@peposlav trzeba się z nimi jakoś umawiać w Batorówce na zostawianie samochodów? Myślisz, że to bezpieczne miejsce na zaparkowanie drogiego samochodu?
NocneLichoKompan
Dołączył/a:
- 6 wpisów
- 33 komentarzy
- 1 obserwujących
@pokeminatour ta druga firma z UE to jest "rodzina", więc powiedzmy, że to jest problem po dwóch stronach i na pewno pomogą. Ale bardzo doceniam Twoje uwagi, spróbuję to jakoś ogarnąć, chociaż w tej chwili jeszcze nie wiem jak. Wcześniej byłam podekscytowana, a teraz już czuję, że to był beznadziejny pomysł.
@pokeminatour "z tego co wiem jak swiadczysz usługi dla firmy zagranicznej (z UE) to musisz się zarejestrować do VAT UE niezależnie czy jesteś czynnym podatnikiem VAT czy zwolnionym." ech, a księgowa z tego infaktu twierdzi, że nie muszę. Teraz już czuję się kompletnie pogubiona
>@pokeminatour Forma opodatkowania to wydaje mi się że musiałaś podać we wniosku do CEIDG który wyslalaś. Czyli raczej punkt odchaczony. :
>
>Nie. Ale z tego, co czytam, to zasady ogólne są domyślną formą, nawet jeżeli ktoś jej nie zadeklaruje. A reszty nie rozumiem, ale rozumiem, że uznajesz sieciówki jako nietrafione rozwiązanie? ; )
>
>VAT z głowy chyba, bo to usługi dla firmy zagranicznej
@mk-2 jeżeli mamy ten sam wydział komunikacji, to będzie dobrze : )
@Fen trochę naiwnie wybrałam infakt, bo mi to wyskoczyło w google i przemiła pani zadzwoniła do mnie oferując pomoc przy zakładaniu firmy. Ale jak tak teraz czytam opinie, to wydaje mi się, że wpadłam w ich pajęczynę ; )
@Fen niby będę miała księgową za ~200zł/mc i jak widać nie oznacza to spokojnego snu. Wydaje mi się, że te tanie księgowe to jest tylko naciąganie naiwnych ludzi na łatwą kasę. Nauczka na przyszłość, ale i tak chciałabym to ogarnąć teraz jak najszybciej
@Marchew dzięki! :smiling_face_with_3_hearts:
Po researchu okazało się, że to jednak nie Paganini. Tylko kawałek pod tytułem Sad 1 jakiejś południowokoreańskiej grupki kompozytorów, którzy nazywają się Madfish.
Byłam niedawno na posterunku policji w związku z próbą kradzieży samochodu sprzed marketu i powiedzieli to samo. Jest mnóstwo Gruzinów popełniających przestępstwa i mają problemy z ogarnięciem tego. Głównym powodem w mojej okolicy są braki kadrowe. Przydałyby się też szkolenia językowe w policji, usprawniłoby to ich działania
@Kalafior ja od sąsiadów dowiedziałam się, że jestem wpisana w jakichś kościelnych dokumentach jako osoba, która odmówiła przyjęcia księdza i jest nawet dokładny cytat, co wtedy powiedziałam XDDD
@GrindFaterAnona a analizowałeś sobie to co jesz pod kątem zawartości na przykład białka, kwasów omega 3, witamin minerałów - czy niczego Ci w diecie nie brakuje? Próbowałeś wywalić węglowodany, które powodują szybkie skoki glikemii po jedzeniu - wszystko z cukrem, białe makarony, ryże, białe pieczywo itp? Dobrze się nawadniasz? Dobrze śpisz i nie jesteś nadmiernie zestresowany? Potrawy silnie pobudzające apetyt, na przykład smażone/pieczone/grillowane/wędzone mięsa też mogą bardzo przeszkadzać w opanowaniu ataków głodu.
@GrindFaterAnona myślę, że przez to większości nie udaje się schudnąć w dłuższej perspektywie czasowej. Może za mało się o tym mówi i ludzie nie są gotowi na to, co ich czeka. Schudnąć X kilogramów jest stosunkowo łatwo - człowiek wie, że to nie potrwa wiecznie, ma konkretny cel, na dodatek widzi efekty wyrzeczeń, jest znacznie łatwiej utrzymać dyscyplinę. A gdy już dojdzie do zaplanowanej wagi, w końcu pozwoli sobie na "normalne" jedzenie i na wadze pojawiają się od razu wracające kilogramy, to sobie myśli, że nie warto, albo może coś z nim nie tak i już zawsze będzie grubasem.
A jeżeli chodzi o głód, zwłaszcza ten zaraz po jedzeniu, to polecam hurtowe ilości warzyw, strączków, owoców. Szczególnie tych, które mają niską gęstość energetyczną. Po prostu zawalenie sobie nimi talerza. Najlepiej nie jednym, żeby to nie było męczące i nudne, ale różnymi. Niezależnie od tego, co jesz oprócz tego na dany posiłek. To uruchamia różne mechanizmy nie tylko hormonalnej regulacji apetytu, ale też psychicznie czujesz się całkiem inaczej, gdy za każdym razem masz do zjedzenia solidną porcję.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta ja przez mniej więcej dwa lata po dużej utracie wagi nie mogłam wrócić do jedzenia „normalnych” ilości zgodnie z zapotrzebowaniem. W tym okresie było mi też zimno, nawet w środku lata. Po dwóch latach wszystko wróciło do normy, ale ten okres zaraz po odchudzaniu był dziwny, jakby ciało czekało tylko na okazję na odbudowanie zapasów tłuszczu, zamiast wykorzystywać jedzenie tak, jak u normalnego człowieka.
