Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

YourUncleOsobistość

Dołączył/a:

  • 5 wpisów
  • 98 komentarzy
  • 2 obserwujących

Osobistość

w Hydepark

55piorunów

Po motywacji od @sireplama wrzucam.

Poprzedni post z tego uniwersum, a w nim link do pierwszego - https://www.hejto.pl/wpis/kilka-absurdow-z-mojego-dawnego-zatrudnienia-pierwszy-post-z-tego-uniwersum-gt

Dla nie mających chęci lub czasu czytać poprzednich wpisów w skrócie - około 20 lat temu pracowałem w Komendzie Stołecznej Policji jako pracownik cywilny m.in. jako kierowca i miałem więcej niż kilka ciekawych przeżyć szczególnie z perspektywy człowieka pierwszy raz pracującego w społeczności służby mundurowej.

Dziś o konwoju.

Mieliśmy w wydziale (kiedyś Nieruchomości teraz Administracyjny) trzy pojazdy cywilne do jazdy. Dwa stare polonezy i jeden w miarę nowy Peugeot 307. Polonezy na zmianę były w wiecznej naprawie, a drugi był poniekąd zawsze sprawny, ale miał swoje humory i lepiej żeby "młody" nimi nie jeżdził. 3 kierowców, 2 emerytowanych byłych policjantów i ja świeżak około 26 lat. Dostałem więc Peugeot'a, co oznaczało, że 80% roboty dla kierowców robiłem ja. Nie żalę się, czy robię z siebie pracoholika, tylko po prostu, taki był nakład pracy i mi to pasowało, bo po prostu wykonywałem pracę, nie nudziłem się, nie musiałem siedzieć po pokojach, a starzy sobie mogli siedzieć w swojej kanciapie - gdzie w sposób wymowny dali mi do zrozumienia, że lepiej jakbym tam nie przebywał - luz, pewnie mogii w spokoju palić i ewentualnie pić nie przejmując się, że nowy strzeli z ucha.

Wszystkie te 3 wydziałowe auta miały "koguty", czyli sygnał świetlny na magnes, a w środku dodatkowe radio z prostą konsolą do sterowania sygnałami dźwiękowymi i świetlnymi.
Ja miałem uprawnienia do prowadzenia pojazdów policji, ale nie jako pojazdów uprzywilejowanych co mi wielokrotnie wbijano do głowy, ale do czasu.

Jednego pięknego dnia , gdy wydawało się, że to jeden z tych bezjezdnych dni przed godziną 14 wpada do mnie do pokoju jeden ze starych - miałem przypisany pokój z 1 panią urzędniczką - i do mnie żebym się zbierał, bo za 15 minut mamy jechać w konwoju na otwarcie jednej z komend, komisariatów, czy innego posterunku. Naczelnik może z nami pojedzie, ale na pewno będzie potrzebował wrócić.

Podprowdziłem samochód na "koronę" (placyk przed pałacem mostowskich gdzie jest siedziba KSP i była wieczna walka, kto i kiedy może tam parkować) wykłócając się ze strażnikiem, że tak jadę w konwoju i proszę mnie do niego dopuścić, rzuciłem nazwiskiem mojego naczelnika i najważniejsze jego stopniem i strażnik mnie przepuścił. Ustawiłem się na końcu poustawianych samochodów i tam wsiadł do środka drugi kierowca. Mówi do mnie, że Naczelnik jedzie z komendantem vanem, a ja mam się trzymać jako przedostatni w konwoju. Od razu bierze i wyciąga spod siedzenia "koguta" montuje po swojej stronie na dachu.

Ja w panice, że k⁎⁎wa jaki konwój, że nie mam uprawnień na jazdę na sygnałach, że gdzie jedziemy i czemu k⁎⁎wa jebiesz alkoholem. Zwerbalizowałem tylko część z tych pytań, a kolega mnie uspokoił, że on obsługuje "aparaturę", a ja mam się trzymać samochodu przede mną, ale nie za blisko, żebym w d⁎⁎ę mu nie wjechał.

