuchnia, klatka schodowa, sypialnia), oczywiście z krótkimi przerwami na wyjazdy z nią na zakupy i inne mało ważne rzeczy, śpię na w uj niewygodnej kanapie, jestem niewyspany, wszystko mnie napierała...a ta mi powie, że nie szanuję jej czasu.

Pytanie do was - iść w tą zaczepkę i coś (co?) jej odpowiedzieć czy poczekać aż jej minie okres? (ง ͠° ͟ل͜ ͡°)

PS. Dodam, że jeszcze w niedzielę po południu siedzieliśmy na tarasie pod kocem i mówiła, że dobrze nam tu ¯\\_(ツ)_/¯

Pokaż więcej komentarzy (79)

Mocarz

w Filmy

21piorunów

764 + 1 = 765

Tytuł: Thelma i Louise

Rok produkcji: 1991

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Ridley Scott

Czas trwania: 2h 9m

Ocena: 7/10

Psiapsie Thelma i Louise wyjeżdżają na weekend za miasto. Planowana spokojna wycieczka zamienia się w dramatyczną ucieczkę przed policyjnym pościgiem po tym, jak Louise zabija w afekcie faceta, który próbował zgwałcić jej przyjaciółkę.

Mam wrażenie, że jest to najbardziej mylnie zinterpretowany film ever. Komentarze dotyczące _Thelmy i Louise_ w necie pełne są tekstów o tym, jaka to apoteoza wolności i pochwała feminizmu. Plażo proszę, jaka apoteoza wolności, kiedy wyprawa protagonistek przez Stany to ucieczka przed policją? Jaka to pochwała feminizmu, skoro dramatu obu pań nie byłoby, gdyby nie ujemne IQ Thelmy? (Film, który wrzuciłam wczoraj, czyli _Erin Brockovich_, ma o wiele lepsze feministyczne przesłanie)

Niedostatki fabuły rekompensuje nostalgiczny klimat "dzikiej Ameryki". I, dla pań, tyłek młodego Brada Pitta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Film dostępny na vider, podzielony na dwie części.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

Pokaż więcej komentarzy (6)

Specjalista

w Dyskusje

13piorunów

748 + 1 = 749

Tytuł: Slacker

Rok produkcji: 1990

Kategoria: Dramat / Komedia

Reżyseria: Richard Linklater

Czas trwania: 1h 37min

Ocena: 10/10

Lato. Dallas. Lata 90. Kamera śledzi słowotok młodego chłopaka, który opowiada taksówkarzowi o swoim śnie. Z każdą chwilą przeskakuje do kolejnych tematów, podążając za każdą myślą, jaka przychodzi mu do głowy. Po kilku minutach taksówkarz wysadza go na ulicy, a kamera bez wahania znajduje nowego bohatera. Po minucie lub dwóch znów zmienia obiekt zainteresowania. Tak przez resztę filmu.

Dzięki magii montażu i subtelnym przeskokom między postaciami doświadczamy dnia z życia Ameryki lat 90. Spotykamy studentów, anarchistów, fanów teorii spiskowych czy bezrobotnych intelektualistów. Każdy wnosi perspektywę, estetykę, zmienia ton.

Nie ma tu klasycznej fabuły, ale film drapie głęboko, wprawił mnie w nostalgiczny nastrój przez resztę dnia. Jesteśmy obok, czujemy się częścią tego świata, świata który już nie powróci. To jest doświadczenie które mogę każdemu polecić.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmy

Pokaż więcej komentarzy (2)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

37piorunów

328 997 + 7 + 3 + 3 + 2 + 3 + 7 + 5 + 122 = 329 149

Co zrobić jak chcesz iść na rower, ale równocześnie nie chcesz zrobić sobie z mózgu kaszanki z jajecznicą? Niewiele, chyba że pójdziesz na rower zimą. Do zimy jednak jeszcze dość daleko, a że nie chcieliśmy czekać to po burzliwej burzy mózgów wpadliśmy na pomysł, że pojeździć pójdziemy głuchą nocą.

