Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

SzpakucjuszKompan

Dołączył/a:

  • 1 wpisów
  • 22 komentarzy
  • 0 obserwujących

Gruba ryba

w Sztafeta

58piorunów

21 894,78 + 21,37 = 21 916,15

Je suis parisienne, trust me bro 😉

Dziś ciut później i leniwiej, no i w większym gorącu. Muszę zacząć wcześniej wstawać, bo jutro o tej porze to zdechnę z kretesem xD

Wczorajsze włażenie na Wieżę Eiffla było relaksujące w porównaniu z przejazdem zatłoczoną linią metra numer 7 xD
Najmłodszy syn teraz ma traumę i jak mówimy dokąd się wybieramy to pyta czy można tam dojechać bez wsiadania do metra...

#sztafeta #bieganie #2137

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Lifestyle

62piorunów

Byłem wczoraj pierwszy raz w życiu na balecie. Jezioro łabędzie w wykonaniu Królewskiego baletu klasycznego.

Trochę mi słoma z butów wystaje ale po ok 30min wkręciłem się i zaczęło mi się nawet podobać... :face_with_peeking_eye: Moja ocena to 7/10, ocena mojej żony 10/10 co oznacza, że w tym roku wybieramy się jeszcze na Dziadka do orzechów w wykonaniu tego samego zespołu. 😉

#sztuka #balet

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

25piorunów

Mega mnie zdziwiły wyniki ostatniego badania CBOS dot. aktywności zawodowej osób starszych.

"Wśród respondentów pobierających emerytury 19% nadal jest aktywnych zawodowo. Chcieliśmy dowiedzieć się, co motywuje te osoby do dalszej pracy zarobkowej."

44% jako główny powód podało po prostu chęć bycia aktywnym zawodowo, a 29% po prostu lubi swoją pracę.

Kurcze, nie do końca to rozumiem. Gdybym dziś wygrał w lotto jakieś 20 milionów, to nie tknąłbym się już nigdy i przebywał w zdrowym dystansie z pracą zarobkową. Owszem, robiłbym jakiś wolontariat, jakaś fundacja, NGO, ale nic co ma jakikolwiek związek z typową pracą na etacie. Jednym z moich celów życiowych, na który z żoną pracujemy, jest to aby przy dobrym zdrowiu w wieku około 55 lat przejść na emeryturę i żyć dostatnio z dochodu pasywnego. Pracę traktuję jako przykry obowiązek.

A jak to jest u was? Gdybyście nie musieli już pracować, zakładając że emerytura pozwalałaby Wam na podstawowe potrzeby bez konieczności zaciskania pasa - czy chcielibyście nadal pracować zawodowo?

#badaniaspoleczne #spoleczenstwo #wiadomoscipolska #polska #ciekawostki #praca
-------
Metodologia badania:
Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” (432) przeprowadzono w ramach procedury mixed-mode na reprezentatywnej imiennej próbie pełnoletnich mieszkańców Polski, wylosowanej z rejestru PESEL. Każdy respondent wybierał samodzielnie jedną z metod: wywiad bezpośredni z udziałem ankietera (metoda CAPI); wywiad telefoniczny po skontaktowaniu się z ankieterem CBOS (CATI) – dane kontaktowe respondent otrzymywał w liście zapowiednim od CBOS; samodzielne wypełnienie ankiety internetowej (CAWI), do której dostęp był możliwy na podstawie loginu i hasła przekazanego respondentowi w liście zapowiednim od CBOS. We wszystkich trzech przypadkach ankieta miała taki sam zestaw pytań oraz strukturę. Badanie zrealizowano w dniach od 9 do 19 kwietnia 2026 roku na próbie liczącej 944 osoby (w tym: 58,9% metodą CAPI, 22,5% – CATI i 18,6% – CAWI). CBOS realizuje badania statutowe w ramach opisanej wyżej procedury od maja 2020 roku, w każdym przypadku podając proporcję wywiadów bezpośrednich, telefonicznych i internetowych.