Konwój składał się z klikunastu samochodów, większość to były oznakowane radiowozy, jeden oznakowany van i klika cywilnych pojazdów jak nasz, ale wszystkie z sygnalizacją świetlną. Później dowiedziałem się z plotek, że panowie Naczelnicy sobie razem gdzieś spędzali miło czas i tylko sam komendant stołeczny miał być na tym otwarciu, ale na spontanie stwierdzono, że ileś tam jeszcze dodatkowych osób ma się pojawić. Jak mi tłumaczył inny kolego później, jak by to było po ludzku zorganizowane to w konwoju po prostu byłby autokar ze dwa lub trzy radiowozy i wszystko. A tak pojazdów było bliżej dwudziestu.

No i ruszyliśmy, dobrze, że był kolega kierowca, który ze spokojem mi mówił jak mam jechać jak omijać i dodatkowo sterował sygnalizacją głównie dźwiękową (jeżdząc prawie miesiąc tym samochodzem nawet nie wiedziałem, że ma taką jebitną syrenę i dodatkowe światła niebieskie w grillu, z przodu przedniej szyby i z tyłu za tylnymi zagłówkami). I tak jechaliśmy sobie na sygnałach przez pół Warszawy ignorując wszystkie znaki, sygnalizacje świętlne i mnóstwo wkurzonych kierowców, aż dojechaliśmy do nowej komendy powiatowej w jednym z podwarszawskich powiatów.

Z samej jazdy dużo nie pamiętam, bo byłem tak skoncentrowany jakbym kierował pojazdem jadącym wyznaczonym ściężką przez pole minowe. Zwieracze mi świergotały, bo trzeba Wam wiedzieć drodzy Hejtowicze i Hejtowiczki, że w przypadku kolizji z winy mojej to ja indywidualnie ponoszę koszty naprawy pojazdu, który prowadziłem, a ubezpieczenie obejmuje tylko potencjalną ofiarę. I nie, nie można było wykupić sobie AC dla spokojności ducha, bo to by k⁎⁎wa było zbyt logiczne i proste. Pamiętam też, że na niektórych skrzyżowaniach, któryś z początkowych radiowozów zagradzał skrzyżowanie z lewej strony, czekał aż przejedzie konwój i albo jechał na końcu przez jakiś czas, albo wyprzedzał nas od razu, żeby wrócić gdzieś na początek. Ogólnie było widać, że wiekszość kierowców w konwoju wiedziała co robić.

Po około pół godzinie i dojechaniu na miejsce, dostałem lekką pochwałę od kolegi kierowcy "całkiem nieżle młody jak na pierwszy konwój", poczekaliśmy z półtorej godziny w samochodzie i dowiedzieliśmy, że naczelnik wraca z kimś innym, a ja mogę jednego z pracowników podrzucić do KSP. Kolegę kierowcę podrzuciłem po drodze gdzie tam chciał, pracownika do KSP, a ja odstawiłem samochód na parking przy Karolkowej i wróciłem zbiorkomem do domu.

Otrzymałem 2 godziny nadgodzin, co oznaczało, że następnego dnia mogłem sobie te godziny odebrać i być na 10 zamiast na 8. Przy minimalnej krajowej premia w postaci 2 godzin snu była warta więcej, niż ekwiwalent gotówkowy :grinning:

A w kolejnej opowieści o tym jak to drogówka ze strachu przede mną uciekła.


Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Wakacje!

Na sam powidok tego słowa Monice gul wyskakiwał na szyi i była o krok od zasztyletowania najbliższej osoby!

Tyle pracy, potu i krwi (nie zawsze jej). Plan, którego pozazdrościłby każdy zwyrol z filmu z Bondem. Wyrzeczenia! Kombinowanie! Przemoc i kuszenie! CHOLERNE WSTAWANIE O SZÓSTEJ RANO DO TEGO CHOLERNEGO KOŁCHOZU!!! Wszystko na nic...

Monika zapłakałaby gdyby nie była tak wściekła. Cały misterny i przekombinowany plan, by zdyskredytować ofiary i świadków jej przestępczej aktywności w Zielonce, rozbił się o skały debilizmu i niekompetencji podwładnych.

