Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

MordiOsobistość

Dołączył/a:

  • 163 wpisów
  • 384 komentarzy
  • 13 obserwujących

Osobistość

w Rowerowy Równik

10piorunów

375 249 + 19 + 220 + 3 = 375 491

Zapraszam Państwa na niezbyt krótką, ale też niezbyt obszerną relację z ostatniego mojego oraz @vvitch wypadu po gminy w tą nieco gorszą część wschodnich Niemiec, czyli w szereg miejsc nieco już obumarłych, zwanych gdzieś dalej województwem zachodniopomorskim*. Dla tych z Państwa, którym czytanie nieco dłuższych i (być może) nieco bardziej zawiłych tekstów przysparza pewne trudności nie przygotowałem wersji skróconej.

Poranek był, delikatnie mówiąc, deszczowy, ale w najmniejszym nawet stopniu nas to nie zniechęciło. Wszak nie jesteśmy z cukru, choć obydwoje jesteśmy słodcy jak słony karmel. A kiedy już z sukcesem wytarabaniliśmy się z domu i rozpoczęliśmy z mozołem mozolną podróż na dworzec pozostający od dłuższego czasu w chwilowej ruinie, nie padało już niemal wcale. Tylko z kałuż zalegających na jezdni tu i ówdzie atakowani byliśmy brudnymi kroplami schnącego deszczu.

Podróż, dzięki uprzejmości PKP Intercity przebiegła nam w miłej i spokojnej atmosferze. Pociąg jechał, my zaś, zapakowawszy uprzednio weń swoje niewyspane i zbyt wcześnie obudzone osoby, podziwialiśmy zza brudnej szyby sielskie widoki zapadłych wsi i miasteczek.

Pierwszy etap podróży zakończyliśmy na dworcu w Chociwlu, w którym część pociągów zatrzymuje się planowo zaś część nie zatrzymuje się wcale. Od razu też, aby nie marnować czasu, rozpoczęliśmy z mozołem mozolny proces wytaczania się z miasta korzystając z przyzwoitego asfaltu zalegającego w śladzie drogi krajowej, ku zapomnianym cywilizacjom powiatu choszczeńskiego.

Zaraz za miastem wjechaliśmy w nieco już zapomniane przez drogowców, powiat i gminę (niekoniecznie w tej kolejności) dukty, które ostatni remont widziały u schyłku słusznie minionego wieku, a kolejnego na próżno wypatrują w coraz mniej pewnej przyszłości. Nic to jednak dla nas bo jakoś przejechać trzeba. Szczęśliwie województwo jakiś czas temu niemal całkowicie zakończyło budowę nowej drogi rowerowej z Marianowa do Ińska, której fragmentem mieliśmy zaszczyt oraz niemałą przyjemność jechać. Co prawda w jednym miejscu czekała na nas, stojąca na środku drogi, zawierająca w swojej nieprzepastnej kabinie kierownika tejże ciężarówka, zaś w innym koparka, w pocie serwomotorów i siłowników hydraulicznych usuwająca pozostałości dawno martwej kolei wąskotorowej, ale mimo tych drobnych niedogodności, jechało nam się ową droga nad wyraz przyjemnie i wcale nie powoli.

Szybko nawijaliśmy na koła kolejne kilometry dziurawych dróg powiatowych, których, jak już wspomniałem wcześniej, remontu od dawna nikt nie wykonał należycie jeśli w ogóle, i nim się spostrzegliśmy, minąwszy Dobrzany których istnienie odnotowaliśmy, a których zapamiętania powodów osobiście nie znalazłem, dotarliśmy do pierwszej przyzwoitej tego dnia drogi, która była oznaczona numerkiem dziesięć i nosiła dumne miano Drogi Krajowej.

Ów drogą, na której ruch odbywał się nieco większy niż dotychczas ale też nieco mniejszy niż się spodziewałem że będzie, dojechaliśmy do kolejnego miasteczka, którego istnienie obydwoje odnotowaliśmy (zatrzymaliśmy się bowiem na mały popas w zatęchłej Żabce), a którego zapamiętania po raz wtóry powodów nie dostrzegłem, czemu wyraz daję nie podając nawet nazwy tegoż.