Po osiągnięciu wieku emerytalnego będę chciał pracować bo

  • liczę że nie będę musiał już nigdy pracować po osiągnięciu wieku emerytalnego56%
  • chcę być jak najdłużej aktywny zawodowo9%
  • inne powodu3%
  • będę chciał utrzymac kontakt z ludźmi9%
  • będę chciał dorobić do emerytury11%
  • lubię swoją pracę12%

181 głosów

Pokaż więcej komentarzy (17)

GURU

w Bazar

84piorunów

662 + 1 = 663

*

Tytuł: Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej

Autor: Barbara Demick

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: e-book

Liczba stron: 368

Ocena: 10/10

*

Są takie książki, które trudno ocenić na coś poniżej 10 - i dla mnie ten reportaż jest właśnie takim przypadkiem. Jasne, rozumiem, że dla wielu osób uczciwa ocena pewnie oscylowałaby gdzieś między 7 a 9, ale u mnie to pełna dycha. Po prostu nie widzę tu wad.

Reportaż autorstwa Barbary Demick wyróżnia się przede wszystkim tym, czego w nim nie ma. Autorka nie przerysowuje opisów, nie gra na emocjach i - co najważniejsze - nie narzuca czytelnikowi swoich przemyśleń. Oddaje głos bohaterom i robi to w sposób zaskakująco uporządkowany. Chronologia jest tutaj ogromnym plusem - czas płynie gdzieś w tle, a kolejne wydarzenia układają się naturalnie, bez chaosu, który często pojawia się w reportażach opartych na wielu perspektywach. Nie da się tu zgubić, ani razu.

Warto tu dodać, że z książki jasno wynika, że temu, co widzą turyści, najprawdopodobniej nie warto ufać, bo sceny i miejsca celowo mają być inscenizacją, nawet w obecnych czasach. Oszustwem, które zamazuje prawdę.

Dużym atutem jest też dobór bohaterów. Demick opisuje osoby, które bardzo się od siebie różnią - zarówno pod względem pochodzenia, jak i stosunku do systemu. Są tu ludzie całkowicie wierni władzy, są ci obojętni i są też tacy, którzy od początku czują, że coś jest nie tak. Dzięki temu obraz Korei Północnej nie jest jednowymiarowy - przeciwnie, wydaje się przez to bardziej wiarygodny i pełny.

Nie ukrywam, że na początku miałem pewne obawy. Wątek miłosny młodych ludzi z różnych warstw społecznych brzmiał jak coś, co może niepotrzebnie rozmiękczyć całość. Jun-sang, z był z bardziej uprzywilejowanej rodziny, a Mi-ran, jest córką byłego jeńca wojennego z Korei Południowej. Przez system songbun była z góry skazana na niższy status społeczny, o czym przez dłuższy czas nawet nie wiedziała. Ten motyw okazuje się jednak tylko delikatnym wstępem - tłem dla wydarzeń, które naprawdę definiują tę książkę.

Bo prawdziwy ciężar zaczyna się wraz z opisem wielkiego głodu z lat 1995–1999. To jeden z najmocniejszych fragmentów reportażu. Głód, który według różnych szacunków pochłonął setki tysięcy, a być może nawet miliony istnień, nie jest tu przedstawiony jako abstrakcyjna katastrofa, tylko jako codzienność zwykłych ludzi - efekt polityki reżimu Kimów i efekt ich rządów.

Opisy bywają mocne, momentami bardzo mocne. Ja już nie jestem szczególnie wrażliwy na takie rzeczy, ale spokojnie mogę sobie wyobrazić, że dla wielu osób będą trudne do zniesienia. Dzieci umierające w szpitalach, karmione trawą, czy topienie psa w garnku, to te lżejsze, co daje pewien obraz, czego można się tu spodziewać.

Jeden z tych rozdziałów, które szczególnie zapadły mi w pamięć, to: „Najpierw umierają ludzie dobrzy”. Pada tam to tytułowe zdanie, które właściwie podsumowuje cały ten okres. Pani Song, przez lata wierna systemowi i propagandzie, przyznaje, że każdy, kto przetrwał, ma coś na sumieniu. Że dobrzy ludzie umarli jako pierwsi. Zostali ci, którzy robili rzeczy, do których nie chcieliby się przyznać.

To jednak nie jest tylko historia o przetrwaniu, odkrywaniu prawdy i ucieczce. To także opowieść o tym, co dzieje się później. O życiu po ucieczce, głównie w Korei Południowej, i o tym, jak różnie bohaterowie radzą sobie w zupełnie nowej rzeczywistości. Co ciekawe ci, którzy od początku byli przeciwko systemowi, wcale nie odnajdują się najlepiej.