Cholerna Lisica, która z gorliwością internetowego, politycznego trolla, nie raz udowodniła, że jest kompletną i bezgraniczną KRETYNKĄ, przez chęć wybrania się nad morze i zjedzenia flądry (sic! cholernej flądry!!!), uwaliła lata planów i przygotowań oraz utopiła tysiące jej złotych!

A przecież nie musiała nic! Miała tylko sfałszować dokumenty i udawać egzaminatora WORD! Następnie przekazać łapówkę technikowi, odhaczyć mu egzamin na kierowanie skarbem policji RP - niebieskim polonezem, a następnie spokojnie oddalić się na cs'a! Opłacony technik miał sfałszować wyniki na wizji lokalnej, a po zaliczeniu kursu  miał zostać kierowcą Poloneza i przewozić dokumenty policji na rozprawy. Monika od kilku miesięcy manewrowała grafikami, urlopami oraz odrabiała godziny za innych, żeby tak zorganizować transport akt związanych z mafią Zielonkową, by podmienić, ukryć, dodać i skonfabulować co trzeba, podrzucić fałszywki od technika, uwalić śledztwa i udać się na zasłużoną emeryturę!

A ta cholerna kretynka olała jej polecenia i pojechała na flądrę...

Monika odcięłaby jej oba uszy, gdyby nie jakieś uczucie współczucia, dla osoby, która dobrowolnie postanowiła w sezonie udać się nad polskie morze by kupić rybę. Była bezwzględną suczą, ale miała jakieś pokłady cierpliwości dla głęboko upośledzonych.

Niestety technik bez "zachęty" finansowej olał cały egzamin i celowo uwalił zdobycie uprawnień, wychodząc z założenia, że dostanie dokładnie tę samą kasę siedząc za kółkiem lub w zbiorkomie Warszawy. Obrażony za brak gratyfikacji, zniszczył fałszywe dokumenty, a prawdziwe akta z prawdziwymi badaniami z miejsca zbrodni pojechały nieznanym transportem do CBŚ. Jej przepiękna przykrywka w stołecznej policji posypała się nagle z dnia na dzień, a ona została gwiazdą listów gończych aktualnego sezonu letniego.

Zamiast bogactw i wylegiwania się na plaży, Monika ukrywała się w Zakopane, w przebraniu białego misia, poniżając się fotkami z gówniarzami, którym najchętniej wepchnęła by kilka oscypków w d⁎⁎ę! Boże jak te sery waliły w 40 stopniach Celcjusza! Prawie jak jej kostium! Prawie jak ona...

Boże jak ona nienawidziła wakacji... i gór... i ludzi, niedźwiedzi i skąpstwa górali, a jedyne co trzymało jej umysł z dala od szaleństwa to myśl, że być może Lisica udławi się cholerną ością z cholernej flądry!

Z pozdrowieniami da @YourUncle




Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

84piorunów

No nie...

Ostrzegam, że żenadometr wywali poza skalę.

Trójka typów od Brauna postanowiła skontrolować prywatną firmę prowadzoną przez Ukrainkę pod kątem promocji banderyzmu.



https://streamable.com/8re6hb

Fenomen5piorunów

Ludzie, ale dlaczego wy sie tak bulwersujecie?!

Wiadomo przeciez ze takie akcje sa robione przez ludzi, ktorzy nie za bardzo potrafia laczyc kropki i sa dobrzy w walce z chocholami. Jak jakis niepelnosprawny umyslowo odwali jakas krzywa akcje, to mu wspolczujemy - tak samo powinnismy wspolczuc tym antagonizowanym i zacietrzewionym obywatelom, ktorzy w strachu przed chocholem potrafia odwalic takie akcje.

To brauna i jego ekipe powinnismy nienawidzic, ze wynajduja takie osoby i nakrecaja ich do walki.