Pętelka, jaką zaplanowała @vvitch prowadziła przez kilka urokliwych zakątków regionu, z czego zdecydowanie najciekawszym i najładniejszym była droga pomiędzy morzem (mamy jedno więc wiadomo o jakim mówię) a jeziorem, którego nazwy nie pamiętam, a wrodzone lenistwo nie pozwala mi sprawdzić bo musiałbym włączyć jakieś mapy. Dość powiedzieć że jezioro o którym mowa, znajduje się gdzieś w prawo od Darłowa i w lewo od Jarosławca. W górę od Wałbrzycha.

W podziwianiu widoków lekko przeszkadzała panująca wokół ciemność rozświetlana lekko lampkami przezornie przez nas zabranymi. Ciemność rozdzierała również szarówka północno-wschodniego nieba upatrzonego obłokami srebrzystymi. Spotkaliśmy kilka egzemplarzy dzikiej zwierzyny, w postaci lisów, bliżej nieokreślonych bestii buszujących w krzakach przy drodze i jakiegoś typa urządzające go sobie piknik na środku drogi dla rowerów (piknik dość skromny bo składający się ze szluga i piwa, ale zawsze coś).

Na Orlenie w Sławnie zrobiliśmy krótką pauzę na kawę i bułkę z serem, napawając się natchnionymi dialogami stojącej opodal młodzieży, która zasób słów miała równie bogaty jak bogaty w rozum jest mózg konfederaty. Głównie to sylabizowali i chrumkali coś niezrozumiale podlewając to co rusz k⁎⁎wą lub innym c⁎⁎⁎em wyjętym bez skrępowania z zanadrza.

Ze Sławna wróciliśmy starą DK wjeżdżając po drodze w przepiękne jezioro utkane z porannej mgły muskanej przez promienie wschodzącego daleko na wschodzie rozgrzanego atomowego armageddonu, który kolejne dwa dni uczynił dość mizernymi.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (16)

Osobistość

w Rowerowy Równik

41piorunów

328 366 + 68 = 328 434

Celem dziś było dobić do 1000 km w czerwcu i udało się! To mój osobisty rekord i cieszę się, że co roku idzie mi lepiej i mimo peselu forma tylko rośnie.

Trochę lasem, ładne mamy szutry na Pomorzu - takie idealne pod kolarkę też. No i zaliczony klif w Poddąbiu.

W lipcu raczej nie pobije, ale ucieszę się jak przejadę chociaż z 500 km - bo urlopy i inne sprawy. Ale, że ten czerwiec mi się udało to jestem mega happy! :smiley:

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Bushcraft & Survival

38piorunów

Żyję :slightly_smiling_face: Było nas 4 i ruszyliśmy pod granicę z Białorusią do miejscowości Kuźnica. Miejscówka ta nie jest przypadkowa, bo dysponowaliśmy tam prywatnym lasem, gdzie nie ma żadnych zakazów Lasów Państwowych.

Szybko nadmienię, że nocować można, ale jest zakaz pozyskiwania drewna, a palić ogień można tylko w miejscu wyznaczonym - tj. w miejscu z infrastrukturą.

Nas interesowała dzicz.

Z Kuźnicy miało być 6 km piechotą do tego konkretnego lasu. Nie znaleźliśmy wejścia, więc zrobiliśmy 10 km. Tak - w tym upale :slightly_smiling_face: Ale na szczęście było sporo cienia. Doszliśmy do lasu drugim wejściem okrężną drogą. Tam skończył się upał.

Po dotarciu wytypowaliśmy fajną mini-polanę ze sporym drzewem po środku. Wybudowaliśmy dwa szałasy, bomę, z kamieni okrąg pod ognisko. Przygotowaliśmy drewna na całą noc. Wykopaliśmy też kibel w razie, gdyby kogoś pogoniło na dwójkę.

Po zbudowaniu bazy, zjedliśmy kolację (dotarliśmy do lasu o 16, skończyliśmy robotę o 18). Następnie od 20 do 23 zaczęliśmy Męski krąg. Każdy powiedział coś o sobie (znaliśmy się ale nie aż tak szczegółowo, by wiedzieć więcej niż podstawy). Potem każdy powiedział co wnosi do lasu, a co zostawił za sobą. Następnie każdy po kolei odpowiadał na 3 głebokie pytania o swoje życie. Wtedy szybko wyszło, że mamy podobne doświadczenia i to nie przypadek, że jesteśmy razem w tym lesie.