Warto dodać, że książka nie zatrzymuje się na or dacie pierwszego wydania. Zależnie od tego, jaką upolujecie, na końcu dostaniecie dodatkowe informacje "co było potem". Jest to trochę streszczone, ale dobrze, że się pojawia.

Mógłbym pisać dalej o tym, jak dobra jest to książka, ale prawda jest taka, że i tak mało kto dotrwałby do końca tej recenzji. Dlatego zakończę inaczej - zostawiając was z dłuższym cytatem o dr Kim i tym, co odkryła podczas swojej ucieczki.

> Nie chciała zatrzymywać się na odpoczynek – bała się, że zamarznie – ale czuła, że opada z sił. Nie mając wyboru, postanowiła zaryzykować i zwrócić się o pomoc we wsi.

> Do gospodarstw prowadziła polna droga. Większość domów otaczały ogrodzenia z metalowymi furtkami. Jedna z nich nie była zamknięta na klucz. Popchnęła ją i zajrzała na podwórko. Na ziemi stała metalowa miseczka z jedzeniem. Gdy podeszła bliżej, zobaczyła w niej biały ryż ze skrawkami mięsa.

> Doktor Kim nie pamiętała, kiedy po raz ostatni widziała miskę czystego, białego ryżu. Co tu robi ta miska, dlaczego stoi na ziemi? Domyśliła się i prawie jednocześnie usłyszała szczekanie.

> Aż do tej chwili łudziła się nadzieją, że Chiny okażą się równie biedne jak Korea Północna. Wciąż chciała wierzyć, że jej kraj jest najlepszy na świecie. Że potwierdzi się to wszystko, w co wierzyła przez całe życie. Ale teraz nie mogła już zaprzeczyć temu, co zobaczyła na własne oczy: chińskie psy jadają lepiej niż lekarze w Korei Północnej.

*

#bookmeter

> #dziwensieodchamia

#ksiazki #czytajzhejto #koreapolnocna

Pokaż więcej komentarzy (7)

Kompan

w Dyskusje

10piorunów

A napisze to jako mój pierwszy wpis, nie wiem czy się będę udzielał nawet, ale temat #krwiodawstwo #swieta, bo chyba związane. Zachodzę dzisiaj chory do lekarza dwie minuty przed otwarciem rejestracji i standardowo pytam "kto pierwszy". Jakaś babcia, że ona, ja macham książeczką, że wchodzę pierwszy. Jakaś inna Pani, że ona też na książeczkę, to ja mówię proszę użyć. Otworzyli rejestrację babcia doskoczyła do okna (no nie będę się w nieuprzejmy sposób wbijał przed babcię). Pani z książeczką przede mnie i ma pretensje, że ona musi użyć książeczkę. No ja mówię, że problemu nie widzę, podczas tych trzech sekund pod ramieniem moim przeskakuje jakaś kobieta do rejestracji, że jak wy się kłócicie to ja pierwsza. My, że nie ma tak o, i Pani od książeczki ją wyciąga. W momencie gdy stałem tą minutę zanim się pani zarejestruje to zdążyłem usłyszeć z tyłu "Taki duży zdrowy chłop w kolejkę się wpycha, a dzieci muszą czekać". Zawołali mnie do drugiego okienka zarejestrowali od razu na tą samą godzinę, przyjął mnie lekarz. Ale powiem wam z 10 lat wchodzę z pierwszeństwem i prawie nigdy nikt głośno nie komentował. Raczej jestem zdziwiony niż narzekam. Jakiś klimat poświąteczny? Pasta o krwiodawstwie za raz dwa trzy...

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

97piorunów

Lekcja pokory rowerowej czyli nie ma tego złego co by na dwoje babka "wróżła"!

Siemandero rowerowe świry! Debilne pomysły. Jako, że #stareludzia mają głupie pomyślunki podsycane fascynacją inszych fascenacji i na nieszczęście rozmowami na śmiesznym portalu z obrazkami to zakiełowało uczestnictwo w rajdzie rowerowym. Na codzień jezdziłem do zeszłego roku krótkie

GURU

w Hydepark

72piorunów

Jeśli macie do wyboru Lidl vs Biedronka, co wybieracie?

Dotychczas byłam lidlarą, ale z czasem jak zaczęliśmy robić zakupy raz tu raz tu to ewidentnie mniej wydajemy w biedronce. W skali miesiąca wydajemy około 400 pln mniej robiąc zakupy u owada, więc siłą rzeczy coraz częściej jesteśmy u niego.