Gruba ryba18piorunów

dla kontekstu kim są te osoby:

Łysy:

Jarosław Krukowski, ps. Adolf, były żołnierz, zaangażowany w prorosyjski ruch Kamraci, współpracujący z partią Korwin. Ksywa nie wzięła się znikąd - lata temu, w akademickim klubie judo nie wyróżniał się techniką nage-waza, za to przodował w ekstremistycznych poglądach, które budziły powszechne zgorszenie

Jarosław K. ma zarzut szpiegostwa na rzecz Rosji. 30 marca br został zatrzymany przez ABW. Dzień później został wydalony ze służby w 12. Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

Sąd wskazał,, że zgromadzone w sprawie dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez zatrzymanego przestępstwa polegającego na zgłoszeniu gotowości działania na rzecz obcego wywiadu. Zachodzi poważne podejrzenie, że K. gromadził lub przechowywał informacje w celu udzielenia ich obcemu wywiadowi, na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej.

Tydzień przed zatrzymaniem K. 21 marca brylował w mundurze "straży kamrackiej" ulicami Warszawy. Była to kolejna z tych "antywojenna demonstracji", na których wykrzykuje się tylko antyukraińskie hasła, a gdzieniegdzie powiewają flagi FR. "To nie nasza wojna" - krzyczeli uczestnicy.

Działał też w fundacji Kai Godek i brał udział w demonstracjach antyaborcyjnych.

K. aktywnie powiela propagandę Federacji Rosyjskiej w social mediach. W jego wpisach znajdujemy m.in.

- List Władimira Putina do świata, obłudny, pisany z pozycji troski o pokój

- Zapewnienie Putina, że ten nie zaatakuje Europy

- Określenie Ukrainy jako "Upadliny" i 'państwo nazistowskie"

- Judaizm jako "barbarzyński kult śmierci"

Ten drugi to Przemysław Grzegorek

Ukończył Technikum Łączności w Poznaniu.

Należał do partii Nowa Nadzieja. Obecnie w partii KORWiN. Kandydował w wyborach do Sejmu z listy Komitetu Wyborczego KORWIN w 2015 r.

Współpracuje z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Wiedzy o Szczepieniach "Stop NOP" oraz z Fundacją Życie i Rodzina.

Działacz społeczny, uczestnik licznych protestów i organizator happeningów politycznych.

Pokaż więcej komentarzy (34)

Osobistość

w Hydepark

110piorunów

Ludzie wypisują tu różne mniej lub bardziej ciekawe historyjki pracowe to i ja spróbuję.

Rózne rzeczy człowiek w życiu czynił, ale najwięcej "ciekawych" historii przydarzyło mi się w podczas krótkiej półrocznej kariery kierowcy/urzędnika w KSP (Komendzie Stołecznej Policji), potocznie zwanej "fabryką" albo "Pałacem".

Było to mniej więcej w czasach jak wychodził pierwszy sezon Vegowego Pitbulla (czyli już ponad 20 lat temu).

Po bolesnym i mało sympatycznym okresie bezrobocia byłem zdesperowany i bez wybrzydzania rzuciłem się do pierwszej pracy jaką udało mi się dorwać "po znajomości". Była to praca za najniższą krajową na stanowisku kierowcy "psa cywila" w Pałacu Mostowskich.

O samej pracy może napiszę kiedy indziej, ale jedno z ciekawszych i dość abstrakcyjnych wydarzeń zdarzyło mi się w związku z tzw. okazaniem.

Mniej więcej w tamtym okresie policja czasami miałą problem z załatwianiem osób postronnych do okazań. Weszła jakaś nowelizacja ustawy, że w okazaniach oprócz oczywiście osoby podejrzanej zabrania się używania policjantów (pięknie taką sytuację pokazano w "U Pana Boga za piecem" - https://www.youtube.com/watch?v=LCe6I6BPZf8&t=2911s).

I tu rozwiązania stosowane przez kryminalnych były ponoć zazwyczaj dwa. Szło się na Plac Bankowy, który był nieopodal i się łapało pieszych co na czerwonym się przemieszczali i się stawiało ultimatum, albo mandat, albo poświęcasz nam godzinkę albo i mniej i pomagasz jako tłum w okazaniu.