Po kilku chwilach, które przeznaczyliśmy na chwilowe nie pedałowanie, ruszyliśmy dalej kierując się na południowy wschód. Szparko pognaliśmy przez kolejne nieco już zapadłe wsie i niewielkie przysiółki aby doturlać się do drogi wojewódzkiej oznaczonej numerkiem sto siedemdziesiąt pięć, a którą w niemałej wygodzie i wielkim spokoju (ruch bowiem był tam minimalny) szybo dojechaliśmy do Kalisza Pomorskiego, przemykając uprzednio przez Drawno. W Drawnie, w którym miałem już wątpliwy zaszczyt być kiedy wraz z Drożdżówkarzami jechaliśmy na pociąg z Krakowa do Świnoujścia, natknęliśmy się na poważnie wyglądający remont. Remont spowodował niemałe zamieszanie wśród dumnej braci posiadaczy praw jazdy z dodatkiem samochodów, którzy nie w porę zmiarkowali, że pchanie się na czerwonym świetle przez wahadło to taki k⁎⁎wa nie za mądry pomysł. Skończyło sie niemal panicznym zjezdżaniem owych na chodnik, aby nie blokować nadciągającej już z naprzeciwka kawalkady poprawnie jadących kierowników. My, włączając się do ruchu z niknącego nagle w chaosie odbywającego się remontu ciągu pieszo-rowerowego, czekaliśmy grzecznie na swoją kolej rzeczy.

Jak już Państwo, przynajmniej ci, którzy dotarli z lekturą aż tutaj, przeczytali wcześniej, dojechaliśmy do Kalisza Pomorskiego. Kalisz Pomorski, wbrew nazwie, wcale nie leży nad morzem, toteż bez zbędnych postojów i bez sentymentu, którego nic nie spowodowało, wyjechaliśmy zeń i skierowaliśmy swoje nieco już spocone osoby w kierunku Drawska Pomorskiego, obierając kierunek północny.

Droga do Drawska Pomorskiego (które dla odmiany również nie leży nad morzem) wyglądała dość podobnie jak droga, którą dojechaliśmy do Kalisza Pomorskiego. Numer miała ten sam (sto siedemdziesiąt pięć), jakość położonego nań asfaltu znacząco nie odbiegała od naszych dotychczasowych doświadczeń, ruch też odbywał się nie dość że spokojny, to jeszcze względnie niewielki. Różnice polegały głównie na wertykalnosci samej drogi, bowiem hopek było na niej bez mała kilka jeśli nie kilkanaście, a dodatkowo biegła (i nadal biegnie) przez środek poligonu, toteż zachodziła obawa dostania w czerep czołgiem.

Drawsko Pomorskie, które leży nad jeziorem o zupełnie innej nazwie niż Drawsko i wcale nie ma w swojej nazwie słowa "pomorskie" przywitało nas jedną zamkniętą Żabką, jedną otwartą Żabką (w której zatrzymaliśmy się na małe co nieco) oraz dwoma czołgami T34, których nie widzieliśmy bo nie.

Z miasta wyjechaliśmy obierając kierunek północy, lekko skręcający na wschód, korzystając z kolejnej tego dnia drogi wojewódzkiej, obok której ktoś zupełnym przypadkiem wybudował całkiem przyzwoita drogę dla rowerów z której ochoczo i z przyjemnością skorzystaliśmy. Ta dobiegła jednak po kilku kilometrach końca i dalszą część podróży odbyliśmy już, jak Bóg przykazał, jezdnią. Droga oznaczona numerkiem sto siedemdziesiąt trzy biegła pośród pól malowanych zapachem sianokosów, zaoranej ziemii, wapna nawozowego i okazjonalnie obornika, muskajac zmysły i nozdrza (głównie nozdrza) aromatem wsi spokojnej, wsi wesołej, wsi głównie bezrobotnej i nieco opustoszałej.

W tak pięknych okolicznościach przyrody, drogą wijącą się pośród polodowcowych wzgórz w zakamarkach których usadowiły się mniejsze i większe jeziora, dotarliśmy do kolejnej tego dnia drogi dla rowerów - do fragmentu Starego Kolejowego Szlaku, którego asfaltowa nić wiła się przez pola między Świdwinem a Połczynem.