Diniarze, nettciarze i aldiarze cicho

#ankieta #zapytajhejto #lidl #biedronka

Który dyskont wariacie

  • Biedronka19%
  • Lidl63%
  • Optopedauka17%

720 głosów

Gruba ryba5piorunów

@Trypsyna W sumie to prawie jeden c⁎⁎j, ale wszystko zależy od okoliczności i czasu. Biedro mam pod nosem, Lidl nieco dalej, więc niby więcej chodziłem zawsze do Biedro, ale ostatnio chyba po zmianie kierownictwa (albo wytycznych z centrali, nie wiem) trafić u nich na świeże pieczywo to loteria, mięso też często na granicy przydatności, więc zacząłem jeździć do Lidla. Tam, jakoś kurde czyściej, przestronniej (i narzędzia Parkside!), ale też zaczęli mnie wkurwiać, bo wiele rzeczy co ogłaszają w gazetkach to nie ma (emeryci o 7 wykupują czy obsługa zostawia dla siebie, nie wiem) na warzywach wg mnie nędza (w Biedro jednak nieco lepiej, pewnie znowu zależy od danego sklepu), piwo droższe (po za ich własnymi markami, ale to nie dla mnie) i ogólnie kupując niby te same rzeczy wychodzi drożej. Nie mam więc faworyta, raz na zakupy jeżdżę do Biedy, raz do Lidla, raz do Netto, a raz do Inter Marche - każdy ma swoje plusy i minusy (ostatni największy taki, że zawsze jest czynny w niedziele) :smiley:

Tytan6piorunów

Biedronka, bo jak coś chce kupić w promce, to nie muszę przeklikać się przez pół aplikacji i zatwierdzać jakieś promki. Chory system, który powinien być zabroniony - już samo kupowanie z apkami to rak, a to rak z przerzutami.

Pokaż więcej komentarzy (76)

GURU

w Hydepark

113piorunów

Post @Yes_Man z spaceru przypomniał mi o świetnym porównaniu na temat parkowania:

Gdyby ludzie srali tak, jak parkują:

* Sram na chodniku, bo miasto nie zapewniło szaletów

* No musiałem nasrać na tym trawniku, bo do szaletu jest daleko, przecież nie będę chodził taki kawał

* Nie będę srać w szalecie, bo trzeba za nie płacić, a ja już płacę podatki, kiedy kupuję papier toaletowy

* Wiem, że tu nie wolno srać, ale tylko szybko małego klocka postawię

* Od 20 lat wszyscy tu srają. Co, nagle przeszkadza?

* No co wam gówno przeszkadza, przecież da się przejść

* Co, zazdrościsz, że mnie stać i się najadłem, a teraz mam czym srać?


#pdk #pasta #kierowcy #polscykierowcy #wpolscejakwlesie #heheszki

Autorytet11piorunów

@Trypsyna Może nie sranie ale dokładnie tak jest z sikaniem gdzie popadnie. Nie ma szaletów miejskich więc jak idziesz np. Nowym Światem w Warszawie w piątek wieczór i mijasz bramy to tak potwornie wali z nich jakby pół kompanii się odlało. Wiele miast ignoruje taką oczywistą potrzebę, często jest spychologia typu "to niech wejdzie do restauracji, tam są łazienki" a to, że w restauracji trzeba coś kupić albo zapłacić za skorzystanie to inna sprawa. Albo co gorsza o tej porze lokal jest nieczynny.

Tak samo stacje paliw gdzieś w centrach miasteczek to są awaryjne kible. Ciekawe jaki jest rozkład wchodzących na PŁACI ZA PALIWO/KUPIŁ COŚ NA STACJI/PRZYSZEDŁ SIĘ ODLAĆ. Obstawiam 10-30-60.

To też jeden z czynników czemu wolę dalsze trasy robić autem niż np. pociągiem. Autem mijam MOPa co 50-100km więc zatrzymam się na jednym z wielu po drodze i potem docieram do miejsca docelowego. A pociąg? Jak jest kibel w pociągu to spoko, a jak jest nieczynny to wysiadasz, znowu się błąkasz po stacji bo się okazuje, że jest na drugim końcu obiektu, i niestety w remoncie (w Mińsku Maz jest tabliczka: toaleta nieczynna z powodu regularnych dewastacji) to idę na miasto i zaczyna się polowanie gdzie tu kibel. Szczęściem jest McDonald czy właśnie stacja paliw bo na władze miasta nie ma co liczyć.