Od północy do czwartej zaczęliśmy nocne warty po 2 godziny na parę. To był też czas na dodatkowe rozmowy przy ogniu, a nawet kawce.

O 4 rano zaczęliśmy się pakować, rozebraliśmy szałasy i bomę, a ognisko zalaliśmy wodą z 5-litrowego baniaka, którą przytachaliśmy z Kuźnicy. Potem zasypaliśmy pozostałości piachem.

Ruszyliśmy w drogę powrotną - tą drogą, której nie znaleźliśmy wejścia. Nic dziwnego, była konkretnie zarośnięta. Powrót 6 km trwał lekko ponad godzinkę. Potem jeszcze powrót pociągiem.

Wyprawa mega, ale dlatego, że z dobrą ekipą.

#bushcraft #mikroprzygoda

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Filmy

19piorunów

737 + 1 = 738

Tytuł: Shaft

Rok produkcji: 1971

Kategoria: Kryminał

Reżyseria: Gordon Parks

Czas trwania: 1h 40min

Ocena: 7/10

Czarnoskóry detektyw otrzymuje zlecenie odnalezienia porwanej córki wpływowego gangstera.

Richard Roundtree całkiem nieźle zagrał choć trochę brakuje mu do Poitier'a

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Rowerowy Równik

34piorunów

325 245 + 60 = 325 305

Szkoda, że nie wytrzymałam i nie wyjechałam przed 19, jednak więcej bym wracała już w przyjemnej pogodzie, światełka mam, końcowe fragmenty to ścieżka, no ale nie wytrzymałam - musiałam wcześniej wyjechać i cześć!

Upał doskwierał na początku - już miałam zawracać ale polanie czapki i twarzy wodą pomogło i gdy dotarłam już blisko morza i wiedziałam, że teraz czeka mnie kilkanaście km w cieniu to szkoda było odpuszczać. Potem już był luz.

Ostatecznie gorszym utrapieniem niż pogoda okazali się kierowcy - co drugi z udarem chyba jechał... Odetchnęłam gdy nie musiałam już jechać z nimi drogą - na żyletki mijali, jechali na czołówki byle mnie wyminąć, no czyste pojeby. Odetchnęłam gdy znów trasa zjechała na ścieżkę.

Ostatnie kilometry cudo, zachód słońca, już chłodniej, milutko się wracało.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Rowerowy Równik

32piorunów

325 026 + 67 = 325 093

Piątek, popołudnie. Kto wie czy to nie ostatnia jazda w najbliższych dniach, bo chyba raczej wyjazd w taki upał nie jest najlepszym pomysłem?

Chociaż mam przez to doła, że nie pojeżdżę. Może mogłabym chociaż do lasu? Ale tam znów zje mnie robactwo. Ech.

Ale wczoraj było ok, pojechaliśmy na północ, tam kilka stopni mniej i dało radę normalnie jechać. Widziałam zająca i małą sarenkę. Za to rowerzystów tyle co kot napłakał, mimo że jechaliśmy kawałek R10.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

56piorunów

#hejtolineanyway
Dziękuję za wszystkie oddane głosy. Pewnie wygrałem tylko dlatego, że szybciej napisałem komentarz. Pozostałe odpowiedzi były imho lepsze. Pozdrawiam wszystkich i nie przedłużając lecimy z pytaniem.

Co można powiedzieć w cukierni, ale nie wypada na pogrzebie babci?

Osobistość2piorunów

Oooo z nadzieniem karpatkowym

Pokaż więcej komentarzy (45)

Osobistość

w Filmy

17piorunów

729 + 1 = 730

Tytuł: Łowca śmierci 3: Deathstalker i wojownicy z piekieł

Rok produkcji: 1988

Kategoria: Fantasy

Reżyseria: Alfonso Corona

Czas trwania: 1h 26m

Ocena: 5+/10

Kolejne przygody flirciarza, wojownika, najemnika, kobieciarza, spryciarza, mistrza miecza, aroganckiego lecz uroczego gnojka Deathstalkera.