Odbijając dalej ja północ, dotarliśmy do ostatniego tego dnia punktu gastronomicznego, którym dla odmiany była kolejna Żabka mieszcząca się w kolejnym tego dnia odwiedzonym przez nas zapadłym miasteczku, jakie odwiedziliśmy - w Rąbinie.

Dalej, nadal korzystając ze sprawnie wytyczonego na mapie Starego Kolejowego Szlaku, który tym razem dzieliliśmy wespół z samochodami, dotarliśmy do Białogardu, który to, będąc przedostatnim niemal już całkowicie zapomnianym przez Bogów i wojewodów miasteczkiem, uraczył nas swoim dualizmem infrastrukturalnym. Oto bowiem nitka drogi dla rowerów odbijająca w kierunku Koszalina, przygotowana, zaplanowana i wykonana przyzwoicie miesza się z żartem jakim są ciagi pieszo-rowerowe biegnące pośród dziurawych ulic i ropiejących już wstępnie ruder. Ciągi owe, byle jakie i na opierdol wykonane głównie z gównolitu i łez pedalarzy szosowych zaczynają się i kończą w losowych miejscach, posiadają najazdy powodujące wzmożony ruch u lokalnych stomatologów i z jakiegoś powodu, są oczkiem w głowie lokalnych władz posiadających ewidentny niedowład umysłowy. Nic to, jakoś przejechaliśmy.

Do Miasta nad Dzierżęcinką, zwanym dalej dla niepoznaki Koszalinem, który od Białogardu różni się nie tylko rozmiarem ale też nazwą, wtoczyliśmy się w okolicach Wieczorynki, podróż swą zaczynając około osiem godzin przed Teleexpressem i nieco na ostatniej prostej poprawiając średnią.

Odhaczyłem jedną gminę, zjadłem jedno latające, włochate coś i rogalika.

*wspomniałem o nim raz, nie podając jednak nazwy.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość

w Rowerowy Równik

34piorunów

368 060 + 110 + 3 + 4 + 6 + 3 + 31 + 3 + 3 + 4 + 3 = 368 230

Dojazdy pracowe zwieńczone sobotnim wyjazdem w dzikie ostępy około kołobrzeskich wiosek, w których czas zatrzymał się w latach 90 i nijak nie chce ruszyć ku świetlanej przyszłości.

Czuć już nochalem jesień.

Prognozy na sobotę mieliśmy z @vvitch przyzwoite, dlatego pierwszy raz zlało nas po wyjściu z pociągu, drugi raz po przejechaniu kilkunastu kilometrów zaś trzeci raz, po przejechaniu (dla odmiany) kolejnych kilkunastu. Wiatr był łaskaw przez większość czasu pomagać, a to dlatego, że sprytnie wracaliśmy z zachodu na wschód, zgodnie z jego wolą i kierunkiem dmuchania:)

Spotkaliśmy też trzech zdecydowanie opóźnionych umysłowo furmanów, którzy oprócz swojego jawnego opóźnienia w rozwoju mieli też inny problem - prawo jazdy pewnikiem zdobyte korespondencyjnie.

Pierwszy furman powożący jakimś małym trupem wyprzedził nas na łuku drogi powodując ucieczkę nadjeżdżającego z naprzeciwka kierownika małego czołgu na pobocze. Trzeci zatrąbił nerwowo kiedy jechaliśmy przez Biesiekierz (gdyby ktoś z państwa pytał, to można tam zobaczyć największy pomnik ziemniaka w tej części globu) drogą wojewódzką obok placu budowy nowej drogi dla rowerów, na której wjazdy są zastawione barierkami oraz znakami B-9. Dlaczego trąbił? Bo, jak już wpsominaielm, prawo jazdy zdobył zapewne korespondencyjnie lub poprzez barter: rzyć za papier. Skłaniam się ku pierwszemu i drugiemu jednocześnie. Uważni czytelnicy zapytają pewnie:
Hola, hola! Cny pedalarzu, a gdzie trzecie, a drugie w kolejności indywiduum o którym wspomniałeś?

Czuć już nochalem jesień, o czym wspomniałem jakiś czas wcześniej. Czuć już chłód wijący się między skarpetami a kaskiem, pełzający w zakamarkach ud i pomiędzy palcami. A katar tylko czycha za rogiem nochala gotów zaatakować zielonym glutem.

Witaj, jesieni.