Kompan1piorunów

Klasyk. Po kolejnym spacerze dzisiaj stwierdzam, że jest to coś co uważa za duża ilość właścicieli psów.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Tytan

w Hydepark

44piorunów

#pytanie do mieszkańców lokali należących do spółdzielni mieszkaniowych, najlepiej w dużych miastach: ile płacicie za czynsz?

Bo u mnie już przeginają i od maja sobie wyliczyli ponad 1800 zł za #mieszkanie niewiele ponad 60m2 w bloku z wielkiej płyty, bez windy. I już mi to ciśnienie podnosi…

Osobistość1piorunów

@mles W tym roku nie było jeszcze podwyżki, która zapewne się pojawi w okolicy marca.
Na ten moment płacę 468zł, 56m2 + winda + miejsce w garażu podziemnym, za dwie osoby - budynek z 2020 roku.
W tym są panie sprzątająca dbające o części wspólne + dokładne mycie garażu dwa razy w roku.
Cena wynika pewnie z tego, że samemu się ogrzewamy, a średnia za miesiąc z 2025 roku za gaz wychodzi mi 183zł.
Uwzględniając rachunek za ogrzewania, wychodzi 651zł. Rzeszów.

Tytan0piorunów

@mles sprzedać, kupić gdzie indziej. Widzę, że narzekasz na całokształt to po tam mieszkać? Mieszkanie w bloku to nie dobro rodowe, szczególnie, że mówisz, że z sąsiadami to nie ma kontaktów.

Pokaż więcej komentarzy (86)

Gruba ryba

w Pytania

86piorunów

Cześć hejtowicze. Zostałem tatą - na razie nie wiem jeszcze kogo, chłopca czy dziewczyny, bo to dopiero koniec pierwszego trymestru. Piszę o tym na najbardziej życzliwym portalu ze śmiesznymi obrazkami w internecie, na którym goszczą ludzie w średnim wieku (xDD), często już z odchowanymi dziećmi, prosząc o rady. Jak wychować dobrze dziecko, żeby poradziło w sobie niezbyt życzliwym świecie w jakim żyjemy, atakowanym wszechobecną głupotą z internetu, udoskonaloną przez AI, brainrotami, patostreamami itp.? Jak uodpornić je na presję rówieśniczą przed robieniem głupot i jak nauczyć je odporności na trudności życiowe?

Oczywiście mam swoje przemyślenia i moim pierwszym postanowieniem jest to, że bardzo długo nie dostanie smartfona i tableta, a z komputera będzie mogło korzystać od określonego wieku i w ograniczonym czasie, oczywiście z bezpiecznymi filtrami. Zamiast internetu dużo spędzania wspólnego czasu, zamiast brainrotów stare bajki, jak Król Lew, potem np. Dragon Ball, wartościowe filmy dostosowane do wieku. Mam całą kolekcję Kaczorów Donaldów i Gigantów, starych i nowych, a na potem wszystkie tomy Dragon Balla 😉 Proste rodzinne rozrywki, gry planszowe, gra w karty, warcaby, wspólne spacery, małe wycieczki. W szkole - korepetycje tylko, jeśli naprawdę sobie nie radzi, a nie dla zasady, bo wszyscy chodzą. Nie musi być najlepsze w klasie, może się uczyć przeciętnie, ale chciałbym pomóc mu rozpoznać to, co naprawdę lubi, i żeby na tym mogło się skupić. Będę zachwycony, jeśli np. na matematyce rozwiąże zadanie po swojemu, z dobrym wynikiem, ale innym sposobem, niż oczekuje nauczycielka i będę je wspierał w obronie własnej niezależności myślenia. Zajęcia pozalekcyjne - jedne, nie więcej, wybrane przez nie i przemyślane. Wyjątek - angielski, bo polska szkoły uczy gramatyki, a nie posługiwania się językiem. Dziecko, które nie jest centrum świata i nie rządzi domem, proste jasne zasady - pora kładzenia się spać, zachowanie się w sklepie itp., zawsze egzekwowane. Takie mam pomysły, mocno chyba niedzisiejsze. Dziecko nie będzie moim projektem, przyszłym lekarzem, prawnikiem czy muzykiem, tylko człowiekiem, które chcę wychować na dobrą osobę.