Sposób drugi - preferowany - to należało zadzwonić do znajomych pracowników cywilnych w fabryce i zaprosić na okazanie (pracowników cywilnych w tej instytucji jest całkiem sporo, szczególnie w pionach administracyjnych). I pracownicy byli zadowoleni, bo za każde okazanie dostawało się 10 zł - a 20 zł kosztował obiad w stołówce - i było się "usprawiedliwionym", że znikałeś na godzinę albo dwie pomagać kryminalnym albo innym "terrorom".

I któregoś dnia, gdzie już wiedziałem, że żadnych jazd nie będzie, wszedł do pokoju kolega cywil z innego pokoju i pyta się, czy nie chcę iść na okazanie. Poinformował o możliwych bogactwach finansowych, które miały wynosić 20 albo 40 zł (miały być albo 2 albo 4 okazania). Wiadomo, że perspektywa darmowego obiadu albo i dwóch oraz zwykła ludzka ciekawość przekonały mnie raczej szybko. Dostałem zgodę przełożonego i niecałą godzinę później wyruszyłem z kolegą robić za tło dla podejrzanego.

U kryminalnych jeden z sympatycznych Panów śledczych nas wpuścił, przedstawił się ksywą, przeeskortował pod właściwy pokój i po krótce wyjaśnił planowany scenariusz oraz odpowiedział na kilka moich nerwowych pytań.

Po paru minutach wrócił w towarzystwie podejrzanego, który jeszcze skuty wyglądał jakby chciał nas wszystkich zabić wzrokiem. A wyglądał jak bandzior. Ogolony na łyso, mocno przy kości, ale z masą mieśniową nie ustępjącą tłuszczowej, tak pod czterdziechę. Na pierwszy rzut oka widać, że winny 😉

Weszliśmy do pokoju okazań, który był malutki - parę metrów kwadratowych z czego jedna ściana to lustro weneckie - i tutaj kolega bandzior został rozpięty, Pan policjant rozdał nam numerki (dostałem jedynkę, pan bandzior dwójkę, a kolega cywil trójkę) i chwilę musieliśmy poczekać, aż świadek dotrze do pokoju po drugiej stronie lustra. W międzyczasie kryminalny coś tam nas zagadywał i gadał tylko do nas. Ja rzucałem jakieś głupie teksty, bo to moja standardowa reakcja na stres. Kolega bandzior stał z boku, niby nas nie słuchał, ale zdecydowanie złapał lepszy humor, bo wpatrywał się we mnie i uśmiech miał podejrzanie szeroki.

W końcu ktoś do nas zapukał, Pan policjant poprosił nas o zachowanie powagi, ustawił nas w rządku i poprosił o równe trzymanie numerków i wykonywanie poleceń. No i się zaczęło. "Dzień dobry, poproszę profil lewy, profil prawy, proszę się odwrócić." I nagle słyszę polecenie - "numer jeden krok do przodu, ponownie profil lewy, profil prawy" - a ja polecenia wykonuję, ale zaczyna do mnie docierać absurd sytuacji, że w moim pierwszym okazaniu, świadek MI się chce bliżej przyjrzeć. Gonitwa myśli, "o Boże, o k⁎⁎wa, mają mnie, na co mi to było, obiadu mi się k⁎⁎wa darmowego zachciało" i po paru sekundach zacząłem parskać śmiechem. Kazali mi się jeszcze przespacerować parę kroków, coś tam jeszcze było słychać, że po drugiej stronie lustra jakiś lekki harmider i koniec.

Po minucie albo dwóch wchodzi drugi Pan z kryminalnych i do mnie, - "i coś się tak k⁎⁎wa szczerzył, świadek się mało nie zesrała ze strachu jak zacząłeś wietrzyć zęby. Musiałem powiedzieć, że Wam dowcip kolega opowiedział, ehh ...".