---
\\\
- Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fanatyk1piorunów

@Mordi

drogą wojewódzką obok placu budowy nowej drogi dla rowerów

Właśnie dlatego lecieliśmy z @winiucho na Dunowo w poprzek 112 - na wojewódzkich rowerem to trzeba lubieć...

Osobistość2piorunów

@wonsz Ja wiem, że tam straszy i koszmary wszelakie mają miejsce, ale na całej drodze są wygodne, szerokie pobocza więc jazda tam jest całkiem ok. O wiele gorszymi drogami jeździłem.

Fanatyk1piorunów

@Mordi wydzielone szerokie pobocze powiadasz? Nawet na gmapsach widać, co załączam, że na drodze że Stoisława na Dobre jest po jednej stronie coś a'la szerokie pobocze, tj. jebnięta na odwal biała krecha w 1/3 szerokości drogi. No ewidentnie nie jest to pojedyncza linia ciągła rozdzielająca pasy ruchu. I jak już mieliśmy tam zjechać, żeby nie blokować kierowców, to z naprzeciwka zaczęli pojawiać się idioci jadący właśnie tym poboczem, bo auto tam się spokojnie mieści. Lecielibyśmy z nimi na czołówkę, więc pomysł szybko umarł.

Gruba ryba2piorunów

@wonsz Przecież to nawet nie jest DW. xD A to co tam widzisz, to był kiedyś pas postojowy dla rolników, którzy w zamierzchłych czasach potrafili tworzyć kilkukilometrowe kolejki do skupu zboża w Stoisławiu.

Osobistość1piorunów

@wonsz Ale miejsce i którym mówisz nie jest tym, o którym mówię ja:) Będę wujkiem dobra radą: siedź w domu bo ewidentnie jazda po drogach cię nie tylko przerasta, ale i przeraża. Z Bogiem.

Fanatyk0piorunów

@vvitch @Mordi ale ja wiem że to inne miejsce i nie DW, chodzi jednak o zasadę - wygląda jak pobocze a kierowcy odpierdalają tam cyrki.

Ale ja w sumie o czym innym - generalnie opisuję swoje odczucia, a wy się napinacie jakbym wam krzywdę robił. Do tego jakieś smuty o tym jakie drogi wojewódzkie fajne ale od waszego narzekania na kierowców to aż się rzygać chce - po chuj się tam pchasz jak ci tak źle?

Osobistość1piorunów

@wonsz Nie czytaj, będziesz zdrowszy:) Od twojego marudzenia jak to na drogach jest strasznie i ciężko pedalarzowi aż się rzygac chce. Jak ci tam tak źle to ja chujnsie tak w ogóle wpierdalasz?

Gruba ryba1piorunów

@wonsz Gdziekolwiek się nie ruszę, spotykam kierowców debili - mam nie wychodzić z domu z tego powodu? Najgorsze jak dotąd akcje miałam w środku miasta i na jakichś kompletnych zadupiach, gdzie przejeżdża kilkanaście aut na godzinę, a ty się uczepiłeś tych dróg wojewódzkich. xD

Bywasz tu w okolicy, to polecam sprawdzić DW 112 i się przekonać, że jest tam dość bezpiecznie jak na polskie warunki, w dodatku niedługo chyba w końcu otworzą ładną, asfaltową drogę rowerową na odcinku, gdzie jest największe natężenie ruchu. Co innego DW 165 - tam jest totalna patologia i dużo wypadków, więc unikam, jak tylko mogę.

GURU4piorunów

Jestem w PL przynajmniej raz do roku. Kultura kierowania przyprawia mnie od dreszcze. Kierowcy osobówek szczerze wierzą, że drogi powstały właśnie dla nich i mają do nich największe prawo. Kierowcy ciężarówek mają to w d⁎⁎ie. To jak obie grupy traktują rowerzystów, przekonuje mnie jednak, że używanie roweru w PL to sport ekstremalny. Jestem szczerze przekonany, że gdyby nie surowe kary to spychaliby ich z dróg.

Najbardziej zastanawia to, że jak już wyjadą gdzieś za granicę, to nagle okazuje się, że jednak potrafią się zachować.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Rowerowy Równik

42piorunów

360 317 + 128 + 14 + 3 + 3 = 360 465

Aby dzień wolny uświęcić wpadłem na sprytny pomysł, aby wyjść na rower (wiem, nie tego się Państwo spodziewali ale proszę dać mi szansę - dalej będzie równie nieciekawie jak na wstępie).