Tym razem Stoker bla bla bla czyli księżniczki, seksy, magiczne kamienie, złol co wygląda jak Gargamel i martwi wojownicy (z piekieł jak w tytule).

Standardowa sesja RPG, tyle że Stoker co chwilę uwija się z laskami, jak nie jedna to druga i tak dalej, może to wykracza nieco poza typowe fantasy, ale dodaje charakterystyki Stokerowi.

Ogólnie im dalej w las z tą serią tym lepiej - poczynając od kompletnie topornego i pełnego przemocowego seksu pierwszego Deathstalkera.

Kto wie, może jeszcze kilka części i Stoker będzie w wielkim poświęceniu niósł pierścień do Mordoru, tylko po drodze wyrucha kilka elfek i jakąś księżniczkę z Rohanu.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Mocarz0piorunów

@Mahjong

> złol co wygląda jak Gargamel

Tylko który, ten ze Smerfów czy z YouTube? xD

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Filmy

23piorunów

724 + 1 = 725

Tytuł: Bugonia

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat / Akcja

Reżyseria: Yórgos Lánthimos

Czas trwania: 1h 58m

Ocena: 9/10

Chciałabym napisać coś mądrego o tym filmie, ale jestem wyzuta z sił umysłowych niestety. Najwyżej jak mnie kiedyś wena kopnie w mózgownicę to zrobię osoby wpis.

Ale na pewno był to jeden z lepszych filmów (dla mnie przynajmniej) Lanthimosa. Podobało mi się prawie wszystko - próg wejścia, aktorstwo i realizacja. Sam pomysł sięgający dalej poza teorie spiskowe, wgłąb tego, jak dziś wygląda świat i co my znaczymy - to już naprawdę sporo, więc skoro dołożyć do tego świetną realizację, to ciężko ocenić ten film inaczej.

W każdym razie mnie bardziej śmieszny idea, że nasz los niewiele różni się od losu małomózgowych dinozaurów i wystarczy przesunięcie wajchy w drugą stronę.

Wynoszenie samowyższości ludzi nad resztą świata to po prostu kosmiczny prank. Everytime.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość4piorunów

To jest za⁎⁎⁎⁎sty film. Jeden z niewielu który w ostatnim czasie zapadł mi w pamięć.

Tytan0piorunów

Poza dobrym zakończeniem, to film przeciągnięty na siłę

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Filmy

21piorunów

723 + 1 = 724

Tytuł: Miasteczko Pleasantville

Rok produkcji: 1998

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Gary Ross

Czas trwania: 2h 4m

Ocena: 8/10

Mam mocny sentyment do tego filmu, więc gdy zauważyłam, że jest dostępny na vodach postanowiłam po latach zrobić rewatch.

David i jego siostra przenoszą się z lat 90. do lat 50., w których dzieje się akcja ulubionego serialu Davida. Na początku chłopakowi wydaje się, że trzeba dążyć razem ze schematami, ale niesforna siostra wprowadza swoje reguły i nagle czarno-biały świat zaczyna się koloryzować.

To dość lekka rekonstrukcja rasizmu społecznego USA, ale na tyle wyrazista i strawnie poddana, że ciężko nie ulec jej urokowi.

Oto utopia konserwatystów, gdzie wszystko działa tak samo i musi działać tak samo, ponieważ każda zmiana zmienia świat - wystarczy, że głowa rodziny nie dostanie kolacji po powrocie z pracy i nagle nie wiadomo co się stało. Po ulicach biegają "kolorowe" dzieciaki, a strażacy muszą gasić prawdziwy pożar zamiast ratować kota z drzewa.

To deprymuje społeczność Pleasantville, ale wielu z nich odnajduje się w nowym świecie zmian - jak na przykład matka serialowego Buda, a teraz Davida z lat 90., który zajął jego miejsce. Nowa rzeczywistość polaryzuje wciąż czarno-białych, ale szybko zdemaskowani nie mają szans przez szaleńczymi zmianami ogarniającymi zastały jeszcze niedawno w jednej pozie świat.

W gruncie rzeczy ten społeczny rasizm, który w latach 50. toczył USA segregacją rasową, został wykorzystany jako odniesienie do zmian, którym żaden człowiek nie może się przeciwstawić.