@Paprykarz @Jendrzej podpisuję się pod tym. Wszystkie techniki typu kontrola oddechu, wstawanie z łóżka, krzyki i wybieganie na klatkę schodową, o którym pisał OP itp. to tylko utwierdza mózg w przekonaniu, że istnieje jakieś realne zagrożenie, przed którym trzeba się bronić i trzeba uciekać. Jak zauważysz nadchodzący atak paniki, to nie rób absolutnie nic. Serio nic - nie zaczynaj kontrolować oddechu, serca, nie zmieniaj nerwowo pozycji ciała, nie zapalaj światła w ciemnym pokoju. Zauważ, że lęk nadchodzi i pozwól mu na to i poczekaj, aż minie. Za pierwszym razem będzie mało przyjemnie, ale za każdym kolejnym o wiele łatwiej, a jest szansa, że wystarczy tylko raz. Możesz się do siebie lekko uśmiechnąć, to jest mechanizm, który działa podświadomie, nie musisz w niego wierzyć, żeby działał. Przestań kontrolować ciało i myśli wieczorem, szukając oznak zbliżającego się lęku. Jeżeli złapiesz się na tym, że to robisz, to się nie wkurzaj na siebie, po prostu zauważ, że to robisz, uśmiechnij się lekko do siebie, pozwól żeby ta myśl przeszła obok. I to nie są jakieś wymysły, to jest sposób udowodniony naukowo i stosowany w terapii lęku. Ja dzięki tej metodzie wyleczyłam się z ataków paniki. Ciśnienie i tętno potrafiło mi w takich sytuacjach skoczyć 2x w ciągu sekund, albo nawet więcej, a sama świadomość, że atak może znowu nastąpić powodowało, że całe życie stało się nieznośnym stanem paniki, albo czekania, aż ona nastąpi. Wieczory i dni wolne były najgorsze, wbrew pozorom, bo wtedy człowiek ma przecież spokój i czas na relaks, ale żyjąc z atakami paniki ma wtedy właśnie za dużo czasu na ich nakręcanie.
@MementoMori o, Kraków mogłabym zaliczyć po drodze, bo dawno nie byłam. Dobry plan, dzięki za podpowiedź.
@kodyak czyli poleciłbyś sam Wiedeń w Austrii? Powłóczenie się po mieście, pooglądanie zabytków i tamtejsze kawiarnie? Kawa po wiedeńsku, ciastka w oldskulwych kawiarniach i opera, z tym kojarzy mi się Wiedeń.
@pol-scot masz rację, uwielbiam Polskę, byłam w wielu miejscach w naszym kraju i u nas jest bezpiecznie.
@MementoMori o Neapolu ktoś na Hejto niedawno pisał, że strasznie zaśmiecony, śmierdzący i chodniki koło głównych zabytków tak obsrane (przez ludzi…), że trudno przejść, więc już wykreśliłam z listy pomysłów. Chociaż pizza neapolitańska w Neapolu kusi.
@Lubiepatrzec ciekawe dlaczego brakuje danych dla Włoch, myślałam o Włoszech. No i gwałt to nie jedyne niebezpieczeństwo o którym myślę. Nawet wydaje mi się, że kto by tam chciał mnie zgwałcić xD chociaż oczywiście jest to całkiem dobry wskaźnik tego, jakie jest tam przyzwolenie na agresję wobec kobiet itd.
@lagun myślisz o tych znanych, turystycznych miejscówkach, czy jakieś mniej uczęszczane byłyby równie nazwijmy to bezpieczne, jak w Polsce?
@bartek555 tylko u nas już sporo miejsc odwiedziłam i teraz ciągnie mnie dalej od piwnicy.
@MohammeT o, to z kuchnią włoską chętnie poeksperymentuję. Myślałam właśnie o zrobieniu jakiejś lżejszej wersji pesto. Bo pesto często znika w tajemniczych okolicznościach ze słoika ; ) a jest jednak dosyć tłuste i kaloryczne. Napiszę do Ciebie PW.
@entropy_ odchudzanie i zamawianie w knajpach to trudne połączenie. Ile udało Ci się schudnąć przez te trzy tygodnie?
@entropy_ a co masz do wyboru, poza sałatką?
@entropy_ co to za biała bułka z serem? : P
Komentarz usunięty
@NocneLicho pewnie w końcu to zrobię za jakiś czas 😉
@sireplama kiedyś woda w Warszawie była chlorowana. Od 201X jest ozonowana i przepuszczana przez filtry węglowe i dzięki temu jest dobra w smaku. Wcześniej faktycznie trzeba było latać po oligoceńską z kanistrem, albo kupować butelkowaną, żeby napić się herbaty, a nie obrzydliwego, chemicznego płynu. Pamiętam, że rodzice i dziadkowie przywozili też wodę z działek pod Warszawą, z własnych studni. Do gotowania, zup na przykład, dawali "dobrą" wodę nie z kranu. Psu nalewało się do miski lepszą wodę nawet.
Właśnie skończyłam brać antybiotyk, oby to wystarczyło. Sprawdzajcie dokładnie, czy jakiś kleszcz się Wam nie wbił, unikniecie wielu stresów i problemów związanych z tą chorobą