Pomysł nieco uszczegółowiłem i finalnie stanęło na tym, że pojadę zobaczyć domki w Słupsku skąd, pod wiatr, a jakże, powrócę na białym kon... Rowerze do stolicy Pomorza środk... Znaczy się do zadupia zwanego Koszalinem (takie miasto obok Mielna gdyby ktoś właśnie chciał wyjąć z zanadrza atlas lub globus aby sprawdzić, gdzie ów się znajduje (Koszalin, nie atlas ani nie globus).

Jak postanowiłem tak zrobiłem. Najpierw odprowadziłem @vvitch do kołchozu, wszak pracować musi ktoś, aby nie pracować mógł ktoś, a następnie, droga nieco okrężną, pojechałem na coś, co nosi dumną nazwę dworca PKP, choć od dłuższego czasu jest dziurą w ziemi (tej ziemi).

Pociąg dowiózł na start moje niewyspane jestestwo planowo. Skomplikowany proces wytaczania się z miasta rozpocząłem od wizyty w Maku, w którym drogą kupna nabyłem kawę i coś na ząb (nie był to ból gdyby ktoś pytał).

Całkiem wygodnymi drogami dla rowerów wyturlałem się na północ miasta. DDR są wygodne , ale najazdy z kostki wymyślił chyba ktoś, kto hobbystycznie zajmuje się albo brukarstwem albo świętowaniem Dnia Niepodległości w Warszawie. Tak czy siak, wyturlałem się w odmęty okolicznych wiosek, podziwiając po drodze cuda i dziwy, których szczegółowego zapamiętania powodów nie odnalazłem. Minąłem się jednak ze znaczną ilością rolników w swych pięknych maszynach, które zajmowały na ogół półtora pasa ruchu, krową, która nie patrzyła w moją stronę, psem, który doprowadził mnie kawałek kłapiąc zębami i kotem, który też nie patrzył w moją stronę. Kiedy już znudziło mi się turlanie po wioskach, postanowiłem wyjechać na starą DK6 i powrócić w nieco bardziej znane mi rejony. Temperatura, kiedy dobiła do 30 kresek została na tym pułapie już niemal do końca. Wiatr nie malał, choć nie był aż tak upierdliwy jakby mógł być. Ot, pogoda jaką lubię:)

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fanatyk1piorunów

A mijałem dzisiaj w Kleszczach dwójkę, się zastanawiałem czy to nie wy, ale widać to nie wy.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Rowerowy Równik

34piorunów

357 054 + 117 + 32 = 357 203

Wczorajsze głupotki oraz dzisiejsza setka, wszystko oczywiście z @vvitch ❤️

W ramach setki pognaliśmy se w dół mapy aby podziwiać ludzi z małymi penisami. Wypełznęli bowiem szubrawcy wszelacy swoimi gruzami i wciskają się na trzeciego, na gazetę i na zdrapkę w przypadku dwoch motocyklów i trójki motocyklistów. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby te człekokształtne indywidua zostały zdrapkami w niedługim czasie i zasiliły mapę wypadków drogowych nowymi kropeczkami. Nie sygnalizowanie manewrów na drodze przez kretynow to już standard więc nawet ryja szkoda już strzępić. Pewnie im się płyn do kierunkowskazów skończył. A w większości przypadków, w których jakiś debil wyprzedzał nas na gazetę albo na trzeciego wystarczyło wytrzymać kilkanaście sekund i pojechać sobie spokojnie dalej. Widać orzeszki we łbach niektórych szympansów nieco chyba straciły na świeżości. Patoniedziela.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Autorytet5piorunów

Cholerni pedalarze! XD

A tak serio, niedawno wywrotka zgarnęła kobietę na drodze pod Krakowem. Nie zgadniesz, brakło miejsca na drodze.

I tak każdego dnia husaria zapierdala na złamanie karku.

Gruba ryba1piorunów

@WysokiTrzmiel

A tak serio, niedawno wywrotka zgarnęła kobietę na drodze pod Krakowem. Nie zgadniesz, brakło miejsca na drodze.