Jedyne co nam pozostaje to z wypiętą piersią oczekiwać czegoś dobrego, lepszego. Bo świat i tak się zmieni, a my, nawet jeśli zamkniemy się w nuklearności, która nam odpowiadał i tak dostaniemy od tych zmian w pysk. Lepiej iść z wiatrem, niż pod wiatr, to są czyste prawa fizyki i logiki.

Oczywiście wg tego filmu akceptacja zmienności jest dobra, moim zdaniem nie jest ani dobra ani zła, po prostu jest nieunikniona zmienność, a nasza akceptacja może być "pleasentville" - możemy próbować rysować świat na szaro, chociaż wszystko dookoła jest już kolorowe.

Ważne, by wiedzieć, że film tak to chce przedstawić - i bawić się razem z bohaterami, czuć ich odmienność, którą odkrywają. Prościej się nie da, a przynajmniej unikamy brutalnej przemocy, która zazwyczaj towarzyszy takim buntom wobec zmienności świata - tutaj to zaledwie wybicie kolorowej szyby.

Tak naprawdę wniesienie kolorowej zmienności w Pleasantville dalej pozostawia nas w Pleasantville, bo jest... pleasant. Tylko już trochę inaczej "pleasant".

Miło było zobaczyć młodziutkich Tobey Maguire i Reese Whiterspoon znowu.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Autorytet1piorunów

Pleasantville nie jest filmem bezpośrednio o rasizmie, ale można go w ten sposób interpretować na poziomie metaforycznym.

W centrum fabuły jest czarno-biały świat, który stopniowo zaczyna nabierać kolorów, gdy bohaterowie zaczynają się „budzić” emocjonalnie, społecznie i intelektualnie. Ta przemiana symbolizuje przede wszystkim wychodzenie z konformizmu, kontroli i narzuconych ról społecznych.

Elementy, które sprawiają, że pojawia się skojarzenie z rasizmem:
„Czarno-biali” mieszkańcy reprezentują sztywne zasady i wymuszoną jednorodność
Osoby „kolorowe” są traktowane jako zagrożenie dla porządku i są wykluczane
Społeczność reaguje na odmienność segregacją i kontrolą zachowań.

Nie jest to jednak film o rasizmie w sensie historycznym czy dosłownym. Raczej używa szerokiej metafory systemu kontroli społecznej i tłumienia indywidualności.

Najtrafniejsze odczytanie:
- główny temat: konformizm kontra indywidualność.

- Tematy poboczne: cenzura, represja seksualna, „przebudzenie” społeczne.

- Warstwa interpretacyjna: alegoria wszelkich form segregacji i wykluczenia, które mogą obejmować również rasę, płeć czy ideologię.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Rowerowy Równik

54piorunów

322 062 + 72 + 100 + 63 = 322 297

Weekendowe wyjazdy.

W piątek zaraz po robocie do lasu - strasznie było parno, mimo że słońca zero, bo zachmurzenie. Owady dobijały, ale ogólnie fajnie bardzo.

W sobotę nie miałam planu, byle więcej niż 60 km, ale ups, wyszła stówka. Kolarką jednak łatwiej robić takie dystanse, do tego był wiaterek. Z raz może trochę się oblałam wodą by sobie ulżyć w upale, ale bez większych problemów leciałam - w środku trasy przerwa na batona, żelki i zimne cytrynowe bezalko pifko. nad jeziorem.

W niedziele też kolarką i kumulacja - upał i zmęczenie tymi dwoma poprzednimi dnami, ale najbardziej mnie wykończyła droga Sławno-Sławsko-Staniewicie. Ostatni raz tam jechałam parę lat temu i nie wiem czemu miałam w myślach, że pewnie już jest wyremontowana. Ale nie była - gdy dotarłam do Staniewic to zeszło ze mnie powietrze, ale krótki postój na uzupełnienie wody i żarło dał mi siły na powrót.

Wychodzi na to, że na mnie taka pogoda nie działa demotywująco - wprost przeciwnie. Zawsze byłam tolerancyjna wobec upałów.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU1piorunów

ja prdl, z takim małym kółkiem z przodu 60km, nogi w kolanach by mi poodpadały

Pokaż więcej komentarzy (5)