Mam z domu dobre wzorce rodzinne, nie wydaje mi się, żebym był egoistą czy płatkiem śniegu. Rodzice byli konsekwentni, dużo dla mnie i rodzeństwa robili, ale to nie my im dyktowaliśmy warunki wspólnego życia. Decyzja rodzica była święta i bezdyskusyjna (chociaż oczywiście nie zawsze się podobała). A Wy, co mi poradzicie?

Mam 35 lat, żona 33, dziecko urodzi się, będziemy mieli te pół roku więcej.

A czy się cieszę? W sumie tak, chociaż to trochę niespodzianka. Dziecko urodzi się prawie równo dwa lata po tym, gdy odszedł mój Tato, za którym bardzo tęsknię.

#ojcostwo

Osobistość1piorunów

1. @az5tcxo4-niekibicujepilkarzom Plan co do teorii masz dobry. Chętnię dorzuce swoje 3 grosze.

1. Pamiętaj, że każdy jest inny. Ja wychowuje swoje dzieci w ten sam sposób, wszyscy mają te same zasady a i tak każde jest diametralnie inne. Sąsiadka też ma dwóch chłopaków, tak samo ich wychowuje, jeden piątkowy, sprząta, wynosi śmieci a drugi leń i nieuk. Te same geny, ten sam dom, tyle samo miłości a wyrosły kompletnie inne oblicza. Musisz się z tym liczyć.

2. Mnie osobiście wydaje się, że ciężko wielu młodym rodzicom zrozumieć, że dziecko nie zna wielu rzeczy dla nas oczywistych. Dla nich koncepcja czasu czy empatii w ogóle nie istnieje przez wiele lat.
Denerwują mnie rodzice, którzy przyjeżdżają na ostatnią chwilę do przedszkola i ponaglają dzieciaka który ma potrzebe się teraz poprzytulać z tekstem "mama sie spieszy do pracy, ubieraj te buty szybciej!!".

Ja już po prostu na wszystko rezerwuje więcej czasu i jestem świadom, że wielu rzeczy nie zdążę. Jak skręcam szafkę to zamiast ogarnąć to w 2h to robie to z dzieciakami w 4h. Ale za to już w wieku 3 lat mają wkrętarkę w rękach i spędzamy razem świetnie czas.

3. dieta - jesteśmy tym co jemy, moje dopóki dziadki nie zaczęły je pompować cukierkami to jadły brokuły i kalafiory aż się uszy trzęsły. Jakbym mógł coś zmienić to zakazałbym wszelkich słodyczy tak długo jak się da. Uświadomił wujków, dziadków, cocie ze na urodzinki, święta pod choinkę to jabłko i mandarynka a nie michałki i lizaki. Żona się dwoi i troi by miały zbilansowane, kolorowe, smaczne i zdrowe talerze a i tak to walka z wiatrakami bo umysł domaga się słodkich płatków, naleśników z dżemem itd. Gdybym cofnął się w czasie to wszelkie słodycze miałyby zakaz wstępu do domu, żadnych ustępstw. Ktoś by wnosił to bym w progu przejął i wyniósł prosto do śmietnika.

4. "Wyśpij się za wczasu" - śmieszkują w internecie. W tym jest ziarno prawdy. Ja bym powiedział troche innymi słowami - zadbaj o siebie, żebyś mógł zadbać o rodzinę. Jeśli nie jesteś aktywny fizycznie to znajdź coś co stanie się Twoją rutyną. Basen, rower, siłka, bieganie - cokolwiek. Nawet nie wiesz jaki zawód czuję jak chwilowe niedyspozycje jak ból pleców, przeziębienie sprawiały, że musiałem odwołać plany np wypadu na basen czy do lasu. Alko też odradzam, dziecko nie wypisze Ci dnia wolnego bo masz kaca.