To nie ta historia, co idiota wszedł zbyt szybko w zakręt i się na nią wywalił, na oczach jej znajomych?

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Rowerowy Równik

36piorunów

353 021 + 3 + 3 + 26 + 3 + 3 + 14 + 102 + 7 = 353 182

Chwile ulotne jak ulotka.

Z@vvitch❤️

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

Nowe osiągnięcie zostało niestety przyznane. Nazywa się

Walnij setkę! (sierpień)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Osobistość

w Rowerowy Równik

35piorunów

344 173 + 2 + 9 + 78 + 9 + 3 = 344 274

Patataj z tygodnia.

Kilka jazd miejskim złomem w Jaworznie (byłem z wizytą u mamy) których jednak tu nie wrzucam, bowiem miejskie rowerowe truchła miały (mniej lub bardziej) działające wspomaganie elektryczne.

Weekend to głównie dojazdy na i z pociągów i zbieranie gmin (dla @vvitch kilka gmin, dla mnie zero bowiem już się po okolicach lata temu włóczyłem) wraz z kwadratami w trzecim najfajniejszym miejscu w kraju - na Żuławach.

Pojechaliśmy na pomorski fragment WTR. Bardzo liczę na to, że dożyje czasów kiedy po Wiślanej Trasie Rowerowej będzie można dojechać z Gdańska do Ustronia.

Poszwendalismy się w okolicach Gdańska i po malutkich wioskach leżących nad Motławą i Radunią, gdzie Sołtys mówi dobranoc.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fenomen8piorunów

@Mordi A se lubię czytać wpisy z równika. Są w sumie o niczym, ktoś gdzieś pojechał, coś zobaczył, pokręcił z kimś. Taka sielanka, ale same dobre informacje, nawet jak były przygody :grinning: To nawet nie jest fix na rower, bo nie biegam, a biegaczy też czytam. Mnie to jakoś rozluźnia xd

Osobistość

w Rowerowy Równik

32piorunów

335 997 + 2 + 3 + 35 = 336 037

Klątwa Cymerka albo Kapeć Wieczorową Porą czyli z @vvitch wieczornych doznań kolarskich garść (albo dwie).

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU8piorunów

@Mordi @vvitch W mieście ruch wstrzymali na wasz przejazd. 😊

Osobistość4piorunów

@Mr.Mars To kiedyś była droga krajowa, ale od kiedy obok wyboludowali ekspresówkę to ruch się uspokoił. Wcześniej bywało, że kierowcy kurwili na pedalarzy na wylocie z miasta "bo przeca macie tam ścieżkę!" (Ładny, dwukolorowy chodnik), ale od kiedy ruch się uspokoił, kierowcy nadal kurwią czasami na pedalarzy "bo przeca macie tam ścieżkę!" (Ładny, dwukolorowy chodnik):)

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Rowerowy Równik

34piorunów

334 553 + 106 + 14 + 17 = 334 690

Za chwilę Fakty.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość4piorunów

Tak. To ja uznałem, że to wystarczy do przyznania osiągnięcia

Walnij setkę! (lipiec)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

33piorunów

Na polowania na Cieniostwory trzeba iść z własnym Cieniostworem:)

Fanatyk0piorunów

Weź się kup pada i graj jak człowiek

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Rowerowy Równik

37piorunów

328 997 + 7 + 3 + 3 + 2 + 3 + 7 + 5 + 122 = 329 149

Co zrobić jak chcesz iść na rower, ale równocześnie nie chcesz zrobić sobie z mózgu kaszanki z jajecznicą? Niewiele, chyba że pójdziesz na rower zimą. Do zimy jednak jeszcze dość daleko, a że nie chcieliśmy czekać to po burzliwej burzy mózgów wpadliśmy na pomysł, że pojeździć pójdziemy głuchą nocą.

Pętelka, jaką zaplanowała @vvitch prowadziła przez kilka urokliwych zakątków regionu, z czego zdecydowanie najciekawszym i najładniejszym była droga pomiędzy morzem (mamy jedno więc wiadomo o jakim mówię) a jeziorem, którego nazwy nie pamiętam, a wrodzone lenistwo nie pozwala mi sprawdzić bo musiałbym włączyć jakieś mapy. Dość powiedzieć że jezioro o którym mowa, znajduje się gdzieś w prawo od Darłowa i w lewo od Jarosławca. W górę od Wałbrzycha.