To ja zdenerwowany odowiadam, że przepraszam, ale nie podejrzewałem, że wygram już przy moim pierwszym okazaniu. Poczekaliśmy parę minut, kolega cywil i Panowie kryminalni się trochę ze mnie ponabijali, potem drugi z Panów kryminalnych wyszedł i za chwilę rozpoczęło się drugie okazanie. Tym razem wszystko przebiegło "poprawnie", czyli wygrał Pan bandzior. Następnie poczekaliśmy, aż drugi świadek wyjdzie i jeden z Panów kryminalnych zabrał podjerzanego, gdziekolwiek go tam mieli przetrzymywać.

Drugi wydał nam kwity za oba okazania, odprowadził do wyjścia, po drodze odpowiadając na moje nerwowe pytania, o to kiedy mnie wyślą do więzienia itp.

Od razu poszliśmy do kasy, pobraliśmy te ciężko zarobione dwie dychy i załapaliśmy się jeszcze na obiad na stołówce. Nie wiem dlaczego, ale De Volaille smakował tego dnia jakoś gorzej. No i podczas posiłku zrozumiałem dlaczego Pan bandzior się tak uśmiechał, jak staliśmy przed lustrem. Bo kurka wodna jak się tak zastanowić, to właściwie ja wyglądałem cholernie podobnie do niego. Kilka szczegółów jak to, że byłem od niego pare centymetrów, niższy, trochę szczuplejszy (nie znaczy broń Boże, że chudy), ale i mniej przypakowany. On był łysy, ja zgolony na zero, no i tak z dziesięć lat różnicy też miał nade mną przewagi, ale poza tym to prawie jak starszy i młodszy brat.

Koniec końców nie miałem z tego powodu, żadnych innych nieprzyjemności, świadek został po prostu wyeliminowany jako niewiarygodny, a i sądy, a tym bardziej więzienia się o mnie nie również na całe szczeście nie upomniały.

Byłem jeszcze tylko raz na innych okazaniach i tam były, aż cztery sztuki pod rząd, ale całe szczęście niczego więcej nie wygrałem.

I na koniec zaznaczam stanowczo i kategorycznie wobec społeczności hejtowniczek i hejtowników, że nieprawdą jest jakobym w w latach 2003-2004 wymuszał haracze w podwarszawskiej Zielonce.

GURU3piorunów

Nezwykla historia! Groźny kryminalista i głowa Zielonkawej Mafii, świadom że policja jest na jego tropie, zatrudnił się jako kierowca w tejże policji by uczestniczyć w prezentacjach przestępców świadkom i wyeliminować ich z rozpraw, bez rozlewu krwi, jako niewiarygodnych i wskazujących pracowników policji jako przestępców! Ten człowiek do dzisiaj nie spotkał się z konsekwencjami swoich czynów! Co więcej - kpi z wymiaru sprawiedliwości chwaląc się swoimi osiągnięciami na internecie!

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

30piorunów

Chińczyku,dlaczego się nie uśmiechasz???
Nie możesz być wiecznym pesymistą i narzekać na wszystko!!
Partia ma dla Ciebie plan!!!

Lider11piorunów

@Gumaturbo taa, ale jak ktoś podnosi, że dokładnie to samo robią na tiktoku, któreydefacto u pingponga jest kompletnie inną aplikacją z kompletnie innymi, filtrowanymi treściami to niee, to to są "brednie" i "teorie sposkowe" "bo chiny nigdy by tego nie zrobiły" :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Dyskusje

59piorunów

Mówią, że na olx to sami problematyczni klienci. A proszę jaki kulturalny i wyrozumiały Pan kupujący się trafił.

Sprzedawałem wzmacniacz (250pln), byłem przekonany, że działa. Świeciło się, ale nie podłączałem. Kolega (ehhh... brak słów) dał mi go za dług mały. Mniejsza z tym.

Pan zapłacił przez olx, nie targował się to i spakowałem i wysłałem grzecznie.

A wczoraj dostaję wiadomość, że nie działa jednak.

Napisałem, żeby w takim razie pieniędzy nie wysyłał (wystarczy nie potwierdzić na olx) i go sobie zatrzymał na części.