5. Zdrowie psychiczne też ma znaczenie. Nie wiem jakie masz relacje z małżonką ale musicie mieć każde z was swoją strefę relaksu. Jakieś 2-3h tygodniowo gdzie nie musisz Ty lub ona myśleć o dziecku. Nie ważne czy to lego, malowanie figurek, bieganie, giercowanie, zumba, siłownia, whatever. Musicie o tym porozmawiać, bądźcie świadom, że będziecie tego potrzebowali, ustalcie byś bez żalu żony mógł wyjść na godzinkę na pakernie a ją zostawiasz 'z tym wszystkim' i vice versa.
Znam jędzy a nie kobiety które uwaliły wszystkie hobby swoich partnerów pod hasłem "ja cierpie (nie mam wolnego) to i ty musisz ze mną!". Robią z siebie męczennice, bo nie umieją lub nie chcą zrobić czegoś wyłącznie dla siebie a jej facet ma podzielać to sprzężenie psychicznego wycięczenia. Nie pozwól żonie kisnąć w domu, niech wychodzi z domu na te 2-3h z koleżankami a najlepiej na jakąś aktywność fizyczną. Sam obserwowałem po żonie jak łatwo wpadała w złość jak coś zbroili a jaką inną matką jest jak wróci zmęczona fizycznie a wypoczęta psychicznie z zumby. Od kopa ma więcej cierpliwości, zrozumienia. Od kopa.

6. Dziecko będzie płakało i płakało duuuużo. To ich jedyny sposób komunikacji, że coś jest nie tak. Wiele razy nie będziecie wiedzieli dlaczego. To będzie wykańczające, ale nie można się z tego powodu złościć. Frustracja będzie narastała, więc ani nie myśl by się wyładowywać w złości złym słowem na żonę, matkę, sąsiada czy kolegę z pracy.

Jako anegdotke powiem, że raz mieliśmy sytuację, gdzie nam witki opadały bo młoda płakała jak niepojęta. Najedzona, wykąpana, wyspana a ryk taki, że i my płakaliśmy z bezsilności.
Przyczyną był.... włos żony który się zaplątał w pampersie i podrażniał pachwinkę.

7. Jak będzie starsze też będzie płakało często i często powód będzie irracjonalny. Najpierw będzie płakało bo chciało pokrojonego banana a jak pokroisz to będzie płakało, bo chce całego. W takich chwilach mówię sobie "Przynajmniej nie goni mnie niedźwiedź" - jako sygnał dla siebie samego, że nie ma co się złościć z takich błachych powodów.

8. Będziesz popełniał błędy, nie wiń się za to.

9. Ktoś mówił, że dziecko jest jak kalka i czerpie wzorce z rodziców. Nie zagonisz go do książek samemu scrollując telefon, ale samo chętnie po nie sięgnie jeśli zobaczy Ciebie z nosem w tomiszczach.

Fanatyk0piorunów

Co do bajek to nie tylko te stare, daj mu być też na czasie aby miał o czym gadać z ziomkami-przedszkolakami 😉

I nie przejmuj się jak czasem stracisz cierpliwość, przyjdzie załamka czy większy kryzys. To normalne! Wychowanie dziecka jest trudne, ale jego obecność wynagradza wszystko

Pokaż więcej komentarzy (45)

Gruba ryba

w Książki

28piorunów

1664 + 1 = 1665

Tytuł: Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: e-book

ISBN: 9788361187417

Liczba stron: 624

Ocena: 8/10

Największa zmiana - zbiory opowiadań zostały zamienione na pełnoprawną powieść, dzięki czemu do czynienia mamy z ciągłą fabułą, a nie osobnymi historiami, które co prawda ułożone zostały chronologicznie, ale jednak każda opowiadała o czymś innym.

Ucieszyłem się przeokropecznie, że Szóstki wróciły i w końcu otrzymały nawet wzmocnienie. Nic to, że składające się z samych najgorszych indywiduów - pan porucznik to jednak fachowiec jest i pokazał, że z każdego jest w stanie zrobić dobrego żołnierza. Niezmiennie podoba mi się żołnierskie poczucie humoru, działanie na granicy regulaminu i igranie z przełożonymi. Tego szukałem i dokładnie to otrzymałem - Szósta Kompania to według mnie najjaśniejszy punkt serii.

Drugim bardzo jasnym punktem są Wozacy oraz opis starć - powtórzę się, że jestem pod ogromnym wrażeniem, iż Wegner wymyślił interesujący naród i pokusił się nawet o stworzenie całego sposobu prowadzenia działań wojennych uwzględniających wykorzystanie wozów bojowych i mieszkalnych.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta #fantasy #fantastyka

Autorytet2piorunów

Mi tak średnio siadło... Ta cześć (3), była chyba najlepsza i jej faktycznie 8 bym nawet dał, ale dalej jest moim zdaniem tylko gorzej i ta cala historia rozjeżdża sie w różne dziwne strony, przez co staje się zbyt udziwniona i nieciekawa...

Pokaż więcej komentarzy (2)