W podziwianiu widoków lekko przeszkadzała panująca wokół ciemność rozświetlana lekko lampkami przezornie przez nas zabranymi. Ciemność rozdzierała również szarówka północno-wschodniego nieba upatrzonego obłokami srebrzystymi. Spotkaliśmy kilka egzemplarzy dzikiej zwierzyny, w postaci lisów, bliżej nieokreślonych bestii buszujących w krzakach przy drodze i jakiegoś typa urządzające go sobie piknik na środku drogi dla rowerów (piknik dość skromny bo składający się ze szluga i piwa, ale zawsze coś).

Na Orlenie w Sławnie zrobiliśmy krótką pauzę na kawę i bułkę z serem, napawając się natchnionymi dialogami stojącej opodal młodzieży, która zasób słów miała równie bogaty jak bogaty w rozum jest mózg konfederaty. Głównie to sylabizowali i chrumkali coś niezrozumiale podlewając to co rusz k⁎⁎wą lub innym c⁎⁎⁎em wyjętym bez skrępowania z zanadrza.

Ze Sławna wróciliśmy starą DK wjeżdżając po drodze w przepiękne jezioro utkane z porannej mgły muskanej przez promienie wschodzącego daleko na wschodzie rozgrzanego atomowego armageddonu, który kolejne dwa dni uczynił dość mizernymi.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fanatyk1piorunów

uwielbiam nocne jazdy, ale latać wojewódzką, w sezonie urlopowym, w okolicy turystycznej, w temperaturach które za dnia każą sebkom odsypiać...

edit: tak, przeczytałęm właśnie niżej co @vvitch napisała o ilości aut, ale po fakcie to wiadomo. i tak S11 ściągnęła auta, tym bardziej bym się spodziewał najebanego sebka na pustej drodze

Fenomen4piorunów

@wonsz

uwielbiam nocne jazdy, ale latać wojewódzką, w sezonie urlopowym, w okolicy turystycznej, w temperaturach które za dnia każą sebkom odsypiać...

Odkąd otworzyli nową szóstkę, to ta stara służy głównie lokalsom i autobusom by dojechać do wiosek, ja np. lubię tam wyskoczyć w niedzielę lub święto jakieś to wtedy przez kilka km możesz nie spotkać ani jednego auta.

Gruba ryba3piorunów

@wonsz Niby DW, ale bezpieczniejsze od tej drogi w naszej okolicy są już chyba tylko odseparowane trasy rowerowe jak Stary Kolejowy Szlak. Osobiście czuję, że jest większa szansa, że coś mnie pierdolnie w promieniu kilometra od domu niż tam - trzeźwy debil zapatrzony w telefon czy najebus, bez względu na porę dnia.

Osobistość2piorunów

@wonsz Kiedy jeszcze chciało mi się jeździć ultra to etapy nocne zawsze starałem się puszczać po drogach wojewódzkich i krajowkach jeśli tylko gdzieś były, a nie musiałem odbijać po gminy. Na ogół asfalt jest o wiele lepszy i nie wpadniesz nagle w dziurę. Łatwiej też zjechać na jakąś stację benzynową żeby chwilkę odsapnąć. Kierowcy też jakoś bezpieczniej w nocy wyprzedzają. Bardziej obawiam się dzikiej zwierzyny, która może mi wyskoczyć przed rower (zdarzało się już) niz kierowców:)

Fanatyk2piorunów

@Mahjong a rzeczywiście, to S6 w tę stronę.

@Mordi @vvitch a no to widzicie, u nas na odwrót, my z kumplem latamy po zmierzchu po podwrocławskich wsiach i właśnie unikamy co bardziej uczęszczanych tras bo tam się jednak dzieje - wyjazdówki na Kłodzko, Świdni...znaczy Wałbrzych czy Środę Śląską to tylko w poprzek przekroczyć i trzymać się z dala.

Inspirator6piorunów
W podziwianiu widoków lekko przeszkadzała panująca wokół ciemność rozświetlana lekko lampkami przezornie przez nas zabranymi. Ciemność rozdzierała również szarówka północno-wschodniego nieba upatrzonego obłokami srebrzystymi.

Nie tylko przezorny, ale i poeta :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (16)