Ale... I tak zapłacił. Teraz trochę niezręcznie się z tym czuję, bo nie chciałem go naciągnąć.

Bardzo porządny i kulturalny klient. Jeżeli to czyta to pozdrawiam serdecznie i kłaniam się nisko.

Jak nie naprawi to mu zwrócę honorowo chociaż część.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

53piorunów

Ronald Reagan, jeszcze jako kandydat Partii Republikańskiej, wygłasza historyczne przemówienie, przestrzegając swój kraj pred imperilaną polityką ZSRR i krytukjąc ustępstwa wobec tego kraju.

„Nie możemy kupić sobie bezpieczeństwa, wolności od groźby bomby, dopuszczając się tak wielkiej niemoralności, jak powiedzenie miliardowi ludzi zniewolonych za Żelazną Kurtyną: «Porzućcie swoje marzenia o wolności, bo dla ratowania własnej skóry jesteśmy gotowi zawrzeć układ z waszym Panem» "

"... Każde postępowanie wiąże się z ryzykiem, ale historia uczy nas, że większe ryzyko wiąże się z polityką ustępstw... a polityka ustępstw nie daje wyboru między pokojem a wojną, a jedynie między walką a kapitulacją."


Ten człowiek widząc to, co robi jego partia przewraca się teraz w grobie

https://www.youtube.com/watch?v=GUQm7UqF-YA


Osobistość3piorunów

A niech się obraca jak wiatraczek do chłodzenia kompa. Co ten skurwol zderegulował ograniczenia na chciwość głównie w sektorze finansowym to dzisiaj ponosimy konsekwencje tego, że mamy multum instrumentów finansowych pozwalających na bardzo ryzykowne „zakłady” cwaniaczków cudzymi pieniędzmi (przykład to hedge fundy które były powodem kryzysu z 2008 roku)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Wiadomości Świat

75piorunów

Absolutny przełom w leczeniu choroby Huntingtona

Po raz pierwszy w historii lekarzom udało się skutecznie zahamować postęp choroby Huntingtona - jednej z najcięższych i najbardziej wyniszczających chorób neurologicznych. Wyniki badań klinicznych wskazują na 75-procentowe spowolnienie rozwoju schorzenia u pacjentów poddanych nowatorskiej

GURU

w Ciekawostki

113piorunów

Wszystkie auta z gry, którą na pewno pamięta ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Wolałem jakoś jedynkę, ale w GTA 2 polowalem na Furore GT, a Ty?

Fanatyk18piorunów

@zuchtomek Pamiętam jak w gta 1 wszedłem na wodę i się nie utopiłem. Był to ukryty korytarz do przejścia z tą samą grafiką co woda a na końcu był czołg. Dziś chyba bym musiał skoczyć na spadochronie żeby poczuć takie emocje jak wtedy.

Pokaż więcej komentarzy (20)

GURU

w Sowie Uniwersum

118piorunów

Dzień dobry. XD
-------

Gruba ryba2piorunów

@Dziwen człowieku. Cudowronki. Wyobraź sobie prastarą linie ewolucyjna. One udoskonalają cechy które pomogły im przetrwać do dziś. To niesamowicie precyzyjne organizmy. Ich dobór opiera się na ocenie partnerametrów powiązanych z tymi cechami. Ładniejszy kolor to silniejszy organizm. To są znaczniki, a te zaloty to tak na prawdę bardzo skomplikowany przegląd techniczny. Najmniejszy mankament i zalotnika odtrąci każda partnerka.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Fanatyk

w Fotografia

93piorunów

Kumpel zalatwil wejscie po godzinach otwarcia na pole dzikich kwiatow na zachod Slonca. Udalo sie zdazyc pomimo 12h w pracy (obiad musial poczekac 😅). Swiatlo zmienialo sie jak w kalejdoskopie i mloda dzielnie czekala, az blysnie w okienkach miedzy chmurami. Tym razem bez Yuki ale trafila sie suczka znajomych, ciezko bylo ja upolowac, bo tylko ogon miejscami wystawal znad kwiatow xD

Pokaż więcej komentarzy (7)